Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wielka wyprawa rowerowa 2006!

    03.11.05, 14:35
    Witam! Marzy mi się jakaś fajna wyprawa rowerowa. Nigdy nie byłem na żadnej
    zagranicznej wyprawie bo nie mam z kim. Myślałem żeby pojechać samemu ale w
    kilka osób zawsze raźniej. Dlatego piszę tu na forum może ktoś chętny się
    znajdzie:) Wyprawa byłaby tak sobie myślę albo do Hiszpanii, Skandynawii lub
    na Bałkany. Dzienny dystans 100-150km, czyli tak ze 40-50 dni by to trwało. A
    najlepiej to wyjechać i nic nie planować, a decyzje podejmować z dnia na dzień.
    Minimum bagażu-jechać obładowanym rowerem to już nie jest taka wielka
    przyjemność.
    A tak wogóle to mam 20 lat, uczę się i mieszkam w Poznaniu. Posiadam rower
    wheeler 800ZX. Acha, na takich wyprawach podobno zawszse coś się psuje, więc
    przydałaby się jakaś złota rączka, bo ja nią nie jeste:)
    Nie oczekuję konkretnych odpowiedzi, możecie napisać czy wy również marzycie o
    takiej wyprawie. W końcu ile można jeździć po tych samych trasach w okolicy, a
    zwiedzanie świata rowerem to chyba najlepsze rozwiązanie, pełna niezależność,
    byle powietrze było w oponach i można jechać:)
    Zapraszam też do swoich spotrzeżeń osoby które już takie wyprawy mają za sobą,
    bo ja nie wiem jak z kondycją ale 150km dziennie to chyba amator da radę
    przejechac?
    Pozdrawiam!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 03.11.05, 14:53
        40 razy z rzędu ponad 100km z bagazem to spory problem ;)
        kilkadziesiąt kg nadwagi robi swoje ;)

        minimum bagazu na 40dni to wcale nie jest mało ;)
        do tego im mniejszy bagaz tym koszt większy...

        Zerknij na stronkę o wyprawie innego poznaniaka
        www.xcmtb.pl/index.php?dzial=trasy_wyprawy
        (co do dystansów to kondycja Aleksa do przeciętnych nie należy)
        • yb Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 03.11.05, 20:16
          Proponuję, abyś zaczął swoje zagraniczne wyprawy rowerowe od bliższej okolicy,
          pojedź np. na Litwę, choćby do Wina. Wyprawiłem się tam z 2 kolegami i bardzo
          miło wspominam. Koszt niewielki. Bagaż rzeczywiście minimum, każdy sakwy po 35
          l+ plecaczek), warsztatu nie wieźliśmy. Drogi dobre. W Polsce, po drodze z
          Łodzi ku granicy 4 noclegi.Od przejścia w Ogrodnikach 180 km do centrum Wilna w
          1 dzień. Tani nocleg w akademiku w pobliżu historycznego centrum /rezerwacja/.
          Polecam.
      • Gość: diafora Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.aplikom.com.pl 03.11.05, 16:05
        Kraiczku!

        Kraje o których piszesz, obfitują w góry i to całkiem spore. W takich warunkach
        150 km z bagażem, to mrzonka albo wielki wyczyn. Na 50 dni bagaż nie będzie
        maleńki. Bez dokładnego planu nie dogadasz się z osobami, których dobrze nie
        znasz - każdy może mieć ochotę na co innego. Na wyprawy jeździ się z
        wypróbowanymi przyjaciółmi- takimi, których możliwości i upodobania znasz, i na
        których będziesz mógł liczyć w potrzebie. Albo z rowerowymi biurami podróży -
        bagaż jedzie samochodem a u kresu dnia czeka pole namiotowe i coś do jedzenia.
        Na 30-sto dniowej zagranicznej wyprawie byłam raz w Begii i Holandii, drugi raz
        we Francji. To nie tylko świetna zabawa, ale ciężka praca i masa
        niespodziewanych zdarzeń. Masz rok, aby się przygotować i poznać tajniki budowy
        i naprawy roweru - sam zostań złotą rączką. Popraktykuj w jakimś warsztacie. Ja
        tak zrobiłam i nie żałuję. I pamiętaj, że spędzając dni pod gołym niebem musisz
        mieć co jeść i gdzie spać. A to zależy od stanu portfela.
        • kraiczek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 03.11.05, 17:05
          > 150 km z bagażem, to mrzonka albo wielki wyczyn
          Obliczyłem że jak wstanę o 8 rano to będe miał około 12h na jazdę z czego trzeba
          odjąć na jedzenie, odpoczynek, zwiedzenie czegoś, powiedzmy połowa z tego czyli
          6h*20km/h to daje 120km dziennie, a taka średnia prędkość jest powiedziałbym
          rekreacyjna. Oczywiście mogę się mylić bo nigdy nie jeździłem z sakwami.

          > Na wyprawy jeździ się z
          > wypróbowanymi przyjaciółmi- takimi, których możliwości i upodobania znasz, i na
          >
          > których będziesz mógł liczyć w potrzebie

          Tylko że moi przyjaciele nie wykazują odpowiednich skłonności rowerowych:)

          >I pamiętaj, że spędzając dni pod gołym niebem musisz
          >mieć co jeść i gdzie spać. A to zależy od stanu portfela.

          No skandynawia jest podobno bardzo droga:( Ale to i tak jest nieporównywalnie
          taniej niż z biurami podróży. Co jakiś czas większe zakupy w dużym sklepie i już.

          Gość portalu: Jacu napisał(a):

          > 40 razy z rzędu ponad 100km z bagazem to spory problem ;)
          > kilkadziesiąt kg nadwagi robi swoje ;)

          I to mnie odstrasza, będe tak kombinował żeby wmieścić się w 10-15:) 7kg
          jedzonka a reszta namiot śpiwór,sprzęt i niewiele rzeczy,w końcu nie jadę na
          wschód pralnie napewno sa..

          > Zerknij na stronkę o wyprawie innego poznaniaka
          > www.xcmtb.pl/index.php?dzial=trasy_wyprawy
          Fajna stronka, ale na to wygląda że on cały czas po ulicy jedzie a ja planuje
          pół na pół. No ale jazdy po takiej ulicy bym sobie nie odmówił;)
          www.xcmtb.pl/trasy/wyprawy/23.jpg
          A powiedzcie coś o moim rowerku, czy musiałbym zmienić piasty bo to chyba
          najważniejsze. Aha i ciągle łapię gumę czy te opony nieprzebijalne faktycznie są
          takie dobre?
          I jeszcze muszę rozwiązać kolejny problem. Zauważyłem że jak jeżdżę z dnia na
          dzień po kilkadziesiąt km. to zaczyna mnie coś kłuć w lewym kolanie z boku po
          zewnętrznej stronie, w czasie nacisku na pedał. Jak jeżdżę z tym kłuciem dłużej
          to ból robi się tak niezniśny że kiedyś wracałem do domu pedałując jedną nogą:)
          To chyba jest największy problem bo tego w trasie nie da się bnaprawić. Może
          jakieś ćwiczenia wzmacniające na kolana?






          • tom1111 Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 03.11.05, 17:48
            moim zdaniem dla amatora (sam nim jestem :-))) 6 godz. dziennie ze średnią
            20km/h i jeszcze część z tego w terenie przez 40 dni , to może być problem ,
            przygotowanie do wyprawy jest kluczową sprawą ,

            pozdrawiam i życzę realizacji :-)
            • tom1111 Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 03.11.05, 17:48
              no i jeszcze z bagażem ...
              • dr.rocco Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 03.11.05, 18:18
                He he , lubie takich zapalencow :)
          • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 03.11.05, 19:05
            średnia 20km/h to nie jest rekreacja, kilka dni wysiłku to zupełnie co innego co kilka tygodni (bez odpowiedniego odżywiania zwyczajnie padniesz). Jeśli dorzucisz do tego częste wyczerpujące spanie w zimnym niewygodnym namiocie...

            No Aleks dał rade 175km/dziennie, ale w 24h był wstanie na lekko robić >600km.
            (porównaj to ze swoim maxem dobowym to da skalę porównania - to było wyczynowe a nie turystyczne)

            > Tylko że moi przyjaciele nie wykazują odpowiednich skłonności rowerowych:)

            To wpadnij na www.cyklista.prv.pl - poznasz kilka osób wykazujących skłonności rowerowe w wersji turystycznej (jest kilka podobnych klubów w Poznaniu)

            Nie wiem jakim cudem można się zapakować na tyle czasu w 8kg,
            śpiwór 1kg, namiot 5kg - do tego naczynia, narzędzia, części, apteczka i maaasa innych niezbędnych rzeczy, że o ciuchach nie wspomnę...

            Do tego, żarcie, kilka litrów płynów, optymistycznie z użyciem kosztownych akcesoriów 20kg, tanio i mniej surviwalowo to nawet 50kg ;)
            -nieco lepiej wypada jeśli jedzie się w 2 max 3 osoby.

            Przy takim wysiłku na żarciu w proszku zajedziesz kilka dni, utrata minerałów i szpital... albo wieziesz porządne ciężkie żarcie albo lekką kartę płatniczą i gotówkę, alternatywnie wieziesz liofilizowane podstawowe jedzonko a gotówkę zjadasz jako dodatki - innej opcji raczej nie ma - chyba że polowanie;) Musisz wiedzieć co robisz i jechać z kimś kto ma doświadczenie, inaczej prawdopodobnie zrobisz sobie krzywdę... (przy wyczynowych dystansach łatwo o problemy zdrowotne, turystycznie wymagania żywieniowe są mniejsze).

            Nieprzebijalne opony wytrzymują baaardzo wiele ale ważą kilogram.

            Ból kolana to prawdopodobnie zła pozycja siodełka - przesuń je do tyłu
            (pokombinuj z różnymi ustawieniami siodła - przód/tył, góra/dół, kąt wzniosu - warto).
          • Gość: diafora Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.lodz.mm.pl 04.11.05, 06:34
            Człowieku !

            W Hiszpanii jeździ się w suchym gorącym klimacie przez rejony, gdzie o cień
            drzewa niełatwo! Masz świadomość, jakim obciążeniem dla organizmu jest jazda z
            sakwami w 40-sto stopniowym upale?! O udar nietrudno. I jest jeszcze coś takiego
            jak czasochłonna sjesta- czas gdy nie da sie robić nic innego, jak tylko czekać,
            aż upał zelżeje. We Francji przeżyłam coś takiego - po prostu spadasz z roweru i
            zasypiasz, nie masz siły nawet oddychać. I pijesz 5-6 litrów płynu dziennie.
            Nasz organizm nie jest przyzwyczajony ani do wysokich temperatur, ani do
            rozrzedzonego powietrza. Musiałbyś zdrowo poćwiczyć. Lepiej znajdź sobie ekipę
            do treningu.
        • Gość: Roberto Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 217.17.37.* 08.11.05, 23:01
          Dokladnie jest tak jak Diafora opisala. Oczywiscie mozesz jej uwagi puscic mimo
          uszu i udac sie z minimum bagazu np:
          1. bez namiotu biwakujac pod golym niebem ale wowczas podczas deszczowej nocy
          bedziesz klal jak szewc
          2. Mozesz jechac bez spiwora liczac na cieple noce ale czy w gorach noce sa
          cieple?
          3. Bez karimanaty tylko z alumata ale wowczas czy noc spedzona na kamieniach
          bedzie przyjemna?
          4. Bez kuchenki posilajac sie tylko suchym prowiantem ale chyba po zimnej i
          neprzespanej nocy lyk goracej herbaty lub kawy bedzie jak zbawienie
          5. bez narzedzi liczac na niezawodnosc roweru ale jak dlugo bedziesz niosl
          rower kiedy to polowe szprych ci strzeli w tylnym kole?
          6. mozesz jechac na czuja czyli bez map i przewodnikow ale wowczas taka wyprawa
          bedzie niewiele roznila sie od klasycznych tourow.

          Tak wiec jeszcze raz rozwaz czy minimalizm jest oplacalny?
          • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 09.11.05, 00:42
            Minimalizm jest opłacalny, tyle że nie każdy nadaje się na taki surviwal z rowerem (opłacalny w rozumieniu masy, im mniej bagazu tym więcej kasy trzeba wydać na bagaż i pobyt). Pojęcie wygody jest baaaaaardzo szerokie ;)

            Śpiwór można nabyć maleńki ważący poniżej 1kg (ten luksus warto zabrać)
            Namiot już niezbędny nie jest, płachta biakowa bądz folia NRC może go w dużym stopniu zastąpić. Jest też taka opcja www.topeak.com/products/kamperlead.html (generalnie wmontowanie roweru w konstrukcję nośną namiotu doskonale zabezpiecza go przed kradzieżą). Na dłuższą metę warto kila cywilizowanych noclegów zaplanować...

            Wszystko jest kwestią kreatywności, można spać na kamieniach, ale można też zadbać o dobór podłoża pod tyłkiem. Wygodę można podnieść sobie poduszką zrobioną z nadmuchanej prezerwatywy włożonej w worek po śpiworku... nadają się też polarowe ciuchy ;) - wszystko co nie zwiększa masy/objętości bagazu.

            Kuchenka to nie jedyny sposób podgrzewania, jest jeszcze ognisko i paliwka turystyczne (+ wojskowy kocher bądz druciana konstrukcja pod naczynie)
            Jeśli do dyspozycji mamy las materiałów pomocniczych nie zabraknie ;)

            Narzędzia są różne, przemyślany zestaw naprawczy wcale nie musi być ciężki.
            (porządne koła MTB o ile nie są ultralekkie nie pękają, zamiast kompletu szprych lepiej zabrać po 1-2 każdej długości, hak do przezutki, kawałki miedzianego drutu/paski blachy i pare innych uniwersalnych drobiazgów)

            Nabywając szybkoschnące ciuchy o właściwościach antybakteryjnych można radyalnie ograniczyć ich ilość (niestety drogie).

            Do przeżycia w terenie nie potrzeba ciężkiego sprzętu, w terenach zamieszkałych doskonale sprawdza się plastikowa karta płatnicza i zwitek banknowów.

            Zależy co kto lubi i co nazywa wygodą ;)
            Można narzekać na za mały ręcznik w hotelu albo cieszyć się że pada deszcz a nie grad... (ponoć co cie nie zabije, to cie wzmocni).

            Niemniej warto przetestować siebie i swój zestaw podróżny przed poważną próbą ;)
            • Gość: Roberto Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 217.17.37.* 10.11.05, 12:17
              > Śpiwór można nabyć maleńki ważący poniżej 1kg (ten luksus warto zabrać)

              Taki spiwor to praktycznie nic innego jak przescieradlo i jego przydatnosc przy
              temperaturach ponizej 12 st jest zadna.

              > Namiot już niezbędny nie jest, płachta biakowa bądz folia NRC może go w dużym
              stopniu zastąpić.

              Tia... A jak gotowac jedzonka pod folia NRC lub plachta biwakowa? Mowie o
              gotowaniu podczas deszczu lub silnego wiatru.

              > Jest też taka opcja www.topeak.com/products/kamperlead.html
              (generalnie wmontowanie roweru w konstrukcję nośną namiotu doskonale
              zabezpiecza go przed kradzieżą).

              Tylko, ze jak ktos jezdzi z low-riderem i na dodatek z tarczowkami to
              codzienne zdejmowanie przedniego kola jest nader watpliwa przyjemnoscia. I na
              dodatek w takiej opcji opada przypinanie rowerka do drzewa.

              > Na dłuższą metę warto kila
              cywilizowanych noclegów zaplanować...

              Spedzilem najdluzej 21 dni pod namiotem i w ogole nie odczuwalem
              potrzeby "cywilizowanego noclegu".

              > Kuchenka to nie jedyny sposób podgrzewania, jest jeszcze ognisko i paliwka
              tury
              > styczne (+ wojskowy kocher bądz druciana konstrukcja pod naczynie)
              > Jeśli do dyspozycji mamy las materiałów pomocniczych nie zabraknie ;)

              Tia... Jedziesz caly dzien, rozbijasz sie noca i aby zjesc goraca kolacje
              musisz jeszcze poszukac chrustu. A co podczas deszczu....glodowka? Nie dziekuje.


              > lepiej zabrać , hak do przezutki,

              Nigdy nie zabieralem.

              > kawałki miedzianego d
              > rutu/paski blachy

              Nigdy nie zabieralem gdyz taki asortyment znajdzie sie na kazdej wsi wiec po co
              to dzwigac?

              > i pare innych uniwersalnych drobiazgów)
              O tak! Ta na te pare innych drobiazgow sklada sie 128 pozycji.
              • tom1111 Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 10.11.05, 12:33
                > Taki spiwor to praktycznie nic innego jak przescieradlo i jego przydatnosc przy
                >
                > temperaturach ponizej 12 st jest zadna.

                prześcieradła :

                www.ehoryzont.pl/site/?p=produkty&prodid=287
                www.ehoryzont.pl/site/?p=produkty&prodid=1443
                www.ehoryzont.pl/site/?p=produkty&prodid=277
                www.ehoryzont.pl/site/?p=produkty&prodid=278
                www.ehoryzont.pl/site/?p=produkty&prodid=821
              • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 10.11.05, 13:28
                Śpiwór śpiworowi nie równy, nowoczesne śpiwory to zupełnie co innego co stare modele. Każdy ma inną termikę, nie trzeba spać nago.

                > Tia... A jak gotowac jedzonka pod folia NRC lub plachta biwakowa? Mowie o
                > gotowaniu podczas deszczu lub silnego wiatru.

                Urządzanie kuchni pod płachtą jest dość częstą praktyką,
                podgrzać coś na paliwku można w każdej sytuacji - nawet gdy kuchenka gazowa zamarznie...

                > Tylko, ze jak ktos jezdzi z low-riderem i na dodatek z tarczowkami to
                > codzienne zdejmowanie przedniego kola jest nader watpliwa przyjemnoscia.

                Pisałem wyrażnie że nie każdy nadaje się na surviwalową wersję bagazu.
                Otwarcie szybkozamykacza i podniesienie roweru za mostek dla mnie nie jest problemem - nie ma nic prostszego od zdjęcia koła z tarczą.

                > Spedzilem najdluzej 21 dni pod namiotem i w ogole nie odczuwalem
                > potrzeby "cywilizowanego noclegu".

                Gratuluję, ale co z tego. Warto zaplanować sobie godny nocleg, nie trzeba z niego korzystać ale miło mieć taką możliwość. Takie jest moje zdanie, nie zawsze zdrowie i samopoczucie sprzyja.


                > Tia... Jedziesz caly dzien, rozbijasz sie noca i aby zjesc goraca kolacje
                > musisz jeszcze poszukac chrustu. A co podczas deszczu....glodowka?

                Można zostawić rower w holu restauracji.
                Metod podgrzewania posiłków jest wiele, niektóre są lżejsze i mniejsze od innych. Sakwiarze mają swoje podejście, ja swoje.

                > Nigdy nie zabieralem gdyz taki asortyment znajdzie sie na kazdej wsi wiec po
                > co to dzwigac?

                To po co dzwigać namiot skoro można się przekimać u gospodarza.
                Jak ci kiedyś na bezdrożu strzeli hak 40km od najbliższej wsi to zmienisz zdanie. (nie trzeba wielkich wypraw, wystarczy zapuścić się w bieszczady)

                Wyrażnie napisałem że przedstawiam alternatywne podejście do sakwiarstwa
                - nie zachęcam nikogo żeby nie zabierał namiotu, po prostu są ludzie którzy radzą sobie inaczej...
                • Gość: Roberto Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 217.17.37.* 11.11.05, 15:34
                  Gość portalu: Jacu napisał(a):

                  > Śpiwór śpiworowi nie równy, nowoczesne śpiwory to zupełnie co innego co stare
                  m
                  > odele.

                  Wiem.

                  > Każdy ma inną termikę,

                  Zdecydowanie to odczulem gdyz mam kilka spiworow.

                  >...nie trzeba spać nago.

                  Ale ja tak wlasnie sypiam i tak lubie.

                  >...nie ma nic prostszego od zdjęcia koła z tarczą.

                  ???Absurd! Jak masz tarcze i low-ridera to musisz sie calkiem niezle
                  pogimnastykowc aby kolo zdjac natomiast zalozenie to juz jest calkiem pokazna
                  ekwilibrystyka.

                  >...Warto zaplanować sobie godny nocleg,

                  A co to znaczy "godny nocleg"?
                  - Ja jak sie rozbijam to przewaznie kolo wody a to daje mi zawsze mozliwosc
                  calkowitego wykapania sie gdyz woze ze soba sloneczny prysznic wiec higiene mam
                  godna
                  - wozac palnik i garnki zawsze mam ciepla kolacje i cieple sniadanko wiec
                  jedzonko mam godne
                  - rozbijam sie w dziczy wiec wc mam pod kazdym krzakiem

                  Tak wiec o jaka jeszcze godnosc chodzi?

                  > To po co dzwigać namiot skoro można się przekimać u gospodarza.

                  Buhaha!!! Owszem mozna ale znalezienie takiego noclegu zwlaszcza w kraju gdzie
                  nieznasz tubylczego jezyka jest praktycznie zadna.

                  > Jak ci kiedyś na bezdrożu strzeli hak 40km od najbliższej wsi to zmienisz
                  zdani
                  > e.

                  Wiec musialbym znalesc sie w okolicy gdzie pomiedzy miejscowosciami sa
                  odleglosci ponad 80 km. W Europie taki miejsc nie ma i tylko gdzies na Syberii
                  sa takie miejsca.
                  A gdyby nawet tam strzelil hak od przerzutki to beznajmniejszego problemu z
                  rowerku robie sinhle-speada i w ten sposob moge juz cale setki km przejechac.

                  > (nie trzeba wielkich wypraw, wystarczy zapuścić się w bieszczady)

                  W ktory rejon bo Bieszczady zjezdzilem wzdluz i wszerz i conajwyzej tylko przez
                  1 godzine nie widzialem cywilizacji.
                  >







                  • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 11.11.05, 20:12
                    Nie wiem o co chodzi z tymi tarczami, zdejmuje się tak samo jak Vki tyle że nie trzeba odpinać linki.

                    Coś ty się uparł z tym noclegiem, ja piszę że jak nocujesz w surviwalowym stylu to fajnie czasem wyspać się w wygodnym wyrku a ty że prysznic i garki wozisz.

                    Z tym noclegiem to nie jest wcale tak trudno, są różne organizacje pozwalające odszukać gościnnych ludzi. Nie piszę żeby szukać tylko planować - to duża różnica.

                    Jeździj sobie z wszystkimi tymi bagazami do woli, nikt ci nie broni.
                    Nie chodzi o to która opcja jest lepsza, po prostu można inaczej.
                    • Gość: Roberto Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 217.17.37.* 11.11.05, 23:31
                      Gość portalu: Jacu napisał(a):

                      > Nie wiem o co chodzi z tymi tarczami, zdejmuje się tak samo jak Vki tyle że
                      nie
                      > trzeba odpinać linki.

                      I tu sie mylisz. Owszem jesli masz tylko tarcze to zdejmowanie kola jest proste
                      ale jak jeszcze na widelcu siedzi low-rider to aby zdjac kolo musisz calkowicie
                      wyjac szybkozamykacz. Powtarzanie tej operacji 2 razy dziennie jest nietylko
                      upierdliwe ale niebezpieczne gdyz w gestej trawie bez najmniejszego problemu
                      mozna zgubic czesci.

                      > Z tym noclegiem to nie jest wcale tak trudno, są różne organizacje
                      pozwalające
                      > odszukać gościnnych ludzi. Nie piszę żeby szukać tylko planować - to duża
                      różni
                      > ca.

                      Owszem planowanie jest sztuka ale jak do tej pory planowalem tylko trase a nie
                      noclegi gdyz nigdy niewiem ile danego dnia przejade. Czasami przejezdzam 40 km,
                      czasami 80 km a czasami 180 km. Planowanie noclegow dla mnie jest
                      samoograniczaniem sie a ja na wyprawie pragne byc wolny!
      • kraiczek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 04.11.05, 18:49
        Ok, wielkie dzięki za wszytkie rady! Trochę to przemyślę ale nie za dużo, bo jak
        będe za dużo myślał to się jeszcze odmyślę:)
        Szkoda tylko że nikt się nie zgłosił:(
        • Gość: Jacu Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.icpnet.pl 04.11.05, 19:22
          Nie odmyślaj się tylko nie szalej z samotnymi wyprawami
          (przynajmniej nie na początek...)

          Troche praktycznych porad praktyka znajdziesz tutaj:
          www.cyklotur.com/igor/index.htm
          a samych praktyków tutaj:
          halny.put.poznan.pl/
          www.cyklista.prv.pl/
          - oba poznańskie kluby studenckie są tylko z nazwy - otwarte na każdego
          Tak najłatwiej poznać odpowiednie towarzystwo...
        • Gość: diafora Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.lodz.mm.pl 05.11.05, 09:38
          Pewnie, że się nie zgłosił!
          Nie obraź się Kraiczku, ale pomyśl sam. Początkujący wyprawowicz nie zgłosi się,
          bo woli zacząć od czagoś prostszego, by przekonać się, czy da radę. I od
          towarzysza oczekuje rady, opieki i wsparcia w nowej sytuacji, czego mu raczej
          nie zaoferujesz. Doświadczony wyjadacz może i podziwia Twój zapał, ale nie ma
          ochoty robić za niańkę dla żółtodzioba. Samotną wyprawę odradzam, bo to sport
          dla wyczynowców, którzy mają doświadczenie wyprawowe i wiedzą już, na czym to
          polega. A w ogóle - jeździłeś ty kiedy dłużej z sakwami? Wiesz, jak to jest,
          kiedy cały dom masz "u siodła" jak nie przymierzając - ślimak? Od kremu na
          odparzenia po szpilki do namiotu? Sama decyzja " co zabrać" to już wyższa szkoła
          jazdy...
          Poza tym zauważ, że to forum rowerowe, a nie turystyczne - a jest i takie :

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10748
          Po mojemu Bułgaria jest niezłym pomysłem, ale na krócej - 2, 3 tygodnie. Zacznij
          od płaskiego terenu, potem pakuj się w góry. Język zbliżony, kraj urozmaicony,
          koszty do przeżycia. Na coś takiego znajdziesz chętnych, a z doświadczeniem -
          leć dalej!

        • Gość: krystek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.05, 17:35
          jaCi proponuje tak jak moi poprzednicy jakies latwiejsze trasy Skandynawia a
          juz na pewno Hiszpania to nie sa latwe tereny w tym pierwszym przypadku
          wybierasz sie na odludzie gdzie ubranie palbys w gorskim jeziorze a nie w
          pralni:)w przypadku Hiszpani zosalo juz wczesniej napisane jak sie sprawy maja
          dobrym pomyslem jest wlasnie Litwa lub tego typu kraje ja wlasnie rozpatruje
          wyjazd do Austrii chcialbym przebyc tzw Donauradweg czli droge rowerowa
          prowadzaca z Wiednia w gore Dunaju zainteresowani wiedza o co chodzi:)droga
          jest bardzo lawa i msle ze tez od tego powinienes zaczac ja jeszcze nie bylem
          na zadnej konkretnej wyprawie dlatego nie porywam sie na Nordkapp chociaz wiem
          ze kiedys musze tam pojechac:)Pozdrawiam
          • Gość: orangetractor Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.aster.pl 06.11.05, 17:46
            a moze poprostu polska? :) przejechac sie 1200 km na poczatek :)
            • stefan4 NIe odbierajcie chłopakowi marzeń! 06.11.05, 18:20
              orangetractor:
              > a moze poprostu polska? :) przejechac sie 1200 km na poczatek :)

              Te wszystkie rady są bardzo fajne i cenne, ale teraz to już protestuję. On
              sobie wymarzył PRZYGODĘ a nie spacer po podwórku. Póki go ostrzegamy przed
              trudnościami i doradzamy, jak najlepiej ma zrealizować Wielką Wyprawę i jak
              zwiększyć szanse sukcesu, to to jest pomoc, jakiej mu trzeba. Ale takie
              przycinanie go do sztampy bardzo mi się nie podoba.

              Jeśli spuchnie gdzieś w Hiszpanii, albo mu się rower rozwali, to będzie musiał
              sobie JAKOŚ poradzić. I poradzi sobie, przecież nie zamieszka na zawsze pod
              jakimś madryckim mostem. Nie mam pojęcia jak sobie poradzi, on pewnie jeszcze
              też nie, ale na tym właśnie polegają przygody, że z góry się nie wie.

              Kraiczku, weź pod uwagę to, co Ci mówią. Popracuj nad kondycją; doprowadź rower
              do idealnego stanu i starannie przemyśl narzędzia i części; zrób kilka
              kilkudniowych wycieczek po Polsce, Czechach czy Litwie, żeby nabrać
              doświadczenia; strzel sobie dłuższą wycieczkę po Polsce; przejrzyj jakieś
              opracowania na temat geografii i klimatu Hiszpanii. To wszystko da się zrobić w
              ciągu tej jesieni, zimy i wiosny. A następnie pojedź tam, gdzie Cię serce
              ciągnie i nie daj się zredukować do rozsądku i ostrożności osób z większym
              doświadczeniem.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • diafora Re: NIe odbierajcie chłopakowi marzeń! 07.11.05, 16:25
                Nikomu niczego nie zamierzam odbierać.
                Ale ratowałam już takiego "nieprzygotowanego marzyciela" z objawami udaru.
                Rozkoszny młodzian wybrał się sam z jednym bidonem na podbój świata. Namiot
                podarły mu w lesie gałęzie spadające podczas burzy, nie miał ubrań na zmianę,
                bo po co je dźwigać, języka nie znał itp itd.
                Nawet o pomoc nie potrafił poprosić, bo jako facet nie chciał się przyznać do
                porażki. Standard.
                Tylko, że dosyć niebezpieczny.
                A rower to wymagający pojazd i nie wybacza błędów - rowerzysta jak saper - myli
                się tylko raz, a potem wraca piechotą lub na noszach.

                Marzenia trzeba umieć realizować
                • stefan4 Re: NIe odbierajcie chłopakowi marzeń! 07.11.05, 18:34
                  diafora:
                  > Ale ratowałam już takiego "nieprzygotowanego marzyciela" z objawami udaru.

                  ...i teraz masz o czym opowiadać a on też z rozrzewnieniem wspomina Piękną
                  Samarytankę, która go przywróciła do życia. Czyli przygoda dla obu stron, a
                  więc sam zysk.

                  Słuchaj, ja nie namawiam nikogo do braku rozsądku. Jasne, że trzeba się
                  przygotować i wiedzieć, na czym polega zabawa. Ale to nie to samo, co
                  namawianie facet do przejażdżki po województwie, kiedy jemu się marzy podbój
                  świata!

                  diafora:
                  > A rower to wymagający pojazd i nie wybacza błędów - rowerzysta jak saper -
                  > myli się tylko raz, a potem wraca piechotą lub na noszach.

                  Co Ty mówisz, nigdy nie popełniłaś błędu? I co, wróciłaś na noszach? Bez
                  przesady, trzeba tych błędów popełnić całą serię pod rząd, żeby wrócić na
                  noszach.

                  Kiedyś byłem w takiej sytuacji, jak ten Twój podopieczny, którego uratowałaś. I
                  to w Polsce, całkiem blisko domu, tylko że wracałem z daleka. Już w
                  administracyjnych granicach miasta padłem do rowu, bo nie miałem siły
                  przepedałować jakichś 5 kilometrów od granic miasta do domu. Nie mam pojęcia,
                  jak długo tam leżałem w czymś między snem a letargiem, w końcu obudził mnie
                  jakiś przechodzień i zaczął namawiać, żebym nie spał, bo mi rower ukradną. Te 5
                  kilometrów jechałem potem chyba ponad pół godziny i przyjechałem w środku nocy.

                  I teraz mam co wspominać. Wiem, jak to jest, kiedy człowiek wyzbędzie się
                  wszystkich sił nie zostawiając prawie nic na wszelki wypadek. Wiem też, jak do
                  tego nie dopuszczać, bo oczywiście robiłem potem podobne eksperymenty, tylko już
                  w warunkach lepiej kontrolowanych.

                  Dlaczego mielibyśmy takich doświadczeń odmawiać młodemu zapaleńcowi? Należą mu
                  się przestrogi i rady, ale nie wybijanie z głowy planów.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • Gość: diafora Re: NIe odbierajcie chłopakowi marzeń! IP: *.lodz.mm.pl 07.11.05, 21:53
                    - To nie była przygoda, tylko kłopot i przejaw głupoty tego biedaka. Nie było w
                    tym nic zabawnego, a przynajmniej dla mnie.
                    - Owszem, wiem, co mówię - wróciłam na noszach. Błąd popełnił kto inny, a ja
                    spędziłam rok przykuta do łóżka. I uświadomiłam sobie, jak niewiele dzieli mnie
                    od tragedii, kiedy pedałuje rano do pracy. Codziennie.
                    Oczywiście można spędzić życie metodą "na sierotkę", ale Kraiczkowi tego nie
                    polecam. A rada zdobycia szlifów metodą " małych kroków" to nie podcinanie
                    skrzydeł, tylko danie szansy.
                    Na spotkanie na trasie potencjalnych uczestników "wielkiej wyprawy" oraz
                    zdobycie pewności siebie.
      • Gość: kondor Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 17:33
        Kilka lat temu mój kumpel poszedł na żywioł i samotnie wybrał się do
        Francji.Przejechał Słowację Czechy Austrię Szwajcarię Włochy.Zatoczył koło i
        powrócił do domu pełen wrażeń.Oczywiście deczko się do tego przygotował a
        znajomość języków mu w tym pomogła.Trasę opisał dość szczegółowo,a przygody
        jakie przeżył pozostały w pamięci.
        kraiczek-pamiętaj że głowa kręci,a nogi jej tylko pomagają.Jeżeli jedno i drugie
        na czas przygotujesz to każdy cel osiągniesz.Jednakże poczytaj gdzie się tylko
        da co Cię czeka na trasie .Opisują to ludzie którzy z tym się zmierzyli.
        • uruk-hai Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 09.11.05, 13:23
          Sprawa nr jeden to kwestia komunikacji, po prostu nie wypada trochę nie
          szprechać po angielsku uskuteczniając wykręcanie kilometrów rowerem za granicą
          naszego Wspaniałego Kraju Mlekiem i Miodem Płynącego :), zawsze jednak można
          zabrać kolegę/koleżankę odzywającą się w jakimś innym języku bo nie jest prawdą
          że Niemce to Te Co Nie Mówią, jak nasi przodkowie skontatowali po zaobcowaniu z
          Onymi ...


          Te 40 dni powinno wystarczyć na stosunkowo bezpieczną wyprawę w ramach Donau-
          Radweg a potem wzdłuż Renu na północ i powrót (trzeba sobie to zaplanować
          oczywiście)

          Te dwie wielki rzeki od wielu lat cieszą się wielkimi względami turystów
          rowerzystów, co odzwieciedla się w niezliczonych kilometrach raczej bardzo
          dobrze oznakowanych DRÓG rowerowych (o ścieżkach i szlakach nie wspominając)
          jest bezpiecznie, są bankomaty, istnieje sporo sklepów z częściami i co bardzo
          ważne ludność tubylcza jest bardzo dobrze usposobiona względem rowerzystów,
          więc istnieją spore szanse na biwak w czyimś ogrodzie, polu czy sadzie za
          zerową opłatą lub niewielką jeśli z jakichś względów upadnie sprawa kampingu
          (np może go nie być)

          Wzdłuż Dunaju (i Renu, ale tu nie wszędzie) jest legendarna droga rowerowa i
          kilka miast które na pewno warto spojrzeć z bliska - wystarczy spojrzeć na
          mapę, to samo dotyczy drugiej rzeki

          Nie wiem w jakim czasie można dojechać do Renu ale potem jego biegiem albo
          można dojechać do Holandii i zwiedzić Fryzję (Niemcy strasznie się z nich nich
          nabijają, czytałem że cudna kraina i na pewno piją herbatę więc wzbudzają mój
          entuzjazm)

          Jeśli zbraknie czasu mozna wcześniej skręcić na wschód i pojechać do
          Heilderbergu - cudne miasto! - pono stąd prowadzi droga rowerowa (ale nie
          koniecznie autonomiczna) do Pragi

          Jeśli chodzi o krzepę to do wakacji jeżdżąc od późnej zimy/wczesnej wiosny
          takiej że zupełnie ci to na taką wyprawę wystarczy, zresztą koleżanka któraa
          się z nami wybrała była wcześniej "na rowerze" zaledwie kilka razy i do Renu
          dojechała ...

          Trzeba zgromadzić mapy! przyzwoite sakwy i przyzwoity sprzęt, przygotować
          rumaka, chociaż tutaj panuje szerokie spektrum poglądów, zupełnie nie
          polemicznych :)

          Nie łudźmy się kasa się przyda :)

          Nie jestem tytanem szlaków rowerowych i pewnie jeszcze nie jedno przede mną ale
          moim zdaniem taki pomysł na wyprawę do zebrania doświadczeń (szerokich) jest
          akuratny no i trzeba czytać , czytać , czytać (w necie wiele relacji i bardzo
          dużo interesujących informacji) co ma w kwestii do powiedzenia wyprawowa brać
          rowerowa

          ciepło pozdrawiam

          • Gość: Krystek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.05, 17:54
            no plan jest ciekawy zwlaszcza jego przedluzenie o Rheintal:)skoro jestsmy w
            Heidelbergu to nie omieszkalbym zahaczyc o Bodensee:)))i to koniecznie potem
            na polnoc wzdluz przepieknych terenow upraw winogron:))sam takie cos chcialbym
            kiedys przejechac i szczerze powiedziawszy rozpatruje takowy przejazd podczas
            przyszlorocznych wakacji bo do Niemiec tak czy siak musze wreszcie jechac z
            racji tych cholernych studiow..
            • Gość: kraiczek Nie ma to tamto, jadę:) IP: 212.2.100.* 13.11.05, 14:48
              Podoba mi się ta trasa do Renu i pózniej na północ. Też tak wcześniej planowałem
              ale stwierdziłem że jak już będe tak daleko to wstąpie do Francji, a jak już
              będe tam to chciałem zachaczyć o Hiszpanię:) No ale faktycznie to trochę
              daleko...Ta trasa wzdłuż Renu jest bardzo fajna, tak pojadę. Po angielsku
              szprecham tak sobie, jak wezmę słownik(elektroniczny oczywiście w ramach
              odchudzania bagażu)to się dogadam.
              Napewno zadam jeszcze wiele pytań zanim wyjadę. A pierwsze to takie, jakie
              obręcze i piasty założyć? Bo te które mam to trzeba dość często regulować i
              centrować, a chciałbym takie przy których nie trzeba by nic robić w trasie.
              • Gość: Krystek Re: Nie ma to tamto, jadę:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.05, 15:26
                piasty na pewno uszczelnione co do lozysk to moga byc zarowno maszynowe jak i
                zwykle/shimano jedzie tylko na kulkowych z tego co wiem i ten system tez sie
                sprawdza/ obrecze jakies firmowe Mavic AlexRims itp na pewno zaplet na 32 lub
                36 szprych taki rozwiazanie jest trwale a wiec nie wymaga tak czesego
                serwisowania ja rowniez chce skaldac kola i dodatkowowrzuce piasty pod tarcze w
                razie awarii kola mam tutaj na mysli pokrzywienie go zawsze moge wrzucic
                tarczowke/a posiadam takowy hamulec Promax nic ciekawego ale zawsze;-]/ i
                pojechac do najblizszego serwisu co do jezyka to jesli masz checi to poducz sie
                niemieckiegoja msle ze w ciagu miesiaca podejme decyzje nt. wyjazdu w te rejony
              • Gość: Jacu Re: Nie ma to tamto, jadę:) IP: *.icpnet.pl 13.11.05, 15:48
                Jeśli masz MTB to:

                +piasty Deore XT albo STX RC (już nie produkowane ale można kupić nowe)

                +porządne szprychy (np DT swiss) i stalowe nyple
                (alu czasem się zapiekają i mogą skomplikować polowe centrowanie)

                +obręcze dwukomorowe mavic.

                Skoro chcesz to obciążać setką kg (ty+rower+"drobiazgi")
                odradzałbym wszelkie superlekkie obręcze do XC i poszukał czegoś do enduro.
                (rasowe części XC są typowo do 80kg, zjazd objuczonym rowerem po nierównościach wymaga sporego wysiłku od roweru).

                Piasty na kulkach teoretycznie lepiej znoszą duże siły boczne.
                • Gość: Krystek Re: Nie ma to tamto, jadę:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.05, 16:01
                  nie zostaje nic innego jak tylko sie zgodzic z powyzszym:)ostanio byly STX na
                  allegro nawet ktos z forumowiczow podawal link piasty nie do zajechania:)
                  • uruk-hai Re: Nie ma to tamto, jadę:) 16.11.05, 11:59
                    ... nie są już produkowane ale to tym lepiej, można kupić za pół ceny a nie za
                    200,00 złociszy: Mavic F 519 - obręcze ,najlepiej 36 szprych, kiedyś uważane za
                    pancerne , ja mam odmienne zdanie ale faktem jest że sa uważane za mocne, ważne
                    żeby je sensownie zapleść by nic nie pękło po drodze :) , DT Swiss 2mm -
                    szprychy, piasty XT !!, gumy Panaracer Mach 3 1,95" pół slicki (ewentualnie
                    Schwalbe Hurricane XC 2,0"), a to dlatego że nie będziesz zawsze jechał po
                    asfalcie, a sprawują się znakomicie pod sakwami (jedne i drugie), zwłaszcza w
                    Niemczech - jadąc na tym zestawie na całej wyprawie, m.in. nad modrym Dunajem
                    nie miałem ŻADNEJ awarii!

                    • Gość: mitro KRAICZKU, ZABIERAM SIE Z TOBĄ W TĄ PORDÓZ! IP: *.toya.net.pl 19.11.05, 14:16
                      HEJ, odezwij sie na mitro@wp.pl , mozemy troche o tej wyprawie pogadac, tez mi
                      sie marzy taka podróz bez planow,a nie mam z kim jechac a zadne przestrogi mnie
                      nie odstraszą. W koncu raz sie zyje.
                      • uruk-hai Re: KRAICZKU, ZABIERAM SIE Z TOBĄ W TĄ PORDÓZ! 19.11.05, 16:13
                        .. warto pamiętać że o ile po stronie Niemiec jest mało kampingów (czasem warto
                        je odwiedzić żeby wyprać trochę rzeczy i się porządnie wykąpać) ale za to jest
                        sporo Niemców chętnych nas ugościć to po stronie Francji jest dokładnie
                        odwrotnie: jest bardzo dużo kampingów, czasem darmowych specjalnie wyznaczonych
                        miesjc na biwak za to ludzie jacyś mniej otwarci - w każdym razie takie moje
                        spostrzeżenie ..
                        w Austrii wszystko jest verboten ale za to kampingi co 50-70km i mnóstwo
                        krzaczorów, w takich spaliśmy na opłotkach Wiednia :)
                        • Gość: Roberto Re: KRAICZKU, ZABIERAM SIE Z TOBĄ W TĄ PORDÓZ! IP: 217.17.37.* 20.11.05, 17:31
                          uruk-hai napisał:
                          > w Austrii wszystko jest(...) i mnóstwo
                          > krzaczorów, w takich spaliśmy na opłotkach Wiednia :)

                          Dokladnie. Jest to niebywale, ze kolo wielkich miast sa miejsca bardzo odludne.
      • hubert_0lsztyn Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 21.11.05, 10:35
        Ja jestem z olsztyna. ale ze znajomymi bedziemy jechac do zakopanego, ( po
        drodze wile atrakcji ) i mozeliwe ze zachaczymy o słowację czechy. Jezeli
        jestes zainteresowany to wiecej informacji bedzie na www.cater.friko.pl
        cater.prv.pl oraz pod mailem cater_olsztyn@gazeta.pl.
        • yb Może i na tej stronie coś będzie, 27.11.05, 20:55
          ale póki co to niczego nie ma.
          Po co ten pośpiech? Łeeee...
      • Gość: Świetny pomysł Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 26.11.05, 23:58
        ŚŁuchaj. Szukałem takiego psota od dawna. Myślę że może zrobić grupę ok.5 osób.
        Znaleźć sponsora. Ja w dalekie wyprawy też nie jeżdizłem. Jeżdizłem
        jednodniówki. NAjdłuższa to 240 km w 12h. Twój pomyśł jest świetny. Mój mail
        RESETDP@INTERIA.PL
      • Gość: Marcin Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.aster.pl 27.11.05, 20:41
        Plany zalozyciela watku sa realne.

        Odbylem pierwsza w zyciu wyprawe w te wakacje. Wybralem sie rowerem do
        Skandynawii. Obiecywalem sobie, ze znajde sie sam w gorach, z dala od ludzi,
        rozpale ognisko, poczuje sie jak traper. I choc przezylem tylko jedna noc na
        kompletnym odludziu, to nie potrafie w tej chwili wyrazic, jak pozytywne emocje
        czuje nt. mojej wyprawy.

        Strasza Cie, ze rower nie wytrzyma? Jechalem na 7-letnim Treku 800 z
        przebiegiem przynajmniej 20 tys. km. Zapasowe szprychy? Mialem do przedniego
        kola, do tylnego akurat nie mieli w sklepie.

        Strasza Cie, ze plik banknotow potrzebny? Cala wyprawa kosztowala mnie 1200 zł,
        z czego promy i pociag pochłonęly ok. 800 zł. Juz w Szwecji odkrylem jakim
        blogoslawienstwem jest zapasowa torba na kierownice, do ktorej mozna wrzucic
        zapasy jedzenia z Lidla. Odkrylem tez szwedzka czekolade za 4 SEK (1.70 PLN) -
        podtrzymywala mnie przy zyciu w trudnych chwilach, gdy organizm odmawial
        posluszenstwa.

        Pozytywnie wspomninam skandynawskich kierowcow: wyprzedzali mnie szerokim
        lukiem, a Ci jadacy z naprzeciwka pozdrawiali. Bylo to dla mnie - samotnego
        rowerzysty - bardzo wazne dla podtrzymania sil i wiary, ze dojade.

        Wlasnie fizyczne zmeczenie bylo dla mnie najwiekszym problemem. Klalem kazda
        gorke, pod ktora podjezdzalem; klalem swoja ignorancje w doborze opon (wybralem
        sie na oponach terenowych). Po kilku dniach doszedlem, ze na caly dzien trzeba
        sobie zrobic jedzenie rano i zapakowac je do pojemniczkow i jesc co godzine-
        dwie. Bardzo mi to pomoglo, zeby nie tracic tak szybko sil.

        Dla mnie okazalo sie niezbedne zabranie ok. 20 kg bagazu. Nie mialem
        nowoczesnego sprzetu, jedynie kupilem lekki namiot (2,5 kg). Pozostale rzeczy
        mialem stare i ciezkie, np. kuchenke na benzyne Colemana, ciezki, duzy spiwor.
        Z rzeczy zapakowanych niepotrzebnie: zapasowa latarka (mam przeciez reflektorek
        rowerowy) i lusterko nigdy nie umocowane na rowerze. No i same sakwy
        jednoczesciowe okazaly sie pomylka - bardzo niewygodne w zdejmowaniu i
        przemakalne.

        Nie przygotowalem sie na deszczowa pogode - foliowa plachta na sakwy nie
        nadawala sie, zdmuchiwal ja ped powietrza. Nie mialem tez "deszczowych" spodni
        i butow, tylko sama kurtke. Najciezsze chwile przeczekiwalem gdzies pod
        daszkami. Przesadzilo to o skroceniu trasy - w Norwegii za Hamar poddalem sie
        pod wplywem niskiej temperatury (w gorach bylo ok. 5 stopni) i przemokniecia,
        skierowalem sie na poludnie do Larviku. No i na dodatek padla mi tego dnia moja
        kuchenka. Dzieki zlej pogodzie jednak nie pocilem sie.

        Higiena. Dla mnie byl to bardzo wazny element podrozy. Mialem ze soba 1,5 l
        butelke wody, wiec na biwak szukalem miejsc nad woda. Blogoslawilem tablice
        turystyczne, ktorych jest tam duzo, po prostu szukalem na mapie kapielisk i tam
        sie kierowalem na nocleg. Dosc klopotliwe bylo wieczorne kapanie sie w
        jeziorze, ciemno i zimno. Nocowalem na dziko (w Szwecji i Norwegii legalne, w
        Danii - zabronione, ale możliwe). Raz zrobilem pranie w jeziorze i potem
        suszylem rzeczy na sakwach w czasie jazdy.

        Dlaczego wybralem Skandynawie? Dla mnie - samotnego niedoswiadczonego
        podroznika - najwazniejsze bylo bezpieczenstwo. Nie przypominam sobie ani
        jednej sytuacji, w ktorej czulem sie zagrozony przez czlowieka. I na biwaku, i
        na drodze. W Danii bylem wrecz zaskoczony, jaki respekt budzi rowerzysta. I to
        dopiero tam spotkalem innych podrozujacych na rowerze - w Szwecji i Norwegii -
        nie. W Norwegii, gdy wykonczony dotarlem do Larviku, do promu, bylo dla mnie
        ogromnym wzruszeniem, gdy kasjerka w porcie zapytala skad tak daleko jade,
        udostepnila mi sluzbowy prysznic i udzielila specjalny upust na bilet. Warto
        bylo jechac dla tej chwili. Potem w Danii, w czasie ulewy w Aabernie
        zatrzymalem sie pod daszkiem salonu Toyoty i, wyobrazcie sobie, bylo juz dosc
        pozno, jakims cudem w srodku byl jeszcze wlasciciel salonu i mnie zziebnietego
        poczestowal goraca kawa. Potem jeszcze tylko podroz niemieckimi kolejami od
        granicy do granicy - to kolejne pozytywne doswiadczenie, wszedzie sa przedzialy
        dla rowerow.

        Moj rower sprawowal sie dobrze, pekl mi tylko bagaznik pod ciezarem sakw
        (skleilem go tasma izolacyjna). Co chwile musialem smarowac lancuch, czy to z
        powodu duzych przebiegow, czy ciagle padajacego deszczu. Przygotowanie roweru
        przed wyprawa polegalo na zakupie nowego tylnego kola ze wzmocniona obrecza -
        obawialem sie deformacji zwyklej felgi pod ciezarem sakw.

        Co jeszcze moge dodac? Ze chcialbym powtorzyc wyprawe rowerowa w nastepne
        wakacje, ze jest to najlepszy dla mnie srodek transportu na wakacje, bo mozna
        sie nim wlasnie dostac wszedzie, np. na plaze nad fiordem, na ktora samochodem
        zwyczajnie nie zjedziesz. Ze tez nie mam z kim jezdzic na takie wyprawy, ale
        nie wiem, czy dla mnie lepsze jest samotne jezdzenie, czy z kims. Musze
        sprobowac tego drugiego. Mi ta forma wypoczynku, choc bardzo wyczerpujaca,
        dawala ogromna satysfakcje i to zarowno pod koniec przepedalowanego dnia jak i
        juz po powrocie do domu. Nie obylo sie bez przygod, czy nawet frustracji (np.
        gdy zostawilem rano na biwaku okulary i odkrylem to dopiero pod koniec dnia po
        100 km jazdy). Ogromnie zaluje, ze tam, za Hamarem, nie przemoglem sie i nie
        wytrzymalem zlej pogody, od fiordow dzielily mnie juz tylko dwa dni jazdy. W
        efekcie nie doswiadczylem wystarczajaco tego, na co najbardziej liczylem
        (dzikich gor) i byc moze bede musial powtorzyc te trase w najblizsze wakacje.
        • kraiczek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 27.11.05, 22:11
          Dzięki za to streszczenie:)
          Do Skandynawi chciałbym pojechać ponieważ drogi są tam mało ruchliwe i można
          spokojnie cały czas się przemieszczać szosami, ale może na zachodzie duży ruch
          rekompensują ścieżki rowerowe...
          W każdym razie zapraszam na wyprawę. Narazie zgłosiły sie z taką checią 2 osoby,
          może zabierzesz nas ze sobą:),teraz jesteś już doświadczonym eksplorerem a
          takiego narazie nie ma.
      • Gość: Kasienka Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 80.50.62.* 29.11.05, 18:48
        Hej, masz świetny pomysł który podzielam. Z chęcią bym sie przyłączyla do
        ciebie, ale nie wiem jak tam twoje usposobienie do dziewczyn jeżdzących
        rowerami na tak długiej trasie :). Myślę ze dałabym sobie radę, z pewnością
        dostałam to w genach po tatusiu. A tak poztym to mam 19 lat i studiuje w
        lublinie.
        Pozdrowionka
        • Gość: krystek witam ponownie:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.05, 21:28
          widze ze wyprawa ulega rozwinieciu a przynajmniej w kwestii doboru ludzi:)rok
          temu myslalem nad Skandynawia a konkretniej nad Mekka rowerzystow czyli nad
          Nordkapp-em:)no bo jak Skandynawia to na calego:)co sie bedziemy rozdrabniac i
          powiem szczerze jesli faktycznie bedzie cos konkretnego sie dzialo to ja tez
          bym sie na to pisal ale zawsze pozostaje wariant "biedniejszy" czyli Austria i
          Niemcy na ktory tez sie z checia pisze:))kraiczek jesli chcialbys powazniej
          pogadac to pisz na meila do mnie krystuss@yahoo.de
        • kraiczek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 29.11.05, 23:19
          No to zapraszam:) Napisz mi swojego maila albo Ty napisz na mojego żebym
          wiedział że jesteś w miarę zdecydowana.
          • Gość: kasiunia Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: 80.50.62.* 30.11.05, 19:39
            Spoksik mój mail to: katja86@o2.pl
            A co do mojego zdecydowania, w miarę oznacza niepewność a ja jestem zdecydowana
      • kraiczek DO KRYSTEK 03.12.05, 17:24
        Napisałem ci już 2 maile, a ty do mnie piszesz tak jakbyś żadnego nie dostał...
        Ja też traktuję tą wyprawę poważnie. Napisz jakiś inny mail bo na ten yahoo.de
        chyba nie dochodzą
        • Gość: Krystek Re: DO KRYSTEK IP: *.lan / *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 21:36
          czesc!kurde ja nic nie dostalem powaznie moze dlatego ze wysylales z outlooka:(
          przepraszam za problemy pisz na feuerland@interia.pl bede tam zagladal sorki
          jeszcze raz
      • Gość: krystek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.lan / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 18:28
        i doczekam sie na tego meila czy mam sobie odpuscic??
        • kraiczek Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 08.12.05, 23:09
          Znowu nic nie doszło? Wysłałem przed chwilą ponownie, sprawdź na tym koncie z
          onetu, musi coś być...To pewnie dlatego że łączę się z netem przez komórkę.
          • kraiczek Wysłałem oczywiście na feuerland@interia.pl 08.12.05, 23:11
            • Gość: Krystek czesc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 12:28
              meila dostalem i wyslalem odpowiedz
      • ayumiayaki Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 10.12.05, 15:44
        hmmm...

        Zapraszam na www.wyprawy.brv.pl w tym roku byliśmy w Pradze i było zajebiście.

        Rowerki nie jakieś cuda za pare tysiecy, stare dopieszczone i dobre :)

        Przecinaliśmy góry i czasami było nieciekawie pod góre ale potem te zjazdy :)

        Nasz kolejny cel raczej nie wyjdzie ponieważ wyjeżdzam do Uk do pracy ale moze
        zarobie kupie rower i pojedziemy :)

        Zapraszam do pisania do mnie na maila moze razem pojeździmy :D

        Adam

        ayumiayaki@poczta.fm
        • hubert_0lsztyn Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! 18.02.06, 17:30
          nasza strona to rowery.serwispaf.pl
          • yb Za pozwoleniem,ale wasza strona jest martwa 18.02.06, 18:44
            jak mumia egipska ;-)
      • Gość: dami174 Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 21:53
        Uwaga wejdzcie na s8.bitefight.pl/c.php?uid=31670 fajna stronka o
        rowerach =)
      • Gość: ewcyna Re: Wielka wyprawa rowerowa 2006! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 16:47
        A może jednak wyruszysz z nami na północ Europy? Jak wielka wyprawa rowerowa to
        tylko BalticCycle :)- zapraszam na www.bicycle.pl. pozdr, e
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka