Dodaj do ulubionych

ewolucja c.d.

27.05.03, 09:58
"I słowo o szympansach, które zboczyły i zaczęły polować na inne czujące
istoty, zabijając je, chodź zdarza się to rzadko. Myślę, że jest to wynik
ich "schizofrenicznego" lub "histerycznego" sposobu zachowania. Zawsze się
tym brzydziłem ,że postępują tak silnie pod naciskiem grupy. "Tłum nie
myśli, tłum reaguje". Wiele razy zatapiałem się w takim "paranoicznym
towarzystwie", więc wiem, że rządzą nim sprawy, które ja uważam
za "odpływanie od rzeczywistości". Tzn. jest pewien "psychiczny nacisk" by
robić to, co się zrobi by usatysfakcjonować grupę, bojąc się przeciwstawić
odmową jej sile, co może być uznane za dowód nielojalności, zdrady,
dyshonoru i takie tam prawicowe bzdety nie myślenia. Taki „test”, który jest
silniejszy niż rzeczy, które się pod jego wpływem wykonuje. Czasami
niektórzy ludzie, by udowodnić „jacy to oni nie są odważni”, robią prawdziwe
głupstwa, tylko dlatego, że wpadli w to „myślenie (postępowanie) pod
naciskiem tłumu”, w którym to myśleniu, myśl o wycofaniu się z pewnych
populistycznych, kierowanych pewnym zewnętrznym obrazem widzenia siebie w
oczach innych "ambicjach" jest dla nich nie do przyjęcia, wobec obawy, że
mogą zostać wyrzuceni z grupy. Nie ważne czego ta myśl dotyczy i co nią
kieruje. Ważne dla nich staje się to, aby tego dokonać, gdyż wycofanie się
jest dyshonorem i wstępem do bycia popychadłem. Nie ma kto ich z tego
myślenia "wyciągnąć", również ich umysł może nie być na tyle "silny", by
zrozumieć sytuację w której się znaleźli, bądź uczestniczą, by przemyśleć to
co robią. Wielu dziwi się jak masy ludzi mogły "dać się” tak zwieść
Hitlerowi. Otóż przestali myśleć nad tym co robią, a zaczęli reagować bez
myślenia, by dać to, co się od nich oczekuje. Jakie były tego skutki? -
Pomyłka, delikatnie mówiąc. Wielu zatopiło się tak głęboko w tej paranoi
(utracie poczucia rzeczywistości), że nie zdobyło się na wysiłek, by się z
tego wyciągnąć, a więc i polegli razem z swoimi urojeniami. To straszne, że
racjonalne myślenie, w wielu przypadkach nie jest tym, co decyduje o
postępowaniu ludzi w pewnych sytuacjach, a co kierowane "zewnętrznym
naciskiem" prowadzi czasem do katastrofy, ale wiele takich sytuacji kończy
się śmiercią któregoś z uczestników takiej paranoi (a czasami niewinnej temu
osoby), który myślał aby dokonać tego co podniesie jego wizerunek odwagi w
oczach innych ludzi, a nie myślał czy jest w stanie bezpiecznie to wykonać,
a przede wszystkim czy jest to mądre. Książka "Władca much" Williama
Goldinga chyba o tym traktuje, ale nie wiem, bo nie czytałem. Myślę tylko,
że poddawanie się naciskom grupy (dla mnie oznacza to słabość własnego
myślenia) jest pomyłką, która może i miała sens w podejmowaniu jednolitych
działań w naturalnych warunkach - spajając ją w działaniu, ale dziś wiele
działań człowieka nie jest dyktowanych naturą, a raczej wynaturzeniem, więc
działania powinny być poprzedzone przemyśleniem tego co się robi, bo nie
wszystko co się robi ma naturalną przyczynę. Oczywiście, to co robią
szympansy, może być "w pełni naturalnym zachowaniem", ale ja nie uważam za
mądre takiego zachowania z wielu względów, a człowiek powinien się kierować
własnym umysłem.

Są ludzie, którzy uważają, że polowanie szympansów na makaki jest
spowodowane słodkim smakiem ich mięsa. Ja uważam, że u szympansów
przejawiają się dość prymitywne instynkty "bezmyślnego" naśladownictwa,
które widzę również u ludzi i które opisałem powyżej i którymi się brzydzę
jako istota postępująca po namyśle. Obserwacja szympansów wiele by
unaoczniła z ich "histerycznego zachowania". Kto wie czy nie jest to ten sam
przejaw zachowania, który występuje również u ludzi, a który u szympansów
prowadzi również do morderstw w obrębie własnej grupy? ( taki przerost
środków nad celem, ciekawe czym spowodowany ten przerost - knuciem?
Popadaniem w coraz większą nienawiść wzbierającą w sobie i oderwaniem przez
to od rzeczywistości? Traceniem z nią poczucia? A może toksycznym działaniem
spożywanego mięsa na mózg, który "wariuje", gdy dostaną się do niego
cząsteczki nie strawionego białka? - Różnie można na to patrzeć). Na
szczęście zwierzęta blisko spokrewnione genetycznie, mogą się również różnić
diametralnie w wykształcanych cechach (np. bliskie podobieństwo kodu DNA
wieloryba i wielbłąda). Ja osobiście, wybieram inne zachowania, które
przejawiają się tak wspaniale u kolejnych naszych bliskich krewnych -
orangutanów. Jak już wspomniałem istoty Homo Sapiens, chodź należące do tego
samego gatunku, mogą się w jego obrębie bardzo różnić w przejawianym
zachowaniu. Więc ja widzę przewagę swoich zachowań i je rozumiem. Podobne są
one do spokojnych, "filozoficznie" nastawionych do życia orangutanów, ale
widzę też u wielu osób przejawy podobieństwa w zachowaniu do "histerycznych"
szympansów. Co ciekawe, być może nasz kod DNA jest na tyle elastyczny, by
móc wcielić się w oba te typy zachowań, a cechy tam przejawianego zachowania
nie są różnicą występującą w brakujących fragmentach naszego DNA i podobnych
nam gatunków (są niejako wspólne), tylko mają inne podłoże, niekoniecznie
determinowane sztywno przez kod genetyczny do ujawnienia się wyłącznie u
poszczególnego gatunku, ale uwalniające się w różnych środowiskowych
sytuacjach w odpowiedzi na nie. Kwestia raczej ukształtowania w środowisku i
wynikająca z tego "świadomość". Młode osobniki "naczelnych" uczą się swojego
postępowania z otaczającej je rzeczywistości. Wyrastają na bezkrytycznych
naśladowców, którzy nie wiedzą (i widzą) w zasadzie czego są sprawcami i co
się dzieje poprzez takie, a nie inne ich rzeczywiste postępowanie. Może
gdyby ściany rzeźni były ze szkła, wielu ludzi jedzących trupa doznając
szokującego widoku (którego są przyczyną, a który ich szokuje), zmieniło by
sposób myślenia na temat tego, jak dotychczas postępują. Jak się zaś
kształtuje dzieci w tej trupożerczej cywilizacji, każdy chyba potrafi
dostrzec, niekoniecznie włączając telewizor. Chodź telewizja wielu spraw nie
pokazuje, tak jak i niewielu jest ludzi (w sensie przewagi), którzy
zdemaskowali trupożerczą paranoję i jej okrutne następstwa, to wiele
negatywnych zjawisk w niej pokazywanych ma przyczynę w trupożerstwie
człowieka, czego już się nie pokazuje. BSE jest również wynikiem określonego
sposobu myślenia (a więc i działania, bo myśl poprzedza działanie) pewnych
ludzi (trupożerstwa), które to myślenie doprowadziło do negatywnych skutków,
ale przyczyna tych negatywnych skutków (określony sposób myślenia) nie
została usunięta i ujawnia się w kolejnych działaniach, wiodących w tym
samym, trupim celu. Takie błędne koło trupożerstwa człowieka, w którym
przyczyna jego nieszczęść nie zostaje usunięta sprawia, że ludzie co jakiś
czas (historia) kolejny raz walczą o poprawę swojej sytuacji, ale jako że za
każdym razem nie usuwają podstawowych przyczyn swojego nieszczęścia,
historia się powtarza."
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka