kriss67
21.12.05, 13:56
Tekst za miesięcznikiem BikeBoard:
"Słynny francuski szosowiec - Laurent Fignon, dwukrotny triumfator Tour de
France (1983, 84) otwiera restaurację poświeconą kolarstwu.
Na szczęście nie w menu kryje się tajemnica kolarskości lokalu, bo podawałby
tam tylko batony, banany i izotoniki. Rzecz w położeniu: restauracja będzie
się mieściła w budynku muzeum kolarstwa u stóp legendarnej przełęczy
Tourmalet w Pirenejach. Fignon właśnie w tym widzi klucz do kulinarnego
sukcesu. Liczy na wielbicieli kolarstwa, kibiców Wielkiej Pętli i na
amatorów, którzy często testują własną wytrzymałość na trasach
najtrudniejszych etapów TdF. Co więcej, stary bywalec wyznaczył kilka nowy
tras w Pirenejach i będzie nas namawiał, żebyśmy się nimi przejechali.
Wszystkie, oczywiście, przebiegają w pobliżu jego restauracji? O zniżkach dla
kolarzy na razie nie wspomina. Warto przy tej okazji przypomnieć, że mityczna
przełęcz Tourmalet widziała nie jeden kolarski dramat w czasie "turu". Jak
skrzętnie odnotowały kroniki, w roku 1913 lider wyścigu, Eugene Christophe,
złamał na niej widelec. W tych czasach za kolarzami nie podążały jeszcze
dziesiątki wozów serwisowych i mechaników. Christophe pokonał więc 8 km do
najbliższej wsi na nogach, z rowerem na barach. Tam obudził kowala, rozpalił
ogień w kuźni i sam wykuł nowy widelec! Na mecie w Paryżu ostatecznie był
siódmy. To były czasy wielkich ludzi! Czapki z głów Panowie i Panie. "