Komentarz z Rzepy:
=======================
Polska między Chile i RPA
Paweł Lisicki 09-11-2007, ostatnia aktualizacja 09-11-2007 21:53
Najciekawsze bywa to, co niedopowiedziane i nieuświadomione. Pytany przez
dziennikarzy różnych mediów, zasłużonych skądinąd we wspieraniu PO, o swoje
plany Donald Tusk zauważył, że Polsce potrzebna jest być może komisja prawdy
badającej nadużycia władzy na wzór tych, które działały w RPA i Chile.
Przecieram oczy ze zdumienia, ale tak zostało to powiedziane. Co więcej,
polityk przedstawiany jako polskie wcielenie skrzyżowania Lorda Actona i
Tony’ego Blaira dokonał tego porównania będąc już zwycięzcą wyborów.
Otóż, jeśli dobrze rozumiem, Tuskowi rządy Kaczyńskich kojarzą się z RPA,
państwem broniącym apartheidu i Chile, doświadczonym wieloletnią, mniejsza z
tym na ile usprawiedliwioną, dyktaturą wojskową. To rzeczywiście śmiałe
twierdzenie i nie trzeba chyba dłuższej refleksji, by nie zadać sobie kilku
pytań. Jaki u licha jest związek miedzy Chile i RPA a nami? Kto był polskim
Pinochetem? Kto Desmondem Tutu? Na czym polegał polski apartheid? Gdzie ofiary
szwadronów śmierci? Jakie winy mają być wyznane przed taką komisją?
Wygląda na to, że dla dużej części opozycji od jesieni 2005 r. głównym
problemem nie były takie czy inne błędy, nie była nieudolność, słabość, brak
energii i kompetencji – wady wszystkich demokratycznych gabinetów i ich
urzędników – ale chroniczny brak legalności pisowskiego rządu. Po prostu
Kaczyńscy nie mieli prawa do władzy i ich rządy z samej definicji były, jak to
ujmują coraz śmielej publicyści, rządami zorganizowanego bezprawia. Nie da się
ich usprawiedliwić powołując się na rozwój gospodarczy czy lepszy poziom
życia. Tylko takie podejście umożliwia analogię z RPA i Chile, które
potrzebowały oczyszczenia, bo panujący w nich ład opierał się na wojsku i
prowadził do łamania praw człowieka.
Takie osobliwe porównania mogły mieć jeszcze sens, gdy Tusk był opozycjonistą
i gdy walczył, by zwrócić na siebie uwagę. Wtedy musiał wykazywać przed innymi
nie mniej zajadłymi krytykami władzy, że jest odpowiednio radykalny i że
potrafi sprawnie posługiwać się dominującą retoryką. Teraz sytuacja się
zmieniła. To, co w ustach Tuska opozycjonisty było groteską, w ustach Tuska
premiera brzmi groźnie.
=========
Czy może Donek chce zabrać się na poważne za rozliczanie... i w pierwszej
kolejnosci rozliczy do końca komuchów i dokończy deubekizację i dekomunizację

DD