frank4
12.05.03, 10:35
To już naprawdę na zakończenie mojego ”pobytu” na ”FW”. Victoria dotknęła
ważnej rzeczy - tolerancji.... i o niej trochę. Poniższy tekst pisałem
niedawno na użytek innego forum, ale pozwolę go sobie przytoczyć tutaj.
Myślę, że będzie jak najbardziej na miejscu. Często - nawet bardzo często -
oceniamy siebie mylnie. Skryci za nickami łatwiej piszemy niepotrzebne
epitety, wynikające z niechęci, uprzedzeń lub braku zrozumienia.
Co to jest tolerancja? To chyba każdy wie, albo przynajmniej - każdy myśli,
że wie. Czy człowiek powinien być tolerancyjny? Na to pytanie jedni
odpowiedzą twierdząco, a inni nie. Tak zadane pytanie jest zbyt ogólne i
dlatego odpowiedź - pozornie prosta - wcale nie jest łatwa. Tolerancyjny
wobec czego? Jak dalece tolerancyjny? To pytania, które chce się wcześniej
zadać. Niby prosta sprawa, a od razu zaczyna się komplikować. O ile lubimy
chodzić na skróty, to można odpowiedzieć krótko: Człowiek powinien być
tolerancyjny! Skąd o tym wiemy? Z książek, z prasy, od nauczyciela w szkole,
z opinii innych. Niekiedy z własnego doświadczenia.
Piszę to przy pomocy Word 2000, kiedy wpisuję słowo tolerancja i każę mu
znaleźć wyrazy bliskoznaczne to program podpowiada mi: wyrozumiałość,
pobłażanie, pobłażliwość. Jako wyraz bliskoznaczny podaje także: zrozumienie.
Jak widać pełno tu pobłażliwości i wyrozumiałości. Tak tolerancję definiują
także słowniki i encyklopedie, np.:
"Tolerancja (łac. tolerantia) (...) wyrozumiałość, pobłażanie dla cudzych
poglądów, upodobań, wierzeń, dla cudzego postępowania." (Słownik Wyrazów
Obcych PWN Warszawa (1971) str. 763)
"Tolerancja wyrozumiałość, liberalizm w stosunku do cudzych wierzeń, praktyk,
poglądów, postępków, postaw, choćby różniły się od własnych a były z nimi
sprzeczne".(Komputerowy "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z
almanachem Władysława Kopalińskiego" Wersja 1. PRO-media CD 1998)
Czy więc, jeśli moje dziecko zacznie malować sprayem po ścianach, to
powinienem przymknąć na to oko? Być pobłażliwy i wyrozumiały? Gdybym tak
uczynił to pewnie byłoby to w zgodzie z powyższymi definicjami tolerancji.
Ale nie byłaby to tolerancja lecz głupota.
Definicja tolerancji zawarta w Encyklopedii Powszechnej PWN mówi,
że "uznawanie prawa innych do posiadania poglądów, gustów itp. odmiennych od
poglądów oceniającego, nie obejmujące jednak idei wstecznych,
antyhumanistycznych czy wręcz zbrodniczych" (Encyklopedia Powszechna PWN
Wydanie drugie. Tom czwarty . Str. 500 Warszawa 1987).
Można z tego wywnioskować, że malowanie po ścianach jest przejawem idei
destrukcyjnej i jako takie tolerancji nie podlega. Przyznasz jednak, że
pogląd ten jest trochę naciągany.
Wydaje mi się, że wszystkie wyżej wymienione definicje mają tą samą wadę:
opierają się na pobłażliwości i nie biorą pod uwagę przeciwdziałań jakie
człowiek - który spotyka się z czynami czy poglądami, których nie akceptuje -
może podjąć, a pomimo tego być nadal człowiekiem tolerancyjnym. Może to
pokrętnie brzmi, ale zaraz wyjaśnię o co mi biega.
Otóż, to że nie akceptujemy czyjegoś postępowania wcale nie oznacza, że nie
jesteśmy tolerancyjni. Tak samo jak i to, że jeżeli podchodzimy z
wyrozumiałością do czyjejś postawy, zachowania czy czyichś poglądów, nie
znaczy, że je akceptujemy. Ważny jest tu także zakres naszej reakcji. Czy
jeśli podejdziemy pobłażliwie do malowania po ścianach, to znaczy, ze nie
możemy ukarać "malarza"? Możemy. Ale każdy chyba przyzna, że kara śmierci - w
tym przypadku - albo tylko 25 lat więzienia :o)))))), to za dużo. Ale ostra
reprymenda i nakaz odnowienia zniszczonej powierzchni to reakcja właściwa.
Celowo przejaskrawiam, aby wskazać na czym polega tolerancja i jej brak.
Pobłażanie nie jest najlepszym określeniem przystającym do tego co zwiemy
tolerancją. Zrozumienie jest tu o wiele lepsze. Rozumiemy, skąd się wzięła
potrzeba "malowania", a ponieważ rozumiemy i akceptujemy - do pewnego
stopnia - przesłanki, które spowodowały pomalowanie ściany, dlatego też
jesteśmy tolerancyjni. Nasze pobłażanie wyraża się w stopniu naszej reakcji
na czyn.
Podany przykład dotyczy rzeczy, będącej sporym problemem społecznym
(grafitti), ale stosunkowo małej wagi. Znacznie więcej emocji wywołuje sprawa
aborcji. Są ludzie, którzy uważają, że decyzję o aborcji może podejmować
samodzielnie kobieta, której problem dotyczy. To jej sprawa, jej suwerenna
decyzja i jej odpowiedzialność moralna. Są także tacy, którzy uważają, że
aborcja jest dopuszczalna, tylko w określonych sytuacjach, a decyzja nie jest
tylko sprawą kobiety. I są także tacy, którzy uważają aborcję za zbrodnię i
nie dopuszczają jej stosowania w żadnym przypadku. Czy jeśli ktoś ma inne
zdanie jak ja, a ja jestem człowiekiem tolerancyjnym, to nie powinienem w
żaden sposób walczyć o swoje racje? Gdyby tak miało być, a każda ze stron
składałaby się z ludzi tolerancyjnych, to w zasadzie w ogóle nie powinni
głosić swoich poglądów, bo byłaby to niedopuszczalna ingerencja w obszar
poglądów innych. Oczywista bzdura.
Człowiek ma prawo mieć własne poglądy, ma prawo zachowywać się w sposób
odmienny od innych, ma prawo przekonywać ich do swoich racji. Ale nie ma
prawa nadużywać środków. W tym przypadku jest tak samo jak z obroną
konieczną. Jeśli ktoś nas opluł, to możemy protestować, domagać się
przeprosin i zadośćuczynienia, a nawet w odwecie opluć go także. Ale nie
możemy go za to np. zastrzelić. Możemy natomiast zastrzelić zbója, który do
nas strzela. Najlepiej wtedy, kiedy już nas kilka razy trafił, bo wtedy
będziemy mieli mniej problemów przed sądem. :o)))))
Jeżeli przyjmiemy, że tolerancja nie może dotyczyć postaw, zachowań i działań
destrukcyjnych wobec innych ludzi i wobec środowiska w którym żyjemy, to
zrodzą się i tak nowe problemy. Zaraz pojawi się pytanie czy dany pogląd lub
czyn jest czy nie jest destrukcyjny, czy to co szkodliwe dzisiaj, nie okaże
się korzystne w przyszłości? Dlatego zawsze będą aktualne pytania o to, co to
jest tolerancja i co to znaczy być człowiekiem tolerancyjnym? Najważniejsze
odpowiedzi, każdy musi znaleźć sam w sobie.
Człowiek tolerancyjny musi przede wszystkim rozumieć innych ludzi, musi
starać się poznać motywy, którymi się kierują i warunki jakie doprowadziły
ich do takich, a nie innych zachowań, bo tolerancja nie jest sprawą instynktu
lecz świadomości.
I na tym kończę, przepraszając urażonych moimi niewybrednymi uwagami, nie
przejmujcie się. :o)))))))
Życzę więcej spokoju, ale też luzu. :o))))) Pozdrawiam i znikam na dobre
Frank