Dodaj do ulubionych

co to jest?

24.02.09, 17:17
Mam wspanialego chlopaka, 9 miesiecznego synka i serce, ktore peka
mi na kawalki. Moj chlopak ma problemy ze soba. Jestesmy razem dwa
lata i mniej wiecej od roku cos zlego sie z nim dzieje. Ma straszne
hustawki nastrojow, jego uczucia wobec mnie zmnieniaja sie jak w
kalejdoskopie. Mowi ,ze mnie kocha, ze jestem najwspanialsza osoba
na swiecie,najwiekszym szczesciem jakie moglo go spotkac. Po czym
gdy dopadna go "czarne chmury" stwierdza,ze do siebie nie pasujemy,
ze sie ze mna dusi,ze nie kocha. To bardzo boli. W takich momentach
czuje sie strasznie. Jestem bardzo wrazliwa osoba i nie umiem ukryc
bolu , jaki wtedy odczuwam. On to widzi i staje sie znowu
najwspanialszy na swiecie.Stajemy sie sobie bardzo bliscy, jest
milosnie i harmonijnie, czuje sie szczesliwa. Mijaja dwa dni i teatr
zaczyna sie od poczatku, on oddala sie, nie dopuszcza do siebie, w
jego oczach widze bol i obled. Mielismy w planie sie pobrac, wczoraj
w przyplywie zlych emocji powiedzial mi ,ze zenic sie ze mna chcial
tylko dlatego zebym sie wreszcie odczepila od niego... Tym
nieracjonalnym wypowiedziom zaprzecza w momecie gdy widzi, jak
cierpie. Wtedy znowu okazuje uczucia i jest bardzo dobry i cieply.
Nie wiem co mu jest i co nim kieruje... Natknelam sie na strone o
borderline i znalazlam jeden z objawow, ktory pokrywa sie z tym co
mam w domu. Czy to wystarcza,zeby okreslic kogos tym mianem?Bardzo
go kocham i wiem ,ze on mnie tez. Jak zakonczyc ten koszmar, jak
reagowac na jego terror psychiczny i czy to moze byc BPD? Nie wiem
co robic,by takie sytuacje nie mialy u nas wiecej miejsca.Tak bardzo
chcialabym mu pomoc. Nie rozumiem jak moga szastac nimi tak skrajne
emocje...Bardzo prosze o pomoc.
Obserwuj wątek
    • liczby-11 Re: co to jest? 24.02.09, 18:34
      Ile macie lat? Uczycie sie czy pracujecie?
      • breretonka Re: co to jest? 24.02.09, 19:06
        Mamy po 30lat. On pracuje, ja zajmuje sie obecnie naszym 9
        miesiecznym synkiem,(ktory byl planowany ;)Problemy zaczely sie
        mniej wiecej od 5,6 miesiaca ciazy. Zaczal wtedy z komentarzami ,ze
        przytylam i wygladam grubo ;) itd, potem sie rozkrecil z tymi o
        uczuciach. Dodam,ze mieszkamy obecnie za granica, odizolowani od
        zycia socjalnego.Za dwa miesiace ja z synkiem wracam do Polski,by
        zorganizowac nam zycie w ojczyznie.On ma do nas dojechac kilka
        miesiecy pozniej. Bardzo dziwne jest to,ze gdy jestesmy ze soba
        szczesliwi i bardzo sobie bliscy,on zaczyna uciekac, jest jakby
        nieobecny,a potem zaczyna obwiniac mnie o stan swojego ducha, czuje
        sie nagle fatalnie, "dusi sie" i ja nie daje mu szczescia. Gdy
        dopada go "zly" nastroj, wychodze do niego i pytam co sie dzieje,
        zawsze wtedy padaja te same odpowiedzi , ze to przeze mnie itd. Gdy
        widzi,ze sie dystansuje , wrecz lgnie do mnie. W "czarnych "
        chwilach nie mozna go nawet dotknac, przytulic sie. Ja jestem bardzo
        pogodna,wesola osoba. Mowi ,ze gdy czuje sie zle, nie moze zniesc
        mojego dobrego nastroju... Nie wiem jak rozwiazac ten problem bo
        rozumiemy sie bardzo dobrze, potrafimy razem smiac,wyznajemy te same
        wartosci itd, ale w przeciagu kilku godzin wszystko czasem zmienia
        sie w nim o 180 stopni. Nie mam pojecia jak sie z nim obchodzic, co
        robic i co o tym myslec. Z gory dziekuje za pomoc.
        • liczby-11 Re: co to jest? 24.02.09, 22:24
          On musi te hustawke nastrojow w jakims stopniu zniwelowac. Powinien brac
          stabilizatory nastroju... Jak powiedzialby o tym lekarzowi, to on przepisalby mu
          te leki... inaczej bedzie Ci ciezko.
          • breretonka Re: co to jest? 25.02.09, 13:17
            czyli leki moglyby rozwiazac jego hustawki. porozmawiam z nim o tym
            dzisiaj. A jak myslicie mozna tu podejrzewac BPD, czy jest to jakis
            inny problem?
    • czita88 Re: co to jest? 25.02.09, 16:40
      Wg. mnie on ma bpd. I raczej acting out, dlatego wyladowuje się na
      tobie i ciebie obwinia...
      Ja mam bpd i w związku jestem bardzo trudna... Też, jak twierdzi mój
      mężczyzna, zmieniam zdanie o nim co drugi dzień, raz mówię że go
      kocham, potrzebuję że jest cudowny itd a następnego dnia krzyczę
      przez telefon żeby wypi*rdalal z mojego zycia, ze ma dać mi spokój,
      ze nie ma serca, ma mnie w dupie, nigdy mnie nie kochal, jest pii
      pii piii.... Ech... Tylko że z mojego punktu widzenia ja mam te
      doliny i wybuchy zawsze z jakiejś przyczyny, a nie jak on
      twierdzi "bez powodu" czy przez małe drobnostki.... On mówi że
      reaguję przesadnie, że jak ktoś nie spełnia moich wyobrażen czy
      oczekiwań to od razu mu "jadę" i go skreslam... Do tego parę razy
      jak z nim jestem (4 miesiące) się pocięłam i on to potem zobaczył :
      ( :( :( i był w szoku, zaczęłam palić, uciekłam raz przez okno i
      przez płot jak byłam u niego w domu i wracałam parę kilometrów z
      buta.... Hehe... No po czasie zwykle przyznaję że przesadziłam, że
      mogłam zareagować inaczej, żebyłam nierozsądna i głupio
      postąpiłam... Przepraszałam go juz parę razy za to że tak robiłam,
      że jestem taka... On wie że mam bpd, dałam mu materiały o tym...
      Ja cechuję się bardzo zmienną i zazwyczaj negatywną samooceną... Gdy
      on na mój czuły gest, całowanie zareaguje jak ja to
      określam "sapaniem" albo wezdchnięciem takim -jakby byl
      zniecierpliwiony ;( - to ja sie odsuwam od niego , chce mi się
      płakać, czuję że on ma mnie dość , nie kocha, zmusza się by ze mną
      być, wszystko traci sens, mam siebie dość i jego i życia... Albo jak
      rozmawiamy przez tel. i chcę się z nim umówiić a on się od tego
      wymiguje ;(, zachowuje się jakby przyjeżdzal do mnie "z łaski " to
      od razu często się rozłączam, płaczę prawie i muszę spalić 2
      papierosy żeby się uspokoić ... Jak nie paliłam to wyrywałam sobie
      włosy (mam tricho -tillomanię i -fagię :/ :/) , cięłam się maszynką,
      płakałam i waliłam głową o ścianę, obmyślałam scenariusz
      samobójstwa... Ech... TO juz lepsze te cmiki zdaje mi się że dają mi
      dystans na wszystko, i zamulają, przytłumiają , i emocje i uczucie
      do niego...
      Jesli chodzi o te stabilizatory co "liczby 11" pisze , to ja brałam
      przez 7-8 miechów, chodziłam rownoczesnie do psycholozki, ale wcale
      mi te leki nie pomagaly... W trakcie cielam się też a w koncu lipca
      mialam probe samobojcza i wyladawalam w szpitalu ;(. Przez faceta,
      ale nie mojego obecnego ktorego jeszcze wtedy nie znalam, a przez
      innego ktorego laczyl ze mna tylko seks, chemia, a ja go kochalam...
      DLuuga historia..
      Po probie lykalam ze stabilizatorami tez Seroxat i nie widzialam
      zbytniej poprawy, jedyne co dalo się zauważyć to że jak nagle , od
      razu, odstawilam te drugie (antydepresyjne-Seroxat) to w ciagu
      tygodnia pocięłam się ostro trzy razy... moze mialo to jakis
      zwiazek...

      Wiesz co mysle, w oparciu o swoje doswiadczenia, o Twoim facecie?
      Myślę że na pewno Cię kocha, ja pierwszy raz jestem z kims kogo
      kocham, bylam wczesniej w 3 powaznych zwiazkach, ale nie czulam do
      nich nic procz zalu i pretensjii wiec nie mowilam im tych magicznych
      slow... A jemu moge mowic bez konca... Myślę że musisz znależć na
      niego jakąs metodę... Mojemu facetowi moje zachowania i reakcje
      wydają się dziwne i niezrozumiale, moj sposob myslenia pokręcony i
      skomplikowany... Ale ja bardzo duzo mowię o swoich uczuciach i
      emocjach i co od niego oczekuję... I chyba poowoli zaczynam widziec
      efekty ;). Baaardzo cenię jego wysilek i to ze wciąz jest z taką
      wariatką jak ja :). Wyjasnialam mu np. ze kiedy "mam focha",
      cierpię , placzę, mam jakies zarzuty wobec niego, to g*wno mnie
      obchodzą jego wyjasnienia, zwlaszcza te podniesionym tonem ;(, jego
      analizowanie moich slow sms-ow itd... Ja chcę wiedzieć tylko to że
      mu na mnie zależy, pragnę by mnie przytulił i PRZEPROSIŁ, pocałował
      i powiedzial ze kocha, ze nie chce mnie stracić... Bo ja w czasie
      tych klotni zazwyczaj "udawadniam mu" że mnie nie kocha, że
      lekceważy, pytam się po co się ze mną męczy , niech wypi*rdala....
      Oczywiscie nie jest tak rozowo jak wyzej napisalam, ale juz nie
      siedzi obok mnie naburmuszonej/zalamanej/wscieklej w ciszy,
      wzdychająć "nade mną" zniecierpliwiony, tylko bardziej rozmawia,
      spokojnie wyjasnia, mysli nad tym co powiedział (zastanawia sie jak
      ja to moglam odebrać), dotknie mojej dłoni czy policzka, usiluje
      mnie rozsmieszyć... KOCHAM GO strasznie i bardzo mi na nim
      zależy... Zauważyłam żę po każdej awanturze kocham go jeszcze
      mocniej a swiat wydaje mi się jeszcze bardziej rozowy niz przed,
      perspektywy wydają się bardziej radosne... Może spróbuj zwiększyc
      jego samoocenę? Moze on tez czuje się nikim, niewarty ciebie, czy
      czyjegokolwiek zainteresowania, i dlatego cię odpycha?... Bądź przy
      nim i zapewniaj ile dla ciebie znaczy, przytulaj go, troszcz się o
      niego , o to co przezywa w środku... Nie wiem jak mogę ci lepiej
      poradzić.
      • breretonka Re: co to jest? 25.02.09, 19:35
        czita88, bardzo Ci dziekuje za to co napisalas, za Twoje rady i
        dobre slowo. Ja caly czas mam watpliwosci, czy to jest BPD, bo z
        ludzmi, ktorzy to maja, moj chlopak ma tylko jedna ceche wspolna: ta
        ktora opisalam w poprzednich postach (zbliza sie do mnie i oddala,
        jest najukochanszy, kocha mnie, a potem mowi ,ze nie kocha. dziwne
        jest to ,ze jak mnie zrani, oczyszcza sie, mowi ,ze w ten sposob
        schodzi z niego napiecie, ktore sie w nim nazbieralo...Jak chodzi
        jak gradowa chmura i wyrzuci z siebie zlo w postaci zdan : nie
        kocham itd, staje sie najwspanialszy na swiecie. Przeprasza i dba o
        mnie bardzo, do nastepnego razu. ;))
        Nie tnie sie, nie robi nic "dziwnego", duzo spi ;). Mowisz zebym go
        przytulala.... Gdy on czuje sie dobrze, przytulamy sie duzo, a gdy
        dorwie go to "cos", nie mozna sie do niego zblizyc, wszelki dotyk go
        drazni...W sumie nie mam pojecia jak reagowac w takich sytuacjach,
        moze lepiej zostawic go wtedy samego i poczekac, az mu minie? Ja
        zawsze probowalam pytac co sie dzieje, i zawsze mi sie dostalo,ze to
        przeze mnie...
        • czita88 Re: co to jest? 26.02.09, 16:40
          A jak próbujesz się zbliżyc do niego, gdy jest wściekły, ma te swoją
          fazę, on cię oskarża... TO czy próbowałaś go kiedyś przeprosić?? GDy
          ja oskarzam mojego faceta o rozne rzeczy, slowa, to przede wszystkim
          marzę o tym zeby mnie przeprosil powiedzial ze mu na mnie zalezy...
          obiecał że to juz sie nie powtorzy.... Ech... A on zwykle kontynuuje
          dyskusję, tłumaczy się , broni siebie i swojego zdania, i to
          wszystko tylko bardziej mnie rozjusza i załamuje ;(...
          Gdy twój mezczyzna jest zły, i "obwinia za wszystko ciebie" , to jak
          on to robi?? Mówi tylko :to wszystko twoja wina , czy może ma
          konkretne zarzuty, zwraca uwagę na słowa , na to jaką postawę masz
          wobec niego, jak się zachowujesz? Ja zawsze szczegółowo, wiele razy
          mówilam co mi w nim nie pasuje, czego oczekuję, czym mnie rani... I
          baaaaaaardzo mnie wkur*wia jak do niego to nie dociera, nie poprawia
          się , a w następnym konflikcie powtarza ten sam, irracjonalny i
          nieprawdziwy argument.... Bpd trzeba słuchać bardzo uważnie, i
          sercem a nie uszami... :(. Pozdrawiam
          • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 17:29
            Wyjasnialam mu np. ze kiedy "mam focha",
            cierpię , placzę, mam jakies zarzuty wobec niego, to g*wno mnie
            obchodzą jego wyjasnienia, zwlaszcza te podniesionym tonem ;(, jego
            analizowanie moich slow sms-ow itd... Ja chcę wiedzieć tylko to że
            mu na mnie zależy, pragnę by mnie przytulił i PRZEPROSIŁ, pocałował
            i powiedzial ze kocha, ze nie chce mnie stracić... Bo ja w czasie
            tych klotni zazwyczaj "udawadniam mu" że mnie nie kocha, że
            lekceważy, pytam się po co się ze mną męczy , niech wypi*rdala....

            Przeprosil? Za to ze Ty masz focha, ze mowisz mu ze ma wy***dalac?
            Ze g***no ocbchodza Cie jego wyjasnienia kiedy Ty masz doła? O
            matko. Ciesz sie, ze nadal z Toba jest, musi Cie bardzo kochac.
            Wiesz, Ty jestes po tej drugiej stronie, ja mam taki zwiazek za
            sobą, i uwierz mi- jazdy jakie urzadzacie sa dla osób o stalowych
            nerwach. Jesli chodzi o przepraszanie za swoje zachowania, to raczej
            mysle, ze nie nalezy to do niego, piłka jest raczej po Twojej
            stronie w tym temacie.
            • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 18:50
              Jak sie do niego zblizam gdy ma faze? Po prostu pytam sie co sie
              stalo, a on mowi ,ze nic , choc ja widze,ze go nosi. Wiec sie pytam
              jeszcze pare razy i wtedy mi mowi,ze sie dusi,ze do siebie nie
              pasujemy, ze chyba mnie nie kocha itd. Nie przepraszalam go nigdy ,
              bo nie mialam za co, ja jestem spokojna jak do niego mowie. On tez
              mnie nigdy nie obrazil, mowi do mnie zawsze pelnym smutku glosem, ze
              sie nie nadaje do zwiazku, ale najszczesciej ,ze tkwi w czyms, w
              czym do konca nie chce byc, bo sie zle czuje. On wtedy nie chce
              bliskosci fizycznej, mam na mysli przytulenie, ani nic innego. Nigdy
              tez sie nie wyrazal wulgarnie do mnie... Za co mialabym go
              przeprosic, ze mowi ,ze mnie nie kocha ;) i tak wiem ,ze to
              nieprawda bo jak mu minie kocha i to bardzo... Nie wiem caly czas
              jak sie z tym obchodzic...
            • czita88 Re: co to jest? 26.02.09, 19:32
              Ja go przeoraszam , owszem , ale dopiero parę godzin/dzień po
              awanturze, jak zadzwoni i niby dalej się sprzeczamy ale on coś powie
              takiego że zaczynam widzieć że jego intencje były dobre, tylko ja
              jak zwykle przesadnie negatywnie zinterpretowałam jego słowa/
              zachowania, myslalam znow że ma na mnie wyj*bane i kazalam mu mnie
              zostawić... Przepraszałam go , że taka jestem , że tak reaguję
              przesadnie, że mu takie jazdy robiłam.... Mówię zawsze że go
              kocham , tylko on się dla mnie liczy , pierwszy raz jestem z kims
              kogo kocham i nie chce tego zaprzepascic (to prawda), tylko ze on
              niezbyt mi wierzy, skoro dzien wczesniej pisalam ze jest j*banym
              egoistą i ma wynosić sie z moijego zycia...
              Czy on mnie kocha nie mam pojęcia.... Nigdy tego nie mowi a gdy
              pytam czy choc trochę mu na mnie zależy to onh odpowiada
              wymijająco... Ja zawsze się dziwię gdy po takiej awanturze i ostrych
              eskach on następnego dnia dzwoni i pyta tym kochanym głosem "Co
              tam :> ? ".... Cżesto pytalam po co dzwoni, skoro jak sam kiedyś
              stwierdzi ł "też się ze mną męczy" i ma wobec mnie zawsze wiele
              zarzutów, i nie kocha mnie (na razie) ani nawet nie jest pewien czy
              chce ze mną być... TO po cholere dzwoni...???

              Aha z tym przepraszaniem to po fakcie raczej nie, tylko zalezy mi
              zeby jak mam hmmm nazwijmy to "atak" to nie dawal sie wciągać w
              dyskusję , w oskarzenia wzajemne, w "jechanie sobie" , tylko żeby
              mnie przytulił, przeprosił (np. za to że gdy go głaskałam i
              całowałąm on westchnął cięzko i sapał zniecierpliwiony :( - 2 dni
              temu beczałam prawie przez to :/....) i powiedział "uspokój
              się" / "będzie dobrze" / "k..... c.." :( :( :( / "chcę być z
              tobą..." Czy dla normalnego , twardego faceta to taka straszna ujma
              na honorz gdyby takzrobił? Wtedy nie cierpiałabym , nie chrzaniła
              głupot w złości, nie rzucała go 3 razy w tygodniu.... Byłoby
              idealnie...
              Ja oczywiscie staram się dla niego, próboję gdy zbiera mi się na
              focha, stawiać się na jego miejscu, opanowywać się, palę te cholerne
              cmiki zeby sie uspokoic... Dzisiaj on śmiał sie z tego, jak mówiłam
              że się już nie tne, że umiem sie opanować, to on "brawo no nie
              tniesz się już od prawie 2 tygodni :] "... wredna małpa :P, dla mnie
              to naprawdę sukces , biorąc pod uwagę liczne zwary między nami do
              jakich doszło w tym czasie , i mnostwo stresów...
              • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 19:52
                czita88 napisała:

                > Mówię zawsze że go
                > kocham , tylko on się dla mnie liczy , pierwszy raz jestem z kims
                > kogo kocham i nie chce tego zaprzepascic (to prawda), tylko ze on
                > niezbyt mi wierzy, skoro dzien wczesniej pisalam ze jest j*banym
                > egoistą i ma wynosić sie z moijego zycia...

                Nie mów mu tak. Tu masz zaprzeczenie. Jesli dzisiaj jedziesz po nim
                tak hardkorowo a jutro mowisz mu ze go kochasz to jest to zachowanie
                niezrozumiale, NIELOGICZNE. Nie dziwi mnie ze podchodzi do Waszego
                zwiazku z rezerwa- brak w nim jakigokolwiek poczucia BEZPIECZENSTWA
                emocjonalnego, a faceci wbrew pozorom tez go bardzo potrzebują. Na
                zasadzie, on nie zna dnia ani godziny kiedy znowu go opieprzysz za
                jakąs błahostkę, po kilkunastu akcjach tego typu, kazdy sie zmeczy i
                bedzie chcial zmykac gdzie pieprz rosnie.

                > Czy on mnie kocha nie mam pojęcia.... Nigdy tego nie mowi a gdy
                > pytam czy choc trochę mu na mnie zależy to onh odpowiada
                > wymijająco... Ja zawsze się dziwię gdy po takiej awanturze i
                ostrych
                > eskach on następnego dnia dzwoni i pyta tym kochanym głosem "Co
                > tam :> ? ".... Cżesto pytalam po co dzwoni, skoro jak sam kiedyś
                > stwierdzi ł "też się ze mną męczy" i ma wobec mnie zawsze wiele
                > zarzutów, i nie kocha mnie (na razie) ani nawet nie jest pewien
                czy
                > chce ze mną być... TO po cholere dzwoni...???


                Moze po prostu sie martwi o Ciebie. Wie, ze masz problemy, tniesz
                sie, najzwyczajniej chce uslyszec ze nie zrobilas sobie krzywdy.
                Milosc... Milosc moze rozkwitnac tylko w harmonii, milosc to
                harmonia, bezpieczenstwo.
                >
                > Aha z tym przepraszaniem to po fakcie raczej nie, tylko zalezy mi
                > zeby jak mam hmmm nazwijmy to "atak" to nie dawal sie wciągać w
                > dyskusję , w oskarzenia wzajemne, w "jechanie sobie" , tylko żeby
                > mnie przytulił, przeprosił (np. za to że gdy go głaskałam i
                > całowałąm on westchnął cięzko i sapał zniecierpliwiony :( - 2 dni
                > temu beczałam prawie przez to :/....) i powiedział "uspokój
                > się" / "będzie dobrze" / "k..... c.." :( :( :( / "chcę być z
                > tobą..." Czy dla normalnego , twardego faceta to taka straszna
                ujma


                Dobra. Postaw sie w jego polozeniu. Przeczytaj swoje slowa z boku,
                postaraj sie wczuc w to jak ON sie czuje. Ty krzyczysz na niego,
                generlanie powiedzmy sobie szczerze- jestes okropna wobec niego
                jadac po ni jka po lysej kobyle ;) a on ma byc caly happy jak
                wreszcie zdecydujesz sie byc mila i poglaszczesz go i pocalujesz? to
                tak nie dziala. Nie dziwi mnie ze jest zniecierpliwiony i sapie.
                Mysle ze jest najnormlaniej w swiecie ZMĘCZONY ta wieczna hustawką i
                emocjami z sufitu. Wymagasz zeby obchodzil sie z Toba jak z jajkiem,
                bo Ty jestes chora na BPD? Blad. Jemu tez cos sie nalezy, on nie
                moze caly czas skakac kolo Ciebie i uwazac na kazde swoje slow,
                mine, gest, spojrzenie bo zwariuje! On tez ma prawo do swoich
                emocji, natomiast Ty nie mozesz go emocjami szantazowac. Jesli nie
                chcesz zeby uczestniczyl w Twoich awanturach, dysksjach, to ich nie
                wszczynaj, nie wciagaj go w nie. Wiesz, trudno sie powstzymac jesli
                ktos przez kwadrans jedzie po tobie oskarzajac cie o jakies wydumane
                rzeczy. Powinno pomóc.


                Wtedy nie cierpiałabym , nie chrzaniła
                > głupot w złości, nie rzucała go 3 razy w tygodniu.... Byłoby
                > idealnie...

                Aha, czyli jego wina :) Ale pozwole sie nie zgodzic.


                > Ja oczywiscie staram się dla niego, próboję gdy zbiera mi się na
                > focha, stawiać się na jego miejscu, opanowywać się, palę te
                cholerne
                > cmiki zeby sie uspokoic... Dzisiaj on śmiał sie z tego, jak
                mówiłam
                > że się już nie tne, że umiem sie opanować, to on "brawo no nie
                > tniesz się już od prawie 2 tygodni :] "... wredna małpa :P, dla
                mnie
                > to naprawdę sukces , biorąc pod uwagę liczne zwary między nami do
                > jakich doszło w tym czasie , i mnostwo stresów...

                Zycze Ci wytrwalości, nie poddawaj się :) Moja rada- postaraj sie
                zrozumiec takze JEGO uczucia, JEGO emocje, on tez jakies ma :)
                • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 20:35
                  czita88, dlatego mi sie wydaje ze mojego chlopaka lepiej zostawic w
                  spokoju jak ma focha, odczekac jak przejdzie, bo gdy zaczynam go
                  podpytywac co sie dzieje, to robi wszystko zebym sie odczepila i
                  mowi bzdury, ktorych wcale nie chce slyszec. A Ty tez po takim fochu
                  oczyszczasz sie?? Ty w takiej chwili potrzebujesz przytulenia, on
                  wrecz przeciwnie. Czy jak obrazasz swojego chlopaka i wyzywasz sie
                  na nim to czujesz,ze masz racje? Czy dopiero po fakcie dochodzi do
                  Ciebie ,ze wykrzykujesz absurdy, bzdury i ranisz strasznie? Jak
                  czesto miewasz fochy? :)
                  • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 23:01
                    Pani Teczo ;), Ty jestes kobieta po zwiazku z BPD, jak dlugo z nim
                    bylas? Czy on byl dla Ciebie rowniez kochany, spedzalas z nim
                    fajnie czas czy tez masz tylko zle wspomnienia? Pozdrawiam.
                    • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:19
                      opisalam moja historie na tym forum. Na pocztaku byl fantastyczny,
                      absolutnie fantastyczny, jak z filmow, ksiazek romansow, zostalo mi
                      z 300 wierszy milosnych jakie dla mnie napisal. Potem- horror
                      emocjonalny. :) Do tego stopnia ze sama mysle o psychoterapii zeby z
                      tego sie otrzasnac i uiwerzyc w siebie z powrotem.
                      • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:20
                        poznalam go w lutym para sie stalismy w kwietniu ub roku.
                        • liczby-11 Re: co to jest? 26.02.09, 23:28
                          Mial bardzo oryginalna i bogata osobowosc?
                          • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:32
                            tak, kocha muzyke, pisal dla mnie setki wierszy, planowal wszytstko,
                            nawet nasza piewrsza noc byla dopieta na ostatni guzik, az za bardzo-
                            w moim mieszkaniu plonelo z 200 swieczek, plus szampan, plus filmy
                            o milosci. I co z tego, jesli potem wyzywal sie na mnie tak ze ie
                            wiedzialam gdzie mam przod a gdzie tyl bo sie "nie tak spojrzalam"
                            albo sie po prostu nakrecil w swojej zlosci. Po kiego mi te swieczki
                            i wiersze o dozgonnej love? Nie wierze w to.
                      • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 23:27
                        Dziekuje za odp.czytalam Twa historie. Ale wlasnie nie bylam pewna
                        czy dobrze zrozumialam, czyli najpierw bylo wspaniale, a potem juz w
                        zasadzie tylko zle, z malymi przeblyskami? Ile masz lat? Rozumiem
                        Ciebie, bo gdy po raz pierwszy moj ukochany powiedzial ,ze sie zle
                        czuje przeze mnie i ze mnie nie kocha poczulam sie tak zle jak nigdy
                        w zyciu przedtem...Powiedzial mi tez pare innych rownie milych
                        rzeczy ;) , no ale tego to mi sie nawet nie chce odswiezac ;).
                        Wypytuje sie Ciebie tak, bo ja w zasadzie nie wiem co jest mojemu
                        chlopakowi...Caly czas mi sie wydaje ,ze to nie jest BPD.
                        • liczby-11 Re: co to jest? 26.02.09, 23:34
                          A moze CHAD?
                          • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 23:35
                            co oznacza ten skrot?
                          • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:37
                            kurcze nie wiem... zal mi go... wlasnie jakas anonimowa osoba
                            napisal mi cos na profilu w msn live.. haha, zwaracajac sie do mnie
                            tak jak tylko on to robil w sensie zdrobienie od mojego imienia i
                            komentujac cos co wiem ze on uwielbia. Na 90 procent to on, z
                            anonmowego konta. tak jakby chcial sie do mnie odezwac, moze, ale
                            nie bezposrednio. Czy to typowe dla osob z BPD?
                          • breretonka Re: co to jest? 27.02.09, 12:05
                            wlasnie dotarlam ,ze jest to psychoza maniakalno- depresyjna. Jakos
                            nie doszukalam sie w jej opisie nic co widze w domu. Czemu to
                            sugerowalas?
                        • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:34
                          najpierw bylo super, super, cudownie. Wprowadzil sie do mnie po 1,5
                          miesiaca, podjak te decyzje po dwoch dlugich weekendach. aja jak
                          takie ciele na rzez, oczadziala z milosci i szoku ze ktos az tak
                          potrafi mnie kochac i sie sie we mnie zakochac. Mam 33 lata.
                          • breretonka Re: co to jest? 26.02.09, 23:40
                            ;), wiem jak to jest. My zamieszkalismy razem po miesiacu
                            znajomosci ;)Ja wrecz unosilam sie na chmurach z zakochania , tylko
                            cos ostatnio spadlam ;), ale mam w planie jeszcze sie na nich
                            pojawic. Pozdrawiam Cie cieplutko.
                            • arcoiris1 Re: co to jest? 26.02.09, 23:46
                              zycze powodzenia :) szczerze. ja go nadal kocham, ale nie odezwe sie
                              do niego pierwsza po tym co mi zrobil w gwiazdke, nie chce tu pisac
                              szczegolow. Zmasakrowal mnie, i gdyby nie moja rodzina i przyjaciele
                              to nie wiem co by ze mna bylo. Zdradzil mnie- dwa tyg po tym jak mi
                              powiedzial ze mnie kocha tak ze az go to boli, teskni jak szalony i
                              ze tylko ja go trzymam przy zyciu, dwa tyg po tym spedzil nowy rok
                              z osoba poznan kilka dni wczesniej w sieci, nie odbierajac moich
                              telefonow, a potem bluzgajac mnie jak szmate i mowiac mi ze to
                              koniec bo kupilam mu bilet lotniczy do domu. Czujesz klimat?
                              • czita88 Re: co to jest? 27.02.09, 08:31
                                Ojoj... Też czytałam co piszesz o sobie wcześniej , nie wiem czemu
                                ale jak czytam o mężczyznach z bpd to wydaje mi się że oni są
                                okrutniejsi od kobiet. Kobiety sa bardziej wytrzymałe na ból i jak
                                mają partnera bpd to więcej zniosą, więcej rozumieją, bbardziej
                                kochają... Facet często łapie się za głowę, przemyśla
                                RACJONALNIE :/ - nie cierpię tego słowa, bo nigdy taka nie byłam, i
                                ucieka od takiej wariatki gdzie pieprz rośnie...

                                Jestem ciekawa jak on cię bluzga? Po prostu wulgaryzmy? Czy bardziej
                                adekwatnie, atakuje czułe punkty?? Ja jak pisałąmwsciekla eski do
                                mojego faceta albo krzycząć na niego , zawsze czułam że mówię mu
                                całaą prawdę, że teraz to mu dokopię !! Np. wiem że dotychczas to
                                jego rzucały wszystkie partnerki(ma 29 lat) , nawet ta z ktora był 4
                                lata nagle odeszła. TO mu jadę :( że nie dziwię sdię że wszystkie od
                                ciebie uciekały, kto by wytrzymał z takim egoistycznym gburem,
                                jesteś do niczego, nigdy laska nie będzie z tobą szczęsliwa !!!
                                Albo że skonczy jak jego ojciec, sam i bez kontaktu z ludźmi, łażący
                                po domu i gderający sam do sibie (jego ojciec ma początki
                                Alzheimera , jest b. wredny i niemiły, wciąż TOmka krytykuje :( ,
                                nie rozmawiają e sobą, a matka często trzyma stronę ojca, albo jak
                                ten rzuci synowi głupi chamski tekst nie na miejscu to ona :"to ich
                                sprawa, muszą to załatwić miedzy sobą " :(:(:(:(:(),i ciekawe czy
                                wtedy ukochana S. (jego byla ta co 4 lata, i on niedawno wciąż o
                                niej myslal, ale nie ma zadnych szans by się zeszli , ona ma innego
                                a o nim naweet slyszec nie chce, tylko chce kasy którą on wisi jej
                                starym) się nim zaopiekuje???
                                Jestem chamska... W sumie to wydaje mi się że nawet mniej straszne
                                byloby jechanie mu od ch*i , d*bili, brzydali, k*tasów itd... Albo
                                że małęgo (a nie ma ;) więc tak nigdy nie jadę), jest biedny bla
                                bla ....A jak jadę mu tak zeby dotknąć jego czulych punktow , w
                                kazdej wiązance jest ziarenko prawdy albo nawet spore ziarno, to go
                                to bardziej na pewno dotyka i bardziej bierze do siebie....
                                A wam, dziewczyny, jak wasi mężczyzni dogryzają? Walą na oslep
                                wyzwiskami czy wbijają szpilkę w wasze czule punkty??
                                • breretonka Re: co to jest? 27.02.09, 12:25
                                  Pozbieram wszystko co slyszalam podczas fochow mowil,ze mnie nie
                                  kocha, ze do siebie nie pasujemy, ze sie dusi,ze nie ma miedzy nami
                                  namietnosci,ze nie ma przeplywu energii, ze tkwi w zwiazku, w ktorym
                                  nie chce tak do konca byc, raz powiedzial ,ze jestem nachalna,
                                  spytalam sie dlaczego, odp byla, bo chcialas sie przytulic ;), ze
                                  jest nieszczesliwy, ze przeze mnie ma depresje i go kluje serce,ze
                                  chce byc sam,ze seks jest dretwy, a z kims tam innym to byl jak
                                  zywiol ;). A jeszcze kiedys powiedzial,ze jest ze mna tylko ze
                                  wzgledu na dziecko. Wiecej nie pamietam. Ja jestem b wrazliwa osoba
                                  i to sa dokladnie wypowiedzi , ktore moga mnie zabic.Wie dokladnie
                                  jakie mam wyobrazenie fajnego zwiazku, co sie na niego sklada i
                                  dzieli ze mna te opinie.Mozliwe,ze on wiedzial dokladnie czym mnie
                                  moze dotknac, zranic i uzywal wlasnie tej broni. Nigdy nie byl
                                  wulgarny, agresywny itd, nigdy tez nie zniszczyl nic w domu itp
                                  Zawsze po takiej akcji przepraszal, tulil sie i mowil jak b mnie
                                  kocha + same superlatywy o mnie i o zwiazku. I to nie bylo tylko
                                  takie gadanie, bo to sie czulo w kazdym jego slowie i gescie.
                                  Chita88, Ty piszesz, ze w Twoich wypowiedziach zawsze jest ziarenko
                                  prawdy, w jego raczej nie ;). Radze Ci nie wykorzystywac informacji
                                  o jego wczesniejszym zyciu przeciw niemu, to jest bardzo nie fair.
                                  On Ci zaufal i opowiedzial, a Ty uzywasz tego by go zgnoic, nie rob
                                  tak.
                              • breretonka Re: co to jest? 27.02.09, 12:02
                                podobno takie akcje sa charakterystyczne dla bpd. ale tak ogolnie to
                                straszne to co piszesz. Skad wiesz,ze Cie zdradzil? Tak jak to
                                czytam to jest to kompletny hard core. Mnie jeszcze nigdy nikt nie
                                zdradzil, (smiem tak twierdzic ;))i wydaje mi sie ,ze ja nie
                                umialabym z tym zyc. A on mial/ma swiadomosc ,ze cos z nim jest nie
                                tak?
                  • czita88 Re: co to jest? 27.02.09, 09:03
                    > czita88, dlatego mi sie wydaje ze mojego chlopaka lepiej zostawic
                    w
                    > spokoju jak ma focha, odczekac jak przejdzie, bo gdy zaczynam go
                    > podpytywac co sie dzieje, to robi wszystko zebym sie odczepila i
                    > mowi bzdury, ktorych wcale nie chce slyszec. A Ty tez po takim
                    fochu
                    > oczyszczasz sie?? Ty w takiej chwili potrzebujesz przytulenia, on
                    > wrecz przeciwnie. Czy jak obrazasz swojego chlopaka i wyzywasz sie
                    > na nim to czujesz,ze masz racje? Czy dopiero po fakcie dochodzi do
                    > Ciebie ,ze wykrzykujesz absurdy, bzdury i ranisz strasznie? Jak
                    > czesto miewasz fochy? :)



                    Tak czuję wtedy że mam wielką i jedyną rację a on wali scieme i
                    broni się nie wiem po co bo ja i tak juz znam całą prawdę (że jest
                    ze mną z litości, ze ma mnie gdzieś , że nie kocha...) Pofakcie ,
                    po dłuzszym czasie widzę jakich glupot narobiłam. Ostatnio
                    zauwazylam ze pisanie tutaj pomaga, uspokaja i patrze na wszystko
                    bardziejz z boku a takze z waszej perspektywy :( . BO co on czuje to
                    ja nigdy nie wiem , on ma problemy z mówieniem o swoim wnetrzu....
                    Czy czuję się "oczyszczona"... ? Raczej nie, prędzej załamana ,
                    zawiedziona , żaluję ze się w to ladowalam wszystko, ze sie
                    zakochalam... Czasem chcę umrzeć... Tzn często.. Czuję się
                    beznadziejna, niewarta milosci, pojebana, głupia, brzydka, czuję się
                    jak wielkie, cuchnące nikomu niepotrzebne i przez nikogo nie
                    zauważane GÓWNO.... Ech..
                • czita88 Re: co to jest? 27.02.09, 08:56
                  Wiem że powinnam ... byc inna... Tylko ze ja nie panuję ani nad sobą
                  ani nad uczuciami , myslami , jak mam te swoje napady,... I wcale
                  nie widzę wtedy tego, wydaje mi się zawsze ze wszystko doskonale
                  wiem , ze wlasnie Go rozgryzłam , olśniło mnie jakim jest chamem ,
                  egoistą , że jest ze mną z litości, bla bla bla....
                  DOpiero po czasie do mnie dociera...

                  Z moim poprzednim facetem na poważnie, którego nie kochalam ale
                  strasznie lubiłam , byl kochany, zabawny, uroczy, zapatrzony we
                  mnie, to było mi troche łatwiej... Przynajmniej w czasie fochów. JA
                  jestem strzelcem , wybuchowa, typowa reprezentantka tego znaku,
                  szczera NA MAKSA i w ogole... A tamten to byly Ryby, wrażliwy,
                  zakochany, uczuciowy, kierujący się serduchem , jak ja , a nie
                  rozsądkiem tak jak moj obecny :(.... Tamten gdy walilam chamskimi
                  tekstami to rzadko kiedy tez wybuchal, raczej przepraszal mnie non
                  stop (awantury byly uzasadnione bo on byl nalogowym klamcą, o
                  pieniądzach , pracy , obietnicach, WCIĄŻ klamal, i nie potrafil się
                  przyznać nawet gdy ja juz bylam pewna ze ciągnie ściemę i błagałam
                  go by się przyznał, to on się wypierał i czasem nawet krzyczal ze mu
                  nie ufam :]!! No on był ogolnie mało inteligentny... Z czasem jego
                  kłamstwa widziałam jak na dłoni.... Spełniał moje zachcianki,
                  ustępował mi , byłam wazniejsza od wszystkiego , od jego rodziców,
                  od kumpli, od pracy... NA PIERWSZYM MIEJSCU!!! Obecnemu zarzucam
                  czesto ze czekam na koncu kolejki az bedzie mial chwile, bedzie
                  wyspany i bedzie mu sie chciało przyjechać (3 km) ;( ;( ;(...
                  Kochał mnie na zabój, płakał po kłótniach, miał lzy w oczach, a jak
                  po mega awanturze się wyniosłąm (po 2 miesiącach znajomosci
                  wynajelismy razem 2 pokoje w miescie, wytrzymałam z nim tez 2
                  miesiące :).........) zabioerając swoje rzeczy z naszego "gniazdka"
                  to wył, przyjeżdzał do mnie o 7 zanim szłam na uczelnię zeby tylko
                  mnie zawieść, cały różowy na twarzy i opuchnięty :-(, w przeciągu 2
                  dni po mojej wyprowadzce mial 3 stłuczki (jezdzi jak wariat, a wtey
                  jeszcze taki załamany).... Powiem wam że wtedy z nim poznałam co to
                  miłość, z jego strony, a byłam mega nie fair, nie doceniałam go (on
                  mi obiadki czasem gotował a ja wybrzydzałam , ze nie będę tego jeść ;
                  (, i inne sytuacje)... Brakowało mi szczerości nie nawidzę kłamców,,
                  więc nie mogłam z nim być, ale spotykamy się jeszcze czasem ,
                  wypijemy piwko, spalimy jointa, albo pojedziemy nad jezioro popływać
                  i poswirować :)...

                  Ten obecny, ktorego kocham , to też , jak ja strzelec. Niby mamy
                  duuuze szanse na baaaardzo udany związek (interesuję się mocno
                  astrologią)... Ale strzelce , znak ognia, z natury sa wybuchowe,
                  nieustępliwe, szczere (aż do bólu), uczuciowe i emocjonalne, raczej
                  niesklonne do poswiecen, niewierne ;).... DO tego bpd u mnie,
                  rodzice po rozwodzie i matka = praktycznie obca osoba, ktorej
                  najbardziej na swiecie nienawidzę i zle jej zycze, złe przezycia
                  (narkotyki, anoreksja, obzarstwo, kompleksy , duzo parttnerow
                  seksualnych , bo ten PIERWSZY okazal sie dupkiem chcącym tylkko sie
                  przespać :(....)..... U niego również straszne relacje z ojcem ,
                  okropne przezycia pol roku temu gdy ona odeszła, chyba deprasja,
                  bral wtedy białko :/, hazard (duuzo jezdzil na takie automaty do gry
                  zanim mnie poznał).... On się nie spodziewal ze on takie cos zrobi
                  (miszkali 9 miechów razem, przerabiali jego dom)...... A teraz on
                  znowu sie boi ze on sie zaangazuje , pokocha, a laska po paru
                  miechach stwierdzi "sorry nie jestem szczesliwa , nie pasujemy do
                  siebie" , ze "znowu wszystko zjebie"... On boi sie tego związku a ja
                  juz rzuciłam sie na gleboką wodę, mnie nie interesuje plytki
                  związek , gdzie laska żyje obok niego , nie potrafią rozmawiać o
                  uczuciach i potrzebach ,n nie potrafili sie wysluchac tylko robili
                  sobie na złość - nie cierpię tego , i wolę wybuchnmąć niz miec
                  głupie ciche dni, chować urazę, łązić naburmuszona i obmyślać co by
                  tu nie zrobić żeby jego k*rwica brała...
                  • breretonka Re: co to jest? 27.02.09, 12:29
                    naprawde siedzisz tak w astrologii? ja czytalam kiedys ,ze cechy
                    charakterystyczne dla znakow sa tylko punktem wyjscia, tzn
                    doswiadczenia zyciowe i praca nad wlasnym charakterem moga zmienic
                    np strzelca w rybe ;). Wydaje mi sie to dosc logiczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka