Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uwaga, chwalę się !!!

    IP: 217.70.56.* 10.07.07, 17:06
    Otóż po długich, a ciężkich :o) udało mi się zmienić pracę na "rowerową".
    "Rowerową" w tym sensie że nowa firma jest ca pięć km od domu, w zasadzie na
    pustkowiu i nie bardzo jest jak dojechać. MPK jeździ tam raz na godzinę,
    asfalt zwijają po 15.30, auto w domu jedno i zaanektowane przez żonę.
    Nie ukrywam że taki układ to był jeden z zajważniejszych argumentów
    decydujących o zmianie pracy. Czy ja jestem jeszcze normalny ??? (chyba
    jeszcze nie wiedzą kogo zatrudnili :o))))

    Już wszystko wiem - jest zamykana na klucz rowerownia, są ludzie którzy
    jeżdżą (dziś stała tam jakaś damka i w pełni wyposażony Hexagon z SPD, ale
    jeszcze nie wiem czyj)
    Wymogów krawaciarskich na codzień nie ma, strój dżinsy + koszulka jak
    najbardziej dozwolony. Na wypadek gości - dyżurna marynara, koszula i spodnie
    z szafy. Prysznic jakby co też jest, ale spocić się chyba nie zdążę.
    Mam mocne postanowienie śmigać okrągły rok. Dziś żeby nie wzbudzać sensacji
    po cywilu i bez kasku. Ciekawe kiedy zaczną gadać że "ten nowy to ma chyba
    trochę nie tego :o))))"

    PS. powyższe oznacza że opuszczam zaciszne home office gdzie sam byłem sobie
    szefem - najbliższy zwierzchnik w Hiszpanii i stąd od stycznia nabiłem więcej
    postów niż przez poprzednie trzy lata. Teraz trollowanie się skończy, ale
    udzielał się, a jakże, będę. Niech no tylko jakiś wątek sie trafi :o)
    Obserwuj wątek
      • Gość: Agata Re: Uwaga, chwalę się !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 22:52
        Aha, to chyba efekt tej BARDZO WAŻNEJ ROZMOWY, dla której jakiś czas temu
        musiałeś wbić się w gajer :). Gratulacje!
        Dojeżdżanie okrągły rok rowerem przećwiczyłam (=ćwiczę) i uważam, że te zimowe
        poranki przepedałowywane to jedna z najmilszych i najcenniejszych chwil w całym
        dniu (ta chwila w moim przypadku trwa 9 km).
        Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrej roboty
        Agata
        • Gość: Agata PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 08:43
          PS A co do tego, że zaczną uważać Cię za stukniętego... Z pewnością. :) Ale
          tylko do pewnego momentu (zresztą jeśli stoją rowery, to ktoś juz zrobił
          wyłom). Mój mąż dojeżdża do pracy bajkiem od '99 roku i na początku faktycznie
          był postrzegany jak jakieś dziwo (bo ca 12 km w jedną stronę, drogą z tirami,
          bez pobocza). Ale z czasem rowerów na stojaku zaczęło pojawiać się coraz więcej
          i coraz lepszych, i teraz zdarza się, że G. nie ma gdzie przypiąć swojego!
          Potrzebny był tylko pierwszy taki cudak, żeby z pozostali nabrali odwagi.
          • Gość: Slav4 Re: PS IP: 217.70.56.* 11.07.07, 18:20
            No, z tym gajerem to trafiłaś w 10-tkę. Znaczy że ktoś oprócz mnie czyta
            jeszcze moje posty na tym forum :o)
            Dziś mnie pytali dlaczego mam takie dziwne pedały. I wyjaśnij tu w dwóch
            słowach człowiekowi starszemu o ca 30 lat...
            A etykietkę "trzepniętego" przewiduję przy pierwszej poważnej ulewie,
            ewentualnie przy większych mrozach :o)
            • Gość: kondor Re: PS IP: *.interq.pl 11.07.07, 18:54
              Wypada tylko życzyć aby takich zakręconych w firmie było więcej. Będziesz mógł
              wtedy stworzyć jakiś peletonik i wspólnie na wyprawy sobotnio-niedzielne
              wyjeżdżać.
              Nie wiem czy bierzesz poprawkę na mroźne zimowe dni.To jednak nie to samo co
              lato i ciepło. Gdy Ci nogi lub ręce parę razy przymrozi to będziesz się za
              biegówkami rozglądał.
              • Gość: Sławek Rz. Re: PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 23:29
                kondor napisał(a):
                > Gdy Ci nogi lub ręce parę razy przymrozi to będziesz się za biegówkami
                > rozglądał.

                To tylko kwestia odpowiedniego ubrania. Mój rekord zimna, przy którym jechałem
                do pracy to -26*C. Dojechałem, a potem również wróciłem do domu bez
                najmniejszych problemów. Mnie było ciepło. Gorzej mieli ci, co na przystankach
                czekali na spóźniony autobus.

                A na gołoledź moim lekarstwem są Schwalbe Ice Spiker: :-)
                www.unibike.pl/sklep/images/foto/293066.jpg
            • Gość: pegaz Re: PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 21:38
              Ja już za trzepniętego uchodzę :) Ale mimo wszystko wolę moknąć przez 10 min. niż stać w korku ok. 30min. (a z powrotem to często dłużej).

              Mrozy jak mrozy, myślę, że przy odpowiednim ubraniu 5km nie będzie problemem. Ale zaspy śnieżne? Gołoledź? Ja w takich wypadkach wymiękam i przesiadam się na nóżki ( 35min. szybkiego spacerku :P ) lub, o zgrozo, do samochodu.
              • Gość: Agata Ktoś marznie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 09:08
                Ktoś z tu obecnych naprawdę marznie na rowerze zimą?! Ja marzłam, kiedy
                musiałam skrobać samochód (bo stoi przed blokiem), albo przytupując na
                przystanku, ale na rowerze: nigdy. Jechałam chyba max przy -20 stopniach
                (szósta rano, styczeń 2006); jedyny problem to para, która marznie i osadza się
                wokół ust. Nie można jechać z brodą ukrytą w szaliku. Widziałam, że niektórzy
                jeżdżą w kominiarkach, ale wydawało mi się, że problem z parą pozostaje (nie
                wiem, nie przesądzam). W Poznaniu na ogół odśnieżają, więc z zaspami nie miałam
                problemu; najwyżej przewracałam się na oblodzonej ścieżce, natykając się na
                piaskarkę jadącą z naprzeciwka tuż przed końcem trasy (wrrr!). No, dobra, ale o
                czym ja tu gadam w środku jakże upalnego (sic!) lata.
                • Gość: kondor Re: Ktoś marznie?! IP: *.interq.pl 12.07.07, 19:03
                  ..."Ktoś z tu obecnych naprawdę marznie na rowerze zimą?! "...,

                  Nie będę ukrywał jestem ciepłolubny i mrozu nawet tego niedużego to nie lubię.
                  Były takie zimy gdzie od czasu do czasu wsiadałem na rower i troszkę
                  kręciłem.Oczywiście nigdy przy dużym mrozie.-5 to chyba dolna granica.W tamtym
                  roku wyleczyłem się z zimowych wojaży.Prawie dwa miesiące byłem uziemiony,a to
                  przez upadek na śliskiej nawierzchni.Wolę już odpuścić i przesiąść się na
                  stacjonarny.Zimowe wyprawy mają wielki minus który decyduje o tym że chęci
                  odchodzą. Ubiór na cebulkę,a potem to wszystko trzeba wyprać po każdej wyprawie.
                  Wszystko przepocone,a raczej przemoczone do ostatniej suchej nitki.
                  Jak widzę niektórzy mrozów ,a nawet tych wielkich się nie boją i w lecie szukają
                  go gdzieś na północy kontynentu.
                  Ja jakbym miał taką możliwość to wolał bym Afrykę.Upał dla mnie to mały pikuś
                  nawet jak z nieba skwar się leje 40stp
                  • Gość: Agata Re: Ktoś marznie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:16
                    No, widać, że rowerzyści dzielą się nie tylko na szosowych/terenowych itp., ale
                    także na: letnich i zimowych. Ja mam udar słoneczny juz przy dwudziestu pięciu
                    stopniach.:)
                    • Gość: kondor Re: Ktoś marznie?! IP: *.interq.pl 12.07.07, 19:27
                      Rowerzyści dzielą się na tych co stale kręcą i od czasu do czasu coś piszą ale
                      są i tacy co stale piszą ale rzadko kręcą haha

                      P.S. Nie bierz to do siebie Agato
                      • Gość: Agata Re: Ktoś marznie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 07:55
                        Gość portalu: kondor napisał(a): > Rowerzyści dzielą się na tych co stale kręcą
                        i od czasu do czasu coś piszą ale > są i tacy co stale piszą ale rzadko kręcą
                        haha > P.S. Nie bierz to do siebie Agato

                        Dopóki na tym forum jest więcej Twoich wpisów niż moich, nie biorę tego do
                        siebie.;)Ot, tak sobie refleksję na marginesie zapodałeś.
                        • Gość: nonname Re: Ktoś marznie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 11:34
                          No toś zaliczyła Agatko teraz WTOPĘ wartą odnotowania w księdze Guinessa.
                          • Gość: Agata Re: Ktoś marznie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:13
                            Nonname, nie bardzo wiem, o co chodzi (tak bywa z osobami, które zaliczają
                            WTOPĘ). Czyżbym zażartowała z kogoś, z kogo NIE WOLNO żartować?... Za co
                            przepraszać? Na jakie konto wysyłać rekompensatę?
                            • Gość: pegaz Re: Ktoś marznie?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:26
                              Eh, tak naprawdę chodzi o to, że zarówno Kondor jak i Ty trafiliście kulą w płot (no, może płotek).
                              Wydaje mi się, że nie ma tu na forum osób, które głównie klepią w klawiaturę i prawie nie jeżdżą, tzn. są tacy co jeżdżą mniej od innych, ale jednak jeżdżą.
                              A Twoja riposta trafiła na gościa, który, tu się chyba nie pomylę, objechał każdego z nas na tym forum pod względem ilości kilometrów.

                              Rekompensatę możesz przelać na moje konto, jeżeli w dalszym ciągu wyrażasz taką chęć ;)
                              • Gość: Agata Do Pegaza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:46
                                Wydaje mi się, że nie ma tu na forum osób, które głównie klepią w klawiaturę i
                                > prawie nie jeżdżą, tzn. są tacy co jeżdżą mniej od innych, ale jednak jeżdżą.

                                Też tak myślę. Moja riposta była żartobliwa. A przynajmniej miała być... mam
                                nadzieję, że Wielki Kondor tak to odebrał. Poza tym naprawdę nie rusza mnie to,
                                czy ktoś jeździ więcej, czy mniej, choć oczywiście większą wiedzę zwykle
                                miewają doświadczeni rowerzyści i tacy konkretniej pomogą na forum.

                                "Rekompensatę możesz przelać na moje konto, jeżeli w dalszym ciągu wyrażasz taką
                                > chęć ;)
                                Jasne, niech no tylko wygram w tego totka. Jeśli zostanie coś po powrocie z
                                wyprawy rowerowej dookoła świata... ;)
                                • Gość: kondor Re: Do Pegaza IP: *.interq.pl 13.07.07, 14:09
                                  ..."Ot, tak sobie refleksję na marginesie zapodałeś"...
                                  Ot i przyszedł czas na refleksje.Zakładając że namodziłem tu na forum ze sto
                                  wpisów,to każdy jeden jest równy 2tyś km. Tak się jakoś przez przypadek złożyło
                                  że 200tyś wyszło na początku czerwca.

                                  Jakbyś podała datę kiedy "stresowałaś" się w Bieszczadach to mógłbym zerknąć w
                                  swoje notatki czy gdzieś nasze rowery nie otarły się o siebie.

                                  ..."Wielki Kondor tak to odebrał."...
                                  Odebrałem prawidłowo.
                                  Jak wygrana będzie duża to i mnie coś tam kapnij.
                                  • Gość: Agata Re: Do Kondora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 14:24
                                    Stresowałam się w Bieszczadach cały sierpień 1999, a wcześniej dwa tygodnie
                                    lipca 1992 i dwa tygodnie sierpnia 1996.:)W '92 i '96 byłam z przyjaciółmi z
                                    liceum i pewną pozytywnie zakręconą polonistką-rowerzystką, która nas
                                    wszystkich zaraziła kręceniem (a mnie dodatkowo polonistyką).
                                    Dobrze że odebrałeś prawidłowo :).Że zacytuję p. Rydzyka: "nawet mi do głowy
                                    nie przyszło, żeby kogoś obrażać". :)
                                    • Gość: kondor Re: Do Kondora IP: *.interq.pl 13.07.07, 14:40
                                      Co Ty piszesz być tyle razy w Biesach i się stresować. tu ludzie przyjeżdżają i
                                      o cywilizacji zapominają
                                      Nie ma nigdzie takiej głuszy jak tu.Jest wielu takich co pozostawiali majątki w
                                      wielkim świecie i osiedlili się tu.Wiesz dlaczego bo stres to miasto,wielkie
                                      miasto,a tu są miejsca gdzie świat się zatrzymał.Skoro tyle razy tu powracasz to
                                      myślę że mimo wszystko i Ty coś tu znalazłaś.
                                      Przekręciłem 335 razy dużą pętlę bieszczadzką więc jestem pewny że gdzieś na
                                      trasie nasze
                                      błyszczące cacka mrugnęły do siebie szprychami.

                                      P.S.A co po 2000r? No tak Norwegia kusi.Jak już tam będziesz to wrzuć jakieś
                                      fajne fotki fiordów na forum.
                                      • Gość: Agata Re: Do Kondora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 14:50
                                        No nieeee, nie trafiłeś zupełnie!!! Jestem typem probieszczadzkim i
                                        antymiejskim, w P-niu siedzę jak najmniej (praca na uczelni umożliwia częstą
                                        ucieczkę, ale czytać trzeba, więc pewnie więcej książek czytam rocznie, niż km
                                        przepedałowuję...). Gdyby UAM miał filię w Lesku, to pewnie bym się tam
                                        przeniosła:). Stres wynikał z takich tam zdrowotnych spraw akurat w czasie tej
                                        wyprawy poślubnej. A co się stało po 2000? Odpowiedź jest prosta: przyszło na
                                        świat dziecko.:) I jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy jezdzić w bardziej dostępne
                                        od nas miejsca: Kaszuby, wzdłuż morza, Wielkopolska, Brandenburgia z której
                                        pochodzę :), potem wypuściliśmy się do Białowieży, bo mąż ma rodzinę w pobliżu;
                                        po drodze był Bornholm... ale teraz chłopak coraz większy, więc w Bieszczady na
                                        pewno wrócimy! :) Moje cacko nie było takie znowu błyszczące, jezdziłam wtedy
                                        santosą (rower stylizowany na górski:)).
                                        • Gość: Agata Re: PS do Kondora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:29
                                          ... kurczę, jeszcze mi się przypomniało, że przecież byliśmy dwa razy wokół
                                          Szklarskiej i Karpacza już z małym na holowanym rowerze, no i na Litwie w
                                          zeszłe wakacje. Właściwie to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przejechać się
                                          w te Bieszczady (no, ale Norwegia najpierw). :)
                                          A gdyby tak skoczyć z Bieszczad na dawną Ruś Zakarpacką... i do Babadag... :)
                                          • Gość: kondor Re: PS do Kondora IP: *.interq.pl 13.07.07, 19:01
                                            Sprawa się rozwiązała jeżeli chodzi o lata po 2000roku.
                                            Jak moja córka jeszcze chodzić nie umiała to już nowy rowerek przy łóżeczku
                                            stał.Potem jeszcze druga na nim jeździła.
                                            Od czasu do czasu widuję rodziców którzy w nosidełkach taszczą swoje dzieci w
                                            góry.Może dla rodzica to radość ale nie wiem czy dziecko odbiera to pozytywnie.

                                            ..."zaczęliśmy jezdzić w bardziej dostępne od nas miejsca:"...
                                            Nie wszyscy mogą mieszkać tam gdzie by chcieli.Większość przebywa tam gdzie los
                                            go rzuci.Ja osobiście chciał bym mieć w pobliżu ze dwie takie górki które miały
                                            by ze 20km podjazdów.
                                            No cóż wypada Ci życzyć aby wreszcie tą filię w Lesku otworzyli to będziesz tam
                                            gdzie Biesy i Czady
                                            maja swoja siedzibę.
                                            ..."Moje cacko nie było takie znowu błyszczące"...
                                            No pewnie bo stale po tym słynnym bieszczadzkim błocku kręciłaś i stąd ten
                                            błysk chwilowo ukryty..
                                            ..."A gdyby tak skoczyć z Bieszczad na dawną Ruś Zakarpacką."...
                                            Trasy wyznaczamy sobie sami i jakby się tak uparł to i przez Słowację,Węgry i
                                            Ukrainę dojechał by do Norwegii.Tylko czasu i odpowiednią ekipę zebrać trzeba.

                                            P.S. Slav4 się pochwalił i zniknął.Jak tu wpadnie to swojego wątku nie pozna
                  • Gość: piachoo Re: Ktoś marznie?! IP: *.222-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 12.07.07, 20:15
                    Gość portalu: kondor napisał(a):

                    <cut>
                    > Wolę już odpuścić i przesiąść się na stacjonarny.

                    a masz taki, co daje pozycję choćby podobną do prawdziwego roweru? bo ja siedząc zaledwie na kilku zawsze miałem wrażenie, że jakaś ta rama przykrótka a i pedały jakoś blisko...juz lepiej jak inwestować to w rolki albo i trenażer..

                    > Zimowe wyprawy mają wielki minus który decyduje o tym że chęci
                    > odchodzą. Ubiór na cebulkę,a potem to wszystko trzeba wyprać po każdej
                    > wyprawie.

                    Pozwolę sobie zasunąć moją małę teoryjkę n/t ubierania się na rower przy niższych temperaturach. Mianowicie trzeba się tak ubrać, żeby całe ciepło wyprodukowane podczas pedałowania poszło do atmosfery. Taka równowaga dynamiczna. Jak część zostanie to się człowiek grzeje i poci. Jak ulatuje więcej, to robi się zimno. A tak jest idealnie. Dla mnie działa koszulka + wierzch kurtki, takiej bardziej zimowo-narciarskiej (150pln w Rzgowie, i ma napisy "Gore-tex" :)

                    No, ale skoro lubisz upały to trudno. Jako fan zimy nie będę się kłócił :)

                    wyrazy,
                    piachoo
                    • Gość: kondor Re: Ktoś marznie?! IP: *.interq.pl 13.07.07, 14:20
                      ..."a masz taki, co daje pozycję choćby podobną do prawdziwego roweru"...
                      Mam najzwyklejszy ze zwykłych.Najważniejsze aby miał pedały i siedzenie. No
                      siedzenie nie koniecznie bo zawsze można obciążenie na maksa dać i stojąc robić
                      Galibier będąc w domu.
                      Ktoś kto ma trenażer w domu wie co to jest kręcić zimą przy zamkniętych oknach.
                      Nieprzyjemny zapach potu roznosi się po mieszkaniu. My to jakoś znosimy ale
                      domownicy się buntują.

                      ..."Pozwolę sobie zasunąć moją małę teoryjkę"...
                      Dobrze napisałeś że to teoria.W praktyce jest inaczej.Co by człowiek na siebie
                      nie włożył to i tak do domu powraca mokry. Mówię tu o tych co trening robią
                      ostry,a nie ci co spacerowo jadą.
                • stefan4 Re: Ktoś marznie?! 12.07.07, 21:25
                  Agata:
                  > Ktoś z tu obecnych naprawdę marznie na rowerze zimą?!

                  Marzną mi palce u nóg, jeśli mam zaciśnięte noski. Już się nauczyłem tego nie
                  robić. Z SPD nogi marzną mi jeszcze bardziej, ale to dlatego, że moje buty do
                  SPD są tak ażurowe, że nie pomogą żadne skarpetki.

                  Marzną mi też dłonie, o ile nie założę naprawdę korbiastych rękawic, którymi z
                  trudem przełączam przerzutki.

                  Jeśli wieje wiatr, to miewam bardzo wyszczypaną twwarz.

                  Ale w korpus zawsze jest ciepło. Staram się nie zakładać na siebie wielu
                  ciuchów, ale mieć je ze sobą na wypadek awarii roweru. Gdybym musiał się
                  zatrzymać na mrozie na 10 minut i coś tam pokręcić przy sprzęcie, to lepiej
                  zatrzymać się na 15 minut, z czego 5 minut pójdzie na ubranie się przed operacją
                  i rozebranie po operacji.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • Gość: Slav4 Re: Ktoś marznie?! IP: 217.70.56.* 13.07.07, 19:36
                    >>P.S. Slav4 się pochwalił i zniknął.Jak tu wpadnie to swojego wątku nie pozna<<

                    Nie zniknął, tylko intenstwnie się wdraża w nowe obowiązki :o) I czasu jakby
                    mniej, co nie zmienia faktu że jutro śmigamy na 2 dni do Szczawnicy. A
                    znalezienie noclegu graniczyło dosłownie z cudem..... Wszędzie tak jest ???

                    A wątek faktycznie trochę sobie "wziął i zboczył" :o)
                • nakole ...można na ciepło. 22.07.07, 01:39
                  Jesli wejdą do butów to można sprawdzić co to warte.

                  www.militaria.extremesport.pl/index.php?manufacturers_id=64
      • vogino55 Re: Uwaga, chwalę się !!! 22.07.07, 01:00
        Witajcie zarażeni "cyklozą".Pochwalę się ,,,,,,,,,,dziś minęło 5 (pięć lat)od
        zamontowania licznika "Shark" i cyferka tam jest taka "20198 km"
        Wojciech 58 lat prawie M-6 kujawsko-pomorskie
        ,,,,,,i jedziemy dalej,,,,,,,,,,,,,
        • nakole Re: Uwaga, chwalę się !!! 22.07.07, 01:06
          Gratulacje! Do przodu i więcej km na oponki nawijać :-)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka