perfekcjonizm
26.09.12, 01:34
Muszę Was o coś spytać. Potrzebuję Waszej opinii.
Otóż od trzech miesięcy spotykam się z kimś.
Jest to mężczyzna o typowych cechach introwertyka. Zamknięty w sobie, potrzebujący znacznej przestrzeni dla siebie. Domator, miłośnik książek. Intelektualista.
Ja ChAD (w remisji) i BPD. Bulimia.
Bardzo zafascynował mnie ten mężczyzna, ale jest w moim mniemaniu bardzo niedostępny. W porównaniu ze mną ekstrawertykiem, jesteśmy jak ogień i woda.
Nie wiem co tak naprawdę mu się we mnie podoba. Wygląda na to, że on mi się przygląda. Wie o moich rozpoznaniach, zapoznał się z dostępnymi materiałami w sieci.
Od jakiegoś czasu moja chwiejność znacznie się wzmogła. Zaczęłam odczuwać także ból związany z jakimś brakiem jego. Z jakimś jego marginalnym zaangażowaniem w ten związek, podczas, gdy ja zaczynam czuć z tygodnia na tydzień coraz mocniej i nie umiem tego opanować.
Przyczyną może być fakt, że nie kochaliśmy się do tej pory, ponieważ on jak to ujął, potrzebuje czasu, by móc wejść w taki rodzaj intymności ze mną.
Zaczynam odczuwać frustrację. On zazwyczaj nocuje u mnie raz w tygodniu, ale jedyne co nam się zdarza, to nieudane próby uprawiania seksu, ze względu na jego niezdolność, czy też krótkotrwałą erekcję.
Nie zachowuje się jak mężczyzna, których dotąd znałam. Kiedy wychodzimy gdzieś razem każde z nas płaci za siebie. Ani razu nie zabrał mnie na kolację, nie zapłacił za nic. Nie nie jestem materialistką, po prostu czuję się jak koleżanka a nie jak kobieta, o którą się zabiega. Tak to sobie wyobrażam.
Chciałabym, żeby zapraszając mnie do kina kupił mi ten bilet, ale kiedy nawet on płaci, to przyjmuje po chwili pieniądze, które ja oczywiście mu oddaję.
Frustruje go moja chwiejność oraz akty zazdrości. Ja, żeby jakoś poradzić sobie z tym wszystkim i odciąć się od niego, zaczęłam się spotykać z innymi męzczyznami.
Niestety skutkuje to tym, że zaczynam szaleńczo go kochać, jeszcze bardziej utwierdzam sie w tym, że jest kimś wyjątkowym. Ale smutne jest to, że czuję sie przez niego odrzucona i niechciana.
Brak seksu sprawia, że czuję się niekobieca. Nie chodzi o suchy seks ale bliskość, która jest mi tak bardzo potrzebna.
Zamiast się zamknąć w sobie i odejść zaczynam szalenie go pragnąć. Wariuję na jego punkcie i kompletnie tracę zmysły.
Nie umiem z nim szczerze rozmawiać. Nie umiem mu powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważny. Dwa dni temu napisałam mu jedynie smsa, że czuję jak rodzi się we mnie jakieś neurotyczne uczucie do niego, że jest dla mnie ważny, że mam ochotę przeniknąć do jego ciała przez jego skórę, zawłaszczyć go. Nie skomentował tego, nie próbował podjąć rozmowy.
Nie wiem co z tym wszystkim robić. Nie mam obecnie kontaktu z żadnym terapeutą i nie wiem gdzie ja popełniam błąd a gdzie on. I czy ten związek ma sens.
Jestem psychcznie i fizycznie obolała ze smutku i lęku o to, że ten związek nie przetrwa, choć tak go potrzebuję.
Nie wiem na ile jasno przedstawiam sytuację. Coraz mniej z tego wszystkiego rozumiem. Boję się, że on dostrzega mój neurotyzm i wycofa się z tego związku. Z drugiej strony, nie wiem czemu tak mi na nim zależy, skoro czuję się nie do końca usatysfakcjonowana tym co on oferuje.
To tyle co mi przyszło do głowy. Może od słowa do słowa i pomożecie mi zrozumieć co właściwie przeżywam i co jest w tym wszystkim nie tak. Proszę pomóżcie.