Drodzy,
bardzo często spotykamy się z korkami w kluczowych miejscach ZB.
Np. na:
- skrzyżowaniu Mochtyńskiej i Kobiałki (zwłaszcza rano w okolicy 8,00)
- skrzyżowaniu Zdziarskiej i Ostródzkiej (też rano)
- Magicznej i Głębockiej (po południu)
- Juranda i Ostródzkiej (i rano i wieczorem)
- Brzezin i Ostródzkiej (rano i wieczorem)
- Brzezin/Hemara z Białołęcką... (rano..)
itd itp...
Nie bez przyczyny jako pierwsze podałem ulice podporządkowane....
Jeśli moi drodzy jedziemy jak baranki, jeden za drugim, gapiąc się w zderzak auta przed nami to nie zastanawiamy niestety się, że gość w bocznej uliczce czeka już 3-5 min żeby włączyć się do ruchu... A jest on dopiero pierwszym w kolejce, która przez ten czas zdążyła się ustawić.. Oznacza to, że kierowca, który stoi 5 aut za nim może zaliczyć już 15 min spóźnienie do pracy, przedszkola, żłobka, domu ..
Nie bez przyczyny jako pierwsze podałem ulice podporządkowane.... - to po raz drugi!
Bo tak naprawdę wszystko to kwestia empatii (uwaga trudne słowo!) oraz przestawienia się na tzw. "miejski model" jeżdżenia autem...
Otóż mimo, że nasza okolica sprawia większości z nas miłe, bliskie sercu wrażenie prowincjonalnej wiejskości, to jednak jest to mimo wszystko miasto, gdzie w pewnych miejscach i o pewnych godzinach ruch tworzy się naprawdę iście miejski!
I tak... w sercu Warszawy, gdzie kierowców jeżdżących w korkach od dawna lub od urodzenia jest stosunkowo więcej, kwestia wpuszczania kierowców z ulic podporządkowanych nie stanowi większego problemu bo: - "Tak czy siak jest gęsto. Za chwilę i tak utknę. Może to sąsiad wyjeżdża z bloku obok...?" itp...
Ten typowy, miejski odruch przedstawicieli naszego gatunku powoduje na ogół, że ruch - choć wolniejszy - staje się bardziej płynny...
Podobnie mogłoby być u nas....
Przecież nikt nie oczekuje, że zatrzymamy się z piskiem opon i radosnymi ruchami ramion, przez otwartą szybkę zaprosimy do włączenia się innychy do ruch....
Po prostu wystarczy zdjąć nogę z pedału gazy na max 3-4 sek. i 1 raz mignąć światłami drogowymi...
To taki sam znak, jaki daje się często w miasteczku czy wiosce, na długiej prostej poza "centrum" miejscowości, kiedy sąsiad chce wyjechać z posesji, a my właśnie wracamy do domu...
To naprawdę nic nie kosztuje! To w skali drogi z punktu A do B nie zwiększy nam czasu przeprawy więcej niż 1-2 min na całej tracie jazdy.... a o ile będzie płynniej, milej?
A o ile fajniej, kiedy los rzuci nas o nieszczęsnej godzinie w wymienione wyżej lokalizacje, ale kiedy będziemy użytkownikiem tej właśnie drogi podporządkowanej?
PRAWDA...?
Jeśli powyższy tekścik skłoni Cię do refleksji to będzie mi bardzo miło... Jeśli podzielisz się nim z sąsiadem, który akurat nie zagląda na forum ZB. to poczuję się zajebardzo spełniony!
Howg!

& Pozdrawiam
S,