amoniak00 18.03.05, 18:06 W ramach rozlooźnienia :-D <http://www.lasica1982.piwko.pl/cykloza.html> www.lasica1982.piwko.pl/cykloza.html mi wyszło 358 Cykloza rozwinięta w pełni Link Zgłoś Obserwuj wątek
kazza Re: Cykloza ;-) 18.03.05, 21:16 a ja 176 więc jeszcze nie jest ze mną tak.....cyklozowato;) pozdrawiam KaZa Link Zgłoś
roweroraffi Re: Cykloza ;-) 23.03.05, 07:53 el_condorpasa napisał: > A ja jestem DE BEST - 106 pkt :D. Spokojnie... nie ma ludzi zdrowych - są tylko niedokładnie zbadani :-P Spróbujesz za jakiś czas to pewnie wyjdzie Ci więcej ;-) Link Zgłoś
roweroraffi [długie][humor]Coś o cyklozie... 18.03.05, 21:32 Dawno temu było na pl.rec.rowery Nie mam zapisane kto pisał, bo wątek był niemały. Cytując: Coraz częściej słyszymy te słowo - Cykloza. Może znajomy w pracy coś napomykał, może dziecko zapadło na tę straszliwą chorobę. W ostatnich latach z zjawiska rzadkiego i urosła do problemu społecznego. Czym więc właściwie jest? Etiologia: Przyczyny choroby są nieznane. Podejrzewa się, że choroba jest zakaźna (tzn Cykloza Przenoszona), ale wielokrotny kontakt chorych z osobami zdrowymi często nie prowadzi u tych drugich do powstania choroby więc podejrzewa się także inny czynnik. Ciekawą natomiast jest Cykloza Pierwotna która powoduje, że u osoby zdrowej nagle pojawiają się pierwsze objawy choroby. Prawdopodobnie jest to uwarunkowane czynnikami genetycznymi które obniżają odporność na czynnik chorobowy. Na chorobę zapadają głównie mężczyźni. Bezpośrednią przyczyną powstania stanu chorobowego jest bakteria RTX która atakując ośrodkowy układ nerwowy i powoduje rozwinięcie się objawów chorobowych. Przebieg: W począkowym okresie chory wydaje się być silnie pobudzony i rozkojarzony. Znanym objawem jest patrzenie za okno. Spytany o zamairy często odpowiada ,że "wyszedłby na dwór/na pole". Wtedy najczęściej przychodzi do odkurzenia lub kupna fetysza cyklotyków - roweru. Jeżeli zakażony wykona pierwszych parę jazd to szok tlenowy spowoduje szybki rozwój bakterii. Ogniska zakażenia poznać można po bolących mięśniach i stawach. Jeżeli chory okaże się dość odporny choroba przeminie. Niestety w 25% przypadków objawy przechodzą w dwa najbardziej znane przebiegi - eksplozywny i przewlekły. Przebieg eksplozywny charakteryzuje się okresowym nasileniem objawów, często do monstualnych wielkości. W okresach spokoju objawy czasem wręcz całkowicie zanikają. Jeden okres może trwać od paru tygodni do nawet paru lat. Ten przebieg daje szanse na remisję po każdym zakonczonym okresie aktywności bakterii. Przebieg przewlekły charakteryzuje się zwykle łagodniejszym przebiegiem. Choroba jednak cały czas zbiera swoje żniwo i chory najczęściej jeździ na rowerze nawet podczas brzydkiej pogody. Ten przebieg od strony leczenia jest prawie beznadziejny - bardzo rzadko udaje się osiągnąć wyleczenie. Chorzy na cyklozę przejawiają wiele objawów które można uznać, za niepokojące, omówmy niektóre z nich: Periheptaloza - chory odczuwa potrzebę ciągłego ulepszania swojego roweru. Często wymienia częsci nie całkowicie zużyte, ale nawet wręcz nowe. Oczywiście wymiana jest zawsze w górę. Ten dewastujacy dla kieszeni objaw jest najczęstszym u cyklotyków. Maksspidoza - dążenie do osiągania największych prędkości. Samo w sobie mało niebezpiecznie (chociaż może prowadzić do wypadków) to częśto prowadzi do dwóch ekstremalnych przebiegów - zjazdowacicy i szosolozy. Zjazdowacica - wykorzystywanie wszelakich spadków terenowych do osiągania jak największych prędkości. Często chory ustala trasę przejazdu tak, aby uwzględniała jak najwięcej długich zjazdów. W ostrym przebiegu przechodzi w downhilozę czyli zjazd terenowy (po bezdrożach). Szosoloza - najczęstsza w przebiegu przewlekłym polega na ciągłym dążeniu do osiągania jak najleszych prędkości średnich na asfalcie. Chorzy na ten objaw często również cierpią na periheptalozę. W ekstremalnym przypadku prowadzi do prozy czyli do regularnych treningów. Wyzwanowica - objaw polegający na stawianiu sobie coraz to bardziej trudnych do osiągnieca celów, najczęściej podjazdu pod jakieś wzniesienie. Często prowadzi do Ikscozy lub Prozy. Te objawy są głównymi i najczęsciej spotykanymi. Inne to: Trialica, Poziomica, Włóczykijostwo, Welodromiza, Śrubkoza, Festynowiloza i inne bardziej jeszcze bardziej niszowe. Leczenie: Leczenie jest długotrwałe i często nie przynosi rezultatów. Najłatwiejszą do opanowania jest periheptaloza gdyż wystarczy odciąć cyklotykowi źródło pieniędzy. Inne objawy częśto są nieuleczalnie i trzeba mieć nadzieję, że ustąpią samoistnie. Pamiętać należy, że cykloza jest chorobą przewlekłą i osoba raz zarażona bardzo rzadko wraca do pełnego zdrowia, choć czasem choroba potrafi trwać w uśpieniu przez paręnaście lat. Pamiętać należy, że kontakt z rowerem w okresie dziecinstwa rzadko prowadzi do cyklozy, aczkolwiek znane są przypadki iż tak się własnie stało - dlatego nalezy zwracać uwagę na poczynania dziecka i nie dopuścić do rozwinięcia się objawów. Czasem efekty przynosi leczenie poprzez kontakt z motoryzacją, ale również może to doprowadzić do rowerowego fanatyzmu co jest efektem wręcz odwrotnym do zamierzonego. Sliczny opis. Ale co wy wiecie o cyklozie... Mnie to juz Pan Doktor z Panem Ordynatorem probujom leczyc od dobrych kilku lat w oddziale zamknietym. Pigulki, zastrzyki, to, tamto... Nawet arcymodne szpitalne wdzianko nie pomaga - jak sobie przypomne o rowerze, a zwlaszcza o mojej ukochanej Mongusi, to szwy puszczaja od razu. Kiedys to sie zaczelo tak, ze podjechalem sobie jak gdyby nigdy nic do mojego USR-a kupic nowa przerzutke STX-RC do przodu. Wszystko inne juz dawno apgrejdowalem. Sprzedawca bardzo dziwnie reagowal, zwlaszcza, kiedy zazadalem w koncu XTR-a. Ja szukalem ostatnich pieniedzy, on gdzies dzwonil. Wychodzilem ze sklepu z nowym nabytkiem a tu nagle 2 drabow mnie napada. Zlapalem Mongusie i robilem, co sie dalo z mocnym postanowieniem, ze mnie beda musieli nozem odciac od roweru. Jakos nie bardzo mogli mnie odciac, wiec wrzucili mnie na pake razem z rowerem i sami siedli potwornie zmachani obok. Pojechalismy gdzies. Wyladowali mnie i przyszli Pan Doktor mowiac lagodnie, ze nic sie nie dzieje, za chwile wszystko bedzie w porzadku, zaraz mnie od roweru oddzieli. Dali mi zastrzyk (ale bylo fajnie!). Nastepnego ranka obudzilem sie kurczowo zaciskajac scierpniete rece na rowerze a Pan Doktor z Panem Ordynatorem stali nade mna i wygladali, jakby zobaczyli jakis cud. Potem byly dlugo jakies pigulki (takie zielone, mietowe, czy te rozowe, eukaliptusowe a nawet takie ohydne, niebieskie, jak nie chcialem zostawic roweru na korytarzu przed gabinetem Pana Ordynatora - i tak musialy byc drzwi otwarte a Mongusia 3 u-lockami przypieta do kaloryfera). Pigulki sa nadal, ale za to Pan Doktor doszli do wniosku, ze mnie wyleczom i zrobiom habilitacjem. W tym celu zaczeli sie blizej interesowac zagadnieniami dotyczacymi cyklozy, co chwile studiowali opasle tomiszcza dzwigane z biblioteki i co chwila brzydko mowili, kiedy dochodzili do konca opisu choroby ,,...choroba jest nieuleczalna''. Ciagle siem klocili z Panem Ordynatorem o mozliwosc leczenia i po kazdej rozmowie odchodzac od siebie kazdy lykal jakas pigulke. Pan Doktor to jednak dobra dusza, tak bardzo mi chcom pomoc... Pan Ordynator tylko mowiom cos o leczeniu ustawicznym i dbaniu o to, zebym jakiej krzywdy nie wyrzadzil komus, czy sobie, ale Pan Doktor som potwornie zdeterminowani. Pamietam ta awanture w szpitalu, kiedy z kolegami - pacjentami musielismy Panu Doktorowi i Panu Ordynatorowi zastrzyki dawac na uspokojenie. Zal nam sie ich zrobilo po prostu, bo to tak naprawde dobrzy ludzie, konowaly, ale o zlotym sercu. A cala awantura poszla o to, ze Pan Doktor kupili sobie rower, zeby poznac cykloze na sobie (rasowy naukowiec, i jaki etyczny - nie na pacjentach, jak zwykle, tylko na sobie!). Pan Ordynator po kilku godzinach wciagnal Pana Doktora do swojego kapowniczka pod rubryke, w ktorej ja juz bylem i tak sie to toczylo. I tak zawsze bylo - jak Pan Ordynator zamknal rowery w kanciapie i ich nie chcial oddac, to mu sie terenowka psula i tylko my z Panem Doktorem wiedzielismy, co jej jest ;-). Na terapie jezdzilismy z Panem Doktorem (ale sie Pan Doktor wczuwali - robiom wrazenie, ze naprawde som chorzy na cykloze). I tak, wiele przygod minelo, kwintale pigulek zesmy zjedli (bo Pan Doktor mowili, ze biorom placebo, zeby jeszcze lepiej siem wczuc, ale cos mi siem ostatnio nie wydaje, ze to nie placebo, bo Pan Doktor cos mruczy pod nosem lykajac to-to: Link Zgłoś
amoniak00 Wychodząc na rower zabieram ze sobą... 18.03.05, 22:47 Wychodząc na rower zabieram ze sobą... papier toaletowy 8-| przeszukująć plecak coś takiego znalazłem :/ Jestem chory :( Buahaha i dobrze mi z tym rękawów jeszcze nikt mi z tyłu nie wiąże Żonę chyba zaraziłaem :| Link Zgłoś
olecky Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 10:14 184 to taki autobus jest - wyszlo szydlo z worka ;-) pozdrawiam, olek Link Zgłoś
sebias Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 17:59 Witam! Bardzo zaawansowane stadium cyklozy czyli 464 punktów A na pewno będzie jeszcze gorzej ;) -- Pozdrawiam SeBeQ ..::> Makes Gravity Your Slave <::.. Link Zgłoś
roweroraffi Re: Cykloza ;-) 30.03.05, 23:53 sebias napisał: > Bardzo zaawansowane stadium cyklozy czyli 464 punktów Czapki z głów...pokonał nawet mnie...pewnie różnica punktów jest głównie dzięki temu, że ja NIE smaruję łąńcucha przed każdą wycieczką, a mycie mojego roweru ma miejsce TYLKO gdy pada deszcz ;-) Link Zgłoś
kfadam Re: Cykloza ;-) 31.03.05, 12:39 243 stawia mi diagnozę cyklozy :)) Pozdrawiam innych zarażonych KA Link Zgłoś