Dodaj do ulubionych

Szukam drogi

02.04.11, 08:16
Mam nieodparte wrażenie, że współczesna psychologia osiągnęła punkt graniczny, poza którym w zasadzie ma niewiele więcej do zaoferowania.
Praca psychologów w moim przekonaniu przypomina łatanie dziury w wątłej tamie. Jeśli jedną dziurę załatają, natychmiast pojawia się inna i tak można przez wiele lat.
Gdy ujrzymy w całości obraz kliniczny pacjenta zrozumiemy trud zadania, jakiego podejmuje się psycholog i zapewniam o moim wielkim szacunku dla jego pracy, która w przypadku pracy z pacjentem BPD staje się misją. Uratować jedno życie, to jak uratować cały świat.
Tu mamy do czynienia z cierpiącymi ludźmi, z rozpaczliwie miotającymi się istotami, których życie wciąż pokonuje, którzy pragną żyć bez ogromnego bólu psychicznego, którego doświadczają, a nie potrafią. Mając świadomość ogromu cierpienia nie można przejść obok obojętnie, nie angażując się całym sobą.
Sprawa również dotyczy ich partnerów, którzy przecież też są skonfliktowanymi wewnętrznie osobami i doświadczają bólu wcale nie mniejszego. To ważne, jeśli dokonali wyboru bycia razem, to mogą sobie wzajemnie pomóc. Przecież ich wzajemna relacja to relacja porzuconych przez rodziców dzieci. Bez pomocnej dłoni, będzie trudno im sobie poradzić i doprawdy nie można obok przechodzić obojętnie zasłaniając się pseudo psychologiczną szarlatanerią.
Co oferuje współczesna psychologia w tym zakresie? Pozwólcie, że to przemilczę.
By znaleźć drogę, należy stanąć twarzą w twarz z problemem odrzuciwszy EGO, lecz by tego dokonać, trzeba poznać smak i znaczenie słowa ŚWIADOMOŚĆ, bo inaczej się nie da. Problemu nie rozwiążę psychologiczny epigonizm.
Jeśli czegoś bardzo pragniemy, będziemy poszukiwać dróg. Jeśli dotychczasowa nas zawodzi i nie daje zadawalających rezultatów, szukajmy innych, bodaj byśmy musieli zrezygnować z dotychczasowych osiągnięć czy dorobku. Tu nie ma miejsca na faryzeizm. Nikomu nie są potrzebne pseudonaukowe wyliczanki rozpatrujące różne aspekty problematyki i dywagacje, czy aby nazwa BPD jest adekwatna. Niech tym zajmują się ambitni psychologowie z poczuciem własnej wartości „wielkim”, jak punkt we wszechświecie. I tak w końcu wylądują na eksponowanym stanowisku lub w polityce czując się dobrze wśród swoich, skutecznie blokując rozwój.
Może przemawia przeze mnie irytacja, której siłą napędową jest świadomość cierpienia BPD i ich partnerów, może wewnętrzny krzyk: nie walczcie ze sobą lecz szukajcie dróg porozumienia za wszelką cenę. Ta droga istnieje. Ja ją znalazłem i dopiero po wielu latach rozpocząłem wędrówkę zadziwiony sobą.
Kluczem do rozwiązania waszych problemów zarówno indywidualnych jak i tych wynikających z wzajemnej relacji jest miłość, lecz by poznać jej smak i uzdrowicielską moc (!!!) czeka was długa droga na której będziecie musieli odrzucić śmierdzącego trupa jaki dźwigacie na swych barkach nieświadomie, trupa waszych dotychczasowych przyzwyczajeń, wzorców i ideałów.
Dziś stosujesz pięknosłowie nazywając wewnętrzne rozchwianie – autentycznością i spontanicznością, chęć poniżenia partnera - szczerością, pałającą żądzę - miłością, konflikty wewnętrzne nazywasz prawda wewnętrzną, drażliwość - wrażliwością, dążenia sadystyczne – poczuciem sprawiedliwości i potrzebą ukarania sprawcy, paranoiczne zachowania – przebiegłością, obronę przed dotknięciem zranionego dziecka – dumą, perfekcjonizm – walką o ideały (choć są skrojone na miarę wyobrażeń wielkościowych) a widzenie świata w barwach czarno białych nazywasz szlachetnością i prawością i porównujesz do Jezusowego: „niech tak znaczy tak…”
Jest to jedno wielkie oszustwo samego siebie, którym karmisz się by przetrwać, to efekt podejrzanych praktyk wychowawczych jakie stosowano wobec ciebie w rodzinie, szkole, społeczeństwie. Genetyka stworzyła tylko predylekcje w tobie. Reszty dokonali twoi wychowawcy.
Moim pragnieniem jest; abyś żył a nie walczył o przetrwanie
Erich Fromm dawno temu napisał: pierwszy krok, jaki należy zrobić, to uświadomić sobie, że miłość jest sztuką, tak samo jak sztuką jest życie; jeżeli chcemy nauczać się kochać, musimy postępować w sposób identyczny jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki, powiedzmy muzyki, malarstwa, stolarstwa, sztuki medycznej czy inżynieryjnej.
Ja nie zgadzam się z Frommem, bo miłość jest w nas tak jak prawda, tylko musimy ją odkryć ale nie dokonamy tego, będąc niewolnikami naszego umysłu(!!!). Tu nie ma miejsca na mędrca szkiełko i oko ale na coś z pogranicza metafizyki.
To co nazywacie miłością z całą pewnością nią nie jest ale ta prawdziwa jest w was i zapewniam, że wiem o czym mówię bo doświadczyłem.
Nie wierzycie, że w waszej istocie jest wielka miłość, bo skąd zatem nienawiść?. Nie będę wdawał się w dywagację dotyczące badań mózgu przy pomocy skomplikowanych technik medycznych ale mogę was zapewnić: analiza aktywności mózgu wskazuje, że za miłość i nienawiść pobudzają te same regiony mózgu. Czym zatem jest nienawiść? Nienawiść jest niczym innym, jak energią, która nie mogła przemienić się w miłość. Nienawiść znacie aż nadto lecz miłości pragniecie. Dlaczego? Bo jej nie doświadczyliście. Bo czekacie aby ktoś wam ją dał nie wiedząc, że ją macie a nie wiedząc, zamieniacie ja w nienawiść. Miłość, to dawać wciąż na nowo nie czekając na zapłatę, żądza to brać bez opamiętania nie licząc się z ceną jaką ktoś zapłaci, lecz sami w konsekwencji płacimy rozpaczą, owocem daremnego poszukiwania i niespełnienia. To boli.
Czy zwróciliście uwagę, że współczesna psychologia potrafi w sposób niemal doskonały opisywać funkcje jakie pełnią świadomość, podświadomość, jaka rolę w tym procesie odgrywa jaźń, jakie funkcje odgrywają IT, EGO i SUPEREGO i jaki wpływ na nasze zachowania mają ukształtowane matryce i tym podobne, trafne przyznaję, kryteria.
Czy zwróciliście uwagę, że to wszystko odnosi się do naszego umysłu. Czy nie przyszło wam do głowy, że identyfikujemy się z naszym umysłem. Czy nie zauważyliście, że staliśmy się niewolnikami naszego umysłu, który stworzył EGO odpowiedzialne za nasz perfekcjonizm, za iluzje i głupie idee, które przysparzają cierpienia. Czy nie zastanowiliście się, że nasza istota miast być panem umysłu stała się jego niewolnikiem a my tej anarchii nawet nie zauważamy.
Przecież najważniejszą instancją jest NASZA ISTOTA, następnie serce a dopiero na końcu umysł, którego rola jest SŁUŻEBNA WOBEC NASZEJ ISTOTY. Umysł ma służyć sercu, serce zaś istocie i to jest właściwy porządek rzeczy.
Umysł jest tym, który kreuje nasze wewnętrzne konflikty, powoduje wewnętrzny podział a one rodzą cierpienie. Ile konfliktów, tyle podziałów, tyle cierpienia. Umysł nie zna współczucia.
Dzięki medytacji możemy wyłączyć nasz umysł, dać mu odpocząć, zlikwidować na ten czas nasze wewnętrzne konflikty, zlikwidować cierpienie. Gdy nastaje wewnętrzna cisza i spokój, możemy poznać samego siebie. To bardzo ważny proces, gdy uświadomimy sobie jak wiele błędnych kół zostało uruchomionych i jak wyczerpany jest nasz umysł, który pragnie więcej i więcej a słuchając go, nigdy nie zaznamy spokoju. To bieg psa goniącego własny ogon.
Medytacja ułatwi odkryć ŚWIADOMOŚĆ, która jest kamieniem filozoficznym niezbędnym, aby mogła dokonać się alchemia zamiany żądzy na miłość. Miłość to antidotum na truciznę życia zastępczego którym żyjecie.
Aby dokonała się w nas przemiana wewnętrzna, musimy przejść bardzo trudną drogę, ale - to bardzo ważne – to my sami dokonujemy wyboru. Jej wybór to nasze pragnienie a nie przymus. To pierwszy prawdziwy akt naszej WOLNOŚCI, która również jest w nas. To odwaga bycia sobą. Jeśli tego dokonasz, uświadom sobie to i uszanuj swój wybór. Jeśli postawiwszy pierwsze kroki, świadomie postanowisz pójść dalej, poznasz smak dumy, tej prawdziwej a nie neurotycznej i smak szacunku dla siebie.
WAŻNE – Jeśli pracujesz z psychologiem nie wolno ci przerwać. To co proponuję nie jest remedium ale alternatywą.
Obserwuj wątek
    • thymi67 Re: Szukam drogi 21.06.11, 22:07
      Ad. postów 3bsp - mistrzowsko trafione w sedno, pod każdym względem. Autor/ka? ma już kawał wykonanej dobrej roboty za sobą. Psychologia jak i poznanie ludzkie jest nauką ograniczoną, jednak jak na swoje zaledwie 100 lat istnienia nieźle sobie radzi. W każdym razie nie gorzej od innych ograniczonych nauk.
      Podziwiam Twój upór w dążeniu do celu. Chętnie poczytam kolejne posty Twego autorstwa, np. na temat osobowości partnerów bpd. Ciekawa jestem Twoich przemyśleń.
    • brz_a_sk Re: Szukam drogi 08.02.18, 09:30
      trudne są te rozmowy? czy tylko wymagające?
      obserwujecie w sobie stan wyrwania uwagi, przez niepokój?
      czy ta rozmowa odwołuje się do wielu obszarów zbyt nagle, czy porusza w nas wątpliwości - nasze aktualne, ba stałe, nie tylko przejściowe?
      czy w pierwszej rozmowie oni wtachali do studia harfę i coś potrącają, czy to my wpuszczeni w rozmowę pozwalamy wewnętrznej harfie na gorączkowe dostrajanie się, by zrozumieć, by współbrzmieć, współsłuchać właściwie;
      czy łatwo skorzystać z tej bardzo ciekawej rozmowy? czy do tego potrzebny spokój ? może nasza harfa wewnętrzna nie powinna reagować na każdy dorzucony problem?
      pozostajemy z pytaniami po pierwszych minutach?
      czy do kolejnych minut, rozmów przechodzi się z poczuciem ogarniania? ba co tu trzeba ogarniać rozmowę czy siebie :) ?

      w życiu mamy bardzo mało reguł ochronnych, zauważyliście to? życie jest k* zbyt wymagające i nie czeka na dojrzałość stawia, żądania i odpowiedzialność za każdy wybór jego konsekwencjami?

      zaczynam od pierwszej z rozmów
      "Nasze wewnętrzne konflikty"

      Podcast psychoterapeutyczno-filozoficzny Cvety Dimitrovej i Tomasza Stawiszyńskiego.

      audycje.tokfm.pl/audycja/Nasze-wewnetrzne-konflikty/232



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka