Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Amor pod siodełko

    13.10.08, 14:41
    Moja córka jeździ (nieregularnie) na rowerze typu ATB/MTB. Narzeka,
    że ją w czasie jazdy i po jeździe boli siedzenie. Typ roweru raczej
    uniemożliwia założenie siodełka ze sprężynami typu "kanapa".
    Co byście sugerowali:
    -wymianę sidełka na miększe, bardziej żelowe (np. lookin)
    -założenia amora na tylnej sztycy
    -jedno i drugie
      • tiresias Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 14:49
        > -wymianę sidełka na miększe, bardziej żelowe (np. lookin)

        absolutnie nie żelowe, nie miększe tylko twardsze!!!

        > -założenia amora na tylnej sztycy
        brońborze. chcesz dziecku kręgosłup zjechać?

        > -jedno i drugie
        ani jedno ani drugie. wybrać twarde siodełko i kazać więcej jeździć
        (regularniej) to się przyzwyczai. kupić też spodenki z pampersem. córka będzie
        wdzięczna
        • calama Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 14:51
          tiresias napisał:

          > > -założenia amora na tylnej sztycy
          > brońborze. chcesz dziecku kręgosłup zjechać?
          właśnie mam wrażenie, że mnie dolny odcinek kręgosłupa bolał po tym
          amortyzatorze...
        • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 16:18
          tiresias napisał:

          > absolutnie nie żelowe, nie miększe tylko twardsze!!!
          > amor na tylnej sztycy brońborze. chcesz dziecku kręgosłup zjechać?

          Stary, to się kupy i logiki nie trzyma.
          • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 13.10.08, 18:05
            Ale trzyma się praktyki.
            Siodło ma zapewnić podparcie dla kości a nie pośladków.
            • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 18:29
              Twierdzisz, że cały ten ogromny rynek amortyzatorów i miękkich
              siodełek to humbug i młyn na wodę ortopedów i kręgarzy?!
              • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 13.10.08, 20:14
                Oczywiście, na miękkim siodełku daleko nie zajedziesz.
                Jest miękkie, powoduje odparzenia, drętwienie. Zmniejsza negatywne skutki
                długotrwałej jazdy rowerem zmuszając do robienia przerw i skracania dystansu...
                dwie połprawdy to nie prawda.

                Dużo niedziałających i kuriozalnych wynalazków jest na rynku - 90% sprzedaży "TV
                Market". Wygodę żelowych kanapo-tapczanów rowerowych można śmiało porównać do
                efektów magicznych środków na porost włosów czy innych cudów do rzeźbienia
                muskulatury przed telewizorem.


                I to i to znajduje zadowolonych użytkowników wierzących sprzedawcom bardziej niż
                sobie. Cały zawodowy peleton jeździ na wąskich i sprężystych siodełkach -
                zapewniam cię że nie tylko na wyścigach ale i na codziennych treningach.


                Rynek amortyzatorów i amortyzowanych sztyc ma tyle ze sobą wspólnego co rynek
                krzeseł z rynkiem krzeseł elektrycznych.

                To co montowane jest w sztycy to nie jest amortyzator, tylko nędznej jakości
                resor. Tłumienie drgań ma równie doskonałe co babciny fotel na bigunach.
                pl.wikipedia.org/wiki/Amortyzator
                • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 21:02
                  > To co montowane jest w sztycy to nie jest amortyzator,
                  > tylko nędznej jakości resor.

                  To prawda, niemniej daje to odmienne przełożenie wibracji z ramy na
                  siedzenie. Tak na logikę powinno dawać pewne wytłumienie
                  gwałtowności tych wstrząsów - po to przecież są resory.

                  > Oczywiście, na miękkim siodełku daleko nie zajedziesz.
                  > Jest miękkie, powoduje odparzenia, drętwienie.

                  Przypomina mi się jak mój kolega na siatkówce twierdził, że piłka
                  słabo napompowana jest bardziej bolesna dla dłoni/palców niż mocno
                  napompowana co uzasadniał dużą powierzchnią styku takiej piłki z
                  dłonią. Niestety praktyka kompletnie przeczyła jego opinii.
                  Prawdę mówiąc nie widzę powiązania pomiędzy miękkim siodełkiem a
                  odparzeniami czy drętwieniem, ale być może ja się faktycznie na tym
                  zupełnie nie znam.

                  > Cały zawodowy peleton jeździ na wąskich i sprężystych siodełkach -
                  > zapewniam cię że nie tylko na wyścigach ale i na codziennych
                  > treningach.

                  Czy można porównywać potrzeby ludzi jeżdżacych codziennie po parę
                  godzin z dziewczyną, która raz w tygodniu siada na godzinę na rower?
                  Pytam bo trudno mi w to uwierzyć.
                  • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 13.10.08, 23:10
                    Resor/sprężyna z definicji nie tłumi tylko opóźnia.
                    Wspornik się po prostu buja, zupełnie jak babciny fotel,
                    oczywiście zmienia odczucia, ale nijak się ma toto do komfortu.
                    Siedzisko nie powinno się przemieszczać względem osi korby.

                    > Czy można porównywać potrzeby ludzi jeżdżacych codziennie po parę
                    > godzin z dziewczyną, która raz w tygodniu siada na godzinę na rower?

                    Człowiek to człowiek, robi się twarde materace do spania i twarde siedziska.
                    Siodełko ma zapewnić oparcie a nie przylegać do pośladków. Oczywiście pierwsze
                    wrażenie miękkości jest pozytywne, ale przy dłuższej wycieczce zupełnie się nie
                    sprawdza. Komfort dają kolarskie spodenki a nie wielkie szerokie siodełka z żelem.
                    • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 23:49
                      > wielkie szerokie siodełka z żelem.

                      Miałem na myśli raczej nieduże, wąskie z żelem.
                  • wcyrku1 Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 23:12
                    marek.dumle napisał:

                    >
                    >

                    > Prawdę mówiąc nie widzę powiązania pomiędzy miękkim siodełkiem a
                    > odparzeniami czy drętwieniem ...
                    >
                    >

                    Siodełko nie jest do siedzenia jak przed televizorem, ma stanowić punkt
                    podparcia dla miednicy jednocześnie minimalizując skutki ucisku i blokowania
                    intensywnego przepływu krwi w dużych mięśniach pośladkowych. Właśnie dobre
                    siodełko kolarskie jest dopasowane anatomiczne. żyły w obu mięśniach
                    pośladkowych nie są stale uciśnięte lecz tylko uciśnięte są po stronie nogi
                    pracującej. żyły i mięśnie po drugiej stronie są w tym czasie odciążone i krew
                    może przepłynąć. itd. ułatwia to jeszcze twarde siodełko

                    Miękkie siodełko amortyzuje moment odciążenia żyły i krew ma ograniczony
                    przepływ. Spowolnione przepływy jednocześnie spowalniają odbiór ciepła z mięśni
                    powodując miejscowe zakwasy, przegrzania - odparzenia.


                    > > Cały zawodowy peleton jeździ na wąskich sprężystych siodełkach
                    >

                    Właśnie po to by przemiennie umożliwić przepływ krwi, raz z jednej nogi raz z
                    drugiej


                    > Czy można porównywać potrzeby ludzi jeżdżacych codziennie po parę
                    > godzin z dziewczyną, która raz w tygodniu siada na godzinę na rower?
                    > Pytam bo trudno mi w to uwierzyć.

                    Najprościej mówiąc - gdyby miała dopasowany rower,właściwą pozycję, właściwe
                    siodełko to bardziej powinny ją boleć mięśnie nóg niż pośladki.

                    • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 23:47
                      > Najprościej mówiąc - gdyby miała dopasowany rower,właściwą
                      > pozycję, właściwe
                      > siodełko to bardziej powinny ją boleć mięśnie nóg niż pośladki.

                      1.Jeżeli jest tak jak twierdzisz to niestety ja nie znam
                      sprzedawców, którzy potrafią dopasować rower do człowieka.
                      2.Wątpię by przy okazjonalnym nieregularnym jeżdżeniu siedzenie
                      mogło nie boleć.
          • robertrobert1 Re: Amor pod siodełko 14.10.08, 09:35
            O to chodzi, ze to ma sens. Im bardziej nachylona/sportowa pozycja
            tym siodlo powinno byc wezsze i twardsze. Szerokie kanapy na
            sztycach amortyzowanych lub sprezynowych stosuje sie w rowerach
            rekreacyjnych/komfortowych.
            Problem bolacego tylka a tym samym siodelka jest duzo bardziej
            skomplikowany.
            Istnieja 2 przyczyny.
            1. Niewlasciwie ustawione siodlo. Tu odgrywa role nie tylko wysokosc
            siodelka ale takze odleglosc siodelka od kierownicy oraz kat
            ustawienia.
            2. Niewlasciwe siodelko czyli za waskie badz za szerokie, za miekkie
            badz za twarde.
          • Gość: bajbus Re: Amor pod siodełko IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.08, 20:57
            chciałbym kiedyś zobaczyć badania kliniczne na tema wpływu siodełek
            amortyzowanych na zdrowie, może się kiedyś doczekam.
            • spector1 Re: Amor pod siodełko 14.10.08, 22:23
              Gość portalu: bajbus napisał(a):

              > chciałbym kiedyś zobaczyć badania kliniczne na tema wpływu siodełek
              > amortyzowanych na zdrowie, może się kiedyś doczekam.

              Badań klinicznych wykazujących związek między powstawaniem hallux'ów
              a chodzeniem w szpilkach też nie znajdziesz.

              Przez kilkadziesiąt lat Nabisco udowadniało, że żadne badania
              kliniczne nie potwierdzały związku między paleniem tytoniu a rakiem
              płuc.

              Nie znajdziesz nigdzie nawet, (Uniwersytety, kliniki,Fizjoterapia,
              Kinezjologia, Medycyna Sportowa, Trening) w necie
              wyczerpującej,fachowej odpowiedzi na pytanie zadane przez
              założyciela wątku.

              * Biceps Femoris -long head,
              * Semitendinosus
              * Semimembranosus
              www.exrx.net/Muscles/Hamstrings.html
              * Quadratus Lumborum
              www.exrx.net/Muscles/QuadratusLumborum.html
              * Gluteus Maximus
              www.exrx.net/Muscles/GluteusMaximus.html
              *Kontuzje kolan

              Gdy dochodzi do kontuzji(patrz przykładowa powyższa lista), otwiera
              się następny rozdział :
              spotkania I , II ,III stopnia ze specjalistami, którzy najczęściej
              wypowiadać będą zaklęcie : przeciążenie.

              Czy można wymagać np od ortopedy znajomości prawidłowego ustawienia
              siodełka aby początkujący, niedzielny rowerzysta nie angażował
              mięśni pośladkowych i dwugłowych uda tak jak robi to zawodowiec
              podczas TT?

              Amortyzowana sztyca - Proprioception a kontuzjeProprioception
              to osobny temat.
              en.wikipedia.org/wiki/Kinesthetic

              Tylko ci , którzy skutecznie wyprowadzają z kontuzji ofiary takich
              eksperymentów o tym wiedzą.

              Spector
      • calama Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 14:50
        fachowiec ze mnie nie jest ;)
        ale miałam takiego amorka pod siodełkiem w starym rowerze i było
        dobrze.
        w nowym mam tak dobre siodełko, że nie chcę nic już zmieniać, i nie
        zamontowałam tego amortyzatora.
        W moim przypadku lepszym rozwiązaniem okazało się dobre siodełko. A
        nie jest żelowe!
        Jeżdżę mtb po wertepach i nic nie boli. ;)
        • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 13.10.08, 18:00
          Jazda po wertepach jest dużo milsza dla tyłka od jazdy po równym asfalcie. Nie
          siedzisz non-stop twardo na siodle tylko raz po raz podnosisz tyłek.
          • Gość: cyklista Re: Amor pod siodełko IP: *.ust.vectranet.pl 13.10.08, 19:45
            Powiem w ten sposób: mam amortyzator podsiodłowy, ale ostatnio
            bardzo często mam wrażenie, że poza skrzypieniem nie wnosi zbyt
            wiele do jazdy.

            Natomiast pielucha - jelonek, cóż, epoka jazdy na rowerze dzieli się
            na jazdę przed i po zastosowaniu spodenek z wkładką. Tak po prostu
            jest.
          • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 13.10.08, 23:51
            Gość portalu: Jacu napisał(a):

            > Jazda po wertepach jest dużo milsza dla tyłka
            > od jazdy po równym asfalcie. Nie
            > siedzisz non-stop twardo na siodle tylko raz po raz
            > podnosisz tyłek.

            Ja mam raczej wrażenie poobijania tyłka o wertepy...
            Im bardziej wertepiasto tym bardziej boli...
            • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 14.10.08, 00:49
              Jak tam uważasz, osobiście sugerowałbym damskie siodło z raczej twardą
              wyściółką. Nie powinno się zapadać tylko być sprężyste.

              Żadnej amortyzacji, co najwyżej porządne pręty. Nie wiem jaki masz budżet, ale
              więcej niż 300pln nie ma najmniejszego sensu wydawać na siodło (droższe
              superlekkie nie są zbyt trwałe i troche przykro gdy pęknie).

              Np Selle Italia z poniższej oferty:
              centrumrowerowe.pl/index.php?s=711&kid=0&prid=0&ts=0&did=363&wlid=1&skid=1&l=pl
              TransAm w wersji męskiej jest wygodne dla mniej intensywnie jeżdżących, co do
              damskich to trudno się mi wypowiadać.
              SLR (sam mam podobne i jest niezłe) bez pampersa dla niedzielnej rowerzystki
              może okazać się niewygodne (choć wygląda dużo bardziej przyjaźnie od męskiej
              wersji). Jest kilka wersji z żelem - nie mam nic przeciwko żelowi, o ile siodło
              waży poniżej 300gram to ma szanse być wygodne.

              Osobiście gdy siodełko stawało się miękkie zastępowałem je nowym, twardszym -
              aktualnie drogą ewolucji doszedłem do praktycznie pozbawionego wyściółki - w
              połączeniu z pampersem optymalne rozwiązanie, choć samo siodło wygląda jak 0,5cm
              grubości deska.


              Zanim cokolwiek kupisz poeksperymentuj z ustawieniami siodła - pochylenie noska
              albo cofnięcie potrafi zdziałać cuda. Obniżenie kierownicy i pochylenie sylwetki
              znacznie odciąża tyłek.

              Pozdrawiam.
              • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 14.10.08, 19:26
                > Zanim cokolwiek kupisz poeksperymentuj z ustawieniami siodła
                > - pochylenie noska albo cofnięcie potrafi zdziałać cuda.
                > Obniżenie kierownicy i pochylenie sylwetki
                > znacznie odciąża tyłek.

                Fachowiec (?) w sklepie Unibika tłumaczył mi, że pochylenie sylwetki
                (np. rama MTB) powoduje większe dolegliwości siedzenia ze względu na
                gorsze ułożenie miednicy, mięśni itp wobec siodełka. Bzdurzył?
                • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 14.10.08, 20:13
                  Jest pewien problem, to co sprawdza się na długim dystansie nie wydaje się
                  komfortowe w pierwszym odczuciu. Komfortowe jest to co znamy. Warto posiłkować
                  się kalkulatorami i dać szansę wyliczonym wartościom, choćby odczucia były
                  dziwaczne. Po zmianie na lepsze mogą pojawić się bóle w mięśniach, które przy
                  poprzednich ustawieniach nie pracowały w mniejszym stopniu. Ból w mięśniach to
                  żaden problem (przy 3 jeździe zniknie), drętwienie i problemy z czuciem nie.

                  Na bank mniej obrywa kręgosłup w jego dolnych partiach a pozycja staje się
                  bardziej "aktywna" - nie siedzi się bardziej jak na koniu niż w fotelu.

                  Nie wiem o co chodzi z układaniem mięśni - właśnie po to stosuje się małe
                  siodełka aby nie podpierały mięśni tylko szkielet. Jak po obniżeniu kiery (czy
                  wydłużeniu mostka) jest niewygodnie można pochylić nosek lekko w dół.

                  Wiesz, na MTB czy szosie można przy odrobinie wprawy jeździć kilkanaście godzin
                  non stop bez problemu - na tych "komfortowych" już raczej nie.
                  • ariston1 Re: Amor pod siodełko 15.10.08, 09:45
                    Raczej nie przekonasz nikogo do wąskiego siodełka, kto jeździ rekreacyjnie dwie
                    trzy godziny tygodniowo, w pozycji wyprostowanej, gdzie poziom kierownicy jest o
                    20 cm powyżej poziomu siodełka. Wtedy właśnie szuka się czegoś co ma dużą
                    powierzchnię, żeby rozłożyć nacisk. I jak się siedzi całym tyłkiem to niestety
                    na twardym długo pewnie też się nie wysiedzi. Znam osoby, które do pozycji
                    szosowej czy MTB nie są się w stanie przekonać. I co ciekawe, twierdzą, że
                    najwygodniej jeździ im się składakiem.
      • januszz4 Re: Amor pod siodełko 14.10.08, 18:28
        No a co powiecie o sytuacji, w której od czasu do czsu rowerzysta
        dostaje przypadłości zwanej hemoroidami. Lekarz odradza wtedy wogóle
        jeździć na rowerze. Ale czasem trudno się powstrzymać przy ładnej
        pogodzie. jakie wtedy siodełko stosować. Myślę, że ten problem
        nurtuje sporo osób, szczególnie tych po ...siątce. Może ktoś ma
        jakieś doświadczenia w tej materii.
        • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: *.icpnet.pl 14.10.08, 19:01
          Może coś takiego:

          trialclub.net/bt_galeria/albums/userpics/10002/kilwar_-_Maszynka_do_mielenia_trialu.jpg
          :D
        • flatron2008 Re: Amor pod siodełko 15.10.08, 12:30
          Poważnie mówiąc, to chyba widziałem takie siodełko w rowerze
          sasiada: siedzisko szerokie jak taborecik i pozbawione noska. Nie
          była to robota amatorska, więc można cos takiego kupić, jeżeli cię
          interesuje ;-)
      • zzyxyryzzy Re: Amor pod siodełko 15.10.08, 11:07
        Widzę że trafiłeś na "ekspertów", nikt jednak nie zadał pytania, na jakim
        rowerze (typ, nie marka) i jak (wyścigi? downhill? po lesie? ;-) ) jeździ Twoja
        córka. Od tego może zależeć odpowiedź. Gdybym miał poradzić nie znając
        odpowiedzi na powyższe, to:

        1. Sztyca amortyzowana nie bardzo działa, bo na ogół nie pracuje prawidłowo.
        Prawidłowo pracują drogie, Rock Shox kiedyś coś takiego robił. Tania dostaje
        ponadto bocznych luzów (siodełko gibie się na boki), co może denerwować bardziej
        wprawnego rowerzystę, takiego który chce mieć lepszą kontrolę nad rowerem.

        2. Proponuję skórzane siodełko, najlepsze i najłatwiej dostępne w PL produkuje
        angielski Brooks (brookssaddles.com), do kupienia w secesja.pl choć w necie na
        pewno znajdziesz taniej, ja kupiłem w barabike.pl ale nie wiem czy nadal
        sprzedają Brooksa. Drogie, ale warto, przeżyje nie jeden rower. Mój syn miał
        różne siodełka, narzekał póki nie pojechał trochę na moim B17 (podstawowy model).
        Do tego dodam, że z czasem to siodełko układa się, tak jak but, do kształtu
        ciała. Nic lepszego dotychczas nie wymyślono, siodełka zawodnicze spełniają
        zupełnie inną funkcję, inni już o tym pisali i nie szedłbym w kierunku jaichś
        fizik'ów, SLR'ów itd. Nie ma takiego roweru, do kórego nie dałoby się dobrać
        Brooksa, bo produkują kilkadziesiąt modeli. Moje jest beżowe i kolorem nie
        pasuje do ramy, ale za nic w świecie bym go nie wymienił na inne, chyba że
        identyczne czarne ;-)
        Jedynym mankamentem takiego siodełka jest wrażliwość na wodę, trzeba w deszcz
        zakładać pokrowiec albo torebkę foliową na siodełko.

        3. Kolejny element który poprawi samopoczucie, to spodenki. "Pampers" zakładany
        na gołe ciało jest tu najlepszym rozwiązaniem, ale to się może córce nie
        podobać. Jeśli nie pampers, to przynajmniej bezszwowa, nie zatrzymująca wody
        bielizna. Największe obtarcia powstają z powodu bawełnianych majtek, które nie
        odprowadzają wody i obcierają, dodatkowo powiększając dyskomfort.

        4. Kolejny sposób na większy komfort, to opony. Nie wiem gdzie jeździcie, na
        asfalt i leśne suche ścieżki wystarczają baloniaste półslicki np. Schwalbe Big
        Apple:
        www.cyklotur.com.pl/x_C_Sz2.html?PT=53019175&PZTA=8&HNT=T
        Ta opona działa jak amortyzator, poszukaj w necie. o ile dobrze kojarzę,
        Schwalbe produkuje też opony z terenowym bieżnikiem w tej samej komfortowej
        technologii. Na Big Applach jeżdżę regularnie, zdarzył mi się już nawet na
        śniegu i lekko zlodzonych ścieżkach w parku/lesie, chociaż trzeba było BARDZO
        uważać, ale po prostu nie chciało mi się na jeden raz zmieniać opon.

        5. Jeśli postanowisz kupić siodełko nie-skórzane, to zwróć uwage na to, żeby
        jego powierzchnia była śliska. Podczas pedałowania siedzenie przesuwa się na
        siodełku mniej lub bardziej z estrony na stronę. Jeździłem kiedyś trochę na
        wygodnym, kanapowym siodełku które przypominało z wierzchu zamsz lub plusz.
        Spodenki nie przesuwały się po nim podczas pedałowania, więc moja skóra
        przesuwała się po bawełnianej bieliźnie i bardzo się poobcierałem. Na to samo
        skarżyli się wszyscy jeżdżący na tym rowerze.

        Mam nadzieję, że powyższe okaże się pomocne. Jeśli podasz więcej szczegółów to
        może będzie można doradzić lepiej.
        • Gość: Jacu Re: Amor pod siodełko IP: 212.75.100.* 15.10.08, 15:47
          W pierwszym poscie masz napisane, więc po co pytac... MTB/ATB.

          Baloniaste opony - hmmm, po co. Wynaleziono pompkę, na asfalt pompujesz na
          twardo, na teren niskie ciśnienie.

          Siodelko podpiera tylek - to proste zadanie realizuja wszystkie siodelka ze
          skorzanymi wlacznie. Wymyślono lepsze od skórzanych, nie wymagajace konserwacji,
          niewrazliwe na wode i lekkie- sztuczna skora napieta na sprezystym korpusie.
          Skorzane sa calkiem wygodne, ale do MTB sie nie nadaja ze wzgledu na problem z
          utrzymaniem w czystosci i suchosci (no chyba ze ktos nie jezdzi po blocie, ale
          po co wtedy MTB fatygowac).

          Nie powinno byc sliskie jesli jezdzi sie w spodenkach kolarskich.
      • Gość: gosc Re: Amor pod siodełko IP: *.crowley.pl 15.10.08, 12:08
        obawiam się, że córka ma rower ATB/MTB, bo ładny, a ukształtowany
        jak holenderka, kierownica maks na górze, siodło na dole. Założenie
        żelowego np. lookin, spowoduje, że córka raczej rower wyrzuci.
        Twarde jak decha, właśnie takiego używam. Spróbuj podnieść siodło i
        opuścić kiere, sprowadz co najmniej do poziomu, tylko że wtedy może
        zacząć narzekać na szyję. Możliwe też, że jest tak, jak u mojej
        córki. Wsiądzie na rower, jak ją ojciec ponaciska, a potem ponarzeka.
      • Gość: Szaszka Re: Amor pod siodełko IP: *.isw.intel.com 15.10.08, 12:18
        A ile corka ma lat i jaki rower?
        Pytam, bo moze okazac sie, ze ma 10 lat, jezdzi sporadycznie, nie
        dlużej niż godzinę jednorazowo i inwestowanie w spodenki z pampersem
        czy siodelko brooksa kompletnie mija sie z celem.

        Ja strzelam, że córkę boli tylek własnie dlatego, że jezdzi rzadko!
        I tutaj nie pomoże najmiększe nawet siodełko - po dłuższej przerwie
        tyłek boli mnie nawet na moim super wygodnym siodełku i w pampersie.

        A co do gremialnego potepiania siodełek żelowych i polecania
        twardych desek - koledzy, to co jest dobre dla bikera spedzajacego
        na rowerze kilka godzin dziennie codziennie nie bedzie dobre dla
        kogos kto siada na rower rekreacyjnie na godzine raz na tydzien!
        Siodła żelowe są stworzone dla takich własnie niedzielnych
        rowerzystow. Twarde siodło byloby dla nich katorgą!

        Pzdr,
        Ola
        • marek.dumle Re: Amor pod siodełko 15.10.08, 21:48
          Rower MTB/ATB
          Córka 11 lat
          Jeździ rzadko (raz na 1-3 tygodnie) nie dłużej jak 1-2 godziny
          :)

          > A co do gremialnego potepiania siodełek żelowych i polecania
          > twardych desek - koledzy, to co jest dobre dla bikera spedzajacego
          > na rowerze kilka godzin dziennie codziennie nie bedzie dobre dla
          > kogos kto siada na rower rekreacyjnie na godzine raz na tydzien!
          > Siodła żelowe są stworzone dla takich własnie niedzielnych
          > rowerzystow. Twarde siodło byloby dla nich katorgą!

          Podejrzewam, że możesz mieć rację :)
          • flatron2008 Re: Amor pod siodełko 16.10.08, 08:51
            marek.dumle napisał:

            > Rower MTB/ATB
            > Córka 11 lat
            > Jeździ rzadko (raz na 1-3 tygodnie) nie dłużej jak 1-2 godziny
            > :)

            To chyba wszystko jasne: nie musisz wymieniać ani sztycy, ani
            siodełka, bo nic nie poprawi komfortu córki przy tak "częstym"
            użytkowaniu roweru. Pupa i tak będzie bolała.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja