Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Znalezione w sieci

    22.10.06, 06:19
    rowery.onet.pl/2607,1366994,artykuly.htmlWoydzio
    Obserwuj wątek
      • zomowca.4erpe Re: Znalezione w sieci 22.10.06, 06:23
        niestety link nie wchodzi
      • woydzio Re: Znalezione w sieci 22.10.06, 07:13
        rowery.onet.pl/2607,1366994,artykuly.html

        Może teraz wejdzie :)
        Woydzio
        • trawers01 Re: Znalezione w sieci 22.10.06, 10:27
          Rower w mieście

          "Magazyn Rowerowy" nr 10/2006- Hania Tomasiewicz, Borys Aleksy / 20
          października 2006

          Jak szacują specjaliści, stworzenie spójnej i efektywnej sieci dróg rowerowych
          dla dużego miasta kosztuje mniej więcej tyle, ile zakup dwóch tramwajów. W
          skali wydatków na utrzymanie infrastruktury samochodowej jest to niewielka
          kwota.

          Niedawno, podczas Światowego Dnia Protestu Nagiego Rowerzysty, wielbiciele
          dwóch kółek w wielu miejscach na świecie protestowali nago przeciwko
          antyrowerowej i antyekologicznej polityce władz miejskich. Ta radykalna akcja
          miała symbolizować ich poczucie bezradności i "nagości" w ruchu ulicznym.
          Szczególnie nasilone były manifestacje rowerzystów w Madrycie, prawdopodobnie
          dlatego, że w mieście tym jest zaledwie kilka tras rowerowych i widok
          rowerzystów należy tam do rzadkości. Rzecz jest ciekawa o tyle, że Hiszpania
          jest jednym z dwóch krajów UE nie posiadających jednolitej polityki
          prorowerowej. Tym drugim krajem jest oczywiście Polska.

          To, że w naszym kraju nie odbyła się jeszcze manifestacja rowerowych golasów,
          nie oznacza bynajmniej, że Polacy, zarówno rowerzyści, jak i kierowcy, są
          usatysfakcjonowani jakością życia w miastach. Przeciwnie, wydajemy krocie na
          benzynę, przebijamy opony na krawężnikach, dusimy się w korkach, spóźniamy do
          pracy, klniemy na wszystkich, z którymi przychodzi nam dzielić jezdnię, i na
          wszystko, na czym świat stoi (a mógłby przecież jechać). Jesteśmy użytkownikami
          dróg, ale część z nas również decyduje o ich rozbudowie, piastując odpowiednie
          urzędy w lokalnej administracji. Wielu z nas ma z pewnością nadzieję, że
          wszystkie te problemy są tymczasowe. Że kiedyś, gdy Polska stanie się bardziej
          zamożnym krajem, wybudujemy sobie równe drogi o większej liczbie pasów ruchu,
          utworzymy kolejne kilkaset kilometrów dróg rowerowych i nasze aktualne kłopoty
          z komunikacją odejdą w zapomnienie. Nic podobnego.

          Paradoksy
          Podstawowy wniosek, jaki możemy wyciągnąć z doświadczeń państw, które z
          problemem zatłoczonych miast borykały się znacznie wcześniej niż my, brzmi -
          jedynym sposobem na utrzymanie mobilności samochodu jest ograniczenie
          korzystania z niego. Dla nas, społeczeństwa zaczynającego dopiero przygodę z
          motoryzacją, takie stwierdzenie może brzmieć paradoksalnie. Niestety, zbyt
          wiele jest dowodów na jego słuszność, by je w jakikolwiek sposób kwestionować.
          Prawdziwe paradoksy natomiast występują w naszej komunikacyjnej rzeczywistości
          tak powszechnie, że często ich nie zauważamy...

          Przecież budujemy drogi rowerowe, jest coraz więcej parkingów dla cyklistów! -
          zaprotestuje niejeden urzędnik dumny ze zrealizowanego właśnie projektu
          przebudowy ważnego skrzyżowania. Przyklaśnie mu zresztą wielu mieszkańców,
          omamionych lśniącą czerwoną kostką nowych tras uwzględnionych w owym projekcie.
          Niestety, większość dróg rowerowych w Polsce nie dość, że nie spełnia żadnych
          standardów, to wręcz utrudnia jazdę!

          Jak szacują specjaliści, stworzenie spójnej i efektywnej sieci dróg rowerowych
          dla dużego miasta kosztuje mniej więcej tyle, ile zakup dwóch tramwajów. W
          skali wydatków na utrzymanie infrastruktury samochodowej jest to niewielka
          kwota.

          Głównym tego powodem jest fakt, że wciąż budujemy drogi zamiast usprawniać
          komunikację. Infrastruktura rowerowa powstaje najczęściej jako efekt batalii
          przeprowadzanych przez lokalne organizacje rowerowe z władzami miasta, a nie
          jest konsekwencją polityki ograniczania kosztów transportu, poprawy
          bezpieczeństwa ruchu drogowego i zwiększenia mobilności wszystkich grup
          społecznych. Droga rowerowa "dolepiona" do projektu pod wpływem nacisków
          rowerowej mniejszości jest najczęściej "wyrwana z kontekstu" i nie spełnia
          swojej funkcji. A to oznacza, że pieniądze na nią wydane zostają zmarnowane...

          Nie wychodź na rower, wejdź z rowerem!
          Weekendowe wycieczki rowerowe to bardzo przyjemna i lubiana przez wielu Polaków
          forma spędzania wolnego czasu. Od popularności "rekreacji na dwóch kółkach"
          daleko jednak jeszcze do upowszechnienia modelu mobilności opartej na
          komunikacji rowerowej. Chętnie "wychodzimy na rower", żeby odpocząć od
          miejskiego zgiełku, ale nie łączymy tego w żaden sposób z codziennym dojazdem
          do pracy. Wobec ogromu utrudnień związanych z jazdą rowerem po mieście jest to
          całkowicie zrozumiałe.

          Tak jak kierowcy i rowerzyści stanowią mentalnie odizolowane od siebie grupy
          użytkowników dróg, tak w naszej świadomości rower i życie codzienne często są
          zupełnie oddzielone, mimo że oczywiste korzyści z używania roweru
          (minimalizacja kosztów transportu, poprawa kondycji fizycznej, znaczna
          oszczędność czasu) są niewątpliwie kuszące.

          Wystarczyłoby jednak tak zorganizować system komunikacji, aby rower mógł stać
          się jednym z jego ważnych elementów. Możliwość wejścia z rowerem do autobusu
          czy tramwaju (albo opcjonalnie zostawienia go na parkingu usytuowanym przy
          węzłowym przystanku) mogłaby stanowić prawdziwy przełom w życiu mieszkańców
          obrzeży miast, codziennie trawiących czas na dojście na przystanek i kolejne
          przesiadki.

          Obligowanie inwestorów do zadbania o miejsca parkingowe dla jednośladów,
          wprowadzenie systemu darmowych wypożyczalni rowerów czy wyciągów rowerowych w
          górskich miejscowościach (im bardziej egzotycznie brzmi to w naszych uszach,
          tym silniej uwydatnia zacofanie w dziedzinie racjonalnej komunikacji) to
          jedynie przykłady sprawdzonych rozwiązań stosowanych przez Holendrów, Niemców,
          Norwegów, Duńczyków i jeszcze kilka innych narodów, którym zazdrościmy poziomu
          życia.

          Co najważniejsze - powyższe idee nie wiążą się jedynie z korzyściami wybranych
          grup społecznych, lecz opierają się na interesie wszystkich mieszkańców miasta.
          Osoby dojeżdżające rowerem do autobusu czy pociągu nie potrzebują gęstej sieci
          przystanków, co daje w konsekwencji możliwość obniżenia kosztów transportu
          zbiorowego i przeznaczenie zaoszczędzonych środków np. na rozwój terenów
          zielonych.
          Jak szacują specjaliści, stworzenie spójnej i efektywnej sieci dróg rowerowych
          dla dużego miasta kosztuje mniej więcej tyle, ile zakup dwóch tramwajów. W
          skali wydatków na utrzymanie infrastruktury samochodowej jest to niewielka
          kwota.

          Wzmożony ruch rowerowy w centrach miast (kosztem ograniczenia ruchu
          samochodowego) przynosi zwiększone dochody sklepów, dla których mobilni klienci
          to prawdziwa żyła złota. Mniej zatłoczone ulice to zmniejszenie strat firm
          oczekujących na spóźnione dostawy etc., etc.

          Świadomość tych potencjalnych wielostronnych korzyści nie weźmie się jednak
          znikąd. Bez odpowiedniej kampanii edukacyjnej i informacyjnej ze strony miasta
          społeczeństwo może nigdy nie dowiedzieć się, jak duże szanse wiążą się z
          zamianą auta na rower. Spełnienie wszystkich tych postulatów jest zadaniem
          bardzo skomplikowanym. Nie wystarczą dobre chęci poszczególnych urzędników (a
          i tych przecież jak na lekarstwo..). Potrzebna jest ogólnokrajowa, całościowa
          polityka stabilnego rozwoju.

          Pieniądze to nie problem
          Jak szacują specjaliści, stworzenie spójnej i efektywnej sieci dróg rowerowych
          dla dużego miasta kosztuje mniej więcej tyle, ile zakup dwóch tramwajów. W
          skali wydatków na utrzymanie infrastruktury samochodowej jest to niewielka
          kwota. Władze z przyzwyczajenia tłumaczą swą bierność w promowaniu komunikacji
          rowerowej niedostatkiem środków, prawdziwy problem polega tymczasem na
          całkowitym braku organizacji i zarządzania polityką rowerową.

          W Polsce tylko Gdańsk (Trójmiasto wciąż jest jedynym przykładem poważnego
          potraktowania problematyki transportowej) dysponuje urzędem koordynatora ds.
          polityki prorowerowej. W pozostałych aglomeracjach tę rolę próbują przejmować
          pozarządowe organizacje, które, pozbawione szerszego poparcia społeczeństwa,
          toczą cichą walkę o każdy parking i kilometr drogi, i nie są w stanie wdrożyć
          całościowych projektów, mimo że często nimi dysponują...

          Polskie miasta st
          • trawers01 Re: Znalezione w sieci - dokończenie 22.10.06, 10:40
            Polskie miasta stają się coraz piękniejsze. Ich władze nie żałują pieniędzy na
            inwestycje. Rosną nowe centra handlowe, parki rozrywki, powstają mosty i
            obwodnice. Zwiększa się konsumpcja, rośnie liczba aut. Nie znając doświadczeń
            krajów zachodnich, moglibyśmy śmiało nazwać ten proces "rozwojem". Niestety,
            wiadomo już, do czego on prowadzi. Sami odczuwamy coraz większe niedogodności
            związane z poruszaniem się samochodami w niedostosowanych miastach. Naszym
            bliższym lub dalszym sąsiadom otrząśnięcie się z motoryzacyjnego szaleństwa
            zajęło wiele lat.

            Może my tym razem zmądrzejemy jeszcze "przed szkodą"?

            Tekst powstał dzięki współpracy z Dolnośląską Fundacją Ekorozwoju oraz na bazie
            znanej publikacji "Miasta rowerowe miastami przyszłości", zawierającej
            zalecenia Dyrekcji ds. Ochrony Środowiska Komisji Europejskiej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka