jagoda85 Re: historia mojej choroby 08.08.07, 20:20 Życzę ci z całego serca, żebyś pozbyła sie tego paskudztwa. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mayka00 Re: historia mojej choroby 09.08.07, 12:41 Boncia...oczywiscie,ze z tego wyjdziesz...wszystkie z tego wyjdziemy...nie ma innej opcji!!!! Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 09.08.07, 22:33 ale mi się udało dziś weków porobić , ach śliweczki siedza w słoikach i dżemki i powidła -no podoba mi sie - a czuję sie dobrze, Przysnęłam trochę popołudniu bo nogi mi wysiadły, ale jest ok . 3- majcie sie zdrowo i w miare prosto . dzieki za miłe słowa!!! pozdrawiam ale piekne słoneczko na koniec lata - spiec sie można ! Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 10.08.07, 19:51 troche dalej bolą nogi i puchna ale za to rece tak jak dawniej ucichły mogę nimi swobodnie pracować - tylko troche słabe. Ale reszta jak na razie super!Chodzić mogę tylko stać nie więc pracuje narazie bede jutro jest ok Odpowiedz Link
jagoda85 Re: historia mojej choroby 10.08.07, 20:02 Z czego robisz te dżemiki, zdradź tajemnicę? Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 13.08.07, 19:16 no ja sie czuję wporzo do tego co działo się ze mną przez ostatnie miesiace to rewelka!] Lekarze z Chrzanowa Neurolodzy sie mną zainteresowali i bedę mieć stałą opiekę fachowców i sprzęt rehabilitacyjny refundowany w domciu by nigdzie ładzić. poza tym będzie zmiana wartości renty / będziemy walczyć o dłuższe terminy na komisję niż rok/i renta z dodatkiem rehabilitacyjnym w postaci dodatku pieniężnego / np. część opłaty do sanatorim itp/ jest ok i mam nadzieje że będzie ten rok się kończył sukcesami w walce z choroba i w walce z lekarzami pozdro mamy jeszcze lato :) Odpowiedz Link
mayka00 Re: historia mojej choroby 13.08.07, 20:42 Boncia ciesze sie bardzo,że u Ciebie jest coraz lepiej...tak trzymać!! Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 14.08.07, 03:47 boncia1 napisała: > no ja sie czuję wporzo do tego co działo się ze mną przez ostatnie miesiace to > rewelka!] > > Lekarze z Chrzanowa Neurolodzy sie mną zainteresowali i bedę mieć stałą opiekę > fachowców i sprzęt rehabilitacyjny refundowany w domciu by nigdzie ładzić. > poza tym będzie zmiana wartości renty / będziemy walczyć o dłuższe terminy na > komisję niż rok/i renta z dodatkiem rehabilitacyjnym w postaci dodatku > pieniężnego / np. część opłaty do sanatorim itp/ > > jest ok i mam nadzieje że będzie ten rok się kończył sukcesami w walce z > choroba i w walce z lekarzami > pozdro > mamy jeszcze lato :) ===================================================================== no taki watek cieszy i oko i dusze nareszcie cos sie dzieje ciesze sie ze jest lepiej a jaki sprzet rehabilitacyjny ci udostepnili w jaki sposob ma ci pomagac pozdrawiam aaa na poczte to ty zagladasz? Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 14.08.07, 19:59 jakiś czas mnie tu nie było , ale dzis 0 15-tej odjechał mąż do Norwegii do 22 grudnia. Już mi smutno, ale cóz musi min. zarobic tez na moje leczenie.. bede z wami i postaram sie nie marudzić i jak bedziecie mnie wpierać/ mam taka nadzieję/ to wytrzymam bezboleśnie ten czas. Troche sobie porobiłam szykując go ale teraz troche odpocznę i do roboty w ogrodzie. pozdrawiam Myalgan na pewno napiszę o sprzecie rehab. i jak to załatwimy właśnie na pocztę ostatnie parę dni nie byłam bo pakowałam Marka zobacze zaległosci i jutro poodpisuję Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 14.08.07, 08:41 Bonciu najbardziej to ja sie ciesze ze lapiej sie czujesz i wiem ze twoj przyjazd do mnie nie byl zmarnowany,teraz tylko kontrole co pol roku i bedzie dobrze a i mnie przy okazji odwiedzisz aby tak dalej pozdrawiam pa Odpowiedz Link
baska192 Re: historia mojej choroby 14.08.07, 21:55 Bonciu to tylko 4 miesiace.Dasz rade.Zobaczysz. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 15.08.07, 04:21 czesc maz cie nie opuscil tylko z wielkim zalem pojechal do roboty (jak by mogl to by siedzial w polsce i zarabial tu pieniadze) wiadomo ze starczylo by wlasciwie na podstawowe rzeczy Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:40 myalgan napisała: > czesc > maz cie nie opuscil tylko z wielkim zalem pojechal do roboty (jak by > mogl to by siedzial w polsce i zarabial tu pieniadze) wiadomo ze > starczylo by wlasciwie na podstawowe rzeczy --------------------------------------------------------------- masz racje bardzo mu było żal a ja starałam sie nie biadolić nawet jak mnie coś przycisło bo chciałam by pocjechał spokojniejszy niż w zeszłym roku. My jesteśmy te dwie połóweczki i ciężko znosimy rozłąkę. a tu 900zł na całą rodzinę i dom a jeszcze moja choroba i rehabilitacja pochłania masę kasy to za mało, cały czas lecimy z jakimś długiem, --------------------------------------------------------------------- >tak pisze bo przeciez nie tylko tobie smutno jemu tez to on cie >musial tu zostawic to dopiero mu jest ciezko >tak jak mowimy boncia to tylko 4 miechy trzasnie jak z bicza >my tu jestesmy z toba jedyne czego ci bedzie brakowac to cieplego >cialka obok w lozku a reszta jest do opanowania --------------------------------------------------------------------- no własnie najgorsze jest to ciepłe ciałko w łóżku- ale wezme psa wykąpię wyczeszę i będzie w domu. ----------------------------------------------------------------------- >tu sobie przebiedujemy ten smutny czas >ja jestem w nocy reszta dziewczyn wpada w ciagu dnia >nie bedziesz sama ani chwili jak tylko bedziesz w potrzebie to my tu >jestesmy>glowka do gory > -------------------------------------------------------------------- jak to dobrze na kokoś liczyć . Dzięki! własciwie to tylko mąż i wy tutaj mnie wspieracie i rozumiecie to chorubsko- to moja cała podpora- dzięki! pozdrawiam mamy upał 33oC w cieniu uf jak gorąco... ostatnie grzanie przed jesienią. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:19 dzieki Baska ! może to tylko albo aż - ale będę twarda i znów będę musiała wytrzymać.Mąż jest największą podporą moją w chorobie - ale ma w Nowegii internet i będziemy w kontakcie na Skype/ mam nadzieje/. No i mam WAS!!! dzieki pozdro... Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 16.08.07, 14:15 dzięki Biedrona za kawę dla Marka i za opiekę , Dobrze mnieć takich przyjaciół . Zawsze musiałam liczyć tylko na siebie a teraz modę liczyć też na przyjaciół. Cudowne uczucie. U nas w tej chwili 33oC w cieniu i nie da sie wyjść na słońce / przynajmniej ja/ ale coś tam dłubię w cieniu i jest OK. pozdrowienia Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 17.08.07, 12:56 witajcie. Unas w nocy przeszło burzysko z bardzo silnym wiatrem. a mnie w związku z tym troche pokreciło . lało sie z nieba jak z cebra i bóle troche sie nasiliły ale już sie rozkręcam.bede cosik dłubac powolutku-ale super jest jak sie wie że sie jest i sie myśli racjonalnie i twórczo! pozdrowionka mamy jeszcze lato Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 18.08.07, 20:54 ach witajcie ! dzis sobie nawet pozwoliłam na prace w ogródku - będą jutro łapki boleć ale przecież jutro mamy niedzielę to odpocznę. Jak boli to smaruje a jak nie boli to cosik robie albo spie - i jest ok. zapraw na zime nie koniec i od poniedziałku ruszy dalszy etap sliweczek, a potem to już reszta plonów. Te leki działaja na mnie bardzo wyciszajaco a i to że teraz naprawdę wierzę że to pokonam - siła woli tez jest ważna a reszte leki i Bóg . w takim układzie dam rade! pozdrawiam was cieplutko i życzę pogodnej niedzieli bez problemów i bólu! pozdr. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 19.08.07, 04:25 boncia1 napisała: > ach witajcie ! > dzis sobie nawet pozwoliłam na prace w ogródku - będą jutro łapki boleć ale > przecież jutro mamy niedzielę to odpocznę. > Jak boli to smaruje a jak nie boli to cosik robie albo spie - i jest ok. > zapraw na zime nie koniec i od poniedziałku ruszy dalszy etap sliweczek, a pote > m > to już reszta plonów. > Te leki działaja na mnie bardzo wyciszajaco a i to że teraz naprawdę wierzę że > to pokonam - siła woli tez jest ważna a reszte leki i Bóg . w takim układzie da > m > rade! > > pozdrawiam was cieplutko i życzę pogodnej niedzieli bez problemów i bólu! > pozdr. ===================================================================== nawet nie masz pojecia jak cieszy taki opis twojej historii ty nie przesadzaj z tymi robotami powoli to bierz bo az strach myslec zeby znowu ci sie pogorszylo taaaak dzis niedziela to odpoczywamy jutro ma padac i juz coraz blizej jesien zeby wyjsc na ogrod mozna sie spodziewac i deszczu i burz ty to masz ogrodeczek przy domu to bez problemu ja musze stosowac sie do pogody bo jednak trzeba podjechac do dziaki ale narazie Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 19.08.07, 19:55 no własnie . wczoraj trochę dałam sobie w kość r roślinkami domowymi które przesadzałam do wiekszych donic przed zima - jeszcze je mam na dworze przed domem ale nie długo trzeba bedzie je juz pochowac przed zimnem . a narazie tez popracowałam z 8 - mioma durzymi donicami na zewnątrz robiąc już kompozycje roslinne z iglaków i podobnych - na przyszły rok do ukorzenienia w donicach . trochę było co robić -ale za to dziś mogę poleniuchować bo niedziela i bo troche bola nogi i ręce ale przynajmniej te robote mam z głowy. ale wychodzę z założenia że i tak muszę porobić to sama i jak będzie bolało więcej po robocie to już wytrzymam , a mam wszystkie prace przed domem z głowy.Też chciałam zdążyć przed burzami które nadchdszą. Jeżeli pytają mnie czemu dzis jestem tak mało obrotna to mówię że mam lenia i jest niedziela. Od przyszłego tygodnia dalszy ciąg nad urodzaju sliwek więc będzie jazda! ZAPRASZAM NA ŚLIWKI! pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 21.08.07, 20:17 jednak nie skończyło sie na leniuchowaniu w niedzielę , bo wczoraj i dziś jeszcze sie nie mogę pozbierać,nie dosypiam w nocy to po południu śpię też ale bóle przejdą i znów bedę na stanowisku pracy. maratonu śliwkowego ciąg dalszy. Burzysko wczoraj u nas poprzewracało co sie da , nawet jednego psa wzięłam do domu na noc bo płakał - wiem że się boi burz gwałtownych. Potem leżał w szoku w pokoju, i ciężko oddychał bo "strach ma wielkie oczy", ale troche zasnęliśmy razem .Bardzo sie dobrze rozumiemy i o siebie sie martwimy. No dobrze nie będę gadać że rozmawiam ze zwierzętami bo ktoś mnie wezmie za schizofrenika, a ja tylko tak dobrze się czuję wśród zwierząt i roślin i wzajemnie. Jutro zaczynam zbierać suszki i nasiona i przesadzać kwiaty /liliowce/ na stałe nowe miejsca. no juz nie wspomne o śliwach. Acha po 2 skrzynie przyjadą z Ośrodka dla bezdomnych z Jaworzna i sami sobie oberwą - będę miała mniej śliwek do zaprawy i mniej wyrzutów sumienia że się popsują. Ale tak dobrego samopoczucia psychicznego nie miałam - a bóle co tam takie bóle - były już większe ! pozdrawiam korzystajcie ze słoneczka! jeszcze lato! Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 22.08.07, 03:43 boncia1 napisała: > jednak nie skończyło sie na leniuchowaniu w niedzielę , bo wczoraj i dziś > jeszcze sie nie mogę pozbierać,nie dosypiam w nocy to po południu śpię też ale > bóle przejdą i znów bedę na stanowisku pracy. > maratonu śliwkowego ciąg dalszy. > Burzysko wczoraj u nas poprzewracało co sie da , nawet jednego psa wzięłam do > domu na noc bo płakał - wiem że się boi burz gwałtownych. Potem leżał w szoku w > pokoju, i ciężko oddychał bo "strach ma wielkie oczy", ale troche zasnęliśmy > razem .Bardzo sie dobrze rozumiemy i o siebie sie martwimy. > No dobrze nie będę gadać że rozmawiam ze zwierzętami bo ktoś mnie wezmie za > schizofrenika, a ja tylko tak dobrze się czuję wśród zwierząt i roślin i wzajem > nie. > Jutro zaczynam zbierać suszki i nasiona i przesadzać kwiaty > /liliowce/ na stałe nowe miejsca. no juz nie wspomne o śliwach. > Acha po 2 skrzynie przyjadą z Ośrodka dla bezdomnych z Jaworzna i sami sobie > oberwą - będę miała mniej śliwek do zaprawy i mniej wyrzutów sumienia że się > popsują. > Ale tak dobrego samopoczucia psychicznego nie miałam - a bóle co tam takie bóle > - były już większe ! > pozdrawiam > korzystajcie ze słoneczka! > jeszcze lato! ===================================================================== bonci jestem tak uradowana twoim samopoczuciem ze nie wiesz tak sie ciesze z twojej poprawy zdrowka a jak sie kocha zwierzatka to sie z nimi rozmawia toz to normalka moj kot tez sie boi burz(chowa sie wtedy w szafie) narazie nas mijaja kolem caly czas jest piekna pogoda wiem jak sie czlowiek czuje jak owoc marnieje fajnie ze masz z kim sie podzielic my to z tymi gruchami tez mamy w sklepie 4 zl kilogram a ja musze patrzec jak gnija sloiki wszystkie zapelnione a dac komus hm musisz sie prosic i jeszcze zacgwalac jakie pychotki a w dodatku najlepiej jak przyniesiesz do drzwi na szczescie sie koncza teraz beda winogrona(winko zrobimy)a potem malinowki na szczescie moga troche przelezec w piwnicy ty boncia wiesz ze masz nie przesadzac z pracami domowymi to ostroznie mi tam pozdrawiam oby ci tak dalej szlo Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 18:43 Ach...jak to miło jak kogoś cieszy moje samopoczucie- zresztą mnie sama cieszy . Ja na przyszły rok to przyjadę na te twoje gruszki i przywiozę ci śliwek. chyba przez ostatnie dni trochę przesadziłam z pracą bo na stołku przy kompie wysiedzieć nie mogę bo nogi bolą i ręce ale da sie przeboleć i za pare dni będę znów sprawna, troche jeszcze czasami tak głowa boli że nie moge się ruszać z łóżka ale na szczęście przechodzi. Jutro mam spotkanie z naszą neurolożka chce mi zrobić kontrolne eeg i badanie na poziom Depakiny Crono w organizmie. a teraz właczyłam sobie przy kompie Andrea Bocelliego i jak naj głosniej zagłuszam ból i prubiję wytrzymać na full. Zawsze tak znosze coś psychiczny lub fizyczny jak teraz. dzieci wiedzą że jak jest głośno u mnie to mi nie wolno przerywać. w Takich stanach dużo piszę wierszy i w ogóle piszę, nawet jak nie mogłam wytrzymać bólu to pisałam dużo i nie myślałam o bólu aż tak- przelewam go na papier i w komuter. Ale nie zanudzam - ważne że samopoczucie dobre mnie nie opuszcza. pozdro dla wsiech jeszcze lato Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 12:06 Hej!Bonciu i jak poczytałaś o Liryce,mnie ona na razie nie pomaga ale mam brac 10 dni wieczorem,nastepne 10 wieczorem i rano i 10 dni 3razy dziennie-zobaczymy!?Dzisiaj u nas leje i jestem jednym bólem a na dodatek półprzytomna,pozdrawiam Jola. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 22.08.07, 18:52 jeżeli możesz zrób sobie malutką kawę po włosku , bez fusów jeżeli bierzesz na noc tabólki na sen to i tak zaśniesz a kawa dużo pomaga naprawdę w takie dni ,już nie tylko ciśnienie ale przede wszystkim wzmacnia układ odpornosciowy,A na deszcz zawsze bardziej boli. Mnie prócz tego pomaga b,głośna muzyka poważna lub np.włoska bo to mój 2 kraj i język.Ty wybierz te dla ciebie i rób wtedy to co lubisz bez względu na domowników. Życzę mniej bólu i spokojnych dni deszczowych pozdr. 3- maj się to przejdzie! Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 23.08.07, 22:15 Noooo front burzowy dalej przechodzi . ale dziś nie padało tylko duszno i parno/ nie mylić z porno/ bo to nie teraz - ale deszczu nie ma a ja chodzę do tyłu bo na deszcz i tak boli bardziej chociaz od dwóch dni nic nie robię. zaczynać mi brakować leków a u nas nie mam prowadzącego neurologa tylko w Świnoujściu. Więc recepty muszę dostać ztamtąd. Dzięki Biedrona że mi pomagasz , bo inaczej to holender nie wiem co by do tej pory ze mną się działo. dzięki wam sfibrowani - bo zawsze kiedy tu zajże jest tu przyjazń i troska o drugiego sfibrowanego-taka solidarność to rzadkość o nas powinni pisać w gazetach, pozdrofionka :) Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 02:20 witaj ! wskaz mi link do tel Liryki bo sie zaplątałam i jestem z tego juz głupia pozdrawiam Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 12:32 www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1170 Właśnie testuje ten lek na sobie,po jednym blistrze-14 kapsułek- 150mg branych wieczorem żadnej pozytywnej reakcji,boli mnie całe ciało jak przedtem.Od dzisiaj mam brac lek rano i wieczorem,wziełam o 10 rano i przez godzinę chodziłam jak pijana,teraz pije mocna kawę i jako tako funkcjonuje ale jak po paru dniach bedę miała taką reakcje na lek i niklej poprawy w bólach to odstawiam,zobaczymy?! Pozdrawiam :) Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 24.08.07, 00:09 alez nie ma za co,jak tylko moge to pomoge i zalatwie wszystko trzymaj sie] papa Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 24.08.07, 23:35 hello sfibrowani gadalam Boncia i macie wszyscy pozdrowiena od niej a wiec pozdrawim pa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 28.08.07, 02:16 witajcie! nie wiele sie u mnie dzieje - prócz tych bóli nóg i rąk ale da sie wytrzymać . jestem teraz przed okresem w w ogóle jestem obolała z zmierzła. wiecie jak to bywa. Zbliża mi sie naprawa kompa i to generalna więc jakiś czas może mnie nie być ale to dam znać kiedy. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 30.08.07, 04:23 bonciaaaa jest tak zle czy tak dobrze Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 31.08.07, 19:51 nie wiem............. jakas cholera chandra mnie wzięła czy co?? ani żle by mogło być jeszcze gorzej - ani dobrze by mogło byc jeszcze lepiej! nie wiem . może to jesienna nostalgia , może swiadomość że niedługo skończę 48 lat -i to mnie przygnębia, a może jakaś tesknota? nie mam pojęcie. boli w nocy / rece i nogi/ głowa przestała/ i to może żle że przestała bo cholera za duzo myśle. Ze jestem taka stara a cholerka to nie moge przyspieszyć wyzdrowienia by móc jeszcze cokolwiek zrobić i nadgonic 10 lat choroby i leżenia w łóżku? nawet kurcze pisać mi sie nie chce - tak jakbym nie miała o czym. kurcze cały dzień dziś przeleżałam i przepłakałam- może trochę mi sie przysnęło ale WSZYSTKO JEST DO DUPY TYLKO PAPIER TOALETOWY JEST DO NICZEGO!. ale i tak za wami teskni tylko brak mi motywacji by cos napisać, lub w ogóle siąść i włączyc kompa. pozdr. pa Odpowiedz Link
mayka00 Re: historia mojej choroby 01.09.07, 11:38 Boncia!!!!...jaka stara????!!!!!...48 to piękny wiek:)) wiec zakop tego doła i usmiechnij sie....a jesień tez jest piekna:)) Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 31.08.07, 21:07 oj Bonciu nie zalamuj sie ja zawsze jestem z toba poprostu pakuj sie i przyjezdzaj do mnie ja ci humorek poprawie ty dobrze wiesz o tym i mnie nie bedzie sie nudzic i mniejszego strsa bede miec przed zakaznym jak cos to wal do jak nic ja zawsze ci przyjme trzymaj sie ciotka papa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 04.09.07, 00:13 a to był początek...od piątku łóżeczko ale już dzisiaj ono też boli. a ból powięzi i mięśni duży a do tego nerki i wymioty. brrrr!!! może to tylko ten szalejący wiatr i pogoda jakby miał za chwilę spaść śnieg? wszystko jedno co , ale na razie nie mam sensu.... pozdr Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 04.09.07, 03:50 halo bonciaaaa coz ci tak zle jest moze rzeczywiscie ta cholerna pogoda tak ci dokucza nie moge ci radzic bo nie mam pojecia co moge wiadomo ze w chorobie sa gorsze i lepsze dni niestety musisz przelezec i przebiedowac grzej sie pod pierzynka i pij dobra herbatke wlacz sobie muzyke ktora lubisz i na troszke moze zapomnisz o cierpieniu i bolu idzie jesien znowu beda brzydkie dni ale my tu mamy siebie wzajemnie sie wspieramy oczywiscie najlepiej by bylo spotkac sie gdzies w cieplym pokoiku pic kawcie i zajadac ciacha wszystkim nam by to pasowalo niestety taki klimat musimy stworzyc sobie kazda osobno ale w sumie to jestesmy razem napal w kominku owin sie milym cieplutkim miekkim kocykiem rozluznij sie i i wsluchaj w szelest ognia dzis jest zle jutro bedzie lepiej zobaczysz ja mysle o kazdej z was wlasciwie ciagle hm niekiedy myla mi sie osoby ale to przez ta pamiec ciebie i biedroneczke mam na zdjeciu to wiem kto jest kto ale ogolnie to mam wasze wizerunki w pamieci mojej pamieci i kazda jakos wyglada wyobrazam sobie was z opisow ktore na poczatku historii choroby podajecie oj ale sie rozpisalam w dodatku w twoim watku ale juz tego nie kasuje bo mi szkoda moich wspanialych wywodzen nie koniecznie musi sie to wszystkim podobac co napiala alw wy wiecie o co mi ogolnie chodzi pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 04.09.07, 12:27 myalgan ... twoje słowa , zawsze są pociechą! pozdr Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 05.09.07, 22:51 jakoś zaczynam wychodzić z kryzysu. choć nogi i ręce to już normalka a w piątek sprawdzą mi nerki i jelita bo nie chce być ząbi i nic nie czuc co sie dzieje z moim ciałem . ale poradzę sobie z tym. tak więc może mnie od piatku nie być ale ile mogę to piszę. chciałabym rozmawiać z wami wszystkimi i z każdym z osobna ! ale jeszcze nie mogę wysiedzieć przed kompem. psychicznie jest świetni tylko mam czasowy kryzys - będzie lepiej pozdrawiam wszystkich liści kolorami a w lato mamy zimę czyli nieoczekiwany koniec lata.... malujcie za mnie bo ja już nie potrafię!grajcie za mnie bo ja już nie potrafię trudno może będe robić coś kiedyś innego nie wiem - ale wiem że na pewno nie przestanę walczyć !!!!!!! pozdr mamy??? co???? Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 06.09.07, 21:42 a wiec jutro ide do szpitala . posprawdzają mi to co trzeba i wrócę niedługo nie będzie mnie na forum od jutro i odpoczniecie ode mnie. jak wróce na pewno będzie o czym mówić . teraz sie ide pakować na jutro rano wyjazd-kierunek . odsział pozdrawiam was liści kolorami. hej do potem Odpowiedz Link
mayka00 Re: historia mojej choroby 06.09.07, 22:26 Boncia...ja tez Cie pozdrawiam...powodzenia...trzymaj sie:))) Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.09.07, 04:57 pozdrawiam czekamy na wiesci co tam uradzily te biale fartuchy Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 16.09.07, 08:30 pozdrowienia od Bonci dla wszystkich zfibrowanych prawopodobnie wychodzi w ponidzialek ze szpitala pa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 19.09.07, 16:16 ok , piszę tylko dla tego bo wypada cos napisać ... ale gdy jutro bede miała wiecej wiadomości to napiszę więcej. A co do mojego stanu ducha to podły a co do ciała to cos tam boli i jest normalnie - tak jak jest u wszystkich . Jestem po zabiegu gastro i kolonoskopii i co trzeba to usunęli . i może bedę jadła normalnie. pozdrofionka dla wszystkich Odpowiedz Link
boncia1 Re: MEDIA... 21.09.07, 13:09 Słuchajcie ! mam propozycję : otóż znajoma która choruje na zespół przewl. zmecz. własnie rozmawiała z redaktorką czasopisma chyba Gala i udzieliła wywiadu o stanie swojego zdrowia możliwości leczenia w Polsce -czyli żadnego i dementowania mitu że w Stanach Zj. leczenie ludzi jest lepsze. ZCZ towarzyszy też w naszej chorobie i fibr. można też do tych zespołów zaliczyć . Czy chcecie napisać jak najwięcej o swoich doświadczeniach z bólem i nasza bezsilną medycyną? i czy chcecie by redaktorka przeprowadziła wywiad ze mną w waszym imieniu? bo dostałam taką propozycje by do niej napisać i ją zainteresować naszą bezradnością ? Chciałam sie za to sama brac ale nie wiem czy mam do tego sama prawo opowiadać o mojej tylko historii choroby i bólu i przygód z lekarzami i lekami. Przecież nie jeden z was ma może jeszcze wiecej do powiedzenia niż ja.Porozmawiajmy o tym na razie na forum i uderzmy do redaktorki z wielką siłą by artykuł o naszej chorobie był mocny a nie tylko mój życiorys.Poza tym chcę by sie tym zajęły media .Mogłaby być tu bardzo potrzebna .......Myalgan - kurcze ale jest w szpitalu. ten art, z przyjaciółką ukarze sie chyba na dniach i będzie jej opowieścia przyjazdu z Ameryki by szukać pomocy w Polsce a tu rozczarowanie. Sens jest w tym tAki by dotrzeć do Ministerstwa zdrowia. i tam to im mocno uświadomić . pozdr. niedługo jesień.. Odpowiedz Link
boncia1 Re: MEDIA...pilne 21.09.07, 18:45 przeczytajcie co napisałam ... proszę to pilne - i wymieńcie wszystkie poglady na ten temat prosze to b. ważne ja już mam adres email tej redaktorki i ona czeka na moją lub naszą opowiesc pozdr Odpowiedz Link
jagoda85 Re: MEDIA...pilne 22.09.07, 14:41 Boncia, dobrze byłoby, gdyby ta redaktorka poczytała nasze forum. Myślę, że miałaby bardzo dużo dobrego materiału. Trudno, żeby każda z nas udzielała jej wywiadu, bo to byłoby za dużo, ale można zebrać dużo informacji na temat naszej choroby. Na temat naszej "walki" z opieszałością i niedokształconym lekarzami. Na temat podejścia do naszej choroby takie wspaniałej instytucji jak ZUS, który odmawia renty chorym ludziom, twierdząc, że to tylko dyskofort. Życzę wszystkim tym ludziom, którzy mają wpływ na nasze renty takiego "dyskofortu". Oczywiście, jeśli jest szansa na wywiad z tobą, do działaj. Trzymamy kciuki im powodzenia. Odpowiedz Link
boncia1 Re: MEDIA...pilne 23.09.07, 00:25 Dzieki za odpowiedz w temacie . właśnie ja mam o sobie jej opowiedzieć ale masz rację - pokieruję ją na wasze wątki z forum , materiał dziennikarski świetny ale jeże każda z was chciałaby do niej osobno sie może wygadac prywatnie to podam adres email każdemu. pozdr Odpowiedz Link
jagoda85 Re: MEDIA...pilne 24.09.07, 21:17 Hej, Bonicia, i co z tym wywiadem, nic nie piszesz. Był już, czy nie? Daj nam znać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
boncia1 Re: MEDIA...pilne 24.09.07, 21:51 jestem w trakcie pisania listu o chorobie do redaktorki i potem bedziemy ustawiać najdogodniejsza forme rozmowy z nią i terminy . Na pewno już wiem że bedziemy rozmawieć na temat naszego forum by go traktowała jako przewodnik i elementarz zarazem , przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Bedę pisac wam jak cos będzie sie działało nowego w tej sprawie. Ja czuje się w miare dobrze jak się nie nachodze bo potem szok i kryzys i leżenia. Zwieracze dalej nie trzymaja to nawet do lekarza mi trudno sie wybierać - jest to wtedy totalna wyprawa i to z dreszczykiem czy : dam rade i moje nogi , czy: nie narobie w majtusie bo i tak nie czuje kiedy , i czy : neurologicznie nie wywine jakiejs niespodzianki po drodze lub na miejscu, Mówie wam - koszmar! Ale muszę jakos żyć i sie poruszać. Ale musi być ok pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: MEDIA...pilne 25.09.07, 19:14 wysłałam poczte do pani redaktor z kopia naszego forum i zobaczymy od czego zaczniemy rozmowe wszystko wam na bieżąco bedę pisać. A wy kontrolujcie Tinę bo chyba tam będzie wywiad z Mirą która szukała u nas na forum 2 miesiace temu lekarza w Warszawie , i z nia był juz wywiad na tema Chronicznego zmęczenia . Mam nadzieje ze może coś w naszym kierunku tez ruszy. pozdr Dzis robiłam w ogrodzie porządki i musiałam ponad moje siły sie za to wziąć , już boli ale porządek musi być Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 22.09.07, 09:05 , , , | | | 100 LAT |\/\/\/\/\/| Bonciu wszystkiego najlepszego i coraz lepszego |..........| zrowka bez bolu.Buziaki. |..........| |__________| Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 22.09.07, 09:07 niewyszlo mi to mial byc tort haha ale wyszedl troche krzywy pa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 23.09.07, 00:22 nieeeee - własnie że wyszło piknie!!!!!! pa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 23.09.07, 00:20 Biedrona dzięki ! dzięki i jeszcze raz dzięki! - ale ty artystka jesteś... no no pozdr Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 26.09.07, 21:29 Zaczęłam zażywać regularnie " koci pazur i miód z propolisem co dzień i nawet jestem bardziej obrotna - nawet w ogrodzie coś znów ruszyła , trwaja jesienne porządki i nawet sama pracuję lub uczestniczę w przesadzaniu i wykopywaniu roślinek i krzaczków. Czyżby wracały mi znów siły? Ten szpital co byłam nie dawno tylko mnie zdołował bo lekarze stwierdzili że w moim przypadku najlepiej by było przejść na jakieś leczenie niekonwencjonalne i zaczęłam od kociego pazura . Aaaa nie mówiłam że doszukali sie 5 polipów w jelicie grubym które " odpalili pętlą' i jakiś duży polip w odbycie wypalony prądem , żołądek i dwunastnica mają jakieś malutkie czerwone krosteczki i coś mówili o śluzówce, że niby bardzo zaogniona i stany zapalne spowodowane lekami - Horror ! Znależli także jakieś " wole guzowate" nie mam pojęcia co to jest. A wkurzyli mnie zdaniem że : mam szczęście że fibromialgia mnie dotknęła w tym wieku bo co moga powiedzieć młodzi i jaka przed nimi perspektywa? - jak na taki długi staż chorowania na fibro. i tak pięknie chodzę, trzymam sie psychicznie i jestem " dzielna" Cholerka i po co mi to gadanie! No a na koniec moich wywodów czekam jeszcze na odpowiedz od P. Redaktorki z niecierpliwością. pozdr. Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 26.09.07, 22:39 Boniu a jak tam badanie WB? zrobiłaś? męczę Cie co?:)) ale muszę bo Twoje objawy mi naprawdę przypominają moje Zobacz jak szybko Zanka,Blondi zrobiły badanie i wyszło dodatnie.Mam nadzieję że i Ty znajdziesz przyczynę swego cierpienia. Mysle że leczenie niekonwencjonalne zostaw na koniec jak wszystko inne juz wyczerpiesz i wykluczysz. Tyle razy juz o tym pisałam i tyle osob to potwierdza że fibromialgii nie umieją leczyć a wszystkie choroby nie zdiagnozowane przypisują fibromialgii bo na to nie ma badan potwierdajacych.Dlatego najpierw przed postawieniem diagnozy u każdego z objawami bolów stawów i nie tylko -trzeba wykluczyć RZS,toczeń,boreliozę.Boreliozy lekarze jednak nie kwapią się wykluczyć -wiem to ze swojego doswiadczenia i wielu innych osób bo często lekarze lekceważą ten problem.Pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 08:30 Ewciu zrobię tak: To są rady zazuli "....Kup sobie wyciag z pestek grejfruta citrosept i zazywaj przez 3 dni(60 kropli dziennie- 3 x po 20) zamów zestawa wysyłkowy z Poznania izrób badana na borelioze - real time PCR. Koszt to ok 200zł. Zamiast citroseptu mozesz brać metronidazol. Bierzesz to po to zeby zniszczyc cysty - i uwlnic ewentulane ketki do krwioobiegu gdzie ma szanse wykryc je sonda DNA..." tak mi bedzie najprościej pozdr Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 14:40 Jak chcesz ale myślę że lepiej jest zroić na poczatku jednak WB /tak mi doradziła dr Beata/bo to pokaże dwie klasy IGG i IGM czego nie ma w PCR.Pokaże czy BB jest świeża czy przewlekła jak u mnie. Tyle że nie mozna być po antybiotykach z 6 tygodni.Dopiero jak to nic nie wykaże to mozna zrobić też PCR. Boniu rób coś kochana -nie pozwól na takie cierpienia chocby po to żeby to wykluczyć a fibromialgia to na samym końcu jak wszystko inne wykluczymy.Pozdrawiam trzymaj się :)) Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 27.09.07, 15:50 Słyszałam też choć to dziwne że nie każdy lekarz honoruje PCR jako że jest bardzo czułe.Dlatego lepiej zacząć od Wester Blotta. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 29.09.07, 04:18 boncia1 napisała: > Ewciu zrobię tak: > To są rady zazuli > "....Kup sobie wyciag z pestek grejfruta citrosept i zazywaj przez 3 dni(60 > kropli dziennie- 3 x po 20) zamów zestawa wysyłkowy z Poznania izrób badana na > borelioze - real time PCR. > Koszt to ok 200zł. > Zamiast citroseptu mozesz brać metronidazol. > Bierzesz to po to zeby zniszczyc cysty - i uwlnic ewentulane ketki do > krwioobiegu gdzie ma > szanse wykryc je sonda DNA..." > > tak mi bedzie najprościej > pozdr ==================================================================== no musze juz sie wetknac ale to pcr to wcale nie takie madre jest moje wyszlo ujemnie juz sobie darowalam borelioze a tu lekarz znowu kazal zrobic ta glupia elise i co no wlasnie dodatnia w tej chorobie naprawde nic nie jest pewne na sto procent szukajcie moj dodatni wynik wyszedl po 3 elisach ujemnych no i ten pcr Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 29.09.07, 17:17 No własnie to prawda że tu w niczym nie ma pewności - za duzo tych niewiadomych:)) Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 20:22 och kochani piekna dzis niedziela była - słoneczna i ciepła a mnie cholercia znów sie pogorszyły mieśnie i powięzia jednym słowem rypia tak że nie da sie leżeć siedzieć a co dopiero chodzić i cos robić . Po zrobieniu obiadku dla rodzinki całe popołudnie walcze z soba by wytrzymać . Ale nie chce puścis . Więc słucham na okrągło Dzemu " kołysanki " i sie dre ile wlezie razem z nimi./ może nie tak melodyjnie / ale na pewno b. głośno . Proponuje każemu z was taka terapie - pomaga. Wkleje ten link na wątku o wszystkim i słuchajcie jak wam bedzie ciężko pozdre Odpowiedz Link
jagoda85 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 21:05 Boncia, oj nie dam rady sie tak drzeć, bo mieszkam w bloku, i pewnie sąsiedzi wezwaliby karetkę pogotowia ze szpitala z wariatkowa, bo u nas zawsze spokój. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mayka00 Re: historia mojej choroby 30.09.07, 23:43 a ja tez chetnie sie drę...i to przy wszystkich piosenkach dżemu:))) Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 06.10.07, 05:09 czesc dawno tu u ciebie nie bylam ale sie leczylam co tam u ciebie slychac na dzien dzisiejszy bo ostatni wpis nie byl zbyt wesoly z tego co piszesz jestes jednym wielkim bolem wspolczuje ci bardzo ale tylko slowami moge ukoic twoje samopoczucie jestem z toba mysle i tak bardzo chcialabym zeby bylo ci choc troszke lepiej znowu idzie brzydasna choroba znowu beda nas bolec bardziej kosteczki ale mamy tu siebie i zawsze mozna sie tu pozalic coz nam innego zostalo jesli leki przeciwzapalne i przeciwbolowe niosa tylko chwilowe ukojenie jesli wogole przynosza a cos robic trzeba odzywiajmy sie i zyjmy tak jak pozwala nam na to nasze zdrowie nie przemeczajmy sie bo kazdy wiekrzy wysilek w naszym przypadku to przynajmniej jeden dzien konczacy sie zmeczeniem i lezeniem olackiem w lozku powoli napewno dozyjemy poznej starosci a i moze jeszcze znajda lek na nasze chorobsko pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 08.10.07, 19:00 myalgan napisała: > czesc > dawno tu u ciebie nie bylam ale sie leczylam > co tam u ciebie slychac na dzien dzisiejszy bo ostatni wpis nie byl > zbyt wesoly > z tego co piszesz jestes jednym wielkim bolem wspolczuje ci bardzo > ale tylko slowami moge ukoic twoje samopoczucie > jestem z toba mysle i tak bardzo chcialabym zeby bylo ci choc > troszke lepiej ----------------------------------------------------------------- już samo to że pojawiłaś się z powrotem na forum dodje mi otuchy. i dziękuję za to że myślisz i jesteś ze mną! ---------------------------------------------------------------- > znowu idzie brzydasna choroba znowu beda nas bolec bardziej > kosteczki ale mamy tu siebie i zawsze mozna sie tu pozalic > coz nam innego zostalo jesli leki przeciwzapalne i przeciwbolowe > niosa tylko chwilowe ukojenie jesli wogole przynosza a cos robic > trzeba -------------------------------------------------------------------- no własnie ta brzydka pogoda mnie wykańcza i już zaczęłam kurację suplementami i mam wrażenie że trochę puściła , a leki p, zapalne i te żekomo p. bólowe nie działaja- nawet Tramal- więc ZALę SIE na pogodę na lekarzy że są tam bezsilni i zreszta wiesz jak to jest. ------------------------------------------------------------------- > odzywiajmy sie i zyjmy tak jak pozwala nam na to nasze zdrowie > nie przemeczajmy sie bo kazdy wiekrzy wysilek w naszym przypadku to > przynajmniej jeden dzien konczacy sie zmeczeniem i lezeniem olackiem > w lozku ------------------------------------------------------------------- no własnie zaliczyłam przeszło tydzień leżenia w łóżku - kopletny brak sił i sakramencki bol wszędzie- zdecydowałam nową terapię: otóż: z Depakiny Crono 500 x 2 sama zeszłam na 300 x1, Nospa 1x dz. - do co 2 lub 3 dni Metypred 8 mg - na 4 mg pzrez tydzień a teraz 2 mg rano Helicid 20 rano osłonowo Sulpiryd 50 x2 na 1x dziennie od tygodnia biorę 3 gramy KOCI PAZUR Aspiryna Bayera Trittico cr na noc 1 tabl na 2 tabletki / by spać i nie czuć bólu przy każdym ruchu/ ale i tak budzę sie w nocy wiele razy z bólu no i przeparat robiony do smarowania miejscoweho z Spirytus +Menthol + jakieś związki p. bólowe . do tego wszystkiego dziś włączyłam: Myalgan 2x dziennie Suplement " Litorsal" / chciałam dostać Lycrę ale w naszej aptece nie znają?????????? /- ale to też może być dobre poczytajcie w necie Budymax Plus - mocny z Zenszenia i zielonej herbaty/ na razie jest ok Wstałam z łóżka i mniej boli - zobaczymy przez następne dni , będę was informować. ------------------------------------------------------------------- > powoli napewno dozyjemy poznej starosci a i moze jeszcze znajda lek > na nasze chorobsko > pozdrawiam ------------------------------------------------------------------- tez mam taką nadzieję pozdr / tesknie za mężem i może też brak uczucia i nie mam do kogo sie przytulić/ stąd też czasami głęboki doł. / A z mamą mamy wspólny byt i jestem cały czas u niej na ustach " hipochondryczką", lekomanką mam depresję i jestem słaba psychicznie bo nie chce mi sie z nią rozmawiać i jej słuchać na temat mojej diety ,którą mam ustawioną / wrzodową/ Już nie wytrymuję nerwowo gdy mnie zmusza do pieczonych i mocno smażonych tłustych dan i mięs gdy ja wole kasze owoce i jarzyny a jak już mięso to gotowane i bulion chudy. to może śmieszne ale u mnie nie.zwłaszcza teraz jakmęża nie ma . Sorki ale mówiłaś że mogę się wyżalić.... pozdr mamy jesień brrrrrrr......... Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.10.07, 03:37 czesc boncia wiadoma sprawa za mezem a szczegolnie kochanym mezem teskni sie bardzo jeszcze chwila i wroci bedzie znowu z toba przypuszczam ze macie kontakt telefoniczny to przynajmniej namiastka tego co jest daleko moze umiecie sie polaczyc przez skypa z kamerka to pogadacie i sie zobaczycie ===================================================================== ta twoja mamunia jest okropna powiedz mi kto tam gotuje u was obiady bo jak ty to nawet bym do ust nie brala tego co mi nie pasuje jesli jednak kuchnia zajmuje sie mama to trzeba sie przynajmniej troszke dostosowac(niestety)ale zawsze sie mozesz pozygac tymi jej tlustymi daniami i niech widzi ze ci szkodza ===================================================================== ej kochaniutka ty mi w dolek nie wpadaj jak ci stara baba mowi zes hipochadryczka co ona wie g... to niech se gada i cieszy ze jest zdrowa starsi ludzie sa wredni a szczegolnie jak moga nami rzadzic troszke cie tu pobuntuje ale nie moze miec takiego wplywu na twoje samopoczuie nie daj sie boncia olej ja niech se gada widzisz ze to stare i niedobre przypuszczam ze jest dosc zdrowa osoba ale wiesz jak ona nazeka ze cos ja boli to pozal ja powiedz jak bardo ci przykro ze cierpi ze moze jej cos pomozesz no wiesz troszke strategii i moze sie zmieni mysle ze ona jest zazdrosna o to ze ty bardziej cierpisz od niej a jestes tyle mlodsza ale to tylko ty wiesz ze jestes bardziej chora niz ona nie czekaj na wspoczucie z jej strony to ty wspolczuj(to sie nazywa dobra mina do zlej gry) tu masz nas tu sie wyzal jej wogole nie gadaj co ci dokucza bo widzisz ze i tak cie nie zrozumie napewno w zyciu ne cierpiala tak jak ty to nie moze sobie nawet wyobrazic ze ty tak cierpisz musisz przyjac taktyke tu wleci tu wyleci bo cie kobieta wykonczy a ty chyba swoich problemow masz dosc i nie musisz jeszcze stresowac sie pierdolami ze strony mamuni tak duzo popisalam i moze nie elegancko ale jestem wkurzona na ta twoja mame (przepraszam)krew mnie zalewa jak ludzie sa zimni dla drugich cierpiacych a z drugiej strony to pomysl ze nie jest jeszcze z toba tak zle ze nawet dobrze sie trzymasz i psychicznie i fizycznie jak mama nie widzi twojej ciezkiej choroby ze jeszcze jestes kobietka ze hej i oby cie widziala jak najdluzej w takim swietle my tu jestesmy meza nie da sie ci zastapic w zaden sposob ale slowem i pociecha mozemy byc z toba w ciezkich chwilach i tego sie trzymaj jestesmy i bedziemy tu zawsze kiedy bedziesz potzrebowalam wsparcia i otuchy trzymaj sie moja chorowitko pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 09.10.07, 17:26 zawsze jak piszesz to mi się robi cieplutko - dzieki wielkie za wielkie serce. Zeby cos konkretnego odpisać to to co napisałaś to muszę przeczytać pare razy by sobie wbić twoje słowa do głowy. Na razie wstałam i trochę chodzę i jest lepiej tylko jak mnie zobaczyła lekarka jak szłam do sklepu / jak paralityk/ to spytała czy mi jakis leków nie brak , więc powiedziałam jej moją " wykombinowaną terapię brania leków" to mnie objechała za Metypred że obniżyłam dawkę a powinnam w takie ciężkie dni zwiększyć z 4 na 6 i to powód spadku siły mięśni i ból. No to wzięłam i na razie tak nie boli tylko przy każdym nawet małym wysiłku mięśnie sie trzęsą. zobaczymy co dalej . Myalgan zawsze można na ciebie liczyć. pozdr :):) Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 10.10.07, 12:49 hej witam wsiech :) humor wraca jak słońce sie pokazuje . Mam sposób na moje jedzenie i dietę kupuję PAROWNIK !!!!! nareszcie będzie jedzonko gotowane na parze dla mnie i dzieci / bardzo lubia/ a reszta domowników będzie sobie robić co chce. wszyscy jesteśmy sami z naszym bólem rzadko kto może sobie to wyobrazić , tylko to miejsce jest rodzajem pamiętnika i zarazem przyjacielem i to w całej Polsce . ale dopóki możemy pisać na klawiaturze i robić cokolwiek ile można to dobrze że tyle. Wszyscy wiemy że nasze doły i koszmary i brak zrozumienia fałszywe współczucie jest naszym dodatkowym bólem psychicznym i nasz ból znamy tylko my.Mażę ta odmiana pamiętników każdego z nas ma sens PO COŚ , ale na pewno to dobra droga . Ale się stałam filozofem... mimo że jesteśmy niektórzy siwi to czujemy sie własnie tak jak mały bezradny kotek przed wielką paszczą i uciekamy pod kołdre by nie widzieć nie słyszeć i nie czuć.... pozdr mamy jesien brrrrrrrr.............. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 11.10.07, 12:28 no... wstała około 10 oo ale z potwornym bólem rąk i nóg i jakoś cała zesztywniała. Dopiero sie rozkręcam , Napaliłam w kominku i próbuję sobie tłumaczyć że mam siły ruszać nogami i rękami, Ciężko mi sie pisze, ale co tam - to poranna rozgrzewka. Do wieczora jeszcze daleko na pewno będzie lepiej , może coś zrobię znów pożytecznego dla rodzinki a na razie biorę leki i preparaty / j.w /i mam nadzieje... pozdr. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 12.10.07, 16:26 dziś zwlokłam się około 11-tej i sie kręce po kuchni ale chyba już wszystko zrobiłam . Nogi i ręce bolą ale przecież nawet jakikolwiek ruch to rehabilitacja mimo że boli. Śpię dobrz choć na prochach ale ważne ze choć troche i sie wysypiam , Byłoby niezle gdyby jeszcze biodra i ramiona z dłońmi były niebolace. Jakos mi ta kuracja specyfikami przedtem omówionymi służy - mam chęci i psychiczny wyż a to najważniejsze. pozdrawiam was miłego wieczoru Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 13.10.07, 03:51 ciesze sie ze dobrze sie czujesz a te raczki no coz musza troszke pobolewac zebysmy nie myslaly ze zdrowe jestesmy moze jednak nadejdzie dzien w ktorym nic nie bedzie bolalo oby to byl dzien jeszcze w tym zyciu ale ty nalezysz do tych co ja my nigdy sie nie poddamy musi byc lepiej nie ma innej opcji jeszcze jest tyle do zrobienia i przezycia napewno bedzie lepiej tylko musimy uzbroic sie w cierpliwosc boncia zazdroszcze ci takiego snu to malo wazne ze na prochach ale spisz ja to prochy jem a nie spiem oj ale tam mam kompa i was i ten sen jest malo wazny nie czuje sie zmeczona i tym samym mam dobre samopoczucie tojest ok pozdrawiam milego dnia Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 13.10.07, 21:22 Aniu pisałaś kiedys ż emas zkłopoty z zajadami-jesli nie czytałaś to poczytaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=70443471&v=2&s=0 Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 14.10.07, 04:02 dzieki ewa za zainteresowania jeszcze tylko propolisu nie zastosowalam zaraz sie biore za niego pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 14.10.07, 14:04 dzis super , słoneczko świeci , mniej boli , obiadek miałam siły zrobić po swojemu- pycha , no i jest niedziela.Jak ja lubię niedziele. Pozdrawiam wszystkich Życzę miłej niedzieli. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 15.10.07, 03:29 czesc a jednak postawilas na swoim obiadki gotowane a co mamunia na twoje wyczyny je gotowane czy sama sobie szykuje smiertelne smazone posilki taaak pogoda byla cudna ponoc caly tydzien ma byc tak piekny moze jeszcze wyskoczymy jednak na ogrod moze jeszcze cos zdzialamy tej jesieni pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 15.10.07, 14:34 dzięki za wsparcie własnie taki doping pomógł mi postawić na swoim ! Mamunia robi swoje a ja swoje tylko że moja młodzież bardziej woli moje jedzonko i tak mamunia została w opozycji. No cóż ja się czuję lepiej fizycznie i mój układ trawienny nie ma żadnych pretensji, a i psychicznie , to że wyszło na moje daje mi poczucie wartości i chęci do pichcenia , co wiąże się z większą aktywnością. Choć dzis znowu trochę sztywna i obolała ale powolutku ile mogę robie , na tyle ile mi ból pozwala. Jest na razie ok i stosuję dalej moją dietę i terapię wspomagającą i chyba skutkuje, bo chęci i sił mi starcza. pozdrowionka pa Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 16.10.07, 03:50 boncia ciesze sie ze postawilas na swim i gotujesz obiadki ktore wiekrzosci rodziny smakuja widzisz nie bylo tak zle nie musialas sie bic o swoje tylko zaczelas robic to co chcesz przeciez ty jestes tez wazna i potrzeba a i mlodziez jest za toba mamuni tez sie znudzi robienie jedzenia tylko dla siebie i postaraj sie zeby sprobowala rwoich potraw moze tez sie skusi i ty bedziesz szefowa kuchni i nikt wiecej sama mysl ze jestes potrzebna pomoze ci przelamac sie i wiecej ruszac i pracowac wiem ze to trudne w tych bolach ale obowiazek do roznych rzeczy bardzo pomaga w domowej rehabilitacji jak sil ci zabraknie do stania przy garach to machnij cos szybkiego ale nie dopusc do tego zeby mamaunia znowu wplynela na ciebie pozdrawiam ale jestem troszke cie buntuje ale i dobrze musisz walczyc o swoje milego dnia i dobrego obiadku ci zycze Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 16.10.07, 15:16 Wiesz... podoba mi się takie buntowanie . Przynajmniej krew szybciej krąży, Ja tez nie przepadam za atmoswerą " bycia u siebie w domu" . Mamusia właśnie się spakowała i pojechała do rodzinki/ swojej siostry, podobnej do niej/ i od razu humory młodzieży też sie polepszyły . Córka pomaga mi i eksperymentuje w kuchni jak ja i z tego syn jest bardzo zadowolony bo lubi dobrze zjeść. Taki pobyt mamy i czas nasz bez niej jest dla mnie czasem spokoju , podejmowania swoich decyzji i prowadzeniu domu po swojemu. Mamy na tapecie robienie soków z winogron i aż miło popatrzeć jak córa zgrabnie włada kuchnią i robi ciężkie dla mnie czynności. Lubimy być same. Ona nie musi mi mówić że widzi co się za mną dzieje i zawsze wie jak mi pomóc . Sama się dziwię że mimo długoletniej choroby dzieciaki udało mi się wychować dobrze i czuję więż między nami , a tak mi właśnie jest dobrze - jeszcze mąż do komplet jak wróci i tak bym chciała zawsze! dzięki za poparcie pozdr. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 17.10.07, 14:42 C o za metamorfoza!!! wczoraj po południu umierałam z bólu ramion i karku i m9ałam potężny rzut hipotonii , dopiero gorąca / przwie wrzątek/ woda przyniosła mi troche ulgi . nie potrafiłam sie niczym rozgrzać nawet przy kominku-koszmar. A dziś rano wesolutka jek skowronek i nie bili tak jak wczoraj i nawet ciepło w nogi i tak ogólnie jakby w domu było cieplej mimo że jeszcze nie rozpaliłam . Dziwne są takie huśtawki bólu nastroju i temperatury. Jak mam rzut hipotonii to gorączka ciała nie nie osiąga nawet 350*C i trzepie jak bym zapadała w sen lodowy. Nadganiam więc dzis to co nie zrobiłam przez pare dni i wczoraj i dzień sie zaczął pięknie i humorek super . Może że na dzien dobry dostałam niespodziankę od Gochy_Biedrony. Cholernie miłe są takie niespodzianki rano. Dzieki Biedroneczko - nie zostanę dłuzna! pozdr. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 17.10.07, 15:37 Zapomniałam napisać że razem z córą robimy soki w sokowniku z winogron - pycha!!! I dzisiaj dużo zrobimy bo nie marudzę hi hi pozdr Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 19.10.07, 16:56 No własciewie to jest "jako - tako " po chińsku, Deszcz pada, mokro, zimno no i łamie tu i ówdzie . Przez moment słonce usiłowało swiecic ale chmurzyska je zjadły :) pozdrawiam miłego dnia Odpowiedz Link
jolac171 Re: historia mojej choroby 21.10.07, 20:05 Boni współczuję Ci mamuśki! Ja wiem co to znaczy starcza wredność. Moja teściowa jest chora i wzywa wszystkie swoje znajome_ Halinka, Marysia, Janeczka -a na mnie woła -Jolka no chodźże do mnie! Myślałam,że to choroba ale teraz sobie przypominam,że jak była zdrowa , to też była apodyktyczna, bo jak coś sobie umyśliła, to trzeba było wszystko rzucać i lecieć do niej, bo inaczej męczyła telefonami wszystkich.Także nie jestem pewna, czy tylko choroba jest przyczyną jej wrednego zachowania.Na szczęście opiekujemy się nią na zmianę z żoną brata mojego męża, ale ona też ma przerypane, bo babcia jej tak samo dokucza. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 26.10.07, 04:12 czesc co tam soki zrobione ciepelko rodzinne nadal tak wspaniale jak zdrowko zmienilas gadu-gada i co tu nic sie juz nie gada pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 26.10.07, 20:10 jestem jestem tylko mama wróciła i przywiozła gości ze soba. ale co tam ja robie swoje : pakuję sie i wyjeżdżam niedługo do Gosi- Biedrony! na jakis czas i nie chcę sie tym przejmować . Zdrówko nawet nawet ale nogi cięzko nosza i wole czasami podjechać samochodem. Na razie choć na Depakinie itp. ale nie boje sie jeżdzić / na zakupy/bo chodzić nie. Gorzej że Gosia mnie pogoni w Świnoujsciu po promenadzie i po lesie ,ale co tam najwyżej Komar mnie bedzie niósł na noszach hi hi. Ogród zostawiłam bo cholernie zimno a i rekami za bardzo nie daję rady i kopać łopatą też . Myalgan miałas mi napisać czy kosaćce sie wykopuje czy nie. A może pisałaś tylko ja nie pamiętam. Będzie dobrze , miałam lekki kryzys ale przechodzi pozdr pa Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 26.10.07, 21:00 Bonciu kochana az sie splakalm czytjac twoj wpis ale nie z rozpaczy tylko ze smiechu czekam na ciebie pa Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 27.10.07, 02:55 boncia1 napisała: Myalgan miałas mi napisać czy kosaćce sie wykopuje czy nie. A może > pisałaś tylko ja nie pamiętam. > Będzie dobrze , miałam lekki kryzys ale przechodzi > pozdr > pa ===================================================================== czesc boncia ciesze sie ze jedziesz do biedroneczki nie daj sie zameczyc tymi spacerami bo ten smieszek to napewno potrafi do wszystkiego przekonac co do tych kosaccow to gdzies ci odpowiedzialam i nawet stronke o nich walnelam przelec te watki i zobacz ja troche zakrecona nie moge tego wpisu odszukac pozdrawiam an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 01.11.07, 20:04 No bileciki do Świnoujścia do Biedrony kupione . Wyjazd we wtorek wieczorem pociagiem - jest spanko i spokojnie bez stresu/ mam nadzieję/ dojade. Dziś znów dopadła mnie hipotonia no i przy tym bóle skurcze od pasa w dół brak czucia , ale wrzątek w wannie pomógł. Resztę jakoś wytrzymuje biorę cały czas te same leki i "wspomagacze" ziołowe i daję radę. Najważniejsze jest że od lipca tego roku nie miałam powazniejszego ataku padaczki. Oby tak dalej. Fajnie jest być świadomą i przytomną .Rodzina sie cieszy .Ja tez A poza tym Jakiś cały dzień dziś taki i zaduma też . Ale samotność w rozmyślaniach w sypialni mi nie przeszkadza - mogę spokojnie uporać sie z bólem i przemyśleć wiele rzeczy.Nie lubie gdy ktos na mnie patrzy jak cierpię , wolę sie schować jak kot. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 03.11.07, 04:55 no na ciebie juz nie ma co liczyc ty juz sie pakujesz i do biedroneczki jedziesz to ok pozdrawiam an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 05.11.07, 04:24 no mnie to wybitnie cholerka boli od 3 dni... czasami nie daję rady i ból bierze góre jak dzis. Nogi -biodra wiazadła pod kolamami łydki i stopy nic sie nie da robić a trzeba. to wieczorkiem rwie jak ch..ra. Bo i łapy bola - ramiona łokcie dłonie że pisac trudno bo zachciałam troche w kuchni porobic przy niedzielnym obiedzie , mam za swoje . Spać sie nie da z bólu bo miejsca w łózku znależć sobie wygodnego nie moge. Wszystko przeszkadza. pozdr. Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 05.11.07, 23:28 po południu puściło po większej dawce tramalu i zaczęłam sie pakować do Gosi . Mam dylemat bo u nas juz rano był śnieg i bedzie tez w nocy i jutro a w Swinoujściu inny klimat wilgotny i wietrzny. Ale chyba nie zrobie obciachu jak ubiore płaszcz kożucho podobny z kapturem bo jestem cykor że zmarznę . Może dzis uda mi sie troche przespać bez bólu . więc zmykam pozdrowienia Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 07.11.07, 10:01 witam was w watku Bonci Bonicia spi juz grzecznie w lozeczku i odpoczywa po podrozy pozdrawiam Odpowiedz Link
jolac171 Re: historia mojej choroby 08.11.07, 12:12 Boni, miłego pobytu u Gosi-biedrony i wzajemnego wsparcia. Ale Wam fajnie,że możecie sobie obgadać wiele spraw i wspólnym bolączkom próbować zaradzić.Pięknej pogody, bo pewnie troche połazicie po mieście?Obciach nie jest możliwy, bo przecie pora chłodu!Pa,pa... Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 11.11.07, 15:45 dzieki jolac171Wspieramy sie wzajemnie, pomagam Goni trroche w kuchni i tak w ogóle jest nam fajnie byłam już na 2 spacerkach ale troche wiało ale teraz to wiosenna pogoda , słoneczko cichutko i ciepło choć u nas pod Krakowem pada śnieg jest biało i zimno pozdrawaimy Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 08.11.07, 13:48 dziewczynki wy tam za bardzo nie szalejcie bo wiecie ze to noga zle stanie czy lupnie w kregoslupie to powoli ale bawcie sie dobrze boncia wdychaj ten jod to samo zdrowko pozdrawiam milego pobytu an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 11.11.07, 15:27 wdycham wdycham tylko dopiero dziś pogoda cicha - nie wieje i słoneczko , aż miło a słyszałam od moich dzieci że w Krakowkim pada śnieg i jest biało. A my z Biedroneczką mamy sie dobrze i pozdrawiamy cie Aniu . Żałuj że cie tu z nami nie ma- wczoraj nam odbiło i 6 godzin ogladałyśmy bajki hihi a Komar był w pracy - super co? pozrowionka Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 12.11.07, 03:48 jak sie cos konkretnego dowiecie u lekarza to prosze napisz jak jest pozdrawiam milej zabawy na bajeczkach i spacerach buziaki sle an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 12:40 jutro wybieram sie do lekarza i Biedroneczka poleciała mnie już na jutro zarajastrować . Super dzxiewczyna! A ja troszkę narzekam na nóżki / jak zwykle/ i na ramiona.Ale wieczorny spacerek obie wczoraj zaliczyłyśmy. Dziś rano wstałam i poatrzyłam w lustro a tu CHOMIK hihi.Spuchły mi policzki i oczy podpuchniete i cała buzia czerwona , na brodzie też , Jakiś rzut alergii no bo przecież jestem alergikiem tylko lekimi sie skończyły. Nie wiem na co ale wyglądam trochę śmiesznie " chomikowato" hihi Zrobiłam zimne kompresy i lepiej mi widać oczy a reszta mam nadzieję zejdzie w ciągu dnia. a TAK OGÓLNIE TO JEST SUPER! pozdrawiam z 7- piętra z widokiem na port i zalew ! Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 12:55 wiecie co?mam problem? Ale nie wiem jakpisze sie CHOMIK? ALBO HOMIK? mam kompletną dziurę wpamieci i jestem dyslektykiem - wybaczcie jask coś nie tak piszę ale nie forma lecz treść jest ważna - prawda? .... Odpowiedz Link
jolac171 Re: historia mojej choroby 12.11.07, 19:24 Oj tam, Boni wszyscy robimy jakieś błędy , na szczęście nikomu to nie przeszkadza!Najważniejsza jest sama myśl! Ciepłego , morskiego zefirku.... Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 13:26 dzieki jolu za wsparcie - no to ja jestem przewrażliwionma chyba hihi.A co do zefirka i morskiej bryzy - to może on nie jest ciepły , no bo zima ale morski świeży i z jodem . Nawet śnieg tu z tym zefirkiem popaDał ale stopniał zaraz. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 13.11.07, 02:17 boncia1 napisała: > wiecie co?mam problem? Ale nie wiem jakpisze sie CHOMIK? ALBO HOMIK? > mam kompletną dziurę wpamieci i jestem dyslektykiem - wybaczcie > jask coś nie tak piszę ale nie forma lecz treść jest ważna - prawda? > .... Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 13:55 ANIU CO TO JEST ZYRTEK? i czy on pomoże mi na błędy ortograficzne? na a co do wizyty u lekarza to była BARDZO OWOCNA.! Na 100% wiem że nie mam padaczki i z tą Fibromialgią do końcA nie wiadomo . ale sama mogę sobie pomóc i wytrzymać bez leków i spróbować stymulować swój organizm by zmniejszyć napięcie stresowe i nerwowe , a myśle że wtedy i bóle ustąpią iataków utraty przytomności też nie będzie. KTO NIR PRÓBUJE W KOZIE NIE SIEDZI- jak mawiają , jeżeli lekarz uznał Gosię i Marcina moją rodziną i kazał Marcinowi by mnie obserwował / mąż Gosi jest ratownikiem medyczny i pracuje na pogotowiu ratunkowym / I tak przedłużyłam pobyt ojeszcze jewden tydzień i przez ten czas będziemy eksperymentować po odstawieniu wszystkich lekówjak sie organizm zachowa. Nawe sterydy mam odstawić / Metypred? który brałam od 10 lat. Rewelacja co? Ta wizyta dałam mi nie tylko spotkanie z b. dobrym specjalistą ale też nadzieję że możno to wszystko wyjaśnić i pokonać . A tu w czasie pobytu w razie czego to lekarz jest na jeden gtelefon i Marcin też wie co robić gdyby coś sie stało.A prócz tego mam SWIETNA RODZINE KTORA POZNALAM NA FORUM I STALAM SIE DLANICH A ONIE DLA MNIE BARDZIEJ CENNI MIZ CZASAMI MOJA WLASNA RODZINKA I gocha Biedrona ma tak cudowny charakter i poczucie humoru że nie można tu vbyć smutnym lub sie nudzić Wiec trzymajcie by eksperyment sie udał a wtedy skopię tyłki moim lskarzom w Krakowie i Chrzanowie za tyle lat trucia mnie i wmawiania mi że mam padaczkę i coś w głowie . Chce sie o tym przekonać sama . I moje nastawienie w tej chwili potęguje chęć do wyleczenia samą siebie . Pisałam kiedyś w wątku " samoleczenie i medycena naturalna" że psychosomatyczne objawy są bardzo podobne do objawów grożnych chorób I wiem w tej chwili że moje ataki utraty pzrytomności mogą być ze głebokiego stresu , nerwów, i czasami z depresji . Ten właśnie neurolog zasugerował że moje nastawienie powoduje objawy a ból głowy to dopiero po woli trzeba zbadać , ale na pewno nie mam , guza ni żadnych zmian . Przecież w dzisiejszych czasach nawet choroby takie jak altzchajmer,czy parkinson i inne tego typu są wyleczalne a w początkowej fazie sam pacjęt może b.dużo. Notrochę sie rozpisałam ale nie było mnie trochę na forum wiec nadrabiam zaległości pozdrawiam z morską bryzą Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 14:02 Zapomniałam dodać że u mnie pod Krakowem mam problemy z tarczycą /wole guzowate/ a tu od p;zryjazdu nic mnie nie duci i lepie nawet mówie bo chyba nie puchnie . To może znaczyć że mi tylko jest potrzebna kuracja jodowa i będzie dobrze . Bo dla mnie to tu powietrze pachnie jodem . pozdrawiam Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 15.11.07, 19:44 Ciesze się Boniu że dobrze odpoczywasz i znalazłaś dobrego lekarza.Szkoda że nie zdecydowałaś się na wykluczenie boreliozy :)) no ale póki co to wdychaj jod i zdrowiej.Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 16.11.07, 03:24 boncia1 napisała: > ANIU CO TO JEST ZYRTEK? > i czy on pomoże mi na błędy ortograficzne? ===================================================================== boncia daj spokoj z tymi bledami tak jest i juz ten zyrtek to ci mowial zebys zazyla jak wtedy tak spuchlas to jest lek przeciwalergiczny i podobno dobry na wszelkie uczulenia ale z tego co piszesz to samo zeszlo to opuchniecie mam nadzieje pozdrawiam i dychaj ten jod bo to jeszcze tylko chwila an Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 17.11.07, 03:10 czesc czy sa jakie skutki uboczne tej terapii ktora podjelas czy odczuwasz zmiany zwiazane z odstawieniem lekow jak te ataki co z glowa boli bardziej czy tez sobie radzi z takimi zmianami wiem ze czasu to ci raczej brak szczegolnie z biedroneczka bo ona to raczej nie da ci sie nudzic ale jak dorwiesz sie do jej kompa to napisz co slychac moze poslij ja po ziemniaki do sklepu a ty tu wskocz i szybciutko sie pochwal pozdrawiam an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 16:59 no witam a wiec tak:jakie bedą skutki uboczne to mna razie nie mogę nic powiedzieć bo nie wiem . Jedno co saobserwowałam po sobie , to tu klimat mi najbardziej służy / no bo przecież urodziłam sie i wychowałam nie daleko Szczecina i czuje sie jak w domu/ Co do ataków to nie czuję żeby mnie brały- i to jest ok, wydaje mi sie że dam rade. Lekaż mi mówił ze zama powinnam " walczyc' Gowa nie boli aż tak tylko czasami poatem napisze wiecej papa pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 18:35 C.D moich wywodów: otóz lekaz mi mówił że powinnam sama walczyć " w sobie " i nie dawać sie . Ustawił mnie że nie leczenie środkami farmakologicznymimi pomoże tylko moje nastawienie ,spokój , zero presji, lęku i trachu. A depresja też swoje sobi i stach ze zaraz gdzies upadnę. JAK UPADNE TO UPADNE I CO ŚWIAT SIE NIE ZAWALI a, nawet gdyby to moje nastawienie że boje sie padaczki to moze samowywolywać ataki. musze do siebie przyjąć ze ludzie z tym zyja i egzystuja i wychodza z tgego nawet zmniejszają leki albo odstawiaja jak ja i idą na ŻYWIOL owszem eksperyment do konca nie wyszedł jeszcze bo musialam wrocic wczoraj do Metypredu bo zaczela mi sie pokazywac krew w moczu a to znaczy ze nadnercza lub nerki bez sterydów szwankuja . Ale depakiny juz nie biore od wtorku! i czuje sie swietnie. Jedno w tym wszystkim jest super że Biedrona w kazdej chwili ma poczucie chumoru i spacerki po swinoujściu na plaze i w porcie daja ekstra rozluznienie . a śpie tu jak dziecko . Owszem żeby iść na bolących nogach Marcin dwa razy mi wlepił zastrzyki Ketonalu ale przynajmniej nie obciążam jelit p.bólowymi. Za to miałam siłę pochodzić i porobić z Gosia te piękne fotki Myalgan ty tez mogłaś tu być - szkoda nie? pozdrawiam pa Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 19.11.07, 15:06 C. D. EKSPERYMENTU : JEST OK pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 19.11.07, 15:41 boncia1 napisała: > C. D. EKSPERYMENTU : JEST OK > pozdrawiam ===================================================================== no no no suuuupppppeeeeerrrrrr buzki an Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 20.11.07, 19:09 c.d eksperymentu b.z. Ale pogoda jest tu pod zdechłym azorkiem i ciśnionko ranosłabe niskie i cały dzień senny . Ale Biedrona dostała dziś nowe mebelko do sypialni i skreciła to wszystko SAMA, bo marcin w pracy . Ale spacerek i tak był i jest ok. Bole taż mniejsze no i nie mam PADACZKI i żadnych na rasie symptomów pozdrowienia Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 24.11.07, 19:27 No dziś wyjazd do domciu! Żal mi troche bo zżyłam sie z tą kochaną rodzinką. Wspaniali ludzie naprawde!!!! Gosia wiele mi pomogła w patrzeniu na siebia samą w regulowaniu moich emocji . Świetnie jest tak pobyć gdzieś gdzie te same lub podobne problrmy chorobowe ale zarazem inne i podejście do nich i różnica wieku też mi pomogła, bo Gosi młody i mocny temperament na mój charakter cichy zamknięty . Nauczyła mnie że duszenie emocji i zamykanie sie w sobie ogromnie wpływa na ból i na moje i tak chore mięśniei powoduje ich ogromne skutcze i cholerny ból . A i utraty przytomności też sie bioorą w więkrzości z emocji i ciśnienia tętniczego Świetnie sie u niej odblokowałam. Nokomletny luz i żadnych ataków nie było nawet ich symptomów mimo odstawiennia leków. Gosia to wspaniała ciepła choć niesamowicie "gorąca" dziewczyna mimo jej cierpienia potrafi dać z siebie wszystko. A Marcin podaje zastrzyki jak Anioł . I choć bolało to co ma boleć i czsami Ketonal w dupe sie przydał to tutaj czułam że moja głowa pracuje w miare normalnie . Taraz na pewno nie będzie mi żal rzucić kubkiem lub talerzem o podłogę jak coś mnie wpieni !!!! Eksperyment wychodzi super w domciu będe dalej . Dzieki Gosiu i Marcinie Jesteście wielcy!!! DZIEKUJE wam za cierpliwość. bonia Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 18.11.07, 16:52 to tak jak zwykle cholewcia jestem przewrażliwiona by coś lub ktoś ...ale juzodpuszcam - masz racje tu nie musze byc spieta. Od tego czasu jak spuchlam Gosia daje mi co wieczór ALERIC i na razie nie mam wiekszych problemów. pozdro wdycham jodzik Odpowiedz Link
maria.50 Re: historia mojej choroby 22.11.07, 21:45 Witam.Od wczoraj jestem na tym forum i poznaje Was i Wasze problemy ze zdrowiem.Sama jestem od ponad dwoch lat z etykietą fibro,ale tak naprawdę to nie mialam zadnych badan typu biopsja tkanki itp.Cierpię na opisywane przez Ciebie czy tez inne Panie dolegliwosci od ponad 10-ciu l.Jakby nie wizyty u czeskiego dr.ktory ból leczy akupunkturą,to nie wiem jakby wyblądala moja wątroba.Nie bylo nigdy tak zle ze mną jak teraz,dlatego postanowilam szukac pomocy w internecie i udało sie(przed dwoma laty tez ale bez powodzenia)Napisze o swojej chorobie na oddzielnym wątku ale teraz mam zapytanie do Ciebie i prosbę.Piszesz w samych superlatywach o lekarzach z Ustronia,czy moglabys podac mi jakiegos,do ktorego mozna sie udac z fibro.Mieszkam w Cieszynie to na rzut beretem. Cieszę sie,ze tu trafiłam a jedniczesnie smucę po lekturze wielu postow,a nawet wątków całych,jestem przygnębiona i przybita.Kiedys moze to wytlumaczę? Mam nadzieję,ze przyjmiecie mnie do towarzystwa wzajemnej pomocy(powinnam napisać duzymi literami)ale niech tak zostanie.Jutro powróce tu by doczytać resztę postów i poznawać wszystkich blizej.Pozdrawiam Cię serdecznie i rzyczę samych dobrych dni.Marysia Odpowiedz Link
boncia1 Re: historia mojej choroby 24.11.07, 19:12 Witaj Mario jestem w tej chwili w Swinoujściu u przyjaciółki . Ale dziś wyjeżdzam do domu do Chrzanowa po Kraków więc jak wróce wiecej ci napisze a ty w tym czasie napisz coś wiecej o sobiue w swoim wątku. Pamiętaj że tu na forum wiele możemy ci pomóc wirtualnie ale tylko tak jak to może pacjent lub chory na to samo co ty lub cierpiący w podobny sposób, ale zawszwe musisz wszystko konsultować z lekarzami ponieważ nie ze strony medycznej nie jesteśmy lekarzami . Także nie wszystkie wypowierzi możesz brać do siebie i to samo stosować . Ale z pewnościa jesteśmy tu wsparciem , możemy poradzić , wymienićpoglądy na tematy leczenia , a przedewszystkim na pewno ci p0omożemy duchowo i poradzimy to co możemy . Napisze ci wiecej o Szpitalu wUstroniu bo mam znów tam skierowanie i tam byłam ale poczekah aż wróce z podróży pozdrawiam załóż swój wątek , bo chyba cie jeszcze nie widziałąm śżyczę zdrówka Odpowiedz Link