jan.kran
10.03.13, 16:37
Wiem ze pojawialy sie na forum dorosle dzieci dwujezyczne. Moze sie odezwa i doradza mi w moich watpliwosciach...
Cale lata bylam i jestem apostolka OPOl. Nieraz mi sie za to oberwalo ale uwazalam ze trzeba dzieciom dawac jasne komunikaty.
Na dzis moje dzieci sa dorosle i ustabilizowane jezykowo , ja troche odpuszczam ... nie dla nich tylko ze wzgledu na siebie.
Latami gonilam dzieci za mowienie do mnie po niemiecku. Corka wlasnie przyjechala z wizyta do Oslo. Ona nigdy nie rozmawia ze mna po niemiecku syn od kilku lat , po latach walki mowi bardzo chetnie po polsku.
Dzieci miedzy soba rozmawiaja po niemiecku , do mnie zwracaja sie po polsku.
Kiedy corka jest u nas czesto mowie do dzieci po niemiecku ... tak mi brakuje tego jezyka i tak go kocham...
Kiedy corka jest w Monachium dzwoni do mnie codziennie i zawsze rozmawiamy tylko po po polsku.
Z synem mieszkajacym ze mna w Oslo jakies 98 % po polsku.
Ale jak corka jest w Oslo i gadaja po niemiecku to ja tez ... czesto choc nie zawsze.
Chyba za cztery tygodnie pobytu corki wiekszych szkod im nie wyrzadze mowiac czasem z nimi po niemiecku ?