jureek:
Zdziwiły mnie liczby na tym rysunku, oznaczające częstotliwość wypadków rowerzystów, jadących wg strzałek, i znalazłem tekst, z którego Jureek go zaczerpnął:
artykuł w niemieckiej Wiki o drogach dla rowerów.
I sam artykuł zdziwił mnie jeszcze bardziej. Otóż autorzy, powołując się na kilka różnorodnych badań, twierdzą, że liczba wypadków rowerzystów na drogach rowerowych w kilku badanych krajach jest
znacząco wyższa niż na jezdniach, na których rowerzyści mieszają się z ruchem samochodowym. Ponadto ciężkość wypadków na drogach rowerowych nie jest niższa niż na tych jezdniach. Najbardziej niebezpiecznymi miejscami są oczywiście skrzyżowania z przecznicami (jak na tym rysunku).
Dotąd wnerwiałem się na różne utrudnienia na
źle poprowadzonych ,,śmieszkach'', lecz jednak czułem się na nich bezpieczniej niż na jezdni. Ale jeśli w cytowanym artykule nie ma jakichś artefaktów statystycznych, to należałoby dla bezpieczeństwa zawsze zjeżdżać na jezdnię i wielkim głosem domagać się zlikwidowania dróg rowerowych, jako mordercy rowerzystów.
W artykule mowa jest o petycji, skierowanej w 2007 przez niemiecką ,,
Initiative Cycleride'' do Bundestagu, o zlikwidowanie
prawnego obowiązku korzystania z tego zagrożenia. W ciągu 40 dni organizatorzy zebrali pod nią 17tys. podpisów. Po 3 latach deliberowania petycja została odrzucona.
Jak przeczytałem, tak zreferowałem. Na razie sam nie wiem, co o tym sadzić; gdyby to była prawda, to wymagałaby ode mnie zmiany sposobu myślenia.
- Stefan