04.09.14, 10:01
Zupełnie nie mogę poukładać sobie tego w głowie i jest to dla mnie kompletnie niejasne.
Granice.
Jak to jest, że osoba z BPD potrafi przez 20 lat funkcjonować w pracy, w grupie współpracowników - gdzie przecież jest po pierwsze hierarchia, szef, a po drugie trzeba dostosować się do innych, wykonywać polecenia, rozwiązywać ewentualne sporne czy konfliktowe sytuacje, nie kłamać, nie wykorzystywać innych, nie zaczepiać, uszanować granice innych itp.
A zupełnie nie potrafi tego zrobić w życiu prywatnym - czyli w miarę zgodnie, przyzwoicie i z poszanowaniem dla innych, funkcjonować z partnerem, sąsiadami, znajomymi.
Dlaczego prywatnie toczy wojny z całą okolicą, a nie robi tego w pracy?
Można by pomyśleć, że w pracy udaje.
Ale patrząc na to z boku mam wrażenie, że chyba nie - bo raczej jest autentyczna w tym co robi i kiedy jej zachowanie jest powodem problemów, awantury (choć ona widzi to inaczej), to naprawdę wydaje jej się, że to wina leży po drugiej stronie.
Dlaczego w pracy da się to osiągnąć, a prywatnie nie?
Obserwuj wątek
    • madafaka1985 Re: Granice 04.09.14, 12:53
      Sytuacja jest prosta. Praca daje środki. W pracy relacje są jasno określone. Poligon jest przejrzysty i zasady gry poustawiane. Detonowanie bomb i strzelanie w głowę ze snajperki do ludzi w pracy jest nieopłacalne. BPD lubi mieć enklawy. Praca jest ciekawym miejscem do poznawania nowych doświadczeń i nie warto (o ile to fajna praca) robić tam kipiszu. Zdecydowanie są BPD co lubią zaanektować nawet pracę (romans z szefem, kolegą/koleżanką), są BPD co lubią mieszać i całe biuro chodzi pod nich ale to idioci. Stan wojny. W życiu prywatnym jest trudniej bo cała powierzchowność relacji zewnętrznych ucina się na życiu prywatnym. Tam trzeba czuć kontrasty i niuanse. A Egocentryzm to skutecznie blokuje dlatego trzeba napierdalać. 8 rano - "kochanie nawet nie wiesz jak wspaniale jest móc zjeść z Tobą śniadanie". 10.30 tego samego dnia - "ej słuchaj jesteś jakiś dziwny i czuję się przy Tobie spięta, beznadzieja". Polecam zgłębić pojęcie AUTENTYCZNOŚCI. Moje wieloletnie doświadczenie pokazuje że to pojęcie jest ruchome. Bo kiedy mówimy o autentyczności? Kiedy ofiarnie pomaga koledze z pracy (szczególnie tym słabszym) czy kiedy opierdala ekspedientkę w sklepie za to że skończyła się rolka papieru do kasy fiskalnej. Czy może wtedy kiedy pod wpływem środków mówi że lubi zbierać informacje na temat ludzi i się ich uczyć!?Żeby wejść do głowy drugiego człowieka niema nic lepszego niż zespolenie się totalnie z jego myślami i pasjami. Chirurgiczne poznawanie. Rozkładanie na części pierwsze. Jakże w późniejszym okresie smacznie i soczyście patrzy się na człowieka któremu ucina się główkę poprzez "kręcenie karku" jego wewnętrznym przekonaniom. Oczywiście zaraz podniesie się lament, że jak ktoś ma poczucie wartości i godności to sobie nie pozwoli i inne srecie pecie. Z psychologicznego punktu widzenie i dorobku psychiatrii wyłania się jeden FAKT o którym mało kto mówi na tym forum. Bez względu na to jak ktoś jest silny i mocny emocjonalnie, jak wysoce ma poukładane pewne sprawy, to każdy z nas posiada pewne elementy słabsze których naruszenie powoduje niewyobrażalne konsekwencje. Nie trzeba być BPD żeby je odkopać i do nich dotrzeć. A szarpnięcie nimi też jest dziecinnie proste. W jaki sposób? Dobrze i empatycznie się nimi zaopiekować a następnie wbić w nie siekierę uznając je za największy fuckup i porażkę danej osoby.
      • chomone Re: Granice 07.09.14, 13:21
        O madafaka, warto tracić czas na zaglądanie na forum, skoro zdarza się że ktoś rzuca perły przed wieprze.

        BPD lubi mieć enklawy.
        > Praca jest ciekawym miejscem do poznawania nowych doświadczeń i nie warto (o i
        > le to fajna praca) robić tam kipiszu. Zdecydowanie są BPD co lubią zaanektować
        > nawet pracę (romans z szefem, kolegą/koleżanką), są BPD co lubią mieszać i całe
        > biuro chodzi pod nich ale to idioci. Stan wojny. W życiu prywatnym jest trudni
        > ej bo cała powierzchowność relacji zewnętrznych ucina się na życiu prywatnym.

        Świetnie napisane, jak i cały wpis
        Chociaż się nie zgadzam... z samą ideą podjętego tematu, bo myślę że osoby pograniczne zawsze generują w ogół siebie zawieruchę, czy są okiem cyklonu czy tylko naruszają strukturę na różne sposoby, np. wyszukując sobie coraz to nowych przyjaciół i wrogów... Enklawa mnie więc do końca nie przekonuje, tzn. nie jako standard u osób zaburzonych, bo truizmem jest stwierdzenie że większość z nich nie radzi sobie świetnie. Tylko kim jest "większość"... to już cuchnie generalizacją. Chociaż oczywiście zdarzają się ludzie socjopatyczni, którzy wiedzą że spokojne życia czy tzw. szacunek dla bliźnich to rzeczy nie dla nich, ale jednocześnie wiedzą gdzie i kiedy mogą wyprowadzić swoją bestie na spacer i zdjąć kaganiec, sam tak robię.
    • marekgazek Re: Granice 05.09.14, 08:46
      wendd napisała:


      > Jak to jest, że osoba z BPD potrafi przez 20 lat funkcjonować w pracy, w grupie
      > współpracowników - gdzie przecież jest po pierwsze hierarchia, szef, a po drug
      > ie trzeba dostosować się do innych, wykonywać polecenia, rozwiązywać ewentualne
      > sporne czy konfliktowe sytuacje, nie kłamać, nie wykorzystywać innych, nie zac
      > zepiać, uszanować granice innych itp.
      > A zupełnie nie potrafi tego zrobić w życiu prywatnym - czyli w miarę zgodnie, p
      > rzyzwoicie i z poszanowaniem dla innych, funkcjonować z partnerem, sąsiadami, z
      > najomymi.
      > Dlaczego prywatnie toczy wojny z całą okolicą, a nie robi tego w pracy?
      > Można by pomyśleć, że w pracy udaje.
      > Ale patrząc na to z boku mam wrażenie, że chyba nie - bo raczej jest autentyczn
      > a w tym co robi i kiedy jej zachowanie jest powodem problemów, awantury (choć o
      > na widzi to inaczej), to naprawdę wydaje jej się, że to wina leży po drugiej st
      > ronie.
      > Dlaczego w pracy da się to osiągnąć, a prywatnie nie?

      Mogę jedynie podzielić się subiektywnymi odczuciami. Jesli BPD jest jednym wielkim lękiem. Przed bliskością i odrzuceniem to środowisko pracy jest dość bezpieczne. Nawiązywane relacje nie są tak silne a przynajmniej nie muszą być jak w sferze życia prywatnego. Chyba, że border się zwiąże z szefem, koleżanką itp. Znałem jedną być może borderkę która była menadżerem dobre, ekskluzywnej restauracji. Pracowała tam 3 lata. Niestety weszła w romans z synem szefa, który był krótko przed ślubem. Totalna autodestrukcja bo skończyło się dla niej bardzo źle. Tatko jak się dowiedział zwolnił ją a że miał swoje układy nigdzie nie dostała pracy w branży pomimo swojego wykształcenia i doświadczenia. Wyjechała na Cypr i z tego co wiem powtarza destrukcyjne schematy. Nie próbuje tego nawet sobie wytłumaczyć racjonalnie poprzez pryzmat swojego odczuwania bo nie zruzmiesz i tak. Nikt zdrowy tego nie zrozumie i nie odpowie na pytania: Jak można? Jak to możliwe? i inne podobne.
    • brz_a_sk Re: Granice 05.09.14, 15:51
      nie patrz na to przez BPD a szerzej nawet zupełnie szeroko

      przemocowiec, domowy terrorysta - na zewnątrz czasem oaza spokoju

      dziecko 'nieznośne' przy stabilnej osobie z autorytetem świetna współpraca

      bandzior w czasie przesłuchań często klęka i kaja się

      z tego co wiem border nie nawiązuje w pracy/uczelni trwałych więzi, ma poważne kłopoty, czasem zupełnie niewidoczne; idealizuje krótkoterminowo pojedyncze osoby; stara się być najlepszy - zżera go perfekcja; często imponuje przełozonym rewelacyjnymi projektami, których nie kończy (czasem) i z reguły płaci za to wyską cenę; wielu borderów z czasem pracuje na marniutkich stanowiskach zupełnie nie przystajacych do ich ambicji i możliwości;
      do tego bywaja kłopoty finansowe, socjopatyczne, wszystkie związane z wahaniami nastroju od depresji po manię ... border czesto zatraca sie w pracy tak, że pada na pysk i kończy się szalona kariera; od chorobliwej pracowitosci do totalnej niemocy
      border ma kolekcję towarzyszących problemów - dlatego często tak ciężko zdiagnozować czy to taki ciezki CHAD z DDA, głeboka deprecha czy milion innych zamotanych zaburzeń i chorób, bulimii, anoreksji, narcyzmu, lęków, alkoholizmu czy lekomanii, seksoholizmu czy narkomanii - wiadomo ciężko mieć wszystko!!! im border starszy i im bardziej rozregulowany tym mu trudniej

      jest olbrzymia trudność w patrzeniu na borda przez pryzmat jego szans i możliwości i jego ograniczeń nie do przeskoczenia

      na terapii często pada pytanie czego pan/pani oczekuje
      myślę, że takie pytanie mogą sobie również zadawać partnerzy ci byli też
      czasem takie uproszczenie : 'a bo on/ona się nie chce/ nie leczy ' - warte jest chwili refleksji; co by mogło być efektem pomyślnej terapii; nie ma tu prostej odpowiedzi o ile ja wiem

      trudno jest żyć pośród innych ludziom z nerwicą, trudno chorym i trudno z psychozami i wszelkim innym dziadostwem - to, ze jest sie z pogranicza niczego tak bardzo nie ułatwia , czasem utrudnia; świadomość syfu jaki się robi - choćby chwilowa, przejściowa refleksja niczego nie ułatwia
      border jest zawsze sam, ze swoim zaburzeniem, ze swoimi tajemnicami i ze swoją inteligencją, cierpi i krzywdzi; czy chce czy nie chce co jakiś czas widzi co zrobił
      w pracy też widzi

      nie bronię, nie umniejszam krzywd, piszę, że nie da się z tym żyć a trzeba
      wypiera sie to co boli, to za co wstyd , to co było - hurtem i uczepia się życia, nowej pracy, nadziei i wychodzi jak zwykle

      są borderzy z niebywałym rozmachem zdaje się prowadzący wielkie interesy - zarabiają i tracą, pracują bez wytchnienia, czasem próbują naprawiać świat, rozmach i tyranie jest metodą na nie zadręczanie się

      we wszystkim mogę się mylić, prawie we wszystkim





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka