Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [Straż Miejska] Kolejne starcie

    26.04.05, 13:54
    Witam!

    Jadąc sobie wzdłuż Fieldorfa zachciało mi się pojechać na Ursynów. Ta dziwna
    myśl zmusiła mnie do przekroczenia kilku ulic między innymi Meissnera i Wału
    Miedzeszyńskiego. Jako, że spodobał mi sie czerwony kolor prawej połowy
    chodnika postanowiłem - zachęcony dodatkowo wymalowanym na biało rowerkiem -
    skorzystać akurat z tej części. Cóż, równe to to nie było nawet zaraz po
    ułożeniu, ale co tam twardy jestem i po coś mam tego Bomberka - niech zasłuży
    na nowy olej. Na skrzyżowaniu z Wałem grzecznie zatrzymałem pojazd i
    wcisnąłem przycisk chociaż chciałem przejechać a nie przejść jak było kiedyś
    na tabliczce napisane zanim ktoś jej nie zerwał. Po zapaleniu się na
    semaforze komory zielonej ruszyłem i jakież było moje zdziwienie, gdy na
    głęboko czerwonym przed rząd samochodów skręcających w lewo z Wału w
    Fieldorfa wjechał Lanosik. Nie był to jednak zwykły biały wyrób Daewoo, ale
    podrasowana wersja negatywowa (się znaczy z granatowymi drzwiami)
    warszawskiej Straży Miejskiej. Nie stanął również jak to zwykle bywa na
    zebrze tylko właśnie na tym czerwonym fragmencie oznaczającym chyba przejazd
    dla rowerów (chyba, ponieważ coraz częściej dochodzę do wniosku, iż to jest
    tylko taka sugestia czy jak to tam inaczej nazwać). W pierwszym odruchu
    chciałem wjechać w te drzwi i sprawdzić wytrzymałośc blachy made in Dełu.
    Jednakże palce same zacisnęły się na LX'ach (to pewnie taki odruch
    bezwarunkowy u cyklotyków). O dziwo rozmowa kolizyjnych kursów nie zeszła na
    rzucanie mięsem, ale to tylko dlatego, że się nigdzie nie spieszyłem i miałem
    czas na pogawędkę z "włodzom":
    - Szefie, tu jest przejazd dla rowerów...
    - No bywa.
    - Ale tu naprawdę jest przejazd dla rowerów...
    - Zdarza się.
    Po ostentacyjnym oparciu się o kierownicę większy "Strasznik" zapiął wsteka i
    wjechał na zebrę (na szczęście nie było na niej pieszych, bo nawet w lusterko
    nie spojrzał).
    Ta przygoda utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że stoimy na skraju
    przepaści, ale robimy wielki krok naprzód... a tam dno... i sześć metrów
    mułu... <lol>
    Obserwuj wątek

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka