ggigus 10.01.07, 01:22 np. poprzez niejedzenie miesa nie potrzebna jest masowa hodowla bydla, wraz z nadprodukcja odpadow zwierzecych, gazow jelitowych wiecej o tym pisze niemiecka taz: www.taz.de/pt/2007/01/05/a0133.1/text Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ggigus tlumaczenie tekstu na angielski via google 10.01.07, 01:29 translate.google.com/translate_t Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Skądże. 10.01.07, 01:35 Bo jak się nie je ryżu, to niepotrzebne są wielkie prace irygacyjne, szkodzące, najpierw, okolicznym ekosystemom łądowym - a potem ekosystemom rzek, do których idzie cała przesycona związkami organicznymi, zastała wodą z pól. No i, skoro sama wspomniałaś o gazach jelitowych, to śpieszę Cię zawiadomić, iż uprawa ryżu akurat pod wzgłędem emisji metanu depcze po piętach hodowli bydła rzeźnego. A jak się nie je zbóż, to niepotrzebne jest oranie na stepach, powodujące destruktywne zmiany struktury gleby, skutkujące erozją tej ostatniej. Zaś jak się nie je w ogóle śadnych roślin, to niepotrzebne jest stosowanie środków chwastobójczych, oraz innej agrochemii. Etc, etc, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus zboza potrzebne sa tez do paszy dla zwierzat 10.01.07, 01:40 wiec odpadaja jako argument gdyby hodowac zboza tylko na potrzeby ludzi, swiat wygladalby inaczej czytalas art., o ktorym pisze? Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: zboza potrzebne sa tez do paszy dla zwierzat 10.01.07, 01:48 Czytałam coś lepszego, bo samo opracowanie FAO. I zobaczyłam tam, między innym, że jednak większa część tego zboża idzie dla ludzi; a jeśli chodzi o powierzchnię pól, zajmowanych pod uprawę zboża dla zwierząt rzeźnych - to jest to zaledwie 1/5 wszystkich ziem uprawnych. Zatem per se wyeliminowanie tych upraw niezbyt zmieniłoby obraz tego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus niewazne, jaka czesc idzie na ludzi, bo skoro 10.01.07, 01:50 rosnie liczba zwierzat, musi rosnac powierzchnia upraw przeczytalas ten art., o ktorym dyskutujesz? bo tam sa jakos inne dane Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Skądże po raz kolejny 10.01.07, 02:02 > niewazne, jaka czesc idzie na ludzi, bo skoro > rosnie liczba zwierzat, musi rosnac powierzchnia upraw Jeśli obniży się spożycie mięsa - to wzrośnie spożycie roślin: bo przecież ludzie muszą coś jeść. I te uprawy, gdzie wcześniej był jęczmień dla zwierząt - po prostu zostaną zasiane pszenicą dla ludzi. > przeczytalas ten art., o ktorym dyskutujesz? bo tam sa jakos inne dane Dyskutuję nie o artykule w jakiejś gazecie, tylko o opracowaniu ekspertów FAO. Nie potrzebuję ku temu pośrednictwa nieznanych mi dziennikarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus nie, nie masz racji 10.01.07, 02:05 jesli obnizyc produkcje zwierzat, nie trzeba zaraz hodowac rosliny dla ludzi zwierzeta jedza z dosw. nieco wiecej niz ludzie, zgodzisz sie ze mna? a tym artykule, jak piszesz jakims art., jest wlasnie o tym opracowaniu ekspertow FAO mowa czasem warto zajrzec na linki innych, bo jak widac, ty podajesz inne dane niz nieznani ci dziennikarze(czy ma rozumiec, ze czytasz art. tylko tych ci znanych??) Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Jednak mam. 10.01.07, 02:10 > zwierzeta jedza z dosw. nieco wiecej niz ludzie, zgodzisz sie ze mna? Nieco więcej - tylko czego innego, niż ludzie. Czy jadasz słomę? Bo ja nie. > a tym artykule, jak piszesz jakims art., jest wlasnie o tym opracowaniu > ekspertow FAO mowa No to pytam Cię - po co mi czytać artykuł o tym opracowaniu, jak mam pod ręką samo opracowanie? Z opracowania dowiem się dużo więcej, i zaczerpnięte stąd informacje będą ściślejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus a jednak nie 10.01.07, 02:12 nie jesz tyle, co krowa ze swoimi ilomas tam zoladkami nie, nie jadam slomy, ale jadam znacznie mniej niz krowa przez caly rok dodam to swietnie, ze masz taki dostep, to moze podaj link i ze zdrowego rozdsadku - w koncu dyskutujesz ze mna o tym wlasnie art. !! a wzdragasz sie tam zajrzec, jak diabel swieconej wody ciekawe Odpowiedz Link Zgłoś
l2m A jednak mam. 10.01.07, 02:27 > nie, nie jadam slomy, ale jadam znacznie mniej niz krowa Tłumaczę: większą część paszy dla krów człowiek nie będzie mógł strawić. Więc krowa je więcej od Ciebie - ale gdyby tej krowy nie było, to Ty potrafiłabyś strawić tylko niewielką część nie wykorzystanego przez tę krowę pożywienia. Cała reszta (słoma; śruta sojowa, słonecznikowa, etc; siano; i takie inne) poszłaby do wyrzucenia. A propos - zastanów się, po co krowie ileś tam (a właściwie to cztery) żołądki (a właściwie to części jednego żołądka)? > w > koncu dyskutujesz ze mna o tym wlasnie art. !! Jeszcze raz: nie dyskutuję z Tobą o żadnym artykule gazetowym, tylko o opracowaniu FAO. > a wzdragasz sie tam zajrzec, jak diabel swieconej wody Nie chcę tracić czasu na czytanie kulawego maszynowego tłumaczenia artykułu, z którego nie dowiem się nic nowego. Na dodatek, maszynowe tłumaczenie razi moje uczucia estetyczne. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus logika, l2m 10.01.07, 02:32 chyba nie zakladasz, ze tam gszie wczesniej hodowano zboze na slome dla krow, bedzei sie automatycznie hodowalo li i jedynie zboze?? dlatego twoj wywod nie ma sensu nie wiem, po co krowie tyle zoladkow, ale ty mi chetnie wyjansisz, prawda? w tym watku, w ktorym powoluje sie ja na art. z taz, dyskutujesz o tym art. chcesz dyskutowaco raporcie FAO, zaloz osobny watek w koncu dyskutujesz ze mna w tym watku i jakos nie mozesz tam zajrzec a moze znasz te dziennikarke? jak mozesz to wiedziec, nie czytajac art.?? logika, l2m, logika!!! oto prawa logiki art. jest tez dostepny po niemiecku i to nie moj problem, jesli nie wladasz jezykiem wtedy nie musisz korzystac z tlumaczen dodam automatycznych maszynowe to tutaj zle uzyte slowo i nie wiesz, czy sie czegos nowego nie dowiedziaasl dopoki tam nie zajrzysz logika po raz trzeci! Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: logika, l2m 10.01.07, 06:40 ggigus napisała: > chyba nie zakladasz, ze tam gszie wczesniej hodowano zboze na slome dla krow, > bedzei sie automatycznie hodowalo li i jedynie zboze?? > dlatego twoj wywod nie ma sensu I takim dyrdymałom ggigus nadaje tytuł "logika"! Tam, gdzie hodowano zboże na chleb dla ludzi i JEDNOCZEŚNIE na słomę dla krów, będzie się nadal hodowało zboże na chleb, a słoma pójdzie do pieca. Dodatkowo, żeby wyrównać w diecie energetyczną "dziurę" po zabraniu mięsa, trzeba będzie jeszcze dodatkowy kawałek pola obsiać pszenicą. Niezależnie od tego kawałka, który obsiano dla zastąpienia ryb, które wcześniej zboża nie jadły. Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: logika, l2m 10.01.07, 16:55 > chyba nie zakladasz, ze tam gszie wczesniej hodowano zboze na slome dla krow, > bedzei sie automatycznie hodowalo li i jedynie zboze?? Ggigus, nie uwierzysz zapewnie ;) - ale zboże wcale nie uprawia się na słomę dla krów. Zboże, jak słusznie napisał Misiu, uprawia się na ziarno (które w większej części zjadają jednak ludzie; to również można znaleźć w raporcie FAO) - a pozostałą po tym słomę daje się krowom. A i nie zapominaj, że ziarno stanowi stosunkowo niewielką część biomasy całej rośliny pszenicy. Dlatego mój wywód jest zupełnie na miejscu. > nie wiem, po co krowie tyle zoladkow, ale ty mi chetnie wyjansisz, prawda? No, no... a przecież tego uczy się nawet w szkole. No trudno, skoro z szkoły tego nie pamiętasz - wyjaśniam. Więc krowa jada pokarmy, ubogie w składniki odżywcze; oprócz tego, zawierają one dużo węglowodanów o wysokiej masie molekularnej, oraz trwałej strukturze. Te węglowodany nie tylko nie mogą być strawione przez własne enzymy układu pokarmowego ssaków - ale również przeszkadzają w trawieniu innych, dostępniejszych składników. Dlatego to, by móc się odżywiać tym, co jada krowa, trzeba, primo, jadać tego bardzo dużo - by pochłoniętego jedzenia (przypominam, bardzo ubogiego w składniki odżywcze) wystarczało na pokrycie potrzeb organizmu; secundo, trawić to jedzenie skuteczniej, niż to może robić układ trawienny innych zwierząt (i człowieka również). Tak właśnie mają krowy. Ich żołądek jest czterykomorowy; poszczególne komory żołądkowe - to żwacz, czepiec, księgi i trawieniec. Trzy pierwsze części składają się na przedżołądek, a ostatna - to żołądek właściwy. Spożyta pasza najpierw trafa do żwacza, gdzie rozdrabnia się i fermentuje się przez symbiotyczne bakterie i pierwotniaki. Objętość żwacza jest bardzo wielka nawet w stosunku do objętości całej krowy. Kiedy krowa zapełnia żwacz pokarmem - zaczyna zwracać coraz to kolejne dawki tego pokarmu do jamy ustnej i ponownie to przeżuwać. Ponownie przeżuta miazga pokarmowa (razem z tymi symbiotycznymi bakteriami) trafia do następnych części przedżołądka. W tych częściach nie ma gruczołów, produkujących enzymy trawienne. Zachodzi tam podalsza fermentacja bakteryjna, oraz rozdrabnianie pokarmu. Dzięki tej fermentacji, skutecznie burzą się słabo strawne ścianki komórkowe tkanek roślinnych, dając łatwy dostęp do zawartości komórki; niestrawna dla ssaków celuloza i inne tego rodzaju węglowodany rozkładają się na krótsze i strawniejsze molekuły; bakterie symbiotyczne syntezują też niezbędne aminokwasy, zawartość których w paszach jest niska, i budują strawniejsze od roślinnych białka. W ten sposób, dzięki bakteriom symbiotycznym, miazga pokarmowa wzbogaca się w pełnowartościowe białko, niskomolekularne węglowodany i kwasy organiczne. I dopiero po tym trafia ona do właściwego żoładka - trawieńca - posiadającego gruczoły, produkujące enzymy trawienne. Gdyby nie było procesów, zachodzących w przedżołądkach - krowa nie mogłaby odżywiać się tym, czym ona się odżywia. Ponieważ my przedżołądków nie mamy, i spożywane przez nas pokarmy od razu trafiają do żołądka właściwego - nie potrafimy strawić większość pasz dla krów, bo nie mamy do pomocy tych bakterii i pierwotniaków, które mogliby nam rozszczepić błonnik, strawić celulozę i syntezować aminokwasy. Co więcej: nawet gdyby mogliśmy to wszystko strawić - nigdy nie potrafilibyśmy zeżreć tyle krowiej paszy, by wystarczyło nam do pokrycia potrzeb naszego organizmu (odniesienie objętości żołądka do masy ciała będzie stanowiło 0,32 u krowy i 0,02 u człowieka). Czy zrozumiałaś? > w tym watku, w ktorym powoluje sie ja na art. z taz, dyskutujesz o tym art. Owszem, powołujesz się na artykuł; ale bynajmniej nie on jest tematem wątku. Tym zaś jest sugerowany prez Ciebie ewentualny pożytek od przejścia na wegetarianizm. Ponieważ artykuł powołuje się na dane statystyczne FAO - zamiast czytania go mogę spokojnie przeczytać materiały FAO; co nie zmniejszy, tylko zwiększy moje rozpoznanie w temacie. Gdyby to artykuł był tematem wątku - to naza tego ostatniego brzmiałaby mniej więcej tak: "Ciekawy artykuł o wpływach hodowli bydła na środowisko naturalne, zamieszczony w <wstawić nazwę czasopisma>". Ale sama wiesz, że wątek nazywa się całkiem inaczej. > a moze znasz te dziennikarke? jak mozesz to wiedziec, nie czytajac art.?? Skąd niby mogę znać niemieckich dziennikarzy? Nie bardzo znam nawet naszych, ukraińskich. > art. jest tez dostepny po niemiecku i to nie moj problem, jesli nie wladasz jezykiem > wtedy nie musisz korzystac z tlumaczen dodam automatycznych Owszem, nie muszę z nich korzystać. Ponieważ w ogóle nie muszę czytać tego artykułu: mam pełniejsze i wiarygodniejsze informacje wprost ze źródła, i to w znanym mi języku. A skoro tak stawiasz pytanie - to przy najbliższej okazji postaram się dla Ciebie o "material dowodowy" w języku ukraińskim, rosyjskim lub białoruskim. ;) Hi, hi, już wiem nawet, skąd :) > i nie wiesz, czy sie czegos nowego nie dowiedziaasl dopoki tam nie zajrzysz Nie wiem - ale domyślam się z prawdopodobieństwem, bliskim 100%. Bo stosuję logikę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
hk47 materiały FAO 10.01.07, 18:27 l2m napisała: > Ponieważ artykuł powołuje się na dane statystyczne FAO - zamiast czytania go > mogę spokojnie przeczytać materiały FAO; co nie zmniejszy, tylko zwiększy moje > rozpoznanie w temacie. w tym miejscu aż się prosi o link: tiny.pl/w96q Odpowiedz Link Zgłoś
martvica Re: A jednak mam. 10.01.07, 10:22 > Cała reszta (słoma; śruta sojowa, słonecznikowa, etc; siano; i takie inne) > poszłaby do wyrzucenia. Nie do wyrzucenia, tylko na nawóz. I ściółki, np. w sadownictwie czy warzywnictwie. Tym samym odpada argument o zwiekszonej dawce sztucznych nawozów, który został zastosowany w innym watku. Nienawidzę ideologicznych dyskusji tego typu, idę sobie:) Odpowiedz Link Zgłoś
b.pascal Re: A jednak mam. 10.01.07, 12:50 martvica napisała: > Nienawidzę ideologicznych dyskusji tego typu, idę sobie:) Nie idź sobie. Przynajmniej nie z forum. Załóż jakiś wątek nieideologiczny. Potrzeba tutaj takich jak dżdżu na pustyni. :) Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: A jednak mam. 10.01.07, 16:54 Umhm. I ile tych ściołek potrzeba w sadownictwie? I czy uważasz, że wszystkie tego rodzaju produkty uboczne nadają się do nawożenia gleby? Co się tyczy efektywności podobnych nawozów - to reszki roślinne, by nadawać się do stosowania w tym celu, potrzebują przetwarzania przez bakterie albo przez zwierzęta: niewiele jest bowiem roślin, które mogą bezpośrednio "spożywać" inne rośliny; a i te raczej się nie uprawia. Więc albo bezinteresownie karmimy bakterie i dżdżownice, nie mając żadnego pożytku z "napracowanej" przezeń biomasy - albo karmimy krowy, i "napracowaną" przez te krowy biomasę częściowo spożywamy. Odpowiedz Link Zgłoś
martvica Re: A jednak mam. 10.01.07, 18:13 Słyszałaś kiedyś o kompostach? Że o 'gnojówkach roślinnych' tak zwanych nie wspomnę? Jak nie słyszałaś, to sobie poczytaj. No jeśli założyć że przestajemy hodowac zwierzęta, to zwiększa się spożycie owoców, produkcja sadownicza, a co za tym idzie - powierzchnia sadów, czyli również zużycie ściółek. Zdrowsze to niz utrzymywanie czarnego ugoru herbicydowego, nie uważasz? 'Bezinteresowne karmienie dżdżownic' mnie rozwaliło. Rotfl. A miałam tu już nie zaglądać... Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: A jednak mam. 10.01.07, 19:38 > Słyszałaś kiedyś o kompostach? Że o 'gnojówkach roślinnych' tak zwanych nie > wspomnę? Jak nie słyszałaś, to sobie poczytaj. Dokładnie to miałam na myśli, pisząc o bezinteresownym karmieniu bakterii i dżdżownic :) Bo, widzisz, komposty powstają właśnie drogą przetwarzania resztek roślinnych przez wymienione powyżej organizmy. > No jeśli założyć że przestajemy hodowac zwierzęta, to zwiększa się spożycie > owoców, produkcja sadownicza, a co za tym idzie - powierzchnia sadów, czyli > również zużycie ściółek. Nie całkiem tak to jest. Produkcja sadownictwa - to są, jak sama słusznie zauważyłaś, owoce. Owoce są stosunkowo ubogie w białko, a bogate w węglowodany. Więc _nie mogą_ zastąpić ewentualnie wyeliminowane mięso. Dlatego prawdopodobniejsze wydaje się raczej zwiększenie obszarów, przeznaczonych pod kultury strzączkowe i zbożowe. A tam się raczej ściółek nie stosuje. ;) Zresztą, i tak jest to pytanie dość drugorzędne - albowiem owa słoma w sadach pełni funkcję raczej techniczną. Odpowiedz Link Zgłoś
martvica Re: A jednak mam. 10.01.07, 20:49 > Dokładnie to miałam na myśli, pisząc o bezinteresownym karmieniu bakterii i > dżdżownic :) Bo, widzisz, komposty powstają właśnie drogą przetwarzania resztek > roślinnych przez wymienione powyżej organizmy. Rotfl. W ogrodnictwie nie używa się świeżego obornika, bo rośliny go nie tolerują. Z nawozami roslinnymi jest podobnie - jeśli wrzucisz na grządkę śieże resztki roślinne, niezależnie od typu, to rośliny nie będą w stanie przyswoić składników mineralnych w nich zawartych. Bakterii i dżdżownic nie karmi się bezinteresownie, one nie zżerają cennych składników odżywczych, nie pozostawiając niczego, tylko zmieniają ich formę na taką, która jest przyswajalna przez rośliny. Bez bakterii i dżdżownic nie byłoby zamkniętego obiegu pierwiastków w przyrodzie. A słomę ze ściółek można potem przekompostować, nie widzę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus matrvico, dyskutuj ideologicznie, jestes 10.01.07, 20:56 w tym swietna pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martvica Re: matrvico, dyskutuj ideologicznie, jestes 10.01.07, 21:14 Ale ja tego nie lubię, jestem istotą raczej pokojow nastawioną do świata. A wegetarianizm traktuję bardziej jako dietę niż jako ideologię. Tylko że nie mogę zdzierżyć, jak ktoś bzdury wypisuje o bezinteresownym karmieniu dżdżownic i bakterii, przecież chyba się mówi w podstawówce o tym czemu dżdżownice są pożyteczne, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus [...] 10.01.07, 21:18 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: A jednak mam. 10.01.07, 21:25 martvica napisała: > Rotfl. > W ogrodnictwie nie używa się świeżego obornika, bo rośliny go nie tolerują. Rozmawiamy nie tylko o ogrodnictwie, a o całej produkcji roślinnej. Nie ma też konieczności używania świeżego obornika. Wystarczy wyłożenie go jesienią: "Wszystkie rośliny kapustne mają duże wymagania pokarmowe dlatego też dobrze reagują na nawożenie obornikiem. Zaleca się więc stosować 30-35 ton/ha tego nawozu organicznego jesienią." "Ogórek bardzo dobrze reaguje na nawożenie obornikiem zastosowanym w okresie jesiennym." "Nawożenie obornikiem stosować w roku poprzedzającym uprawę selera." www.fructus.pl/index.php?action=page&nr=64&PHPSESSID=3c83d9529dd1aad0dfe336930158dc3e "Nawożenie obornikiem nie jest konieczne, lecz wskazane w słabszych stanowiskach, na glebach o gorszej strukturze. Przeciętna dawka obornika wynosi 25 t na 1 ha. Wprowadza się ją zwykle pod orkę siewną." www.ppr.pl/dzial.php?id=3725 "Wszystkie zabiegi agrotechniczne sprowadzają się do zapewnienia dobrego zaopatrzenia gleby w wodę, ponieważ ma ona decydujący wpływ na powodzenie uprawy. Ważne jest więc nawożenie obornikiem przed uprawą, które wpływa korzystnie na zwiększenie zdolności gleby do gromadzenia wody." www.dodr.pl/III/6/5/2/2/1/index.htm > Z nawozami roslinnymi jest podobnie - jeśli wrzucisz na grządkę śieże resztki > roślinne, niezależnie od typu, to rośliny nie będą w stanie przyswoić > składników mineralnych w nich zawartych. Świeże resztki roślinne są gorszym nawozem od obornika o tę obróbkę, która odbywa się w układzie pokarmowym zwierzęcia. > Bakterii i dżdżownic nie karmi się bezinteresownie, one nie zżerają cennych > składników odżywczych, nie pozostawiając niczego, tylko zmieniają ich formę > na taką, która jest przyswajalna przez rośliny. Krowa robi to równie dobrze, w zamian dostarczając nam mięsa, którego z dżdżownic byśmy nie mieli. > Bez bakterii i dżdżownic nie byłoby zamkniętego obiegu pierwiastków w > przyrodzie. Co nie zmienia faktu, że włączając zwierzęta hodowlane w ten obieg wzbogacamy nasz jadłospis i wykorzystujemy zdolności zwierząt do przyswajania niedostępnych lub mało wartościowych dla nas częsci roślin. > A słomę ze ściółek można potem przekompostować, nie widzę problemu. A po co kompostować, skoro większą dla nas korzyść daje "przepuszczenie" słomy przez krowę? Odpowiedz Link Zgłoś
martvica Re: A jednak mam. 11.01.07, 11:35 OK, wyjaśnijmy sobie coś. Nie mówię, że obornik jest złym nawozem. Odniosłam się do wypowiedzi: ">Cała reszta (słoma; śruta sojowa, słonecznikowa, etc; siano; i takie inne) poszłaby do wyrzucenia." Bo się zdziwiłam, dlaczego niby do wyrzucenia, jeśli można z tego zupełnie spokojnie zrobić nawóz i dokarmiać nim rośliny. Świeży obornik nie nadaje się pod rośliny, musi trochę przeleżeć. W tym czasie zachodzą różne procesy, oczywiście za sprawą mikroorganizmów - strasznie jesteśmy litościwi, rzeczywiście, że tak wciąż te biedne głodne stworzonka karmimy nic z tego nie mając (tak, to była ironia). Misiu - powtarzam raz jeszcze: uważam, że obornik nie jest złym nawozem. Niepotrzebnie wklejasz info o nawożeniu roślin obornikiem, miałam 2 semestry o uprawie roli i nawożeniu gleby, wiem że tak się robi i wiem że to jest dobre. Ale kompost z resztek roślinnych też nie są złym nawozem. A ta obróbka, która zachodzi w organizmie zwierzęcia, tu zachodzi sobie spokojnie w pryzmach, pod wpływem mikroorganizmów glebowych. Nie mówię tu o tym, że należy przestać hodować zwierzęta. Mówię o tym, że w przypadku zaprzestania hodowli dałoby się utrzymać zamknięty obieg materii i pierwiastków w przyrodzie/uprawie, i wcale nie musiałoby to pociągać za sobą gargantuicznego zwiększenia nawożenia chemią, bo resztek roślinnych wcale nie trzeba wyrzucać. EOT z mojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: A jednak mam. 11.01.07, 11:53 martvica napisała: > Misiu - powtarzam raz jeszcze: uważam, że obornik nie jest złym nawozem. > Niepotrzebnie wklejasz info o nawożeniu roślin obornikiem, miałam 2 semestry o > uprawie roli i nawożeniu gleby, wiem że tak się robi i wiem że to jest dobre. > Ale kompost z resztek roślinnych też nie są złym nawozem. A ta obróbka, która > zachodzi w organizmie zwierzęcia, tu zachodzi sobie spokojnie w pryzmach, pod > wpływem mikroorganizmów glebowych. Nie zrozumieliśmy się chyba. Resztki roślinne, oczywiście, można wykorzystać jako nawóz. Chleb też można, jednak wolimy go zjeść, prawda? Chodzi o to, że obieg zamknie się bez względu na to, czy włączymy weń zwierzęta hodowlane, czy nie. Jeśli jednak będziemy je hodować, to odzyskamy dla siebie znaczną część tego, co w przeciwnym razie wyrzucilibyśmy bezproduktywnie. Bezinteresownie nakarmimy dżdżownice, jak napisała L2m. Po co tym samym materiałem roślinnym karmić robale, skoro można nakarmić krowy? Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: A jednak mam. 11.01.07, 09:32 Dobrze, ujmę to w sposób bardziej formalny. Niech cała energia, zawarta w związkach chemicznych rośliny, składa E. Jeśli tę roślinę damy do zjedzenia krowie - ona zużyje z tego E(k), z czego E(k') pójdzie na zwiększenie tkanki mięsniowej.. Jej fekalie, w ten sposób, będą zawierali E-E(k) energii. Dalej te fekalie trafią do bakterii i koprofagów, krórzy przyswoją wszystko, co się nadaje dla nich. Produkt końcowy będzie się nadawał dla roślin; one potrafią z tego przyswoić jeszcze E(r) energii - my z tego otrzymamy E(r1) - a pozostała część energii, której nie da się już z tego wydobyć, będzie składała E(p). W ten sposób, hodująś krowy, będziemy mieli pożytek z E(k1)+E(r1); cała reszta pójdzie na bezinteresowne karmienie różnych organizmów i ogrzewanie Wszechświata. Dalej. Tę samą roślinę zużywamy od razu na kompost. Wtedy cała energia E zostanie do dyspozycji bakterii i dżdżownic, którzy, w trakcie przetwarzania jej w formę, nadającą się do przyswajania przez rośliny, sprowadzą pozióm tej energii do E(r)+E(p). Rośliny z tego przyswoją E(r). W ten sposób, nie hodując krów, będziemy mieli pożytek z samej tylko E(r1). E (k1), którą w poprzednim przypadku uzyskiwaliśmy za pośrednictwem krowy, również pójdzie dżdżownicom. Zatem, z krową otrzymamy z resztek roślinnych o E(k1) więcej energii, niżli bez niej. Co się tyczy ściołek. Przecież chyba jesteśmy zgodne, że akurat sady niespecjalnie się zwiększą? Odpowiedz Link Zgłoś
ollaboga77 Re: A jednak mam. 11.01.07, 11:41 l2m napisała: > Dobrze, ujmę to w sposób bardziej formalny. > Niech cała energia, zawarta w związkach chemicznych rośliny, składa E. Jeśli tę > > roślinę damy do zjedzenia krowie - ona zużyje z tego E(k), z czego E(k') > pójdzie na zwiększenie tkanki mięsniowej.. Jej fekalie, w ten sposób, będą > zawierali E-E(k) energii. Dalej te fekalie trafią do bakterii i koprofagów, > krórzy przyswoją wszystko, co się nadaje dla nich. Produkt końcowy będzie się > nadawał dla roślin; one potrafią z tego przyswoić jeszcze E(r) energii - my z > tego otrzymamy E(r1) - a pozostała część energii, której nie da się już z tego > wydobyć, będzie składała E(p). > W ten sposób, hodująś krowy, będziemy mieli pożytek z E(k1)+E(r1); cała reszta > pójdzie na bezinteresowne karmienie różnych organizmów i ogrzewanie > Wszechświata. > Dalej. Tę samą roślinę zużywamy od razu na kompost. Wtedy cała energia E > zostanie do dyspozycji bakterii i dżdżownic, którzy, w trakcie przetwarzania > jej w formę, nadającą się do przyswajania przez rośliny, sprowadzą pozióm tej > energii do E(r)+E(p). Rośliny z tego przyswoją E(r). > W ten sposób, nie hodując krów, będziemy mieli pożytek z samej tylko E(r1). E > (k1), którą w poprzednim przypadku uzyskiwaliśmy za pośrednictwem krowy, > również pójdzie dżdżownicom. > > Zatem, z krową otrzymamy z resztek roślinnych o E(k1) więcej energii, niżli bez > > niej. > > Co się tyczy ściołek. Przecież chyba jesteśmy zgodne, że akurat sady > niespecjalnie się zwiększą? Dobra... to teraz nie mam wątpliwości... jaki zawód uprawiasz... matematyk, fizyk lub coś pokrewnego... tam wystarczy formalizm i suchość... -------------------------------------- Wegetarianie.pl Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: A jednak mam. 11.01.07, 12:02 > Dobra... to teraz nie mam wątpliwości... jaki zawód uprawiasz... matematyk, > fizyk lub coś pokrewnego... tam wystarczy formalizm i suchość... O ile pamiętam l2m pracuje w jakimś laboratorium badawczym. Swoją drogą, ta 'merytoryczna' ocena jej wypowiedzi ("formalizm i suchość") brzmi dokładnie jak w tym starym dowcipie "...a wy murzynów męczycie!" Odpowiedz Link Zgłoś
m.rycho Re: A jednak mam. 11.01.07, 12:35 ollaboga77 napisała: >Dobra... to teraz nie mam wątpliwości... jaki zawód uprawiasz... matematyk, > fizyk lub coś pokrewnego... tam wystarczy formalizm i suchość... < Jakie to proste,temat nieważny,ważne by "dopiepieprzyć" adwersażowi. To taka przypadłość charakterystyczna dla paru wegusiów na tym forum. > -------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
ollaboga77 Re: A jednak mam. 11.01.07, 12:49 a TY rycho wiecznie swoje... chodzisz za mna jak cień... jak chcesz się umówić na randke to napisz... może przemysle ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
m.rycho Re: A jednak mam. 11.01.07, 20:02 ollaboga77,ja rozumiem ,że takie ciągłe "przypieprzanie się" do kogoś jak ja to robię w stosunku do Ciebie jest denerwujące,ale chyba sama to sprowokowałaś.Od tego momentu przestaję i uważam ,że lepiej rozmawiać na temat po przyjacielsku niż stosować "wycieczki osobiste" w sytuacji gdy na temat nie ma się nic do powiedzenia. Propozycja randki intertesująca,ale jestem już zagospodarowany w całości:-) "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie musieć dostrzegać go w sobie samych." Javier Cercas Odpowiedz Link Zgłoś
ollaboga77 Re: A jednak mam. 11.01.07, 21:10 no więc rychu przybij 5-tkę :D Właśnie, rozmowy po przyjacielsku są naj najfajniejsze. I ciesze się, że tak umiesz. Jakby co słuze radę co dobrego i jaką potrawę możesz sobie sporzadzić. a są naprawde boskie:D pa Olla Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: A jednak mam. 11.01.07, 17:38 m.rycho napisał: > Jakie to proste,temat nieważny,ważne by "dopiepieprzyć" adwersażowi. > To taka przypadłość charakterystyczna dla paru wegusiów na tym forum. ........... posty m.rycha nalezy czytac odwrotnie niż ich werbalna treść, ten gosciu już tak ma przykład: m**isiu-1 czy em*ka czy m** rycho - wielu gosci z listerą : "m" Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: A jednak mam. 14.01.07, 02:11 Czegoś nie rozumiem. Mianowicie - nie rozumiem, w jaki sposób Twój komentarz może odnosić się do meritum mej wypowiedzi. Ale skoro już poruszyłaś ten temat... nie jestem ani matematykiem, ani fizykiem. Emka ma rację - rzeczywiście pracuję w laboratorium badawczym, a z fachu jestem biologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hk47 oryginalny tekst FAO 10.01.07, 09:00 w artykule wykorzystano ten tekst: tiny.pl/w9w1 Odpowiedz Link Zgłoś