Dodaj do ulubionych

Mam pytanie

08.12.13, 14:51
Witajcie:) Mam do Was prośbę o radę.
Od jakiegoś czasu spotykam się z mężczyzną (50 lat) - tak czysto towarzysko i po przyjacielsku.
Wychodzimy do kina, spacerujemy rozmawiamy i etc. - dobrze się razem czujemy.
Mam ochotę pójść krok dalej, on również, oboje jesteśmy wolnymi ludźmi - ale jest jedno ale...
On jest człowiekiem rozwiedzionym (od 2 lat) - parę lat temu został porzucony przez żonę po dwudziestu latach małżeństwa, która związała się z innym mężczyzną.
Tym "ale" jest osobowość jego byłej żony i jej ewentualny wpływ na członków ich rodziny.
Jaka ona jest, jak się zachowuje znam z opowiadań jego (bardzo skąpych - nie chce o tym mówić) oraz opowiadań naszych wspólnych znajomych (to poważni ludzie i mówią bez złośliwości i koloryzowania).
Kobieta ma zdiagnozowane borderline - nie leczy się i nie bierze udziału w żadnych terapiach.
Jej sposób bycia można w skrócie porównać do gniazda szerszeni - jej kontakty z ludźmi cechuje niesamowita złośliwość, napastliwość, wymyślanie oszczerstw, awanturnictwo, nagabywanie, manipulowanie i dążenie do konfrontacji. Kto ją zna omija szerokim łukiem, a kto nie zna angażuje się w znajomość, która kończy się jak powyżej napisane.
Paradoksalnie ona przyciąga ludzi do siebie - potrafi być twórcza, aktywna, a swój wizerunek podbudowuje opowiadaniem kolorowych i niesamowitych historii o swoich przygodach i podróżach - które nie są prawdziwe.
Kłamie nawet wtedy kiedy nie musi.
Próby zerwania znajomości kończą się atakiem - obmową, opowiadaniem na prawo i lewo złośliwości oraz niszczeniem człowieka - zarzucaniem mu wprost rzeczy nieprawdziwych choć często tworzonych na bazie poznanych przez nią jego kompleksów czy teoretycznie pasujących do tego człowieka stereotypów. Kto jej nie zna ten uwierzy.
Ich dorosła córka leczy się psychiatrycznie (podobno depresja) oraz leczy alkoholizm. Nie uczy się, nie pracuje. Mieszka z ojcem.
On wydaje się być w tym wszystkim całkiem normalny - ale to mogą być tylko pozory.
Bo nie mogę uwierzyć, że ktoś kto spędził z taką kobietą 20 lat może pozostać zdrowy psychicznie - bo przebywanie w takich warunkach wrażliwą i delikatną osobę po prostu zniszczy.
Nie chcę zaangażować się w jakieś bagno i nie chcę też robić nadziei i utrudniać życia człowiekowi po przejściach.
Powiedzcie co o tym myślicie.
Czy po 20 latach związku z kobietą o takiej osobowości można pozostać normalnym?
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Mam pytanie 08.12.13, 15:02
      daj żyć temu człowiekowi

      albo poczytaj(spytaj speca) i nastaw się na trudny związek

      innej odpowiedzi nie znam

      może ktoś zna inne doświadczenia
    • wendd Re: Mam pytanie 08.12.13, 15:09
      Właśnie pytam speców:)
      Jak się domyślam to forum gromadzi ludzi, którzy mają doświadczenia z osobami z zaburzoną osobowością.
      • brz_a_sk Re: Mam pytanie 08.12.13, 15:32
        myślałam o terapeucie, który po pierwsze spojrzy na Ciebie i dopiero odpowie

        świat ludzi, którzy tu bywają często jest przebogaty - trzeba mieć ogromne serce, chęci i wiedzę by pojąć i kochać mimo niespodzianek
    • 328i Re: Mam pytanie 08.12.13, 17:24
      Taki jak byl, to zapewnie juz nie jest, a jaki byl, to nawet nie wiesz.
      Pytanie kim sie stal (moze wlasnie stal sie twardszy), ile go to kosztowalo i jakie wlasciwie ty masz oczekiwania. Niektore by sobie przeliczyly, ze obecnosc owej corki, to juz dla nich za wiele.

      Jak nie sprobujesz, to sie nie dowiesz. Chyba mozna powoli, piszesz, ze obecnie jest OK.

      To moje 2 gr. wiecej nie napisze, bo nie czuje sie kompetentny.
    • brz_a_sk Re: Mam pytanie 08.12.13, 17:29
      forum.gazeta.pl/forum/w,35861,142965300,,SKANDALICZNA_AUDYCJA_W_PROGRAMIE_1_O_BORDERLINE.html?v=2
      a może tu jeszcze zajrzyj
    • wendd Re: Mam pytanie 08.12.13, 20:44
      Przede wszystkim to dziękuję, że chcecie ze mną pogadać:)

      I tak po kolei.
      Na razie nie mam jeszcze żadnych oczekiwań - od czasu do czasu spędzam z nim czas, przyjmuję zaproszenia, bardzo lubię z nim rozmawiać. Jest inteligentny, oczytany i etc.
      Jest dla mnie atrakcyjnym towarzyszem.
      Trzymam dystans.
      Chorej córki się nie obawiam - bo tak myślę, że żaden człowiek nie ma w 100% zdrowych, szczęśliwych i pogodnych rodzin. Zawsze jakieś problemy są - jak nie te, to inne.
      Jestem wolną kobietą i co za tym idzie - zainteresowaną zbudowaniem związku z drugim człowiekiem.
      Posiadanie seks-kolegi z doskoku zupełnie mnie nie interesuje.
      Próbuję jakoś odpowiedzialnie podejść do sprawy - tak aby samej nie wpakować się w kłopoty, i nie przysparzać tych kłopotów i nieprzyjemności jemu - zwłaszcza, że jest człowiekiem po rozwodzie i przejściach.

      Jedno pytanie to, to czy można pozostać normalnym po 20 latach związku z taką osobą.
      Drugie pytanie - czy można będąc normalnym, zdrowym wytrwać w takim związku 20 lat?

      Ta kobieta najpierw nawiązała romans z facetem starszym od siebie o kilkanaście lat - tzw. "artystą" (artystą bez pracy, pieniędzy, prawa do emerytury oraz nawet bez większych artystycznych talentów, do tego żonatym, który całe życie spędził na bujaniu się pomiędzy różnymi paniami z którymi najpierw pomieszkiwał przez parę lat, a później znów na jakiś czas wracał do żony), a później zamieszkała z nim na stałe.
      Stroną, która się stara o ten związek jest ona - ona utrzymuje dom, zarabia pieniądze i etc. - dba o wszystko z nim włącznie. On nie robi nic (dosłownie).
      Ona nie ma wobec niego żadnych oczekiwań poza jednym - żeby z nią był i się nie rozmyślił, nie wyprowadził.
      On o tym wie, wykorzystuje jej zaangażowanie i kasę i robi jej łaskę, że z nią mieszka. Traktuje ją źle.
      Ona w stosunku do niego zachowuje się bardzo potulnie i ulegle - najwyraźniej przestraszona potrafi wziąć się w karby i poskromić swoje zachowania.
      Między innymi stąd właśnie biorą się moje podejrzenia i wątpliwości - bo zastanawiam się czy jej poprzedni związek nie wyglądał identycznie i dlatego miał szansę przetrwać aż 20 lat.
      Jeśli tak jest - to mój znajomy w rzeczywistości jest po prostu nieczułym skur...ynem.
      • spaprany Re: Mam pytanie 09.12.13, 04:05
        No naprawdę, gratuluję rozbudowanego systemu zabezpieczeń :) Imponujący proces dowodowy: jeżeli była żona pana X jest taka, taka i taka, to jej były mąż może być taki i taki? Daj spokój... słyszałaś o zamianach ról? Może w ich związku on był uległa pipa, a ona dyrygent, znudziło jej się i wreszcie poszła szukać wrażeń do skrajnie innego gościa?

        Skoro próbujesz odpowiedzialnie - daj spokój :) Zamiast wróżyć z fusów, po prostu spędzaj z nim czas i go poznawaj, nie skacz w to na główkę. Naprawdę się spodziewasz, że ludzie z anonimowego forum nakreślą ci stopień ryzyka związku z gościem na podstawie opisu kilku faktów z życia jego byłej żony?
        • kasztanyzrenic Re: Mam pytanie 09.12.13, 09:29
          Zgadzam się ze Spapranym, gdybanie i wymyślanie dziwnych teorii nic tu nie da.
          Bywalcy tego forum nie rozjaśnią Ci drogi. Albo zaryzykujesz i wejdziesz w to znając ryzyko,albo zrezygnujesz, wybór należy do Ciebie.
          Na Twoim miejscu dążyłabym do spotkań z jego znajomymi, zobacz, kim są, czy on w ogóle ma przyjaciół? jaki jest dla nich? czy ma rodziców? jaki ma z nimi kontakt? jaki jest dla córki?
          Proste życiowe sytuacje pokażą Ci, z kim masz do czynienia.
          Jeśli faktycznie jeszcze nie jesteś zaangażowana uczuciowo w ten związek, powinnaś wysnuć obiektywne wnioski z obserwacji.
          Ludzie tworzą związki w oparciu o różne, nieraz b. perwersyjne potrzeby i bywają ze sobą szczęśliwi, kiedy inni zachodzą w głowę, jak to możliwe, skoro on taki owaki a ona też jakaś nie bardzo....trudne to wszystko, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

          • brz_a_sk Re: Mam pytanie 09.12.13, 10:28
            a ja mam trochę inne wrażenie
            ciekawe kto z nas dalej zapędził się we wnioskowaniu :)

            to nie są pytania jaki on jest

            to nie są pytania czy on się nadaje - czy osiągnie założone parametry

            za nic nie mogę się uwolnić od poczucia, zę tu jest kalkulacja nie miłość - a pytanie? czy zainwestować; a córka jak szafa ... no cholera wie czemu tak się nastawiłam
            pewnie dlatego jaki by on nie był doradziłabym nie angażować się a dokładniej nie angażować go

            ale nie jestem tu od rad - wybierać każdy musi sam - nawet z listy wad i zalet trzeba poskreślać, dopisać i walnąć swoja własną pieczęć

            wolę miłość gdy porywa, pochłaniającą niż ble ble 'panie kochany ale czy to się opłaci?'
            • spaprany Re: Mam pytanie 09.12.13, 13:14
              no tak tak, każdy woli, gdy miłość porywa - dopóki nie porwie go miłość do borda :) Potem trochę inną ręką się trzyma latawiec :)
              • brz_a_sk Re: Mam pytanie 09.12.13, 14:07
                odpcząć trzeba?
                nie pi@przyć świata marnymi związakmi?
                czy przystać na amputację, protezki i cynizm?
                ha ha ha

                zawsze jest pytanie mądra już byłam czy dopiero będę; uczciwa, dojrzała żywa, prawdziwa - h he he
                czy związek z bordem ma jakieś saldo :)
                • spaprany Re: Mam pytanie 09.12.13, 15:19
                  saldo ma dokładnie takie, jakie się chce widzieć. Wartość taką, jaką się mu przypisze. Przy odpowiednim podejściu takie przejścia to ogromna szansa, cud samopoznania, niezastąpiona baza do ciężkiej pracy nad sobą. Przy nieodpowiednim podejściu - śmierć emocjonalna, która kończy wiele świetnych spraw na zawsze. Jak ze wszystkim w życiu: jeden się jebnie w szafkę, leży i wyje, a jak już wstanie, kopie szafkę. Drugi - wstanie, otrzepie się i ciśnie dalej.
    • wendd Re: Mam pytanie 09.12.13, 17:50
      "No naprawdę, gratuluję rozbudowanego systemu zabezpieczeń :) Imponujący proces dowodowy".

      Dziękuję:) Staram się:P

      A tak poważnie - to ani kalkulacja ani wyrachowanie. Ani chyba nawet pytanie "jaki on jest".
      Jestem po prostu zszokowana repertuarem zachowań tej kobiety (a zachowuje się tak ponoć od wczesnej młodości) i dlatego powątpiewam w to, czy można wyjść normalnym z takiego związku albo czy można będąc zdrowym na umyśle tkwić w takim związku.

      Każdy ma jakieś zasady i nie wątpię, że ludzie z zaburzoną osobowością również je mają.
      Każdy jest jakiś tam bardziej lub mniej prawy, przyzwoity, rozsądny.
      Czasem te zasady ograniczają się do jednej zasady - dbać wyłącznie o siebie samego.
      Ale w tym przypadku nie ma nawet tego.
      Zachowuje się tak jakby lubiła dręczyć i wykańczać innych (wykańczać w sensie dosłownym - zawodowym lub społecznym, dyskredytować) - nawet tych od których jest zależna i od których zależy może zależeć jej byt.
      Nie ma instynktu samozachowawczego.
      Jedynym wyjątkiem jest jej aktualny partner - który akurat z nią się nie liczy i nastawiony jest na zwykłą eksploatację tej kobiety.

      Więc w mojej ocenie (tak patrząc na to z boku) znieść przy sobie obecność tej kobiety może albo wyrachowany drań albo ktoś, kto jest jak to ujęto w poście powyżej - totalnie zniszczoną "uległą pipą" bez nadziei na jakąkolwiek pozytywną zmianę w życiu.

      Ps.

      Nie słyszałam o "zamianie ról".
      Myślę natomiast, że każdy z nas może prezentować uległe bądź dominujące zachowania w zależności od tego z jaką osobą (silną lub słabszą od nas) jest akurat w relacji.

      Ps2.

      To jest mądry post:

      "Zgadzam się ze Spapranym, gdybanie i wymyślanie dziwnych teorii nic tu nie da.
      Bywalcy tego forum nie rozjaśnią Ci drogi. Albo zaryzykujesz i wejdziesz w to znając ryzyko,albo zrezygnujesz, wybór należy do Ciebie.
      Na Twoim miejscu dążyłabym do spotkań z jego znajomymi, zobacz, kim są, czy on w ogóle ma przyjaciół? jaki jest dla nich? czy ma rodziców? jaki ma z nimi kontakt? jaki jest dla córki?
      Proste życiowe sytuacje pokażą Ci, z kim masz do czynienia.
      Jeśli faktycznie jeszcze nie jesteś zaangażowana uczuciowo w ten związek, powinnaś wysnuć obiektywne wnioski z obserwacji.
      Ludzie tworzą związki w oparciu o różne, nieraz b. perwersyjne potrzeby i bywają ze sobą szczęśliwi, kiedy inni zachodzą w głowę, jak to możliwe, skoro on taki owaki a ona też jakaś nie bardzo....trudne to wszystko, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!"
      • brz_a_sk Re: Mam pytanie 09.12.13, 18:44
        czy bierzesz pod uwagę, że on opowiada Ci o o tym wszystkim byś spróbowała zrozumieć nie byś się dziwiła?
        choć może to jest jakieś rozwiązanie powiedzieć i już, nie licząc na zrozumienie niemożliwego
        w sumie większość osób tak jak Ty i jak Twój partner kiedyś dowiadujemy się powoli co znaczy kazde ze słów
        takie proste
        jestem borderem
        mam chad
        tnę się
        czuję pustkę
        mam anoreksję
        proste no nie
        po kilku latach jest już prawi jasne
        co znaczy - nie wytrzymam zabiję się

        trzeba czasu by zrouzmieć, ze rozumieś się nie da
    • non-grata Re: Mam pytanie 09.12.13, 18:53

      Nie miałam, no nie miałam pisać tu, bo po raz kolejny obrzydziło mnie (coś ostatnio wiele tu wzdrygającej nieładności i zohydzenia),

      ale muszę.

      Wendd:

      zostaw w spokoju tego człowieka. Oddaj mu tę przysługę.

      Przeszedł w życiu zapewne zbyt wiele,
      by dalej być poddawanym Twoim przykrym analizom od dupy strony - obecnej sytuacji byłej żony, jej kwiatów doniczkowych, czystości kuchni i relacji z obecnym partnerem.
      Nie czujesz się zażenowana?
      Zapewne nie.

      Ja natomiast poczułam się przytkana.

      Ty napisałaś, że jeśli (....) coś tam, coś tam, to on jest skurwysynem.

      ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!

      Iście dojrzała i "normalna" (bo o to Ci się rozchodzi, o jego normalność) postawa z Twojej strony,
      zachować margines dla ostatecznej opinii "jednak jesteś normalny" - "jednak jesteś skurwysynem".

      U siebie szukaj normalności, chodź i szukaj, aż znajdziesz jakąś poszlakę, a przede wszystkim, w pierwszej kolejności - uczciwości wobec drugiej osoby, zanim u osób trzecich i czwartych postanowisz o tym, czy można mianować tego mężczyznę kimś bliższym i odpowiednim, czy jednak - jeden pies, istne pokrewieństwo pojęciowe - "skurwysynem".

      Gratuluję wyrachowanej - z poczucia, czy nie, bez znaczenia - postawy.
    • wendd Re: Mam pytanie 09.12.13, 19:36
      Na post Non-graty nie będę odpowiadać - bo zwyczajnie nie zrozumiała co ja w postach napisałam.
      A naprawdę nie chce mi się godzinami tłumaczyć co każde zdanie znaczy.
      -----------

      Brzask - tak jak napisałam w pierwszym poście ja od niego usłyszałam bardzo niewiele, prawie nic - on nie chce o tym rozmawiać i ja to rozumiem i szanuję.
      Jak wygląda sytuacja i jakie są zachowania tej kobiety znam z relacji naszych wspólnych znajomych.
      Pewnie każdy Border zachowuje się inaczej.
      Ona nie ma anoreksji. Nie tnie się. Nie jest słaba.
      Prze do przodu jak walec drogowy zgniatając ludzi.
      Ludzi, którzy nie tylko nie są dla niej żadnym zagrożeniem, ale ludzi, którzy pomogli jej przetrwać, dają czy pożyczają pieniądze, którzy pomogli.
      Tam nie ma - dziękuję.
      Tam jest tylko perfidne wykorzystanie człowieka i wyplucie go.
      Tam powodem do nakręcenia się spirali przemocy jest np. to, że ktoś ma stówę więcej w kieszeni, czy zostanie uznany przez tę panią za trochę ladniejszego niż sama pani.
      Albo w ogóle nie wiadomo co jest powodem.
      Tam są wyzwiska (potworne), oskarżanie np. o molestowanie córki (choć ktoś nawet córki na oczy nie widział), albo tworzenie na bazie jakiejś jednej informacji całej złej historii.
      Np. ktoś jest prawnikiem więc dorabia mu całą historię na bazie stereotypu - bo skoro prawnik, to na pewno wyrachowany, to na pewno krzywdzący ludzi, ograbiający ich z ostatniej złotówki, a może to wręcz komornik? Nie ważne, że to nie prawda, ważne, że pasuje i pobudza ludziom wyobraźnię.
      Wejść z nią w bliższą relację, to jak wytarzać się za przeproszeniem w gównie.
      Ty wychodzisz brudny i śmierdzący, omijają cię ludzie - a ona jest usatysfakcjonowana.
      Tak to wygląda od lat. A ma wyjątkowy dar do poznawania innych ludzi - w bardzo rożnych miejscach i nie ma skrupułów. Ludzie są jej potrzebni - ma permanentne kłopoty finansowe.

      • brz_a_sk Re: Mam pytanie 09.12.13, 22:16
        ale tak z boku wygląda wielu bordów
        wyrachowani perfidni wyzuci
        skąd im się bierza taka postawa to cała legenda

        skąd uczucie i pozostawanie z bestią
        jakie z tego rany

        no to ten kosmos
        o którym nie da się i chyba lepiej nie opowiadać

        rozumieć cokolwiek uczy się latami chyba

        wrażliwośc tych ludzi jest olbrzymia




    • wendd Re: Mam pytanie 09.12.13, 22:59
      Olbrzymia wrażliwość?
      Ale w którym miejscu?
      To poważne pytanie, nie zaczepka.

      Przykład z życia wzięty:
      Kobieta ogłasza się na jakimś forum, na którym od jakiegoś czasu bywa i nick się już bywalcom opatrzył - "Nie mam ja, moja córka, mój partner, moje pieski i kotki co jeść. Nie mamy kasy na podstawowe potrzeby. Pomocy".
      Forum poruszone - i ludzkim i zwierzęcym nieszczęściem, organizowana jest pomoc, zbierane i kupowane żarcie, pościel, koce, zbierane pieniądze i etc.
      Niektórzy mają dużo i dzielą się, ale inni dzielą się swoimi bardzo skromnymi zasobami - bo współczują.
      Po zafasowaniu wsparcia oni wynajmują chatę nad morzem i znikają na długie wakacje - bo temu właśnie służyła zbiórka.
      Bilans na plus - robotę można sobie dzięki głupim frajerom odpuścić.
      Sprawa się rypie - bo ktoś tam kogoś zna w rzeczywistości, a ludzie interesują się czy rodzina wychodzi na prostą.
      Więc baba znika z forum, na do widzenia mówiąc - pocałujcie mnie wszyscy w dupę, a jak macie pretensje to sobie je rozplakatujcie na mieście.

      Gdzie ta wrażliwość? Empatia?


      • brz_a_sk Re: Mam pytanie 09.12.13, 23:36
        no nie
        przecież to jest przestępstwo, oszustwo

        to zupełni inna kategoria

        nie mieszajmy

        a tak przy okazji - nie wiem czy ona jest borderka czy psychopatą
        akurat dzis czytałam

        kobieta.wp.pl/kat,26325,title,Jak-rozpoznac-psychopate-Z-pozoru-normalny-facet-moze-okazac-sie-niebezpieczny,wid,16243303,wiadomosc.html
        • kasztanyzrenic Re: Mam pytanie 10.12.13, 10:30
          Moim zdaniem ta często przywoływana tutaj "wrażliwość" osób z bpd jest mocno przereklamowana, nie bardzo wiem, co masz Brzasku na myśli pisząc o wrażliwości?
          Ja obserwując częściej zauważam przewrażliwienie na swoim własnym punkcie i pewien rodzaj rozhisteryzowania....wrażliwością bym tego na pewno nie nazwała, inna sprawa,że bpd z psychopatią czy raczej socjopatią mają wiele cech wspólnych, a jak wiadomo socjopacie do wrażliwości baardzo daleko...no nie wiem, nie chce się wymądrzać, bo nie jestem znawcą tematu, ale gdzie widzicie tę "ogromną wrażliwość" ?? aaa i sorryy jeśli kogoś uraziłam tym osądem, proszę mnie nie linczować ;)
          • brz_a_sk Re: Mam pytanie 10.12.13, 13:40
            żeby być przewrażliwionym to jednak trzeba być wrażliwym :)
            jak napiszę nadwrażliwym może złapiemy kontakt w rozmowie
            choć jak ostatnio widać jak na talerzu - pierwsze słowo 'raniące' i koniec - bez złej intencji - trzask prask i bywamy uwiezieni windzie

            pewnie łatwo będzie uzyskać zgodę na takie przypuszczenie - border każdą literę czyta osobno i po pierwsze ustala która ma być śmiertelna - jest to nadwrażliwość na pewno i to bardzo bolesna ( wyjątki są okresowe i nie różnią się tak bardzo od tego stanu)
            nastawienie bywa dwojakie: ja tę małpę zabiję lub rozpacz - 'jak możesz mi to robić'
            upraszczam! uogólniam! i opisuję schemat !

            ciężko z tym żyć - głowę daje obu stronom

            jest i nadwrażliwość na wydarzenia przykre - ja to od bardzo dawna nazywam na własny użytek tak: border który widzi rozdeptana biedronkę cierpi tak jakby mu matka umarła
            i to nie jest odkrywcze a jedynie obrazowo przedstawione
            to jest dziecko w emocjach nie dość ze czarno białych to ekstremalnych
            tak ja to widzę
            szybko mija? czasem tak jak u dziecka i chwał bogu
            ale bywa, że się biedronka zadomowi w głowie, jakiś drobiazg, szczegół słowo i border jest w żałobie nieskończenie długo - szczegół bywa różnej wagi
            nie trzeba być borderem, żeby traumy straszenia(piekłem luks malina sposób), gwałtu(czułość księdza na całe życie), wypadku, bicia, cha nawet opowieści o duchach - i co z tego, zę mija ćwierć wieku i w duchy nie wierzymy jak tamto siedzi - za długo
            mam wrażenie, że border jest skonstruowany z takich urazów - czemu za dużo trzyma tego syfu - ano zagdaka
            to wystawia chyba z niego macki czekające na ból

