Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rower Ukraina

    18.06.03, 20:28
    Co sadzicie o tej klasycznej marce?
    Wady i zalety- moze kilka slow od eksperta.
    Obserwuj wątek
      • dr.krisk Posiadałem.. 20.06.03, 01:18
        .. nawet dłuższy czas.
        Coś koszmarnego. Wielkie koła i baloniaste opony, co uniemożliwiało wjazd na
        najmniejszą górkę. O wadze nie wspomnę.
        Jakość wykonania poniżej wszelkiej krytyki. W moim egzemplarzu brakowało
        kawałka ramy (!). Po prostu wspawano wykruszoną rurę i pomalowano. Rzecz była
        widoczna z kilku metrów (fakt, że nie przeszkadzała w jeździe). Koła centrowały
        sie pod własnym ciężarem.
        Fakt, kształt klasyczny, ale raczej unikałbym obecnie jazdy na tym wehikule.
        Najprawdopodobnie nadaje się on jedynie do wożenia na ramie worka z ukradzionym
        zbożem.
        KrisK
        • piotrjachula Re: Posiadałem.. 30.11.03, 11:32
          Mam rower ukraina i jestem z niego bardzo zadowolony! zapraszam na relacje z
          mojej wyprawy nad morze (500 km nad morze i 500 km z powrotem) właśnie na
          ukrainie! www.glowno-baltic.webpark.pl pozdrawiam piotrek
          • rydzyniak27 kolega taki mial 19.11.05, 11:21
            Jezdzilismy razem po 100 i wiecej km. dziennie , ja na goralu on na ukrainie.
            ukraina jest ok. jak ja skrzywilem kolo bylo do niczego,jak on skrzywil na
            ukrainie po prostu polozyl ja na plaskim,poskakal po feldze i kontynuowal
            jazde. ruski sprzet jest super :-)
      • piotrjachula Re: Rower Ukraina 30.11.03, 11:30
        witaj! ja mam rower ukraina, w wakacje 2003 w 10 dni przejechałem na nim ponad
        1000 km (wyprawa Glowno-Baltic 2003) rower jest bardzo solidny i niezawodny!
        zapraszam na relacjęz wyprawy www.glowno-baltic.webpark.pl pozdrawiam piotrek
        • olik1980 Re: Rower Ukraina 29.02.04, 18:45
          Ja właśnie zastanawiam się nad kupnem. Chcę jeździć turystycznie po Krakowie.
          zastanawiam się tylko, czy ten rower bedzie dla mnie dobry. Podoba mi się
          strasznie, ale ma ramę "męską", a ja jestem dziewczęciem. Choc z drugiej strony
          mój wzrost to 1,80 m, więc może bedzie jednak OK?
          • dr.krisk Ukraina dla dziewczęcia.. 04.03.04, 00:08
            Jeżeli jestes jeszcze dziewczęciem wysportowanym, to dasz sobie radę. Troche
            naplułem na Ukrainę w poprzednim poście, ale to faktycznie rower dla koneserów.
            Ja osobiście wolę sobie pomykać na czyms bardziej sportowym.
            Ale cię rozumiem: ten staroświecki szyk wielkich kół, skórzanego siodełka...
            KrisK
            • olik1980 Re: Ukraina dla dziewczęcia.. 08.03.04, 09:23
              Ukrainy są piękne.Zależy mi tez na tym, żeby była mniejszym kąskiem dla
              złodzei. Wydaje mi się, że szybciej strace rower może nie klasyczny, ale za 500
              zł, niż starego gracika za 100 zł. Normalnie (tzn. latem na wycieczki) jeżdzę
              na dużym góralu, jdnak wtedy nie spuszczam go z oczu.Ale do krakowskiej
              biblioteki na ukrainie mogłabym zasuwać.
              Dzięki za opinię.
              • dr.krisk Znakomity pomysł! 08.03.04, 10:38
                olik1980 napisała:

                > Ukrainy są piękne.
                Fakt. Widać w nich mozolne zmaganie się ludzkiej myśli z oporem materii.


                > Normalnie (tzn. latem na wycieczki) jeżdzę
                > na dużym góralu, jdnak wtedy nie spuszczam go z oczu.Ale do krakowskiej
                > biblioteki na ukrainie mogłabym zasuwać.
                Bardzo sprytna taktyka. Ja jeżdżę co prawda góralem, ale niesamowicie
                obdrapanym i pooowijanym taśmą. Zniechęca.
                Ze względów estetycznych proponuję do owej Ukrainy dodać odpowiednie ubranko:
                kraciasty wełniany płaszczyk Burberry, takiez spodnie oraz wysoko wiązane
                skórzane butki. Ogólnie: Harvard 1905 :)
                Życzę przyjemnej jazdy.
                KrisK
                • nrg67 tasma maskujaca-skad to brac? 18.11.05, 13:19
                  Hej, a skad wziales tasme maskujaca do ochrony rowerka przed zlodziejskimi
                  oczami? Ja mam nowy i niestety czerwony rowerek (takie byly na wyprzedazy,
                  chcialem oszczedzic i kupilem, jaki byl). Chcialbym go okleic czyms
                  ciemniejszym, mniej efektownym, ale takim zeby sie dalo latwo odkleic bez
                  zrywania lakieru?
                  pzdr
                  t
              • Gość: sergeant_hicks Re: Ukraina dla ludu miast i wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 22:28
                jesstem wprawdzie warszawiakiem, ale też kocham te rowery/ jak byłem mały były
                moim marzeniem, jednak kupiono mi skłądaka :-(. teraz mam jedną, czarną o
                dźwięcznym imieniu Zuzanna, z 1973r., od maja tego roku zrobiłem na niej
                1505km. polecam na jazdę po mieście czy wycieczki do 40km .kontakt
                sgt_hicks@wp.pl
          • Gość: zulaw Re: Rower Ukraina IP: *.technika.net.pl 06.02.06, 19:27
            Ludzie często mylą Ukrainę z Uralem a ZSRR był duży i różnorodny...
            Urale to te cięższe, z suportem na wciskane miski i ramą, która się gięła w rękach. Ukrainy powstawały w tym samym okręgu przemysłowym co samochody Łada i miały suport BSA z wkręcanymi miskami i toczonym wałkiem. Urale brudnoniebieskie lub brązowe, malowane czymś w rodzaju nitro, Ukrainy z lat 80-90 zielone lub granatowe z lakierem piecowym, białym prostokątnym logo z czerwoną gwiazdą na rurze podsiodłowej. (lakier a nie naklejka). Po zakupie należało sprawdzić, czy wianuszki łożysk nie są włożone odwrotnie i wymienić smar na nasz ŁT4, skasować luzy. Po takim zabiegu można było liczyć na długą eksploatację.
            Ostatnie roczniki importowanych do Polski Ukrain miały opony 1,95" a nie 1,75,opony wykonane z jasnoszarej miękkiej gumy, lekkie i dobrze trzymające się oblodzonej nawierzchni. Zadziwiająco małe opory toczenia. Felgi były przystosowane do hamulca szczękowego. W koronie widelca był otwór do mocowania hamulca centralnego.Po wymianie tylnej piasty z torpedo na wolnobieg otrzymywało się dość szybki na owe czasy rower i całkiem wygodny.
            Dlaczego wymieniałem torpedo? - ukraińskie i polskie piasty z torpedo mają wadę konstrukcyjną, która powoduje ogromne straty energii, tym większe, im większa siła nacisku na pedały. Być może to ominięcie patentu - zespół 2 łożysk tocznych przy tylnej zębatce jest umieszczony blisko siebie i poza płaszczyzną tej zębatki, co powoduje przy nienajlepszej ich jakości powyższy problem. Oryginalne Torpedo mają w tym miejscu inną konstrukcję. Tak więc po wymianie tylnej piasty Ukraina "ożywała" i toczyła się nieźle. Gorzej z hamowaniem - stalowe chromowane felgi na mokro to brak hamulca praktycznie.
            Ciekawostka - sprzedałem swoją Ukrainę jak kupowałem lepszy rower, nowemu właścicielowi ją ukradli. Linka była z tych droższych - złodziej przepiłował i rozgiął poręcz na klatce schodowej w śródmieściu Krakowa.
      • Gość: marcin ha Re: Rower Ukraina IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 00:14
        Ohydztwo. Mam na mysli klasyczną ukraine i pochodne konstrukcje radzieckie:
        ciężkie, niewygodne, niesolidne, kiepskiej jakości (co wychodzi przy odkręcaniu
        i zakręcaniu śrub, zmianie opon, naprawach itp.) i w ogóle koszmarnie koszmarne.
        Nadają się wyłącznie do dekoracji.

        UWAGA: dla laika rower "ukraina" to pojęcie - worek. Jak pojeździsz kilka godzin
        na ukrainie i dla porównania na klasycznym "holendrze" albo niemieckim rowerze
        miejskim (na pierwszy rzut oka niby podobne), to poczujesz ogromną różnicę.

        Kwintesencja rowerów miejskich to na przykład szwajcarska wykwintność:
        www.simpel.ch albo holenderska klasyka www.gazelle.nl

        W Polsce używane miejskie rowery z Holandii i Niemiec można kupić za ok. 300
        zlotych.

        Zobacz też rowery.org.pl

        marcin ha
        • Gość: mechanik Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 23:44
          co do jakości i nadmiaru metalu zgodzę się. dochodzi niekompatybilność części.
          ale szerokość obręczy i ogumienia, solidność lutów na mufach i hakach nie ma
          sobie równej.
          rowery holenderskie na oponach 700x35 kompletnie nie nadają sie na polskie
          drogi. nasze krawężniki i dziury w jezdni szybko zamordują taki rower. ukraina
          zaś jest nie do zabicia, mówię oczywiście o tych z lat 70, to co potem
          produkowano to gorsze niż romet.
          oczywiście holendry mają piasty trzybiegowe, co jest ich niezaprzeczalnym
          atutem. sam sie o tym przekonałem
          • Gość: marcin ha Re: Rower Ukraina IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.12.05, 22:40
            Gość portalu: mechanik napisał(a):

            > rowery holenderskie na oponach 700x35 kompletnie nie nadają sie na polskie
            > drogi. nasze krawężniki i dziury w jezdni szybko zamordują taki rower.

            Trudno o bardziej błędne przekonanie. Może miałeś do czynienia z jakąś podróbą
            holendrów: czasem sie spotyka takie tanie rowery stylizowane na holenderskie?

            Jedyne, co sie w prawdziwych holendrach (starych) nie sprawdza w Polsce, to
            błotniki: są ciężkie, robione ze stali a trzymające je metalowe wysięgniki dość
            łatwo korodują. Testowane na kilku egzemplarzach przez kilka zim.

            marcin ha
            www.rowery.org.pl
            • sgt_hicks Re: Rower Ukraina 03.06.06, 17:32
              hmmm wszystkie holendry jakie widziałem miały opony maksymalnie 1.5 cala,
              większość miała w archaicznym rozmiarze 1 3/8 [czyli 700x35 lub 700x37]. co do
              błotników to jestem irracjonalnym maniakiem stalowych, podobnie zresztą jak w
              wypadku obręczy, ram itp. - stal wprawddzie rdzewieje ale jej wytrzymałość
              zawsze będzie wyższa od aluminium
      • Gość: tetetka5 Re: Rower Ukraina IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 18.11.05, 07:50
        nabyłem sobie ukrainę w 1989 roku,wtedy właśnie połknąłem rowerowego
        bakcyla ,którego mam do dzisiaj.Niestety wbrew opinom wygłaszam tutaj wcześniej
        ukradli mi ukrainę po roku użytkowania-może dlatego ,że była ładnie utrzymana ?
        Pamiętam ,że w instrukcji użytkowania był zapis o konieczności
        rozbierania ,czyszczenia i smarowania piast co 500 km !!!W moim przypadku latem
        musiałbym więc czynić to co mniej więcej dwa tygodnie,ponieważ robię w tym
        czasie około 1000 km miesięcznie.Rower ten nie sprawiał wiekszych problemów
        eksploatacyjnych za wyjatkiem jednego ale bardzo groźnego wypadku.Pewnego razu
        pękła szprycha w przednim kole,zakręciła sie wokół piasty,zablokowała koło a ja
        przeleciałem nad kierownicą lądując na asfalcie.Koło tak sie rozcentrowało,że
        nie mieściło się w widelcu.Widać więc jak była jakość obręczy.No i ten
        koszmarny cieżar.Kiedy teraz bywam u rodziców dosiadam czasem ukrainy i
        porównuję ją z moim panasonikiem cb 4000 wydaje sie ,ze jest z dwa razy
        cięższa.Ale z drugiej strony skórzane ,sprężynowane siodełko jest niezłe.
        • Gość: micha wspomnień czar, ech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 09:38
          Gdzieś tak ok .1974-5 roku bardzo chciałem , żeby mi rodzice kupili
          składaka.Ponieważ w sklepach w mieście były one zupełmie niedostępne
          postanowiłem poszukać wymarzonego roweru w GS-ach.(gminna spółdzielnia samopomoc
          chłopska-sieć sklepów na wsi)Akurat starzy wysłali na wakacje na wieś , więc
          było ok.Miało to jeszcze tą zaletę , że miałem wymówkę żeby nie tyrać w polu do
          czego niemal zmuszali mnie dziadkowie.Przemierzałem więc okoliczne sklepy
          żelazne w poszukiwaniu jednośladu marki Wigry.Czyniłem to korzystając z roweru
          marki ukraina będącego wówczas bardzo popularnego na wsiach.Ponieważ rower ten
          był dla mnie za duży jeżdziłem metoda "pod ramę" ,czyli moja lewa noga
          znajdowała sie pod grzbietem ramy starej Ukrainy. Stało tego w każdym sklepie na
          wsi po kilka sztuk przynajmniej .Wszystkie były czarne , zakonserwowane w sposób
          "radziecki" szaroburą taśmą papierową obficie nasączoną olejem.Rower taki
          kosztował wówczas ok.700-730złotych.Prosta , wytrzymała konstrukcja i duże koła
          sprawiały , że rowery te przez całe dziesięciolecia służyły na wsiach do
          transportu bańki z mlekiem czy worka zboża.Zwykły składak Wigry kosztował
          wówczas 1600-1850zł w zależności od wersji , a ja w niedługim czasie stałem się
          baaardzo szczęśliwym posiadaczem cuda o nazwie Wigry-lux z 3-biegową przekładnią
          shinano i hamulcami na oba koła w cenie 2370zł , czyli ok 3 razy większej od
          ceny Ukrainy.Po kilku latach intensywnej jazdy mój wypieszczony i maksymalnie
          "wypasiony" składaczek został skradziony niestety.Po prawie 20 latach kupiłem
          sobie górala i znowu mi odbiło na punkcie jazdy rowerem.Ale Ukrainę też
          wspominam miło , w końcu tylko dlatego kiedyś zgadzałem sie na wakacje na wsi ,
          że dziadek miał rower , Ukrainę właśnie.
          • Gość: gospodarz Re: wspomnień czar, ech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.05, 21:00
            Ach, aż mnie zaswędziała moja siwiejąca broda na wspomnienie jazdy pod ramą. Ja
            urainy znałem tylko z widzenia, ale były podobne do nich polskie konsule? czy
            ambasodory? Czarna, duże, ciężkie i solidne.
            A pamiętacie te hamulce dociskane dźwignią do przedniej opony, a skórzane
            torebki na klucze zawieszane do pod siodełkiem.
            Ach młodość.
      • Gość: tomekmal Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 11:23
        Rower marki ukraina, podobnie jak jak broń wschodniej produkcji jest trwały, niezawodny i niezniszczalny. Oczywiście: ciężki, toporny i mało gadżetowy, ale nie do zdarcia. Mieszkam na wsi i widuję dziadków na ukrainach niewiele młodszych od nich. Niech mi ktoś pokaże rower produkcji zachodniej wyprodukowany 30 lub więcej lat temu i używany codziennie z przebiegami dziennymi 20-30 km (na deszczu, śniegu i po pijaku ze zwiedzaniem rowów i stawów). Po prostu legenda cyklizmu.
        • Gość: sgt_hicks@wp.pl Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 23:39
          to poprostu kwintesencja. swój zostawiałem pod dworcem centralnym, na placu
          zamkowym, pod uniwersytetem, nieraz o północy i później [nie zapomnę powrotu z
          pola mokotowskiego 6.07.2005 o 2 w nocy] - przypięty rachityczną linką, nic nie
          zginęło, nawet narzędzia z torebki!!!, uszkodzeń też żadnych.
          problem stanowić mogą częsci zamienne - moja Zuzanna przejechawszy 1620 km
          odmówiła posłuszeństwa z powodu rometowskich elementow założonych do torpeda
          jakieś 1000 km wcześniej :-)
          • Gość: we Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 13:53
            ten któremu podoba się najnowszy Golf po tuningu za nic nie wlezie do Syrenki.
            Więc taka jest prawda. A jeśłi ktoś szuka oldtimera wśród rowerów i to jeszcze
            bardzo specyficznego to ukraina jak znalazł. Ja się nauczyłem jeździć na takim
            roerze - innych nie było. A po latach oglądam ten rower i jest nadal piękny.
            Błękitna karoseria. "troje świateł". Fajne opony i skórzane siodełko. Ćzego
            chcieć od takiego rowera? Mojemu dziadkowi nigdy sie nie popsuł. Ten rower nie
            jest od jeżdżenia po górach tylko jest to miejski substytut socjalistycznego
            samochodu którego nigdy nie było. Mówienie że tym rowerem nie da się podjechać
            na Kowary to jak narzekanie że czołg nie ma kierownicy. No nie ma i tyle. Jak
            produkowano Ukrainy to przerzutki były luksusem
            • mirxx Re: Rower Ukraina 29.12.05, 13:32
              oczywiście jazdy:
              - "pod ramą"- zaliczone
              - we trzech na rowerku na złamanie karku- zaliczone
              - wożenie (czyli jadę ja + ładunek) worków cebuli i ziemniorków z giełdy
              warzywnej- zaliczone
              - całe lata bezpiecznego pozostawiania sprzętu w Centrum miasta bez obawy o
              jego losy- zaliczone
              - .....- zaliczone jeszcze mnóstwo

              mój rowerek wyciągnąłem z jeziora:)
              poważnie, "złapałem" go na blachę, a potem bosakiem wydobyłem. kilka dni na
              dnie leżał, a potem uczynnie służył...

              dołączam jednak do zwolenników holendrów (damek) w mieście.
              wygoda po prostu:)
              --------
        • kosheen4 Re: Rower Ukraina 07.02.06, 11:30
          > od nich. Niech mi ktoś pokaże rower produkcji zachodniej wyprodukowany 30 lub
          > więcej lat temu i używany codziennie z przebiegami dziennymi 20-30 km

          ja bym ci chętnie pokazała taki rower :) ale niestety znajduje się on w holandii
          w miejscowości Oterleek, Lange Molenweg 2 :D
          właścicielka farmy ma tam PRZEDWOJENNY rower marki gazela - działa! jest na chodzie!
          fakt, to może i wyjątek potwierdzający regułę - ale JEST :)
          • Gość: nosferatu Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 21:45
            Jestem szcżęśliwym posiadaczem roweru ukraina z 74 roku, jest bardzo
            solidna(zaprzecza ogulnej opini o tym rowerze),ciężka,wielka szczegulnie dla
            mnie 170 wzrostu ,ale problem pojawia sie dopier gdy musze stanąc na
            skrzyżowniu(za każdym razem musze zejśc z roweru).Zadziwiające w tym rowrze jest
            to że można osiągnąc niesamowite prędkości,ale do jazdy trzeba miec
            kondyche.Niemieckie lub holenderskie rowery róznią sie głównie
            przekładnią(dokladnie zębatkami)dlatego jazda jest mniej uciążliwa niż na
            ukrainie.Tak czy siak stare rowery mają swój urok.Żałuje tylko tego ,że ukraina
            nibyła produkowana 20 lat wcześniej,miała by większą klase.Ukraina i tak budzi
            furore u ludzi ,ich wzrok jak przejeżdrzasz obok jest zabujczy,a niektóre
            wypowiedzi nie cenzuralne.
            • Gość: jigt Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.06, 22:34
              Ukraina zawsze miała opinię zbyt ciężkiej, toczącej się z nadmiernymi oporami.
              To co powinna mieć twarde - miała zbyt miękkie/miski, konusy, kulki/ co miało
              być sprężyste - to się "gło". Dopiero po pierwszej wymianie wszelkich bieżni i
              kulek - zaczynała sie lekko turlać.
              A wspomnienia!
              Pierwszy rower był poskładany z jakichś kawałków które przeżyły wojnę. Ojciec
              go złożył dla starszego, dużego brata. Rower był wyższy niż ja. W latach
              pięćdziesiątych rowery się jeszcze nie rozmnażały i przez to małe rowery nie
              występowały w przyrodzie. Gdy tylko byłem w stanie utrzymać rower w pionie
              zacząłem jazdę. Najpierw "na pedale", a dopiero później "pod ramą". Każdy
              chłopak musiał najpierw nauczyć się jeździć na hulajnodze. Nie było małych
              rowerków z wetkniętym patykiem. Pod ramą: - łydka prawej nogi była czarna i
              podrapana przez tarczę, kostki pokaleczone przez korby i pokryte strupami.
              Zdarcie korbą takiego strupa rozpoczynało indiańską próbę twardości charakteru!
              Pisać dalej, czy już Was znudziłem?
              Pozdro!!
              • a54 Re: Rower Ukraina 05.06.06, 00:22
                Miałem Ci ja swego czasu Ukrainę. Przejechałem na nim przypuszczam co najmniej
                ponad 20 tysięcy km a raczej więcej, w tym sądzę kilka tysięcy po bezdrożach.
                Części nie wymieniałem poza łożyskami no i bodajże dwoma sprychami. Starałem się
                tylko dbać o niego i starannie smarowałem i regulowałem. A toczył się tak lekko,
                że miałem frajdę jadąc z górki za innymi rowerami i widziałem jak moja Ukraina
                na luzie znacznie szybciej się toczy ;). Tylko raz jakiś mocno objuczony
                bagażami turysta uciekał na luzie mojej Ukrainie.
              • sgt_hicks Re: Rower Ukraina 21.06.06, 21:36
                z chęcią proszę kontynuować swoją opowieść. pozdro - Admin
                • Gość: jigt Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 23:41
                  No to dalej!!
                  Na kierownicę nakładano wtedy gumowe karbowane węże od maski gazowej. Nie było
                  łatwo zdobyć taką ozdobę i był to powód do dumy. W wakacje było się na letnisku
                  w miejscowości pełnej drewnianych willi, w sosnowym lesie, nad mała rzeczką.
                  Sąsiedzi mieli damkę. Czasem zdobywaliśmy się /z kolegami/ na odwagę i
                  prosiliśmy, by pozwolili przejechać się na niej. ONA MIAŁA DREWNIANE FELGI.
                  Tak! Zrobione tak jak robi się gięte meble! Była juz wtedy zabytkiem ale
                  użytkowym. Jaka swoboda, jaka ulga, gdy rama nie przeszkadzała. Całe lato
                  biegaliśmy boso, nie wynikało to z braku sandałków, to było zdrowe i tak było
                  przyjęte. Ale bosy rowerzysta to już problem. Zwisające z pedałów palce
                  zawadzały często o korzenie, paznokcie schodziły nagminnie. Niektóre rowery
                  zamiast pedałów miały tylko wypolerowane zelówkami ośki. Pamiętam jak
                  delikatnie się na tym stawiało bosą stopę, one cały ciężar musiały przenieść,
                  przecież bez siodła!
                  Wyzwolenie z jazdy pod ramą przychodziło zwykle za wcześnie. Jeszcze się dobrze
                  nie sięgało do pedałów, ale trzeba było udawać dużego. W takt pedałowania
                  przekładało się nad ramą swoję szlachetną część ciała to w tę, to wewtę, a
                  rower musiał pochylać się jak pod kolarzem na podjeździe. Zostawię waszej
                  wyobrażni to jak kończyła się nieostrożna jazda, gdy po wjechaniu w nierówności
                  stopy traciły kontakt z pedałami /szczegółowy opis uważam za zbyt drastyczny/.
                  A marne hamulce były zjawiskiem powszechnym. Ta szkoła życia /jazdy/, wymuszona
                  również szacynkiem dla trudnego do zdobycia sprzętu, uczyła ostrożności,
                  przewidywania skutków, oraz odporności i wytrwałości.
                  Pozdro - jigt
                  • sgt_hicks Re: Rower Ukraina 27.06.06, 14:43
                    czy takie gumowe rury na kierownicy nie pełniły żadnej funkcji poza ozdobną?
                    wiem, że były bardzo czesto stosowane w rowerach przedwojennych na kierownicach
                    typu "baran", gł. w turystycznych i wyścigowych

                    pozdr
                    Admin
                  • Gość: jigt Re: Rower Ukraina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 17:59
                    Ależ oczywiście, że rura spełniała rolę owijki, uchwytu. Nie było dostępnych
                    innych, specjalnie przeznaczonych do roweru, taśm na owijkę. Rowery poskładane
                    z kawałków zwykle miały gołą kierownicę, nawet gumowe "rączki" były zbytkiem.
                    A rowery szosowe, wtedy zwane kolarkami, były przede wszystkim dla klubów
                    sportowych, dla młodzieży trenującej w sposob zorganizowany. Pod koniec lat 50-
                    tych były juz dostępne Favority, Sporty, ale trzeba było je zdobywać.
                    Pozdro - jigt
                    • sgt_hicks Re: Rower Ukraina 22.07.06, 18:48
                      a czy mógłbyś napisać o jakiś sposobach naprawy rowerów z tamtych lat? takich
                      maksymalnie prymitywnych a do tego niesamowicie skutecznych? ja tylko kleiłem
                      oponę gumą do żucia i kawałkiem papieru :-)
                      pozdr
                      Admin
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka