Dodaj do ulubionych

historia mojej choroby

    • jagoda85 Re: historia mojej choroby 08.08.07, 20:20
      Życzę ci z całego serca, żebyś pozbyła sie tego paskudztwa.
      Pozdrawiam.
      • mayka00 Re: historia mojej choroby 09.08.07, 12:41
        Boncia...oczywiscie,ze z tego wyjdziesz...wszystkie z tego
        wyjdziemy...nie ma innej opcji!!!!
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.08.07, 22:33
          ale mi się udało dziś weków porobić , ach śliweczki siedza w słoikach i dżemki i
          powidła -no podoba mi sie - a czuję sie dobrze, Przysnęłam trochę popołudniu bo
          nogi mi wysiadły, ale jest ok .
          3- majcie sie zdrowo i w miare prosto .

          dzieki za miłe słowa!!!
          pozdrawiam

          ale piekne słoneczko na koniec lata - spiec sie można !
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 10.08.07, 19:51
            troche dalej bolą nogi i puchna ale za to rece tak jak dawniej ucichły mogę nimi
            swobodnie pracować - tylko troche słabe. Ale reszta jak na razie super!Chodzić
            mogę tylko stać nie więc pracuje
            narazie bede jutro
            jest ok
          • jagoda85 Re: historia mojej choroby 10.08.07, 20:02
            Z czego robisz te dżemiki, zdradź tajemnicę?
    • myalgan Re: historia mojej choroby 13.08.07, 04:32
      :):)
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 13.08.07, 19:16
        no ja sie czuję wporzo do tego co działo się ze mną przez ostatnie miesiace to
        rewelka!]

        Lekarze z Chrzanowa Neurolodzy sie mną zainteresowali i bedę mieć stałą opiekę
        fachowców i sprzęt rehabilitacyjny refundowany w domciu by nigdzie ładzić.
        poza tym będzie zmiana wartości renty / będziemy walczyć o dłuższe terminy na
        komisję niż rok/i renta z dodatkiem rehabilitacyjnym w postaci dodatku
        pieniężnego / np. część opłaty do sanatorim itp/

        jest ok i mam nadzieje że będzie ten rok się kończył sukcesami w walce z
        choroba i w walce z lekarzami
        pozdro
        mamy jeszcze lato :)
        • mayka00 Re: historia mojej choroby 13.08.07, 20:42
          Boncia ciesze sie bardzo,że u Ciebie jest coraz lepiej...tak
          trzymać!!
        • myalgan Re: historia mojej choroby 14.08.07, 03:47
          boncia1 napisała:

          > no ja sie czuję wporzo do tego co działo się ze mną przez ostatnie
          miesiace to
          > rewelka!]
          >
          > Lekarze z Chrzanowa Neurolodzy sie mną zainteresowali i bedę mieć
          stałą opiekę
          > fachowców i sprzęt rehabilitacyjny refundowany w domciu by nigdzie
          ładzić.
          > poza tym będzie zmiana wartości renty / będziemy walczyć o dłuższe
          terminy na
          > komisję niż rok/i renta z dodatkiem rehabilitacyjnym w postaci
          dodatku
          > pieniężnego / np. część opłaty do sanatorim itp/
          >
          > jest ok i mam nadzieje że będzie ten rok się kończył sukcesami w
          walce z
          > choroba i w walce z lekarzami
          > pozdro
          > mamy jeszcze lato :)
          =====================================================================
          no taki watek cieszy i oko i dusze
          nareszcie cos sie dzieje
          ciesze sie ze jest lepiej
          a jaki sprzet rehabilitacyjny ci udostepnili
          w jaki sposob ma ci pomagac
          pozdrawiam
          aaa
          na poczte to ty zagladasz?
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 14.08.07, 19:59
            jakiś czas mnie tu nie było , ale dzis 0 15-tej odjechał mąż do Norwegii do 22
            grudnia. Już mi smutno, ale cóz musi min. zarobic tez na moje leczenie.. bede z
            wami i postaram sie nie marudzić i jak bedziecie mnie wpierać/ mam taka
            nadzieję/ to wytrzymam bezboleśnie ten czas.
            Troche sobie porobiłam szykując go ale teraz troche odpocznę i do roboty w ogrodzie.

            pozdrawiam
            Myalgan na pewno napiszę o sprzecie rehab. i jak to załatwimy

            właśnie na pocztę ostatnie parę dni nie byłam bo pakowałam Marka
            zobacze zaległosci i jutro poodpisuję
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 14.08.07, 08:41
      Bonciu
      najbardziej to ja sie ciesze ze lapiej sie czujesz i wiem ze twoj
      przyjazd do mnie nie byl zmarnowany,teraz tylko kontrole co pol roku
      i bedzie dobrze a i mnie przy okazji odwiedzisz
      aby tak dalej
      pozdrawiam
      pa
      • baska192 Re: historia mojej choroby 14.08.07, 21:55
        Bonciu to tylko 4 miesiace.Dasz rade.Zobaczysz.
        • myalgan Re: historia mojej choroby 15.08.07, 04:21
          czesc
          maz cie nie opuscil tylko z wielkim zalem pojechal do roboty (jak by
          mogl to by siedzial w polsce i zarabial tu pieniadze) wiadomo ze
          starczylo by wlasciwie na podstawowe rzeczy
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:40
            myalgan napisała:

            > czesc
            > maz cie nie opuscil tylko z wielkim zalem pojechal do roboty (jak by
            > mogl to by siedzial w polsce i zarabial tu pieniadze) wiadomo ze
            > starczylo by wlasciwie na podstawowe rzeczy
            ---------------------------------------------------------------
            masz racje bardzo mu było żal a ja starałam sie nie biadolić nawet jak mnie coś
            przycisło bo chciałam by pocjechał spokojniejszy niż w zeszłym roku.
            My jesteśmy te dwie połóweczki i ciężko znosimy rozłąkę.
            a tu 900zł na całą rodzinę i dom a jeszcze moja choroba i rehabilitacja
            pochłania masę kasy to za mało, cały czas lecimy z jakimś długiem,
            ---------------------------------------------------------------------
            >tak pisze bo przeciez nie tylko tobie smutno jemu tez to on cie
            >musial tu zostawic to dopiero mu jest ciezko
            >tak jak mowimy boncia to tylko 4 miechy trzasnie jak z bicza
            >my tu jestesmy z toba jedyne czego ci bedzie brakowac to cieplego
            >cialka obok w lozku a reszta jest do opanowania
            ---------------------------------------------------------------------
            no własnie najgorsze jest to ciepłe ciałko w łóżku- ale wezme psa wykąpię
            wyczeszę i będzie w domu.
            -----------------------------------------------------------------------
            >tu sobie przebiedujemy ten smutny czas
            >ja jestem w nocy reszta dziewczyn wpada w ciagu dnia
            >nie bedziesz sama ani chwili jak tylko bedziesz w potrzebie to my tu
            >jestesmy>glowka do gory
            >
            --------------------------------------------------------------------
            jak to dobrze na kokoś liczyć . Dzięki!
            własciwie to tylko mąż i wy tutaj mnie wspieracie i rozumiecie to chorubsko- to
            moja cała podpora- dzięki!
            pozdrawiam
            mamy upał 33oC w cieniu uf jak gorąco...
            ostatnie grzanie przed jesienią.


        • boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:19
          dzieki Baska ! może to tylko albo aż - ale będę twarda i znów będę musiała
          wytrzymać.Mąż jest największą podporą moją w chorobie - ale ma w Nowegii
          internet i będziemy w kontakcie na Skype/ mam nadzieje/.
          No i mam WAS!!! dzieki
          pozdro...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:15
        dzięki Biedrona za kawę dla Marka i za opiekę , Dobrze mnieć takich przyjaciół .
        Zawsze musiałam liczyć tylko na siebie a teraz modę liczyć też na przyjaciół.
        Cudowne uczucie.
        U nas w tej chwili 33oC w cieniu i nie da sie wyjść na słońce / przynajmniej ja/
        ale coś tam dłubię w cieniu i jest OK.
        pozdrowienia
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 17.08.07, 12:56
          witajcie.
          Unas w nocy przeszło burzysko z bardzo silnym wiatrem. a mnie w związku z tym
          troche pokreciło .
          lało sie z nieba jak z cebra i bóle troche sie nasiliły ale już sie
          rozkręcam.bede cosik dłubac powolutku-ale super jest jak sie wie że sie jest i
          sie myśli racjonalnie i twórczo!
          pozdrowionka
          mamy jeszcze lato
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.08.07, 20:54
      ach witajcie !
      dzis sobie nawet pozwoliłam na prace w ogródku - będą jutro łapki boleć ale
      przecież jutro mamy niedzielę to odpocznę.
      Jak boli to smaruje a jak nie boli to cosik robie albo spie - i jest ok.
      zapraw na zime nie koniec i od poniedziałku ruszy dalszy etap sliweczek, a potem
      to już reszta plonów.
      Te leki działaja na mnie bardzo wyciszajaco a i to że teraz naprawdę wierzę że
      to pokonam - siła woli tez jest ważna a reszte leki i Bóg . w takim układzie dam
      rade!

      pozdrawiam was cieplutko i życzę pogodnej niedzieli bez problemów i bólu!
      pozdr.
      • myalgan Re: historia mojej choroby 19.08.07, 04:25
        boncia1 napisała:

        > ach witajcie !
        > dzis sobie nawet pozwoliłam na prace w ogródku - będą jutro łapki
        boleć ale
        > przecież jutro mamy niedzielę to odpocznę.
        > Jak boli to smaruje a jak nie boli to cosik robie albo spie - i
        jest ok.
        > zapraw na zime nie koniec i od poniedziałku ruszy dalszy etap
        sliweczek, a pote
        > m
        > to już reszta plonów.
        > Te leki działaja na mnie bardzo wyciszajaco a i to że teraz
        naprawdę wierzę że
        > to pokonam - siła woli tez jest ważna a reszte leki i Bóg . w
        takim układzie da
        > m
        > rade!
        >
        > pozdrawiam was cieplutko i życzę pogodnej niedzieli bez problemów
        i bólu!
        > pozdr.
        =====================================================================
        nawet nie masz pojecia jak cieszy taki opis twojej historii
        ty nie przesadzaj z tymi robotami powoli to bierz bo az strach
        myslec zeby znowu ci sie pogorszylo
        taaaak dzis niedziela to odpoczywamy
        jutro ma padac i juz coraz blizej jesien
        zeby wyjsc na ogrod mozna sie spodziewac i deszczu i burz
        ty to masz ogrodeczek przy domu to bez problemu ja musze stosowac
        sie do pogody bo jednak trzeba podjechac do dziaki
        ale narazie
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 19.08.07, 19:55
          no własnie .
          wczoraj trochę dałam sobie w kość r roślinkami domowymi które przesadzałam do
          wiekszych donic przed zima - jeszcze je mam na dworze przed domem ale nie długo
          trzeba bedzie je juz pochowac przed zimnem .
          a narazie tez popracowałam z 8 - mioma durzymi donicami na zewnątrz robiąc już
          kompozycje roslinne z iglaków i podobnych - na przyszły rok do ukorzenienia w
          donicach .
          trochę było co robić -ale za to dziś mogę poleniuchować bo niedziela i bo troche
          bola nogi i ręce ale przynajmniej te robote mam z głowy.
          ale wychodzę z założenia że i tak muszę porobić to sama i jak będzie bolało
          więcej po robocie to już wytrzymam , a mam wszystkie prace przed domem z
          głowy.Też chciałam zdążyć przed burzami które nadchdszą.

          Jeżeli pytają mnie czemu dzis jestem tak mało obrotna to mówię że mam lenia i
          jest niedziela.
          Od przyszłego tygodnia dalszy ciąg nad urodzaju sliwek więc będzie jazda!
          ZAPRASZAM NA ŚLIWKI!
          pozdrawiam
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 21.08.07, 20:17
            jednak nie skończyło sie na leniuchowaniu w niedzielę , bo wczoraj i dziś
            jeszcze sie nie mogę pozbierać,nie dosypiam w nocy to po południu śpię też ale
            bóle przejdą i znów bedę na stanowisku pracy.
            maratonu śliwkowego ciąg dalszy.
            Burzysko wczoraj u nas poprzewracało co sie da , nawet jednego psa wzięłam do
            domu na noc bo płakał - wiem że się boi burz gwałtownych. Potem leżał w szoku w
            pokoju, i ciężko oddychał bo "strach ma wielkie oczy", ale troche zasnęliśmy
            razem .Bardzo sie dobrze rozumiemy i o siebie sie martwimy.
            No dobrze nie będę gadać że rozmawiam ze zwierzętami bo ktoś mnie wezmie za
            schizofrenika, a ja tylko tak dobrze się czuję wśród zwierząt i roślin i wzajemnie.
            Jutro zaczynam zbierać suszki i nasiona i przesadzać kwiaty
            /liliowce/ na stałe nowe miejsca. no juz nie wspomne o śliwach.
            Acha po 2 skrzynie przyjadą z Ośrodka dla bezdomnych z Jaworzna i sami sobie
            oberwą - będę miała mniej śliwek do zaprawy i mniej wyrzutów sumienia że się
            popsują.
            Ale tak dobrego samopoczucia psychicznego nie miałam - a bóle co tam takie bóle
            - były już większe !
            pozdrawiam
            korzystajcie ze słoneczka!
            jeszcze lato!
            • myalgan Re: historia mojej choroby 22.08.07, 03:43
              boncia1 napisała:

              > jednak nie skończyło sie na leniuchowaniu w niedzielę , bo wczoraj
              i dziś
              > jeszcze sie nie mogę pozbierać,nie dosypiam w nocy to po południu
              śpię też ale
              > bóle przejdą i znów bedę na stanowisku pracy.
              > maratonu śliwkowego ciąg dalszy.
              > Burzysko wczoraj u nas poprzewracało co sie da , nawet jednego psa
              wzięłam do
              > domu na noc bo płakał - wiem że się boi burz gwałtownych. Potem
              leżał w szoku w
              > pokoju, i ciężko oddychał bo "strach ma wielkie oczy", ale troche
              zasnęliśmy
              > razem .Bardzo sie dobrze rozumiemy i o siebie sie martwimy.
              > No dobrze nie będę gadać że rozmawiam ze zwierzętami bo ktoś mnie
              wezmie za
              > schizofrenika, a ja tylko tak dobrze się czuję wśród zwierząt i
              roślin i wzajem
              > nie.
              > Jutro zaczynam zbierać suszki i nasiona i przesadzać kwiaty
              > /liliowce/ na stałe nowe miejsca. no juz nie wspomne o śliwach.
              > Acha po 2 skrzynie przyjadą z Ośrodka dla bezdomnych z Jaworzna i
              sami sobie
              > oberwą - będę miała mniej śliwek do zaprawy i mniej wyrzutów
              sumienia że się
              > popsują.
              > Ale tak dobrego samopoczucia psychicznego nie miałam - a bóle co
              tam takie bóle
              > - były już większe !
              > pozdrawiam
              > korzystajcie ze słoneczka!
              > jeszcze lato!
              =====================================================================
              bonci jestem tak uradowana twoim samopoczuciem ze nie wiesz
              tak sie ciesze z twojej poprawy zdrowka
              a jak sie kocha zwierzatka to sie z nimi rozmawia toz to normalka
              moj kot tez sie boi burz(chowa sie wtedy w szafie) narazie nas
              mijaja kolem caly czas jest piekna pogoda

              wiem jak sie czlowiek czuje jak owoc marnieje fajnie ze masz z kim
              sie podzielic my to z tymi gruchami tez mamy
              w sklepie 4 zl kilogram a ja musze patrzec jak gnija
              sloiki wszystkie zapelnione a dac komus hm musisz sie prosic i
              jeszcze zacgwalac jakie pychotki a w dodatku najlepiej jak
              przyniesiesz do drzwi
              na szczescie sie koncza
              teraz beda winogrona(winko zrobimy)a potem malinowki na szczescie
              moga troche przelezec w piwnicy

              ty boncia wiesz ze masz nie przesadzac z pracami domowymi to
              ostroznie mi tam
              pozdrawiam
              oby ci tak dalej szlo
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 18:43
                Ach...jak to miło jak kogoś cieszy moje samopoczucie- zresztą mnie sama cieszy .
                Ja na przyszły rok to przyjadę na te twoje gruszki i przywiozę ci śliwek.
                chyba przez ostatnie dni trochę przesadziłam z pracą bo na stołku przy
                kompie wysiedzieć nie mogę bo nogi bolą i ręce ale da sie przeboleć i za pare
                dni będę znów sprawna,
                troche jeszcze czasami tak głowa boli że nie moge się ruszać z łóżka ale na
                szczęście przechodzi.
                Jutro mam spotkanie z naszą neurolożka chce mi zrobić kontrolne eeg i badanie na
                poziom Depakiny Crono w organizmie.
                a teraz właczyłam sobie przy kompie Andrea Bocelliego i jak naj głosniej
                zagłuszam ból i prubiję wytrzymać na full.
                Zawsze tak znosze coś psychiczny lub fizyczny jak teraz.
                dzieci wiedzą że jak jest głośno u mnie to mi nie wolno przerywać.
                w Takich stanach dużo piszę wierszy i w ogóle piszę, nawet jak nie mogłam
                wytrzymać bólu to pisałam dużo i nie myślałam o bólu aż tak- przelewam go na
                papier i w komuter.
                Ale nie zanudzam - ważne że samopoczucie dobre mnie nie opuszcza.

                pozdro dla wsiech
                jeszcze lato

            • jolanta534 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 12:06
              Hej!Bonciu i jak poczytałaś o Liryce,mnie ona na razie nie pomaga
              ale mam brac 10 dni wieczorem,nastepne 10 wieczorem i rano i 10 dni
              3razy dziennie-zobaczymy!?Dzisiaj u nas leje i jestem jednym bólem a
              na dodatek półprzytomna,pozdrawiam Jola.
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 18:52
                jeżeli możesz zrób sobie malutką kawę po włosku , bez fusów jeżeli bierzesz na
                noc tabólki na sen to i tak zaśniesz a kawa dużo pomaga naprawdę w takie dni
                ,już nie tylko ciśnienie ale przede wszystkim wzmacnia układ odpornosciowy,A na
                deszcz zawsze bardziej boli.
                Mnie prócz tego pomaga b,głośna muzyka poważna lub np.włoska bo to mój 2 kraj i
                język.Ty wybierz te dla ciebie i rób wtedy to co lubisz bez względu na domowników.
                Życzę mniej bólu i spokojnych dni deszczowych
                pozdr.
                3- maj się to przejdzie!

                • boncia1 Re: historia mojej choroby 23.08.07, 22:15
                  Noooo front burzowy dalej przechodzi .
                  ale dziś nie padało tylko duszno i parno/ nie mylić z porno/ bo to nie teraz -
                  ale deszczu nie ma a ja chodzę do tyłu bo na deszcz i tak boli bardziej chociaz
                  od dwóch dni nic nie robię.
                  zaczynać mi brakować leków a u nas nie mam prowadzącego neurologa tylko w
                  Świnoujściu.
                  Więc recepty muszę dostać ztamtąd.
                  Dzięki Biedrona że mi pomagasz , bo inaczej to holender nie wiem co by do tej
                  pory ze mną się działo.
                  dzięki wam sfibrowani - bo zawsze kiedy tu zajże jest tu przyjazń i troska o
                  drugiego sfibrowanego-taka solidarność to rzadkość o nas powinni pisać w gazetach,
                  pozdrofionka :)
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 02:20
                witaj ! wskaz mi link do tel Liryki bo sie zaplątałam i jestem z tego juz głupia
                pozdrawiam
                • jolanta534 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 12:32
                  www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1170

                  Właśnie testuje ten lek na sobie,po jednym blistrze-14 kapsułek-
                  150mg branych wieczorem żadnej pozytywnej reakcji,boli mnie całe
                  ciało jak przedtem.Od dzisiaj mam brac lek rano i wieczorem,wziełam
                  o 10 rano i przez godzinę chodziłam jak pijana,teraz pije mocna kawę
                  i jako tako funkcjonuje ale jak po paru dniach bedę miała taką
                  reakcje na lek i niklej poprawy w bólach to odstawiam,zobaczymy?!
                  Pozdrawiam :)
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 24.08.07, 00:09
      alez nie ma za co,jak tylko moge to pomoge i zalatwie wszystko
      trzymaj sie]
      papa
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 02:18
        Biedrona ty jesteś Aniołem!
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 24.08.07, 23:35
      hello sfibrowani
      gadalam Boncia i macie wszyscy pozdrowiena od niej
      a wiec pozdrawim
      pa
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 02:16
      witajcie!
      nie wiele sie u mnie dzieje - prócz tych bóli nóg i rąk ale da sie wytrzymać .
      jestem teraz przed okresem w w ogóle jestem obolała z zmierzła. wiecie jak to bywa.
      Zbliża mi sie naprawa kompa i to generalna więc jakiś czas może mnie nie być ale
      to dam znać kiedy.
      pozdrawiam
    • myalgan Re: historia mojej choroby 30.08.07, 04:23
      bonciaaaa
      jest tak zle
      czy
      tak dobrze
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 31.08.07, 19:51
        nie wiem............. jakas cholera chandra mnie wzięła czy co??
        ani żle by mogło być jeszcze gorzej - ani dobrze by mogło byc jeszcze lepiej!
        nie wiem . może to jesienna nostalgia , może swiadomość że niedługo skończę 48
        lat -i to mnie przygnębia, a może jakaś tesknota? nie mam pojęcie.
        boli w nocy / rece i nogi/ głowa przestała/ i to może żle że przestała bo
        cholera za duzo myśle. Ze jestem taka stara a cholerka to nie moge
        przyspieszyć wyzdrowienia by móc jeszcze cokolwiek zrobić i nadgonic 10 lat
        choroby i leżenia w łóżku?
        nawet kurcze pisać mi sie nie chce - tak jakbym nie miała o czym.
        kurcze cały dzień dziś przeleżałam i przepłakałam- może trochę mi sie przysnęło
        ale WSZYSTKO JEST DO DUPY TYLKO PAPIER TOALETOWY JEST DO NICZEGO!.
        ale i tak za wami teskni tylko brak mi motywacji by cos napisać, lub w ogóle
        siąść i włączyc kompa.
        pozdr.
        pa
        • mayka00 Re: historia mojej choroby 01.09.07, 11:38
          Boncia!!!!...jaka stara????!!!!!...48 to piękny wiek:)) wiec zakop
          tego doła i usmiechnij sie....a jesień tez jest piekna:))
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 31.08.07, 21:07
      oj Bonciu nie zalamuj sie ja zawsze jestem z toba poprostu pakuj sie
      i przyjezdzaj do mnie ja ci humorek poprawie ty dobrze wiesz o tym i
      mnie nie bedzie sie nudzic i mniejszego strsa bede miec przed
      zakaznym jak cos to wal do jak nic ja zawsze ci przyjme
      trzymaj sie ciotka
      papa
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 04.09.07, 00:13
      a to był początek...od piątku łóżeczko ale już dzisiaj ono też boli.
      a ból powięzi i mięśni duży a do tego nerki i wymioty.
      brrrr!!!
      może to tylko ten szalejący wiatr i pogoda jakby miał za chwilę spaść śnieg?
      wszystko jedno co , ale na razie nie mam sensu....
      pozdr
      • myalgan Re: historia mojej choroby 04.09.07, 03:50
        halo bonciaaaa
        coz ci tak zle jest
        moze rzeczywiscie ta cholerna pogoda tak ci dokucza
        nie moge ci radzic bo nie mam pojecia co moge
        wiadomo ze w chorobie sa gorsze i lepsze dni
        niestety musisz przelezec i przebiedowac
        grzej sie pod pierzynka i pij dobra herbatke
        wlacz sobie muzyke ktora lubisz i na troszke moze zapomnisz o
        cierpieniu i bolu
        idzie jesien znowu beda brzydkie dni ale my tu mamy siebie wzajemnie
        sie wspieramy
        oczywiscie najlepiej by bylo spotkac sie gdzies w cieplym pokoiku
        pic kawcie i zajadac ciacha wszystkim nam by to pasowalo
        niestety taki klimat musimy stworzyc sobie kazda osobno ale w sumie
        to jestesmy razem
        napal w kominku owin sie milym cieplutkim miekkim kocykiem
        rozluznij sie i i wsluchaj w szelest ognia
        dzis jest zle jutro bedzie lepiej zobaczysz
        ja mysle o kazdej z was wlasciwie ciagle
        hm niekiedy myla mi sie osoby ale to przez ta pamiec
        ciebie i biedroneczke mam na zdjeciu to wiem kto jest kto
        ale ogolnie to mam wasze wizerunki w pamieci mojej pamieci i kazda
        jakos wyglada wyobrazam sobie was z opisow ktore na poczatku
        historii choroby podajecie
        oj ale sie rozpisalam w dodatku w twoim watku ale juz tego nie
        kasuje bo mi szkoda moich wspanialych wywodzen
        nie koniecznie musi sie to wszystkim podobac co napiala alw wy
        wiecie o co mi ogolnie chodzi
        pozdrawiam
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 04.09.07, 12:27
          myalgan ... twoje słowa , zawsze są pociechą!
          pozdr
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 05.09.07, 22:51
            jakoś zaczynam wychodzić z kryzysu. choć nogi i ręce to już normalka a w piątek
            sprawdzą mi nerki i jelita bo nie chce być ząbi i nic nie czuc co sie dzieje z
            moim ciałem . ale poradzę sobie z tym. tak więc może mnie od piatku nie być ale
            ile mogę to piszę. chciałabym rozmawiać z wami wszystkimi i z każdym z osobna !
            ale jeszcze nie mogę wysiedzieć przed kompem. psychicznie jest świetni tylko mam
            czasowy kryzys - będzie lepiej
            pozdrawiam wszystkich liści kolorami
            a w lato mamy zimę czyli nieoczekiwany koniec lata....
            malujcie za mnie bo ja już nie potrafię!grajcie za mnie bo ja już nie potrafię
            trudno może będe robić coś kiedyś innego nie wiem - ale wiem że na pewno nie
            przestanę walczyć !!!!!!!
            pozdr
            mamy??? co????
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.09.07, 21:42
              a wiec jutro ide do szpitala .
              posprawdzają mi to co trzeba i wrócę niedługo nie będzie mnie na forum od jutro
              i odpoczniecie ode mnie.
              jak wróce na pewno będzie o czym mówić .
              teraz sie ide pakować na jutro rano wyjazd-kierunek . odsział
              pozdrawiam was liści kolorami.
              hej do potem
              • mayka00 Re: historia mojej choroby 06.09.07, 22:26
                Boncia...ja tez Cie pozdrawiam...powodzenia...trzymaj sie:)))
                • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 06.09.07, 22:51
                  dasz rade
                  powodzenia
                  papa
              • myalgan Re: historia mojej choroby 07.09.07, 03:22
                boncia
                powodzenia
                pozdrawiam
    • myalgan Re: historia mojej choroby 09.09.07, 04:57
      pozdrawiam
      czekamy na wiesci co tam uradzily te biale fartuchy
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 16.09.07, 08:30
      pozdrowienia od Bonci dla wszystkich zfibrowanych
      prawopodobnie wychodzi w ponidzialek ze szpitala
      pa
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 19.09.07, 16:16
      ok ,
      piszę tylko dla tego bo wypada cos napisać ... ale gdy jutro bede miała wiecej
      wiadomości to napiszę więcej. A co do mojego stanu ducha to podły a co do ciała
      to cos tam boli i jest normalnie - tak jak jest u wszystkich .
      Jestem po zabiegu gastro i kolonoskopii i co trzeba to usunęli . i może bedę
      jadła normalnie.
      pozdrofionka dla wszystkich
      • boncia1 Re: MEDIA... 21.09.07, 13:09
        Słuchajcie ! mam propozycję : otóż znajoma która choruje na zespół przewl.
        zmecz. własnie rozmawiała z redaktorką czasopisma chyba Gala i udzieliła
        wywiadu o stanie swojego zdrowia możliwości leczenia w Polsce -czyli żadnego i
        dementowania mitu że w Stanach Zj. leczenie ludzi jest lepsze. ZCZ towarzyszy
        też w naszej chorobie i fibr. można też do tych zespołów zaliczyć . Czy chcecie
        napisać jak najwięcej o swoich doświadczeniach z bólem i nasza bezsilną
        medycyną? i czy chcecie by redaktorka przeprowadziła wywiad ze mną w waszym
        imieniu? bo dostałam taką propozycje by do niej napisać i ją zainteresować naszą
        bezradnością ?
        Chciałam sie za to sama brac ale nie wiem czy mam do tego sama prawo opowiadać o
        mojej tylko historii choroby i bólu i przygód z lekarzami i lekami. Przecież nie
        jeden z was ma może jeszcze wiecej do powiedzenia niż ja.Porozmawiajmy o tym na
        razie na forum i uderzmy do redaktorki z wielką siłą by artykuł o naszej
        chorobie był mocny a nie tylko mój życiorys.Poza tym chcę by sie tym zajęły
        media .Mogłaby być tu bardzo potrzebna .......Myalgan - kurcze ale jest w szpitalu.
        ten art, z przyjaciółką ukarze sie chyba na dniach i będzie jej opowieścia
        przyjazdu z Ameryki by szukać pomocy w Polsce a tu rozczarowanie.
        Sens jest w tym tAki by dotrzeć do Ministerstwa zdrowia. i tam to im mocno
        uświadomić .
        pozdr.
        niedługo jesień..
        • boncia1 Re: MEDIA...pilne 21.09.07, 18:45
          przeczytajcie co napisałam ... proszę to pilne - i wymieńcie wszystkie poglady
          na ten temat
          prosze to b. ważne ja już mam adres email tej redaktorki i ona czeka na moją lub
          naszą opowiesc
          pozdr
          • jagoda85 Re: MEDIA...pilne 22.09.07, 14:41
            Boncia, dobrze byłoby, gdyby ta redaktorka poczytała nasze forum.
            Myślę, że miałaby bardzo dużo dobrego materiału. Trudno, żeby każda
            z nas udzielała jej wywiadu, bo to byłoby za dużo, ale można zebrać
            dużo informacji na temat naszej choroby. Na temat naszej "walki" z
            opieszałością i niedokształconym lekarzami. Na temat podejścia do
            naszej choroby takie wspaniałej instytucji jak ZUS, który odmawia
            renty chorym ludziom, twierdząc, że to tylko dyskofort. Życzę
            wszystkim tym ludziom, którzy mają wpływ na nasze renty
            takiego "dyskofortu". Oczywiście, jeśli jest szansa na wywiad z
            tobą, do działaj. Trzymamy kciuki im powodzenia.
            • boncia1 Re: MEDIA...pilne 23.09.07, 00:25
              Dzieki za odpowiedz w temacie .
              właśnie ja mam o sobie jej opowiedzieć ale masz rację - pokieruję ją na wasze
              wątki z forum , materiał dziennikarski świetny ale jeże każda z was chciałaby do
              niej osobno sie może wygadac prywatnie to podam adres email każdemu.
              pozdr
              • jagoda85 Re: MEDIA...pilne 24.09.07, 21:17
                Hej, Bonicia, i co z tym wywiadem, nic nie piszesz. Był już, czy nie?
                Daj nam znać. Pozdrawiam.
                • boncia1 Re: MEDIA...pilne 24.09.07, 21:51
                  jestem w trakcie pisania listu o chorobie do redaktorki i potem bedziemy
                  ustawiać najdogodniejsza forme rozmowy z nią i terminy .
                  Na pewno już wiem że bedziemy rozmawieć na temat naszego forum by go traktowała
                  jako przewodnik i elementarz zarazem , przynajmniej tak to sobie wyobrażam.
                  Bedę pisac wam jak cos będzie sie działało nowego w tej sprawie.
                  Ja czuje się w miare dobrze jak się nie nachodze bo potem szok i kryzys i
                  leżenia. Zwieracze dalej nie trzymaja to nawet do lekarza mi trudno sie wybierać
                  - jest to wtedy totalna wyprawa i to z dreszczykiem czy : dam rade i moje nogi ,
                  czy: nie narobie w majtusie bo i tak nie czuje kiedy , i czy : neurologicznie
                  nie wywine jakiejs niespodzianki po drodze lub na miejscu, Mówie wam - koszmar!
                  Ale muszę jakos żyć i sie poruszać.
                  Ale musi być ok
                  pozdrawiam
                • boncia1 Re: MEDIA...pilne 25.09.07, 19:14
                  wysłałam poczte do pani redaktor z kopia naszego forum i zobaczymy od czego
                  zaczniemy rozmowe wszystko wam na bieżąco bedę pisać.
                  A wy kontrolujcie Tinę bo chyba tam będzie wywiad z Mirą która szukała u nas na
                  forum 2 miesiace temu lekarza w Warszawie , i z nia był juz wywiad na tema
                  Chronicznego zmęczenia .
                  Mam nadzieje ze może coś w naszym kierunku tez ruszy.
                  pozdr
                  Dzis robiłam w ogrodzie porządki i musiałam ponad moje siły sie za to wziąć ,
                  już boli ale porządek musi być
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 22.09.07, 09:05
      , , ,
      | | |
      100 LAT
      |\/\/\/\/\/| Bonciu wszystkiego najlepszego i coraz lepszego
      |..........| zrowka bez bolu.Buziaki.
      |..........|
      |__________|
      • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 22.09.07, 09:07
        niewyszlo mi to mial byc tort haha ale wyszedl troche krzywy pa
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 23.09.07, 00:22
          nieeeee - własnie że wyszło piknie!!!!!!
          pa
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 23.09.07, 00:20
        Biedrona dzięki ! dzięki i jeszcze raz dzięki!
        - ale ty artystka jesteś... no no
        pozdr
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 26.09.07, 21:29
      Zaczęłam zażywać regularnie " koci pazur i miód z propolisem co dzień i nawet
      jestem bardziej obrotna - nawet w ogrodzie coś znów ruszyła , trwaja jesienne
      porządki i nawet sama pracuję lub uczestniczę w przesadzaniu i wykopywaniu
      roślinek i krzaczków.
      Czyżby wracały mi znów siły?
      Ten szpital co byłam nie dawno tylko mnie zdołował bo lekarze stwierdzili że w
      moim przypadku najlepiej by było przejść na jakieś leczenie niekonwencjonalne i
      zaczęłam od kociego pazura .

      Aaaa nie mówiłam że doszukali sie 5 polipów w jelicie grubym które " odpalili
      pętlą' i jakiś duży polip w odbycie wypalony prądem , żołądek i dwunastnica mają
      jakieś malutkie czerwone krosteczki i coś mówili o śluzówce, że niby bardzo
      zaogniona i stany zapalne spowodowane lekami - Horror !
      Znależli także jakieś " wole guzowate" nie mam pojęcia co to jest.

      A wkurzyli mnie zdaniem że : mam szczęście że fibromialgia mnie dotknęła w tym
      wieku bo co moga powiedzieć młodzi i jaka przed nimi perspektywa? - jak na taki
      długi staż chorowania na fibro. i tak pięknie chodzę, trzymam sie psychicznie i
      jestem " dzielna"
      Cholerka i po co mi to gadanie!
      No a na koniec moich wywodów czekam jeszcze na odpowiedz od P. Redaktorki z
      niecierpliwością.
      pozdr.

      • ewax100 Re: historia mojej choroby 26.09.07, 22:39
        Boniu a jak tam badanie WB? zrobiłaś? męczę Cie co?:))
        ale muszę bo Twoje objawy mi naprawdę przypominają moje
        Zobacz jak szybko Zanka,Blondi zrobiły badanie i
        wyszło dodatnie.Mam nadzieję że i Ty znajdziesz
        przyczynę swego cierpienia.
        Mysle że leczenie niekonwencjonalne zostaw na koniec
        jak wszystko inne juz wyczerpiesz i wykluczysz.
        Tyle razy juz o tym pisałam i tyle osob to potwierdza
        że fibromialgii nie umieją leczyć a wszystkie choroby
        nie zdiagnozowane przypisują fibromialgii bo na to nie
        ma badan potwierdajacych.Dlatego najpierw przed
        postawieniem diagnozy u każdego z objawami bolów
        stawów i nie tylko -trzeba wykluczyć
        RZS,toczeń,boreliozę.Boreliozy lekarze jednak nie
        kwapią się wykluczyć -wiem to ze swojego doswiadczenia
        i wielu innych osób bo często lekarze lekceważą ten
        problem.Pozdrawiam
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 08:30
          Ewciu zrobię tak:
          To są rady zazuli
          "....Kup sobie wyciag z pestek grejfruta citrosept i zazywaj przez 3 dni(60
          kropli dziennie- 3 x po 20) zamów zestawa wysyłkowy z Poznania izrób badana na
          borelioze - real time PCR.
          Koszt to ok 200zł.
          Zamiast citroseptu mozesz brać metronidazol.
          Bierzesz to po to zeby zniszczyc cysty - i uwlnic ewentulane ketki do
          krwioobiegu gdzie ma
          szanse wykryc je sonda DNA..."

          tak mi bedzie najprościej
          pozdr
          • ewax100 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 14:40
            Jak chcesz ale myślę że lepiej jest zroić na poczatku
            jednak WB /tak mi doradziła dr Beata/bo to pokaże dwie
            klasy IGG i IGM czego nie ma w PCR.Pokaże czy BB jest
            świeża czy przewlekła jak u mnie. Tyle że nie mozna
            być po antybiotykach z 6 tygodni.Dopiero jak to nic
            nie wykaże to mozna zrobić też PCR.
            Boniu rób coś kochana -nie pozwól na takie cierpienia
            chocby po to żeby to wykluczyć a fibromialgia to na
            samym końcu jak wszystko inne wykluczymy.Pozdrawiam
            trzymaj się :))
            • ewax100 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 15:50
              Słyszałam też choć to dziwne że nie każdy lekarz
              honoruje PCR jako że jest bardzo czułe.Dlatego lepiej
              zacząć od Wester Blotta.
          • myalgan Re: historia mojej choroby 29.09.07, 04:18
            boncia1 napisała:

            > Ewciu zrobię tak:
            > To są rady zazuli
            > "....Kup sobie wyciag z pestek grejfruta citrosept i zazywaj przez
            3 dni(60
            > kropli dziennie- 3 x po 20) zamów zestawa wysyłkowy z Poznania
            izrób badana na
            > borelioze - real time PCR.
            > Koszt to ok 200zł.
            > Zamiast citroseptu mozesz brać metronidazol.
            > Bierzesz to po to zeby zniszczyc cysty - i uwlnic ewentulane ketki
            do
            > krwioobiegu gdzie ma
            > szanse wykryc je sonda DNA..."
            >
            > tak mi bedzie najprościej
            > pozdr

            ====================================================================
            no musze juz sie wetknac ale to pcr to wcale nie takie madre jest
            moje wyszlo ujemnie
            juz sobie darowalam borelioze a tu lekarz znowu kazal zrobic ta
            glupia elise i co no wlasnie dodatnia
            w tej chorobie naprawde nic nie jest pewne na sto procent
            szukajcie moj dodatni wynik wyszedl po 3 elisach ujemnych no i ten
            pcr
            • ewax100 Re: historia mojej choroby 29.09.07, 17:17
              No własnie to prawda że tu w niczym nie ma pewności -
              za duzo tych niewiadomych:))
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 20:22
      och kochani piekna dzis niedziela była - słoneczna i ciepła a mnie cholercia
      znów sie pogorszyły mieśnie i powięzia jednym słowem rypia tak że nie da sie
      leżeć siedzieć a co dopiero chodzić i cos robić . Po zrobieniu obiadku dla
      rodzinki całe popołudnie walcze z soba by wytrzymać . Ale nie chce puścis . Więc
      słucham na okrągło Dzemu " kołysanki " i sie dre ile wlezie razem z nimi./ może
      nie tak melodyjnie / ale na pewno b. głośno .
      Proponuje każemu z was taka terapie - pomaga. Wkleje ten link na wątku o
      wszystkim i słuchajcie jak wam bedzie ciężko
      pozdre
      • jagoda85 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 21:05
        Boncia, oj nie dam rady sie tak drzeć, bo mieszkam w bloku, i pewnie
        sąsiedzi wezwaliby karetkę pogotowia ze szpitala z wariatkowa, bo u
        nas zawsze spokój. Pozdrawiam.
        • mayka00 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 23:43
          a ja tez chetnie sie drę...i to przy wszystkich piosenkach dżemu:)))
    • myalgan Re: historia mojej choroby 06.10.07, 05:09
      czesc
      dawno tu u ciebie nie bylam ale sie leczylam
      co tam u ciebie slychac na dzien dzisiejszy bo ostatni wpis nie byl
      zbyt wesoly
      z tego co piszesz jestes jednym wielkim bolem wspolczuje ci bardzo
      ale tylko slowami moge ukoic twoje samopoczucie
      jestem z toba mysle i tak bardzo chcialabym zeby bylo ci choc
      troszke lepiej
      znowu idzie brzydasna choroba znowu beda nas bolec bardziej
      kosteczki ale mamy tu siebie i zawsze mozna sie tu pozalic
      coz nam innego zostalo jesli leki przeciwzapalne i przeciwbolowe
      niosa tylko chwilowe ukojenie jesli wogole przynosza a cos robic
      trzeba
      odzywiajmy sie i zyjmy tak jak pozwala nam na to nasze zdrowie
      nie przemeczajmy sie bo kazdy wiekrzy wysilek w naszym przypadku to
      przynajmniej jeden dzien konczacy sie zmeczeniem i lezeniem olackiem
      w lozku
      powoli napewno dozyjemy poznej starosci a i moze jeszcze znajda lek
      na nasze chorobsko
      pozdrawiam
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 08.10.07, 19:00
        myalgan napisała:

        > czesc
        > dawno tu u ciebie nie bylam ale sie leczylam
        > co tam u ciebie slychac na dzien dzisiejszy bo ostatni wpis nie byl
        > zbyt wesoly
        > z tego co piszesz jestes jednym wielkim bolem wspolczuje ci bardzo
        > ale tylko slowami moge ukoic twoje samopoczucie
        > jestem z toba mysle i tak bardzo chcialabym zeby bylo ci choc
        > troszke lepiej
        -----------------------------------------------------------------
        już samo to że pojawiłaś się z powrotem na forum dodje mi otuchy.
        i dziękuję za to że myślisz i jesteś ze mną!
        ----------------------------------------------------------------
        > znowu idzie brzydasna choroba znowu beda nas bolec bardziej
        > kosteczki ale mamy tu siebie i zawsze mozna sie tu pozalic
        > coz nam innego zostalo jesli leki przeciwzapalne i przeciwbolowe
        > niosa tylko chwilowe ukojenie jesli wogole przynosza a cos robic
        > trzeba
        --------------------------------------------------------------------
        no własnie ta brzydka pogoda mnie wykańcza i już zaczęłam kurację suplementami i
        mam wrażenie że trochę puściła , a leki p, zapalne i te żekomo p. bólowe nie
        działaja- nawet Tramal- więc ZALę SIE na pogodę na
        lekarzy że są tam bezsilni i zreszta wiesz jak to jest.
        -------------------------------------------------------------------
        > odzywiajmy sie i zyjmy tak jak pozwala nam na to nasze zdrowie
        > nie przemeczajmy sie bo kazdy wiekrzy wysilek w naszym przypadku to
        > przynajmniej jeden dzien konczacy sie zmeczeniem i lezeniem olackiem
        > w lozku
        -------------------------------------------------------------------
        no własnie zaliczyłam przeszło tydzień leżenia w łóżku - kopletny brak sił i
        sakramencki bol wszędzie- zdecydowałam nową terapię:
        otóż:
        z Depakiny Crono 500 x 2 sama zeszłam na 300 x1,
        Nospa 1x dz. - do co 2 lub 3 dni
        Metypred 8 mg - na 4 mg pzrez tydzień a teraz 2 mg rano
        Helicid 20 rano osłonowo
        Sulpiryd 50 x2 na 1x dziennie
        od tygodnia biorę 3 gramy KOCI PAZUR
        Aspiryna Bayera
        Trittico cr na noc 1 tabl na 2 tabletki / by spać i nie czuć bólu przy każdym
        ruchu/ ale i tak budzę sie w nocy wiele razy z bólu
        no i przeparat robiony do smarowania miejscoweho z Spirytus +Menthol + jakieś
        związki p. bólowe .
        do tego wszystkiego dziś włączyłam:
        Myalgan 2x dziennie
        Suplement " Litorsal" / chciałam dostać Lycrę ale w naszej aptece nie
        znają?????????? /- ale to też może być dobre poczytajcie w necie
        Budymax Plus - mocny z Zenszenia i zielonej herbaty/ na razie jest ok
        Wstałam z łóżka i mniej boli - zobaczymy przez następne dni , będę was informować.
        -------------------------------------------------------------------
        > powoli napewno dozyjemy poznej starosci a i moze jeszcze znajda lek
        > na nasze chorobsko
        > pozdrawiam
        -------------------------------------------------------------------
        tez mam taką nadzieję
        pozdr
        / tesknie za mężem i może też brak uczucia i nie mam do kogo sie przytulić/
        stąd też czasami głęboki doł. /
        A z mamą mamy wspólny byt i jestem cały czas u niej na ustach "
        hipochondryczką", lekomanką mam depresję i jestem słaba psychicznie bo nie chce
        mi sie z nią rozmawiać i jej słuchać na temat mojej diety ,którą mam ustawioną /
        wrzodową/
        Już nie wytrymuję nerwowo gdy mnie zmusza do pieczonych i mocno smażonych
        tłustych dan i mięs gdy ja wole kasze owoce i jarzyny a
        jak już mięso to gotowane i bulion chudy. to może śmieszne ale u mnie
        nie.zwłaszcza teraz jakmęża nie ma .
        Sorki ale mówiłaś że mogę się wyżalić....
        pozdr
        mamy jesień brrrrrrr.........
        • myalgan Re: historia mojej choroby 09.10.07, 03:37
          czesc boncia
          wiadoma sprawa za mezem a szczegolnie kochanym mezem teskni sie
          bardzo
          jeszcze chwila i wroci bedzie znowu z toba przypuszczam ze macie
          kontakt telefoniczny to przynajmniej namiastka tego co jest daleko
          moze umiecie sie polaczyc przez skypa z kamerka to pogadacie i sie
          zobaczycie
          =====================================================================
          ta twoja mamunia jest okropna
          powiedz mi kto tam gotuje u was obiady bo jak ty to nawet bym do ust
          nie brala tego co mi nie pasuje
          jesli jednak kuchnia zajmuje sie mama to trzeba sie przynajmniej
          troszke dostosowac(niestety)ale zawsze sie mozesz pozygac tymi jej
          tlustymi daniami i niech widzi ze ci szkodza
          =====================================================================
          ej kochaniutka ty mi w dolek nie wpadaj jak ci stara baba mowi zes
          hipochadryczka
          co ona wie g...
          to niech se gada i cieszy ze jest zdrowa
          starsi ludzie sa wredni a szczegolnie jak moga nami rzadzic
          troszke cie tu pobuntuje ale nie moze miec takiego wplywu na twoje
          samopoczuie nie daj sie boncia

          olej ja niech se gada widzisz ze to stare i niedobre
          przypuszczam ze jest dosc zdrowa osoba ale wiesz jak ona nazeka ze
          cos ja boli to pozal ja powiedz jak bardo ci przykro ze cierpi ze
          moze jej cos pomozesz no wiesz troszke strategii i moze sie zmieni
          mysle ze ona jest zazdrosna o to ze ty bardziej cierpisz od niej a
          jestes tyle mlodsza
          ale to tylko ty wiesz ze jestes bardziej chora niz ona nie czekaj na
          wspoczucie z jej strony
          to ty wspolczuj(to sie nazywa dobra mina do zlej gry)
          tu masz nas tu sie wyzal jej wogole nie gadaj co ci dokucza bo
          widzisz ze i tak cie nie zrozumie
          napewno w zyciu ne cierpiala tak jak ty to nie moze sobie nawet
          wyobrazic ze ty tak cierpisz
          musisz przyjac taktyke
          tu wleci tu wyleci
          bo cie kobieta wykonczy a ty chyba swoich problemow masz dosc i nie
          musisz jeszcze stresowac sie pierdolami ze strony mamuni
          tak duzo popisalam i moze nie elegancko ale jestem wkurzona na ta
          twoja mame (przepraszam)krew mnie zalewa jak ludzie sa zimni dla
          drugich cierpiacych
          a z drugiej strony to pomysl ze nie jest jeszcze z toba tak zle ze
          nawet dobrze sie trzymasz i psychicznie i fizycznie jak mama nie
          widzi twojej ciezkiej choroby ze jeszcze jestes kobietka ze hej
          i oby cie widziala jak najdluzej w takim swietle
          my tu jestesmy
          meza nie da sie ci zastapic w zaden sposob ale slowem i pociecha
          mozemy byc z toba w ciezkich chwilach i tego sie trzymaj

          jestesmy i bedziemy tu zawsze kiedy bedziesz potzrebowalam wsparcia
          i otuchy
          trzymaj sie moja chorowitko
          pozdrawiam
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.10.07, 17:26
            zawsze jak piszesz to mi się robi cieplutko - dzieki wielkie za wielkie serce.
            Zeby cos konkretnego odpisać to to co napisałaś to muszę przeczytać pare razy by
            sobie wbić twoje słowa do głowy. Na razie wstałam i trochę chodzę i jest lepiej
            tylko jak mnie zobaczyła lekarka jak szłam do sklepu / jak paralityk/ to spytała
            czy mi jakis leków nie brak , więc powiedziałam jej moją " wykombinowaną terapię
            brania leków" to mnie objechała za Metypred że obniżyłam dawkę a powinnam w
            takie ciężkie dni zwiększyć z 4 na 6 i to powód spadku siły mięśni i ból.
            No to wzięłam i na razie tak nie boli tylko przy każdym nawet małym wysiłku
            mięśnie sie trzęsą.
            zobaczymy co dalej .
            Myalgan zawsze można na ciebie liczyć.
            pozdr :):)
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 10.10.07, 12:49
      hej witam wsiech :) humor wraca jak słońce sie pokazuje .
      Mam sposób na moje jedzenie i dietę kupuję PAROWNIK !!!!! nareszcie będzie
      jedzonko gotowane na parze dla mnie i dzieci / bardzo lubia/ a reszta domowników
      będzie sobie robić co chce.
      wszyscy jesteśmy sami z naszym bólem rzadko kto może sobie to wyobrazić , tylko
      to miejsce jest rodzajem pamiętnika i zarazem przyjacielem i to w całej Polsce .
      ale dopóki możemy pisać na klawiaturze i robić cokolwiek ile można to dobrze że
      tyle.
      Wszyscy wiemy że nasze doły i koszmary i brak zrozumienia fałszywe współczucie
      jest naszym dodatkowym bólem psychicznym i nasz ból znamy tylko my.Mażę ta
      odmiana pamiętników każdego z nas ma sens PO COŚ , ale na pewno to dobra droga .
      Ale się stałam filozofem...

      mimo że jesteśmy niektórzy siwi to czujemy sie własnie tak jak mały bezradny
      kotek przed wielką paszczą i uciekamy pod kołdre by nie widzieć nie słyszeć i
      nie czuć....
      pozdr
      mamy jesien brrrrrrrr..............
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 11.10.07, 12:28
        no... wstała około 10 oo ale z potwornym bólem rąk i nóg i jakoś cała
        zesztywniała. Dopiero sie rozkręcam , Napaliłam w kominku i próbuję sobie
        tłumaczyć że mam siły ruszać nogami i rękami, Ciężko mi sie pisze, ale co tam -
        to poranna rozgrzewka. Do wieczora jeszcze daleko na pewno będzie lepiej , może
        coś zrobię znów pożytecznego dla rodzinki
        a na razie biorę leki i preparaty / j.w /i mam nadzieje...
        pozdr.
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.10.07, 16:26
          dziś zwlokłam się około 11-tej i sie kręce po kuchni ale chyba już wszystko
          zrobiłam . Nogi i ręce bolą ale przecież nawet jakikolwiek ruch to rehabilitacja
          mimo że boli.
          Śpię dobrz choć na prochach ale ważne ze choć troche i sie wysypiam , Byłoby
          niezle gdyby jeszcze biodra i ramiona z dłońmi były niebolace.
          Jakos mi ta kuracja specyfikami przedtem omówionymi służy - mam chęci i
          psychiczny wyż a to najważniejsze.
          pozdrawiam was
          miłego wieczoru
          • myalgan Re: historia mojej choroby 13.10.07, 03:51
            ciesze sie ze dobrze sie czujesz
            a te raczki no coz musza troszke pobolewac zebysmy nie myslaly ze
            zdrowe jestesmy
            moze jednak nadejdzie dzien w ktorym nic nie bedzie bolalo
            oby to byl dzien jeszcze w tym zyciu
            ale ty nalezysz do tych co ja my nigdy sie nie poddamy musi byc
            lepiej nie ma innej opcji
            jeszcze jest tyle do zrobienia i przezycia napewno bedzie lepiej
            tylko musimy uzbroic sie w cierpliwosc
            boncia zazdroszcze ci takiego snu to malo wazne ze na prochach ale
            spisz ja to prochy jem a nie spiem
            oj ale tam mam kompa i was i ten sen jest malo wazny
            nie czuje sie zmeczona i tym samym mam dobre samopoczucie tojest ok
            pozdrawiam milego dnia
            • ewax100 Re: historia mojej choroby 13.10.07, 21:22
              Aniu pisałaś kiedys ż emas zkłopoty z zajadami-jesli
              nie czytałaś to poczytaj
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=70443471&v=2&s=0
              • myalgan Re: historia mojej choroby 14.10.07, 04:02
                dzieki ewa za zainteresowania jeszcze tylko propolisu nie
                zastosowalam zaraz sie biore za niego
                pozdrawiam
                • boncia1 Re: historia mojej choroby 14.10.07, 14:04
                  dzis super , słoneczko świeci , mniej boli , obiadek miałam siły zrobić po
                  swojemu- pycha , no i jest niedziela.Jak ja lubię niedziele.
                  Pozdrawiam wszystkich
                  Życzę miłej niedzieli.
                  • myalgan Re: historia mojej choroby 15.10.07, 03:29
                    czesc
                    a jednak postawilas na swoim obiadki gotowane
                    a co mamunia na twoje wyczyny
                    je gotowane czy sama sobie szykuje smiertelne smazone posilki
                    taaak pogoda byla cudna ponoc caly tydzien ma byc tak piekny
                    moze jeszcze wyskoczymy jednak na ogrod moze jeszcze cos zdzialamy
                    tej jesieni
                    pozdrawiam
                    • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.10.07, 14:34
                      dzięki za wsparcie własnie taki doping pomógł mi postawić na swoim !
                      Mamunia robi swoje a ja swoje tylko że moja młodzież bardziej woli moje jedzonko
                      i tak mamunia została w opozycji.
                      No cóż ja się czuję lepiej fizycznie i mój układ trawienny nie ma żadnych
                      pretensji, a i psychicznie , to że wyszło na moje daje mi poczucie wartości i
                      chęci do pichcenia , co wiąże się z większą aktywnością.
                      Choć dzis znowu trochę sztywna i obolała ale powolutku ile mogę robie , na tyle
                      ile mi ból pozwala.
                      Jest na razie ok i stosuję dalej moją dietę i terapię wspomagającą i chyba
                      skutkuje, bo chęci i sił mi starcza.
                      pozdrowionka
                      pa
                      • myalgan Re: historia mojej choroby 16.10.07, 03:50
                        boncia ciesze sie ze postawilas na swim i gotujesz obiadki ktore
                        wiekrzosci rodziny smakuja
                        widzisz nie bylo tak zle nie musialas sie bic o swoje tylko zaczelas
                        robic to co chcesz
                        przeciez ty jestes tez wazna i potrzeba a i mlodziez jest za toba
                        mamuni tez sie znudzi robienie jedzenia tylko dla siebie i postaraj
                        sie zeby sprobowala rwoich potraw moze tez sie skusi i ty bedziesz
                        szefowa kuchni i nikt wiecej

                        sama mysl ze jestes potrzebna pomoze ci przelamac sie i wiecej
                        ruszac i pracowac
                        wiem ze to trudne w tych bolach ale obowiazek do roznych rzeczy
                        bardzo pomaga w domowej rehabilitacji
                        jak sil ci zabraknie do stania przy garach to machnij cos szybkiego
                        ale nie dopusc do tego zeby mamaunia znowu wplynela na ciebie
                        pozdrawiam
                        ale jestem
                        troszke cie buntuje ale i dobrze musisz walczyc o swoje
                        milego dnia i dobrego obiadku ci zycze
                        • boncia1 Re: historia mojej choroby 16.10.07, 15:16
                          Wiesz... podoba mi się takie buntowanie . Przynajmniej krew szybciej krąży, Ja
                          tez nie przepadam za atmoswerą " bycia u siebie w domu" . Mamusia właśnie się
                          spakowała i pojechała do rodzinki/ swojej siostry, podobnej do niej/ i od razu
                          humory młodzieży też sie polepszyły . Córka pomaga mi i eksperymentuje w kuchni
                          jak ja i z tego syn jest bardzo zadowolony bo lubi dobrze zjeść.
                          Taki pobyt mamy i czas nasz bez niej jest dla mnie czasem spokoju , podejmowania
                          swoich decyzji i prowadzeniu domu po swojemu. Mamy na tapecie robienie soków z
                          winogron i aż miło popatrzeć jak córa zgrabnie włada kuchnią i robi ciężkie dla
                          mnie czynności. Lubimy być same.
                          Ona nie musi mi mówić że widzi co się za mną dzieje i zawsze wie jak mi pomóc .
                          Sama się dziwię że mimo długoletniej choroby dzieciaki udało mi się wychować
                          dobrze i czuję więż między nami , a tak mi właśnie jest dobrze - jeszcze mąż do
                          komplet jak wróci i tak bym chciała zawsze!
                          dzięki za poparcie
                          pozdr.
                          • boncia1 Re: historia mojej choroby 17.10.07, 14:42
                            C o za metamorfoza!!! wczoraj po południu umierałam z bólu ramion i karku i
                            m9ałam potężny rzut hipotonii , dopiero gorąca / przwie wrzątek/ woda przyniosła
                            mi troche ulgi . nie potrafiłam sie niczym rozgrzać nawet przy kominku-koszmar.
                            A dziś rano wesolutka jek skowronek i nie bili tak jak wczoraj i nawet ciepło w
                            nogi i tak ogólnie jakby w domu było cieplej mimo że jeszcze nie rozpaliłam .
                            Dziwne są takie huśtawki bólu nastroju i temperatury. Jak mam rzut hipotonii to
                            gorączka ciała nie nie osiąga nawet 350*C i trzepie jak bym zapadała w sen lodowy.
                            Nadganiam więc dzis to co nie zrobiłam przez pare dni i wczoraj i dzień sie
                            zaczął pięknie i humorek super . Może że na dzien dobry dostałam niespodziankę
                            od Gochy_Biedrony.
                            Cholernie miłe są takie niespodzianki rano.
                            Dzieki Biedroneczko - nie zostanę dłuzna!
                            pozdr.
                            • boncia1 Re: historia mojej choroby 17.10.07, 15:37
                              Zapomniałam napisać że razem z córą robimy soki w sokowniku z winogron - pycha!!!
                              I dzisiaj dużo zrobimy bo nie marudzę hi hi
                              pozdr
                              • boncia1 Re: historia mojej choroby 19.10.07, 16:56
                                No własciewie to jest "jako - tako " po chińsku, Deszcz pada, mokro, zimno no i
                                łamie tu i ówdzie .
                                Przez moment słonce usiłowało swiecic ale chmurzyska je zjadły :)
                                pozdrawiam
                                miłego dnia
                                • jolac171 Re: historia mojej choroby 21.10.07, 20:05
                                  Boni współczuję Ci mamuśki! Ja wiem co to znaczy starcza wredność.
                                  Moja teściowa jest chora i wzywa wszystkie swoje znajome_ Halinka,
                                  Marysia, Janeczka -a na mnie woła -Jolka no chodźże do mnie!
                                  Myślałam,że to choroba ale teraz sobie przypominam,że jak była
                                  zdrowa , to też była apodyktyczna, bo jak coś sobie umyśliła, to
                                  trzeba było wszystko rzucać i lecieć do niej, bo inaczej męczyła
                                  telefonami wszystkich.Także nie jestem pewna, czy tylko choroba jest
                                  przyczyną jej wrednego zachowania.Na szczęście opiekujemy się nią na
                                  zmianę z żoną brata mojego męża, ale ona też ma przerypane, bo
                                  babcia jej tak samo dokucza.
    • myalgan Re: historia mojej choroby 26.10.07, 04:12
      czesc
      co tam
      soki zrobione
      ciepelko rodzinne nadal tak wspaniale
      jak zdrowko
      zmienilas gadu-gada i co tu nic sie juz nie gada
      pozdrawiam
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 26.10.07, 20:10
        jestem jestem tylko mama wróciła i przywiozła gości ze soba. ale co tam ja robie
        swoje : pakuję sie i wyjeżdżam niedługo do Gosi- Biedrony! na jakis czas i nie
        chcę sie tym przejmować .
        Zdrówko nawet nawet ale nogi cięzko nosza i wole czasami podjechać samochodem.
        Na razie choć na Depakinie itp. ale nie boje sie jeżdzić / na zakupy/bo chodzić
        nie. Gorzej że Gosia mnie pogoni w Świnoujsciu po promenadzie i po lesie ,ale co
        tam najwyżej Komar mnie bedzie niósł na noszach hi hi.
        Ogród zostawiłam bo cholernie zimno a i rekami za bardzo nie daję rady i kopać
        łopatą też . Myalgan miałas mi napisać czy kosaćce sie wykopuje czy nie. A może
        pisałaś tylko ja nie pamiętam.
        Będzie dobrze , miałam lekki kryzys ale przechodzi
        pozdr
        pa
        • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 26.10.07, 21:00
          Bonciu kochana az sie splakalm czytjac twoj wpis ale nie z rozpaczy
          tylko ze smiechu
          czekam na ciebie
          pa
        • myalgan Re: historia mojej choroby 27.10.07, 02:55
          boncia1 napisała:
          Myalgan miałas mi napisać czy kosaćce sie wykopuje czy nie. A może
          > pisałaś tylko ja nie pamiętam.
          > Będzie dobrze , miałam lekki kryzys ale przechodzi
          > pozdr
          > pa
          =====================================================================
          czesc boncia ciesze sie ze jedziesz do biedroneczki
          nie daj sie zameczyc tymi spacerami bo ten smieszek to napewno
          potrafi do wszystkiego przekonac

          co do tych kosaccow to gdzies ci odpowiedzialam i nawet stronke o
          nich walnelam
          przelec te watki i zobacz
          ja troche zakrecona nie moge tego wpisu odszukac
          pozdrawiam
          an
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 01.11.07, 20:04
            No bileciki do Świnoujścia do Biedrony kupione . Wyjazd we wtorek wieczorem
            pociagiem - jest spanko i spokojnie bez stresu/ mam nadzieję/ dojade. Dziś znów
            dopadła mnie hipotonia no i przy tym bóle skurcze od pasa w dół brak czucia ,
            ale wrzątek w wannie pomógł. Resztę jakoś wytrzymuje biorę cały czas te same
            leki i "wspomagacze" ziołowe i daję radę. Najważniejsze jest że od lipca tego
            roku nie miałam powazniejszego ataku padaczki. Oby tak dalej. Fajnie jest być
            świadomą i przytomną .Rodzina sie cieszy .Ja tez

            A poza tym Jakiś cały dzień dziś taki i zaduma też . Ale samotność w
            rozmyślaniach w sypialni mi nie przeszkadza - mogę spokojnie uporać sie z bólem
            i przemyśleć wiele rzeczy.Nie lubie gdy ktos na mnie patrzy jak cierpię , wolę
            sie schować jak kot.
            pozdrawiam
    • myalgan Re: historia mojej choroby 03.11.07, 04:55
      no na ciebie juz nie ma co liczyc ty juz sie pakujesz i do
      biedroneczki jedziesz to ok
      pozdrawiam
      an
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 05.11.07, 04:24
      no mnie to wybitnie cholerka boli od 3 dni... czasami nie daję rady i ból bierze
      góre jak dzis. Nogi -biodra wiazadła pod kolamami łydki i stopy nic sie nie da
      robić a trzeba. to wieczorkiem rwie jak ch..ra.
      Bo i łapy bola - ramiona łokcie dłonie że pisac trudno bo zachciałam troche w
      kuchni porobic przy niedzielnym obiedzie , mam za swoje . Spać sie nie da z bólu
      bo miejsca w łózku znależć sobie wygodnego nie moge. Wszystko przeszkadza.
      pozdr.
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 05.11.07, 23:28
        po południu puściło po większej dawce tramalu i zaczęłam sie pakować do Gosi .
        Mam dylemat bo u nas juz rano był śnieg i bedzie tez w nocy i jutro a w
        Swinoujściu inny klimat wilgotny i wietrzny. Ale chyba nie zrobie obciachu jak
        ubiore płaszcz kożucho podobny z kapturem bo jestem cykor że zmarznę .
        Może dzis uda mi sie troche przespać bez bólu . więc zmykam
        pozdrowienia
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 07.11.07, 10:01
      witam was w watku Bonci
      Bonicia spi juz grzecznie w lozeczku i odpoczywa po podrozy
      pozdrawiam
      • jolac171 Re: historia mojej choroby 08.11.07, 12:12
        Boni, miłego pobytu u Gosi-biedrony i wzajemnego wsparcia. Ale Wam
        fajnie,że możecie sobie obgadać wiele spraw i wspólnym bolączkom
        próbować zaradzić.Pięknej pogody, bo pewnie troche połazicie po
        mieście?Obciach nie jest możliwy, bo przecie pora chłodu!Pa,pa...
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 11.11.07, 15:45
          dzieki jolac171Wspieramy sie wzajemnie, pomagam Goni trroche w
          kuchni i tak w ogóle jest nam fajnie byłam już na 2 spacerkach ale
          troche wiało ale teraz to wiosenna pogoda , słoneczko cichutko i
          ciepło choć u nas pod Krakowem pada śnieg jest biało i zimno
          pozdrawaimy
    • myalgan Re: historia mojej choroby 08.11.07, 13:48
      dziewczynki wy tam za bardzo nie szalejcie bo wiecie ze to noga zle
      stanie czy lupnie w kregoslupie to powoli ale bawcie sie dobrze
      boncia wdychaj ten jod to samo zdrowko
      pozdrawiam
      milego pobytu
      an
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 11.11.07, 15:27
        wdycham wdycham tylko dopiero dziś pogoda cicha - nie wieje i
        słoneczko , aż miło a słyszałam od moich dzieci że w Krakowkim pada
        śnieg i jest biało. A my z Biedroneczką mamy sie dobrze i
        pozdrawiamy cie Aniu . Żałuj że cie tu z nami nie ma- wczoraj nam
        odbiło i 6 godzin ogladałyśmy bajki hihi a Komar był w pracy - super
        co?
        pozrowionka
    • myalgan Re: historia mojej choroby 12.11.07, 03:48
      jak sie cos konkretnego dowiecie u lekarza to prosze napisz jak jest
      pozdrawiam
      milej zabawy na bajeczkach i spacerach
      buziaki sle
      an
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 12:40
        jutro wybieram sie do lekarza i Biedroneczka poleciała mnie już na
        jutro zarajastrować . Super dzxiewczyna!
        A ja troszkę narzekam na nóżki / jak zwykle/ i na ramiona.Ale
        wieczorny spacerek obie wczoraj zaliczyłyśmy. Dziś rano wstałam i
        poatrzyłam w lustro a tu CHOMIK hihi.Spuchły mi policzki i oczy
        podpuchniete i cała buzia czerwona , na brodzie też , Jakiś rzut
        alergii no bo przecież jestem alergikiem tylko lekimi sie skończyły.
        Nie wiem na co ale wyglądam trochę śmiesznie " chomikowato" hihi
        Zrobiłam zimne kompresy i lepiej mi widać oczy a reszta mam nadzieję
        zejdzie w ciągu dnia.
        a TAK OGÓLNIE TO JEST SUPER!
        pozdrawiam z 7- piętra z widokiem na port i zalew !
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 12:55
          wiecie co?mam problem? Ale nie wiem jakpisze sie CHOMIK? ALBO HOMIK?
          mam kompletną dziurę wpamieci i jestem dyslektykiem - wybaczcie
          jask coś nie tak piszę ale nie forma lecz treść jest ważna - prawda?
          ....
          • jolac171 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 19:24
            Oj tam, Boni wszyscy robimy jakieś błędy , na szczęście nikomu to
            nie przeszkadza!Najważniejsza jest sama myśl! Ciepłego , morskiego
            zefirku....
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 13:26
              dzieki jolu za wsparcie - no to ja jestem przewrażliwionma chyba
              hihi.A co do zefirka i morskiej bryzy - to może on nie jest ciepły ,
              no bo zima ale morski świeży i z jodem . Nawet śnieg tu z tym
              zefirkiem popaDał ale stopniał zaraz.
              pozdrawiam
          • myalgan Re: historia mojej choroby 13.11.07, 02:17
            boncia1 napisała:

            > wiecie co?mam problem? Ale nie wiem jakpisze sie CHOMIK? ALBO
            HOMIK?
            > mam kompletną dziurę wpamieci i jestem dyslektykiem - wybaczcie
            > jask coś nie tak piszę ale nie forma lecz treść jest ważna -
            prawda?
            > ....
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 13:55
              ANIU CO TO JEST ZYRTEK?
              i czy on pomoże mi na błędy ortograficzne?
              na a co do wizyty u lekarza to była BARDZO OWOCNA.!
              Na 100% wiem że nie mam padaczki i z tą Fibromialgią do końcA nie
              wiadomo . ale sama mogę sobie pomóc i wytrzymać bez leków i
              spróbować stymulować swój organizm by zmniejszyć napięcie stresowe i
              nerwowe , a myśle że wtedy i bóle ustąpią iataków utraty
              przytomności też nie będzie.
              KTO NIR PRÓBUJE W KOZIE NIE SIEDZI- jak mawiają , jeżeli lekarz
              uznał Gosię i Marcina moją rodziną i kazał Marcinowi by mnie
              obserwował / mąż Gosi jest ratownikiem medyczny i pracuje na
              pogotowiu ratunkowym / I tak przedłużyłam pobyt ojeszcze jewden
              tydzień i przez ten czas będziemy eksperymentować po odstawieniu
              wszystkich lekówjak sie organizm zachowa. Nawe sterydy mam
              odstawić / Metypred? który brałam od 10 lat. Rewelacja co? Ta wizyta
              dałam mi nie tylko spotkanie z b. dobrym specjalistą ale też
              nadzieję że możno to wszystko wyjaśnić i pokonać . A tu w czasie
              pobytu w razie czego to lekarz jest na jeden gtelefon i Marcin też
              wie co robić gdyby coś sie stało.A prócz tego mam SWIETNA RODZINE
              KTORA POZNALAM NA FORUM I STALAM SIE DLANICH A ONIE DLA MNIE
              BARDZIEJ CENNI MIZ CZASAMI MOJA WLASNA RODZINKA I gocha Biedrona ma
              tak cudowny charakter i poczucie humoru że nie można tu vbyć smutnym
              lub sie nudzić
              Wiec trzymajcie by eksperyment sie udał a wtedy skopię tyłki moim
              lskarzom w Krakowie i Chrzanowie za tyle lat trucia mnie i wmawiania
              mi że mam padaczkę i coś w głowie .
              Chce sie o tym przekonać sama . I moje nastawienie w tej chwili
              potęguje chęć do wyleczenia samą siebie .
              Pisałam kiedyś w wątku " samoleczenie i medycena naturalna" że
              psychosomatyczne objawy są bardzo podobne do objawów grożnych chorób
              I wiem w tej chwili że moje ataki utraty pzrytomności mogą być ze
              głebokiego stresu , nerwów, i czasami z depresji .
              Ten właśnie neurolog zasugerował że moje nastawienie powoduje
              objawy a ból głowy to dopiero po woli trzeba zbadać , ale na pewno
              nie mam , guza ni żadnych zmian .
              Przecież w dzisiejszych czasach nawet choroby takie jak
              altzchajmer,czy parkinson i inne tego typu są wyleczalne a w
              początkowej fazie sam pacjęt może b.dużo.

              Notrochę sie rozpisałam
              ale nie było mnie trochę na forum wiec nadrabiam zaległości
              pozdrawiam z morską bryzą
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 14:02
                Zapomniałam dodać że u mnie pod Krakowem mam problemy z
                tarczycą /wole guzowate/ a tu od p;zryjazdu nic mnie nie duci i
                lepie nawet mówie bo chyba nie puchnie . To może znaczyć że mi tylko
                jest potrzebna kuracja jodowa i będzie dobrze . Bo dla mnie to tu
                powietrze pachnie jodem .
                pozdrawiam
                • ewax100 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 19:44
                  Ciesze się Boniu że dobrze odpoczywasz i znalazłaś
                  dobrego lekarza.Szkoda że nie zdecydowałaś się na
                  wykluczenie boreliozy :)) no ale póki co to wdychaj
                  jod i zdrowiej.Pozdrawiam serdecznie
              • myalgan Re: historia mojej choroby 16.11.07, 03:24
                boncia1 napisała:

                > ANIU CO TO JEST ZYRTEK?
                > i czy on pomoże mi na błędy ortograficzne?
                =====================================================================
                boncia daj spokoj z tymi bledami tak jest i juz
                ten zyrtek to ci mowial zebys zazyla jak wtedy tak spuchlas
                to jest lek przeciwalergiczny i podobno dobry na wszelkie uczulenia
                ale z tego co piszesz to samo zeszlo to opuchniecie
                mam nadzieje
                pozdrawiam i dychaj ten jod bo to jeszcze tylko chwila
                an
                • myalgan Re: historia mojej choroby 17.11.07, 03:10
                  czesc
                  czy sa jakie skutki uboczne tej terapii ktora podjelas
                  czy odczuwasz zmiany zwiazane z odstawieniem lekow
                  jak te ataki
                  co z glowa boli bardziej czy tez sobie radzi z takimi zmianami
                  wiem ze czasu to ci raczej brak szczegolnie z biedroneczka bo ona to
                  raczej nie da ci sie nudzic
                  ale jak dorwiesz sie do jej kompa to napisz co slychac
                  moze poslij ja po ziemniaki do sklepu a ty tu wskocz i szybciutko
                  sie pochwal
                  pozdrawiam
                  an
                  • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 16:59
                    no witam
                    a wiec tak:jakie bedą skutki uboczne to mna razie nie mogę nic
                    powiedzieć bo nie wiem . Jedno co saobserwowałam po sobie , to tu
                    klimat mi najbardziej służy / no bo przecież urodziłam sie i
                    wychowałam nie daleko Szczecina i czuje sie jak w domu/
                    Co do ataków to nie czuję żeby mnie brały- i to jest ok, wydaje mi
                    sie że dam rade. Lekaż mi mówił ze zama powinnam " walczyc'
                    Gowa nie boli aż tak tylko czasami

                    poatem napisze wiecej
                    papa
                    pozdrawiam
                    • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 18:35
                      C.D moich wywodów:

                      otóz lekaz mi mówił że powinnam sama walczyć " w sobie " i nie dawać
                      sie . Ustawił mnie że nie leczenie środkami farmakologicznymimi
                      pomoże tylko moje nastawienie ,spokój , zero presji, lęku i trachu.
                      A depresja też swoje sobi i stach ze zaraz gdzies upadnę. JAK UPADNE
                      TO UPADNE I CO ŚWIAT SIE NIE ZAWALI a, nawet gdyby to moje
                      nastawienie że boje sie padaczki to moze samowywolywać ataki. musze
                      do siebie przyjąć ze ludzie z tym zyja i egzystuja i wychodza z
                      tgego nawet zmniejszają leki albo odstawiaja jak ja i idą na ŻYWIOL
                      owszem eksperyment do konca nie wyszedł jeszcze bo musialam wrocic
                      wczoraj do Metypredu bo zaczela mi sie pokazywac krew w moczu a to
                      znaczy ze nadnercza lub nerki bez sterydów szwankuja .
                      Ale depakiny juz nie biore od wtorku! i czuje sie swietnie.
                      Jedno w tym wszystkim jest super że Biedrona w kazdej chwili ma
                      poczucie chumoru i spacerki po swinoujściu na plaze i w porcie daja
                      ekstra rozluznienie . a śpie tu jak dziecko .
                      Owszem żeby iść na bolących nogach Marcin dwa razy mi wlepił
                      zastrzyki Ketonalu ale przynajmniej nie obciążam jelit p.bólowymi.
                      Za to miałam siłę pochodzić i porobić z Gosia te piękne fotki
                      Myalgan ty tez mogłaś tu być - szkoda nie?
                      pozdrawiam
                      pa
                      • boncia1 Re: historia mojej choroby 19.11.07, 15:06
                        C. D. EKSPERYMENTU : JEST OK
                        pozdrawiam
                        • myalgan Re: historia mojej choroby 19.11.07, 15:41
                          boncia1 napisała:

                          > C. D. EKSPERYMENTU : JEST OK
                          > pozdrawiam
                          =====================================================================
                          no no no
                          suuuupppppeeeeerrrrrr
                          buzki
                          an
                          • boncia1 Re: historia mojej choroby 20.11.07, 19:09
                            c.d eksperymentu b.z.
                            Ale pogoda jest tu pod zdechłym azorkiem i ciśnionko ranosłabe
                            niskie i cały dzień senny .
                            Ale Biedrona dostała dziś nowe mebelko do sypialni i skreciła to
                            wszystko SAMA, bo marcin w pracy . Ale spacerek i tak był i jest ok.

                            Bole taż mniejsze no i nie mam PADACZKI i żadnych na rasie symptomów
                            pozdrowienia
                            • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.11.07, 19:27
                              No dziś wyjazd do domciu!
                              Żal mi troche bo zżyłam sie z tą kochaną rodzinką. Wspaniali ludzie
                              naprawde!!!! Gosia wiele mi pomogła w patrzeniu na siebia samą w
                              regulowaniu moich emocji . Świetnie jest tak pobyć gdzieś gdzie te
                              same lub podobne problrmy chorobowe ale zarazem inne i podejście do
                              nich i różnica wieku też mi pomogła, bo Gosi młody i mocny
                              temperament na mój charakter cichy zamknięty . Nauczyła mnie że
                              duszenie emocji i zamykanie sie w sobie ogromnie wpływa na ból i na
                              moje i tak chore mięśniei powoduje ich ogromne skutcze i cholerny
                              ból . A i utraty przytomności też sie bioorą w więkrzości z emocji i
                              ciśnienia tętniczego
                              Świetnie sie u niej odblokowałam. Nokomletny luz i żadnych ataków
                              nie było nawet ich symptomów mimo odstawiennia leków.

                              Gosia to wspaniała ciepła choć niesamowicie "gorąca" dziewczyna mimo
                              jej cierpienia potrafi dać z siebie wszystko.
                              A Marcin podaje zastrzyki jak Anioł .
                              I choć bolało to co ma boleć i czsami Ketonal w dupe sie przydał to
                              tutaj czułam że moja głowa pracuje w miare normalnie .
                              Taraz na pewno nie będzie mi żal rzucić kubkiem lub talerzem o
                              podłogę jak coś mnie wpieni !!!!
                              Eksperyment wychodzi super w domciu będe dalej .
                              Dzieki Gosiu i Marcinie Jesteście wielcy!!!

                              DZIEKUJE wam za cierpliwość.
                              bonia
                • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 16:52
                  to tak jak zwykle cholewcia jestem przewrażliwiona by coś lub
                  ktoś ...ale juzodpuszcam - masz racje tu nie musze byc spieta.
                  Od tego czasu jak spuchlam Gosia daje mi co wieczór ALERIC i na
                  razie nie mam wiekszych problemów.
                  pozdro

                  wdycham jodzik
    • maria.50 Re: historia mojej choroby 22.11.07, 21:45
      Witam.Od wczoraj jestem na tym forum i poznaje Was i Wasze problemy ze
      zdrowiem.Sama jestem od ponad dwoch lat z etykietą fibro,ale tak naprawdę to nie
      mialam zadnych badan typu biopsja tkanki itp.Cierpię na opisywane przez Ciebie
      czy tez inne Panie dolegliwosci od ponad 10-ciu l.Jakby nie wizyty u czeskiego
      dr.ktory ból leczy akupunkturą,to nie wiem jakby wyblądala moja wątroba.Nie bylo
      nigdy tak zle ze mną jak teraz,dlatego postanowilam szukac pomocy w internecie i
      udało sie(przed dwoma laty tez ale bez powodzenia)Napisze o swojej chorobie na
      oddzielnym wątku ale teraz mam zapytanie do Ciebie i prosbę.Piszesz w samych
      superlatywach o lekarzach z Ustronia,czy moglabys podac mi jakiegos,do ktorego
      mozna sie udac z fibro.Mieszkam w Cieszynie to na rzut beretem.
      Cieszę sie,ze tu trafiłam a jedniczesnie smucę po lekturze wielu postow,a nawet
      wątków całych,jestem przygnębiona i przybita.Kiedys moze to wytlumaczę? Mam
      nadzieję,ze przyjmiecie mnie do towarzystwa wzajemnej pomocy(powinnam napisać
      duzymi literami)ale niech tak zostanie.Jutro powróce tu by doczytać resztę
      postów i poznawać wszystkich blizej.Pozdrawiam Cię serdecznie i rzyczę samych
      dobrych dni.Marysia
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.11.07, 19:12
        Witaj Mario
        jestem w tej chwili w Swinoujściu u przyjaciółki . Ale dziś
        wyjeżdzam do domu do Chrzanowa po Kraków więc jak wróce wiecej ci
        napisze a ty w tym czasie napisz coś wiecej o sobiue w swoim wątku.
        Pamiętaj że tu na forum wiele możemy ci pomóc wirtualnie ale tylko
        tak jak to może pacjent lub chory na to samo co ty lub cierpiący w
        podobny sposób, ale zawszwe musisz wszystko konsultować z lekarzami
        ponieważ nie ze strony medycznej nie jesteśmy lekarzami . Także nie
        wszystkie wypowierzi możesz brać do siebie i to samo stosować . Ale
        z pewnościa jesteśmy tu wsparciem , możemy poradzić ,
        wymienićpoglądy na tematy leczenia , a przedewszystkim na pewno ci
        p0omożemy duchowo i poradzimy to co możemy .
        Napisze ci wiecej o Szpitalu wUstroniu bo mam znów tam skierowanie i
        tam byłam ale poczekah aż wróce z podróży
        pozdrawiam załóż swój wątek , bo chyba cie jeszcze nie widziałąm
        śżyczę zdrówka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka