cure74
26.04.11, 23:38
od dwoch lat zyje z czlowiekiem cierpiacym na to schorzenie...na pozcatku wydawalo mi sie ze bez problemu dam rade z tym zyc...teraz po dwoch latach coraz czesciej czuje ze nie umiem sobie z tym radzic...bardzo kocham mojego partnera ale wieczny lek o niego a nie mieszkamy razem...po prostu mnie zabija..powiedzcie mi jak zyc, jak umiec sobie radzic z ta choroba i z tym zeby nie oszalec z troski o druga osobe...staram sie wspierac mojego partnera ale czasem zwyczajnie nie daje juz rady!mam wrazenie , ze to mnie przerasta...jak pomoc takiej osobie i sobie samej, czy to w ogole mozliwe?Prosze o wsparcie i jakakolwiek pomoc!