Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było:)

    25.08.06, 21:39
    I po Masie urodzinowej. Niespodzianki opatrznośc zapewniła w drugiej części
    trasy, juz na Bemowie.
    Zaczeło sie odswiętnie , od odspiewania 100 lat z okazji setnej Warszawskiej
    Masy Krytycznej. Atmosfera miła, wręcz podniosła.
    Nagle ozywienie reporterów: nadjeżdza Pani Waltz na swojej machinie firmy BH.
    Paparazzi przepychają sie, dochodzi nawet do ostrej wymiany zdań. Pani Waltz
    pozuje jak modelka do setki fotografii. Akurat nasza grupa Bródnowska stoi
    dosłownie na metr od niej. Jako tło do sesji zdjeciowej posłuzył rower
    Sloggiego i kawałek flagi Karola. Sloggi nie omieszkał pociągnąć Pani Waltz
    za język:):)Aha, Karol zauwazył, że Pani Waltz ma nowiutki bieznik - włoski
    nawet na środku jeszcze były. Pewnie tak duzo pomyka, że musiała ogumienie
    wymieniać:)
    Straszny gadłuła z niego:)
    Kulumna ruszyła powoli. Wózeczki z muzyczką przygrywały, trąbki i gwizdki
    poszły w ruch.
    Na horyzoncie powoli zbierały sie czarne chmury.
    Bemowo - szerokie arterie. Zaczynają się pogawędki, szukanie znajomych. Tempo
    średnie, szybsze niz miesiąc temu.
    Ciagle Bemowo - i nagle jak nie lunie, i to nie jakis tam deszczyk, tylko
    potęzna ulewa. Towarzyszyła nam do samego końca.
    Co bardziej zapobiegliwi zabrali płaszcze przeciw deszczowe, wiekszośc jednak
    była w samych koszulkach. Najbardziej szkoda mi było maluchów posuwających na
    swoich bobo i małych góralach. Nie wszystkie zdązyły sie schować pod wiaty
    przystanków i zadaszenia.
    Zapadły egipskie ciemności.
    Fajna sytuacja miała miejsce na Powstańców Sląskich. W tramwajach wiecej było
    rowerzystów niz "cywilnych" pasażerów:)
    Ktos w naszej części peletonu krzyknał: "Wspomnienia dostajesz za darmo":)
    Na trasie przez ten cholerny deszcz było kilka upadków. Zaliczyłem glebe na
    trasie AK w kierunku tunelu pod Dworcem Zachodnim. Jeżeli czyta to dziewczyna
    w którą przydzwoniłem, to przepraszam. Na szczęście nie leżała. Ja sie troche
    poobijałem i pościerałem.
    Urawany mam tylny hamulec, a przedni w tych strugach deszczu nie działał
    wcale.
    Na trasie człowiek klął na czym świat stoi, teraz zaczyna juz miło wspominać
    dzisiejszy przejazd.

    Pozdrówka dla wszystkich zmoczonych dziś uczestników balowej, mokrej,
    urodzinowej Masy.

    W szczegółności dla załogi z Bródna, Targówka, Pragi Północ. Dojechalismy na
    Zamkowy w sile około 20 osób.
    I imienne serdeczności: dla kochanej, naszej słodkiej Buni. W końcu sie
    zjawiłaś na Masie. Bunia, masz moją kurtałe, pamietaj. Do zwrotu:)
    Dla Sloggiego, Krzycha, Karola:) Dla Czajnika, Melona z brajdakiem, Yarosha,
    Świstaka.
    Chłopaki, było mokro, ale cudownie:) Jak zawsze.

    Życze wszystkim, żebysmy, juz jako weterani, doczekali Masy nr 200:):)

    Pozdro dla Wszyskich:)
    Krzysztof
    Obserwuj wątek
      • watermelon Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 21:44
        ale mimo wszystko fajno było
        teraz mi buty schną na farelce, bo rano trening.
        przytopiny jestem, ale przeciez nie z cukru czyli pewnie przeżyję.
        za chwilę nini galerię może zapodam
        Pozdrawiam,
        uciekinier z Grójeckiej
        • kriss67 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 21:48
          Melon, ja mam mokre wszystko, łacznie z gaciami:)

          ps. Drobne prostowanie do mojego wpisu: akpait "straszny gaduła z niego" odnosi
          się do Sloggiego:) Cos mi tekst przesuneło...

          Pozdro
          Krzysztof
          • star62 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 22:28
            Teraz z ciepłego wyrka, z ciepłym Earl Grayem w kubku to faktycznie wspomina się
            miło:-).
            Poznałem kilku nowych ludzi o których kriss legendy tworzył:-), tj. Melon i jego
            brat na szosie. Pani Waltz faktycznie miała nowiusie opony, a więc wnioskuje że
            rower był jej już dostarczony w okolice Zamkowego, a Ona na nim triumfalnie
            pokazała się na nim fotoreporterom. BTW Co za luzie, mało brakowało a trzeba
            było by ich rozdzielać... Mam nadzieję że moja flaga ukaże się mediach:P
            Jeżeli ktoś z Targówka to czyta, to przyjedźcie do mnie na punkt za miesiąc.
            Dziś przez mój punkt przewineło się około 40osób ale rzadna z nich nie chciała
            jechać ze mną zjazdem:-(
            Gdy postanowiliśmy z krissem urwać się od mniejsca jego upadku, to będąc już
            przy kinie femina słyszeliśmy czoło masy, tak daleko zostaliśmy w tyle za
            peletonem. Zresztą pośpiech nie był wskazany gdyż kris jechał całkowicie bez
            hamulców w tej ulewie! musiał radzić sobie tylko nożnym i trzeba przyznać,
            trochę śmiesznie to wyglądało;-) Moje badziewne rękawiczki całe przemokły i
            puściły kolor:-(
            Co ciekawe po powrocie mój pokój czekał już nagrzany na mnie, bo zostawiłem
            komputer na chodzie:P Wszystko się suszy na jutrzejszą jazdę, poczynając od
            wkładek w butach po kask. Jeszcze raz dzięki kriss za przechowanie koma.
            Od dziś sprawdzam prognozę pogody przed każdą Masą!(meteo.icm.edu.pl)
            Mam nadzieję że kolejne będę już mniej ulewne i czekam na zimowe:-)
            No i to właściwie wszystko co mi na klawisze się nawineło.
            Pozdrower
            Karol "Fazer" Waśko
          • rano1 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 26.08.06, 00:40
            Trudno się dziwić. To WATER MELON :-))
      • yaroosh Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 22:33
        Dzięki serdeczne Krzysiu za imienne pozdrowionka, choć dzisiaj tylkośmy sobie
        machnęli, na powitanie i pożegnanie razem, takie WASH (oj wash, wash) & GO.
        Niestety musiałem czmychnąć do tramwaju, przychówek taką kąpiel mógłby znieść
        baaardzo źle, a dodatkowo ścigała nas piesza część familii robiąca fotki. Ale na
        pocieszenie dodam, że w drodze od tramwaju do domu też zmoczyło nas nielicho,
        więc posmak dalszej trasy zaliczyliśmy.
        Olbrzymi szacuneczek dla tych, którzy wytrwali do końca. Mam nadzieję, że w
        przyszłym sezonie uda mi się zaopatrzyć "młodzież" w ciuszki na deszcz i wtedy
        my też żadnych ucieczek nie będziemy robić.
      • warszawskakomunikacja Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:02
        kriss67 napisał:
        > Karol zauwazył, że Pani Waltz ma nowiutki bieznik - włoski
        > nawet na środku jeszcze były. Pewnie tak duzo pomyka, że musiała ogumienie
        > wymieniać:)

        nie wykluczam... w końcu Pani Waltz w kwietniu też była na masie...

        > Życze wszystkim, żebysmy, juz jako weterani, doczekali Masy nr 200:):)

        A ja życzę, żeby Masa nr 200 nie musiała się odbyć ;))
        Ze strony WMK:
        "Jesteśmy grupą osób chcących żyć w mieście przyjaznym dla rowerów. Nasze cele
        realizujemy poprzez: organizację comiesięcznych przejazdów (...) do czasu,
        kiedy sieć dróg rowerowych w Warszawie zapewni równie przyjemną i bezpieczną
        jazdę rowerem jak podczas naszych przejazdów"
        Miejmy nadzieję, że taki moment następi wcześniej niż później ;))
        • kriss67 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:07
          Hejka. To wtedy Masa będzie jeździć po hasłem "Święto Roweru":)
        • beno1 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:25
          > nie wykluczam... w końcu Pani Waltz w kwietniu też była na masie...

          Pani Gronkiewicz-Walz była, ale nie jechała. Ciekawe... Robią sobie jaja z
          wyborców i mają ich za kretynów. Ot cała tajemnica.

          Beno
        • rano1 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 26.08.06, 00:42
          O to to to.
          Też o tym pomyslałem. Lepiej czekać krócej niż sto lat na realizację celów, o
          które walczy WMK !
          Dlatego nie śpiewałem STO LAT.
      • elektrycznaiza Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:06
        Witam Was Wszystkich gorąco :-)))

        SuperMASkA!!! Co mi tam deszcz... co mi tam wiatr... na masie przyczepka musi
        grać!!! A na koniec przyczepka wpadła w "poślizg" i skręciła koło - buuuuuuu...
        do następnej naprawimy :-)))
        Kolega z ul. Czarnomorskiej, który dał mi płytę pod kolumną, proszony jest o
        kontakt ze mną :-))) (napewno z płytki skorzystam!)

        Pozdrawiam wszystkich uczestników dzisiejszej MASy! STO MAS, STO MAS!!!

        elektrycznaiza KL PATROL MOKOTÓW
        www.elektrycznaiza.cba.pl (i tutaj namiary do mnie są!)
        • kriss67 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:08
          Widziałem jak opatulaliście przyczepke folią:)
          I jak zawsze fajowa muzyka u Ciebie:)

          Pozdro
          Krzysztof
          • sloggi Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:32
            Było super, dzięki kapeluszowi miałem suche....okulary.
            • kriss67 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:48
              Kto oglądał TVN o 22 - była dyskusja Sloggasa z Panią Waltz. A zaczepił ją ot
              tak, bo stała obok:)
              Nie widziełem tego, ale słyszałem
              • sloggi Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 26.08.06, 11:54
                kriss67 napisał:

                > Kto oglądał TVN o 22 - była dyskusja Sloggasa z Panią Waltz. A zaczepił ją ot
                > tak, bo stała obok:)
                > Nie widziełem tego, ale słyszałem

                Żenua :P
        • rano1 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 26.08.06, 00:44
          Może na przyszłość - szersze opony :-)
      • marian_9 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:43
        Ja nareszcie mam czysciutkie buciki a dzien wczesniej mialem je prac.
        Efekt rowerowego prania bedzie widoczny jutro, ale mysle ze namaczanie deszczem
        a pozniej dosc silny natrysk strumieniami wody spod kola, przenikajacy az do
        skarpet da lepszy rezultat niz pralka :D w dodatku za free

        Pozdr
        Mariusz
        • a_lissowska Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 25.08.06, 23:54
          marian_9 napisał:
          > Efekt rowerowego prania bedzie widoczny jutro, ale mysle ze namaczanie deszczem
          > a pozniej dosc silny natrysk strumieniami wody spod kola, przenikajacy az do
          > skarpet da lepszy rezultat niz pralka :D w dodatku za free

          Hmmm. W pralce jest czysta woda.
          • marian_9 Re: Setna Warszawska Masa Krytyczna:) Fajnie było 26.08.06, 00:26
            E tam czepiasz sie szczegolow :P kiedys jak wracalem z konstancina tez mnie
            zlapal deszcz, co prawda nie az taki ale na drugi dzien moje pomykałki byly czyste.
            Jednak co do tej czystosci wody w pralce, to mial bym duuze watpliwosci, czy
            ona aby na pewno jest czysta :)

            Pozdr
            Mariusz

      • beatboxer Setna Warszawska Masa Krytyczna:) RELACJA 26.08.06, 00:52
        RELACJA : zjazd.cba.pl
        FOTO : wkrotce na tej samej stronie

        Pragnę podziękować całej ekipie z Pragi Południe, która niespodziewanie bardzo
        licznie przybyła na Zjazd Plantarny. Bylo nas 30 osób! Rekord ZP ;) Zapraszam
        za miesiąc ;)

        PS. Już nie zabraknie szprychówek ;)
        • czajnik74 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 08:54
          Ciepłe podziękowania dla następujących osób:

          1.Maćkoffa - za słuszną decycję o wczesniejszej ewakuacji z kredensem,
          2.Dla całej EKIPY RR za wytrwałość, zmoczenie setne i pomoc,
          3.Dla Cosmita za niewdzęczną rolę odpowiedzialnego za TeamRadio i pomoc na
          Nowogrodzkiej,
          4.Dla Kolegi z Ożarowa (niestety nie znam imienia) za pomoc przy przyczepce,
          twradość i nieustępliwość no i samotny powrót z masy w kilkunastu kuszulkach
          MasyNaAutyzm do Ożarowa,
          5.Dla Mnicha za `nieustanną narrację` czyli gadanie bez którego cienko by się
          jechało i cała resztę fomalności,

          no i za to że mamy dach nad głową - gdzie można to wszystko zostawić :)


          a i bym zapomniał - specjalne podziękowania dla pani Strażnik Miejskiej - która
          osobiście podeszła do mnie gdy kończyłem przez megafon masę i zadała pytanie -
          czy może się odmeldować?
          Szacunek duży!
          (jednak tradycyjne już małe odprawy do rowerowych SM skutkują)

          czajnik :)
          • kriss67 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 08:59
            Czajnik, szacunek dla Straży Miejskiej wielki. My to my, jechaliśmy bo
            chcielismy, ale jak patrzyłem na przemokniętą jak kura Panią Straznik, to żal
            mi jej było bardzo.
            Zobacz Czajnik, że wczoraj SM jechała bardzo dyskretnie. Wyczuli nastrój
            urodzinowy:)

            Pozdro dla naszej Straży Miejskiej, przez okoliczności na Masie zamienionej w
            WOPR:)

            Krzysztof
            • czajnik74 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 09:05
              masz rację Kriss - nastrój wyczuli - ale jednak jak się z ludźmi rozmawia -
              właśnie przed takim zadaniem do jakiego ich oddelegowali - to zawsze efekt jest
              dobry, każdy gdzieś tam w duchu pewno myśli - `aha, mógłbym już się zwijać na
              komendę ale kurczę - obiecałem organizatorom`.
              I szacunek dla motocyklistów - Policjantów - zmoczonych jak kury - bo jak się
              jeździ na dwóch kołach-slickach w taki deszcz, z 300 kg na karku jeszcze :)
              • lipto_on Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 09:39
                Oj co prawda to prawda. SM i Policji nalezy sie szacuneczek za wczorajszy
                przejazd. My chcielismy jechac, a oni musieli :) Więc szacunek i pozdrowienia
                dla wszystkich słuzb :]
                • czajnik74 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 11:12
                  Warszawa, 26.08.2006

                  Komenda Stołeczna Policji
                  Naczelnik WRD
                  Mł. Inspektor
                  Pan Jacek Zalewski
                  Komisarz
                  Pan Krzysztof Bujnowski
                  fax 0 22 632 56 00
                  fax 0 22 603 77 82 IV Referat

                  P O D Z I Ę K O W A N I A

                  Sierpniowa Masa Krytyczna zgromadziła – 2030 osób. W połowie trasy zaczęły się
                  rzęsiste opady, które wymagały od zabezpieczających nas funkcjonariuszy dużo
                  samozaparcia i cierpliwości.
                  Dlatego, prosimy przekazać wszystkim Policjantom - serdecznie podziękowania za
                  doskonałe zabezpieczenie naszego przejazdu – w tych trudnych i wymagających
                  warunkach pogodowych - szczególnie policjantom z
                  IV Referatu WRD, wszystkim funkcjonariuszom na motorach oraz oddziałom
                  prewencji.

                  w imieniu organizatorów WMK

                  Marcin Czajkowski

                  Dokładnie - ja jestem fanem pory deszczowej - jednak nie wszyscy muszą to
                  podzielać, a jeszcze jak się ma służbę to można też ją przeklinać, gdy tak leje.
                  Szacunek!

                  pozdr

                  Czajnik
                  • pimpf101 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 11:24
                    czajnik74 napisał:


                    >
                    > Dokładnie - ja jestem fanem pory deszczowej

                    I to twardym fanem pory deszczowej - czego jakiś czas temu udało mi się doświadczyć
                    • czajnik74 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 11:47
                      No cóż - jeden z sendmenów prowokował ten deszcz i go przyciągnął. Hahaha :)
                      • pimpf101 Re: Setna WMK podziękowania 26.08.06, 11:48
                        no to nie byłem ja więc następnym razem nie omieszkam Olkowi seeeerdecznie
                        podziękować ;)
          • kmccoy Re: Setna WMK podziękowania 29.08.06, 00:45
            4 - to ja, Rafał :)
            Za koszulki BARDZO dziękuję! Naprawdę mi pomogły nie tylko w zebraniu sił, ale i w powrocie do domu (ca 17km). Czy było to trudne - nie powiedziałbym, gdyż deszczyk skończył się na rogatkach W-wy, a potem już przy sporej przelotowej, z wiaterkiem w plecy dojechało się bezproblemowo do domu.

            Z mojego punktu widzenia - deszcz sporo popsuł, wiele osób uciekało przez 2/3 jej trasy do domów. Zostali na niej chyba ludzie przygotowani do deszczu i ci ktorym z jakichś powodów musiało zależeć na dojechaniu do końca... I chyba właśnie dlatego, ta Masa była wyjatkowa, bo w jakiś sposób wyróżniła nie start MK, ale jej koniec.
            Aaa... I odnośnie organizacji - wreszcie praktycznie nigdzie nie staliśmy na trasie, wreszcie dało się jechać w praktycznie jednym tempie, prawie bez dresiarstwa. :)
      • kriss67 O nas w Gazecie Wyborczej:) 26.08.06, 09:00
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3574572.html
        • buczek92 Re: O nas w Gazecie Wyborczej:) 26.08.06, 09:31
          A wiecia może kiedy na jedynce jest program reakcja, bo na masie kręcili do
          niego i chciałbym się w nim zobaczyć;]
          • gromanik Re: Satysfakcja gwarantowana 27.08.06, 01:32
            dla wszystkich, którzy dojechali na Zamkowy, a potem jeszcze do domu, co przy
            tej pogodzie nie było łatwe. Szacun też dla służb, szczególnie Policji która
            stała na skrzyżowaniach wokól Ronda ONZ, gdzie były 3 rundki-pewnie zmarzli
            bardziej niż my, bo się nie ruszali w przeciwieństwie do nas na rowerach.
            Ja po masie się dokończyłem pakować na wyprawę na Wielkopolskę i pojechałem na
            Mokotów nocować zahaczając po drodze wypadek na Andersa/Stawki(tu dzięki dla
            Czerwonego za apteczkę, bo NAPRAWDĘ mogła się przydać, ale na szczęście obeszło
            się bez poważnych obrażeń i służby pojawiły się naprawdę szybko-nawet pogotowie
            wypadkowe Policji. W ogóle po Centrum w nocy bardzo dużo Policji jeździ, co się
            bardziej rzuca w oczy, bo mniej samochodów, no i mnóstwo taksówek. Po całej
            akcji i 106 km spałem od 4 do 15. A jutro trzeba skoczyć z Batorego na Wierzbno
            i na Banacha, a potem Górczewską wylot na Kampinos w godzinach rannych(czytaj
            przedpołudniowych:) i tu pozdrower dla Kładka.

            Ściskam każdy wasz pedał, każdą szprychę i każdą kierę...
            Wracam ok. 10.09.2006
            Do zobaczyska na 101 WMK, w szczeólności z ekipą z Białołęki-może za miesiąc
            będzie już działał punkt na Tarchominie w okolicach ronda u zbiegu ulic
            Świderskiej i Myśliborskiej przy Policji-tam się zbiegają tarchomińskie
            ścieżki, Konwaliowa bez zmian, tylko się tam zmieni KL bo ma z Konwaliowej
            bliżej, a rondo jest u mnie pod domem.Szczegóły i ewentualna promocja nowego
            punktu jak wróce

            A dziś w miesnym widziałem "kiełbasę wyborczą" LOL
            • gromanik Re: Satysfakcja gwarantowana 27.08.06, 01:38
              a dalej na WLKP :)
              • trawers01 Re: Satysfakcja gwarantowana 27.08.06, 03:57
                Mnie też bardzo się podobało na mokrej masie :-)
                Szacun wielki dla wszystkich rowerzystów, którzy przejechali całą trasę od
                początku do końca!
                A w którym momencie zrejterowała Pani Hania?...
              • gromanik Re: Satysfakcja gwarantowana 27.08.06, 08:11
                wiadomosci.wp.pl/kat,37078,wid,8453767,wiadomosc.html zwróćcie uwagę na
                zdjęcie SM na ó-o w lewym górnym rogu

                to tak w kontekscie naszej wyprawy(Sroczka ze mną jedzie:)

                Środa, 9 sierpnia 2006

                Miłość na rowerze
                Krzysztof Cibor/wp.pl 06:08


                Francuzi - Alain i Sylvie - dojechali na tandemie do Korei
                (fot. AFP)


                Byłem na wakacjach. Offline. Przyjeżdżam do domu, a tu od razu zmasowany atak
                jakichś „Delegatów”, nowych podatków, nowych Narodowych Instytutów itp. Nawet
                zacząłem dyskretnie zerkać do ubiegłotygodniowych informacji, by się jakoś w
                tym wszystkim połapać i sklecić aktualny felieton, ale stres pourlopowy ścisnął
                mnie wówczas za gardło, nadgarstek i coś jeszcze, i kazał napisać historię
                wakacyjną, apolityczną i do tego miłosną.

                Pierwszy raz spotkaliśmy ich w Sandomierzu na Rynku. Nawet im pomachaliśmy, ale
                byli chyba zbyt zaangażowani w pobieżne zwiedzanie miasta, by nas zauważyć.
                Później, gdy już objuczyliśmy nasze rowery i wyruszaliśmy na południe,
                spotkaliśmy ich jeszcze raz, siedzących na stacji benzynowej i jedzących
                kanapki. Trzeci raz śmignęli nam na drodze w Koprzywnicy. Pedałowali ostro
                krajową szosą w stronę Tarnobrzegu, gdy my siedzieliśmy na tarasie wspaniałej
                restauracji („niedzielny” zestaw obiadowy – dwa dania, surówki, napój i deser-
                niespodzianka za 10 zeta!). W tej sytuacji wcale nie zdziwiło nas, że
                spotkaliśmy ich po raz czwarty na podwórku agroturystycznego gospodarstwa w
                Baranowie Sandomierskim.




                REKLAMA Czytaj dalej





                Poland is so small – powiedział on, machając w naszym kierunku puszką lokalnego
                napoju. No nie da się ukryć. Z tej okazji siedliśmy razem nad innym lokalnym
                napojem – wyśmienitym wiśniowym winem dostarczonym przez gospodarza i
                wysłuchaliśmy historii podróży ich życia.

                Corinne i Laurent (Poles cannot pronounce it, really!) podróżują od 2 kwietnia.
                Tego dnia wyruszyli z Nancy we Francji. Wsiedli na swój wysłużony rower-tandem,
                podczepili do niego przyczepkę ze wszystkim i zaczęli pedałować. Przez cztery
                miesiące przejechali blisko 10 tysięcy kilometrów. Przemierzyli Francję,
                Niemcy, Danię, Szwecję, dojechali do Przylądka Północnego w Norwegii, przez
                Finlandię dostali się do Rosji i chcieli jechać dalej na Wschód, ale zmienili
                zdanie i skierowali się na Południe. Obecnie jeszcze są w Polsce, ale chcą
                objechać Bałkany, zwiedzić Turcję i Bliski Wschód, poczym zakończyć podróż w
                Afryce.

                Kolejny łyk wiśniowego wina (gospodarz zapewniał, że mężczyźni nie lubią takich
                słodkości, ale z Laurentem wyżłopaliśmy już prawie całą butelkę) i nagle
                ogarnia mnie błoga aura miłości (która cierpliwa jest). Bo czyż nie jest aktem
                heroicznego oddania i tytanicznego poświęcenia podróż tandemem przez trzy
                kontynenty. Kilkadziesiąt tysięcy kilometrów pedałowania w tym samym rytmie.
                Jeden wspólny i pospołu ciągnięty ciężar. Wspólne kilka atmosfer powietrza
                wspólnie wpompowanego we wspólne dwie opony. Wspólne opory wspólnie miażdżonych
                łożysk. Wspólne skrzypienie piast, wspólne ścieranie hamulców, wspólne
                rozcentrowywanie kół i brzęczenie błotników. Cztery metry metalu, gumy i smaru,
                na których trzeba wspólnie zmieścić się przez kilkanaście miesięcy - noga w
                nogę, ramię w ramię, twarz w plecy.

                Oczywiście na tym patetyczno-cyklistycznym obrazku są rysy. Są, bo być muszą.
                Tam, gdzie Laurent zachwyca się ludźmi w Rosji, Corinne sceptycznie wspomina
                szaleńczą jazdę tamtejszych kierowców. Nie może też podzielać entuzjazmu
                Laurenta, który chwali się noclegami pod namiotem w Laponii, gdzie nawet w maju
                temperatura spadała poniżej zera. Spróbujcie dogadywać się doskonale z kimś,
                kto przez cały dzień siedzi kilkadziesiąt centymetrów od was.

                Corinne i Laurent nie mogą po wielkiej kłótni rozjechać się w przeciwne strony
                na najbliższym skrzyżowaniu i zjechać ewentualnie gdzieś znowu, gdy już gniew
                minie. Muszą ten gniew przepracować razem, patrząc w tę samą stronę, wspólnie
                balansując na zakrętach, ruszając nogami w tym samym rytmie. I - naprawdę – nie
                wyobrażam sobie w tej sytuacji innego wyjścia jak to, że w końcu dopedałują do
                tej Afryki, przejadą te kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, nie oddalając się od
                siebie na metr.

                A najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że nikt im nie kazał robić tego, co
                robią. Na rower posadziła ich miłość, która jest potężna jak śmierć, miłość,
                która wszystko przetrzyma i która we wszystkim pokłada nadzieję. A ze wspólnego
                łatania dętek potrafi uczynić kolację przy świecach. Czego nam, wam i im życzę.

                Krzysztof Cibor, Wirtualna Polska

                IMHO (In My Humble Opinion) - znaczy "moim skromnym zdaniem". To skrót używany
                przez Internautów na czatach i forach. To również tytuł felietonów
                publikowanych co środę na łamach Wirtualnej Polski. O tym co łączy totka z
                rządem i jak chronić kaczki przed cenzurą można dowiedzieć się - moim skromnym
                zdaniem - tylko w IMHO.

                wiadomosci.wp.pl/kat,37078,statp,SU1ITw%3D%3D,wid,8472322,wiadomosc.html




                Środa, 23 sierpnia 2006



                Kobiety gorsze w pracy?
                07:35


                12% Internautów uważa, że strażnik miejski po prawej stronie powinien dostawać
                mniejszą pensję
                (fot. wp.pl / Konrad Żelazowski)


                Wirtualna Polska przeprowadziła ankietę, w której zapytaliśmy naszych
                Internautów, czy kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni za taką samą
                pracę. Wydawało się, że jest to pytanie podobne do kwestii: „czy wolisz być
                piękny, zdrowy i bogaty, czy brzydki, chory i biedny”. A jednak! Okazało się,
                że 12% z 45873 oddających głos potrafiło mnie zaskoczyć i wybrało
                odpowiedź „nie”. I dlatego teraz oficjalnie wzywam wszystkie te osoby do
                ujawnienia się.

                Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby w jakikolwiek sposób karać czy piętnować te
                osoby. Na szczęście w Polsce jest wolność słowa i każdy może sobie myśleć co
                chce, ryzykując co najwyżej tyle, że żadna fajna dziewczyna nie będzie go
                chciała. Pragnę jednak (zupełnie serio!) dowiedzieć się, kim są ci obywatele,
                poznać ich rys psychologiczny, zobaczyć, co siedzi w ich głowach, kim są ich
                rodzice, wychowawcy, katecheci. Jaka katastrofa psychologiczna legła u podstaw
                ich poglądów.




                REKLAMA Czytaj dalej





                Czy na przykład byli rozpieszczani przez swoje mamy, babcie, ciocie i kuzynki,
                siostra za nich wszystko w domu robiła i wszystko było pięknie aż do momentu,
                kiedy zła pani nauczycielka, kierując się wartościami merytorycznym, a nie
                jakimś niewytłumaczalnym uwielbieniem dla chromosomu y, uznała, że Ala z ławki
                obok zasługuje na piątkę, a ów obywatel – jedynie na 3 z minusem. Jest to jakiś
                powód, ale oczywiście wciąż niewystarczający.

                Więc może potem ta Ala (albo jakaś inna fajna dziewczyna), już nieco starsza,
                zasługiwała właściwie na to, żeby ją zaprosić do kina, ale dziwnym trafem, za
                każdym razem, gdy ów obywatel sugerował taką ewentualność, Ala (albo ta inna
                dziewczyna, a w końcu – większość pozostałych dziewczyn) wybuchała
                nieokiełznanym śmiechem i pukała się w czoło.

                To oczywiście powoli musiało przekonywać obywatela, że wszystkie dziewczyny to
                co najmniej bardzo niedobre osoby. Dodatkowym argumentem przemawiającym na
                korzyść tej tezy musiał być ów moment, w którym jakaś – dajmy na to – Genowefa
                (która w końcu dała się zaprosić do kina), po pewnym okresie przyjaźnienia się
                z obywatelem, puściła go kantem, informując, że nie będzie znosić dłużej
                traktowania jak „bardzo niedobrej osoby”. „Prawda w oczy kole” – pomyśleć
                wówczas musiał ów obywatel i zaczął utwierdzać się w swoim poczuciu o moralnej,
                estetycznej i intelektualnej wyższości osobników napędzanych testos
              • gromanik Re: Satysfakcja gwarantowana 30.08.06, 18:33
                pozdrowienia z Wrześni :) dla masowego dyrektoriatu i nie tylko...

                GRomanik&Sroczka
                • coyoti44 Re: Satysfakcja gwarantowana 30.08.06, 18:51
                  heh... mi dopiero dzisiaj buty calkowicie wyschly po tej masie... jestem ciekaw
                  ile osob dojechalo do konca, bo bylo ich stosunkowo malo co do poczatku masy...


                  pozdro!
                • gromanik pozdrowienia z wyprawy 02.09.06, 10:18
                  a teraz jesteśmy w Kaliszu...rodzina poodwiedzana.Jeszcze po drodze wpadniemy
                  do Wrześni do mojej prawie wiekowej babci, potem Gniezno,może brama ryba na
                  wzgórzu lednickim i dalej kierunek na Szczecin/Świnoujście i wybrzeżem do
                  Trójmiasta...
                  • roweroraffi Re: pozdrowienia z wyprawy 02.09.06, 12:17
                    gromanik napisał:

                    > a teraz jesteśmy w Kaliszu...

                    Mniam... Kalisz, miasto poziomek :-)
                    • gromanik fotki z 100 wmk 29.11.06, 12:16
                      to dzis przypadkiem mi sie w necie napatoczyło:

                      miasta.gazeta.pl/warszawa/51,34862,3574572.html?i=0
                      • stefan26 Re: fotki z 100 wmk 29.11.06, 13:22
                        miasta.gazeta.pl/warszawa/51,34862,3574572.html?i=15
                        hmm .. ciekawe ,
                        trzeba dobrze żyć z władzą :)
                      • kriss67 Re: fotki z 100 wmk 29.11.06, 17:06
                        Heloł Grzechu:)
                        Fajnie, że te foty wypatrzyłeś. Ech.... patrząc na ten mrok za oknem łezka sie
                        w oku kręci. Aby do wiosny:):)

                        Pozdro
                        Krzysztof

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka