Dodaj do ulubionych

wegetarianin w akademiku-problem?

01.12.06, 09:41
Od tego roku akademickiego zaczęłam mieszkać w akademiku, i niestety moja
dieta bardzo zubożała..bo dużo ciężej jest tu przygotowywać wszystkie potrawy
które do tej pory spożywałam..a na chińskich zupkach jak moi koledzy i
kolezanki nie chcę żyć;-/ czy jest ktoś w podobnej sytuacji i jak sobie radzi?
pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • ggigus a czym sie rozni gotowanie warzyw od gotowania 01.12.06, 13:51
      miesa w akademiku?
      nie rozumiem
      • logo.vlad Zdaje się, że nie w tym problem... 03.12.06, 17:57
        ...tylko w tym, czym się różni gotowanie od "w akademiku".

        Jeśli to akademik w znanym mi typie - kuchnia jest jedna na piętro, dwa albo
        cztery palniki na pięćdziesięciu łeba. Służąca dodatkowo jako miejsce spotkań i
        pijalnia płynów nadających się raczej do czyszczenia kibli. Dwie-trzy godziny
        pichcenia fasoli to problem. Nie tylko dla gotującego, ale i dla
        współmieszkańców. Cokolwiek się gotuje, musi to być coś szybkiego. Albo
        przywiezionego z domu i tylko odgrzewanego na miejscu. Polecam raczej tę drugą
        możliwość...
        • ggigus ale kuchnia wege to nie tylko 3 godziny poswiecone 04.12.06, 19:40
          fasoli
          sama rzadko spedzam na gotowaniu pow. 45 minut, oczywiscie gotowaniu wege i nie
          widze problemu
          zmiescilabym sie i w polgodzinie, ale nie lubie sie spieszyc

          a moze problemu w kuchni wege po prostu nie ma i ten post to kolejna prowokacja,
          kochany morderatorze???
          • rd1993 Re: ale kuchnia wege to nie tylko 3 godziny poswi 08.02.07, 20:00
            ggigus napisała:

            > fasoli
            > sama rzadko spedzam na gotowaniu pow. 45 minut, oczywiscie gotowaniu wege i nie
            > widze problemu
            > zmiescilabym sie i w polgodzinie, ale nie lubie sie spieszyc
            >
            > a moze problemu w kuchni wege po prostu nie ma i ten post to kolejna prowokacja
            > ,
            > kochany morderatorze???


            dokładnie
            mi obiad zajmuje 30 min.

            dziwi mnie że ktoś potrzebuje na fasole aż 3 godz!
            jak zostawie do namoczenia na noc (zresztą wszystko co suche mocze)
            duża fasola gotuje max 1 godz. a małe strączki do 20 minut

    • agna121 Re: wegetarianin w akademiku-problem? 15.12.06, 11:08
      ja również mieszkam w akademiku a w dodatku jestem weganką od pół roku, jakoś
      sobie radzę ale łatwo nie jest. Niestety moja kuchnia jest piętro wyżej i jak
      gotuję coś bardziej skomplikowanego to latam z góry na dól co mnie bardzo męczy.
      W weekendy gdy mam więcej czasu robię zapas kotletów sojowych na tydzień lub dwa
      (zamrażam je), do tego gotuję kg buraczjów, tarkuję je dodaję cebulkę, dzielę na
      porcje i też zamrażam (poźniej tylko wyjmuję, dodaję przyprawy i sok cytryny i
      smażę) Fosolkę o konserwową jem. Czasem robię risotto z warzywami i curry. jem
      dużo kapusty kiszonej, bo jest baaaaaaaaardzo zdrowa. Jakoś żyję do tej pory i
      nieźle się trzymam:)
    • rrush [...] 15.12.06, 14:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • elfia4 Re: wegetarianin w akademiku-problem? 30.12.06, 16:02
      Ja co prawda nie mieszkam w akademiku, ale też studiuję i gotuję sobie sama.
      Korzystam po prostu z mrożonek (robię zupę i mam wtedy spokój na 2-3 dni),
      przywożę z domu słoiki z leczo lub pomidorami, do tego gotuję ryż lub makaron,
      podgrzeam leczo z cebulką, pieczarkami w zależności co mam pod ręką lub robię
      sos pomidorowy. Mam też w zamrażalniku kilka porcji pierogów ruskich (w wersji
      wege) na wypadek kiedy nie mam czasu lub ochoty na gotowanie. Pozatym jest
      wiele przepisów na szybkie kotleciki np. z soczewicy.
      Ostatnio kupuję też szpinak porcjowany i na jego bazie robię czasem omlet (ale
      nie wiem czy ty jesz jajka).
      W każdym razie da sie żyć na takich potrawach, wyniki krwi mam w porządku, więc
      dieta nie odbija się źle na moim zdrowiu:)
      No i staram się jeść dużo surowych owoców i warzyw, a na śniadanie pieczywo
      razowe, płatki, jogurt itp.
    • rd1993 Re: wegetarianin w akademiku-problem? 30.12.06, 16:13
      znam problem
      co prawda z dalekiej przeszłości (na szczęście)
      ale jest kilka alternatyw - oczywiście nie tak dobrych jak własna wygodna kuchnia
      ale trzeba sobie radzić - o ile WEGE jest mocne ;)
      - bary mleczne (np. w Poznaniu całkiem całkiem oferta dla wege, niskie ceny)
      - bary wegetariańskie typu GREEN WAY(też stosunkowo niskie ceny, dobre jedzenie,
      zakładając że w Twoim mieście jest coś takiego)
      - zapasy z gotowymi daniami przywiezione z domu :)
      - może możesz zainstalować własną mini maszynke do gotowania u siebie w pokoju?
      u mnie była taka możliwość, oczywiście są to warynki polowe ale jak mus to mus
    • esk16 Re: wegetarianin w akademiku-problem? 21.01.07, 15:51
      A ja pomyslałam, że może urządzenie do gotowania na parze to fajny pomysł-
      można jednocześnie gotować warzywa i np. ryż, ponadto mozesz to od biedy robić
      w pokoju- podłaczasz do kontaktu i tyle.
      Ponadto ja bym postawiła na mrożonki, typu np. warzywa na patelnię, konserwy-
      bób, cieciorka, fasolka i świerze surówki, sałatki.
      pozdrawiam,
      esk16
      • szpilex [...] 08.02.07, 17:52
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • brain_bitch_project Re: wegetarianin w akademiku-problem? 13.02.07, 00:34
      Mieszkam w akademiku 6 rok.Mamy jedną kuchnię-3 4palnikowe piecyki(w tym tylko
      jedna z piekarnikiem)na 46 osób na piętrze mimo to nie mam żadnych problemów z
      gotowaniem,a wege jestem od 8lat.Przeważnie kuchnia jest pusta albo sa zajete
      3,4 palniki,bo ludzie z pietra kończą i zaczynają zajęcia o różnych porach,więc
      nie jest tak,że 40 osób przepycha się z garnkami.Jedzenie przygotowywuję w
      pokoju-do kuchni idę tylko po to żeby je poddać obróbce cieplnej(wyj.krojenie
      cebuli,czosnku i innych "pachnących"produktów,które uskuteczniam w kuchni bo
      mały pokój strasznie przesiąka zapachem).Polecam Ci mrozonki typu"warzywa na
      patelnię"itp mieszanki,zupy-wystarczy pokroić mase warzyw zalać wodą i dodać
      wege kostkę,kotlety sojowe z proszku-po dodaniu np.smażonej cebulki i ziół sa
      całkiem znośne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka