Dodaj do ulubionych

Dylemat wyborcy

27.10.10, 19:29
Jeżeli dobrze zrozumiałem zasady demokracji w metropolii warszawskiej to jest tak, że grupa lub koalicja grup tworzy system wiekszosci w miescie. Budzet (a co za tym idzie cala reszta inwestycji) w wiekszosci powstaje z centralnego rozdzielnika (Centralnego Komitetu Budżetowego).
Jeżeli więc wiem jaka grupa ma największe szanse na przejęcie władzy w mieście, to powinienem głosować na ich delegaturę dzielnicową, radni dzielnicy nie związani z obecnie wiodącą grupą miejską będą mieli mniejszą skuteczność w negocjowaniu budżetu dzielnicy, innymi słowy przytnie się im kaskę tak,aby mieszkańcy w przyszłości wiedzieli na kogo nie głosować.

To z teoretycznego punktu widzenia wiadomo na jaką grupę głosować. Ale grupę tą reprezentuje kilkanaście osób, kogo wskazać? Oto jest dylemat wyborcy. Czy pracowitego mieszkańca ślęczącego w dokumentach i planach? Historia wskazuje, że nie jest to wybór optymalny, jak ktoś ślęczy w dokumentach to wyrabia sobie własne zdanie. O zgrozo! może się nawet z grupą nie zgodzić i w napadzie szału wolności i anarchii wypowiedzieć się przeciwko grupie. No i klops. Taki niepokorny nic nie załatwi, a jego niepoważne inicjatywy gremialnie na siódmym plenum spółdzielni zenum uziemimy. Niech ludzie wiedzą na kogo nie głosować.

To co tutaj zrobić? Ano trzeba się zorientować kto jest najmocniejszym fajterem w grupie i umie pięknie rozegrać swoje tematy. Potrzebny nam jest białołęcki Machiavelli, który ogra krnąbrną delegaturę grupy na Żoliborzu i namówi centralę na most Krasińskiego, który ogra cwane Śródmieście i wyrwie puste przedszkola aby teleportować je na ZB. A może to będzie ona, Machiavella? Kto wie?

Mam tylko takie wrażenie, że Machiavelli nie siedzi w Internecie. Jak powiedział klasyk, tu w sieci jest tylko pornografia i piwo.

Jak będziecie mieli jakieś sugestie to piszcie, bo ja mam problem z translacją tej teorii na wybór z listy.

Idę po piwo.
Obserwuj wątek
    • bialoleka.jest.jedna Re: Dylemat wyborcy 28.10.10, 08:58
      > Jeżeli dobrze zrozumiałem zasady demokracji w metropolii warszawskiej to jest t
      > ak, że grupa lub koalicja grup tworzy system wiekszosci w miescie. Budzet (a co
      > za tym idzie cala reszta inwestycji) w wiekszosci powstaje z centralnego rozdz
      > ielnika (Centralnego Komitetu Budżetowego).
      > Jeżeli więc wiem jaka grupa ma największe szanse na przejęcie władzy w mieście,
      > to powinienem głosować na ich delegaturę dzielnicową

      Z ta mala roznica, ze dzielnic w Warszawie jest 18, i kazda dzielnica chce sobie cos urwac. i pojawia sie pytanie, jak wazna dzielnica dla miasta jest Bialoleka? Kiedy sobie odpowiemy na to pytanie, zadajmy sobie posmutniali nieco kolejne. Jak wazna dla wladz oraz radnych (dzielnicowych i przede wszystkim miejskich) czescia Bialoleki jest Bialoleka wschodnia, przez optymistow nazywana Zielona?

      To ze jedna i ta sama partia (nie oszukujmy sie, bedzie to partia) zdobedzie wiekszosc w radzie miasta i dzielnicy nie gwarantuje wschodniej Bialolece prawie nic, czego dowodem sa dotychczasowe zielonobialoleckie inwestycje.
      Prawda jest natomiast, ze w duzym stopniu gwarantuje dokonczenie wielkich inwestycji okolo- i srodmiejskich.
    • praga_akcja_obywatelska Re: bardzo celne spostrzeżenia 28.10.10, 12:51
      Stąd ja proponuję:

      1. zakładamy, że i tak HGW wygra wybory w stolicy
      2. potrzebni są nam więc radni PO
      3. trzeba HGW pokazać, że nam się nie podoba
      4. głosujemy na Czesia, albo Wojtka
      5. lokalnie (dzielnicowo) popieramy PO, żeby miał KTO rozmawiać z HGW
      6. Pokazujemy HGW, że u nas przegrała
      7. nasi radni PO mogą tłumaczyć, że oni są w terenie silni, ale miasto gra przeciwko nim, stąd taki wynik HGW
      8. co do naszego Machiavellego - to moim zdaniem jest jeden - trzeba grać na lidera listy, bo z tego, co można się zorientować, to jest on głównym rozgrywającym na pewno na ZB, a i chyba na całej Białołęce jest silny - więc w naszym interesie jest, aby silny pozostał, a mieszka u nas

      zreszgtą pisałem już o tym o tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,36264,117723174,117723174,Zielona_Bialoleka_wybory.html


      rayker napisał:

      > Jeżeli więc wiem jaka grupa ma największe szanse na przejęcie władzy w mieście,
      > to powinienem głosować na ich delegaturę dzielnicową, radni dzielnicy nie zwią
      > zani z obecnie wiodącą grupą miejską będą mieli mniejszą skuteczność w negocjow
      > aniu budżetu dzielnicy, innymi słowy przytnie się im kaskę tak,aby mieszkańcy w
      > przyszłości wiedzieli na kogo nie głosować.
      • robe.rt.k Re: bardzo celne spostrzeżenia 28.10.10, 15:19
        Ja się z tym nie zgadzam!
        Dlatego właśnie zdecydowałem się kandydować do rady dzielnicy nie z żadnej partii (i tak do żadnej nie należę...) lecz z komitetu wyborczego mieszkańców Gospodarność. Trochę mam dosyć traktowania Białołęki, a zwłaszcza Zielonej Białołęki jak śmietnika Warszawy, gdzie wyrzuca się wszystkie śmierdzące (spalarnia śmieci) i trudne (kupcy ze Stadionu) odpady z cywilizacji Wielkiej Stolicy.
        Zajrzyjcie na stronę www.gospodarnosc.org.pl to może się przekonacie do zdania, że partie to nie najlepszy wybór w samorządach.
        Robert Kamionowski
        www.kamionowski.pl
    • toojaam Re: Dylemat wyborcy 29.10.10, 21:27
      Rozumowanie w zasadzie jest poprawne, mam jednak pewne watpliwosci.
      1. Rada dzielnicy jest srednio wazna, tam ida ludzie ktorzy chca dzialac lokalnie i zalatwiac lokalne sprawy, czyli jak rozumiem, walczyc o grunt , o poniadze i probowac pchac male rzeczy, drogi raczej nie wybuduja.
      Wazniejsza jest rada miasta, tam chyba decyduje sie o kasie, i tam nas naj bardziej olewaja. Najdziewniejsze ze nie znam nikogo z tej listy.
      Piszac ze nie znam, mam namysli ze nigdy o nich nie slyszalem.
      2. Jedynki maja swoje felery, pewnie maja ambicje wykraczajace poza nasza dzielnice, moze byc tak ze taka jedynka bedzie bardziej zainteresowana swoja kariera niz naszymi sprawami. Moze byc tak, ze lepiej dla jej kariery jest wspolpracowac z HGW niz starac sie o sprawy dzielnicy.
      • rayker Re: Dylemat wyborcy 30.10.10, 00:06
        Prawda, nie znamy motywacji ludzi walczących o nasze głosy. Nie znam też mechanizmów wewnątrzpartyjnych dyskusji budżetowych.

        Chodzi mi też o to, aby na kandydatów patrzeć pod względem użytecznych dla nas kompetencji. Wychodzi na to, że lokalny aktywista społeczny nie jest dobrym lobbystą interesów dzielnicy. Bo nie jest biegły w grze miejskej. Czyli jak ktoś robi dobrą robotę u podstaw i zostaje radnym, to przestaje robić to co robił dobrze, a zaczyna robić coś czego pewnie nie umie (od tego mogą być wyjątki).
        Taki paradoks.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka