Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Cykloza ;-)

    18.03.05, 18:06
    W ramach rozlooźnienia :-D
    <http://www.lasica1982.piwko.pl/cykloza.html>
    www.lasica1982.piwko.pl/cykloza.html
    mi wyszło 358 Cykloza rozwinięta w pełni
    Obserwuj wątek
      • freaky_mati Re: Cykloza ;-) 18.03.05, 18:36
        Ja mialem 226...
        Az bylem zdziwiony... :D
        • kazza Re: Cykloza ;-) 18.03.05, 21:16
          a ja 176 więc jeszcze nie jest ze mną tak.....cyklozowato;)
          pozdrawiam KaZa
          • roweroraffi Re: Cykloza ;-) 18.03.05, 21:29
            429 punktów :-P Cyklisis stadium agonalne :-)
            • swistak-69 Re: Cykloza ;-) 18.03.05, 21:49
              Stadium 233p :P
              Pozdro.
              • el_condorpasa Re: Cykloza ;-) 22.03.05, 22:48
                A ja jestem DE BEST - 106 pkt :D.
                • roweroraffi Re: Cykloza ;-) 23.03.05, 07:53
                  el_condorpasa napisał:

                  > A ja jestem DE BEST - 106 pkt :D.

                  Spokojnie... nie ma ludzi zdrowych - są tylko niedokładnie zbadani :-P
                  Spróbujesz za jakiś czas to pewnie wyjdzie Ci więcej ;-)
      • roweroraffi [długie][humor]Coś o cyklozie... 18.03.05, 21:32
        Dawno temu było na pl.rec.rowery Nie mam zapisane kto pisał, bo wątek był
        niemały. Cytując:

        Coraz częściej słyszymy te słowo - Cykloza. Może znajomy w pracy coś
        napomykał, może dziecko zapadło na tę straszliwą chorobę. W ostatnich latach
        z zjawiska rzadkiego i urosła do problemu społecznego. Czym więc właściwie
        jest?

        Etiologia:
        Przyczyny choroby są nieznane. Podejrzewa się, że choroba jest zakaźna (tzn
        Cykloza Przenoszona), ale wielokrotny kontakt chorych z osobami zdrowymi
        często nie prowadzi u tych drugich do powstania choroby więc podejrzewa się
        także inny czynnik. Ciekawą natomiast jest Cykloza Pierwotna która powoduje,
        że u osoby zdrowej nagle pojawiają się pierwsze objawy choroby.
        Prawdopodobnie jest to uwarunkowane czynnikami genetycznymi które obniżają
        odporność na czynnik chorobowy. Na chorobę zapadają głównie mężczyźni.

        Bezpośrednią przyczyną powstania stanu chorobowego jest bakteria RTX która
        atakując ośrodkowy układ nerwowy i powoduje rozwinięcie się objawów
        chorobowych.

        Przebieg:
        W począkowym okresie chory wydaje się być silnie pobudzony i rozkojarzony.
        Znanym objawem jest patrzenie za okno. Spytany o zamairy często odpowiada
        ,że "wyszedłby na dwór/na pole". Wtedy najczęściej przychodzi do odkurzenia
        lub kupna fetysza cyklotyków - roweru. Jeżeli zakażony wykona pierwszych
        parę jazd to szok tlenowy spowoduje szybki rozwój bakterii. Ogniska
        zakażenia poznać można po bolących mięśniach i stawach. Jeżeli chory okaże
        się dość odporny choroba przeminie. Niestety w 25% przypadków objawy
        przechodzą w dwa najbardziej znane przebiegi - eksplozywny i przewlekły.

        Przebieg eksplozywny charakteryzuje się okresowym nasileniem objawów, często
        do monstualnych wielkości. W okresach spokoju objawy czasem wręcz całkowicie
        zanikają. Jeden okres może trwać od paru tygodni do nawet paru lat. Ten
        przebieg daje szanse na remisję po każdym zakonczonym okresie aktywności
        bakterii.

        Przebieg przewlekły charakteryzuje się zwykle łagodniejszym przebiegiem.
        Choroba jednak cały czas zbiera swoje żniwo i chory najczęściej jeździ na
        rowerze nawet podczas brzydkiej pogody. Ten przebieg od strony leczenia jest
        prawie beznadziejny - bardzo rzadko udaje się osiągnąć wyleczenie.

        Chorzy na cyklozę przejawiają wiele objawów które można uznać, za
        niepokojące, omówmy niektóre z nich:

        Periheptaloza - chory odczuwa potrzebę ciągłego ulepszania swojego roweru.
        Często wymienia częsci nie całkowicie zużyte, ale nawet wręcz nowe.
        Oczywiście wymiana jest zawsze w górę. Ten dewastujacy dla kieszeni objaw
        jest najczęstszym u cyklotyków.

        Maksspidoza - dążenie do osiągania największych prędkości. Samo w sobie mało
        niebezpiecznie (chociaż może prowadzić do wypadków) to częśto prowadzi do
        dwóch ekstremalnych przebiegów - zjazdowacicy i szosolozy.

        Zjazdowacica - wykorzystywanie wszelakich spadków terenowych do osiągania
        jak największych prędkości. Często chory ustala trasę przejazdu tak, aby
        uwzględniała jak najwięcej długich zjazdów. W ostrym przebiegu przechodzi w
        downhilozę czyli zjazd terenowy (po bezdrożach).

        Szosoloza - najczęstsza w przebiegu przewlekłym polega na ciągłym dążeniu do
        osiągania jak najleszych prędkości średnich na asfalcie. Chorzy na ten objaw
        często również cierpią na periheptalozę. W ekstremalnym przypadku prowadzi
        do prozy czyli do regularnych treningów.

        Wyzwanowica - objaw polegający na stawianiu sobie coraz to bardziej trudnych
        do osiągnieca celów, najczęściej podjazdu pod jakieś wzniesienie. Często
        prowadzi do Ikscozy lub Prozy.

        Te objawy są głównymi i najczęsciej spotykanymi. Inne to: Trialica,
        Poziomica, Włóczykijostwo, Welodromiza, Śrubkoza, Festynowiloza i inne
        bardziej jeszcze bardziej niszowe.

        Leczenie:
        Leczenie jest długotrwałe i często nie przynosi rezultatów. Najłatwiejszą do
        opanowania jest periheptaloza gdyż wystarczy odciąć cyklotykowi źródło
        pieniędzy. Inne objawy częśto są nieuleczalnie i trzeba mieć nadzieję, że
        ustąpią samoistnie. Pamiętać należy, że cykloza jest chorobą przewlekłą i
        osoba raz zarażona bardzo rzadko wraca do pełnego zdrowia, choć czasem
        choroba potrafi trwać w uśpieniu przez paręnaście lat. Pamiętać należy, że
        kontakt z rowerem w okresie dziecinstwa rzadko prowadzi do cyklozy,
        aczkolwiek znane są przypadki iż tak się własnie stało - dlatego nalezy
        zwracać uwagę na poczynania dziecka i nie dopuścić do rozwinięcia się
        objawów. Czasem efekty przynosi leczenie poprzez kontakt z motoryzacją, ale
        również może to doprowadzić do rowerowego fanatyzmu co jest efektem wręcz
        odwrotnym do zamierzonego.




        Sliczny opis. Ale co wy wiecie o cyklozie... Mnie to juz Pan Doktor z Panem
        Ordynatorem probujom leczyc od dobrych kilku lat w oddziale zamknietym. Pigulki,
        zastrzyki, to, tamto... Nawet arcymodne szpitalne wdzianko nie pomaga - jak
        sobie przypomne o rowerze, a zwlaszcza o mojej ukochanej Mongusi, to szwy
        puszczaja od razu. Kiedys to sie zaczelo tak, ze podjechalem sobie jak gdyby
        nigdy nic do mojego USR-a kupic nowa przerzutke STX-RC do przodu. Wszystko inne
        juz dawno apgrejdowalem. Sprzedawca bardzo dziwnie reagowal, zwlaszcza, kiedy
        zazadalem w koncu XTR-a. Ja szukalem ostatnich pieniedzy, on gdzies dzwonil.
        Wychodzilem ze sklepu z nowym nabytkiem a tu nagle 2 drabow mnie napada.
        Zlapalem Mongusie i robilem, co sie dalo z mocnym postanowieniem, ze mnie beda
        musieli nozem odciac od roweru. Jakos nie bardzo mogli mnie odciac, wiec
        wrzucili mnie na pake razem z rowerem i sami siedli potwornie zmachani obok.
        Pojechalismy gdzies. Wyladowali mnie i przyszli Pan Doktor mowiac lagodnie, ze
        nic sie nie dzieje, za chwile wszystko bedzie w porzadku, zaraz mnie od roweru
        oddzieli. Dali mi zastrzyk (ale bylo fajnie!). Nastepnego ranka obudzilem sie
        kurczowo zaciskajac scierpniete rece na rowerze a Pan Doktor z Panem Ordynatorem
        stali nade mna i wygladali, jakby zobaczyli jakis cud. Potem byly dlugo jakies
        pigulki (takie zielone, mietowe, czy te rozowe, eukaliptusowe a nawet takie
        ohydne, niebieskie, jak nie chcialem zostawic roweru na korytarzu przed
        gabinetem Pana Ordynatora - i tak musialy byc drzwi otwarte a Mongusia 3
        u-lockami przypieta do kaloryfera). Pigulki sa nadal, ale za to Pan Doktor
        doszli do wniosku, ze mnie wyleczom i zrobiom habilitacjem. W tym celu zaczeli
        sie blizej interesowac zagadnieniami dotyczacymi cyklozy, co chwile studiowali
        opasle tomiszcza dzwigane z biblioteki i co chwila brzydko mowili, kiedy
        dochodzili do konca opisu choroby ,,...choroba jest nieuleczalna''. Ciagle siem
        klocili z Panem Ordynatorem o mozliwosc leczenia i po kazdej rozmowie odchodzac
        od siebie kazdy lykal jakas pigulke. Pan Doktor to jednak dobra dusza, tak
        bardzo mi chcom pomoc... Pan Ordynator tylko mowiom cos o leczeniu ustawicznym i
        dbaniu o to, zebym jakiej krzywdy nie wyrzadzil komus, czy sobie, ale Pan Doktor
        som potwornie zdeterminowani. Pamietam ta awanture w szpitalu, kiedy z kolegami
        - pacjentami musielismy Panu Doktorowi i Panu Ordynatorowi zastrzyki dawac na
        uspokojenie. Zal nam sie ich zrobilo po prostu, bo to tak naprawde dobrzy
        ludzie, konowaly, ale o zlotym sercu. A cala awantura poszla o to, ze Pan Doktor
        kupili sobie rower, zeby poznac cykloze na sobie (rasowy naukowiec, i jaki
        etyczny - nie na pacjentach, jak zwykle, tylko na sobie!). Pan Ordynator po
        kilku godzinach wciagnal Pana Doktora do swojego kapowniczka pod rubryke, w
        ktorej ja juz bylem i tak sie to toczylo. I tak zawsze bylo - jak Pan Ordynator
        zamknal rowery w kanciapie i ich nie chcial oddac, to mu sie terenowka psula i
        tylko my z Panem Doktorem wiedzielismy, co jej jest ;-). Na terapie jezdzilismy
        z Panem Doktorem (ale sie Pan Doktor wczuwali - robiom wrazenie, ze naprawde som
        chorzy na cykloze). I tak, wiele przygod minelo, kwintale pigulek zesmy zjedli
        (bo Pan Doktor mowili, ze biorom placebo, zeby jeszcze lepiej siem wczuc, ale
        cos mi siem ostatnio nie wydaje, ze to nie placebo, bo Pan Doktor cos mruczy pod
        nosem lykajac to-to:
      • amoniak00 Wychodząc na rower zabieram ze sobą... 18.03.05, 22:47
        Wychodząc na rower zabieram ze sobą...

        papier toaletowy

        8-| przeszukująć plecak coś takiego znalazłem :/

        Jestem chory :(



        Buahaha i dobrze mi z tym
        rękawów jeszcze nikt mi z tyłu nie wiąże
        Żonę chyba zaraziłaem :|

      • pimpf101 Re: Cykloza ;-) 23.03.05, 14:17
        jak dla mnie, moje 307, to i tak sporo ;)
        • rano1 Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 10:10
          184, czyli z umiarem :-)
          • olecky Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 10:14
            184 to taki autobus jest - wyszlo szydlo z worka ;-)

            pozdrawiam, olek
            • sebias Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 17:59
              Witam!

              Bardzo zaawansowane stadium cyklozy czyli 464 punktów

              A na pewno będzie jeszcze gorzej ;)

              --
              Pozdrawiam
              SeBeQ

              ..::> Makes Gravity Your Slave <::..
              • roweroraffi Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 23:53
                sebias napisał:

                > Bardzo zaawansowane stadium cyklozy czyli 464 punktów

                Czapki z głów...pokonał nawet mnie...pewnie różnica punktów jest głównie dzięki
                temu, że ja NIE smaruję łąńcucha przed każdą wycieczką, a mycie mojego roweru
                ma miejsce TYLKO gdy pada deszcz ;-)
      • kfadam Re: Cykloza ;-) 31.03.05, 12:39
        243 stawia mi diagnozę cyklozy :))
        Pozdrawiam innych zarażonych KA

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka