Gość: Drudza
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.04.15, 14:39
Od prawie dwóch lat mieszkam w bloku na podolszycach administrowanym przez msm chemik. Zastanawiam się co robią ludzie pracujący w administracji osiedla. Nigdy nic nie wiedzą, nie potrafią wyjaśnić. O co by ich nie zapytać to jakby się rozmawiało z dzieckiem - wiecznie zdziwieni i zaskoczeni, że w ogóle ktoś o coś pyta.
Mają taki śmieszny zeszyt, w którym zapisują różne rzeczy do zrobienia, np. wymiana nadstawek balkonowych, montaż zadaszenia nad balkonami. Jak człowiek chce się dowiedzieć kiedy dane prace zostaną wykonane to jest wielka niewiadoma. Wręcz drwiący śmiech, że ludzie są pozapisywani lata wstecz a roboty jeszcze nie wykonane. No do cholery! Na co ja płacę fundusz remontowy? Skąd opłaty eksploatacyjne? Na co to wszystko idzie?
Jestem szczerze powiedziawszy zdegustowany podejściem do lokatorów ludzi odpowiedzialnych w spółdzielni za administrację. Spychologia i chowanie głowy w piasek. Najlepiej jakby się wszystko samemu zrobiło i nie zawracało im głowy. Żenada dosłownie.
Pomijam już fakt, że mamy XXI wiek a spółdzielnia nawet nie ma strony internetowej.
Co sądzicie? Jest tu więcej lokatorów chemika?