podczytuje to forum od czasu do czasu i wreszcie przyszedl czas na pierwsze
pytanie.
jestesmy mieszanym polsko-amerykanskim malzenstwem, corka ma 19 miesiecy.
oboje mowimy w obu jezykach chociaz do dziecka kazde z nas zwraca sie w swoim.
mala sporo juz mowi i oczywiscie miesza jezyki wybierajac co latwiejsze

dla
nas to nie jest problem, bo oboje rozumiemy o co jej chodzi. niedawno
zauwazylam, ze corka czesto mowi do meza po angielsku, a do mnie po polsku
jesli zna oba wyrazy i sa latwe (np. dog/pies), czyli chyba zaczyna lapac o co
chodzi z dwoma jezykami.
moje pytanie do was dotyczy sytuacji kiedy mala rozmawia z kims kto nie jest
dwujezyczny, np. ze swoimi amerykanskimi dziadkami. oczywiscie zwracajac sie
do nich tez wtaca wyrazy polskie. czy mam w takich wypadkach sluzyc jako
"tlumacz" dla dziadkow czy raczej pozwolic jej wytlumaczyc po swojemu kosztem
niezrozumienia? na razie wszystko tlumacze ale przyszlo mi do glowy, ze moze
popelniam blad i powinnam pozwolic jej pojac, ze nie kazdy rozumie oba jezyki.
czy jest na to moze za wczesnie? jakie sa wasze opinie na ten temat?