gutboj
18.09.08, 15:36
Forum osiedlowe zamarło, ale może ktoś tu jednak zagląda i przeczyta ten news.
Jak dowiedziałem się wczoraj (przypadkiem, na spotkaniu w sprawie remontu
drogi), deweloper skutecznie zaskarżył w sądzie uchwały wspólnoty - chodzi o
detale proceduralne - co skutkuje m.in. tym, że walka z deweloperem o dalsze
prace remontowe (usuwanie usterek) jest już w zasadzie przegrana. Usuwanie
usterek będzie trzeba robić wyłącznie z naszego funduszu, licząc na ew.
odszkodowanie później - kiedy przed sądem udokumentujemy te wydatki i wygramy
ew. sprawę z deweloperem. Przypominam tym, którzy nie wiedzą/nie interesowali
się sprawą; chodzi o poważne i kosztowne naprawy.
Mam podstawy sądzić, że błędy w procedurach zatwierdzających uchwały wspólnoty
mogą mieć swą przyczynę w złej pracy administracji osiedla. Z tego co
pobieżnie wiem, to skargę do sądu dewelopar oparł m.in. na tym, że członkowie
wspólnoty w złym trybie byli informowani o podjętych uchwałach. Jak pewnie
zauważyliście, dopiero ostatnio, Zarząd poprzez listy polecone poinformował
nas o podjętych uchwałach. Poprzednio były to tylko informacje ogólne - nie
przesyłane bezpośrednio do każdego właścicela. Rozumiem (tak mi się
przynajmniej wydaje), że odpowiedni - zgodny z ustawą - sposób dostarczenia,
jest obowiązkiem administracji? Jeśli tak, to administracja ponosi
odpowiedzialność za konsekwencje finansowe wynikające m.in. z zaskarżenia
uchwał przez dewelopera, który to sprytnie wykorzystał, ten zdawałoby się mały
błąd formalny.
Na ostatnim walnym zebraniu wspólnoty (chyba w marcu) apelowałem o zmianę
firmy administrujacej, która za bardzo duże pieniądze (dodatkowo p. Agnieszka
Skotarek z tej firmy zasiada w zarządzie wspólnoty i pobiera za to bardzo
wysokie wynagrodzenie!) sprzedaje nam usługi na skandalicznie niskim poziomie.
I jak można też domniemywać, może swymi błędami powodować wymierne szkody
finansowe. Jeśli przez to, że przez nieudolność administracji nie weszły w
życie uchwały, które mogły w jakiś sposób pomóc w wyegzekwowaniu od dewelopera
napraw, to my wszyscy będziemy płacić za te remonty - a de facto usuwanie
usterek deweloperskich. To wszystko możemy też odczuć przy ew. odsprzedaży
naszych mieszkań. Lokale i całe budynki na naszym osiedlu obarczone są wieloma
usterkami. To oraz zaniedbania (które wychodzą lub wyjdą w przyszłości) z
powodu miernej administracji, z biegiem czasu negatywnie wpłyną na ceny
mieszkań na naszym osiedlu. Oczywiście, mieszkamy w dobrej lokalizacji i nasze
mieszkania są "coś" warte, niemniej jednak, tym co teraz piszę, chcę (może
naiwinie, bo chyba nawet pies z kulawą nogą nie zagląda na to forum) zwrócić
uwagę właścicieli mieszkań na konieczność większego angżowania się w sprawy
wspólnoty. Nawet jeśli niektórych nic nie interesuje co się w zarządzie i
administracji dzieje, to może zaiteresują się tym, że jeśli nie poprawimy
zarządznia i administrowania naszą wspólnotą to nasze lokale zaczną tracić na
wartości więcej niż powinny, a dodatkowo będziemy zmuszeni do ponoszenia coraz
większych wydatków na remont.
Na tym opieram jakiś swój minimalny optymizm, że więcej osób zainteresuje się
sprawami wspónoty. Zwracam uwagę na to, że jesteśmy w takim momencie, że rynek
nieruchomości spowolnił i sama lokalizacja nie sprzedaje już (a przynajmniej
nie sprzedaje dobrze) mieszkania. Kupujący bardzo wnikliwie analizują stan
mieszkań, budynków etc. Są wybredni, bo jest bardzo wiele ofert.
Apeluję aby zacząć od jak najszybszego pozbycia się firmy administrującej (i
tym samym p. Skotarek z zarządu). Sam oferuję swoją pomoc w zoorganizowaniu
przetargu na nowego administratora. Idealnie byłoby też, gdyby ktoś z
mieszkńców - za odpowiednim wynagrodzeniem - zajął się stałym (wręcz
codziennym) nadzorem administracyjnym. Lepiej płacić komuś z właścicieli,
któremu zależy na tym, aby dobrze się działo, niż p. Skotarek, która niewiele
robi, lub popełnia kardynalne błędy.