Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Awaria na drodze

    IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 10:02
    Ciekawi mnie,czy zdarzyła wam się na drodze jakaś awaria z którą sami nie
    mogliście sobie poradzić.Musieliście korzystać z pomocy innego roweromaniaka
    lub kogoś postronnego.A może byliście w takiej sytuacji,że wasza pomoc
    przydała się komuś komu rower rozkraczył się na drodze.
    Myślę że każdemu coś takiego kiedyś się przytrafiło i warto by to było opisać.
    Obserwuj wątek
      • Gość: itam Re: Awaria na drodze IP: *.man.bydgoszcz.pl 11.03.06, 10:47
        Licz na siebie - ja stosuje taka zasadę, gdy pewnego razu poszedł mi łancuch 15
        km od domu w lesie :))))))))

        Z kamienia zrobiłem skuwacz, po 50 min naprawy :)))) dało rade dotrzeć do domu.
        Trzeba sobie radzić prawie jak CH.N ;)
        Od tej pory, mam przy sobie różne przydatne rzeczy ze skuwaczem włącznie.

        :)
        pzdr
        skocz.pl/chuck_n
        • yb "Taśma McGywer`a" 11.03.06, 11:31
          będzie bardziej przydatna niż wielki remake rębajły Chucka N. ;-)
      • robertrobert1 Re: Awaria na drodze 11.03.06, 16:28
        Jakoze wiele podrozuje po Europie to awarie i usterki czesto mnie napotykaja (
        conajmniej 2-3 na wyprawie). Jednakze moje wszystkie rowery sa skladakami
        zlozonymi przeze mnie osobiscie wiec kazda awarie jestem wstanie naprawic.
        Przez wiele lat bylo wiele sytuacji w ktorych to moglem zademonstrowac swoje
        umiejetnosci od prozaicznej gumy przez urwana linke po skomlikowana konstrukcje
        bagaznika przedniego.
      • lewocz Re: Awaria na drodze 11.03.06, 17:40
        Spotkało mnie coś takiego na drodze ze Świątkowej Wielkiej do Folusza w
        Beskidzie Niskim. Złapałem kapcia,a miałem dętkę z wentylem rowerowym.Skończyło
        się tak, że pdmuchnęło mi go jak przycisnąłem dętke i tyle go widziałem.
        Konsternacja, myślałem nawet o wypchaniu opony trawą ale w końcu zdecydowałem
        się sprowadzić rower te kilka km w dól do ludzkich osiedli. Tam pomogli mi
        jakieś dzieci, które skołowały mi nowy wentyl. Opdliłem im dychę :) i tym
        sposobem weszłem w posiadanie bodaj najdroższego wentyla w Polsce ;))
        Pozat tym obeszło się bez przygód. Znaczy się były różne awarie ale zawsze
        udało się coś posklejać :)) i dotrzec do domu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka