Dodaj do ulubionych

Warszawa to mó dom od 2 lat

28.02.06, 17:23
czuję się tu doskonale, chociaż mieszkam dopiero od 2 lat. Są tu fajne
klimaty, których niektórzy nie widzą lub widzieć nie chcą. Uwielbiam
szcególnie Pragę. I - co ważniejsze - wcale nie czuj esię tu obco, wręcz
przeciwnie. To jest mój dom.
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Warszawa to mó dom od 2 lat 02.03.06, 00:31
      Mile co napisalas.
    • drzazga1 Re: Warszawa to mó dom od 2 lat 03.03.06, 22:33
      To pierwsze miejsce, w ktorym poczulam, ze jestem u siebie. Urodzilam sie co
      prawda w Otwocku, ale nigdy tam nie zapuscilam korzeni. Warszawe pokochalam od
      pierwszego wejrzenia i wybralam na swoja "ojczyzne", tu jest moj dom od 8 lat.
      Niestety, od osmiu miesiecy jestem emigrantka. Ale wroce. Nie chce, nie moge
      inaczej.
    • adep1 Re: Warszawa to mój dom od 2 lat 04.03.06, 19:26
      Jak bym kto miód na serce lał...
      Po tych wszystkich głupich postach o "warszawce", stwierdzeniach typu "moje
      miejsce na Ziemi nadal jest w Nnnnn, nawet po wielu latach w Warszawce nie będę
      tu u siebie", itp. - ten post to jak powiew wiosennego powietrza;

      Jestem rdzenną warszawianką, córką żołnierza AK - warszawskiego powstańca, każdy
      atak na Warszawę to atak na mnie osobiście.
      Wcale mi się nie podoba to, co teraz dzieje się w Warszawie, ale i tak to jest
      zawsze MOJE miasto, kocham Ją taką, jaka jest, bo zawsze pamiętam i będę
      pamiętać jaka była:
      - pełna wdzięku, humoru, piękna, kiedy Ją zwano Paryżem Północy, kiedy w
      dziesiątkach kawiarni przesiadywali czołowi artyści polscy - literaci, poeci,
      malarze, itd., po społu z dziennikarzami, oficerami WP i snobami z kasą ;-) a po
      Nowym Świecie co dzień o stałej porze "Dziadek" Piłsudski pieszo zmierzał do
      biura....
      - honorna, zadziorna, cwaniacka - na Powiślu, Czerniakowie, tańcząca na
      "dechach", rozśpiewana i wesoła choć czasem z "majchrem" w garści...
      - groźna, odważna, wierna - pod bombami wciąż walcząca z przeważającymi siłami
      wroga...
      - pokonana ale nieugięta, walcząca z wrogiem na każdy możliwy sposób, w
      strasznych czasach zachowująca uśmiech, choć przez łzy...
      - znowu w ostatnim zrywie bohaterska, oddająca najlepsze swoje dzieci na
      barykady, dumna i mściwa, do ostatnich godzin tych dni, które wstrząsnęły światem...
      - pracowita, wesoła, rozśpiewana, podnosząca się z ruin jak cudem, jakby pracę
      ludzkich rąk wspierały anioły ;-)

      Jest warta tego, żeby Ją szanować, kochać i podziwiać, żeby Ją uważać za swoją i
      starać się aby była coraz piękniejsza, ale też naprawdę nasza - nie polityków,
      którzy ją traktują instrumentalnie i wykorzystują.

      Dziękuję za miłe słowa o moim kochanym mieście - Ona zawsze była gościnna i
      otwarta, każdy, kto chciał Ją pokochać i być wiernym stawał się Jej dzieckiem;
      jest przecież stolicą kraju i to naturalne, że z całego kraju przyjeżdżają do
      Niej ludzie, którzy chcą z Nią związać swój los - Ona nie jest tylko nas,
      rdzennych warszawiaków - należy do wszystkich, jeśli tylko ci "wszyscy" zechcą
      traktować ją jak należy.

      Sorry, że tak się rozpisałam i to tak "z góry" - dosłownie wczoraj spotkałam tu
      na Forum post, który mnie bardzo obraził i wyprowadził z równowagi:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35876
      • dimanche No, nieźle pojechał 04.03.06, 19:41
        Jak mozna w ogóle stwierdzic, że Warszawiak nie brzmi dumnie. Najbardziej boli
        mnie, że ten osobnik jest ze świętokrzyskiego - to teraz mam się wstydzić? Ja
        też jestem ze świętokrzyskiego!!!!
        • adep1 Re: No, nieźle pojechał - zlekceważmy go! 06.03.06, 18:02
          Witam,
          miło mi, że moja "tyrada" spotkała się z sympatycznym odzewem - po jej
          napisaniu, kiedy ochłonęłam, zrobiło mi się trochę głupio...

          Świętokrzyskie to piękny region, bardzo lubię tam jeździć, ludzie są tam w
          większości mili i gościnni jak wszędzie w Polsce ;-)
          a że się jakiś "wyrzutek" czasem trafi? wszędzie się trafiają...

          W odniesieniu do krajów, istnieje coś takiego, jak "podwójne obywatelstwo" -
          może wprowadzimy takie coś wewnątrz Polski? ;-)
          Czyli będzie się jednocześnie warszawiakiem i np. kielczaninem; nie należy
          przecież oczekiwać, że ktoś, kto zmienił miejsce zamieszkania, nawet na stałe,
          jednocześnie zapomni swoich "korzeni" ;-)
          Moim zdaniem można kochać dwa miejsca na świecie, tak jak podobno można
          jednocześnie kochać dwie kobiety / mężczyzn ;-)
    • d.z Re: Warszawa to mój dom od ... lat 09.03.06, 07:25
      Ja rdzennym Warszawiakiem równiez nie jestem.
      Pochodzę z Gdyni.
      W Warszawie jednak mieszkam od 1977 roku czyli 29 lat -> oj ten czas leci.
      Miasto moje lubię, kocham i szanuję (choć gdzieś głęboko w sercu jest jednak
      Gdynia bo to "bezgrzeszne" dzieciństwo tam zostało).
      Choć mógłbym zamieszkac gdzie indziej (jakby była taka konieczność) to jednak
      tęskniłbym bardzo.
      • fedorczyk4 Re: Warszawa to mój dom od ... lat 09.03.06, 11:12
        D.z, swietnie Cię rozumiem. Uwielbiam Gdynię, nie spędziłam tam dzieciństwa,
        ale miałam dużo rodziny i wakacje spędzałam regularnie. W dodatku ta rodzna
        była owiana cudownym mitem przygody. Wuj - kapitan Żeglugi Wielkiej. Cioteczka
        pielęgniarka min. z Batorego i ponoć jedna z najpiękniejszych gdynianek 20lecia
        międzywojennego. Ech... Ja sama mieszkałam przez 18 lat w Paryżu i z kwikem
        radości wrócilam do Warszawy i jeśli Bóg da, to już się z tego, całkiem mojego
        miasta nie ruszę. Jak nie da to sobie pomieszkam gdzie indziej, ale wrócę tu.
        Bo to jest moje miejsce. Nawet mój mąż, francuski paryżanin od pokoleń, nie
        chce z Warzszawy wyjeżdżać
        • towita Re: Warszawa to mój dom od ... lat 09.03.06, 12:19
          Tutaj, w Warszawie spotkałam swoją Drugą Połowę. Kocham więc i to miasto.
        • adep1 Re: Warszawa to mój dom od ... lat 09.03.06, 16:10
          Co do męża paryżanina, to nic dziwnego!!
          przecież Warszawa nazywana była "Małym Paryżem" ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka