leiorgan
21.05.06, 23:49
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3361133.html
Gwizdy, buczenie i śpiew wściekłych rowerzystów zakłóciły wczoraj uroczyste
otwarcie Marszałkowskiej po remoncie.
Chociaż to nie koniec prac, urzędnicy świętowali przywrócenie ruchu
samochodowego i tramwajowego między pl. Unii Lubelskiej a pl. Zbawiciela.
Pełniący obowiązki prezydenta Warszawy Mirosław Kochalski przeciął wstęgę
przed godz. 22. Miał liczne towarzystwo. Na fetę przybyli nieoczekiwani
goście - ok. stu rowerzystów. Mieli hasła "Gdzie jest ścieżka?" i cytaty z
planu miejscowego dla rejonu Politechniki, który zaleca wyłączenie
Marszałkowskiej z ruchu. Bo odnowiona kosztem około 10 mln zł ulica, choć ma
węższą niż przed modernizacją jezdnię, nie ma ścieżki rowerowej. - Walczymy o
nią od kilku lat, próbowaliśmy też namówić Zarząd Dróg Miejskich do tego,
żeby zbudowano kontrpas rowerowy na jezdni, ale nie było dobrej woli -
tłumaczy Aleksander Buczyński ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze.
Gdy Mirosław Kochalski spacerował wyremontowaną jezdnią i gospodarskim okiem
oglądał efekty remontu, cykliści jechali tuż za nim. Gwizdali, skandowali
pytanie o ścieżkę i nucili marsz żałobny. Cisza zapadała tylko pod budynkiem
szpitala dziecięcego przy Litewskiej. - Ścieżka będzie na ul. Waryńskiego -
obiecał prezydent Kochalski po przecięciu wstęgi. Pouczył protestujących: -
Jak chce się jechać rowerem, trzeba w kulturalny sposób artykułować potrzeby.
Cykliści pytali Kochalskiego, czy jeździ na rowerze (kiedyś jeździł), i
opowiadali o perypetiach z ZDM. Pytali, ilu rowerzystów musi zginąć pod
kołami samochodów, by miasto przekonało się do ścieżek. Potem protestujący
próbowali uniemożliwić samochodom wjazd na świeżo otwartą jezdnię. Rozjechali
się ok. godz. 23.
Dziś na Marszałkowskiej ciąg dalszy prac. Kierownik budowy Ryszard Rek z
firmy Teerag- Asdag, która jest wykonawcą remontu, zapewnia, że firma upora
się ze wszystkim do środy. Zostało jej uzupełnienie brakujących części
chodnika.