jucha32
20.04.09, 21:23
Każdego dnia, wciąż na nowo uświadamiam sobie jak wiele straciłam
wraz ze śmiercią Adama. Ja i moje dzieci.
Gdy słyszę opowieści koleżanki z kolejnego wyjazdu wiem, że ja nigdy
tam nie pojadę.
Gdy widzę moje szwagierki jak sobie śpiewają piosenki wiem, że już
nigdy nie będę taka beztroska.
Gdy odbieram dzieci z przedszkola i widzę rodziny: mama, tata i
dziecko wiem, że moje dzieci nigdy tego nie doświadczą.Ja również.
Po nich zawsze będzie przychodzić matka, babcia lub dziadek.
I takich przykładów mogłabym mnożyć. Śmierć bliskiej osoby okalecza.
Bardzo. I tak naprawdę po jakimś czasie zostajemy sami z tym bólem.
Tak bardzo pusto jest w moim życiu. Wszystko jest takie
powierzchowne.Ludzie czasmi mają takie śmieszne problemy, że chce mi
się krzyczeć, aby dali sobie spokój z tymi głupotami.
Całkowicie przewartościowało się moje życie. To co kiedyś urosłoby
do rangi ogromnego problemu w tej chwili nie ma znaczenia.
Teściowie mają inne dzieci, brat i siostra własne rodziny. Pozostały
brat i dwie siostry Adama są za młodzi, aby rozpamiętywać śmierć
brata.
Moi przyjaciele, znajomi zajęci są swoimi sprawami, problemami.
Życie nawet dla mnie się nie zatrzymało. Tak wiele planów, marzeń
w jednym momencie pękło jak bańka.
I nawet jeśli kogoś może kiedyś spotkam to miejsce pozostanie na
zawsze puste.
Czasami tak bardzo chciałabym umrzeć.Ale wiem, że nie mogę.
Chciałam Wam coś powiedzieć, ale chyba nie do końca mi się udało.
Zresztą Wy wiecie, że nie wszystko da się wyrazić słowami.
Chciałam Wam również podziękować za ten rok kiedy byliście ze mną.
W sobotę wyprowadzam się do swojego domu, a tam nie mam interetu
i nie wiem, kiedy będę miała. Teraz rzadziej będę zaglądać na forum
i na naszą klasę.
Tak się cieszyłam na myśl o przeprowadzce, a teraz się boję.Boję się
tego nowego życia.
Pozdrawiam. Justyna.