Za oknem zimno, szaro, buro i deszczowo. nic tylko siedziec w domku,
przegladac letnie zdjecia, popijac winkiem podjadac..hmmm czekoladki? i
wreszcie wziasc atlas i planowac przyszloroczne wakacje.
Ja sie dzisiaj po raz kolejny rozmarzylam, pomimo tego, ze Ateny tuz
zaraz...bylismy w greckije restauracji, jedzenie pyszne, muzyka (jak dla mnie
- laika) przednia...i od razu zacknilo mi sie (czy to poprawna pisowania??) za
Grecja. Mzoe zeby tak przyblizyc tamte klimaty poplanujemy troche

?
Ja to mam juz plan maksi. marzy mi sie tydzien na Korfu (jeszcze zaleglosc z
tego roku, za dlugo soe zastanawialam, potem nie bylo juz miejsc

), to co mi
sie ostatnio zaczelo marzyc to kilkudniowy objazd Peloponezu (jezeli w ogole
to tylko na tyle bedzie mnie stac czasowo), no i jeszcze gdzies na dwa
tygodnie wypad z mezem, pewnie jako baza Riwiera Olimpijska ale stamtad
chcialabym pojecach do Epiru i Zagorii...ach marzenia...
Ale czym bylibysmy bez marzen...

pozdrawiam Was cieplutko
Maraska