saraaa25
19.01.09, 04:25
Witaj!
Wczesniej napisalam, ze szukam bdp z Wroclawia i stwierdziles, ze
skoro ukonczylam studia, to powinny pomoc nawet male dawki lekow
antydepresyjnych. Najpierw dali mi seronil, potem xentor, teraz mam
septolet... Nic nie pomoga. Pod koniec grudnia bylam pierwszy raz w
szpitalu psychiatrycznym po nieudanej probie samobojczej. Kolejnej
zreszta......Na zmiane ciecie sie sie, mysli samobojcze,
proby....Przynajmniej od 15 roku zycia.
Nie mam juz na nic sily. Moj ojciec byl alkoholkiem, matka przez
10 lat sie do mnie nie odzywala (przebywajac caly czas w jednym
mieszkaniu), jedyna osoba, ktora naprawde kochalam nad zycie- moj
brat (takie male Westerplatte) zginal rok temu w wypadku, prowadzac
samochod po pijanemu. Miesiac temu zostawil mnie kolejny facet, bo
nie wytrzymal jazd, ktore mu robie. Wyrowadzilam sie 3mc temu od
rodzicow, ale podjecie kazdej pracy pracy mnie przerasta. Wytrzymuje
jakis czas, ostatnio pare dni i ja rzucam, czego oczywiscie potem
bardzo zaluje, tak samo jak jazd robionych facetowi, ale sa zawsze
na tyle ostre, ze nie da sie juz tego potem naprawic. Koncza mi sie
pieniadze, jezeli nie podejme bardzo szybko jakiejs pracy, to bede
musiala wrocic do rodzicow i znowu zacznie sie alkohol i wszyskie
dawne jazdy. Wiem, ze powinnam sie zmobilizowac i znalezc szybko
jakas prace, ale po prostu nie moge, caly dzien siedze na necie i
praktycznie nic nie robie. Stres zwiazany z podjeciem pracy,
relacjami z ludzmi, po prostu mnie wykancza. Juz nie mowiac o tym,
ze w ogole nie wiem, co chce robic w zyciu.
Wczesniej pomagal mi alkohol, chodzenie na imprezy, ale teraz
juz nawet tego nie ma, raz ze terapeuta zabrania, dwa ze nawet na to
w sumie nie mam ochoty. Marze tylko o tym, zeby zasnac i juz nigdy
sie nie obudzic...Nie mam juz sil, zeby walczyc i sie scierac. Co
robic?