Dodaj do ulubionych

wytwórnia wypraw??

IP: *.eranet.pl 20.06.07, 13:14
byl ktos może z tym biurem?? istnieją dopiero od niedawna, a organizują
głównie wyjazdy na Ukraine. za wszelkie info-wielkie dzieki:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Karolka Re: właśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 20:06
      Wyjeżdzam z nimi na Krym 10 września. Moja koleżanka była rok temu, wróciła
      cała, zdrowa i zadowolona. Za ok. 700 zł nie ma co się spodziewać luksusów, ale
      podobno warunki były całkiem przyzwoite, coś w stylu polskich schronisk
      młodzieżowych, tyle tylko, że pokoje są 2-4 osobowe, a nie 15osobowe. Więcej
      będę wiedziała jak wrócę. Ale kiedyś jeździłam na obozy harcerskie, więc jakos
      zniosę ten brak luksusów.
        • Gość: pazdi Re: właśnie IP: *.poczta-polska.pl 24.07.07, 14:27
          No ja wlasnie wrocilem z krymu, bylem tam za posrednictwem Wytworni
          Wypraw.Kilka uwag, beda pozytywne i negatywne :-) Podroz - bez zaskoczenia,
          mialo byc ciezko i bylo (tzn duszno i goraco w pociagach). Upewnijcie sie co do
          poscieli bo ja mialem info ze trzeba bedzie ja wykupic wiec wzialem wlasne
          przescieradlo a okazalo sie ze mielismy ja w cenie.
          Zakwaterowanie - super, spodziewalem sie znacznie gorszych warunkow.
          Czysciutkie, nowe pokoje ( poza lozkiem nic w nich nie ma ale czego wiecej w
          takiej sytuacji potrzeba do szczescia :-), do dyspozycji kuchnia, lodowki. Nowe
          toalety i prysznice. Do dzikiej plazy prawie pol godz. z buta ale da sie
          przezyc.Spoko.
          Wycieczki - niestety na minus w moim odczuciu. To ze poruszalismy sie nieco
          zdezelowanymi Ikarusami az tak mnie nie dziwi choc ich awarie skracaja czas na
          zwiedzanie. Wycieczki startuja ok 06.00 ( jak sie kierowca nie spoznil)
          zwiedzanie zaczyna sie ok. 9-10 i przebiega dosc chaotycznie. Zasada jest taka
          ze na wariata lecimy 2-3 godz( zapomnij w tym czasie o toalecie czy zrobieniu
          jakiegos fajnego zdjecia), potem jest jakas przerwa i znow latanie z
          wywieszonym jezorem. Robi tak zwlaszcza Pawel, organizator, ktory chce chyba
          jak najszybciej odbebnic dana trase a potem niech se ludzie robia co chca.
          Co do zawartosci merytorycznej tych eskapad - generalnie ciekawe(fajny
          przewodniki po czufut kale i bakczysaraju) choc nowy swiat mnie osobiscie na
          nogi nie powala a dolina przywidzen to juz jakies kompletne nieporozumienie...I
          na koniec cos co mnie najbardziej poirytowalo - dziwny rozklad tych
          wycieczek.Otoz po tej 3 dniowej podrozy z polski bylismy na miejscu ok.godz 14-
          15 (nie pamietam dokladnie)i kazdy chyba marzyl by nazajutrz sie pobyczyc na
          plazy. Otoz nie, nazajutrz byla 1-szawycieczka. I analogiczna sytuacja na koncu
          wyjazdu - to ze wyjezdza sie wieczorem pociagiem do odessy nie oznacza ze ma
          sie caly dzien w osrodku na spakowanie, ostatni prysznic itd. Startuje sie rano
          z plecakami na ostania wycieczke a potem prosto do pociagu do Odessy.
          Co do pobytu z samym zaoziernoje - wiele zalezy od grupy, mnie irytowalo ciagle
          przesuwanie zbiorek na wspolne wyjscia w teren ( czyli knajpa itd). Chyba
          LEPIEJ SIE DOBRAC MNIEJSZA, BARDZIEJ MOBILNA GRUPA.
          Posilki - wspolne (dla chetnych oczywiscie)wieczorem po wycieczkach u Olega-
          smaczne i w przystepnej cenie. W wolne dni brak, raz byla proba ale po tym jak
          zamiast o 15.00 obiad zjedlismy ostatecznie o 17.00 nikt juz chyba wiecej nie
          chcial sie tak umawiac. Byl smaczny to fakt ale bylismy wsciekli ze urawano nam
          w ten sposob 2 godz. plazowania.
          Aha - bardzo istotna sprawa. Wezcie cos na
          komary, my sie ich nie spodziewalismy a ciely rowno.I sa jakies szybkie
          skubance, ciezko je upolowac nawet na reku :-)
          To tyle, w razie pytan odpowiem
            • Gość: Atena Re: właśnie IP: 213.31.180.* 03.09.07, 11:57
              Może ktoś jeszcze opisze swoje wrażnia z pobytu na Krymie. Z
              koleżankami wyjeżdzamy w ostatnim terminie interesuje mnie ile mniej
              wiecej zabrać pieniedzy jak duzo wydaliście na wejściówki i bilety
              autobusowe podczas wycieczek??? I jak przedstawiaja sie ceny w
              Eupatorii?? lwpiej jest zabrać dolary euro czy od razu w Polsce
              wymienic na hrywny?? bede wdzieczna za inne praktyczne porady. Z
              góry dziekuję za informacje.pozdrawiam
                • Gość: Kraciata Re: właśnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 17:05
                  Po pierwsze - to chyba zalezy z kim się wyjeżdża, tzn. od pilota. Ja
                  byłam z bardzo fajną dziewczyną i nie narzekam. Wszytsko jest do
                  obejrzenia dla chętnych, nie musisz więc wstawać rano. Droga
                  oczywiscie długa, więc obojętnie jakim autokarem jedziesz,
                  kilometrów nie skrócisz. A za te pieniążki i tak spodziewałam się
                  czegoś gorszego.
                  Co do reszty - ta "nowa" wytwórnia istnieje 6 lat, może to nie jest
                  tak rozpowszechnione, ale tak właśnie jest.
                  Co do reszty - na ostatni wyjazd myślę, że trzeba wziąść już ze sobą
                  cieplejsze rzeczy. Na miejscu jest dośc dobrze wyposażona kuchnia,
                  więc grzałki i garnki można odpuścić. :) W pociągach jest pościel w
                  cenie biletów, nie trzeba kup[ować samemu. Wszystkie wejścia wynoszą
                  ok. 80 hrywien, ale po sezonie może być już taniej. Lepiej opłaca
                  się kupić tu dolary czy euro i wymienić we Lwowie czy Kijowie.
                  Z alkoholem przez granicę - dwie butelki wódki przeliczane na wino
                  czy piwo (nie razem). Ale może nie złapią ;)
                  Pozdrawiam serdecznie, Kraciata - Anka
                  • Gość: raiha Re: właśnie IP: *.eranet.pl 05.09.07, 18:58
                    ja miałam 320$ i jeszcze przywiozłam do domu:) niczego sobie nie
                    żąłowałam ani na niczym nie oszczędzałam. starczy spokojnie 200$ w
                    pociągu bylo ciężko, ale do wytrzymania (choć musielismy znieczulać
                    się alkoholem:D ). na wycieczki radzę jeździc-są doćś fajne, choć
                    wyczerpjące. dużo biegania. jesli będzie z Wami Paweł - wtedy nie
                    będziecie wiedzieć, co robic-zdjęcie, słuchać czy uważać, żeby się
                    nie zgubic:) na miejscu jednak sa przewodnicy - z reguły dośc fajni
                    (najlepszy jest Oleg-cudowny po prostu-zreszta, same się przekonacie)
                    warunki ogólnie sa znosne-w pokoju tylko łóżka i mały stolik nocny,
                    łazienki i kuchnia na zewnątrz.
                    jesli chodzi o jedzenie, to my mielismy mozliwośc wykupywania po
                    wycieczkach obiadokolacji .ceny w zalezności od tego, co jedliśmy,
                    ale ok 15 hrw.
                    na granicy sprawdzali nas dośc dokłądnie, ale żadnego alkoholu nie
                    zarekwilowali;) pochowaj po prostu w plecaku, zapakuj w brania albo
                    w ręczniki i będzie dobrze (można przewieżć albo litr wodki albo dwa
                    wina albo 5 piw - ale to tylko teoria)
                    pieniądze radzę zmienic na granicy, bo we Lwowie moze nie być już
                    czasu :)
                    bawcie się dobrze:)
      • Gość: bywalec Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.eranet.pl 11.05.08, 21:07
        Evpatoria to miejsce, gdzie jest stosunkowo najmniej turystów - ceny dużo niższe... do Jałty jest ponad 150km - jadąc na wycieczkę jednodniową musicie liczyc się z tym, że w autobusie (np. zdezelowanym Ikarusie) bedziecie siedzieć 6 godzin (jadąc w dwie strony)...
        pociągi na Ukrainie niestety nie należą do czystych... czasem skład kilkunastu wagonów czeka na podróżnych przez 3 godziny... obsługa sprzątająca nie ma czasu nawet zajrzeć do wagonów... trudno opisać ten mikroklimat... ale warto chociaż raz jechać...
        plackarty są ciekawym przeżyciem... nie dajcie się wmanewrować w miejsca od 37 - są zlokalizowane wzdłuż przejscia a kanapy do spania są mniejsze... oraz nie bierzcie miejsc 32-36 - są w ostatnim kupe (kupe=popularna nazwa boksa w plackarcie, nie mylić z wagonem kupe) przed kiblem... czad nie z tej ziemi;)))

        Pozdrawiam

        Ukraina
    • Gość: ingolinda Re: wytwórnia wypraw?? IP: 91.193.98.* 27.05.08, 22:35
      hej, ja byłam dwa lata temu na krymie i było fantastycznie Warunki
      studenckie - łazienka na zewnątrz, ale pokoje za to 2-3 osobowe w
      takich śmiesznych domkach rodem z osrodków wszasowych w prl:)przede
      wszystkim świetny program,przepiękne miejsca, niesamowita taniocha
      no i brak zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych A jezeli
      chodzi o podrózowanie w wagonach sypialnych i marszrutkach no to
      niesamowity folklor, ale miało swój urok:)Tylko weźcie śpiwór
      koniecznie
      • Gość: aika Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.233.54.24.static.cablesurf.de 01.06.08, 15:51
        Hej ja wspólnie z moimi 2 koleżankami wybieramy się z wytwórnią 2 sierpnia na
        Krym.Od znajomej z roku dowiedziałam się że wszystko jest naprawdę dobrze
        zorganizowane, podróż pamięta się długo , ale i takie rzeczy trzeba przeżyć,
        jedyne zastrzeżenia miała do hotelu robotniczego we Lwowie ... zobaczymy co to
        będzie pozdrawiam
    • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 19.06.08, 23:42
      Kurcze - cięzko mi uwierzyć, że komuś się podobało bieganie jak w wojsku w
      wakacje. Nawet jesli było tanio. I pownie w temperaturze bliskiej 50 stopni C.
      Po to cały rok łazimy ba rozkaz, na czas ? chyba na wakacjach liczy się luz nie
      ? Krym jest wspaniały, ale do kontemplacji, romantyzmu i wypicia piwka w
      ciekawych miejscach bez stresu, ze trzeba wstać, albo iść coś zjeść. Jesli ktoś
      naprawdę nie ma pieniędzy, to może wziąc namiot i rozbić się w jakims ogródku (
      to normalne ) z dostepem do łazienki płacąc grosze. Na pewno wtedy nie będzie
      oszczedzał na piwku, jedzeniu i nie bedzie wstawał na rozkaz.
      • Gość: fanciszek Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.autocom.pl 20.06.08, 11:07
        nie cfaniakuj.
        Każdy spędza wakacje jak mu pasuje.
        Jeśli przez cały rok pracujesz w kieracie w korporacjach po 12 godzin dziennie
        to może masz chęć i pieniądze posiedzieć przy piwku. Twój wybór. Nikt nie
        krytykuje Ciebie nie krytykuj innych.

        Choć obawiam sie że tego nie zrozumiesz.
        Jakże to znamienne dla mrówek "łażących na rozkaz".
        • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 23.06.08, 12:03
          Jesli mu pasuje to ok.
          P.S. Mam swoją firmę, więc nie muszę słuchać rozkazów. Po prostu
          chodzi mi o to, że lepiej wydać pieniądze na zabawę i odpoczynek na
          Krymie niż dawać zarabiać innym firmom i się ograniczać finansowo i
          czasowo. Właśnie jesli ktoś ma mało pieniędzy powinien się
          skrzyknąć w kilka osób i zorganizowac wyjazd samemu.
    • Gość: krymik Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.compower.pl 22.06.08, 22:39
      ja też byłam na Krymie z WW w 2007 i było bardzo fajnie.. oczywiście zdarzały się wtopy, ale nie zniechęciły mnie do WW. Nie każdy sambir jest włóczykijem i jedyne, co chce robić na wakacjach to pić piwo albo wino. Ja lubię zwiedzać, a tam mogłam zwiedzać do woli. I wcale nie trzeba chodzić z przewodnikiem, bo na moim turnusie były osoby, które zwiedzały sobie np. Kijów na własną rękę.
    • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 23.06.08, 00:24
      Ja tylko wyraziłem swoje zdanie. Wynika ono z ogromengo doświadczenia z Krymu
      oraz z prostej psychologii życiowej. Po prostu według mnie wakacje, a w
      szczególności pobyt na Krymie powinien być LUZEM i ODPOCZYNKIEM. Faktycznie znam
      ludzi, kórzy chcieli " zaliczać zabytki " wedlug ustalonego planu i tempa, ale
      to nie wpłynęło dobrze na ich nerwy ani psychikę. Takie są moje doświadczenia
      ale rozumiem zdanie innych. Podanie namiarów na mnie było odpowiedzią na
      konkretny post. Myślę, ze podanie wszystkich namiarów na mnie zwiększa moja
      wiarygodność. Może faktycznie wygląda to na kryptoreklamę, której nie
      potrzebuję, a wszczególności tutaj :):):) więc poproś moderatora o wykasowanie
      tych adresów.
          • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 31.07.08, 00:27
            Dajcie spokój ze zorganizowanymi wyjazdami ! Macie ostatnią szansę, żeby poczuc
            klimat prawdziwego KRYMU, zanim "zeżre" go komercja. Pogadajcie z innymi ludżmi,
            którzy jadą i jedżcie sami. Na pewno sobie poradzicie. Zróbcie to, zanim na
            Krymie pojawi się pełno Francuzów, Niemców i reszta świata. Poznacie wspaniałych
            ludzi i przeżyjecie przygodę. Przez duże P. Bądżcie panem swojego czasu i
            wyboru. Kupcie sobie jakiś przewodnik i poszukajcie w internecie. No chyba, ze
            faktycznie jsteście totalnymi nieudacznikami. Krym naprawdę uczy zycia i to nie
            jest niebezpieczne.
            • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 31.07.08, 00:39
              Troszke przesadziłem z tymi nieudacznikami - jeśli ktoś jest w starszym wieku
              itp, to naprawdę polecam zorganizowany wyjazd. Sugerowałem się tym, że na Krym
              jeżdżą głównie ludzie młodzi i pełni sił. Polecam jednak sprawdzenie planu i
              tempa wycieczki. Widziałem wileu wymęczonych i niezadowolonych Polaków na
              Krymie. Należy poważnie wziąć pod uwagę upał i problemy ze zmianą klimatu.
              Polecam zasięgnąc rady u organizatora, na jakie problemy zdrowotne się narażamy.
    • justinekj Re: wytwórnia wypraw?? 08.08.08, 14:43
      mam pytanie,czy ktoś jedzie z WW 15 września na Krym z południowo-
      wschodniej Polski?.chodzi mi o to czy będzie się ktoś dosiadał w
      Przemyślu bo jest taka możliwość.Z góry dzięki za odp.Pozdrawiam :)
    • Gość: echo Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 23:20
      Wytwórnia Wypraw? ODRADZAM.

      Byłam na 17-dniowej wycieczce na Krym. Kiepska organizacja, szef Paweł, który traktuje jak intruza każdego, kto odważy się zwrócić mu uwagę, że nie do końca wywiązuje się ze swoich obietnic. A konkretnie chodziło między innymi o to, że mieliśmy 2 wycieczki pod rząd. Mimo wcześniejszych ustaleń, że nigdy tak nie będzie. A zostaliśmy o tym poinformowani wracając z pierwszej z tych wycieczek (która trwała od 6 rano do ok.22). Następnego dnia wycieczka też zaczynała się o 6. Bardzo "miło" wchodziło się (a raczej wbiegało, jak to zwykle z "przewodniczką" Olą) potem niewyspanym i zmęczonym na Czatyrdah, ok. 3 godzin... Kiedy już udało nam się złapać Pawła po 1. z tych wycieczek i poprosić o wyjaśnienie, czemu nastąpiła zmiana planów, nawet nie umiał spojrzeć nam w oczy i plątał się w „zeznaniach”. Najprawdopodobniej zrobił te 2 wycieczki pod rząd dla oszczędności – inna grupa wylatywała tamtego dnia do Polski, więc musieliśmy ich podwieźć…Może bym jakoś to przełknęła gdyby Paweł raczył nas wcześniej o tym wszystkim poinformować. W ogóle, wyciągnięcie z niego jakichś informacji często było trudne. Rzadko zdarzało się, żeby ogłaszał coś w obecności całej grupy. Najlepiej poinformowani byli ci, którzy się z nim zakumplowali. Mieliśmy również to nieszczęście, że okno naszego pokoju wychodziło na patio, miejsce, gdzie część wycieczki codziennie imprezowała (a raczej darła ryja… ) do rana. Mimo licznych próśb o ciszę (nie tylko z naszej strony, ale także ze strony mieszkających w tym ośrodku Ukraińców i Rosjan) co noc powtarzało się to samo. Kierownictwo oczywiście nawet nie kiwnęło palcem, żeby coś zrobić z tą sytuacją. A to z tego prostego powodu, że „bawili” się oni razem z całym tym towarzystwem. Ja rozumiem, że wakacje, że można się napić, że można posiedzieć i pogadać nawet do późna, itd. Ale żeby siedzieć i drzeć się do 2. w nocy przed wycieczką, na którą trzeba wstać o 4.30? Przez to wszystko nasi sąsiedzi – Ukraińcy specjalnie budzili nas wcześniej w nasze wolne dni. Raz nawet urządzili w nocy swoją imprezę, specjalnie puszczając muzykę na cały regulator. Paweł jak zwykle stanął na wysokości zadania – przyciszył im muzykę, a potem schował się do swojego pokoju. Muzykę oczywiście za chwilę pogłosili.

      Następna sprawa - Ola, nasza pilotka, przewodniczka czy jak ją tam nazwać...Zwiedzanie z nią Odessy to jakaś farsa. Trucht przez parę ważniejszych ulic, podczas którego powiedziała kilka zdań dosłownie wyjętych z przewodnika, którym my akurat też się posługiwaliśmy. Na innych wycieczkach też się nie popisała - hasło tej wycieczki to: "Chodźcie, idzieeeemy!". Skalne miasto? Nie, nie ma czasu na wejście do wydrążonych skał, musimy iść. Tarchankut? Zatrzymasz się na zrobienie paru zdjęć wycieczkach – zostajesz 100 metrów w tyle. Schodzenie z Aj Petri? Stromo, ślisko, błoto. W takich warunkach nie da się iść zbitą grupą, więc ci, którzy szli z przodu musieli czekać na tych z tyłu. Kiedy ci z tyłu wreszcie się jakoś doczołgali, grupa od razu ruszała, bo przecież już odpoczęła. Każdy z chociaż minimalnym doświadczeniem w prowadzeniu jakichkolwiek grup wie, że wszyscy muszą mieć czas na odpoczynek. Ale nie tutaj. Po prostu pełna amatorka. Na innych wycieczkach podobnie. Sprawiała wrażenie, jakby biła rekord w jak najkrótszym czasie zwiedzania - odbębnić i mieć spokój. Co z tego, że my już pewnie nigdy nie wrócimy w te miejsca, ona będzie tam jeszcze sto razy i nie musi mieć czasu na zrobienie zdjęć.
      Według mnie ta dziewczyna była zupełnie nieprzygotowana do swojej roli. Na prawie każde pytanie odpowiedź była jedna :”Nie wiem.”

      Nie wiem, może jestem nienormalna, ale dla mnie cała ta sytuacja była jakaś chora.

      Rozpisałam się ze szczegółami, choć to i tak tylko część moich zarzutów. Po prostu chciałam was ostrzec. Na stronie wszystko wyglądało pięknie, ale rzeczywistość często od tego odbiegała. Za chwilę może odezwą się obrońcy Pawła i spółki, ale chętnie z nimi podyskutuję. Podczas wycieczki spotkałam się kilka razy z opiniami, że po prostu wstyd będzie komuś polecić tą wycieczkę i to biuro. W zupełności się z nimi zgadzam. Prowizorka i amatorka. Nie dajcie sobie zepsuć wakacji stresem i nieustannym pośpiechem – Krym jest piękny, radzę po prostu wybrać inne biuro lub nawet jechać na własną rękę. Chętnie odpowiem na wszystkie pytania dotyczące tego, pożal się Boże, „biura”.
      • Gość: ewa Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 16:18
        Przykro mi,że wyprawa na Krym była dla Ciebie koszmarem.Ale jak sama już to
        wiesz w góry nie chodzi się w sandałkach, klapkach, japonkach .Zejście z Aj
        Perti było niebezpieczne i faktem jest,że nie powinniśmy tam wcale wjeżdżać po
        deszczu. Z tekstu Twojej wypowiedzi sądzę,że byłyśmy w tej samej grupie. Jedyne
        zastrzeżenia jakie mam dotyczy przeładowanego programu zamiejscowych wycieczek.
        Miejscowy przewodnik chciał jak najszybciej odbębnić program i wrócić do
        domu(jak to w pracy)a ja chciałam mieć czas na chwilę zachwytu nad oglądanymi
        miejscami.Program wycieczek jest przeładowany, ale najprawdopodobniej
        organizatorzy chcieli pokazać jak najwięcej z piękna Krymu. Byłam od innych
        uczestników dużo starsza. Dlaczego ja nie miałam żadnych problemów kondycyjnych
        i raczej byłam na czele grupy? Jak to świadczy o kondycji polskiej młodzieży?
        Nie znałam nikogo z Was , ani nikogo z organizatorów. W grupie było kilka osób
        niezadowolonych nie tylko z wyjazdu ale ze wszystkiego. Co do imprez... Może
        czasami było trochę za głośno, ale kiedy zbierze się 12-14 osób, które
        dyskutują, coś sobie opowiadają ,śmieją się - jest głośno. Mnie bardziej
        denerwowało szczeniackie zachowywanie się kilku osób w miejscach publicznych ,
        w marszrutkach, metrze ( piski, głośne rozmowy, głośne komentarze dotyczące
        ludzi i okolicy). To nie najlepiej świadczyło o kulturze nas Polaków i było dla
        mnie żenujące. A imprezy... Każdy wiek ma swoje prawa. Osobiście podziwiam
        młodzież,że po imprezie do 1-2 rano potrafili wstać i o 6.00 zameldować się w
        autobusie na kolejną wyprawę .Okna mojego pokoju też wychodziły na patio
        ,mieszkałam na dole i nie siedziałam z nimi do końca, nie piłam.
        Nie wiem czego oczekiwałaś po tym wyjeździe. Co do mnie to spełnił moje
        oczekiwania i chciałabym pojechać gdzieś z nimi w przyszłym roku.
        Zarzucasz mi reklamę biura. Obie jako uczestniczki mamy prawo wypowiedzieć swoje
        zdanie na temat wyprawy. Nie było idealnie( nigdy nie jest) ale było fajnie i
        oglądając zdjęcia z przyjemnością będę wspominać miejsca które zobaczyłam i
        ludzi których poznałam.
        Przykro mi,że nie potrafiłaś się bawić.
        Pozdrawiam
        • Gość: echo Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 21:31
          „Ale jak sama już to wiesz w góry nie chodzi się w sandałkach, klapkach, japonkach”

          No co ty nie powiesz. Wyobraź sobie, że miałam normalne buty. Mimo tego, że według kierownictwa sandały miały spokojnie wystarczyć.

          „Dlaczego ja nie miałam żadnych problemów kondycyjnych
          i raczej byłam na czele grupy? Jak to świadczy o kondycji polskiej młodzieży?”

          Wiesz, nie każdy jest przyzwyczajony i ma ochotę biegać po górach. Jeśli tobie to odpowiada to twoja sprawa, ja napisałam tylko swoje odczucia. A to, że niektórzy zostawali z tyłu było głównie spowodowane nie kiepską kondycją a tym, że ludzie chcieli po prostu chwilę spokojnie się rozejrzeć, chłonąć piękno przyrody, zrobić zdjęcie.

          „Osobiście podziwiam młodzież,że po imprezie do 1-2 rano potrafili wstać i o 6.00 zameldować się w autobusie na kolejną wyprawę .”

          A ja nie podziwiam chamstwa, jakim jest przeszkadzanie w odpoczynku innym. Były inne altanki, w których mogliście siedzieć, ale jakoś zawsze wybieraliście to samo miejsce.

          „Zarzucasz mi reklamę biura.”

          Nie ja, to ktoś wyżej.

          „Przykro mi,że nie potrafiłaś się bawić.”

          Przykro mi, że zarówno kierownictwo jak i część uczestników często mi to utrudniała. Poza tym, chyba mamy inne wyobrażenie tego, jak ma wyglądać „zabawa”.

          Jeśli według ciebie wyjazd z nieprzygotowaną przewodniczką i tak ułożonym programem, etc. jest „fajny” to zazdroszczę tak niskich oczekiwań. Ja oczekuję chociaż minimum profesjonalizmu.
        • patrrrycjaaa Re: wytwórnia wypraw?? 10.08.08, 10:26
          Co tu ma kondycja do rzeczy? Ja weszłam na mały Czatyrdah ostatnia i przyznaję,
          że był to szczyt obciachu, kajam się pokornie, co chyba nie zmienia faktu, że
          jak "ogon" dochodzi to reszta grupy nie rusza na Boga tylko czeka jeszcze
          chwilę, bo wiadomo, że tył zawsze będzie się ociągać!!

          I tu praktyczna rada dla osób jadących na Krym: to jest regularne chodzenie po
          górach, jaskiniowych miastach, WEźCIE DOBRE BUTY!

          Dla tych, którzy wybierają się z Przetwórnią Przypraw, zapraszam do pytań na
          priva, mam zdjęcia zacnego przybytku, w którym mieszkaliśmy, bo czegoś takiego
          to jeszcze nie widziałam... łazienki nie było, umywalki na zewnątrz, nawet
          żadnej półki dookoła... kosmetyki trzeba trzymać w garści, ręcznik też. Pokoje
          przypominają celę: łóżka, 1 szafka nocna, szafy nie stwierdzono. Nie wiem, Ewa,
          gdzie wyjeżdżałaś w latach poprzednich i jaką masz skalę porównania, że tak Ci
          się podobało.

          Ewa, a może zapytasz ludzi z siedmioosobowego pokoju jak im się mieszkało, mimo
          że mieli obiecane dwójki czy czwórki??

          Tak Ci się podobali zabawowi młodzi ludzie, bo przespałaś jak Karol bełtał z
          piętrowego łóżka w 14-osobowym pokoju we Lwowie na swoje i innych rzeczy a także
          na naszą pilotkę, która udawała, że śpi, ale była zabawa, mmm-mmmm!:D

          Osobom, które wybierają się z Przetwórnią gorąco życzę żeby ich pilotem była
          Patrycja, bo o Pawle nic nie wiem, za to Ola jest do niczego. NIC nie wie,
          zachowuje się jakby sama była jedną z uczestniczek. Zero profesjonalizmu. Pod
          koniec już nawet jej się nie chciało udawać jak bardzo nie lubi niektórych osób
          ("Brakuje mi trzech biletów, pomyślałam, że to wy." wow, pomyślałaś? Sama? Czy
          poszłaś zapytać Pawła?).

          Co do Pawła, to chyba za długo siedział na Krymie i zapomniał ze argumenty w
          rodzaju "JA SKAZAł", czyli tak powiedziałem i tak będzie, mogą do nas nie
          trafić. Z drugiej str muszę przyznać, że zaskarbianie sympatii części
          uczestników przy wódce wyszło mu na dobre, bo nikt nawet nie sarknął na zmiany w
          planie wycieczek, cwaniak z niego. A w kontaktach międzyludzkich kawał buca.

          W skrócie: wszystko, co widzicie w planach wycieczki może ulec zmianie w
          zależności od tego, na czym Paweł będzie chciał przyoszczędzić. Nie możecie być
          pewni niczego :]

          Krym piękny, cudnie, pewnie tam jeszcze pojadę [ZWIEDZIć WSZYSTKO NA SPOKOJNIE,
          a nie skupiając się wyłącznie na grafiku!]. Żadna w tym zasługa Przetwórni.

          Polecam ten wyjazd osobom nie dbającym o higienę osobistą, będą zachwycone :]

          P.S. Ewa, umieram z ciekawości, co Cię tak pozytywnie zaskoczyło w płackartnym.
          • Gość: turysta Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 10.08.08, 12:21
            UWAGA!! Warto Was wszystkich OSTRZEC przed Wytwórnią Wypraw !!! Warto przebrnąć
            przez cały tekst bo da to Wam pełny obraz braku profesjonalizmu i co gorsza
            UCZCIWOŚCI ze strony tego (dez)organizatora!!

            Ewie się podobało - jej sprawa. Nie wiem jak mało wymagającym trzeba być, żeby
            przymykać oko na tyle błędów, tyle amatorki, tyle niedotrzymanych obietnic itd.
            To już nie są wypadki przy pracy tylko jak widać norma dla tego organizatora. Ja
            nie zwykłem był udawać że deszcz pada gdy ktoś na mnie pluje więc:

            Zacznę od największych byków:

            1. NIEDOTRZYMANIE WARUNKÓW UMOWY
            - absolutnie dyskwalifikująca sytuacja, w której pary przyjeżdżają na miejsce i
            dowiadują sie że chociaż zamówiły 2-kę to proponuje im się 4ke lub 7kę!! Dwie
            pary musiały walczyć i kłócić się o to CO IM SIE NALEŻAŁO, jedna para dostała
            2-kę po postraszeniu sądem!! Czy ja mam to przełknąć tylko dlatego że sam
            dostałem pokój jaki chciałem?!

            - łazienki i WC miały być w domkach, tymczasem duża część wycieczki mieszkała w
            pawilonie, który WC i łazienkę miał na zewnątrz.

            - wycieczki co dwa dni to co dwa dni, a nie wyjeżdżamy niewyspani o 6ej i o 9ej
            się dowiadujemy że następnego dnia jednak nie pośpimy bo o 5ej wycieczka!!
            Dlaczego? Bo trzeba zaoszczędzić na podwiezieniu poprzedniego turnusu na
            lotnisko. Kłamstwa Pawła o tym, że mówił o tym wcześniej były żenujące. Pytałem
            chyba 8-10 osób czy ja jestem głuchy i wyszło na to że "głuchych" było więcej ;/

            - w tym punkcie trzeba wspomnieć o lokalizacji, bo to Zaozjornoje to w sumie
            wcale nie jest Eupatoria! Nawet na mapach na okolicznościowych ręcznikach
            widnieje jako oddzielne miasteczko ;) Knajpki w okolicy to lekka ściema - trzeba
            do nich trochę podrałować, plaża w 15 minut - możliwe że biegiem ;) Okolica to
            nieużytki i syfne domki, piachowe drogi itd., dalej bloki. Dobrze że jest sklep
            blisko. Można powiedzieć "czego się spodziewałeś za 850 zł?!" - powiem tylko
            tyle: W Sudaku babuszka proponowała za pokój z widokiem na morze i chyba
            łazienką 50 hr (25 zł) ZA PARĘ!! 12,50 zł od osoby - czaicie! Te nasze musiały
            kosztować z 5 zł za dobę, skoro WW wzięła hurtowo i na całe wakacje. Czyż nie??

            2. WARUNKI NA MIEJSCU

            Nie podpiąłem pod poprzedni punkt bo tego nie było w umowie, a szkoda, cwane
            zagranie WW, na prośbę o załącznik do umowy powiedziano "a to to co na stronie
            jest..." NIGDY JUŻ NIE ZGODZĘ SIĘ NA TAKI MYK ZE STRONY BIURA PODRÓŻY!!
            Uważajcie na to, bo potem nie macie jak domagać sie rekompensaty za inny pokój,
            brak łazienki etc.

            Tak więc: ciemny pokoik, jedyny mebel to malutka szafka nocna - kuniec. Okna na
            patio gdzie trwają CZERSTWE ale GŁOŚNE imprezy do późna, uczestnicy mają w dupie
            nawet prośby Ukrainek z małymi dziećmi
            4 prysznice, ale UWAGA! tylko jeden z ciepła wodą, tamte dwa miały tylko rurę z
            zimną! W pewnym momencie nie działały wszystkie 3 i został tylko ten jeden, na
            szczescie ten z ciepła. W "ośrodku" nie ma osoby, która by to naprawiła szybko,
            bo prowadzą ową bazę dwie kobitki.

            3. (DEZ)ORGANIZACJA WYPRAWY

            - Pilot bez pojęcia. Nic nie wie, oprowadza na podstawie przeczytanego chwilę
            wcześniej przewodnika. Czuje się jak uczestnik wycieczki, raz nie wstaje na
            wycieczkę z powodu poprzednio-wieczornej imprezy :] (no chyba że i tak nie miał
            na nią jechać...)

            - Hit organizacji! Wycieczka do Jałty. Wytwórnia wymyśliła taką oto kolejność:
            najpierw zejście z Aj-Petri (mokro, stromo, osuwające się kamienie), na której
            wiele osób zaliczyło glebę, błoto na plecach, na tyłkach, a nogi po kolana w
            błocie to każdy miał, a następnie w takim stanie... pałac carski w Jałcie :D Noż
            k...a, normalnie z błotem na salony! :D ŻENADA!

            - Gdy połowa osób śpi w autokarze i wiadomo że wysiadka ma być szybko - bo na
            ulicy - pilotka nie pomyśli żeby dać znać 5 minut wcześniej i potem jest bałagan

            - we Lwowie wsiadamy w 35 osób z bagażami do jednego wagonu tramwajowego, co
            kończy się wściekłością konduktorki i wymęczeniem całej wycieczki po zaledwie 20
            minutach takiej jazdy.

            - na jednej wycieczce wbijamy się całą grupa do jednego busika (marszrutki) mimo
            że już podjechał drugi tej samej linii - bus ledwo rusza wypchany po sufit,
            można zdechnąć z braku tlenu.

            - Pilot nie potrafi wcześniej pomysleć np. żeby dać znać co trzeba wziąć na
            wycieczkę. O wszystko trzeba pytać - HIT! : dzień przed wycieczką na której
            wchodziliśmy do jaskini jeden chłopak sam znalazł w przewodniku inf. o tym że
            trzeba tam wziąć kurtki bo jest zimno. Zapytał pilotki czy to prawda, dopiero
            wtedy ta zaczęła przekazywać grupie tę informację! Profesjonalizm pełną gębą,
            nie ma co! Tak samo sprawa przedziałów w płackartach - my na podstawie
            przewodnika wiedzieliśmy które miejsca gwarantują posiadanie skrzyni na rzeczy,
            ale pilotka już tego nie wiedziała i przez to wmówiła wszystkim że takie miejsca
            będą, a potem było zdziwienie. W ogóle zachwyt nad organizacją przejazdu
            pociagiem ze strony EWY to jakaś groteska :D raz jechaliśmy rozbici w wagonach
            od 1go do 15go (grupa 35 osob) za co pilotka poniosła karę osobiście, bo żeby
            coś przekazać musiała przejśc 15 wagonów :P

            - skalne miasto Eski-Kermen: najpier nie ma czasu na zdjęcie i dokładne
            obejrzenie naprawdę ciekawych jaskiń a potem nagle jest 30 minut wolnego czasu
            przy obsranej przez koniki łące i sklepie gdzie mozna kupić lody! Pięknie
            rozegrana organizacja czasu.

            - 3-4 godziny na zwiedzenie Kijowa to farsa, a wszystko przez jakąś zamianę
            kolejności - Kijów miał być po drodze na Krym a Odessa w powrocie. Wyszło
            inaczej o czym dowiedzieliśmy się już w pociągu W-wa - Przemyśl.

            4. CHAMSKIE PRZYOSZCZĘDZANIE

            Oszczędzanie paru złotych na naszej niewygodzie to tez absolutna dyskwalifikacja

            - dwie wycieczki z rzędu, jedna o 6.00 druga o 5.00 - ta 5.00 to po to by
            odwieźć na lotnisko poprzedni turnus. Ktoś powie że da radę tak wstać dwa dni z
            rzędu - owszem, ale nie w sytuacji gdy codziennie nie można zasnąć do 2:00 z
            powodu imprez pod oknami. Aha - część osób przez taki układ zrezygnowała z tej
            2ej wycieczki tak więc zapłacili za coś a potem nie skorzystali z nie swojej
            winy. Propozycja przesunięcia drugiej wycieczki np. na 7.00 (w założeniu że
            autokar odwiezie tamtych na lotnisko i dop. wtedy po nas wróci) nie spotkała się
            z uznaniem Pawła, który musiałby dopłacić jako organizator parę złotych.

            - ostatnia wycieczka, po której ruszaliśmy w 2 dniowa podróż do Polski (jedna
            doba "hotelowa" mniej, mniej kilometrów autokarem). To była wycieczka z dwoma
            skalnymi miastami, było sporo chodzenia, był kurz na nogach, a po tym wszystkim
            zamiast pod prysznic, piwko i spać to my hop! do pociągu na dwudniową tułaczkę
            :] Wesoło, a jak! Dobrze że zdeterminowani znaleźli prysznic zarówno w
            Symferopolu jak i Kijowie (tu cholernie drogi!) bo inaczej kurz z Kaczy-Kalon
            dowiózłbym do domu jako pamiątkę ;/

            Na chamstwo z całej Polski które pojechało na wycieczkę WW nie miała wpływu,
            więc to nie ich wina że ten rzuca śmieci w rezerwacie, ci drą ryja pod oknem
            gdzie śpią małe dzieci, jedna kretynka maca każdą rzecz w każdym muzeum itd. Ale
            reakcji wobec osób które drą ryja nie dając spać innym nawet w noce
            poprzedzające wycieczki (pobudka 4.30, bo przecież jest jeden prysznic :/) już
            należało się spodziewać, a nie picia z tymi osobami do tejże 2ej w nocy.

            PLUSY Wytwórni:
            - w sumie fajny program wycieczek, można powiedzieć że przeładowany, ale z
            drugiej strony warto było to wszystko zobaczyć.
            - przewodniczka (pani Ludmiła) z bardzo dużą wiedzą oraz przewodnik Sasza -
            ciekawy egzemplarz ;)

            To chyba tyle by było, na serio...
            ------------------------------------------------------------------

            KONKLUZJA: Jedźcie na Krym bo warto, ale nie warto sobie tego wyjazdu psuć przez
            takiego organizatora. Jeśli możecie jedźcie sami - tanie kwatery znajdziecie bez
            problemu, jedzenie tanie, benzyna tania alkohol bardzo tani.
            Albo znajdźcie biuro w którym dostajecie to co obiecane, z pilotem który coś
            wie, z dobrą organi
    • Gość: turysta Nie jedźcie z nimi nigdzie!! IP: *.chello.pl 10.08.08, 12:25
      przeczytaj opinię moją (nick: turysta) (jest przydługa ale pełna i prawdziwa) w
      innym miejscu drzewka. Nie czytaj opinii użytkownika "Ewa", której przegrzało
      słońce Krymu tak mocno, że zachwyciła się nawet pociagiem płackartą, gdzie w
      drodze Odessa-Symferopol mało nie pozdychaliśmy z braku tlenu i gorąca ;)
    • Gość: turysta A komu polecam wyjazd z WW? IP: *.chello.pl 10.08.08, 12:34
      Jak najbardziej polecam ten wyjazd osobom szczególnie młodszym, dla których
      ważne są przede wszystkim imprezy, dla których syf i niewyspanie to w sumie
      element fajnego wyjazdowego klimatu, dla których wyjazd to nie szansa na
      odpoczynek bo mają całe leniwe wakacje, jeszcze nie pracują itd, dla nie
      dbających zbytnio o higienę osobistą (podróż i nie tylko), i przede wszystkim
      dla tych, którzy są w stanie przełknąć sytuację, w której niby podpisują umowę,
      biuro podróży, profesjonalizm, a z drugiej wszystko tak jakby jechali z grupa
      średnio ogarniętych znajomych. I dla tych, którzy lubią być robieni w balona,
      zapłacić za pokój 2kę a dostać 4kę lub 7kę. Jak ktoś chce być traktowany na
      wyjeździe jak na koloniach w dzieciństwie (zero wymagań, "jest ciasno w
      autokarze to jedź Jasiu z Krzysiem i Pawełkiem we trzech na dwóch siedzeniach" ;)

      Jak ktoś już nie jest gnojem, jak ma urlop to chce wypocząć, płaci to wymaga i
      dba o swoje interesy to odradzam, bo szkoda nerwów. Reszta niech jedzie. Tylko
      że chlać i mieszkać w syfku to mogę nad jakimś jeziorkiem parędziesiąt km od
      swojego miasta :/

      ps. specjalnie stary to ja tez nie jestem, ale to nie ma nic do rzeczy ;)
      • Gość: Soso Wytwórnia Wypraw: wielkie wyzwanie i dobra zabawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 20:41
        Jako Sekretarz Imprezy turystycznej Krym 2008 termin 21.07.-06.08. 2008r. czuje
        się w obowiązku skomentowania wypowiedzi, które zostały zamieszczone przez
        współuczestników tej cudownej wyprawy. Słowem wstępu chciałbym przybliżyć
        wszystkim czytającym to forum, sytuację panującą na Ukrainie, a bliżej na
        Półwyspie Krymskim. Tereny wschodnie to miejsce szczególne, rządzące się
        własnymi prawami. Tam życie odbiega od naszych polskich standardów, a co dopiero
        mówić o standardach panujących w państwach śródziemnomorskich, które jak wiemy,
        utrzymują się między innymi z turystyki. Życie na Ukrainie jest ciężkie,
        pozbawione luksusów. Panują tam warunki, jakie niegdyś obserwowaliśmy w latach
        90 w naszym kraju. Sklepy posiadają skromny asortyment, baza turystyczna jest
        niedostatecznie wyposażona. Dlatego osoby wyjeżdżające na Krym powinny się z tym
        liczyć. Aby móc jednak w pełni podziwiać uroki Krymu, należy tą trudną sytuację
        zrozumieć i stać się jej częścią. Ci, którzy szukają na Krymie śladów zachodniej
        cywilizacji, będą mieli olbrzymi kłopot, a ich wycieczka przerodzi się w
        koszmar. Aby tego uniknąć, należy wkomponować się w otaczające nas środowisko,
        należy obserwować życie mieszkańców i wyciągać właściwie wnioski, dzięki którym
        będzie można lepiej wkomponować się w krymski krajobraz i móc w pełni cieszyć
        się zarówno wadami jak i zaletami Półwyspu. Nawet mało spostrzegawczy obserwator
        jest w stanie dostrzec, iż w kraju tym alkohol pełni role kluczową. W ciągu dnia
        pije sie litry cienkiego piwa, wieczorem trunki mocniejsze. Chociaż miejscowi
        piją wódkę na okrągło. Alkohol w dużym stopniu ułatwia zrozumienie problemów
        miejscowej ludności i jednoczesne wchłonięcie w tą wspaniałą wschodnią kulturę.
        Nam, ludziom przyzwyczajonym do wygody, ciężko jest tak od razu przerzucić się
        na taki tryb życia, dlatego też, potrzebna jest większa dawka alkoholu,
        spożywana w regularnych odstępach. Stąd też, liczne imprezy, jakie odbyły się
        podczas wyjazdu. Powoływanie się na biedne ukraińskie matki to nie jest właściwy
        sposób na poparcie swoich twierdzeń, albowiem te biedne kobiety i niewyspane
        dzieci, całymi dniami siedziały w ośrodku i nic nie robiły. Gdyby małe dziecko
        było niewyspane, to by do godziny 23 nie biegało po ośrodku i nie robiło hałasu.
        Jeśli chodzi o niewyspanie innych uczestników wyprawy, spowodowane przez głośne
        imprezy, to w takiej właśnie sytuacji alkohol to jedyny środek, który usypiał
        wyśmienicie. Ktoś, kto usnął w pociągu bez alkoholu jest dla mnie wielkim
        człowiekiem. Ktoś, kto nie mógł usnąć w ośrodku, mógł przyjść jak biały człowiek
        do stołu, wypić potrzebną mu do snu dawkę alkoholu i iść spać. Efekt
        gwarantowany. Śpi się jak dziecko.

        Przejdę teraz do skomentowania zarzutów, jakie padły pod adresem kierownictwa
        Wytwórni Wypraw. Co do samego kierownictwa nie mam większych zastrzeżeń. Wiem,
        co mówię, albowiem przez cały pobyt na Krymie, wraz z moim najlepszym
        Towarzyszem Karolem, dzieliliśmy pokój z Kierownictwem. Kierownik Paweł to
        człowiek, czuwający nad wszystkim. Wiadomo, iż trudne ukraińskie warunki czasem
        płatały mu figle, lecz jakoś udawało mu się z nich wybrnąć, a warto dodać, że
        czasami była to nie lada sztuka. Wie to tylko kierownictwo i sekretariat,
        dlatego osoby nie uczestniczące w podejmowaniu ważnych decyzji, mało orientują
        się w tym co się działo dookoła nich. Kierowniczka Ola to osoba cicha, spokojna
        i bardzo wrażliwa, dlatego nie można od niej oczekiwać, że będzie gorącym
        wulkanem jak Kierowniczka Patrycja ;)To, że czasem można było mieć odczucie, iż
        Kierowniczka Ola zachowuje się jak uczestnik wyprawy, wynikały z jej
        osobowości, a nie braku kompetencji. Nie wiem dlaczego to stanowi zarzut. To
        chyba dobrze, że kierownictwo wycieczki jest blisko swoich podopiecznych.

        Jeśli chodzi o organizację, to jak na zaistniałe okoliczności wypadła ona bardzo
        dobrze. Zmiana trasy na początku wycieczki, spowodowana była zmianą terminu
        pociągu. Zmiana ta, wymusiła wykupienie biletów, które były jeszcze wolne
        (dlatego otrzymaliśmy boczne łóżka), albowiem pociągi na Ukrainie jeżdżą pełne,
        w przeciwieństwie do PKP. Załatwienie biletów w tak krótkim czasie było dosyć
        trudne, albowiem rezerwacje na miejsca w pociągu rozpoczynają sie dwa tygodnie
        przed terminem odjazdu pociągu. Dlatego nie można mieć pretensji do
        kierownictwa, iż wycieczka porozrzucana była po kilku wagonach. Z reguły były to
        3-4 wagony a nie 15.

        Dwie wycieczki pod rząd były zdeterminowane świętem, jakie odbywało się w tych
        dniach w Sewastopolu. Pchanie się z wycieczką do Sewastopola, w największy tłum
        byłaby nonsensem, dlatego też wycieczka ta została przeniesiona. Problem polegał
        również na tym, iż w ośrodku znajdowały się dwa turnusy, a jeden autokar.
        Kierownictwo starało się więc jak najlepiej skoordynować program wycieczek
        obydwu grup, co jak wiadomo nie jest łatwe. Podczas wyprawy do Sudaku, autokar
        miał zabrać dwie grupy. Osób było jednak więcej niż miejsc w autokarze, dlatego
        ktoś musiał zostać. Kierowniczka Ola zrezygnowała z tego wyjazdu, aby uczestnicy
        imprezy turystycznej mogli pojechać. Ja również zostałem, bo nie mogłem sie
        obudzić na czas po nocnej imprezie, ale jako Sekretarz przyjąłem to z należytym
        honorem.

        W wypowiedziach moich poprzedników zauważyłem również ogromną próżność i dużą
        niechęć do kształtowania swego charakteru i sprawności fizycznej. Wycieczki po
        górach sprawiały niektórym olbrzymie kłopoty, spowodowane niewłaściwym obuwiem,
        bądź złym przygotowaniem kondycyjnym. Okres 20-30 lat, to kwiat wieku człowieka,
        w którym może eksploatować swój organizm na najwyższych obrotach. Wyprawy w góry
        to wspaniała okazja do sprawdzenia się z trudnościami jakie przysparza górska
        wspinaczka. To idealny moment do hartowania swojej osobowości i silnej woli oraz
        do pokonywania własnych słabości. Niektórzy jednak, zbytnio przyzwyczajeni do
        wygody, nie potrafili czerpać z trudów wspinaczki przyjemności, dlatego też,
        chociażby zejście z Aj Petrii, było dla nich udręką, a nie wielkim wyzwaniem.
        To, że potem poszliśmy brudni na salony to nie nasza sprawa. To nie nasz salon,
        więc jeśli nas wpuścili to nie wyglądaliśmy najgorzej.

        Poruszając kwestię umowy, należy stwierdzić, iż od strony prawnej jest bez
        zarzutów, chociaż na siłę każdy, może coś zarzucić WW. Jednak w praktyce taka
        osoba nie osiągnie z tego tytuły żadnych korzyści. Osoby, które miały
        zagwarantowane pokoje dwuosobowe w umowie, takowe pokoje dostały. Nawet osoby,
        które nie miały zagwarantowanego tego luksusu w umowie, takie pokoje również
        otrzymały. Niepotrzebne były jednak przy tym nerwy i straszenie sądem, albowiem
        z Kierownikiem Pawłem dało się wszystko załatwić, tylko trzeba znać podstawowe
        zasady jakimi rządzą się kontakty interpersonalne. Warunki w pokojach nie były
        najgorsze. Były łózka, była pościel, wieszaki na ubranie...jak na 850 zł bardzo
        przyjemnie. No ale jeśli ktoś chciał za 850zł luksusów na Ukrainie to chyba nie
        wiedział gdzie jedzie. Jak ktoś chce wypocząć to niech jedzie opalać się na
        włoskiej plaży, ale nie wiem czy dojazd i zakwaterowanie na 13 dni w dobrym
        hotelu, w środku sezonu + wycieczki po okolicach, będzie kosztować 850zł.
        Dlatego z pełnym szacunkiem, ale za takie pieniądze nie można robić z siebie
        wielkich arystokratów i pisać: "płacę to wymagam". Jeśli chodzi o Eupatorię to
        znalazłby sie tam luksusowy hotel, ale nie wiem czy owych wielkich arystokratów
        byłoby na niego stać. Jak ktoś nie ma wystarczającej ilości gotówki, aby na
        Krymie żyć jak na zachodzie, to niech zaciśnie zęby i myje się w zimnej wodzie.
        Zresztą było gorącą, więc trochę wody dla ochłody było wskazane. Jeśli byśmy
        bardziej zagłębili się w tematy wody, to z łatwością wytłumaczylibyśmy dlaczego
        niekiedy pod prysznicami brakowało wody. Otóż wielka filozofia, szefowa ośrodka
        zakręcała zawór z wodą, który był umieszczony przy ścianie z kompleksem
        prysznicowym. Wystarczyło go odkręcić i już woda leciała. Ale po co żyć w
        z
      • Gość: rumun do: echo, turysty, Patrycji IP: *.toya.net.pl 11.08.08, 00:06
        Droga parko, piszecie tu za trzy osoby a jest was dwójka - niezły wybieg ale nie
        dałem się zrobić w konia. Jednak wasz zbiorowy paszkwil na niejednej osobie
        zrobi wrażenie, więc jako uczestnik tej samej wycieczki czuję sie w obowiązku
        zareagować. Osobiście przeżyłem jedyne w swoim rodzaju, niezapomniane wakacje,
        które na pewno zapamiętam dobre kilka lat. Poznałem także wielu wspaniałych
        ludzi, którym w większości bardzo podobała się ta wyprawa, powtarzam 'wyprawa' a
        nie wczasy all inclusive.
        Mógłbym wyrazić nieco inny pogląd na niemalże każde negatywne zdanie, które
        napisaliście. Nie zrobię tego gdyż nie mam ani czasu ani ochoty z wami
        polemizować, nie jestem też adwokatem WW.
        Ustosunkuję się tylko do dwóch spraw.
        Po pierwsze piszecie, że nocami odbywały się CZERSTWE imprezy, wspominacie też o
        chamstwie innych uczestników wyprawy. Groteskowo brzmią te opinie pani Patrycji,
        która sama bluźni jak szewc, uszy więdną.
        Po drugie zauważyliście, że WW w kilku przypadkach nie dotrzymała warunków
        umowy. Dobrze, że nie dotrzymała także w sytuacji, kiedy cały autokar czekał na
        was, gdy zgubiliście się w Jałcie. Dla niezorientowanych napiszę, że w związku z
        napiętym programem wycieczki obowiązywały w miarę sztywne godziny zbiórek, każdy
        był świadomy, że jeśli nie stawi sie w umówionym terminie we wskazanym miejscu
        to musi zwiedzać dalej sam.
        To tyle ode mnie, dodam jeszcze, że wpis pani Ewy dobrze opisuje zalety i wady
        tejże wyprawy.
        • Gość: turysta Re: do rumuna IP: *.chello.pl 11.08.08, 00:51
          Żałosny jesteś. Nie odpowiadasz na konkretne zarzuty bo NIE UMIESZ,
          bo co masz odpowiedzieć na FAKTY? Taaak, to jest paszkwil, ja sobie
          wymyśliłem to wszystko, w dodatku piszę tu za kilka osób :/
          A w ogóle to robię to dlatego, że tak naprawdę założyłem Przetwórnię
          Przypraw - konkurencyjną wobec Wytwórni Wypraw firmę i chcę
          zniszczyć konkurenta :] A ty rumunie piszesz tu za Ewę, za Soso i na
          forum Onetu za Jasia Śmietanę oraz w Gazecie Wyborczej za Michnika -
          o! Możemy się takimi kretynizmami przerzucać w nieskończoność :]

          Odezwał się kolejny palant z towarzystwa wzajemnej adoracji :/ A
          riposty to masz doprawdy celne, potrafisz połączyć niedotrzymanie
          umów przez Wytwórnię ze zgubieniem się na wycieczce - zdolniacha! :]

        • Gość: turysta I jeszcze dwa słówka do rumuna IP: *.chello.pl 11.08.08, 01:11
          Aha, zapomniałbym - nie wiem kim jesteś więc nie wiem do kogo
          dokładnie uderzam, ale zakładam że wraz z "poznanymi wspaniałymi
          ludźmi" balowałeś co noc na patio zabierając mi łącznie podczas tego
          wyjazdu ładnych parę(naście) godzin snu (w tym w dni poprzedzające
          wycieczki o świcie) więc Twoje smuty o czekaniu całych 15 min. w
          autokarze są delikatnie mówiąc bezczelnością.
        • patrrrycjaaa Re: do: echo, turysty, Patrycji 11.08.08, 10:25
          a ja nic nie pisałam o imprezach, tylko o Karolu Bełcie :] czytanie słabo Ci
          idzie, lepiej idź się napić pod czyimś oknem, na szczęście już nie moim :D

          Czyżby to Jego Imperatorski Mości Paweł się tak oburzał moim słownictwem? :D
          Czemu się nie podpisałeś?

          A co d zguby, to nie byliśmy jedynym przypadkiem. Ciekawe czyja to wina, że
          liczenie uczestników następowało dopiero po zaokrętowaniu w środkach
          komunikacji? A potem zamiast wrócić po zguby autokarem (byłoby szybciej) stoimy
          i czekamy aż dojdą? Pewnie osobowości biednej spaszkwilonej Oli :] Dzięki, że mi
          o tym przypomniałeś, bo zapomniałam o tym, że w najprostszych organizacyjnych
          sprawach sobie nie radziła.

          P.S. Czy tylko w wyjazdach all inclusive dostaje się szafę? A to ja nie
          wiedziałam :D
          • Gość: turysta Re: do: echo, turysty, Patrycji IP: 212.75.100.* 11.08.08, 11:09
            Nie byliśmy jedynym przypadkiem gdy ktoś się gdzieś zawieruszył, za to byliśmy
            chyba jedynym przypadkiem, kiedy w takiej sytuacji padło słowo przeprosin wobec
            reszty wycieczki. I to jest chyba ta różnica między nami a "pewną częścią grupy".
            Tak samo my też raz popijając w kilkuosobowej grupce przesadziliśmy ze śmiechami
            na patio (tylko że o 23ej a nie o 2ej) i zwrócono nam uwagę, no ale my po tej
            prośbie przenieśliśmy się do innej altanki - "pewna część grupy" zapewne
            kontynuowałaby zabawę, dalej piszcząc gumową rybą ;)

            Ale spoko, dalej szukaj przykładów naszego chamstwa, zawsze możesz jeszcze
            wytknąć nam śmiecenie kiepami po stolikach, co uskuteczniała pewna średnio
            ogarnięta uczestniczka wycieczki, do której nie docierało, że żadne z nas nie
            pali ;]

            Wydaje mi się, że mamy tu przykład zachowania obronnego w stylu tej radzieckiej
            maszyny ze starego kawału, która na pytanie amerykańskiego gościa "a w którym
            kraju jest największa bieda i alkoholizm?" odpowiedziała po długim namyśle:
            "...a u was to murzynów biją!" :]
        • Gość: echo Re: do: echo, turysty, Patrycji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 10:57
          > Droga parko, piszecie tu za trzy osoby a jest was dwójka - niezły
          wybieg ale nie
          > dałem się zrobić w konia.

          Wow, 22 lata żyłam w błędzie, dzięki za uświadomienie mi, że nie
          istnieję. Gratuluję spostrzegawczości.

          Znudziło mi się już odpisywanie na wasze pseudokontrargumenty. Każdy
          inteligentny człowiek wyciągnie wnioski z tej "dyskusji", ja nie mam
          zamiaru już się tu udzielać, możecie sobie dalej na nas używać.
          Bardzo się cieszę, że już nigdy nie będę miała z wami ani z tym
          biurem nic wspólnego. Have a nice life.
        • Gość: soso Re: A komu polecam wyjazd z WW? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 12:54
          Drodzy Turyści Wasze zarzuty bywają momentami jak najbardziej trafne, lecz każdy
          zarzut można interpretować w przeróżny sposób. Dla niektórych słowa krytyki będą
          olbrzymią pokusą, by skonfrontować je z rzeczywistością. Może to zakończyć się
          tym, iż Wasz zarzut, przerodzi się w wielki plus. Wiem, jak wygląda wyprawa z
          WW, wiem jakie są jej słabe strony, lecz dla osób które lubią przygody i
          wyzwania, właśnie te słabe strony czynią z wyprawy niezapomnianą podróż, która
          zawsze będzie mile wspominana.

          Przyznajcie więc na tym forum drodzy Turyści, że nie lubicie przygód i wyzwań.
          Wtedy Wasze zarzuty nabiorą wyrazu indywidualnego, a nie ogólnego jak do tej
          pory, albowiem każdy, kto lubi pokonywać własne słabości i nie obawia się
          lekkiego napięcia oraz niepewności, będzie wielce zadowolony z wycieczki z WW.
          Co do Kierownika Pawła to nie jego wina, że każdy turnus stawia mu wódkę. Turnus
          którego byłem uczestnikiem również nie skąpił Kierownikowi tego diabelskiego
          trunku. Poza tym Kierownik Paweł to porządny człowiek. Kiedy większość krytykuje
          go za zamieszanie podczas przydzielania kwater, ja cieszę się, że Kierownik
          zaoferował mi bardzo korzystne lokum, dzięki czemu mogę poszczycić się teraz
          tytułem Sekretarza.

          Drodzy Turyści zwracam się ze szczególną prośbą do przeanalizowania jeszcze raz
          Waszych wypowiedzi. Być może uda Wam się dostrzec drugą stronę medalu. Być może
          dojdziecie do wniosku, że to właśnie Wy nie nadajecie się na podróż z WW a nie
          odwrotnie. Być może zrozumiecie, że WW to doskonałe biuro turystyczne, oferujące
          niezapomniane przygody i atrakcje, lecz Wy nie nadajecie się do podróżowania z
          nimi. Trzeba to powiedzieć sobie szczerze. Ja rozumiem, że nie każdy potrafi
          dostosować się do napotkanych warunków. To jest rzecz typowo ludzka, lecz należy
          mieć odwagę by się do tego przyznać. Dlatego pozwolę sobie zamieścić przykładowy
          wzór wypowiedzi, jaki należy umieszczać na tym forum, aby nie powtarzać tych
          samych kwestii tylko w różny sposób:

          "Wyprawa z WW to dla mnie zbyt wiele, dużo biegania, nie ma na nic czasu, słaba
          organizacja, zero informacji...dla mnie było zbyt ciężko. Nie daję rady w takich
          warunkach."

          Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08
          • Gość: duncan Re: A komu polecam wyjazd z WW? IP: *.dsl.static.simnet.is 24.08.08, 01:23
            SOSO…. No to jest dziwne zjawisko. Albo to Paweł De… albo cos ich
            łączy. Nie wiem co. Nie wnikam . Spali w jednym pokoju… dosyć długo.
            A zresztą.. za kilka miesięcy jest Noc Sylwestrowa. Pewnie pojedzie
            jakaś grupa na Sylwestra na Ukrainę. Życzę tym ludziom dobrej
            zabawy. Bo ostatni Sylwester we Lwowie z „Przetwórnią Przypraw” był
            z…..y. Pojechała grupa, wszystko zapięte „na ostatni guzik” ( w
            Pawła stylu, oczywiście), a na miejscu się okazuje, że zabrakło
            pieniędzy na samą imprezę sylwestrową. Bo ten oszołomom założył z
            góry, że kierowca, opiekun grupy mają nocleg za darmo. Nawet tego
            nie sprawdził, tylko tak ich wysłał. Pomijam już takie duperele, jak
            autobus bez ogrzewania w styczniu. „Polecam sylwestra z tym…..
            biurem podróży na Ukrainie.” Oczywiście to żart. Jak chcecie sobie
            spieprzyc dokładnie tą wyjątkową noc w roku to jedźcie…… z tym
            czymś. Jakby tego nie nazwać.
    • Gość: echo Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:49
      "To, że czasem można było mieć odczucie, iż
      Kierowniczka Ola zachowuje się jak uczestnik wyprawy, wynikały z jej
      osobowości, a nie braku kompetencji."

      To, że oprowadzała po mieście, o którym nie miała pojęcia to też
      cecha osobowości? To, że nie znała odpowiedzi na większość
      zadawanych jej pytań, czy to organizacyjnych, czy dotyczących
      wycieczek też? Uczestnicy, którzy przeczytali przewodnik wiedzieli
      więcej od niej. Ja na jej miejscu po prostu bym się wstydziła brać
      pieniądze za taką fuszerkę.

      Co do argumentu pt. "czego się spodziewaliście po wyjeździe za 850
      zł". Nikt się przecież nie spodziewał cudów i wielkich luksusów.
      Chyba, że luksusem jest dotrzymanie warunków umowy. I, jak już
      wspomniałam - odrobiny profesjonalizmu oraz szacunku ze
      strony "kierownictwa" dla wszystkich uczestników wyjazdu, nie tylko
      dla tych, z którymi się pije wódkę.

      Poza tym, piszesz o ciężkich warunkach zycia na Ukrainie. Ja to
      wszystko rozumiem, tylko miło by było, gdyby na stronie nie było
      nieprawdziwych informacji. Żeby ludzie wiedzieli za co płacą.

      Kończąc mój udział w tej wymianie zdań i podsumowując - po WW można
      spodziewać się chaosu, amatorszczyzny i niedotrzymaych obietnic.
      Jeśli wam się poszczęści, to przelotem zobaczycie piękne miejsca,
      jednak dobre wrażenia przesłonić wam może niekompetencja
      kierownictwa. Krym - jak najbardziej. Byle nie z WW.
      • sambir Re: wytwórnia wypraw?? 11.08.08, 13:59
        No i tak, jak pisałem parę tygodni temu - na Krym najlepiej samemu,
        a nie z wycieczką. Już w parę osób, jak jedziemy zdarzają się
        problemy, chociaż się znamy. Nagorzej to jechać o obcymi osobami w
        większej grupie i być uzależnionym od godzin. Wyobraźcie sobie, ze
        ja na Krymie praktycznie nie potrzebuję zegarka i to jest boskie.
        Sami wiecie, ze często ciężko się dogadać ze swoją żoną, mężem, a co
        dopiero z obcymi, będąc zmęczonym, głodnym i łażącym "na smyczy" za
        wycieczką. Sami jesteście sobie winni, że "wstąpiliście do wojska".
      • Gość: Gieroj Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 14:55
        Śmieszne te komentarze. Jak się czyta to można wyciągnąć wnioski, że było się na
        zupełnie innej wyprawie, a to przecież ten sam Krym, z którego kilka dni temu
        wróciliśmy i z którego większość wycieczki była bardzo zadowolona. Faktem jest,
        że z całej, liczącej grubo ponad 30 osób wyprawy, przez cały jej okres,
        niezadowolonych było kilka osób, a nazywanie pozostałej części wycieczki klubem
        wzajemnej adoracji lepiej by było skierować w waszym kierunku.

        Faktem jest, że warunki na Ukrainie dla Polaków mogą wydawać się dość surowe,
        ale nie zrzucajmy za to winy na WW, Pawła, a co najgorsze na Olę. Nie trzeba być
        wybitnym naukowcem, aby nawet na wikipedii prześledzić losy Ukrainy, Krymu, a
        przez to trochę poznać życie, mentalność ludzi oraz warunki w jakich żyją.

        WW z tego co zauważyłem organizuje głównie wyprawy dla studentów, osób lubiących
        przygody oraz przedkładających nad wylegiwanie się w hotelowym basenie na
        majorce, aktywny wypoczynek z przygodami. I z tego doskonale się wywiązała.

        Co do grupy, to każda jest inna, i co z tego, że na forum obrazisz połowę
        wycieczki, skoro kolejni uczestnicy to już kolejne nowe grupy? Grupa pod
        względem integracji była wyjątkowa, a gdybyś choć raz chciał/ła zejść z ambony i
        usiąść przy stole, okazałoby się, że to "darcie ryja" to rzeczowe rozmowy na
        ciekawe tematy. Bo i ludzie byli ciekawi, na tyle ciekawi, że po 17 dniach
        czułem spory niedosyt i żal, że się rozstajemy.

        Wycieczki były faktycznie bardzo szybkie i męczące, po niektórych (szczególnie
        Aj Petrii) zdarzyły się nawet groźby w kierunku Pawła i Oli :-) Ale czym by była
        ta wyprawa bez tych wycieczek. Błędy się zdarzały, ale jakby każdy chciał tak
        marudzić jak wy to robicie, a na dodatek podwójnie koloryzować każdą opisywaną
        sytuację, to słynny zbiorowy pozew już dawno stałby się ciałem :-)

        Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich uczestników, a w szczególności
        "towarzystwo wzajemnej adoracji" i Ewę, w której stronę kieruję słowa szacunku,
        za postawę w trakcie wyprawy oraz szczerą polemikę na forum, z osobami, które
        plują jadem na prawo i lewo, jak zwierzęta...
        • patrrrycjaaa Re: wytwórnia wypraw?? 11.08.08, 15:59
          Zgadzam się całkowicie, jaka grupa taki wyjazd, a grupa zawsze inna.
          Dlatego nie rozliczam się z tego wyjazdu, tylko z błędów WW, w moich postach są
          wyłącznie zastrzeżenia organizacyjne. No bo kogo to obchodzi kto się z kim nie
          lubił? Nikogo. Best to you all.
          • Gość: Łukasz Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 16:45
            Ludzie zastanówcie się co wy mówicie. W samej nazwie jest nawet napisane ,że to
            wyprawy są a nie wycieczki.. jak chcecie poleżeć sobie przy baseniku popijając
            drinki z palemką to zapiszcie się do dużego biura i zapłaćcie 3000zł. Tylko ,że
            wtedy nie zobaczycie jak naprawdę jest na Krymie, bo takie tam są realia jak
            widzieliście. Co do kwater w Sudaku które ktoś tam reklamował, to ciekawe czy je
            widzieliście bo ja widziałem dużo gorsze kwatery od tych w Zajazorce. Tam jak na
            Krym to było naprawdę czysto i schludnie. Ja byłem w pierwszym turnusie i
            wszystko było jak najbardziej w porządku. Narzekacie że schodziliście z Aj-Petri
            w brzydką pogodę, gdybyście pominęli ten pkt wycieczki to byłby narzekania ,że
            WW nie trzyma się programu. Widzę ,że nawiązała się gorąca dyskusja i zdania są
            bardzo podzielone. Ja jadąc tam spodziewałem się dużo gorszych warunków. Ogólnie
            wyjazd wspominam wyśmienicie i WW polecam. Niestety nie miałem do czynienia z
            przewodniczką Olą na którą tak wiele osób narzeka.
            • Gość: turysta a może czytaj ze zrozumieniem? IP: 212.75.100.* 11.08.08, 17:32
              "Ludzie zastanówcie się co wy mówicie" - to Ty się zastanów zanim coś napiszesz.
              Kolejnej osobie jak krowie na rowie:

              "jak chcecie poleżeć sobie przy baseniku popijając drinki z palemką to zapiszcie
              się do dużego biura i zapłaćcie 3000zł. Tylko ,że wtedy nie zobaczycie jak
              naprawdę jest na Krymie"
              Nikt z nas się nie wylegiwał, zaliczyliśmy wszystkie wycieczki, w
              przeciwieństwie do niektórych osób, które nie poradziły sobie z alkoholem
              wieczora poprzedzającego :] (każdy ma swoje priorytety)

              "Narzekacie że schodziliście z Aj-Petri w brzydką pogodę, gdybyście pominęli ten
              pkt wycieczki(...)"
              Zejście z Aj-Petri było podane jako przykład złej organizacji - bezsensowna
              kolejność wycieczek. I tyle. "gdybyście pominęli ten pkt wycieczki to byłby
              narzekania ,że WW nie trzyma się programu" - i tak się nie trzymali, bo
              wycieczka ta w programie była przy Sewastopolu a nie przy Jałcie :P (Choć to mi
              akurat wisiało i tego akurat nie podpiąłem pod pretensje bo o to pretensji nie mam)

              Dotarło? Czy każdy kolejny wpis zadowolonych będzie równie denny? Ile razy
              jeszcze napiszecie o basenie i wczasach za 3000 zł? Czy pojawi się ktoś kto mi
              wskaże punkt po punkcie że mój opis "błędów i wypaczeń" jest nieprawdziwy?
              Szczerze wątpię.
              • Gość: soso Re: a może czytaj ze zrozumieniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 18:17
                Ale sie zrobiło gorąco :) Jak na Krymie. Napisałem taki piękny post, ale widzę,
                że komuś się strasznie nie podobał. Na rozładowanie sytuacji proponuję zaśpiewać
                tę cudowną pieśń:

                Spoza gór i rzek wyszliśmy na brzeg.
                Czy stąd niedaleko już,
                do grających wierzb, malowanych wzgórz ?
                Wczoraj łach, mundur dziś, ściśnij pas, pora iść.
                Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz,
                spoza gór i rzek na zachód marsz !

                Czekaj, Maryś, nas, niedaleki czas,
                gdy zmora przepadnie zła.
                Będzie radość aż błyśnie w oku łza.
                Nie płacz, Maryś, nie, nie powtórzy się.
                Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz,
                salut daj na wschód, na zachód marsz !

                Będzie wielka Rzecz, Pospolita Rzecz,
                potęga wyrośnie z nas.
                Na pochwałę wsi, na pochwałę miast.
                Na spotkanie dniom szklany stanie dom.
                Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz,
                po tę wielką Rzecz na zachód marsz !

        • Gość: turysta Ja o zupie, wy o d..ie IP: 212.75.100.* 11.08.08, 17:13
          Skończcie już te kretyńskie wypociny na temat wczasów all-inclusive, siedzenia w
          basenie etc, bo dobrze wiecie że nie o to chodzi (chyba że jesteście aż tak
          ograniczeni że nie widzicie różnicy)

          Wymieniliśmy m.in. NIEWYWIĄZANIA SIĘ Z UMOWY oraz błędy organizacyjne a Ty mnie
          tu do Wikipedii kierujesz - może znajdę tam informację o tym że jest zacofanie
          albo że kible publiczne są brudne, ale przecież nie o to się czepiamy!
          Wspomniałem wypchane marszrutki i tramwaj tylko w kontekście chorej organizacji
          (upychanie wycieczki do jednego składu) - nikt tu się nie czepia ogólnie Ukrainy
          i warunków! Wskaż mi co ma historia i uwarunkowania Krymu do zarzutów które
          wymieniłem! Umiesz w ogóle czytać ze zrozumieniem?! Jest w Wikipedii napisane że
          w Wytwórni Wypraw zapłacisz za dwójkę a potem będziesz musiał straszyć sądem bo
          inaczej jej nie dostaniesz?

          "Zejście z ambony" do stołu ani mi było w głowie - jakbym chciał to bym się
          bawił, a jak chciałem spać to powinienem też mieć taka możliwość i każdemu xxx
          do tego. Niektórzy przyjechali na URLOP WYPOCZYNKOWY bo normalnie pracują.

          Aha - nie tylko nam się nie podobało, jeśli kiedyś pojawiliby się tu M. i M., M.
          i E., S. i M., M. i K. i kilka innych osób to usłyszelibyście potwierdzenie
          naszych słów plus dodatkowe przykłady zapewne. W tym jeden trafny komentarz:
          "oni chyba w domu mają od mamusi zakaz wychodzenia z domu po 22ej że się tak
          zachowują na wyjeździe..." :] To a propos <<że to "darcie ryja" to rzeczowe
          rozmowy na ciekawe tematy>>

          Żeby chociaż ktoś z Was zadał sobie trud obalenia podanych przez nas
          przykładów... Bo pisać nie na temat to każdy potrafi. Póki co kiepsko Wam
          wychodzi ta obrona dobrego imienia WW, ale próbujcie dalej. Jest lista mailowa,
          powysyłajcie linki wszystkim, niech tu przyjdą i cisną, może nawet ktoś sensowny
          się wreszcie trafi :]

        • Gość: turysta A propos wylegiwania IP: 212.75.100.* 11.08.08, 17:18
          "WW z tego co zauważyłem organizuje głównie wyprawy dla studentów, osób
          lubiących przygody oraz przedkładających nad wylegiwanie się w hotelowym basenie
          na majorce, aktywny wypoczynek z przygodami."

          To przyjmij do wiadomości że nie przegapiliśmy ŻADNEJ wycieczki, więc nie wiem
          kto tu przedkłada wylegiwanie się nad aktywny wypoczynek. O ile dobrze pamiętam
          Ty opuściłeś jedną wycieczkę - przedłożyłeś nad aktywny wypoczynek "wylegiwanie
          sie" i leczenie "syndromu dnia poprzedniego". Więc do kogo ta mowa?? Doprawdy
          marnych i niecelnych używasz docinków panie Gieroj :)
          • Gość: góra kocica:) Re: A propos wylegiwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 22:20
            Dyskusja gorąca to i ja sie dołącze

            Motto mojego wywodu: KRYM-TAK! WYTWORNIA WYPRAW-NIE!

            Krym to bajkowe miejsce i nie warto psuć sobie wspomnień jadąc z
            amatorską, żenujaco niekompetentną WW

            Ja równiez mialam "przyjemnosc" byc na Ukrainie w te wakacje z WW
            i całkowicie zgadzam sie z wypowiedziami turysty, patrycji i
            echo.Dodam jeszcze kilka uwag od siebie:

            1.Fatktem jest ze w pokojach nie bylo nic oprócz łóżek i ścian..ok
            850zł, nie ma co liczyc na luksus ale mozna bylo o tym uprzedzic
            uczestików!moze ktos wziąłby mloteczek i zbił sobie mebelki!;-p a
            tak serrio to spakowalabym sie w walizkę a nie w plecak z którego
            wszystko musialam kazdego dnia wyciagac i wzięlabym ze soba więcej
            wieszaków.

            2.Mialam wrazenie ze niektorzy pojechali na Ukraine nie po to żeby
            cos zobaczyc, odpoczac ale jedynym motywem ich wyjazdu byly tani
            alkohol i fajki..wszystko jest dla ludzi ale warto jest znac swoje
            mozliwosci.W tym miejscu pozdrowienia dla Karola Bełta - noc we
            Lwowie naprawde niezapomniania..Acha-Kraol " Gdzie jest twoje mp3?"-
            wtajemniczeni wiedza o co chodzi;)(nie mam litosci nad Toba
            chłopczyku bo to dzieki Tobie na wszystkich zdjeciach z Lwowa
            wygladam jak niewyspana mumia)

            3.O "kieriwnicze Oli" jak ją dumnie ochrzcili wazeliniarze zostało
            powiedziane juz wystarczająco wiele..jak dla mnie- szkoda
            słów.Zaskakujace dla mnie nie bylo ze najlepiej zorientowani co
            nalezy zabrać na wyprawe i jak sie ubrac byli Ci co sie integrowali
            stawiajac kierownicwu wódeczke..natomiast Ci ktorzy nie ukrywali
            swojego niezadowolenia z amatorstwa "biura podróży" i ci ktorzy
            mieli odwage kłocic sie o swoje byli najczesciej niedoinformowani.

            4.Po raz pierwszy zdarzylo mi sie byc na wyjezdzie na ktorym
            kierownictwo wyraznie dzieliło grupe na "obozy" i trzymało z jednymi
            a reszte dyskryminowało- razaca niekompetencja.

            5.Ktos z adwokatów WW wspomniał ze grupa jest rózna..owszem jest
            rozna i kazdy ma inne mozliwosci fizyczne i nalezaloby to
            uszanowac..Podstawowa zasada na wyprawach w górach : słabsi ida na
            poczatku. Tymczasem nasza wspaniala kierowniczka prowadzila nas
            biegiem na Czatyrdah a sama dzien wczesniej spala po imprezie do
            południa gdy tymczasem grupa byla na innej wyprawie.Efekt: Na szczyt
            weszło tylko 20 osób..kilka po drodze odpadło.

            6.Imprezy do 4 rano- fakt, zarzygane prysznice-fakt, głupia
            kolejnosc wycieczek-fakt, zwiedzanie wszystkiego ekspresem- fakt...i
            cała reszta o której mowia ludzie, ktorzy mają odwage powiedziec co
            myslą i nie włazili przez cały wyjazd niekompetentnemu, amatorskiemu
            kierownictwu w DUPSKO to FAKTY! i szacunek dla was!

            pewnie jeszcze sie odewzwe:)
            • Gość: rumun Re: A propos wylegiwania IP: *.toya.net.pl 12.08.08, 00:31
              > 1.Fatktem jest ze w pokojach nie bylo nic oprócz łóżek i ścian..ok
              > 850zł, nie ma co liczyc na luksus ale mozna bylo o tym uprzedzic
              > uczestików!moze ktos wziąłby mloteczek i zbił sobie mebelki!;-p a
              > tak serrio to spakowalabym sie w walizkę a nie w plecak z którego
              > wszystko musialam kazdego dnia wyciagac i wzięlabym ze soba więcej
              > wieszaków.

              Trzeba było zadzwonić i się zapytać:
              - dzień dobry, czy jest szafa w pokoju?

              Jakbyś wzięła walizkę, to byś narzekała, że trzeba ją ciągnąc za sobą po Lwowie. Dlaczego cholera nikt nie napisał, ze mają nierówne chodniki, brak tramwajów niskopodłogowych i że będzie padało?

              > 2.Mialam wrazenie ze niektorzy pojechali na Ukraine nie po to żeby
              > cos zobaczyc, odpoczac ale jedynym motywem ich wyjazdu byly tani
              > alkohol i fajki...

              Ja pojechałem po jedno i po drugie. Zaliczyłem wszystkie wycieczki a wieczorami balowałem do 1-2 godziny, pijąc tani alkohol. Było pysznie.

              > 4.Po raz pierwszy zdarzylo mi sie byc na wyjezdzie na ktorym
              > kierownictwo wyraznie dzieliło grupe na "obozy" i trzymało z jednymi
              > a reszte dyskryminowało- razaca niekompetencja.

              Bezczelne kłamstwo. Wasza święta trójka żyła sobie na uboczu nie zważając na życie toczące się wokół was. Kogo uważasz za kierownictwo? Pilotkę Olę? Jak ona sama miała zmusić 36 osób do podzielenia się na jakieś sztuczne grupy? Dyrdymały.

              > 5.Ktos z adwokatów WW wspomniał ze grupa jest rózna..owszem jest
              > rozna i kazdy ma inne mozliwosci fizyczne i nalezaloby to
              > uszanowac..Podstawowa zasada na wyprawach w górach : słabsi ida na
              > poczatku. Tymczasem nasza wspaniala kierowniczka prowadzila nas
              > biegiem na Czatyrdah a sama dzien wczesniej spala po imprezie do
              > południa gdy tymczasem grupa byla na innej wyprawie.Efekt: Na szczyt
              > weszło tylko 20 osób..kilka po drodze odpadło.

              Kolejna bzdura. Zrezygnowała pilotka innej grupy P. oraz U. z waszej świętej trójcy. Tempo było normalne a wręcz ospałe, dużo przystanków w krótkich odstępach czasu, stwierdzam to jako osoba która nigdy nie chodziła po górach. Tego dnia na Czatyrdah weszły także inni ludzie, którzy góry widzieli tylko z daleka. Jeśli ktoś się nie nadaję to nie pomogły by mu nawet dwa razy dłuższe przystanki, nie piszę tego złośliwie tylko stwierdzam fakt.

              > 6.Imprezy do 4 rano- fakt, zarzygane prysznice-fakt, głupia
              > kolejnosc wycieczek-fakt, zwiedzanie wszystkiego ekspresem- fakt...i
              > cała reszta o której mowia ludzie, ktorzy mają odwage powiedziec co
              > myslą i nie włazili przez cały wyjazd niekompetentnemu, amatorskiemu
              > kierownictwu w DUPSKO to FAKTY! i szacunek dla was!

              Czy dasz sobie rękę uciąć kto zarzygał ten prysznic? W ośrodku był jeszcze drugi turnus WW, grupa młodych Ukraińców, Rosjan. Nikt się nie oszczędzał, wszak alkohol tani.
              • Gość: góra kocica:) Re: A propos wylegiwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 13:18
                buahahhahahaa...jaka swieta trójca? po pierwsze wiem kogo masz na
                mysli i wyobraz sobie ze jestem kims zupełnie innym..!! na tym
                wyjezdzie bylo duzo wiecej rozczarownych osob niz 3!!! i dobrze o
                tym wiecie!!!! Rozmawialam z 7 roznymi osobami i ich odczucia byly
                dokladnie takie same..nam nie wystarczylo wychylenie kielonka
                z "panią kierowniczka" i wszystko cacy!...rzygac mi sie chcialo od
                tej waszej wazeliny!! "pani kierowniczko i pani kierowniczko..."
                ciesze sie ze ten wyjazd sie skonczyl i nigdy wiecej przetworni
                przypraw!
            • Gość: soso Re: A propos wylegiwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 14:23
              Przepraszam, że jeszcze zajmuję miejsce w internetowej przestrzeni, ale
              zapomniałem ustosunkować się do kwestii zarzyganych pryszniców... Z dumą
              stwierdzam, iż mój organizm chłonął alkohol do ostatniej kropli i za żadne
              skarby nie chciał go zwrócić naturze. Tak właśnie działa ukraińska wódka.
              Polecam Nemiroffa i Chorticje, szczególnie z dodatkiem miodu. Dla twardzieli
              proponuję z piercem. Z piercem bardzo poniewiera, ale po którejś flaszce z kolei
              człowiek nie odczuwa jej diabelskiej mocy. Wszystko kwestia wprawy, a wprawić
              się trzeba, aby pić jak tu niektórzy piszą do 4 nad ranem, by potem o 6 jechać
              na wycieczkę. Raz mi się ta sztuka nie udała, dlatego ostrzegam. W dzień polecam
              zimny browar. Najbardziej tanim, a zarazem znamienitym trunkiem jest browar
              ARSENAŁ, w 2,5 litrowej butelce. Warto pamiętać, że jest to trunek występujący
              dość rzadko i kupić go można tylko w dobrze zaopatrzonych, osiedlowych
              magazynach. Warto zabrać go na plaże, bądź na wycieczkę, lecz gdy wybierzemy się
              na wycieczkę, należy wypić go z przyjaciółmi dopiero w drodze powrotnej, gdyż
              ARSENAŁ czekający w autokarze, to wspaniała motywacja do zwiększenia tempa
              marszu. Bardziej szlachetnym trunkiem jest browar OBOŁOŃ, popularny na terenie
              całej Ukrainy. Można go kupić w półlitrowej, litrowej, bądź w butli 2 litrowej.
              Jeszcze innym specyfikiem jest browar CZERNIGIWSKIE. Jest to produkt pośredni
              pomiędzy OBOŁONIEM a ARSENAŁEM. Jeśli chodzi o ceny to 2 litrowa butelka waha
              się w granicach 9-11 hrywien, ale nie zapominajmy, iż za 11 hrywien można dostać
              2,5 litra ARSENAŁA. Jeśli chodzi o wina i koniaki...każdy wytrawny kiper i
              koneser wypowie się w tej sprawie jednym słowem: GÓWNO. Ukraińcy robią tylko
              dobrą wódkę i z tego dobrodziejstwa należy korzystać.

              Jeszcze raz pozdrawiam Turystów wybierających się na Krym!
              Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08
    • Gość: turysta EOT z mojej strony IP: *.chello.pl 11.08.08, 21:10
      Jak w tytule. Chciałbym ze swojej strony zakończyć dyskusję, która
      do niczego nie prowadzi. Co chciałem przekazać to przekazałem w 1ym
      poście - jednych to zniechęci, a innych może wręcz zachęci do WW - i
      każdy będzie cały szczęśliwy.

      • Gość: Łukasz Re: EOT z mojej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 22:51
        Panie "turysto" czy uważnie przeczytałeś to co jest na stronie?? gdzie jest
        napisane ,że łazienki będą w pokojach?? bo to Ci między innymi strasznie
        przeszkadzało. Cytuję "węzeł sanitarny poza pokojami". Tak jest napisane na
        stronie. Co do miejsca zamieszkania, to co za różnica czy nazywa się Eupatoria
        czy nie? jest oddalona od centrum Eupatorii tak jak jest napisane na stronie.
        Marszrutki jeżdżą tak jak jest napisane na stronie. Co do ostatniej wycieczki
        przeczytaj znów uważnie na stronie: "Ostatniego dnia pobytu, wieczorem wyjazd do
        Odessy pociągiem". Co do pędzenia po obiektach, to jak sobie wyobrażasz
        zwiedzenie tylu rzeczy w tak krótkim czasie? Mam nadzieję ,że jeszcze nie
        odłączysz się od dyskusji i czekam na Twój post ,ponieważ uważam ,że spora część
        Twoich pretensji jest albo przesadzona albo bezpodstawna. Pozdrawiam i czekam na
        odpowiedź :)
        • Gość: góra kocica:) Re: EOT z mojej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 23:20
          Zanim odpowie Ci Turysta ( z którym ja całkowicie sie zgadzam i
          podpisuje sie pod jego rzeczową krytyką) to ja sie Ciebie zapytam:
          A gdzie na stronie jest napisane, ze łazienki sa na zwenatrz budynku
          jak na jakims campingu?! żeby nie było wątpliwości cytat ze strony:

          "W naszym hotelu są pokoje- 2,3,4 osobowe, węzeł sanitarny poza
          pokojami.."

          po pierwsze: HOTELU to moim zdaniem za duze słowo nawet jak na
          warunki ukrainskie bo widzialam jak wygladaja prawdziwe hotele na
          Ukrainie.

          po drugie: kazdy przeciętny rozsadnie rozumujący człowiek
          czytajac "poza pokojami" wyobraza sobie łazienkę, która znajduje sie
          w korytarz "hotelu" tuz obok swojego lokum..nie sadze ze ktos
          czytajac te słowa widzial siebie zawiniętego z recznik na srodku
          niezadaszonego placu! autor tekstu na stronie celowo i sprytnie
          sformulował zdania by wywołac u odbiorcy mylne wyobrazenie o
          rzeczywistoci co stanowi klasycze oszustwo!

          Warto jest zwrócić uwagę ze pokoje miały być góra 4 osobowe a
          zdarzalo sie i 7 osobowe..ciekawe jest takze to ze pokoje 2,3,4
          osobowe metrami kwadratowymi sie nie rózniły tylko iloscia
          wepchnietych do nich łózek(zmiescic mozna bylo sporo bo innych mebli
          był brak)

          Następne Twoje pytanie:Co do miejsca zamieszkania, to co za różnica
          czy nazywa się Eupatoria czy nie?

          Jest róznica..bo Eupatoria to kurort a Zaozjernoje to zadupie. I to
          kłamstwo ze Z. to część E. - to dwa rózne miasta! I chyba jak
          kupujesz wycieczke to powinienes wiedziec czy bedziesz mieszkał w
          kurorcie czy na zadupiu.

          Kolejna sprawa:Ostatniego dnia nie odjechaliśmy do Odessy tylko do
          Kijowa!

          A co do pedzenie po obiektach to wyobrażam sobie pędzenie po nich
          bedac wyspaną.

          dobranoc
          • Gość: góra kocica:) Re: EOT z mojej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 23:34
            Jeszcze chciałam poprosić wszystkie szanowne osoby udzielajace się
            na tym forum:

            Uczcijmy minutą ciszy biednego, tragicznie zmarłego pod podeszwą
            mojego buta gigantycznego karalucha, który beztrosko wedrował sobie
            pierwszej nocy na wyjezdzie z WW po scianie mojego "hotelowego"
            pokoju, tuz nad moją gołową.

            dziekuje-mozecie usiąść
            • buanitka Re: EOT z mojej strony 12.08.08, 09:02
              A może by tak już zakończyć bicie piany? Powtarzacie się! Każdy
              napisał co uważał za stosowne i każdy forumowicz w oparciu o
              wszystkie wypowiedzi JUŻ wyciągnął odpowiednie wnioski. Jak chcecie
              dalej prowadzić dyskusję to wymieńcie się emailami i kontynuujcie ją
              poza forum!
              • Gość: soso Re: EOT z mojej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 13:22
                Jako Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08 jestem za
                zakończeniem tych marnych wypowiedzi, których poziom kulturalny i intelektualny
                uwłacza godności cywilizowanego człowieka. Osoba podpisująca umowę o znamienitym
                tytule "umowa zgłoszenie na imprezę turystyczną", powinna zdawać sobie sprawę z
                podejmowanych decyzji. Wszak program-oferta wyprawy na Krym wyraźnie informował
                o kompleksie sanitarnym poza pokojami. Co do wyposażenia pokojów nie było nic
                wspomniane, dlatego też nie można wymagać od organizatora czegoś, czego nie
                zapewnił w programie wycieczki.

                Moi kochani Turyści, jak lubił mawiać przewodnik Sasza, nawiasem mówiąc bardzo
                interesujący człowiek, z którym miałem możliwość poruszać ciekawe tematy, w
                czasie gdy reszta grupy mozolnie wlokła się po górach, zanim wybierzecie się w
                podróż, przeczytajcie dokładnie ofertę biura turystycznego, zapytajcie się o
                informacje znajomych, bądź tych, którzy już byli w danym miejscu, zadzwonicie do
                organizatora, dowiedzcie się szczegółów jakie was najbardziej interesują,
                następnie przeczytajcie uważnie umowę, którą podpisujecie. Jeśli wszystko
                wypadnie po waszej myśli, spakujcie plecaczek i z uśmiechem na twarzy
                zmierzajcie do upragnionego celu podróży. Jeśli natomiast nie sprawdzicie
                dokładnie warunków, jakie panują w danym miejscu, jeśli a priori założycie, że
                miejsce pobytu powinno spełniać jakieś ustalone przez was kryteria, nie miejcie
                pretensji do nikogo, gdy okaże się, ze wasze założenia były błędne.

                Pozdrawiam mojego przedmówcę "omatkoo" albowiem zapewne minęliśmy się nie raz w
                ośrodku. Dobrze oddałeś Towarzyszu sytuację tam panującą. Tylko po co ten śpiwór
                i bezrękawniki?. Tam chodzi się w samych gaciach i klapkach, tam drwi się z
                naleciałości zachodniej cywilizacji, która wstydzi się opalonych męskich torsów.
                Co do kontaktu KLIENT-BIURO faktycznie bywa nieciekawie, szczególnie przed
                wyjazdem. Ja również nie mogłem sie dodzwonić, ale Kierownik Paweł stosuje
                system ukraiński: wsjo budiet charaszo, no i co najciekawsze okazuje sie, że
                jest charaszo, a nerwy przed wyjazdem były zbędne.

                Moi kochani Turyści nie ma się co martwić na zapas. Wycieczka z WW to okazja
                przeżycia wspaniałej wyprawy, pełnej przygód i niespotykanych zwrotów akcji.
                Cudowna atmosfera Krymu i charakterystyczna dla mieszkańców filozofia: "nie
                ważne, że droga ma dziury, najważniejsze, że droga jest" na pewno spodobają się
                ludziom, którzy nie boją się wyzwań i ciężkim warunkom śmieją się w twarz.

                Szerokiej drogi żądni przygód Turyści! Krym stoi przed Wami otworem!
                Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08
                • Gość: góra kocica Re: EOT z mojej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 14:20
                  Pisze bo jeszcze nasunęła mi sie taka refleksja..
                  post kieruje do wszystkich tych którzy pytaja retorycznie :
                  "A za 850 zł czego sie spodziewalas?"

                  Po pierwsze byłam juz nie raz na imprezie turystycznej z niejednego
                  biura wiec wiem czego mozna mniej wiecej oczekiwac wplacajac taka
                  sume a to co zobaczylam na Ukrainie "przerosło" moje oczekiwania.

                  Za 700 zł bylam 2 tygonie we Wloszech co prawda pod namiotami ale:

                  nawet w tym namiocie mialam wygodniejsze łóżko, szafke z półkami,
                  krzesła, stolik i basen,kort tenisowy itd. i uwaga: pełne wyzywienie!

                  Za 450 byłam 10 dni w Grecji bez wyzywienia ale mieszkalam w
                  apartamencie z wlasnym aneksem kuchennym, własna czysciutka lazienka
                  i balkonem z widokiem na morze.

                  Ktos powie: no tak ale to Ukraina..ale w cenie wycieczki.

                  To wam od razu odpowiem..

                  Moj brat był tez na Krymie z innego biura, zapłacil 100 zł wiecej
                  ale miał sniadania..jak zobaczylam warunki w jakich mieszkał to
                  kontrast byl znaczy miedzy tym w czym mi przyszlo spedzac urlop.

                  A co do wycieczek..heh..najlepsze jest to ze wytluszczonym drukiem
                  na stronie dumnie prezentuje sie Lwów, Kijów, Odessa..

                  Ok..do Lwowa nic nie mam- zwiedzilsmy go jak nalezy.

                  Ale Kijów i Odessa to jakas farsa totalna.Krótki sprint i czas wolny.

                  Poza tym warto zauwazyc ze to byly po prostu miasta w których
                  mielismy przesiadki...dojezdzalismy jednym pociagiem rano a czekac
                  trzeba bylo na nastepnym pociag do wieczora bo to byly pociagi
                  sypialne.Oczywiscie wiec lepiej napisac na stronie ze w programie
                  wycieczka np. do Odessy zamiast pisac 12 godzin czekania na
                  pociag..A jak wygladalo zwiedzanie tych miast to juz sie inni
                  wypowiadali.

                  A pozostałe wycieczki?Warto zauwazyć ze organizator oplacil tylko
                  autokar i przewodnika gdzie po rozlozeniu sumy np. na 35 osob
                  otrzymujemy smieszna kwote na głowe ( dodajac ze to sa warunki
                  ukrainskie - paliwo tansze itd.)WSZYSTKIE WSTEPY TRZEBA OPLACIC
                  SAMEMU i to jest na stronie tylko ze 100 zł wcale nie wystarcza zeby
                  wszedzie wejsc..sama degustacja szampana i wjazd kolejka linową to
                  juz na 50zł..a gdzie reszta atrakcji?

                  Podsumowujac: Wytwórnia Wypraw zarabia na swoich klientach i to nie
                  grosze..wiec niech mi jeszcze raz ktos napisze ze nie moge od nich
                  jako konsument wymagac zachowania pewnych standardów!
    • omatkoo Byłem, przeżyłem więc i moje 3 grosze.... 12.08.08, 12:52
      witam,
      wczoraj wróciłem cały z wyprawy na Krym. Poniżej troche lania wody o
      całej wyprawie więc traktujcie to jako opinie o samym biurze jak i o
      miejscu, do którego się udacie.

      Po pierwsze primo - czyli kontakt z biurem. Jeśli jesteście z poza
      Wa-wy to przygotujcie się na 'momenty stresu'; kontakt mejlowy i
      telefoniczny był do pewnego momentu. Po wpłaceniu całej sumy nagle
      PD nie odbierał telefonu, na mejle nie odpisywał. Co więcej, nie
      rozumiał moich obaw - odpisywał dziwnie, krótko, czasami dwoma
      zdaniami na moje potoki słów. Tutaj spory minus w Jego strone;
      poważne biuro bierze sobie za święty kontakt KLIENT-BIURO.

      Po drugie primo - pilot, organizacja, ludzie. SUPER! Jeśli dane wam
      będzie podróżować z Kamilą i Patrycją, to czujcie się wybrańcami.
      Profesjonalne podejście do sprawy; dziewczyny są otwarte na ludzi,
      rozwiązują problemy szybko i sprawnie, pomocne i kontaktowe. Duży
      PLUS dla Nich za cały pobyt.

      Po trzecie primo - organizacja. Podczas całego pobytu nie odczułem,
      że coś jest nie tak w tej kwestii. Nie spodziewajcie się luksusowych
      pokoi i warunków, to jako słowo wstępne. Zastaniecie łóżka,
      pościel... i tyle. Może gdzie indziej ludzie mieli szafki, ja w
      pokoju 8-osobowym miałem małą pułeczkę, w której śmieścił by się
      słoik i 3 kanapki:) Płacicie za dach nad głową, za przejazd, za to,
      że oprowadzają Was ludzie kompetentni. Pokoje 2- i 3- osobowe nie
      mają łazienek! więc atakujcie na te większe. Co prawda jest dostęp
      do tych publicznych, ale w tym miejscu się nie wypowiadam bo z nich
      nie korzystałem. Ponadto kuchnia, pralka, pergole ze stolikami,
      miejsca do przycupnięcia i napicia się wina.
      *Wycieczki - wyjazd rano, powrót wieczorem. Wszystko dopięte
      własciwie na ostatni guzik, a więc wyjazd, godziny zwiedzania
      konkretnego miejsca, przewodnicy(Ludmiła to baba po byku, nie dajcie
      się zwieść pierwszemu wrażeniu -kobieta skacze po górach więc trzeba
      przygotować się na biegi; Sasza- ..... zobaczycie to przeżyjecie. Po
      krótce - pozytywny człowiek)
      *Miejsca - warto zobaczyć wszystko.

      *Fura skóra i komóra, czyli lans i bauns(czyli kasa, no bądźmy
      konkretni no): 200 dolarów to mało, jeśli lubicie zjeść porządnie
      (czytaj : lubicie się najeść). Jedzenie co prawda tanie, ale
      przygotujcie się na MAŁE porcje. Myślę, że 250/300 dolarów da rade.
      Nie wywyższajcie się jakimi i nie starajcie pokazać, jakimi to
      jesteście Polakami. Nikt tego nie lubi, a już napewno nie miejscowi.
      Rozmawiajcie, uśmiechajcie się życzliwie, korzystajcie ile się da,
      chlejcie dobre wino i NIE MARUDZCIE pilotkom. To nie Ich wina, że
      ktoś spojrzy na was gniewnie, w marszrutce ktoś popchnie tudzież
      zbluzga albo spocicie się na całodniowej wyprawie.

      *ekłipment, czyli co warto zabrać:
      śpiwór, latarka, coś na komary(najlepiej spray), klapki pod
      prysznic, dużoo luźnych ciuchów(chopy - bierzcie dużo bezrękawników;
      ja byłem na Krymie na przełomie lipca/sierpnia, więc dziennie
      upały), jakieś zupki w prochu i puszki na zabicie głodu(się
      zdarza...życie), wygodne obuwie na górskie wyprawy, o SANDAŁACH nie
      wspominam, gdyż to MUST HAVE; lekarstwa, APARAT FOTOGRAFICZNY
      (kolejny MUST HAVE), sznurek jesli chcecie gdzieś wywiesić pranie
      (myślący 'inaczej' i tak znajdą na to sposób, typu okno/rama
      okienna/rama łóżka itd :)).


      PODSUMOWANIE : bezcenne przeżycie. Jeźdzcie i przeżyjcie to.
      Jeśli macie jakieś pytania to walcie na gg: 2497152 , jeśli coś
      pominąłem to chętnie opisze inne kwestie.
      • pietja87 Re: Byłem, przeżyłem więc i moje 3 grosze.... 12.08.08, 13:30
        Podzielam opinie kolegi, ponieważ musiałem znosić jego towarzystwo na tej
        wyprawie :). Krym udostępnia nam wiele wrażeń estetycznych, jest przepełniony
        pięknymi widokami i miejscami, tak odmiennymi od siebie, aż trudno uwierzyć, że
        to ta sama kraina.
        Z wytwórnia zwiedziliśmy większość najpiękniejszych miejsc na Krymie. Wszystko
        w tempie aktywnego turysty i pod profesjonalnym okiem Patrycji i Kamili ( trzeba
        je pochwalić bo są bardzo dobre w tym co robią. POZDRAWIAM OBIE)
        Podzielam wszystko co napisał Omatkoo jesli chcecie zadać pytanie to piszta
        903 44 97 pozdro
        • Gość: MalaJedza Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 18:51
          Witajcie!

          Wróciliśmy z wyprawy organizowanej przez WW wczoraj.
          Krym jest piękny-niewątpliwie. Jadąc samemu na pewno tak wiele w tak krótkim
          czasie nie bylibyśmy w stanie zobaczyć, w żartach stwierdzić można że to Krym w
          formacie .zip ;) Na spokojne zwiedzenie tylu miejsc potrzebny by był
          przynajmniej miesiąc, dlatego trudno się dziwić że dni z wycieczkami zaczynały
          się o 5 czy 6 rano a kończyły o 22 czy 23.
          Warunki lokalowe oferowane przez WW dorównują standardowi naszych schronisk
          PTTK. Plus taki, że jest kuchnia w pełni wyposażona, pralka, łazienki do
          zniesienia, minus - brak mebli w pokojach nie licząc łóżek ale wersalu za 850
          PLN nikt się przecież nie spodziewa więc dla mnie ok.
          Natomiast gorzkie wspomnienia pozostawi po sobie to, co kosztuje niewiele
          organizatora imprezy - RZETELNOŚĆ I ORGANIZACJA.
          Kogo interesują szczegóły niech czyta dalej.

          1. Zmieniamy z narzeczonym termin wyjazdu (urlop w pracy etc.) ze względu na to,
          że Paweł D. dzwoni do mnie że na ten który wybraliśmy zabrakło pokojów 2
          osobowych. Na następny gwarantuje, że już nam "dwójkę" przydziela. W Eupatorii
          okazuje się, że "dwójka" na całą grupę była 1! a My mamy się zadowolić 4 bez
          łazienki. Pokój 4 osobowy to była 2 do której na naszych oczach donieśli 2
          łóżka. Po awanturze dostaliśmy naszą "dwójkę" dwie doby później ale niesmak
          pozostał. Po ponad 24H podróży czekaliśmy na rozdzielenie pokojów, co trwało
          niemal 2h - czy nie można było zrobić tego podziału wcześniej a nie męczyć
          jeszcze ludzi do 2 w nocy..
          2. Pokoje miały być 2,3,4,5,6 osobowe, w rzeczywistości były i "ósemki" przy
          czym z łazienką tylko 6. i 8., co nie wynika z info na www WW. Na 40 osobową
          grupę w dniu przyjazdu 2. była JEDNA!
          3. Transport. Tydzień przed wyjazdem dowiaduje się, że lecimy w jedna stronę
          samolotem - no ok.choć latać nie lubię. Nikt już jednak nie informuje,że wracać
          będziemy: autobusem do Symferopola,dalej plackartą do Lwowa, autokarem do
          Przemyśla i pospiesznym do Wawy. Umowę podpisałam na autokar i pociąg z
          przedziałami kupe - to był jeden z głównych argumentów mojej decyzji o wyborze
          wariantu 14 dni. O zmianie warunków podróży dowiedzieliśmy się 2 dni przed
          wyjazdem do Polski(!!!) - sytuacja patowa a do Pawła D. dodzwonić się nie było
          szans: jak zawsze nie odbierał.
          Był to kolejny punkt niedotrzymania warunków podpisanej umowy.
          4. Organizacja samych wycieczek.
          Program był napięty do zrozumiałe. Przewodniczka goniła jak szalona, nie było
          czasu zrobić fotek, kupić kartek etc. Nawet potem same pilotki powiedziały "Ona
          jest już starsza, zmęczona więc odwala jak najszybciej te wycieczki żeby wrócić
          do domu". My zrezygnowaliśmy z zejścia z Aj-Petri żeby mieć dodatkowe 60 minut
          wolnego na zjedzenie czegoś i odpoczynek gdzieś pod parasolem (na samym Aj-Petri
          czasu wolnego było tylko 15 min. na podziwianie widoków i fotki) Zamiast tego
          dostaliśmy 20 minut czasu wolnego w mieście a na kolejne 40 minut wywieziono nas
          w środek niczego:do brudnego lasku pod Jałtą i tam pośród śmieci mieliśmy w
          skwarze czekać na grupę schodzącą - nawet nie było jak usiąść a autokar stał w
          samym słońcu.
          Innym razem nie poszliśmy do wnętrz pałacu w Liwadi , spotkanie pod autokarem,
          który stał w dość odległym miejscu było ustalone na 16:15, reszta grupy wróciła
          o 17:00 więc znów czekaliśmy 45 minut pod autokarem a potem za to spóźnienie
          obcięto nam czas wolny.
          Generalnie nie ma co liczyć żeby podczas dni ze zwiedzaniem coś zjeść czy wypić
          wodę, cole, czy piwo gdzieś pod parasolem - na to nie ma czasu.
          4. Niedociągnięcia się zdarzają, ale miło gdyby ktokolwiek za nie przeprosił
          chociaż. Pilotki były w miarę ok, ale gdy zgłaszaliśmy pretensje to pojawiała
          się argumentacja typu:
          "cieszcie się, że nie jedziecie plackarą 72h" "cieszcie się, że nie macie
          8-osobowego pokoju" - jakoś mało mnie to pocieszało, bo umowa obejmowała
          zupełnie inne warunki.

          Dla mnie pomysł wyprawy na Krym to pomysł w 10! ale działalność WW to zupełna
          amatorszczyzna i wybierając ich ofertę tak naprawdę nie ma co sugerować się
          warunkami podanymi w programie, który jest integralną częścią umowy. Stamtąd
          zgadza się wyłącznie program wycieczek - warunki bytowania i dojazd to już
          ruletka - trudno przewidzieć co się trafi.
          W planach za rok mieliśmy Mołdawię z WW ale ochrzczone przez nas Przetwórnią
          Wypraw amatorskie biuro Pawła D. zniechęciło nas do siebie zupełnie.
          • Gość: YamUasica Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 19:26
            Generalnie zgadzam się z przedmówczynią... aczkolwiek wersalem nie nazwałbym
            pokoju z najprostszymi półkami - może nie stanowi to problemu dla kogoś kto ma
            walizkę, jednak jak się człowiek zapakuje w plecak to już stanowi sporą
            niedogodność.

            Dodam jeszczę do zarzutów:

            1. Eupatorię (czyli miasto koło którego - a nie "w którym" - mieszkać nam
            przyszło; "koło" - czyli około pół godziny jazdy zatłoczoną - dosłownie - do
            granic możliwości marszrutką) pokazano nam dopiero pod koniec pobytu...

            2. Wycieczka do Sudaku to ostatni dzień pobytu na Krymie - czyli wyjazd o 8 rano
            w sobotę, a następny prysznic dopiero w poniedziałek po południu... czy nie
            można zrobić było wycieczek przesunąć o jeden dzień? - no ale tym systemem Paweł
            De zaoszczędził parę ładnych kilometrogodzin ukraińskiego autokaru.

            3. ten tzw. "hotel" (hahahahahha) - to jest po prostu pensjonat po środku
            niczego - dookoła syf nie step (zapach wylewanego, czy nieszczelnego szamba
            zapamiętam na długo), przed bramą naczepa śmieci.

            Jeśli chodzi o dobre strony (zależne od organizatora - bo akurat piękno Krymu to
            nie jego zasługa) - z całą pewnością jest to

            Patrycja - i choć idealną pilotką nie była (no ale czy są tacy ludzie?) to
            dzięki niej sprawy się jeszcze jakoś kupy trzymały.
            Jest to osoba konkretna i życzliwa. (Pozdrawiam).
            • Gość: YamUasica Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 20:52
              Dodam o jeszcze jednym ludzkim, pozytywnym aspekcie tej wyprawy.
              Jest nim Sasza - przewodnik.
              Prześmieszny - w pozytywnym słowa znaczeniu - człowiek. Jego sposób prowadzenia wycieczki powodował, że zapominało się o skwarze lejącym się z nieba.
              Sposób opowiadania interesujący, polszczyzna na poziomie niejednokrotnie lepszym od niektórych uczestników.
              A ponad to zdecydowanie wiedział, że to tabakiera jest dla nosa, a nie nos dla tabakiery (o czym innym zdarzało się zapomnieć).
              • Gość: soso Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 13:18
                Moi kochani Turyści. W głowach Wam się przewraca, od tego "europejskiego
                luksusu". Nastawiacie się tylko i wyłącznie na konsumpcję. Gdyby Was wywieźć na
                tydzień na Syberię to byście tam umarli po dwóch dniach, ale nie z powodu głodu,
                chłodu, lecz pękła by Wam żyłka w mózgu ze stresu, ponieważ nie bylibyście w
                stanie znieść myśli, że nie wzięliście gorącej kąpieli. Dupy Wam do foteli
                przyrastają, a Wasza samoocena jest dodatkowo zawyżana przez regularnie
                wypłacaną pensję. Trochę skromności i pokory by sie Wam przydało. Ukraińcy żyją
                właśnie w takich warunkach, a niektórzy w jeszcze gorszych i dają sobie radę
                oraz na dodatek potrafią cieszyć się tym co mają. Przeszkadza Wam słońce, a
                jakby słońca nie było też stanowiło by to ogromny problem. Przeszkadza Wam to,
                że musicie szybko maszerować, przeszkadza Wam również brak czasu na zjedzenie
                obiadu, no bo kanapki na drogę to za mało. Nadwagę przecież trzeba utrzymywać za
                wszelką cenę. Nie potraficie dostosować się do trudnych warunków, nie umiecie
                przełamać swoich słabości, nie jesteście w stanie wyzbyć się nowobogackich
                zwyczajów. Za wszelką cenę chcecie pokazać swoje wielkomiejskie pochodzenie.
                Jestem w stanie zrozumieć osoby starsze, którym wiek nie pozwala na zbytnie
                eksploatowanie swego organizmu, ale osoby młode, w sile wieku, skarżące się na
                trudne warunki to jest już żenada.

                Nie wiem jak Wy kochani Turyści, ale odnoszę wrażenie, że powinienem sie
                cieszyć, że w ogóle przeżyłem wyprawę na Krym z WW. To wielki cud, że wróciłem
                w jednym kawałku i do tego przywiozłem ze sobą spory zapas alkoholu. To cud, że
                nie umarłem z głodu. To cud, że nie odmroziłem sobie nóg pod prysznicem. To cud,
                że nie pogięła mi się bluza chociaż nie wisiała w szafie na wieszaku...no i
                jeszcze do jasnej cholery opaliłem się tak, jakbym przez tydzień leżał na plaży
                i nic nie robił... Doprawdy podłe warunki...

                Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08
                  • Gość: Jac Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.chello.pl 26.09.08, 23:54
                    Wróciłem z Bałkanów 2 tyg. temu, pozwoliście, że także się wypowiem.
                    Byłem już z Pawłem 2 lata temu na Krymie, więc modliłem się żeby na
                    Bałkany pojechał ktoś inny - niestety, widać Bóg nie lubi tych, co
                    czynią wedle zasady "Jak trwoga to do Boga" :)
                    Nie to, że nie lubię Pawła, albo że jest jakiś rażąco
                    nieprofesjonalny, ale pamiętam ile on pił na Krymie i nie chciałem
                    tego przeżywać na Bałkanach.
                    Na szczęście jechała z nim jego dziewczyna, więc dejavu nie było :)
                    Co natomiast było nie OK:
                    1. pierwsze słowa po wejściu do autokaru "W autobusie zabrania się
                    picia alkoholu i wstrzynania burd". Rzeczywiście, burd nie było...
                    2. czytanie z przewodnika przy nas o obiektach jakie można zwiedzić.
                    Moim zdaniem to przegięcie, Paweł mógł choćby przeczytać to w czasie
                    jazdy i powtórzyć już bez książki.
                    3. Urządzanie imprez alkoholowych w samym "hotelu", bo "właścicielka
                    ma masę niesprzedanegi alkoholu". I nieważne, że nie wszyscy chcieli
                    tankować i "bawić się". Takie imprezy były na szczęście tylko dwie,
                    z tym że mówienie iż jedna z nich skończy się o rozsądnych godzinach
                    nijak miało się w zetknięciu z realiami (skończyła się o 2:30 w
                    nocy / nad ranem).
                    Poza tym już na drugim wyjeździe z Pawłem mam dziwne uczucie, że nie
                    traktuje on wszystkich uczestników jednakowo, ci bardziej balangowi
                    (głównie studenci) cieszą się jego większym zainteresowaniem.
                    Ja wiem, to nie są ogromne i rażące przewinienia, to spokojnie można
                    przeżyć, ale naprawdę w wielu wypadkach wystarczyło odrobinę dobrej
                    woli żeby i tego nie było.
                    Także jak jechać z Pawłem to koniecznie sprawdzić czy jedzie też
                    jego dziewczyna :)
                    A poza tym kto po latach będzie pamiętał przewodnika. A pamięć o
                    widoczkach, o krajobrazach, o przyjaznych Czarnogórcach, Bośniakach,
                    Mecedończykach czy Albańczykach, o pięknie i spokoju Ady Bojany
                    pozostanie na zawsze :)
                    Pozdrawiam - Jacek diallo@wp.pl
                  • Gość: etymios Piękny Krym IP: *.acn.waw.pl 22.02.09, 11:10

                    Myślę, że najsłabszym punktem wypraw są niekiedy współtowarzysze. Niezadowolonym
                    współczuję zepsutych wakacji, ale sama pamiętam, że czasem powody tego
                    niezadowolenia wydawały mi się absurdalne. Byłam z Pawłem na wycieczce tylko raz
                    i uważam,że on pokazał nam prawdziwą Ukrainę, prawdziwych ludzi, prawdziwe
                    miejsca. Jeśli ktoś się tej kultury brzydzi, to nikt na to nic nie poradzi. Nie
                    pojechałam więcej nie ze względu na złą organizację, ale dlatego,że nie umiem
                    jednak dobrze się bawić z tak dużą grupą ludzi, którzy bywają naprawdę trudni.
                    Nie spodziewałam się luksusów i nie było ich, a walki o pokój kojarzą mi się z
                    wycieczkami szkolnymi:), więc nie będę ich komentować.Zresztą czasem się
                    okazuje, że przymusowi współlokatorzy są bardzo ok. W moim przypadku tak było.
                    Zakochani mogli mimo wszystko szukać prywatności poza ośrodkiem i tak też
                    robili:)Krym kojarzy mi się rewelacyjnie, Pawła polubiłam bardzo. Sympatyczny
                    gawędziarz z mnóstwem anegdot, niesamowicie życzliwy i bardzo zaangażowany w
                    pracę. Pewnie dlatego,że robi to, co lubi naprawdę, a lubi Ukrainę, Ukraińców i
                    choć niektórzy w to pewnie nie uwierzą - swoich turystów. Nie polecam wyjazdu
                    ludziom, którzy muszą mieć zapięte wszystko na ostatni guzik. I nie chodzi tu o
                    to, że wytwórnia nie wywiązuje się z umowy, tylko o to,że miejsca i sytuacje
                    czasem zaskakują i tyle. Można np. znaleźć gniazdo jaskółek pod prysznicem:)
                    Biedny Paweł wymusił na właścicielach ośrodka, żeby je zlikwidowano, bo jedna z
                    dziewcząt uznała,że to gniazdo to skandal i ona za takie atrakcje nie płaciła:).
                    Dużym błędem organizatora jest to, że nie odradza niektórym tej wycieczki,
                    czasem chyba można przewidzieć,że ktoś szuka czegoś innego, a zostaje skuszony
                    niską ceną. Ja przeżyłam super wakacje i polecam biuro ludziom aktywnym,
                    elastycznym, którzy chcą pozostawić swoje spięcie w domu. Jeśli ktoś jedzie
                    powalczyć o swoje, rzeczywiście spotka się raczej z niezrozumieniem Pawła, który
                    znając standardy ukraińskie, nie bardzo rozumie, o co delikwentowi chodzi:)
                    • Gość: D&Ł Re: Piękny Krym IP: 62.29.169.* 25.03.09, 08:48
                      Interesuje się wyjazdem na Krym w te wakacje - czy da się
                      wygospodarować czas na plażowanie?? chodzi mi oczywiście o te dni
                      bez całodniowych wycieczek? Wiem że program jest bardzi napięty -
                      ciesze się bo naprawdę lubie zwiedzać, ale wiadomo że chciałabym też
                      i popływać :)
                • sambir Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) 30.09.08, 18:57
                  Śledzę ten wątek i znam Ukrainę. Mimo, że zostałem ordynarnie
                  skrytykowany przez osoby zwiazane z ta firmą, powiem Wam jedno :
                  PRAWDA LEŻY POŚRODKU. Ale, jak zwykle namawiam na samodzielny
                  wyjazd, nawet z osobami poznanymi w internecie (najlepiej z okolic
                  Waszej miejscowości):). Jeżeli dostaliście troche w tyłek, to na
                  własne życzenie. Ani Krym, ani Wytówrnia wypraw nie jest dla
                  mięczaków, a ni dla ludzi, którzy nie umieją znależć info w
                  internecie i podjąć dojrzałą decyzję. Więc przestańcie się więcej
                  skarżyć. Jeśli wytwórnia oszukuje, to wstąpcie na droge prawną (
                  wczesniej zabezpieczając się umową ). To chyba logiczne ???
                  Niestety nikomu nie można ufać we wszystkim. Mam nadzieję, ze
                  Wytwórnia się starała, ale jej nie wyszło. Myslę, że ulegliście
                  mitowi, ze jest FIRMA, która za was wszystko załatwi i będzie, tak,
                  jak powiedział jej pracownik (który może już nie pracuje :):)).
                  • Gość: olg-am1 Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 15:51
                    Ja byłam z Pawłem na Krymie i były to bardzo fajne wakcje. Wszystko
                    wyglądało tak, jak Paweł opowiadał. Sama Ukraina przepiękna, a Paweł
                    zna ją doskonale i umie ciekawie ją pokazać ( nie tylko zwiadzanie,
                    które mozna odbyć z przewodnikiem w dłoni, ale też ukraińskie
                    jedzenie, fajne imprezy, knajpy i miejsca, o których pzrewodniki nie
                    piszą ). Wiele zobaczyłam i świetnie się bawiłam. Warunki nie są
                    luksusowe, naprawdę nikt takich nie obiecywal za te pieniądze, ale
                    wszystko było w porządku i z łazienkami, i pokojami, więc to nie
                    jest problem. Paweł jest bardzo sympatyczny, dowcipny, swietnie mówi
                    po ukraińsku i zna tamtejsze realia, więc fajnie się ogląda na
                    przykład, jak targuje się o arbuzy na targu. Naprawdę polecam ten
                    wyjazd.
          • Gość: dziad_borowy Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.chello.pl 13.08.08, 12:36
            Byłem i stanowczo odradzam! Każdemu, kto tylko zapyta czy warto bedę
            wybijał ten pomysł z głowy, byle czym, byle skutecznie :)
            Ta "wytwórnia" to jakaś szalona pomyłka, a nie organizacja
            turystyczna. Syf to za mało powiedziane. Organizacja praktycznie
            żadna. Przepływ informacji między Pawłem a turystą jest zupełnie
            inny niż ten, który dostaje się na miejscu. Baza noclegowa to choć
            nowe, to zaniedbane, brudne i niedostatecznie wyposażone miejsce, o
            którym szanowny Pan organizator nie pisnął nawet słówkiem. Prowadzą
            to dwie kobiety, pomijam, że jeśli coś się popsuje (np. kran) to nie
            ma komu naprawić (przykład z życia - słodka Diana chodziła po
            pokojach wycieczki i pytała czy któryś z chłopaków umie wstawić nową
            baterię. Co za farsa!)Wycieczki - no fajnie, dużo biegania,
            szczególnie z Ludmiłą, ale myślę, że było warto. Tempo rzeczywiście
            szybkie, ale program jest tak napięty, że chyba byłoby ciężko
            inaczej. Nie zgodzę się natomiast, iż nie było czasu na zakupy, piwo
            pod parasolem czy obiad - na każdej wycieczcie był taki czas
            wygospodarowany, nie zbyt długi, ale był. Co się tyczy Patrycji, ta
            była naprawdę w porządku i nie można powiedzieć o niej złego słowa.
            Życzliwa, sympatyczna, w razie potrzeby zawsze znalazła czas,
            pomogła, poradziła. Ja tam się czułem doinformowany na każdym kroku -
            za to ukłon w stronę dziewczyn. Wpadając w polemikę z
            przedmówczynią - pokoje, które mieliście obiecane dostaliście, a z
            tego co pamiętam pilotki bardzo was przepraszały za to zamieszanie
            (choć to nie była ich wina). Co się zaś tyczy czekania na nas w
            Liwadii to odwaliliście całą czwórką niesprawiedliwy popis, trudno
            mieć pretensje do 35 osób, że zwiedzanie się przedłużyło.

            Ogólne podsumowanie - dwója z plusem. Plus za fajnych przewodników,
            reszta niedopracowana, niedogadana i ogólnie bardzo nieprofesjonalne
            podejście do turysty.
            • Gość: soso Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 13:40
              (przykład z życia - słodka Diana chodziła po
              > pokojach wycieczki i pytała czy któryś z chłopaków umie wstawić nową
              > baterię. Co za farsa!)

              Gdyby Diana przyszła do mojego pokoju z tym kłopotem, a ośrodek posiadałby
              odpowiednie narzędzia, to z chęcią bym jej pomógł. Korona z głowy by mi nie
              spadła. Dodam nawet, że mógłbym na tym wiele zyskać, szczególnie podczas
              dokonywania transakcji zakupu domowego wina, gdzie moja pozycja negocjacyjna
              byłaby szczególnie mocna. Wystarczy trochę życzliwości i zrozumienia drugiego
              człowieka :)
              • Gość: borowy_dziad Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.chello.pl 13.08.08, 14:26
                Drogi Soso, chylę głowę przed Twoją wspaniałą postawą, ale po
                pierwsze - to trochę nieprzyzwoite prosić turystów o taką pomoc
                (nawet za sutą czy jak chcesz - winną zapłatą), a po drugie znalazł
                się jeden chętny do pomocy, tyle, że stan owych narzędzi (pozwól,
                pozostawię bez komentarza) uniemożliwił normalną pracę. Naprawdę nie
                życzę nikomu, żeby w czasie jego pobytu coś się popsuło...

              • Gość: MalaJedza Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 15:45
                Primo za zamieszanie z pokojami nikt nie przepraszał, ale mniejsza o to bo
                deliberacje na ten temat zakrawałyby o małostkowość.
                Patrycja łatała nietakty WW jak mogła i tu JEJ chwały nie umniejszam.

                Soso: jeździłam na wyprawy z plecakiem, w butach trekkingowych i na własną rękę
                i odpowiedzialność - wtedy nikt do niczego się nie zobowiązywał więc nie można
                było mieć pretensji jak coś nie wyszło ALE w przypadku wykupionej imprezy
                turystycznej ZORGANIZOWANEJ sprawa ma się nieco inaczej.
                Informacja na stronie jest OFERTĄ w rozumieniu handlowym a do tego jest częścią
                składową podpisanej umowy. Umowa to zobowiązanie stron:
                ja płacę kasę - oni spełniają podane przez siebie warunki i ok. Gdy natomiast ja
                się wywiązuję, a WW nie - to dla mnie jest to problem i podstawy do zgłaszania
                pretensji.
                Jest to tak samo jakbyś kupił super sprzęt na Allegro motywując wybór
                rewelacyjnym opisem a dostał tanią, na wpół działającą podróbę Made in China.
                Założę się, że wystawiłbyś negatywa..i właśnie takie nagatywy wystawiamy tutaj
                WW za notoryczne niedotrzymywanie warunków oferty, która była częścią składową
                podpisanej umowy.
                EOT
                • Gość: góra kocica Re: Piękny Krym z Przetwórnią Wypraw ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 19:23
                  chciałam tylko powiedziec ze solidaryzuje sie z Tobą poniewaz tez
                  bylam z WW na Krymie tylko ze na innym turnusie i rowniez przezylam
                  awanture o dwojke...widac obiecanki cacanki Pawel składa notorycznie
                  i sie z nich potem nie wywiazuje..z reszta ja jestem pewna ze on
                  spodziewal sie konfrontacji bo juz w autokarze gdy wiozl nas na
                  kwatery stwierdzil ze lokowanie nas w pokojach bedzie najciezszymm
                  wydarzeniem tego dnia..wydaje mi sie ze on najpierw chcial sprawdzic
                  kto przyjedzie...frajerzy ktorych da sie uglaskac i wepchnac do
                  czworki czy ludzie ktorzy twardo beda walczyli o swoje..my stalismy
                  godzine na placu i zastanawiali sie co z nami zrobic podczas gdy
                  inni byli juz dawno umyci i rozpakowani..zenada..wtedy juz
                  odechcialo mi sie calkowicie tego calego wyjazdu.pokoj dostalismy w
                  koncu ładny ale P. musial za niego doplacic(slyszalam jak sie
                  targował)..wsciekly wiec byl na nas do konca imprezy ale my akurat
                  mielismy to wszystko w d... tak jak reszte towarzystwa.Te wakacje
                  przyjechalsmy spedzic we dwojke i mielismy w nosie co mysla o nas
                  inni podczas awantury choc znalezli sie i tacy ktorzy nas pozniej
                  poparli:)
          • Gość: Gustlik Wyprawa na Krym z Wytwórnią Wypraw - moja opinia IP: *.chello.pl 16.08.08, 20:06
            Witam!

            Uczestniczyłem w wyprawie na Krym z W.W. w dniach 21.07-06.08.2008. Pozwolę
            sobie zamieścić na tym forum moją prywatną opinię na temat tej imprezy.

            Muszę przyznać, że wyprawa na Krym była jedną z najbardziej ciekawych, jaką do
            tej pory zaliczyłem. Zwiedziliśmy mnóstwo pięknych miejsc w dość krótkim czasie,
            stąd program wycieczek był napięty. W autokarze po Krymie przejechaliśmy około
            1500 km, a w pociągach - dalsze 4000 km. Najdłuższe odcinki pokonywaliśmy nocą w
            wagonach sypialnych, więc nie traciliśmy cennych dni na przejazdy. To dobrze
            świadczy o organizacji wycieczki.

            Dla mnie szczególnie atrakcyjne były spacery w górach i zwiedzanie miejsc, gdzie
            dawno temu też był na wyprawie Adam Mickiewicz :) Szczególnie miło wspominam
            Odessę, Nowy Świat, Sewastopol i Bałakławę. Zwiedzanie Kijowa dało wiele do
            myślenia, ponieważ to co zobaczyłem zmieniło moje poglądy dot. Ukrainy. Podczas
            pobytu w Odessie i w Eupatorii można było indywidualnie zorganizować sobie
            dodatkowe atrakcje, z czego skrzętnie korzystałem.

            Na wycieczkach mieliśmy różnych przewodników. Słowa pochwały należą się Pani
            Marii ze Lwowa, dzięki której mogłem odkryć to miasto na nowo. Bardzo dobrym
            przewodnikiem okazał się również Sasza, który potrafił bardzo zrozumiale i
            interesująco opowiadać o zwiedzanych miejscach i jednocześnie dbać o nasze
            bezpieczeństwo podczas górskiej wędrówki. Inna przewodniczka, Pani Ludmiła
            (Sudak, Jałta, Sewastopol), ma w tych kwestiach sporo do nadrobienia.

            Nasza kierowniczka Ola spisała się bardzo dobrze. Ola jest osobą sympatyczną,
            komunikatywną i dobrze zorganizowaną. Potrafiła zadbać o dobrą atmosferę na
            całej wyprawie, dobrze oprowadzała po zwiedzanych miastach. Każdy dostał od Oli
            mapki okolic, w których się poruszaliśmy, oraz nr telefonu na wypadek zgubienia
            się. Jak się później okazało, te drobiazgi okazały się bardzo przydatne :)

            Przejazdy pociągiem nocnym - Plackartą - okazały się dużo przyjemniejsze i
            bezpieczniejsze, niż nasze krajowe PKP. Zawsze byliśmy na miejscu dokładnie na
            czas, z reguły wypoczęci po przespanej nocy. Nie słyszałem, żeby komuś coś
            zginęło z bagażu.

            Autokar, którym się poruszaliśmy po Krymie był bardzo dobry, jak na Ukraińskie
            warunki. Mimo braku klimatyzacji nawet dało się wytrzymać w tym upalnym
            klimacie. Co najważniejsze, na trasie nie było żadnych awarii ani niespodzianek,
            zaś kierowcy spisali się wzorowo.

            Jeśli chodzi o warunki zakwaterowania, to jak dla mnie były całkiem znośne.
            Każdy dostał łóżko z pościelą, były prysznice i normalne toalety, kuchnia z
            wyposażeniem, ciepła i zimna woda, więc wszystko to, co można w dzisiejszych
            czasach wymagać za 850 zł na 2 tygodnie. Kwatery były w miarę bezpieczne, o ile
            wiem, nic nikomu nie zginęło z pokoju. W tym samym miejscu i czasie spędzało
            urlopy również kilka rodzin ukraińskich, a więc standard był typowy dla tego kraju.

            Program wyprawy został zrealizowany i wszyscy wróciliśmy opaleni, cali i zdrowi
            do Polski. Z tego co zaobserwowałem, jakieś 70% całego naszego turnusu była
            zadowolona z wyjazdu.

            Sprawy organizacyjne WW jako organizatora pozostawiają sporo do życzenia, o czym
            dużo pisali już inni użytkownicy tego Forum. Należy tu jednak mieć na uwadze, że
            WW organizuje WYPRAWY studenckie, a nie objazdówki bądź wczasy, jak w
            Neckermanie, Tui, Triadzie, Sun&Fun, lub w innym biurze podróży. Zresztą nawet
            tym wielkim i szacownym biurom też zdarzają się wpadki organizacyjne. Już sama
            cena tej wyprawy (850zł /17 dni) sugerowała, na co należy się przygotować. Dla
            porównania, w biurach podróży widziałem znacznie krótsze wycieczki na Krym po
            1600zł, w których i tak trzeba było jeszcze dopłacić za wejścia do obiektów i za
            część wyżywienia.

            Jeśli chodzi o mnie, to lubię klimat tego typu wypraw, lubię wyzwania i
            przygody, zależy mi głównie na zwiedzaniu nowych miejsc, a warunki
            zakwaterowania są dla mnie drugorzędne. Jak już na starość zapragnę luksusów, to
            zgłoszę się do jakiegoś biura podróży ;) Ale na razie, w przyszłości planuję
            wyjechać na Sylwestra z Wytwórnią Wypraw (np. do krajów nadbałtyckich), a w
            następne wakacje - do Bałkanów, inszallah :)

            Pozdrawiam wszystkich użytkowników Forum!
    • pietja87 Re: wytwórnia wypraw?? 13.08.08, 21:30
      Ktoś tu chyba pomylił miejsca. Ja na przykład wiedziałem ze za 850 zł nie będę
      spał w 5 gwiazdkowym hotelu. I dobra rada ! znalazłem ogłoszenie wyjazdu na Krym
      za 2500 za tydzień, pewnie max wypas co?! Tam na pewno niektórych z was głaskali
      by po główeczkach, pseudo podróżnicy.
      • Gość: pseudopodrozniczka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 21:55
        Taaa, strasznym wygodnictwem jest liczenie na to, ze organizator
        bedzie sie wywiazywal z umowy. Przeciez to taki luksus.

        Przytaczany po raz kolejny argument, ze czego sie mozna bylo
        spodziewac po wyjezdzie za taka cene jest zwyczajnie glupi.
        Niezależnie od ceny wyjazdu organizator ma dotrzymac warunkow
        zawartych w umowie. Ale widac prawdziwi podroznicy lubia byc robieni
        w konia i wcale im to nie przeszkadza.
      • Gość: Znajda Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 13.08.08, 22:07
        Nikt tu nie liczył na drapanie czy śniadanie do łóżka, tylko na
        zwykła ludzką uczciwość - jeśli się coś obiecuje, tymbardziej
        turyście, który płaci za określony program, standard i pokój - TO
        TEGO OWY TURYSTA MA PRAWO WYMAGAĆ. Jeśli jadę ze swoim facetem i
        Paweł mi to teoretycznie gwarantuje, to krew mnie zalewa, jak
        słyszę, że na miejscu nie ma dla nas pokoju. Obojętnie czy to jest
        pokój za 20 czy za 2000zł.
        Poza tym - w woli wyjaśnienia - 850 zł to właściwie wpłata wstępna,
        dolicz do tego 200 zł za wstępy, które na miejscu płacisz z własnej
        kieszeni, 400 za jedzenie i nagle się okazuje, że zamiast oszczędzić
        mogłabym pojechać na wczasy do Sudaku czy Ałuszty.
        Wszystkim serdecznie radzę omijać szerokim łukiem to biuro i nikt
        mnie nie przekona do zmiany zdania.

        PS. Tak mi się na koniec nasunęło - czy pod wyżej wpisanym postem
        nie kryje się sam bożyszcze Paweł? Albo jakiś jego obrońca? Może
        lepiej wyciągnąć odpowiednie wnioski, zamiast się kłócić? Taka dobra
        rada.
        • yamuasica Re: wytwórnia wypraw?? 14.08.08, 14:09
          Niektórzy myślą - czy raczej usiłują wmówić innym, aby zdyskredytować nasze
          wypowiedzi, że nam nie odpowiadał standard w tym przybytku.

          Jeszcze raz - dla tych nieco wolniej myślących - podkreślam: standard był nawet
          ok (choć za tę cenę mogły się znaleźć w pokoju jakieś dodatkowe półki - i nie
          piszę tu o żadnym k! basenie), chodzi o wywiązywanie się z umowy.
          A to wywiązywanie się z umowy wygląda tak:
          1. pokój 2-osobowy jest, ale trzeba spać we czwórkę
          2. kupiejny okazuje się plackartnym

          Ktoś powie, że fajne towarzystwo było, że plackartny jest całkiem przyjemny -
          nie przeczę, ale nie zmienia to faktu, że umowa wyglądała INACZEJ.
          Myśmy mieli to szczęście, że uchybienia nie były jakieś drastyczne, ale nie
          trzeba zbyt bujnej wyobraźni, aby zauważyć, że przy takiej organizacji to wczasy
          z WW mogą się skończyć na oczekiwaniu pod PKiN na autokar, który nigdy nie
          nadjedzie... takich firm-krzaków było w historii 3RP kilka.
        • Gość: Łukasz Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:42
          Pisząc: "Poza tym - w woli wyjaśnienia - 850 zł to właściwie wpłata
          wstępna,dolicz do tego 200 zł za wstępy, które na miejscu płacisz z własnej
          kieszeni, 400 za jedzenie i nagle się okazuje, że zamiast oszczędzić mogłabym
          pojechać na wczasy do Sudaku czy Ałuszty" chyba kpisz Pani znajdo, zauważ ,że
          większość ludzi którzy wybrali to biuro, kierowali się ilością wycieczek
          fakultatywnych, nigdzie nie widziałem tak wiele wycieczek w cenie, proszę mi
          pokazać wycieczkę za podobną cenę z taką ilością zwiedzania. Z SKT lub OIS masz
          jedną wycieczkę w cenie i to wszystko a reszte dni leżysz na plaży i umierasz z
          nudów. Ci którzy chcą na wakacjach tylko byczyć się na plaży powinni wybrać inne
          biuro.
          • Gość: Znajda Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 14.08.08, 15:19
            W woli wyjaśnienia Panie Łukaszu to nie chodzi o wycieczki, tylko o
            sposób załatwienia całej sprawy organizacyjnej. To jak kupno
            telefonu na promocji za złotówkę i potem płacenia dodatkowych
            bajecznych sum za abonament, o którym gdzieś tam było małym
            druczkiem. Ja tylko podkreślam, że wycieczka w całości nie kosztuje
            850 zł, tylko 1500, proszę sobie policzyć. Nie wspomnę, że ceny na
            stronie są nieaktualne.
            Na koniec - żeby było jasne - widać mieliście szczęście, jakąś
            lepszą organizację czy w porządku pilota, nie wiem. Na moim turnusie
            obiecana W UMOWIE wycieczka do Odessy zamiast 10 godzin trwała 2, o
            czym dowiedziałam się dopiero w pociągu Przemyśl - Warszawa. I
            naprawdę guzik organizatora obchodziło, że nie było biletów, nawet
            nie próbował załatwić sprawy inaczej. To Pana zdaniem też jest w
            porządku?

            PS. Na koniec dla Pana, Panie Łukaszu mały bonusik - panie
            sprzedające wycieczki "ze stoliczków" prawie na każdym rogu
            proponowały nie mniej atrakcyjne niż te, które załatwił Paweł.
            Wszystko jest do załatwienia, ale potrzeba tu wyłącznie jednego -
            odrobiny własnych chęci.
        • Gość: duncan Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.dsl.static.simnet.is 19.08.08, 02:45
          Myślę że się kryje. przecież to forum to ocena działalności. ten rok
          i tak ma zaliczony, a w przyszłym roku ludzie zaczną znowu szukać
          tanich wyjazdów. I tak jak my dadzą się zrobić w Przetwórnię Wypraw.
          A psychika ludzka tak działa, 20 negatywnych, 25 pozytywnych i
          bilans wychodzi na plus. Co do tej słynnej bazy noclegowej...
          jedyny, ogólnie dostępny natrysk z ciepłą wodą był tak naprawdę
          zepsuty przez dobre kilka dni. Najciekawsze że naprawił go uczestnik
          wycieczki.
    • Gość: Marchewwwwka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 16.08.08, 11:04
      Ja wytwornie wypraw nazwalabym bardziej dobitnie Chu..nia Wypraw!
      Przykladow jest kilka:

      1. Pawel, organizator, to cham i alkoholik, jezeli ktos chce jechac na
      wycieczke, wstac o 5, bo o 6 wyjazd, nastepnie czekac godzine na szanownego
      organizatora, ktory jeszcze trzezwieje po chlaniu do 4, zeby pozniej pedzic na
      leb na szyje za czlowiekiem, ktorego gowno obchodzi, czy ktos sie zgubi czy nie
      w czasie wycieczek :
      - nie ma czasu by cokolwiek zjesc
      - gdy zaczyna polemizowac sie z organizatorem, co do zrobienia przerwy,
      organizator reaguje: agresja slowna badz obrazeniem sie :)
      UWAGA! przed wycieczka prosze Was, dopytujcie sie co macie ze soba wziac!
      Sweter, prowiant, czapki, kostium kapielowy, dobre buty + klapki -
    • Gość: Mimi Wielka Porazka organizacyjna. IP: *.chello.pl 16.08.08, 11:20
      Ja wytwornie wypraw nazwalabym bardziej dobitnie Chu..nia Wypraw!
      Przykladow jest kilka:

      1. Pawel, organizator, to cham i alkoholik, jezeli ktos chce jechac na
      wycieczke, wstac o 5, bo o 6 wyjazd, nastepnie czekac godzine na szanownego
      organizatora, ktory jeszcze trzezwieje po chlaniu do 4, zeby pozniej pedzic na
      leb na szyje za czlowiekiem, ktorego gowno obchodzi, czy ktos sie zgubi czy nie
      w czasie wycieczek :
      - nie ma czasu by cokolwiek zjesc
      - gdy zaczyna polemizowac sie z organizatorem, co do zrobienia przerwy,
      organizator reaguje: agresja slowna badz obrazeniem sie :)
      UWAGA! przed wycieczka prosze Was, dopytujcie sie co macie ze soba wziac!
      Sweter, prowiant, czapki, kostium kapielowy, dobre buty + klapki -
      • Gość: duncan Re: Wielka Porazka organizacyjna. IP: *.dsl.static.simnet.is 19.08.08, 02:34
        Gadzam sie całkowicie z Mimi. Dodam szczegółów kilka. Wyjeżdza grupa
        do Polski, ostatni dzień. Przyjeżdza bus na bazie Mercedesa
        Sprintera na 22 osoby. Osób jest akurat tyle. Każdy ma co najmniej
        walizkę lub plecak. Efekt jest taki, że pakujemy bagaże do środka,
        bo oczywiście nie mam w takim busie luków bagażowych. Warstawa
        walizek sięga około metra w przejściu. Po drodze, przed Eupatorią
        czekamy około godziny, przyjezdza coś..... hmm... powiedzmy
        samochód. Jakiś człowiek którego widzimy pierwszy raz na oczy
        zabiera nasze bagaże na cały dzień bo grupa zalicza osytatni dzień
        wycieczkowy. Takie szczegóły jak obiecane "dwójki" dla par oraz
        spóźnienia w dniu wycieczki busa 1,5 godziny pomijam. Paweł jest
        beznadziejny, jako człowiek i jako organizator. Jego zasada:
        Pieniądze zapłacone, turnus zaliczony. Zresztą, w następnym roku
        będą i tak kolejni. Ale ja nikomu nie polecę tego... "biura
        podróży". Wstydziłbym się. A nazywanie tego obiektu "bazą noclegową"
        to kpina. Zresztą, z tego co widzę to rozlokowywanie każdej grupy to
        klasyka. Nic nie gotowe, nic zgodnie z planem. Pozdrawiam wszystkich
        i odradzam.
    • Gość: podkarpacki Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.08, 07:31
      Witam byłem 2 tygodnie z Pawłem jako przewodnikiem 3 lata temu na takiej
      wyprawie i powiem tak zabawa super ale dla ludzi normalnych którzy są w stanie
      znosić trudy i dzielić przyjemności wypraw na dziki wschód, pańskie pieski
      przyzwyczajone do wielkomiejskich wygód wrócą zawiedzeni bo nie ma pokoi z
      łazienkami czy toaletami przynajmniej na Krymie, no i warunki jak u nas na
      campingach w latach 70, ale tam tak jest, to jest taki standard dla zwykłych
      ludzi tam mieszkających, cena jaką się płaci za taką wyprawę jest adekwatna do
      tego ,co tam oferują, ale za to co można tam zobaczyć zjeść i wypić warto się
      trochę potrudzić i polecam wszystkim zapaleńcom takich wypraw w nieznane bez
      względu na wiek bo ja już takim trochę przeterminowanym studentem byłem jak i
      żona ale w przyszłym roku postaram się też skorzystać z ich oferty tyle że już w
      inny rejon ps. mogli by Turcję ująć w swoich planach. pozdrowienia dla Pawła i
      innych uczestników, kolega z podkarpackiego
        • Gość: L Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.aster.pl 29.08.08, 10:31
          eh...a miało być tak pięknie...qrcze..mam jechać z moim chłopakiem
          na turnus 15.09-1.10(przy podpisywaniu umowy zapewniano nas ze
          bedziemy miec "dwojke", ale skoro tak sie sytuacja przedstawia)...
          i zapłaciłam juz zaliczke....a z tego co wyczytałam to nie warto
          jechać z WW, bo mozna nabawić się nerwicy..w moim pzypadku byłaby
          ona gwarantowana zwłaszcza,że miał być to mój jedyny i ostatni
          wyjazd w te wakacje..wiec chyba jednak zrezygnuje...
          • Gość: Blix No i klapa IP: *.aster.pl 29.08.08, 18:25
            Miało być tak pięknie...A dziś rano dotsałem smsa, że jednak turnus do Czarnogóry jest odwołany (wyjazde 8.09), jakoś to przeboleję, ale chciałbym skontaktować się z kimś z WW, a tam telefon głuchy....Może komuś się udało??
          • Gość: duncan Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.dsl.static.simnet.is 30.08.08, 01:50
            Z "dwójkami", obiecanymi przed wyjazdem to chyba już wiesz jak jest.
            Pewnie siedząc pod tym "daszkiem" z samych listewek co metr,
            niedajacych cienia i czekając na Pawła ileś tam godzin, a później
            kłócąc się jeszcze kolejną godzinę, dostalibyście dwójkę. Tylko czy
            to jest dobry początek udanego urlopu? Zresztą, pewnie ta góra
            śmieci przed wejściem do tej słynnej "bazy" na naczepie bez kół
            urosła już znacznie. No i szambo śmierdzi teraz już znacznie lepiej
            niz miesiąc temu. O ile działają prysznice, a pralka otwierana
            zardzewiałymi nożyczkami jeszcze działa, to jest super :). Myślę, że
            podjęłas dobrą decyzję. Pewnie stracisz te 300 złotych, ale
            przynajmniej nie nabierzesz wstrętu do Krymu. Bo samo miejsce jest
            piękne. Tylko to.... psuje ten klimat. Pozdrawiam.
      • Gość: duncan Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.dsl.static.simnet.is 30.08.08, 02:04
        Gość portalu: podkarpacki napisał(a):

        > Witam byłem 2 tygodnie z Pawłem jako przewodnikiem 3 lata temu na
        takiej
        > wyprawie i powiem tak zabawa super ale dla ludzi normalnych którzy
        są w stanie
        > znosić trudy i dzielić przyjemności wypraw na dziki wschód,
        pańskie pieski
        > przyzwyczajone do wielkomiejskich wygód wrócą zawiedzeni bo nie ma
        pokoi z
        > łazienkami czy toaletami przynajmniej na Krymie, no i warunki jak
        u nas na
        > campingach w latach 70, ale tam tak jest, to jest taki standard
        dla zwykłych
        > ludzi tam mieszkających, cena jaką się płaci za taką wyprawę jest
        adekwatna do
        > tego ,co tam oferują, ale za to co można tam zobaczyć zjeść i
        wypić warto się
        > trochę potrudzić i polecam wszystkim zapaleńcom takich wypraw w
        nieznane bez
        > względu na wiek bo ja już takim trochę przeterminowanym studentem
        byłem jak i
        > żona ale w przyszłym roku postaram się też skorzystać z ich oferty
        tyle że już
        > w
        > inny rejon ps. mogli by Turcję ująć w swoich planach. pozdrowienia
        dla Pawła i
        > innych uczestników, kolega z podkarpackiego


        Kurde... jeszcze Turcjii nie spieprzyli.... Tu masz rację, mogliby
        Turcję jeszcze dodać. I Chorwację. No i Grecja leży odłogiem. Nie
        wspomnę o Tunezji albo np. Tasmania. Też Terra Incognita. Jest tam
        tyle do spieprzenia. No i zanim znajdzie sie kolejna grupa ludzi
        nabitych w butelkę, minie kilka sezonów. Jak mi wpadnie jeszcze
        jakieś atrakcyjne miejsce do głowy to napiszę. :). Pozdrawiam
        cię, "normalny człowieku" z podkarpacia. Acha... tak gwoli
        informacji, "normalny człowieku z podkarpacia", sa na Krymie, w
        Zaoziernym n