Dodaj do ulubionych

Do diabla, nie dajmy sie, co?

30.06.08, 09:32
No, jest źle. Może lepiej, niz Wam, może gorzej. Nie lubie mojego
zycia. Do klopotow w relacjach z innymi ludzmi typowych dla BPD
dochodzi wzrastajace rozgoryczenie i brak pozytywnych emocji,
frustracja, bo zmarnowałam już prawie 30 lat, praca, ktora nie daje
mi satysfakcji i zaburzenia jedzeniowe. Mało? Od wielu lat w
wiekszosci dziedzin życia postępuję wbrew sobie. Ale nie wierzę, że
jest tak, jak twierdzi większość z Was, że nie mamy wpływu na nasze
życie i zachowanie. Ok, może nigdy go nie zdobędziemy, ale wiem, że
metodą upartego szukania szczęścia, a czasami - zaciskania zębów -
jesteśmy w stanie sobie poradzić. Czasem, kiedy chcę zerwać, kiedy
chcę uciec od kłopotów, kiedy krzywe spojrzenie interpretuję jako
brak akceptacji, udaje mi się trzeźwo pomyśleć: To ja się boję, czy
BPD się boi? To ja jestem pewna, że ktoś mnie nie kocha, czy BPD ma
tę pewność? Jak już kiedyś pisałam, nie utożsamiam się z BPD, nie
jestem jego personifikacją i nie jest to moja jedyna ani nawet
główna cecha. Tak, obecnie od dluzszego czasu jest mi źle, nie mam
motywacji, nie ma niemal nic, co by mi sprawiało przyjemność i nie
mam motywacji, żeby to zmienic. Przeraża mnie obojętność, ktorej
kiedyś nie bylo - brak uczuć do innych, brak zainteresowania
czymkolwiek. Kompleksy i schematy, ktore nie pozwalają mi cieszyć
się życiem. Ale po prostu wiem, że jeśli znajdę w sobie siłę i upór,
to będę miala kolejną szansę. Bo w zasadzie każdy dzień jest kolejną
szansą.
Obserwuj wątek
    • funstein Re: Do diabla, nie dajmy sie, co? 30.06.08, 19:09
      do szczesliwego zycia i pelni zdrowi psychicznego wystarczy sie nie masturbowac.
      Po kilku miesiacach zregenerowany mozg wie, ze chce zyc i masz energi za trzech.
    • mamadu1 Re: Do diabla, nie dajmy sie, co? 31.08.08, 00:37
      zbieram_szkielka napisała:

      (...)

      Szkielko, bardzo piękny post, ja też mam nadzieję, cały czas:)
    • liczby-11 Re: Do diabla, nie dajmy sie, co? 05.09.08, 17:37
      Wlasnie, nie dajmy sie!!! Jak potrafilas do 30 -go roku dawac sobie rade, to
      dlaczego mialabys w tej chwili nie miec motywacji do leczenia.Z listu wynika, ze
      jestes obecnie w depresji i nalezaloby o tym poinformowac lekarza. Biorac leki
      poczujesz sie lepiej. Dzialaj!!! I to natychmiast.
    • liczby-11 Re: Do diabla, nie dajmy sie, co? 18.11.08, 22:03
      Zbieram szkielka napisalas, ze kazdy dzien jest jakas szansa. Ja tez podpisuje
      sie pod tym. Pozdrawiam serdecznie
      • zbieram_szkielka liczby-11 19.11.08, 11:01
        nie podzielam Twojego entuzjazmu do leków. Jestem mocno przekonana,
        że moj problem bierze się z czego innego - z nadwrażliwości, złych
        doswiadczeń, a teraz to juz jest uklad sprzężony... Jasne, że
        genetyka czy inne biologiczne czy chemiczne sprawy mogą mieć wpływ
        na to, jak funkcjonuję. Być może leki ułatwiłyby mi życie. Ale nie
        rozwiązałyby moich problemów. Obecnie jestem po prostu rozwalona i
        nie znajduję w sobie energii, żeby wstać i iść do przodu sama.
        Chciałabym, żeby ktoś mi w tym aktywnie towarzyszył. Ale nie byle
        kto. A jak znaleźć nie byle kogo?
    • jarek123431 Re: Do diabla, nie dajmy sie, co? 22.11.08, 11:08
      Dobry post... Dobrze by było, gdyby takim myśleniem "zaraziło" się
      więcej osób... Walka z każdą dolegliwością jest bowiem w większej
      części walką ze sobą, bez tego nie ma szans nawet nalepsza terapia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka