Dodaj do ulubionych

czy tylko ja?

25.02.08, 08:36
tak sie zastanawiam, czy Wy tez macie nadzieje na to ze dziecko
wyjdzie bez szwanku, ze nie bedzie blizn? czy to kwestia czasu kiedy
dotrze do mnie ta smutna oczywistosc? czy jest w ogole na forum ktos
komu sie udalo? ciagle jeszcze sie ludze...
Obserwuj wątek
    • mamablizniakow Re: czy tylko ja? 25.02.08, 08:42
      Na pewno są takie dzieci. Tym się pocieszaj. I pamiętaj, że musisz
      zrobić wszystko aby tak było.
      Ale pamiętaj też, że wielu się to nie udaje - żebyś w razie czego
      była na to przygotowana.
      Myślę, że musisz walczyć o to by było najlepiej jak tylko może być!
      Powodzenia!
      • kasinekk Re: czy tylko ja? 25.02.08, 09:06
        Przy całej świadomosci, ze będzie to jakas pamiątka na całe życie,
        gdzies tam głęboko licze, ze moze zdarzy się cud. Przeciez w
        medycynie cuda sie zdarzają. Póki co robimy wszystko zeby nasza
        blizna "ewoluowała" w dobrą stronę. Chociaz po prawie 3 miesiącach
        po przeszczepie nie moge mówic o jakichs zapierających dech
        rewelacjach. Po prostu trzeba przejsc od słów do czynów i tego się
        trzymac.
        Póki co powodzenia, cierpliwości i pozdrawiam.
        • dwyrzyk Re: czy tylko ja? 25.02.08, 20:05
          Miła Pani; Niestety po głębokich oparzeniach u dzieci; leczonych
          zachowawczo lub operacyjnie, pozostają blizny... Trzeba się z tym
          faktem pogodzić dla dobra dziecka i całej Rodziny (w tym własnego),
          aby móc w sposób realistyczny spojrzeć na proces leczenia i zrobić
          maksymalnie dużo dla uzyskania jak najlepszej efektu ostatecznego...
          Zaakceptowanie pewnej nieodwracalności tego co się stało pozwala
          patrzeć w przyszłość, zamiast chwytania się każdej "nowej, cudownej"
          metody, która rzekomo ma zlikwidować blizny... Dalsze życie Państwa
          i dziecka będzie życiem z blizną, ale w żadnym wypadku życiem wokół
          blizny... Pozdrawiam Dariusz Wyrzykowski
    • agnes_julia Re: czy tylko ja? 25.02.08, 14:34
      Witaj
      niestety cudów nie ma;możemy tylko mieć nadzieje że jak nasze dzieci będą duże
      to medycyna będzie miała szerszą wiedzę i można będzie zlikwidować blizny...
      U nas minął już rok i przyzwyczailiśmy się do rączki, Julia lat 5 już nie pyta
      dlaczego ta rączka jest inna...;chyba już zrozumiała i zaakceptowała samą siebie.
      Boje sie tylko dzieci w szkole;ale mam nadzieje że ona będzie silna i nie będzie
      się czuła gorsza od innych.

      Pozdrawiam Gosia
    • mzuzi Re: czy tylko ja? 26.02.08, 10:17
      Zdarza sie podobno, że blizny nie zostają nawet tam, gdzie
      teoretycznie nie miały prawa nie powstać (któraś mama na forum
      opisywała swój przypadek). Można mieć nadzieję. Ale lepiej chyba
      niestety patrzeć realistycznie i leczyć najlepszymi dostępnymi
      metodami (moja uwaga: wybrać jedną i tego sie trzymać konsekwentnie,
      ewentualnie dodatkowe zabiegi, ale bez zmieniania co dwa tygodnie,
      bo się znalazło informacje o "cudownym" specyfiku...). Niestety
      trzeba się pogodzić z bliznami, na szczęście to bardziej praca dla
      rodziców niż dzieci. Na szczęście dzieci szybko się przyzwyczajają,
      traktują blizny jako normalną część siebie. O ile nie zrobimy z nich
      centralnego punktu w naszym życiu, to będą dla dzieci czymś
      naturalnym i nie będą na nie zwracać uwagi.
      Ja obawiałam się kilku momentów - pójścia córki do
      przedszkola/szkoły i potem okresu dojrzewania. Pierwszy z nich mam
      za sobą, obyło się bez żadnych przykrych komentarzy. Wręcz
      wypytywałam córkę, co dzieci mówiły o bliznach, ale żadne z nich nie
      zwróciło w ogóle uwagi. Trzy-czterolatki nie oceniaja jeszcze innych
      pod tym kątem. Gdy córcia będzie szła do szkoły będzie juz miała
      grono znajomych i przyjaciół, nie będzie musiała zdobywać pozycji w
      grupie od podstaw - już mnie to nie napawa lękiem. A gdy będzie
      nastolatką mam nadzieję, że będzie już miała na tyle silne poczucie
      własnej wartości (to nasza rola), że nie będą dla niej dramatem
      blizny. Musimy zadbać o to, by czuła się piękną dziewczyną pomimo
      blizn. Ja nie pozwalam nikomu w towarzystwie córki biadolić "taka
      sliczna dziewczynka i taką ma paskudną bliznę, oj nieszczęście...",
      co niestety niektórzy robią (z troską w głosie). Ona jest śliczna po
      prostu i już!
      U nas po trzech latach od wypadku jest łatwiej. To nie znaczy, że
      nie ma juz we mnie smutku i żalu jak widzę blizny. Ale nasz świat
      juz nie kręci sie wokół nich. Córcia za to w zasadzie ich nie
      zauważa. Może wychowam ją przez to na przesadną egocentryczkę, ale
      póki co każe sie sobą zachwycać smile I to robimy, z nią razem smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka