29.03.04, 21:43
Hej wegetarianie ;)
Zdarzyly Wam sie czasem smieszne/dziwne rozmowy odnosnie wegetarianizmu ?
Wpisujcie, posmiejemy sie wspolnie :)
Odwiedzam mame, ktora pyta:
- zjesz rosolku ?
- mamo, przeciez juz tysiac razy sie mnie o to pytalas i wiesz dobrze ze nie
zjem
po chwili mama znow pyta, niby przypadkiem:
- nakladam nam klopsiki, nalozyc ci tez ?
- mamooo, kiedy wreszcie przestaniesz mnie sie o to pytac ?? Przy kazdej
okazji jak przyjade meczysz mnie, a pamietasz kiedy ja ostatnio jadlam jakies
zwierzece zwloki, he ? (smieje sie ale jestem zirytowana)
- no wiesz corcia, zawsze mam nadzieje ze ci w koncu przejdzie !

Wizyta u babci, babcia zaczyna swoj codzienny rytual:
- ty nic nie jesz, ja nie wiem jak ty zyjesz, z czego ty chcesz zdrowa byc i
rosnac !
- babciu.. jestem zdrowa i juz nie rosne (smieje sie i ze zrezygnowaniem
wysluchuje lamentow babci, wiem ze trzeba przeczekac, ot co)
- ahh mizerna jestes, zobacz jakie ty masz palce, radek ma wieksze !(to moj
siostrzeniec) Lepiej nie pokazuj sie ludziom na wsi, bo pomysla ze ci jesc
nie daje.
Po chwili wchodzi sasiadka z naprzeciwka, 75-letnia pani, wiec babcia zwraca
sie po chwili do niej:
- ona nic nie je, mowie pani, co to teraz za durna moda na swiecie panuje
- Nasza Ewunia to tak nie wybrzydza - dodaje sasiadka o swej wnuczce Ewie
- Widzisz - tu babcia zwraca sie do mnie - Ewa wszystko je i zobacz jak
wyglada, a jakie ma rumience i jaka zdrowa, a ty mizerna taka !
Ja nie wytrzymuje, bo dwie babcie to juz wiecej niz jedna i wychodze sobie na
ogrod :))


Innym razem wracajac z kolezanka z wykladow:
- to ty naprawde nie jesz miesa ??
- no nie jem - smieje sie
- no ale zwierzeta sa stworzone po to aby je jesc
- huu huuu a ja jestem z plemienia huku buku i u nas takie slodkie dziewczeta
jak ty zamyka sie w klatkach i zjada - tutaj lapie kolezanke za ramiona,
smieje sie i udaje ze chce ja zjesc. W koncu obie sie smiejemy, wszak
kolezanka jest bardzo sympatyczna i wesola wiec czesto zartujemy :))


Kiedys tez spytalam kelnera, w szczecinskiej knajpce:
- czy ta zupa jest na pewno wegetarianska ?
- tak
- i nie zawiera tez zadnego tluszczu zwierzecego ?
- no jest na kosci wolowej
Dodam, ze w karcie ta zupa jarzynowa byla w dziale dania wegetarianskie. :/
Obserwuj wątek
    • Gość: Rycho Re: Dialogi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.03.04, 22:45
      jesteś dużym dzieckiem,jak bedziesz miała własne to zobaczysz to wszystko z
      drugiej strony"barykady".
      • neeki Re: Dialogi 29.03.04, 23:30
        pewnie :p
      • Gość: sermina Re: Dialogi IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 30.03.04, 02:51
        nie sadz wszystkich wedlug siebie.
    • neeki Re: Dialogi 29.03.04, 23:38
      a pewnie ze sie zdarzyly :p
      - dziadek uparcie mi podstawia co wieksza kosc z krupniku ile razy u nich
      jestem zebym moze zjadla. obrzydliwosc;)
      - mam wielce "inteligentnego " wujka ktory zre tyle miesa, tluszczow, pije pali
      ze nie wiem jak dlugo jeszcze pociagnie, ale mi probuje wmowic ze sobie zdrowie
      rujnuje. jego ulubione powiedzenie : to taka moda niedlugo Ci przejdzie
      - jeden kumpel stwierdzil : teraz szafujesz swoim zdrowiem, ale jak bedziesz
      miala domek z ogrodkiem i bialym plotkiem i meza i dzieci i sie rozchorujesz
      przez ten wegetarianizm to Ci bedzie smutno. z przyjaciolmi ( jedzacymi mieso
      zreszta ) plakalismy ze smiechu :D
      - ciocia zrobila zupe i mi podaje pytam sie czy bez miesa. ona : bez bez tylko
      na kurzej nodze ale to bardzo mala noga. probowala mi tez smazyc kotlety sojowe
      na smalcu
      w domu na szczescie pelna tolerancja, wytlumaczylam mamie ze jak juz musi
      smazyc razem nasze ( siostra tez jest vege ) i swoje kotlety to najpierw nasze
      a potem jej a nie odwrotnie ;) ale generalnie to gotuje sobie sama bo wtedy
      wiem co jem.
      a pamietam tez historie ze dziewczyna sobie gotowala zupe vege , zostawila na
      chwile, przychodzi a tu jej mama sobie podgrzewa w zupie parowki ;)
    • Gość: sermina Re: Dialogi IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 30.03.04, 03:16
      ech, to chyba normalne ;) rodzice i dziadkowie dosc czesto panikuja :) o
      wegetarianizmie wlasciwie nic nie wiedza, oprocz tego ze nie je sie miesa,
      opieraja sie na popularnych przeslankach, ze to szkodliwe...
      ja mam dodatkowo ten problem z rodzinka, ze zawsze bylam bardzo szczupla
      (kwestia budowy i przemiany materii), wiec diete wegetarianska przyjeli z
      dezaprobata ;) a ja po prostu taka jestem, niezaleznie od diety. wychowalam sie
      na mocno miesno-tluszczowej kuchni mamy, a pozniej zaczelam sobie gotowac sama,
      i w kwestii wagi nie ma wlasciwie zmian. zreszta, wcale brzydko z taka figura
      nie wygladam, podobam sie :) ale rodzina ma jakies dziwne stereotypy, ze zdrowy
      czlowiek to grubszy czlowiek ;) moze wszyscy sa wielbicielami rubensa? ;)
      heh, no i oczywiscie dziadkowie zawsze bali sie ze jestem w sekcie :) chyba od
      momentu kiedy zainteresowalam sie rpg, bractwami rycerskimi, larpami itd :)
      teraz niby mi przeszlo, ale za to mam inne, wedlug nich rownie dziwaczne i
      niebezpieczne zainteresowania ;) no i ten wegetarianizm... oj, trudno bylo z
      dziadkami sie dogadac, ze miesa nie bede u nich jadla... :) ale jakos to
      wreszcie przyjeli ;) bardzo kocham moich dziadkow, dlatego rozumiem ze sie o
      mnie boja i staram sie znosic te denerwujace i wieczne posadzenia o sekciarstwo
      ze stoickim spokojem ;)
      tylko jak jest taka sytuacja:
      -babciu, ale ta zupka jest nie na miesie?
      -no nie nie, na kostce tylko
      i tutaj zawsze sie troche boje spytac, czy ta kostka warzywna byla czy nie.
      coz, wytrzymalosc babci tez ma swoje granice. pewne rzeczy wydaja jej sie
      stanowczo nienormalne i niezrozumiale.
      a ja po prostu mam prawo do wlasnych przekonan, upodoban i idealow... :)

      pozdrawiam :)
      • Gość: Monika Re: Dialogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:36
        A moja babcia - chociaż wydawać by się mogło, że przez 10 lat powinna się
        przyzwyczaić - z uporem maniaka, za każdym razem, gdy ją odwiedzam, podsuwa mi
        produkt pod nazwą "metka łososiowa" tłumacząc, ze to przecież z łososia, a ryba
        to nie mięso:))) A, i też ciągle słyszę, że zmizerniałam i taka jestem
        chudziutka (chociaż zawsze taka byłam, nawet gdy jadłam schabowe z kapustą).
        Tak to już widać z babciami jest:)))
        • neeki Re: Dialogi 01.04.04, 17:49
          moj dziadek kiedys zasunal :p mam kolezanke ktorej ojciec jest rzeznikiem i
          dziadek przy niej walnal : no patrz jaka kolezanka wypasiona bo na miesie a Ty
          taka chudzina :p rany ale wstyd :p
          a moja mama juz wie ze kostki kupuje sie tylko roslinne .
          co do ryb i drobiu to typowe , tez zawsze sie dziwia. jak mowie ze nie jem
          niczego co mialo oczy to potem sie zaczynaja dyskusje typu : a krewetka to
          pewnie oczu nie ma itd.
          • xmartinusx Re: Dialogi 01.04.04, 22:36
            Moja ciotka kiedyś powiedziała: "Nie jecie mięsa to zrobię wam sałatkę z
            tuńczykiem........." :))))))))) Po chwili jednak zrozumiała swój błąd ;) hehe
            Poza tym takich sytuacji śmiesznych miałem już kilka w życiu. Zresztą jak widzę
            nie tylko ja :)

            Pozdrawiam!
            • acacia Re: Dialogi 02.04.04, 20:15
              A niech tam tez cos dorzuce :-)
              W restauracji wloskiej spytalam sie kelnerki co maja wegetarianskiego w karcie.
              Ze nie za duzo mieli, kobietka sie troche zmartwila i zaproponowala mi makaron
              z owocami morza.
              A najlepszy dialog, to jeszcze sprzed kilku lat. U rodziny w gosciach przy
              obiedzie:
              ja: ja nie jem miesa dziekuje
              ona: nie jesz miesa w ogole?
              ja: no nie, nie jem
              ona: a co ty jakas Jehowa jestes?

              Za przeproszeniem Swiadkow Jehowy oczywiscie. To tylko przyklad jakie co
              niektorzy z nas maja pojecie i o wegetarianizmie i o Swiadkach Jechowy! :-)

              Pozdro
              Acacia
          • irokezik Re: Dialogi 04.04.04, 13:01
            Kostki rosołowe czy roślinne czy nie to chemia.
      • balbinia Re: Dialogi 04.04.04, 08:01
        Wczoraj dzwonilam do babci. Oczywiscie standardowo padlo pytanie czy mi ta
        glupia moda przeszla. :)) Babcia jeszcze dodala, ze w kostkach kurzych tyle to
        zdrowych witamin (??) i ze normalnie powinnam takie kostki obgryzac i wysysac.
        Pfui... juz sama mysl o obgryzaniu czyichs kostek a robi mi sie zle :/ Jak
        widac, babcie juz takie bywaja a moja do wyjatkow nie nalezy niestety..
        • Gość: misiu Re: Dialogi na cztery... kostki :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 08:21
          Brumbak na pewno współczuje balbinie, że ma taką babcię - fanatyczną idiotkę z
          Ciemnogrodu. ;-)
          • Gość: misiu Re: Dialogi na cztery... kostki :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 08:27
            ... o mamusi nie wspominając. ;-)
        • irokezik Re: Dialogi 04.04.04, 12:59
          Obgyzanie kostek i wysysanie szpiku np. z giczy cielęcej to sama przyjemność,
          zgodzę się atawistyczna, ale jednak.
    • Gość: siddha Re: Dialogi IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 20:27
      Wiele lat temu, kiedy czyniłem piewsze swe kroki w żywieniu wegetariańskim
      (zresztą z kilkoma przerwami, kiedy ponownie jadałem mieso) wielu ludzi
      traktowało wręcz jako rodzaj sportu dyskusje ze mną na temat szkodliwości
      niejedzenia miesa i stosowania diety wegetariańskiej (bynajmniej wcale nie było
      mi miło), ale obecnie czasami tylko babcia zabiera głos (i to Jej juz chyba nie
      przejdzie). Obecnie ludzie (nawet zupełnie obcy) raczej próbuja mnie (metodami
      presji psychicznej - czesto poniżej pasa) nakłonić do uznania, że kłamanie,
      udawanie i granie opłaca sie w życiu i nakłonić do pewnej dziwnej aktywności,
      która wydaje sie poniżajaca i której nigdy nie przyjmę.(cóż rezultatem
      niewłasciwego rozeznania i niegodnego zdefiniowania mego Status Quo jest
      przynajmniej marnowanie czasu. Na razie stracili cztery lata, ale mogą też sto.
      Ja wytrzymam - prawda i tak jest silniejsza. Jak mawiał Mahatma Gandhi:"Prawda
      jest Bogiem i Bóg jes Prawdą))
      Wracajac do rozmówek dot. żywienia: w ostatniej rozmowie bardzo przydał mi
      sie argument, który wyczytałem na "forum", że obecnie lekarze amerykańscy w
      oficjalnej nocie uznali wegetariański styl żywienia za równie godny polecenia
      co spożywanie miesa). To bardzo dobry argument na ludzi doceniających autorytet
      nauki.
      Pozdrawiam
      Tomek

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka