Gość: ika
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
29.08.03, 15:52
mój synek je wegetariańsko ze mna, ale jak idzie do taty, to tam babcia go
dokarmia za caly tydzien. I wraca z uczuleniem na twarzy.
umawialismy sie kiedys, ze bedzie jadl tylko drob, w ramach kompromisu
zywieniowego...ale ostatnio dowiedzialam sie, ze karmia go takze czerwonym
miesem..i paroma innymi rzeczami, na ktore jest uczulony...rozmowy nic nie
dają.
tak sie tu chcialam pożalić.
On jest taki zdrowy, praktycznie nie choruje, ma mase energii, jest pelen
spokoju wewnetrznego i mozna sie z nim dogadac we wszystkim tak, ze zrozumie.
wszyscy mi to mówią. Ale jak wraca stamtąd, to jest caly podenerwowany,
placze o wszystko, byle pretekst jest okazja, by sobie poplakac, jest tez
pelen gniewu. I prosi mnie, zebym go rysowala, jak placze. Nie może tam
zrobić kupki.
On kocha tate bardzo, a tata jego. zawsze raczej zabiegalam o ich kontakty,
niz je ograniczalam. I co ja mam zrobic?
Na dodatek jak wraca, to przestaja mu smakowac moje potrawy.
A naprawde sie staram, ma zawsze pieknie, kolorowo na talerzu, gotuje same
jego ulubione rzeczy...
czasem mnie to naprawde przytlacza.
czy ktos tez ma podobna sytuacje?