brz_a_sk
17.03.12, 13:00
wściekłość i nienawiść - dwa stany, które pozwalają poczuć kres;
a BPD potrzebuje w emocjach sięgać granic i to bezustannie;
miłość daje krótkie poczucie euforii
i wraca stan niepokoju, a wtedy jest już za plecami strach i myślenie;
BPD potrzebuje uczuć i emocji silnych - odcinających od myśli;
gdyby dało się umierać z miłości byłoby o'key, kiedy trzeba żyć w miłości jest za trudno;
nienawiść pozwala wepchnąć wszystkie myśli w jeden punkt, wściekłość i wrzask pozwala zniszczyć wszystko - do dna, do cna - zabić; stąd chyba w wielu zaburzeniach emocji szukanie wroga, przeciwnika - ofiary i budowanie nienawiści; łeb zajęty nie dokucza lękami; trzeba robić coś by się nie skończyło ledwie zaczęte; strach podpowiada działaj! BPD -zaczyna rozwalać :-/
kiedy zaczyna się drżenie uciekamy od autoagresji w atak na najbliższą osobę; zohydzamy ją odrzucamy - ulga na chwilę i bagaż wyrządzonych krzywd cięższy; spirala emocji; sprężyna naciągnięta mocniej; związki coraz trudniejsze i końce boleśniejsze;
wprawa w destrukcji, perfekcja w krzywdzeniu - to jedyne wyjście? czy możliwe jest szukanie zaspokojenia w emocjach pozytywnych? Czy tylko bez emocji pozostaje żyć - unikając życia po prostu?