Dodaj do ulubionych

efekty terapii

03.12.13, 21:30
..obserwuję i mnie chyba cieszą (do czasu aż będę miałą nagły atak bezsensu w życiu ;-)). Moja pani dr powiedziała mi ostatnio, z radością w głosie, że zauważa u mnie po raz pierwszy ego obserwujące. Ładna nazwa na coś, czego nie umiałam nazwać. Rozpoczęłąm tutaj nawet wątek o nadmiernej samokontroli...ale z perspektywy patrzę, że to w sumie dobre...staję z boku i decyduję, co zrobić z daną sytuacją. Odczuwam ogromną ulgę na myśl, że nie zawsze muszę zabiegać u WSZYSTKICH, żeby mnie akceptowali, lubili, idealnie dopasowywać się do mojego wyobrażenia o ich oczekiwaniach...czuję w sumie, jakby mi ktoś zdjął wielki ciężar z jestestwa...że w sumie to jestem odpowiedzialna sama za siebie, a nie sama za cały świat, gdzieś na szarym końcu uwzględniając (lub nie..bo przecież ja się dostosuję tak, by wszyscy byli szczęśliwi wokół mnie). I wiecie...to przynosi efekty! Jestem bardziej dorosła- szanuję siebie...i inni zaczynają szanowac mnie. Szok. Bez mojego zabiegania i stania z łapkami jak surykatka. To jest póki co oczywiscie moja uświadomoiona kompetencja- muszę włożyć pewnien wysiłek w to, by tak działać, nie przychodzi mi to samo, ale...jakoś jestem szczęśliwsza? albo inaczej...raczej czuję wielką, gigantyczną ulgę..że nagle nie mam całego otoczenia na głowie...(albo inaczej..mojego wyobrażenia o oczekiwaniach otoczenia)...nie wiem sama..takie to fajne :)
Obserwuj wątek
    • psst_ona Re: efekty terapii 03.12.13, 22:14
      no strasznie fajne :) Tak nareszcie poczuć siebie, żyć swoim życiem, a nie podkładać się pod innych i rezygnować z siebie spełniając ich oczekiwania (jak słusznie zauważyłaś często wyimaginowane). To wielka przyjemność poczuć siebie. Dla mnie, u której ten proces dopiero niedawno sie odblokował, to uczucie jest jak rausz. Zwykła codziennośc nareszcie ma barwy, już nie potrzebuję jej podrasowywać silnymi emocjami i zachowaniami. A co do ego obserwującego... Przypadkiem weszłam dziś na to forum, napisałam parę postów. I teraz z małym smuteczkiem zaobserwowałam, że jestem jednak nadal mocno narcystyczna, podswiadomie piszę w taki sposób, aby zrobic dobre wrażenie na czytających. Tzn piszę uczciwą prawdę, ale podświadomie eksponuję niektóre rzeczy. Dostałąm drobna pochwałę, którą emocjonalnie odebrałam na miarę Nobla. Chciałąm też 'pochwalić' tutaj kogos, ale bałam sie jak moja pozytywna opinia o tej osobie będzie przez nią odebrana. Bałam sie podejrzenia o hm... 'podryw'. Bałam sie tez podejrzenia o nietakt. Cieżko sie czuję w kontakcie internetowym, bo nie widze tutaj reakcji drugiej strony. I widzisz, teraz Twój post uświadomił mi ze podświadomie dostosowywałam się do rozmówców. Spełniałąm ich oczekiwania (które sa oczywiście tylko moimi wyobrażeniami). Ależ trzeba być czujnym na siebie! Bardzo Ci dziekuję ;)
      kurcze, powiem Ci, iz mimo że niekeidy te odkrycia ujawniają moje błędy i słabosci, jest to wielka przyjemność, ten proces pogłębiania samoswiadomości.
      pozdrawiam ciepło :):)
      • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 00:14
        W Twoim przypadku "ego obserwujące" to bardziej super ego, niż świadek, bo zadziałało po czasie. Do tego za surowo:)
        • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 12:18
          A potem jeszcze ja Cię ofuknąłem? Tak to działa, tak to odbierasz?:)
          • psst_ona Re: efekty terapii 04.12.13, 19:48
            Ofuknąłes? Gdzie? Kiedy? Rozglądam się i nic takowego nie dostrzegam, chyba ze mi jakis wpis uciekł. A co do tego, że moje super ego za bardzo krytyczne. Hm... To nie jest krytyka jako samobiczowanie, lecz krytyczna obserwacja. Dążę do tego, aby moje emocje były wyważone i adekwatne do sytuacji i z niepokojem zaobserwowałam u siebie nadmierną reakcję na pochwałę, zamieszzconą przecież tylko w komentarzu internetowym. Mam jeszcze skłonności do przejaskrawiania. A nie chcę sytuacji, gdzie po pierwszej randce z facetem obrzuce go jakimiś zobowiązaniami emocjonalnymi. Te małe detale jednak sporo mówią :)
            • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 21:46
              Nie no pewnie, ja tylko tak... Pięknie nad sobą pracujesz!

              Brzask tu nieraz zaleca systematyczną pracę nad sobą
    • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 00:05
      Ego obserwujące. Pierwszy raz widzę ten termin. Chodzi jak się wydaje o świadka z nauczań psychologicznych Wschodu, które o tysiąc lat wyprzedziły zachodnią psychiatrię. Wielka ulga - żyć bardziej z pozycji świadka... Popieram.

      Czytam właśnie książkę, która stara się łączyć cognitive behavioral methods z medytacją (i to medytacją nie tylko umysłu lecz i ciała), "Spokój Umysłu" autorów: McQuaid i Carmona. Jestem na 87 str. i proszę co znajduję, uważajcie:

      Jak odczucie w mojej klatce piersiowej czy brzuchu może być ważniejsze niż "fakt" (czyli myśl - przyp. ja), że jestem okropną, zalęknioną, niesprawdzającą się osobą? A jednak, praca z kluczowymi przekonaniami (czyli w ogóle terapia - przyp. ja) to nie tylko dążenie do ich intelektualnego zrozumienia, ale poczucie ich we własnym ciele... (!)

    • koballt o ego obserwującym, dobry artykuł: 04.12.13, 00:44
      weekend.pb.pl/2507862,95750,emocje-wcale-nie-sa-glupie
      • koballt Re: o ego obserwującym, dobry artykuł: 04.12.13, 01:18
        Wypiszę sobie co najważniejsze do wracania:

        1. Decyzje można podejmować dzięki emocjom. Racjonalna część twojego umysłu może wygenerować serię alternatyw i argumentów, ale by podjąć decyzję, potrzebujesz emocji. Umysł ocenia emocjonalną wagę każdej możliwości, bez tego nie wybierze.

        2. Decyzje te mogą być b. głupie jeśli słabuje zarządzanie emocjami lub IQ i b. mądre jeśli człowiek ma odp. IQ i EQ. Adekwatne do sytuacji decyzje wymagają zrelaksowanej świadomości. Niezbędne do zarządzania emocjami są: a/ umiejętność SAMOOBSERWACJI – posiadanie tzw. ego obserwującego – i b/ zdolność do AKCEPTOWANIA emocji.
    • brz_a_sk Re: efekty terapii 04.12.13, 08:59
      bardzo ogólnie - może się przyda

      bycie świadkiem - czyli patrzenie bezdusznym okiem jakby - wyzuwa z emocji bywa konieczne ale jest niebezpieczne; łatwo spojrzeć na pracę onkologa zwłaszcza pediatry;
      takie patrzenie na partnera ubija związek na amen, a poza tym niszczy miłość w wytrenowanym specu od umów partnerskich - to już nie jest miłość? ale kiedy ktoś notorycznie zakochuje się za szybko i nie w tym kogo by przytomnie wybrał coś trzeba zrobić - ostrożność wskazana, gdy przejdzie w stan chroniczny ??? tez po zawodach

      każda terapia jak każde przedsięwzięcie by było udane wymaga wiary i zapału, cel i pewność jego dostępności, słusznej drogi to warunek
      pułapką jest natomiast słomiany zapał, czy nadinterpretacja - obwieszczanie sobie sukcesu już juz mam wszystko - czasem przez to w pół drogi będąc, skacze się na główkę a do wody jeszcze ho ho ledwie pierwszy krok na trampolinie postawiony





      • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 12:11
        Mnie się wydaje że spoglądanie na świat i życie ze świadomością świadka (co zresztą nie jest łatwe i raczej nikomu nie uda się w 100%, tzn. czasem nawet u wybitnego praktyka świadek zapadnie się bo "główne ego" przejmie lejce na wyłączność), takie spoglądanie charakteryzuje się większym a nie mniejszym - jak piszesz - udziałem duszy. Emocji owszem jest - ale tylko w pewnym sensie - mniej. Paleta wcale nie jest mniejsza, a większa, mniejsza jest temperatura emocji, a już zwłaszcza negatywnych. Bo świadek jest o wiele mniej osądzający wobec świata i podmiotu niż "główne ego". A mimo to, jakimś cudem, człowiek na ogół lepiej wybiera i wykonuje swoje działania żyjąc z pozycji ego obserwującego niż z pozycji w/w. Tak to widzę.
        • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 13:45
          Rosmam napisała - Rozpoczęłam tutaj nawet wątek o nadmiernej samokontroli...ale z perspektywy patrzę, że to w sumie dobre...staję z boku i decyduję, co zrobić z daną sytuacją.

          Otóż chcę dodać ważną rzecz - że to wcale nie jest nadmierna samokontrola, to jest wręcz większa swoboda, wolność, a nie jakaś samokontrola.

          Takie słowa mogą wynikać z tego, że przyjmujesz - nadal - że Twoje "główne ego" jest Tobą prawdziwą i ograniczasz, kontrolujesz "siebie" gdy żyjesz mniej z niego. To ważna obserwacja. Bo to kluczowy błąd. Główne ego wcale nie jest tak bardzo nami jak się wydawało, a już borderline doprawdy nie ma powodu żeby je gloryfikować jak swoje najprawdziwsze "ja". Trzeba i można się zmieniać, a nawet powiedziałbym - po prostu odkrywać siebie już istniejącego tylko przysypanego gruzami "głównego, fałszywego ego". Świadek to Ty!:)
          • rosmam Re: efekty terapii 04.12.13, 23:09
            Dużo fajnych obserwacji i fajnego materiału do przemyśleń...przeczytałam, co napisaliście i powiem tak..piszę ten post na gorąco, a pojawiło się tu sporo kwestii, które muszę przemyśleć...takie ciekawe nowe tropy w tym odkrywaniu nowej jakości życia?mnie? Podoba mi się określenie..Świadek. Ja się w pełni z tym zgadzam-świadek to wreszcie ja! po 30 latach życia...PIERWSZY raz w życiu odkrywam swój rdzeń, swoje ja. Bycie przy sobie. Samokontrola wynika teraz chyba z świadomego korygowania swojego zachowania..taka świadoma kompetencja, która, mam nadzieję, rozwinie się do nieświadomej, odruchowej kompetencji. Długa droga od nieuświadomionej niekompetencji, przez świadomą niekopetencję (to też był tak niesamowicie odkrywczy etap....w sumie nadal jest) do zaczątków świadomej kompetencji. Ja nadal mam świadomość, że zachowania, reakcje które "pielęgnowałam" całe życie, które są dla mnie w chory sposób "naturalne", czasami biorą i będą brały górę, ale póki co....to jest dokładnie to..ja się upijam mentalnie wolnością. Ja to nazywałam do tej pory ulgą...ale to wolność...wolność od otoczenia, które w postaci wręcz skrajnej....choćby czyjejś miny interpretowanej przeze mnie w sposób totalnie ksobny, sprawiało, że moje jestestwo się rozpadało, w ciągu 2 sekund tworzyłam scenariusze, że na pewno ja zrobiłam coś źle i ja to wszystko tej osobie wynagrodzę. A teraz tego nie muszę!! Teraz odpowiadam sama za siebie, a świat innych osób nie kręci się wokół mnie (w negatywny sposób-obierałam to tak, ze wszystko co złe <a że cokolwiek złe wyinterpretowywałam w jakiś urojeniowy sposób> to ja...i wiecie? opowiem taką historię, która to wszystko pokazuje..zaczęłam nową pracę i w sumie po niedługim czasie wyszło z różnych przyczyn, ze będę kierować zespołem (formalnie to mój debiut ;-)). Jedna z osób przywitała mnie tekstem, że nie wyobraża sobie pracy z kimkolwiek innym, niż dotychczasowy szef, że to wtedy super działało, a teraz to ona sobie nie wyobraża tej współpracy z kimś innym....i powiem tak- stara ja zostałaby wdeptana w ziemię, poczuła się maleńka, bezwartościowa i stająca na łapkach, by się tej osobie przymilić i być kochana i w ogóle "zasłużyć"...a nowa ja...nowa ja powiedziała, że jedyną rzeczą pewną w życiu są śmierć, podatki i zmiany i że ułożymy sobie współpracę...i spłynęło to po mnie!! Bo to jest historia tej osoby, jej lęku przed zmianami...a nie historia o mnie. To jest wspaniałe uczucie, delektuję się tym wręcz.Nie, nie osiadam na laurach, wiem że "stara ja" dalej jest, że ona będzie zawsze, że nie raz zapewne wróci...ale nowa ja jest taka ekscytująca..wolna jakoś..piękne :)
            • koballt Re: efekty terapii 04.12.13, 23:24
              Kapitalnie opisałaś swoje przeżycia i z pożytkiem też dla mnie - przypomniałaś (to za mało powiedziane!) jak się poczułem, co zobaczyłem gdy we mnie się to kiedyś otworzyło. I że potrzebuję systematyczniejszej higieny w utrzymywaniu tego na wysoki połysk, bo kurz osiada. Gratuluję i biorę się do roboty!:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka