W ten weekend odwiedziłem rodzinne Puławy, gdzie czekała na mnie
wspaniała niepodzianka: moja Mama, która nie tak dawno wróciła
zachwycona z greckiej wyprawy (rejs od Pireusu przez Mikonos,Patmos,
Efez,Rodos, Kretę, Santorini a potem jeszcze objazd części
Peloponezu) przetrzymała dla mnie w lodówce (!

) całe naręcze
gałązek nazbieranych na Peloponezie: jest np.cyprys,
śródziemnomorska sosna, oliwka, wonne liście krzewów czystka,
szałwie...Czy wiecie jak to cały czas wspaniale pachnie?- o, i teraz
gdy Wam to opisuję, to sobie wciągam zapach Mistry i Argolidy

))
Ale fajnie

))
Miłego tygodnia dla wszystkich!