            i jeszcze może tak napiszę - kiedy boli mnie ząb trzeci dzień, nie mówcie mi że babcia umiera a Zuzia rodzi a Karolek chyba ma ostry wrostek - zabierzcie to wszystko w cholerę dajcie mi coś na ten ból; bywa tak? myślę że każdy tak ma nie tylko border; jak chodzi miesiąc ciurkiem: zabiję się , potnę się, nażrę się wyrzygam; upije się - no nie wytrzymam - to nic go nie obchodzi prócz wnętrza i ratunku ja ja ja mnie pomagajcie, mnie dostrzegajcie

            jest takie powiedzenie borderów "mój nocnik jest pełny" nie chcę słuchać o twoich kłopotach

            czy to jest tylko szczery opis stanu stałego przeciążenia i kłopotów z dźwiganiem odpowiedzialności i win czy zwykłe skoncentrowanie na sobie - tylko i wyłącznie ; czy jedno i drugie wymieszane i z latami przyjęte jako nawyk? jak 'daj mi piwo i nie dziamgocz'
            ja mam wrażenie, ze ten nocnik jest pełny choć czasem kopnięty pod łóżko pozwala na zapomnieć że tam i tak czeka

            tak można popatrzeć na wszystko - czy - rozpacz o biedronkę jest wczuciem się w jej bólem,jej tragedię czy problemem ze swoja nadwrażliwością strasznie bolesną
            czy troska o innych jest troską o tego kto ma nie opuścić, kocham kochać, lubię dostawać brawa, uwielbiam w sobie spokój, w sobie stan zadowolenia
            pewnie tak jest dość często, ile z tego wystaje - to chyba dylemat ponad zaburzeniowy - na ile kochamy kogoś a na ile kochamy kochać i przez to mieć się świetnie potrzebnym
            tu te wszystkie nitki się zbiegają
            zaangażowanie myśli i wrażliwości jest na pewno niesamowite - męczące

            pewnie łatwiej jest popatrzeć na nadwrażliwość w kontekście krzywdzenia - bywa border doskonały w tym i ma z tego emocje najwyższych lotów - dba o swoje emocje wyobrażając sobie emocje osoby mordowanej
            jest to pewien rodzaj wrażliwości ale szatańskiej :)
            jak często to się bierze ze strachu przed opuszczeniem czy wzięciem winy na siebie - nie wiem, może zawsze? nie wiem; kary zwiazane z seksem i manipulacje są tu ważnym elementem; czy bardziej border rani partnera manipulując czy siebie w końcu robiąc ze sobą okropne rzeczy włącznie z pójściem na ulicę nie wiem; dla mnie to jest bardzo blisko ciecia się ... a czy to jest nadwrażliwość i nieznośność bytu czy wręcz płytka wrażliwości szukanie ekstremalnych uczuć ??? ja raczej odbieram to jako nadwrażliwość

            ale cwaniactwo też w tym jest, rozhisteryzowanie, olewanie terapii niszczenie ludzi hurtem wręcz zaliczanie, prostytucja, pozbywanie się konkurencji, obwinianie ... czy to zimne dranie czy czy przymus i potem straszne cierpienie ??? czy cierpienie cwaniaka? pewnie różnie bywa u różnych borderów albo u jednego w różnych okresach;

            najbardziej zastanawia mnie stan kiedy partner bordera stanie na głowie, przejdzie terapię, odchowa dzieci z potworem (nie ma wątpliwości bycie z borderem w związku jest pełne potwornych emocji), odejdzie, z daleka pomaga bo to rodzina, bo to border i nasze dzieci i ten partner widzi dziecko i problemy bordera a border - w najlepsze nie leczy się i rani i rujnuje i dzieci wkręca i nie da spokoju - nie bardzo rozumiem gdzie jest rozum na starość? czy to wygodnictwo i głupota czy to właśnie to zaburzenie ??? gdzie tu wrażliwość gdzie strzęp empatii tego nie wiem

            jest jeszcze ostatnio bardzo często podnoszona w dyskusjach terapeutów - sprawa obciążenia rodziców; pytanie polega na tym czy dorosły człowiek ma prawo nie poradzić sobie z odejściem od rodziców, czy ma prawo budować swoje życie na obwinianiu; pytanie jaka to jest wrażliwość kiedy pozwala się mimo terapii tkwić w stanie podsycanej w sobie pretensji; w większości przypadków rodzice krzywdzili zupełnie nie znając konsekwencji w psychice dziecka; jak to jest, że wina nie umiera i border żyje swoim życiem? po co wisi na tych rodzicach?
            w końcu więźniowie wracają do obozu często co rok ale to chyba inny cel maja
            co się dzieje z wrażliwością bordera gdy wkręca całą rodzinę swój problem - choć nie musi - to jednak ; cześć terapeutów mówi że to brak dyscypliny w terapii i wygodnictwo; są i tacy, którzy idą dalej - piszą - że border po prostu terroryzuje świat, kocha tylko siebie i nie liczy się z niczym a terapia jest sposobem na tkwienie w wygodnym miejscu; nie jedno zaburzenie jest tak traktowane ostatnio; dziwne - ale takie głosy są wśród specjalistów nie tylko wśród niektórych byłych, partnerów, rodzin, współpracowników; wielu twierdzi że zdrowy kop i ciężka systematyczna praca, dyscyplina są jedynym 'lekiem'

            wolę patrzeć na bordera jako na osobę nadwrażliwą i absolutnie nie dawać sobie wchodzić na głowę - daje się tak funkcjonować naprawdę dobrze - ale ja się w borderach nie zakochuję chyba to jest warunek - dbamy o siebie oszczędzając sobie nadmiaru emocji; od partnera oczekuje zupełnie innych cech więc może nie polegnę uwiedziona urokami - jakby co pewnie zmienię zdanie o wrażliwości potworów :)










            • kasztanyzrenic Re: Mam pytanie 10.12.13, 14:10
              ..świetnie ujęłaś sprawę..b. mądrze, przeczytałam jednym tchem, z mojego dziennika życia z B. wynika, iż roztkliwianie się nad biedronką z cierpieniem biedronki niewiele ma wspólnego, to raczej próba oddziaływania na otoczenie....nie szczególnie przejmuję się również poziomem zawartości nocnika, a przynajmniej się staram, wkręcanie się w taki rodzaj "wrażliwości" grozi tym,że już nigdy się z tego nie wykręcisz, ewentualnie zostaniesz wypluta(y)
              Dla własnej higieny psychicznej pozostaję przy opcji nadwrażliwości przechodzącej w histerię, myślę,że mam prawo tak do tego podejść , bądź co bądź jestem frachtowcem wiozącym ten słodko-gorzki ciężar...w nocniku jest, co jest i jego właścicielowi na pewno nie pomoże towarzystwo kolejnej rozckliwiającej się nad tym osoby, tak więc mnie osobiscie bliżej do opcji dawania mocnego kopa na rozpęd niż doceniania "wrażliwości"...
            • wendd Re: Mam pytanie 10.12.13, 20:54
              Odpowiadam hurtem:)

              I.

              Wrażliwość to zdolność do odbierania, odczuwania bodźców - więc w tym sensie "wrażliwy" będzie każdy człowiek.
              Mnie zaś chodzi o empatię, o brak empatii - czyli współodczuwanie, "nie rób drugiemu, co tobie niemiłe", świadomość że moje działanie może kogoś zranić, wykończyć, refleksję i etc.

              To o czym pisze Brzask dla mnie również brzmi jak przewrażliwienie - ale tylko na swoim punkcie.

              Dla przykładu ta opisywana przeze mnie pani będzie np. pastwić się nad czyimś wyglądem (lub wyglądem czyjegoś dziecka, partnera i etc.), nabijać, wymyślać koszmarne porównania, sugerować i przekonywać, że cały świat postrzega ten wygląd tak jak ona - ale w drugą stronę zrobić tego nie można. Jej wyglądu skomentować nie można. Bo będzie oskarżać o brak kultury, brak poszanowania dla drugiego człowieka, o chęć dokuczenia jej - bo brak interlokutorowi innych argumentów i na dodatek zachowuje się przy tym tak jakby rzeczywiście w to wierzyła i nie pamiętała swoich zachowań oraz nie dostrzegała związku pomiędzy swoim zachowaniem i reakcją na nie.
              To brak empatii.

              II.

              "no nie
              przecież to jest przestępstwo, oszustwo
              to zupełni inna kategoria"

              Nie ważne co to jest, jaki ma kaliber - wykroczenie, przestępstwo czy drobny przekręcik:)
              jak zwał tak zwał:)
              Przykład miał tylko zobrazować zachowanie.
              To samo zachowanie (czyli brak empatii i nie liczenie się z pracą czy uczuciami innych) można przedstawić i tak:
              - wyobraź sobie Brzask, że widzisz na klatce schodowej starszą kobietę obładowaną ponad miarę siatami z zakupami. Podskakujesz do niej, proponujesz pomoc w targaniu, łapiesz siaty i zapylasz z nimi po schodach na czwarte piętro. A na górze pod drzwiami (gdzie spodziewasz się podziękowania za trud i uprzejmość) kobieta odwraca się do Ciebie i mówi - a teraz całuj mnie w dupę naiwna frajerko.
              To jest analogiczna sytuacja jak przykład podany powyżej.

              I dalej - jakie mogą być możliwe reakcje na takie zachowanie:

              1. ktoś się wkurzy (odda, nawrzeszczy, kopnie, popchnie i etc - odreaguje, zdyscyplinuje),
              2. ktoś się skuli w sobie, popłacze skrycie i będzie czuł się jak ofiara losu, którą znowu ktoś wykorzystał,
              3. ktoś się tylko zdziwi, wzruszy ramionami i odejdzie myśląc - co za nieuprzejma baba, chyba ma nierówno pod kopułą.

              I stąd moje tytułowe pytanie:)
              Bo mój znajomy nie zareagował jak w punkcie 3 przedstawione i nie odstąpił na wstępie - tylko zaangażował się w chorą relację (pkt. 1 i 2) więc albo albo - albo na wstępie związku coś było z nim nie tak, albo podziało się to w trakcie tej relacji.

              I tak może jeszcze gwoli wyjaśnienia - ja nigdy jeszcze nie spotkałam się z takimi ekstremalnymi zachowaniami (a może to ekstremalny przypadek?) i dlatego tak drążę temat.
              Nie czujcie się tym proszę urażeni:)



              • wolna_jak_ptakk Re: Mam pytanie 10.12.13, 21:34
                Podpisuje się wszystkimi kończynami lepiej tego ująć nie można -dlatego także uważam ,że bordy nie sa empatyczne i wrażliwe tylko przewrażliwione na swoim punkcie,to skrajni egocentrycy i zaspakajają WŁASNE potrzeby emocjonalne kosztem innych.Emocje innych sa dla nich pożywką i bez nich nie moga żyć i funkcjonować.Emocjonalne wampiry i tyle i jeśli pozornie daja coś od siebie to tylko po to by dostać milion razy więcej.
              • toxic_chick Re: Mam pytanie 10.12.13, 22:24
                Jedna uwaga... przeczyłam całość...

                Jesteś chora... i zadbaj o siebie...tyle w temacie
    • wendd Re: Mam pytanie 09.12.13, 23:15
      A tak poza tym Brzask - Ty rozumiesz o czym ja piszę.
      Sama wpadłaś na to samo:

      "bord wbrew rozsądkowi szuka silnego, krytycznego partnera,
      dla którego będzie z siebie flaki wypruwał, by w jego oczach dostrzec raz na sto lat podziwu sekundę

      wkodowane - "jesteś nic nie wart, za mało się starasz, gamoniu, niedorajdo, nieudaczniku" jest przekleństwem, które domaga się pochwały, akceptacji właśnie od takiego oprawcy"

      "a za to "godzinami tu ślęczysz, każdy by to zrobił dokładniej i szybciej, jesteś niezorganizowany, beznadziejny, marnuję życie przy tobie, jesteś niereformowalny" i "bierz kluczyki zawieziesz mnie ... a wszystko jedno gdzie i tak nic mądrego nie robisz NIGDY" i prawo do zawiezienia kata jest właśnie tym o co chodzi bordowi

      bord szuka oprawcy nie wiedząc często o tym? tylko złe traktowanie docenia :("
    • brz_a_sk Re: Mam pytanie 11.12.13, 04:43
      "Co to jest osobowość typu borderline? - Gościem Ewy Podolskiej była Danuta Golec - psycholog "

      "storage.tok.tuba.fm/sound_podcast/00/00/01/04/89.mp3

      świeże z wczoraj

      ciężko się słucha

      ale bardzo ciekawe
    • witchland To trudne pytanie... 15.12.13, 15:01
      Faktem jest, ze zaden mezczyzna nie wytrzyma z taka kobieta! Musi miec albo ogromna sile zaparcia i determinacje, albo nauczyl sie ja kompletnie olewac. To sa bardzo rzadkie przypadki ze facet zyje przez dluzszy czas, z bordeline zaburzona kobieta. Przewaznie ci ludzie zyja sami albo z osobami podobnymi...

      W tych rzadkich wypadkach zdaza sie ktos o wyjatkowo spojnych i stabilnych strukturach osbowosci....do tego bardzo zwiazany i przywzwyczajony do tej odchylonej od norm kobiety...
      Najczesciej ludzie dobieraja sie na zasadach podobienstw. I tak nie rzadko facet z blokadami emocjonalnymi laczy sie z osoba odreagowujaca sie szybko, to co maja wspolne to problemy z emocjami.

      Watpie czy facet pozostal po kontakcie z kims takim bez urazow. Napewno w kontaktach towarzyskich od czasu do czasu trudno te zaburzenia dostrzec. Trzeba by bylo wspolnie zamieszkac... A to jest bardzo ryzkowne...
    • wendd Re: Mam pytanie 28.12.13, 07:34
      Dzięki za pomoc i podrzucone materiały.
      Przesłuchałam - choć powiem szczerze, że Wasze wypowiedzi w wątkach i dyskusjach są znacznie bardziej wartościowe:)
      Wartościowe i przydatne w sensie - dla wszystkich, bo opisywane problemy w większym bądź mniejszym natężeniu dotyczą (chyba) wszystkich ludzi.

      PS.
      Czita88 posiada talent literacki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka