anxiety3
29.04.06, 17:24
Zauwazylam go zupelnie przypadkiem. W sklepie, kupowalam wtedy farby. Ze
znudzeniem stalam w kolejce, kiedy nagle go zobaczylam... Nie potrafie tego
wyjasnic, ale wiedzialam, ze musze go miec. Doslownie. Wyroznial sie. Taki
dostojny...Klasyczna elegancja i prostota- piorunujaca mieszanka. Nie moglam
od niego oderwac oczu..Tak to sie zaczelo...Smieszne, ale nie pamietam
dokladnej daty, kiedy to sie stalo.
Byly rozne chwile , mniejsze i wieksze, wazne i zupelnie blahe, a on caly
czas przy mnie byl. Widzial, kiedy plakalam i kiedy cieszylam sie jak
dziecko. Wykorzystywalam go.. .A on dawal mi wszystko, co tylko chcialam.
Mialam coraz mniej hamulcow, naciskalam na niego mocniej i mocniej.
Nie wytrzymal. W koncu sie zlamal. Nic juz od niego nie dostane. Co wiecej,
nic juz od niego nie chce. Nie jest mi taki potrzebny, nie taki, jaki jest
teraz. Najsmieszniejsze jest to, ze nie jest mi z tego powodu przykro, to
byla naturalna kolej rzeczy, a teraz zastapie go nastepnym i tak samo
wykorzystam. Wycisne jak cytrynke do ostatniej kropli i znow siegne po
kolejna..