beduinka ALEPPO - HALAB 27.05.03, 21:50 Aleppo to drugie największe miasto Syrii. Arabska nazwa miasta – Halab – podobno wywodzi się od słowa halib, czyli mleko, gdyż – według legendy – to tutaj Patriarcha Abraham doił swoją krowę na wzgórzu, na którym obecnie leży miejska cytadela. Co zawdzięczają nauki medyczne i miłośnicy zwierząt temu miastu? Setki tysięcy chomików zamieszkujących laboratoria i mieszkania całego świata wywodzi się od samicy złapanej w 1970 r. niedaleko Aleppo. Przed tym historycznym schwytaniem tylko jeden chomik był wspomniany w naukowej literaturze – i to w 1839 r. Jest to miasto z multum zabytków. Górująca ze wzgórza cytadela, wielki meczet, liczne medresy, hammamy. Wszystko to decyduje o unikalnej atmosferze miasta. Miasto słynie ze swoich bazarów. Suk w Aleppo wije się przez najstarszą część miasta na długości 12 km lub więcej. Jego ścieżki przez stulecia wydeptywały karawany. Odpowiedz Link
laukas Re: SYRIA 24.06.03, 14:59 Dla przypomnienia paru uroczych miejsc w Syrii zapraszam na strony: public.fotki.com/laukas/syria_2003/ photos.yahoo.com/laukas2003/pozdrawiam Marcin Odpowiedz Link
laukas Re: SYRIA 26.06.03, 10:30 Oczywiście prawidłowy adres do drugiej strony jest bez pozdrawiam... photos.yahoo.com/laukas2003 Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA 27.08.03, 15:21 obejrzałam podoba mi się dziecko z osiołkiem z okolic Aleppo oraz "jaki jestem odważny" Odpowiedz Link
piccadilly Re: SYRIA do Beduinki 30.08.03, 15:34 Mam prośbę do Ciebie, czy możesz mi podesłać kilka praktycznych info dot wyjazdu do Syrii i myślę o połączeniu tego z Libanem. w '97 roku odwaliłem niezły jak sądzę numer mianowicie przejechałem samochodem z nad zatoki perskiej przez S. Arabię, Jordanię, Syrię, Turcję, Bułgarię, Yugosławię, Węgry, Słowację do PL. Wtedy nie wiedziałem jak wiele różnych atrakcji jest po drodze. To był błąd (choć ja poprostu bardzo się spieszyłem) bo Petra, Palmyra, Damaszek, Amman, Alleppo, Kapadocja, Istambuł, Troja, zostały miniętę tak blisko a nie zobaczone. Więc jak możesz to napisz: -jak najlepiej, najtaniej, najciekawiej dostać się do Syrii? - jazda koleją z Turcji do Damaszku czy to ma sens i czy jeszcze jeździ? - ceny pewnie cały czas niskie? czy cały czas jest taka korupcja? - jak z możliwością wjazdu do Libanu? - jak z bezpieczeństwem w Syrii? (pewnie bezpiecznie bo to państwo "bezpieki") - jak z bezpieczeństwem w Libanie? - czy jest sens jechać autem? jakie są przepisy dot samochodów? z góry dziękuję pamiętam taki widok, którego nie zapomnę nigdy bo to widok live jak z kart Pisma Świętego: gdzieś w połowie drogi Damaszek - Alleppo a może już za Alleppo jechaliśmy krętą drogą i po prawej i po lewej wzgórza porośnięte "czymśtam" a na jednym z tych wzgórz - coś jakby pułka skalna, dróżka, ścieżka a po niej idzie facet w dizdaszy i ciągnie za sobą osiołka a na osiołku siedzi kobieta i trzyma niemowlę w zawiniątku i siedzi na tym osiołku po kobiecemu z nogami z jedej strony. Ubrana w chustkę i jakieś lokalne ubiory. Zapiera dech w piersiach. a i drugi widok też niezły, gdzieś dalej na kolejnym wzgórzu portret Hafeza Al- Assad'a ułożony z kamieni o różnych kolorach ale nie malowane tylko w naturalnych kolorach "kamiennych" też niezłe pa Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA do Beduinki 03.09.03, 12:48 piccadilly napisał: > w '97 roku odwaliłem niezły jak sądzę numer mianowicie przejechałem samochodem > z nad zatoki perskiej przez S. Arabię, Jordanię, Syrię, Turcję, Bułgarię, > Yugosławię, Węgry, Słowację do PL. TRASA NAPRAWDĘ DŁUGAŚNA...A CO TY W TEJ ARABII SAUDYJSKIEJ ROBIŁEŚ? Więc jak możesz to napisz: > -jak najlepiej, najtaniej, najciekawiej dostać się do Syrii? najlepiej - samolotem... a najtaniej lub najciekawiej - lądem chociaż w tym roku LOT miał (może ma nadal) super ofertę lotów do Bejrutu - wychodziło ok. 800 pln z opłatami lotniskowymi (ja tak leciałam w styczniu, a wracałam w lutym tego roku) do Turcji możesz pojechać autobusem, pociągiem lub stopem...albo możesz się dostać też czarterem, np. do Alanyi...musisz pójść do biura podróży i wynegocjować tani bilet (jaki by ta opcja ci odpowiadała - to daj znać, może uda mi się ci w tej kwestii pomóc) po samej Turcji możesz znowu poruszać się pociągami (b. tanie, przewżnie jeżdżą w nocy, więc możesz je jednocześnie traktować jako nocleg), autobusami czy stopem > - jazda koleją z Turcji do Damaszku czy to ma sens i czy jeszcze jeździ? z tego co wiem, taka opcja nie wchodzi w rachubę... zresztą najtaniej ci wyjdzie poruszanie się po kawałkach...czyli np. do granicy...do Aleppo...do Damaszku... > - ceny pewnie cały czas niskie? w Syrii jest bardzo tanio...wszystko: przejazdy (np. Damaszek - Aleppo 100 SL (1 SL = 0,80 pln), Damaszek - Palmira 120 SL, przejazdy micro w miastach 5 SL) noclegi (ok. 150 SL) wyżywienie (mała pizza 5 SL, falafel 10-15 SL, napoje typu podróbki coli i innych napojów gazowanych 5 SL (w butelkach, w puszkach 25 SL)) pamiątki itp. kosztują naprawdę niewiele ja w zeszłym roku przeżyłam 4 miesiące na Bliskim Wschodzie za 350$ czy cały czas jest taka korupcja? ja się z nią nie spotkałam...jest za to rozbudowana biurokracja > - jak z możliwością wjazdu do Libanu? faceci mogą dostać wizy (darmowe) bezpośrednio na granicy...kobiety muszą je uzyskać jeszcze w Amb. Libanu w W-wie (35$)... połączenia autobusowe i taksówkami wieloosobowymi > - jak z bezpieczeństwem w Syrii? (pewnie bezpiecznie bo to państwo "bezpieki") ja czułam się bardzo bezpiecznie...istotnie wszędzie jest mnóstwo policji (także turystycznej), ale skala przestępczości jest znikoma... > - jak z bezpieczeństwem w Libanie? w Libanie na drogach w wielu miejscach są checkpointy, gdzie sprawdzane są dokumenty...w miastach przy strategicznych miejscach (urzędy, zabytki, organizacje międzyn., ambasady, McDonaldy) są sympatyczni panowie z karabinami maszynowymi (ja panu stojącemu przed zamkiem w Trpolisie - najpierw odłączyłam magazynek i wyjęłam wszystkie naboje, a później rozłożyłam karabinek na części...były to ćwiczenie umiejętności nabytych właśnie w Libanie...w obozach dla uchodźców palestyńskich...one są traktowane trochę jak autonomiczne wyspy - czyli Libańczycy się nie wtrącają co się dzieje w środku, Palestyńczycy mają tam wewnątrz własne władze, armie itp. południowa część Libanu jest kontrolowana przez Hezbollah...ja tam pojechałam (byłam aż 2 km od granicy z Izraelem)...tam Hezbollah i wojsko izraelskie mają zabawę pt. my strzelamy tam, a wy tu... > - czy jest sens jechać autem? jakie są przepisy dot samochodów? raczej nie...przy wjeździe trzeba płacić jakąś kaucję...nie znam dokładnie przepisów.. Odpowiedz Link
ebenezum Z dworca dawnego Orient_Expressu w Stambule 02.04.05, 19:18 (dzielnica Sikerci - zaraz obok Meczetu Wezyra) odchodzą pociągi tylko do Europy; po drugiej stronie cieśniny można wsiąść do pociągu w kierunku Damaszku. Nie pamiętam dokładnie, jakie miasto tureckie widnieje w rozkładzie jazdy, ale dwa (chyba) wagony jadą prosto doo Syrii. Uwaga! Linie kolejowe w Turcji są podłej jakości i co rusz coś się wykoleja. Nie spotkałem oddzielnych przedziałów. Odpowiedz Link
joanna_xx Re: LATAKIA 25.11.03, 19:59 Dlugo zastanawialam sie coz takiego moglabym napisac pod tym haslem, a raczej- od czego zaczac.I mimo, ze- podobnie jak beduinka- najbardziej ukochalam sobie Damaszek, rozpoczne od Latakii, starozytnej Laodycei. Jest to miejsce niezwykle z wielu wzgledow: piekne plaze, blekitna woda, luksusowe hotele, nieco latwiejszy do zniesienia klimat (nie jest tak sucho jak w Damaszku,powietrze jest duzo czystsze i jest tu zielen), a przede wszystkim bliskosc stanowiska archeologicznego w Ras Szamra (starozytne Ugarit). Znajduje sie ono zaledwie 5 min. drogi samochodem od hotelu COTE D'AZUR CHAM RESIDENCE (www.chamhotels.com/resortinfo_cote.html). W wolnej chwili napisze o Ugarit i odnalezionym tam najstarszym jak dotad przykladzie pisma alfabetycznego.Tymczasem polece kilka atrakcji. Przede wszystkim najlepiej zatrzymac sie we wspomnianym orzeze mnie wczesniej COTE D'AZUR lub MERIDIEN. osobiscie polecam ten pierwszy z tej racji, iz tamtejsza prywatna plaza jest bardziej zadbana, mozna tu ponadto wypozyczyc rower wodny, motorowke z kierowca lub bez (radze z, ale to juz zupelnie inna historia), jest mnostwo atrakcji zwiazanych ze sportem i rekreacja. Zdjecia z tego miejsca czesto kojarza sie moim znajomym z Floryda, poza tym nie brak tu pan opalajacych sie bez stanikow. Jest to wspaniale miejsce do wypoczynku. Udajac sie droga na prawo od glownej bramy hotelu Cote mozna dojechac do pobliskich rybnych restauracyjek ciagnacych sie wzdluz plazy. mozna w nich zakupic swieze ryby i usmazyc samemu w hotelu (w pokojach sa kuchnie) badz poprosic o to na miejscu. Niesamowita atrakcja w Latakii sa pelikany, ktore ma wielu sklepikarzy zamiast pieska czy kotka. Mozna je dotknac a nawet poglaskac. Jeden taki mnie kiedys dziobnal, zapewniam jednak, ze to nie boli. Do zwiedzania miasta mozna wypozyczyc rower (rowniez rodzinny)- wypozyczalnia znajduje sie przed brama glowna wjazdu do hotelu Cote. Jednak tym, co mi osobiscie sie tu najbardziej podobalo sa wykopaliska w Ras Szamra. Mozna tu, podobnie JAK W OPISYWANYM PRZEZ BEDUINKE Crac des Chevalier (rowniez mialam przyjemnosc zwiedzic), wszedzie wejsc, wszystko dotknac, a widok ze wzgorza jest wprost przepiekny! I jeszcze rada: z doswiadczenia wiem, iz lepiej zapoznac jakiegos "tubylca " (= Syryjczyka), w ktorego towarzystwie udacie sie do Ras Szamra. Wytarguja wam tanszy bilet, mowiac, ze jestescie z rodziny. Bowiem obowiazuja tu podwojne ceny, podobnie jak w innych krajach arabskich,- jedne te tansze dla Arabow, drugie- drozsze dla pozostalych. Kierujac sie na polnoc mozna napotkac wiele ciekawych miejsc:lasy podobne do naszych polskich, przydrozne klimatyczne kafejki i tuz obok granicy tureckiej pewna wioske, gdzie moj maz kupuje zawsze swieze warzywa i owoce. Podobno najlepsze w calej Syrii. Stoi tu tez meczet obok kosciola (w wiekszosci mieszkaja tu chrzescijanie) i nikt nie slyszal o zadnych zatargach z tego powodu. Niestety nie pamietam nazwy tej wioski. Jezeli kogos to interesuje, spytam meza. Wiecej nie bede juz pisac, bo rzeczywistosci w Latakii nie da sie opisac. Trzeba ja osobiscie poznac... Odpowiedz Link
beduinka Re: LATAKIA 25.11.03, 20:41 joanna_xx napisała: > Dlugo zastanawialam sie coz takiego moglabym napisac pod tym haslem, a raczej- > od czego zaczac.I mimo, ze- podobnie jak beduinka- najbardziej ukochalam sobie > Damaszek, rozpoczne od Latakii, starozytnej Laodycei. > Jest to miejsce niezwykle z wielu wzgledow: piekne plaze, blekitna woda, > luksusowe hotele, nieco latwiejszy do zniesienia klimat (nie jest tak sucho > jak w Damaszku,powietrze jest duzo czystsze i jest tu zielen), a przede > wszystkim bliskosc stanowiska archeologicznego w Ras Szamra (starozytne > Ugarit). Znajduje sie ono zaledwie 5 min. drogi samochodem od hotelu COTE > D'AZUR CHAM RESIDENCE (www.chamhotels.com/resortinfo_cote.html). W > wolnej chwili napisze o Ugarit i odnalezionym tam najstarszym jak dotad > przykladzie pisma alfabetycznego.Tymczasem polece kilka atrakcji. Przede > wszystkim najlepiej zatrzymac sie we wspomnianym orzeze mnie wczesniej COTE > D'AZUR lub MERIDIEN. JA W CZASIE NAUKI WIELOKRTNIE PODRÓŻOWAŁAM PO SYRII Z JEDNYM Z TAMTEJSZYCH KÓŁ NAUKOWYCH...TAKŻE W TAKI SPOSÓB PRZYJECHAŁAM ZA PIERWSZYM RAZEM DO LATAKII. NOCOWALIŚMY W TAMTEJSZYCH AKADEMIKACH...WARUNKI NA PEWNO GORSZE NIŻ W TYM TWOIM HOTELU, ALE DLA MNIE TAKIE RZECZY SIĘ NIE LICZĄ...BYŁA TO W KAŻDYM RAZIE KOLEJNA SZANSA DO POZNANIA NASTĘPNYCH STUDENTÓW... A INNYMI RAZY JEŹDZIŁAM DO LATAKII WCZEŚNIE RANO, SPĘDZAŁAM TAM CAŁY DZIEŃ NA PLAŻY, WIECZÓR ZE ZNAJOMYMI W JAKIEJŚ KNAJPIE, A NAD RANEM KOLEJNEGO DNIA WRACAŁAM DO DAMASZKU... osobiscie polecam ten pierwszy z tej racji, iz tamtejsza > prywatna plaza jest bardziej zadbana, JA TEŻ KORZYSTAŁAM Z TEJ PLAŻY - BŁĘKITNA PLAŻA...ISTOTNIE JEST ZADBANA, SĄ TAM PRYSZNICE, PRZEBIERALNIE... DRUGĄ PLAŻĄ, KTÓRĄ POLECAM JEST RAS HILAL (NIE JESTEM PEWNA NAZWY) - NA PÓŁNOC OD LATAKII...DZIKA PLAŻA...ODSTRONNA... mozna tu ponadto wypozyczyc rower wodny, > motorowke z kierowca lub bez (radze z, ale to juz zupelnie inna historia), > jest mnostwo atrakcji zwiazanych ze sportem i rekreacja. Zdjecia z tego > miejsca czesto kojarza sie moim znajomym z Floryda, poza tym nie brak tu pan > opalajacych sie bez stanikow. Jest to wspaniale miejsce do wypoczynku. > Udajac sie droga na prawo od glownej bramy hotelu Cote mozna dojechac do > pobliskich rybnych restauracyjek ciagnacych sie wzdluz plazy. mozna w nich > zakupic swieze ryby i usmazyc samemu w hotelu (w pokojach sa kuchnie) badz > poprosic o to na miejscu. Niesamowita atrakcja w Latakii sa pelikany, ktore ma > wielu sklepikarzy zamiast pieska czy kotka. Mozna je dotknac a nawet > poglaskac. Jeden taki mnie kiedys dziobnal, zapewniam jednak, ze to nie boli. > Do zwiedzania miasta mozna wypozyczyc rower (rowniez rodzinny)- wypozyczalnia > znajduje sie przed brama glowna wjazdu do hotelu Cote. > Jednak tym, co mi osobiscie sie tu najbardziej podobalo sa wykopaliska w Ras > Szamra. Mozna tu, podobnie JAK W OPISYWANYM PRZEZ BEDUINKE Crac des Chevalier > (rowniez mialam przyjemnosc zwiedzic), wszedzie wejsc, wszystko dotknac, a > widok ze wzgorza jest wprost przepiekny! I jeszcze rada: z doswiadczenia wiem, > iz lepiej zapoznac jakiegos "tubylca " (= Syryjczyka), w ktorego > towarzystwie udacie sie do Ras Szamra. Wytarguja wam tanszy bilet, mowiac, ze > jestescie z rodziny. Bowiem obowiazuja tu podwojne ceny, podobnie jak w innych > krajach arabskich,- jedne te tansze dla Arabow, drugie- drozsze dla > pozostalych. AKURAT NA TE WYKOPALISKA WCHODZIŁAM Z GRUPĄ STUDENTÓW (ARABOWIEZ UNIWERKU DAMASCEŃSKIEGO, BYŁ TO WYJAZD NAUKOWY, MIELIŚMY PAPIERY, WIĘC DO WSZYSTKICH ZABYTKÓW WCHODZILIŚMY ZA FRIKO... A GDY SAMA PODRÓŻOWAŁAM PO KRAJU TO I TAK WCHODZIŁAM PO CENACH DLA SYRYJCZYKÓW, ALBO EWENTUALNIE PO CENACH DLA STUDENTÓW... UGARIT TEŻ MI SIĘ PODOBAŁ, CHOĆ WIĘKSZE WRAŻENIE JEDNAK ZROBIŁ NA MNIE CRAC...A NAJWIĘKSZE TO JUŻ PALMIRA...TAM WRACAŁAM WIELOKROTNIE... > Kierujac sie na polnoc mozna napotkac wiele ciekawych miejsc:lasy podobne do > naszych polskich, przydrozne klimatyczne kafejki i tuz obok granicy tureckiej > pewna wioske, gdzie moj maz kupuje zawsze swieze warzywa i owoce. Podobno > najlepsze w calej Syrii. Stoi tu tez meczet obok kosciola (w wiekszosci > mieszkaja tu chrzescijanie) i nikt nie slyszal o zadnych zatargach z tego > powodu. Niestety nie pamietam nazwy tej wioski. TO JEST CHYBA SAFITA...TEZ TAM BYŁAM, PODOBNIE JAK W TYCH POROSŁYCH LASAMI GÓRACH...PODOBNIE WYGLĄDAJĄ GEBEL AKHDAR (GÓRY ZIELONE) W LIBII... Jezeli kogos to interesuje, > spytam meza. > Wiecej nie bede juz pisac, bo rzeczywistosci w Latakii nie da sie opisac. > Trzeba ja osobiscie poznac... ZGADZAM SIĘ...RUSZAJCIE DO SYRII, DO LATAKII...JUŻ!!!!! Odpowiedz Link
joanna_xx Re: LATAKIA 25.11.03, 21:15 Tez czasem tesknie do takiego zycia jak Ty, choc w tej chwili nie moge sobie na nie pozwolic. moze kiedys, jak dziecko bedzie samodzielne...Do Latakii moj maz jezdzi praktycznie co roku. JA juz od dwoch lat nie bylam w Syrii, choc wszystko zapowiada, ze bede tam w przyszle wakacje- moze sie spotkamy. Prawde powiedziawszy Crac tez mi sie bardziej podobal, nagralam nawet z niego kasete. Jednak jako osobie, ktora pisala prace magisterska z ugarytyckiego alfabetu i ... JAKO niedoszly archeolog srodziemnomorski powinnam cenic bardziej wykopaliska w Ras Szamra - dlatego o nich napisalam. a TAK NA MARGINESIE, CZY TEZ JESTES OCZAROWANA RESTAURACJAMi syryjskimi, szczegolnie tymi w Damaszku i okolicach (mowie o takich z zoo i placami zabaw dla dzieci, gdzie wszyscy bawia sie , spiewaja i tancza do samego rana z calymi rodzinami, nawet z niemowletami?). podobno,- to cos dla Ciebie, w tym albo zeszlym roku otworzyli nowa restauracje w poblizu lotniska- wystrojem przypomina Palmyre. Bylas tam moze?MOJ MAZ MOWI, ZE WSPANIALA. Odpowiedz Link
beduinka Re: LATAKIA 25.11.03, 21:39 joanna_xx napisała: > Tez czasem tesknie do takiego zycia jak Ty, choc w tej chwili nie moge sobie > na nie pozwolic. moze kiedys, jak dziecko bedzie samodzielne... może gaja się wypowie, wtedy dowiesz się, jak ona podróżuje, a też ma męża, dzieci... Do Latakii moj > maz jezdzi praktycznie co roku. JA juz od dwoch lat nie bylam w Syrii, choc > wszystko zapowiada, ze bede tam w przyszle wakacje- moze sie spotkamy. > Prawde powiedziawszy Crac tez mi sie bardziej podobal, nagralam nawet z niego > kasete. Jednak jako osobie, ktora pisala prace magisterska z ugarytyckiego > alfabetu i ... JAKO niedoszly archeolog srodziemnomorski powinnam cenic > bardziej wykopaliska w Ras Szamra - dlatego o nich napisalam. a TAK NA > MARGINESIE, CZY TEZ JESTES OCZAROWANA RESTAURACJAMi syryjskimi, szczegolnie > tymi w Damaszku i okolicach (mowie o takich z zoo i placami zabaw dla dzieci, > gdzie wszyscy bawia sie , spiewaja i tancza do samego rana z calymi rodzinami, > nawet z niemowletami?). też...chociaż mi zawsze większą przyjemność sprawia, jedzenie w domach, z tymi rodzinami albo robienie pikniku na pustyni, pod palmami, na plaży... w Libii w restauracjach, kawiarniach, plażach są wejścia z napisami "li ailat faqat" (tylko dla rodzin) - lubiłam te miejsca bardzo mocno...szczególnie plaże, bo nie było tam samotnych "samców" podobno,- to cos dla Ciebie, w tym albo zeszlym roku > otworzyli nowa restauracje w poblizu lotniska- wystrojem przypomina Palmyre. > Bylas tam moze?MOJ MAZ MOWI, ZE WSPANIALA. przy lotnisku którego miasta?? Odpowiedz Link
jalane Re: LATAKIA 27.11.03, 08:41 Joanno, bardzo,bardzo proszę cię o pomoc. Jeśli pisalaś pacę o Ugarit, to czy wiesz może, jakie pobliskie stanowiska przetrwały kryzys roku 1200, ew. gdzie szukać wiadomości na ten temat. Przy okazji, mi też bardziej podobał się Krak. Robi niesamowite wrażenie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
joanna_xx Re: LATAKIA 27.11.03, 15:34 najpierw odpowiem beduince, ze chodzilo mi o lotnisko w Damaszku, a restauracja ma nazwe Gate of Damascus czy cos takiego. moj maz nie ma teraz pamieci do takich spraw. co do podrozowania z dziecmi, to nie wiem czy mnie dobrze zrozumialas: chodzilo mi o takie atrakcje jak jazda na wielbladzie, pustynia, mieszkanie z beduinami, itp. a dziecko sie w takich warunkach meczy. ja tez, byl czas, ze kursowalam miedzy POLSKA a SZWECJA praktycznie co miesiac, pierwszy raz jak dziecko mialo 2,5 miesiaca. jednak prom, samolot czy dobry hotel to nie to samo co przwdziwe poznawanie rzeczywistosci. i do takiego zycia tesknie... jezeli chodzi o Ugarit, to moja wiedza ulotnila sie z czasem, ale mimo to sprobuje Ci pomoc. po pierwsze, o ile pamietam najazd "ludow morza" mial zniszczyc wszystkie wieksze cywilizacje poczawszy od Troi i calego zach wybrz. Azji Mn, az do Egiptu, niszczac po drodze min, wlasnie Ugarit, panstwo Hetytow i Amorytow. Wiesz, w zasadzie to nigdy nie rozpatrywalam tej kwestii z tego punktu widzenia i musze sie porzadnie zastanowic. przychodza mi na mysl Fenicjanie, ale z tego co czytalam u Sabatino Moscatiego (rowniez Barthel tak uwaza) wlasciwa historia ludu zwanego przez Grekow Fojnikes przypada wlasciwie na czasy po 1200. Poza tym nie bardzo wiem co rozumiec przez termin "pobliskie " stanowiska.czy chodzi Ci tylko o najblizsze sasiedztwo Ugarit czy o caly teren od Troi do Egiptu? Moze pomoga Ci takie ksiazki jak: j. Zablocka HISTORIA BLISKIEGO WSCHODU W STAROZYTNOSCI- wiem, ze z tej pozycji korzystaja studenci archeologii srodziemnomorskiej; P. Bielinski STAROZYTNY BLISKI WSCHOD, Horst Klengel HISTORIA I KULTURA STAROZYTNEJ SYRII. Sa to chyba jednak ksiazki typu popularno- naukowe , ale moze w srodku znajdziesz wiecej cennej bibliografii. Ze starozytnych historykow znam jedynie tych, ktorzy pisali glownie o dziejach Grecji i Rzymu, np. Herodota. i o ile pamietam opisywal on tez dzieje wschodu; jednak nie zawsze byl on rzetelny: wierzyl w legendy (przykladem mrowki indyjskie) i nie potrafil weryfikowac zrodel. i tak w rzeczywistosci, to nie wiem co Ci polecic z tego zakresu. jeszcze pomysle,moze tez cos znajde. wtedy dam Ci znac. Odpowiedz Link
inczgacziga Gate of Damascus 27.02.04, 14:55 restauracja w oryginalnej nazwie to Bawwaba, dania smaczne, ale zimne (jest to chyba jedna z największych restauracji w Damaszku, więc dania zdążą zupełnie wystygnąć na dystansie kuchnia - stolik gościa); ponadto obsługa też raczej chaotyczna... najlepiej (ale i najdrożej) mozna zjeść chyba w Elisarze w Bab Toumie, ale i tak najsmaczniejszą kuchnię oferują restauracje Aleppo, po konkurencyjnych do damasceńskich cenach Odpowiedz Link
joanna_xx Re: odkrycia archeologiczne 27.11.03, 16:50 1.STAROŻYTNE MIASTO ODKRYTO W SYRII! Piaski pustyni w Syrii skrywały 50,000 artefaktów starożytnego miasta. W obrębie badanego obszaru odkryto również świątynię! Pustynie Bliskiego Wschodu, w tym również Syrii skrywają wiele architektonicznych pozostałości ze świata starożytnego. Na takie pozostałości natrafili własnie niemieccy i amerykańscy naukowcy. Kiedy ekipa amerykańskich archeologów pracowała przy odkrywaniu świątyni datowanej na 2700 rok BC, ekipa niemiecka zajęła się rekonstrukcją życia codziennego, politycznego ówczesnego mieszkańców miasta. Doprowadziło to do niesamowitych wyników. Kiedyś ty było tętniący życiem obszar, teraz jest to zwykła pustynia gdzie oprócz kilku Beduinów nie można spotkać nikogo. Pozostałości miasta sięgają 4000 tyś. BC i było to jedno z pierwszych miast huryckich. Nazywało się Urkesz i dziś znajduje się w północnej Syrii w pobliżu granicy Turcji i Iraku. Pierwsze wzmianki o odkryciu starożytnego miasta sięgają lat 1920-1930, XX wieku. W roku 1948, odkryto posąg brązowego lwa z pokrytym pismem klinowym. Inskrypcja która była pokryta na jednej z łap, mówiła o królu Urkesz, który zbudował świątynię. Starożytne teksty mówiące o wielkim ośrodku miejskim zostały odkryte na obszarze dzisiejszych badań i przechowywane są w Museum d'Louvre w Paryżu, a także w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Granice i rozmiar miasta nie są jeszcze do końca znane. Niemiecka ekipa rozpoczęła poszukiwania starożytnego Urkesz w pobliżu Tell Mozan i tam też odkryła wiele pieczęci datowanych na ten okres a także mówiących o pałacu lokalnego króla którego pozostałości skrywa najprawdopodobniej Tell Mozan. "Jak funkcjonowała światynia?, "Gdzie znajdowały się struktury urbanistyczne w Urkesz" czy "Jak miasto "żyło" w okresie swojego największego rozkwitu" - na te pytania próbuje odpowiedzieć Profesor Peter Pfaelzner z Uniwersytetu Tuebingen w Niemczech. "Spodziewamy się, że Urkesz był ważnym ośrodkiem politycznym i religijnym w okresie środkowego brązu" - mówi profesor. Urkesz jest podzielony na dwie części: dolne i górne miasto. Świątynia znajduje się części górnej. Miedzy górnym a dolnym miastem archeolodzy odkryli dużą wolną przestrzeń wśród zabudowań mieszkalnych. Jest to najprawdopodobniej plac handlowy. Światynia była 6 metrów wysoka i 20-30 metrów szeroka z wieżą podobną do tych odkrytych w południowej Mezopotamii. Na szczyt gdzie była właściwa świątynia prowadziły długie schody. Oprócz tego ekipa niemiecka odkryła pozostałości domów w których pod podłogami były szkielety dzieci. Wykopaliska zaczęły się w roku 2001. Sezon wykopaliskowy w Tell Mozan podtrwa przez całe lato. [The Daily Star] 2. Archeolodzy odkryli w Syrii cenna mozaikę z III wieku Polsko-syryjska ekipa archeologiczna odkryła w Palmyrze na północnym wschodzie Syrii doskonale zachowaną mozaikę z III wieku - podała w sobotę syryjska agencja prasowa SANA. Szef służb archeologicznych w Palmyrze, Chaled al-Asad powiedział agencji, że mozaika o powierzchni 70 m kw. została odkryta na głębokości dwóch metrów poniżej poziomu starożytnego pałacu. W centrum mozaiki przedstawiona jest walka ludzi ze skrzydlatymi mitycznymi zwierzętami. Obrzeże zdobią przedstawienia owoców i zwierząt. Zdaniem Chaleda al-Asada, mozaika jest najcenniejszym z dotychczas odkrytych obiektów starożytnych w Palmyrze. Okres świetności Palmyry, położonej ok. 240 km na północny wschód od Damaszku, przypadł na II-III w n.e., kiedy była stolicą królestwa założonego przez Odenatusa. Z tego okresu zachowało się tam wiele budowli, łączących elementy sztuki hellenistycznej z rdzenną tradycja aramejską. W 273 r. wojska rzymskiego cesarza Aureliana zdobyły miasto. Rzymianie zbudowali tam wielki obóz wojskowy Dioklecjana. Polscy archeolodzy prowadzą prace w Palmyrze od 1959 r. Wszystkie dane pochodza z www.mezopotamia.pl mam nadzieje, ze beduinka juz o tym wczesniej nie pisala ------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link
joanna_xx Re: UGARIT 04.12.03, 14:43 I. ALFABET Z UGARIT Była wiosna 1928 roku. Syryjski rolnik z plemienia Alawitów orał swoje pole znajdujące się na wzniesieniu o nazwie Ras Szamra w niewielkiej odległości od morza nad Zatoką Minet el Beida , usytuowaną 12 km na południe od Latakii ( starożytnej Laodycei). Nagle zahaczył o coś pługiem. Był to dosyć duży głaz, po odsunięciu którego ukazał mu się podziemny korytarz zakończony sklepionym grobem. Wieśniak znalazł tam terakotowe odłamki a nawet całe naczynia. Wiadomość o znalezisku dotarła prędko do francuskiej stacji archeologicznej w Bejrucie, Service des Antiquités, którą kierował wówczas Charles Virolleaud . Zbadawszy zawartość grobu zbudowanego w stylu mykeńskim, postanowiono tu kopać. Okazało się, że był on częścią całego cmentarza, a skoro był cmentarz, musiało być też i miasto. Na początku ograniczono się jedynie do Minet el Beida, ale po kilku dniach przeniesiono się także na wzniesienie Ras Szamra znajdujące się ok. 1 km od miejsca odkrycia grobu. Słyszano bowiem od tubylców o licznych znaleziskach w tym miejscu. Krążyła wśród nich też legenda „o starożytnym mieście tak dużych rozmiarów, że obejście jego murów zabrałoby kilka dni” . Od tamtej chwili prowadzi się w tym miejscu, z przerwą spowodowaną przez II Wojnę Światową, systematyczne prace, kierowane najpierw przez C.F.A. Schaeffera, następnie przez H. de Contensona. Sam Virolleaud miał niedługo po odkryciu znaleziska powiedzieć: „Wszystko więc skłaniało nas w roku 1928 do podjęcia badań grobowca w Minet el- Beida i akropolu w Ras Szamra. Do podjęcia ich przy tym bezzwłocznie, gdyż uwaga handlarzy starożytności była już pobudzona. „Dzikie” wykopaliska wyrządzają metodycznym badaniom tak wielkie szkody, że należy, jeśli tylko można, interweniować jak najszybciej. Francuska Académie des Inscriptions et de Belles Lettres wyznaczyła natychmiast dla kierowania projektowanymi pracami młodego badacza prahistorii- znanego już ze swych badań w Alzacji- Claude F. A. Schaeffera. Jest on konserwatorem Muzeum Narodowego w Saint- Germain- en- Laye. Schaeffer dobrał sobie do pomocy Georges’a Cheneta również prahistoryka (...). Już pierwszy okres prac w roku 1929 przyniósł Schaefferowi i Chenetowi wspaniałe żniwo. Grób w Minet el- Beida został całkowicie opróżniony. Znaleziono inne groby w bezpośrednim sąsiedztwie. Zaczęto również poszukiwania na wzgórzu Ras Szamra. Rozszerzone i rozwinięte w latach następnych dały one nadspodziewane rezultaty” . Owo słynne wzgórze o szerokości ok. 500 m i długości ok. 600, obejmujące 22 hektary dotychczas ledwie zostało zbadane w 1/10. Mimo to rezultaty są zaskakujące; doszukano się tu 5 poziomów archeologicznych, z których najstarszy pochodzi z „przedceramicznego” VII tysiąclecia. Osiedle to, o stosunkowo dużych rozmiarach, posiadało urządzenia obronne, co świadczy o dawności konfliktów z sąsiadami. Zidentyfikowano je, jako ruiny starożytnego, niegdyś kwitnącego miasta Ugarit. Już wtedy znajdował się tu ważny ośrodek, w którym krzyżowały się sąsiednie kultury. Jednak prawdziwe osadnictwo miejskie zaczęło się tu od połowy IV tysiąclecia. Największą uwagę zwraca na siebie warstwa pochodząca z 3600– ok. 1200 r. Był to okres wielkiego jego rozkwitu, którego szczyt przypadł na XV- XIVw. Po przekopaniu nieznacznego obszaru, archeologom ukazały się pozostałości pałacu zbudowanego całkowicie z kamienia; w nim zaś pokoje, w których znajdowały się m.in. liczne tabliczki gliniane. Część z nich zawierała akadyjskie kliny; inne zaś były spisane w tajemniczym nieznanym dotąd piśmie. Ów budynek, największa i najokazalsza budowla, został zidentyfikowany później jako tzw. „Wielki Pałac” i zajmował powierzchnię ok. 1000 m². Jak na obszary Syrii-Palestyny był on niemal „cudem”, gdyż dotąd uważano, że na terenach wciąż niepokojonych walkami wewnętrznymi i przemarszami wojsk wojujących ze sobą mocarstw, nie mają prawa powstać tak wielkie budowle (co zresztą potwierdziły wykopaliska archeologiczne), a nawet jeśli wcześniej były, to na skutek działań powyższych czynników przestały istnieć. W przeciwieństwie pałaców babilońskich czy egipskich, te z ziem Lewantu były raczej skromnych rozmiarów, zazwyczaj o niezbyt wyszukanej architekturze i wystroju. Natomiast pałac z Ugarit przełamał wszelkie dotychczasowe wyobrażenia o państewkach Bliskiego Wschodu; dostarczył naocznego dowodu, że i tu mogła powstać taka budowla. Krążyły również pogłoski, że pałac miał zawierać wielkie bogactwo. Tak wyczytano min. z jednego z ok. 350 akadyjskich listów znalezionych w Tell el- Amarna , gdzie niegdyś istniała stolica Amenhotepa IV. List ten został napisany przez władcę Byblos do tegoż faraona. W późniejszych czasach odkryto również dwa inne, mniejsze pałace; jeden z nich nazwano „Małym Pałacem”, drugi zaś był najstarszy ze wszystkich 3; pochodził bowiem z początku II tysiąclecia. Archeolodzy odkopali również 2 świątynie poświęcone lokalnym bóstwom, wraz z kompleksem budynków dla kapłanów i służby świątynnej. Jedną z największych rewolucji okazała się jednak biblioteka należąca do kompleksu świątynnego i sąsiadująca z nią prawdziwa szkoła pisarska. Ta ostatnia była dużą ciosaną budowlą z szerokim wejściem i dziedzińcem wewnętrznym. Wyposażono ją w studnie i rynny deszczowe. Naokoło dziedzińca znajdowały się wybrukowane pomieszczenia, z których schody poowadziły na wyższe piętro. W szkole tej znaleziono wiele tabliczek z alfabetem, dwujęzykowymi słownikami i ćwiczeniami z pisania. To tutaj młodzi kapłani opanowywali tę trudną sztukę i poznawali różne używane w Ugarit języki. Korzystali oni przy tym z licznych „leksyków” sporządzanych przez ich nauczycieli; na jednym z nich znalazło się nawet imię autora: „Rabana, syn Sumejana, kapłan bogini Nisaba” . Poniżej akropolu rozciągało się duże miasto podzielone na okręgi, wśród których ważną rolę wydawała się mieć dzielnica rzemieślnicza. Na terenie Ras Szamra odnaleziono wiele świadectw niegdysiejszej świetności Ugarit, wśród nich rzeźby z kości słoniowej, świadczące o wysokim kunszcie artystycznym rzemieślników ugaryckich oraz liczne ozdoby kobiece, narzędzia i broń. W rzemiośle artystycznym w zasadzie przeważają małe formy, gdyż przeznaczone były głównie na handel, bezpośrednią wymianę. Równocześnie większość z nich świadczyła o bogatej i złożonej kulturze z licznymi wpływami obcymi. Duże zainteresowanie wzbudziły również tabliczki gliniane z 6 odmiennymi systemami pisma: akadyjskim klinowym, hieroglificznym egipskim, pismem cypro- minojskim, hieroglifami hetyckimi, pismem huryckim i właśnie wspomnianym wcześniej nieznanym dotąd pismem. Systemy te służyły do zapisywania takich języków, jak sumeryjski (którym operowali jedynie kapłani), akadyjski ( który był językiem dyplomatycznym owych czasów; w tym języku lokalni władcy pisywali sprawozdania dla egipskich faraonów), egipski ( Egipt rozciągał tu swoje wpływy przez wiele stuleci), hetycki (język kolonistów z Azji Mniejszej), cypro-minojski ( z racji bliskości tych wysp i potrzeby handlu), hurycki (który był wówczas nie mniejszą zagadką dla uczonych niż ugarycki) oraz jakiś nowy język. Tak więc kapłani ugaryccy dla utrzymania kontaktów z sąsiadami musieli opanować wszystkie te języki i systemy pisma. Dlatego nigdzie w ówczesnym świecie nie było tak dużej potrzeby stworzenia uproszczonego jednolitego i ogólnie zrozumiałego pisma jak tutaj. Te wymagania miał spełnić ów ostatni zagadkowy język, jak i to nieznane pismo, w którym został zapisany, a który archeolodzy nazwali ugaryckim, od miejsca znalezienia. Większość z tekstów znaleziona została w archiwach pałacowych. Te, które pochodziły z biblioteki posiadały tematykę mitologiczną, zaś inne przechowywane w arch Odpowiedz Link
joanna_xx Re: UGARIT 04.12.03, 14:45 Te, które pochodziły z biblioteki posiadały tematykę mitologiczną, zaś inne przechowywane w archiwum w „Wielkim Pałacu” (przy IV dziedzińcu) były dokumentami prawnymi, kontraktami, tekstami gospodarczymi i administracyjno- finansowymi . W archiwum południowym odnaleziono też wiele dokumentów międzynarodowych, oraz tekstów ze spisami osób i inwentarza. Z pism tych dowiedzieć się można nie tylko o historii, gospodarce czy mieszkańcach Ugarit, ale również o dziejach innych państewek Syrii i Palestyny w XV, XIV i XIII w. Większość tych tekstów spisana była w języku akadyjskim. Natomiast, co się jeszcze później okaże, teksty mitologiczne (religijne) napisane były głównie w języku ugaryckim. Przed przystąpieniem do omówienia okoliczności odczytania pisma, należałoby jednak przypomnieć pokrótce dzieje miasta, które wyłoniło się spod ziem syryjskiego wzgórza. Obszary Syrii i Palestyny, jak wiadomo, w starożytności rozciągały się od Mezopotamii do Egiptu, między pustynią Arabską a Morzem Śródziemnym; były to głównie pasma górskie przecięte rzekami i dolinami. To rozczłonkowanie spowodowało odrębny niż w Mezopotamii rozwój państw, o formach zbliżonych do greckiej polis. Ponadto obszar, w przeciwieństwie do Egiptu i Mezopotamii, charakteryzuje brak wielkich rzek; ponadto syryjskie rzeki nie były ani spławne ani odpowiednie dla rolnictwa, a kraj był zdany na deszcz i rosę. Rolnictwo zaś nie mogło tu być oparte o system sztucznego nawadniania. Mimo wszystko, położenie na skraju tzw. „urodzajnego półksiężyca” i liczne dobra naturalne wzbudzały zazdrość, a dostępność terenu nie utrudniała wrogom manewrów. W ten sposób nigdy na dłużej nie osiągnięto tu pełnej autonomii. W składających się na obraz Syrii- Palestyny małych państewkach, rządziły lokalne dynastie, składające przysięgę wierności aktualnemu suwerenowi. Kontrolę nad nimi sprawował specjalny urzędnik („komisarz” czy „gubernator”) pilnujący porządku i regularnego płacenia daniny na rzecz aktualnego zwierzchnika. Spełniał on też rolę mediatora w przypadku zatargu między państewkami. Przykładem takiego miasta-państwa był bogaty Ugarit, ze „stolicą” o tej samej nazwie. Było to państewko oparte na niewolnictwie, o żywych kontaktach ekonomiczno-kulturalnych nie tylko z sąsiednimi przyległymi miastami, ale też z Anatolią, Mezopotamią, Egiptem a nawet z wyspami Morza Egejskiego (Kretą, Cyprem, Rodos). Zasiedlone zostało już w VII tysiącleciu, najprawdopodobniej przez ludność semicką. Za czasów Nowego Państwa, szczególnie w XVI-XIV w. znalazł się, jak cały ten obszar, pod wpływem Egiptu ; jedynie skrajna północ (min. Aleppo) należała wciąż do strefy wpływów Mezopotamii. Ten pierwszy, potrzebując dużej ilości drewna, zakładał w pasie syryjsko-palestyńskim liczne enklawy. Zawierał też liczne przymierza z miastami-państwami, które często pieczętowane były małżeństwami. Mimo zależności od Egiptu, państewka zachowywały dużą niezależność; ograniczenia dotyczyły jedynie politycznych spraw międzynarodowych. Bowiem supremacja egipska na ogół polegała na nakładaniu trybutu, tylko czasem na wysłaniu wojska. W podobnej sytuacji był również Ugarit. W tym czasie mógł on jednak prowadzić ożywione życie gospodarcze, co było mu „na rękę”, gdyż handel miał dla niego pierwszorzędne znaczenie; po pierwsze dlatego, iż sam dysponował materiałem eksportowym, po drugie dlatego, że znajdował się na skrzyżowaniu najważniejszych niemal szlaków starożytnego Bliskiego Wschodu. Był ważnym ogniwem łączącym Mezopotamię z Basenem Morza Śródziemnego i Anatolię z Egiptem. Spełniał on więc rolę ważnej syryjskiej metropolii handlowej, w dodatku miał dostęp do morza, przez które wiodły szlaki handlowe dalej na Zachód. W związku z tym musiał posiadać dużą ilość statków, by „obsłużyć” niemal cały Wschód. Jak znaczna była słynna ugarycka flota za czasów zwierzchności hetyckiej można wywnioskować na podstawie jednego z listów skierowanego do władcy Ugarit w sprawie uzbrojenia aż 150 jej statków. To bogate miasto, w którym kwitło rzemiosło, utrzymywało się głównie z handlu i kupiectwa. Kupcy byli tu warstwą wybraną, zaś największym przedsiębiorcą był sam król. Z inskrypcji dowiadujemy się o towarach eksportowanych z Syrii, min. z Ugarit. Było to słynne syryjskie drewno, z którego budowano w Egipcie statki i domy; produkowano też sarkofagi. Drzewo jodłowe służyło do produkcji smoły potrzebnej przy mumifikacji; z drzewa moringa tłoczono oliwę. Dobrami eksportowymi były też wyroby włókiennicze, barwniki, wino i miód oraz kruszce z syryjskich gór ( bryły rudy, sztaby lub jako gotowe wyroby, przetapiane później w miejscu przeznaczenia na inne cele). W Ugarit wytwarzano też broń, ozdoby, przedmioty codziennego użytku; miasto znane było też ze snycerstwa w kości słoniowej. Były tu również liczne warsztaty tkackie; tu wytwarzano słynną fenicką purpurę. Towary te w dużej mierze służyły miejscowym potrzebom; jednak znaczna część z nich była przeznaczona na eksport. Ważną rolę odgrywał w Ugarit również import. W związku z tym widać tu było liczne obce elementy, które zostały scalone, dając jako wynik nową oryginalną sztukę na bardzo wysokim poziomie, która nie mogłaby powstać w żadnym innym miejscu antycznego Wschodu. Miasto to utrzymywało kontakty z Mezopotamią, Egiptem, Anatolią, a także lokalnymi terenami Syrii i Palestyny. Dowiadujemy się o tym z dokumentów gospodarczych spisanych w języku i piśmie ugaryckim. Co jest jednak najbardziej interesujące, także z Cyprem, Kretą, wyspami Morza Egejskiego, a nawet Grecją lądową, w szczególności z Mykenami. Jak pisze Moscati , „element egejski wyraźny jak nigdzie indziej, nadaje odrębny ton tej tradycji artystycznej. Element ten stanowi w sztuce ugaryckiej łącznik między Wschodem i Zachodem”. Zresztą wpływy egejskie widać było nie tylko w samym Ugarit; również w Fenicji, gdzie np. w późniejszym czasie zaczęto bić monetę, na której odciskano obrazki naśladujące wzory greckie (np. symbole bóstw). Kontakty Syrii ze światem egejskim widać głównie w ceramice; w Alalach znaleziono wyroby wykonane w średnio- minojskim stylu Kamares, które importowano z Krety, w Ugarit zaś napotkano na, obok ceramiki importowanej, egzemplarze wykonane na miejscu według kreteńskich wzorów; tutaj prawdopodobnie Minojczycy mieli swoją faktorię handlową. Ponadto znaleziska archeologiczne w Ugarit i dokumenty z „Małego Pałacu” dotyczące stosunków zagranicznych potwierdzają istnienie silnych wpływów mykeńskich na tym obszarze. Obce ( min. właśnie greckie) wpływy widać też w budownictwie. Do Ugarit importowano wiele towarów: ze świata egejskiego przywożono liczną ceramikę znajdywaną w miejscowych grobowcach, które często wskazywały na typ mykeński lub minojski. Z Cypru z kolei przywożono słynną miedź, co umożliwiało rozwój przemysłu metalowego i wyrób przedmiotów z brązu. Często też przerabiano ją tu, nim trafiła do portu docelowego. Syria więc nie tylko była wielkim producentem dóbr eksportowanych w czterech kierunkach świata, ale również pełniła rolę pośrednika handlowego między sąsiadami. Poza tym Cypr współpracował z Ugarit w sprawie zwalczania piratów we wschodniej części Morza Śródziemnego. Na morzu pomagali sobie też władcy lokalni o czym świadczy list władcy Tyru do władcy Ugarit, który donosi o rozbiciu się statku należącego do ugaryckiego armatora. Ten list zostanie później dokładniej przybliżony. Poza handlem i przemysłem ważną rolę odgrywało też rolnictwo i hodowla, ku rozwoju których istniały odpowiednie warunki: nadmorskie niziny i łagodny klimat. Uprawiano pszenicę, jęczmień, proso i len a na terenach górzystych zakładano winnice i sady. Dzięki rolnictwu wytwarzano liczne produkty eksportowe: tkaniny, oliwę, kosmetyki Odpowiedz Link
joanna_xx Re: UGARIT 04.12.03, 14:53 Dzięki rolnictwu wytwarzano liczne produkty eksportowe: tkaniny, oliwę, kosmetyki, wino (słynne w starożytności) a nawet lekarstwa. Osiągano też wysoki kunszt rzemiosła, szczególnie rzeźby w kości słoniowej, którą mieli na miejscu, bowiem źródła pisane pochodzące z połowy 2 tysiąclecia potwierdzają istnienie tu dużych stad słoni. Społeczeństwo Ugarit było podzielone. Obok pełnoprawnych obywateli byli też imigranci z innych miast-państw, z terenów koczowniczych oraz niewolnicy. Żyło ono dostatnie, korzystając przy tym z wszelkich przejawów kultury, która była na wysokim poziomie. Ponadto bardzo rozwinięta gospodarka, a także liczne bogactwa; wszystko to sprawiło, iż Ugarit był terenem zakusów różnych państw. Do Ugarit ściągały więc liczne rzesze imigrantów, skuszonych jego zasobami. Ugarit, podobnie zresztą jak cały ten obszar, wciąż najeżdżany był przez koczownicze ludy z Pustyni Arabskiej. Poza tym od mniej więcej XVII w. na tereny północnej Syrii zaczęli napływać Huryci (ich wpływ zaznacza się nawet w języku ugaryckim). Te działania przyczyniły się do przemieszania etnicznego . Na skutek powyższych czynników historia tego miejsca była burzliwa i ożywiona, choć miasto nigdy nie było potęgą wojskową i nie odgrywało większej roli politycznej. Jednak wielkość Ugarit wynikała z jego szerokich stosunków z innymi krajami i z portowego położenia. Historia Syrii i Palestyny charakteryzowała się ciągłymi zmianami; państewka przechodziły z rąk do rąk coraz to nowych suwerenów. Jednak chyba najdłużej, choć z przerwami, zarządzał nimi Egipt. Zaś władza nad tym obszarem musiała być odnawiana za każdym razem, gdy na tronie pojawił się nowy władca, nawet jeśli od lat była ona w rękach jednego państwa. Władza Egiptu była wielokrotnie osłabiana; wtedy to przychodził inny „pan”, który często okazywał się być jeszcze łagodniejszym niż Egipt. Wtedy państewka mogły odzyskać część swobody. Od ok. 1500 r. zaczął się dla Ugarit „złoty wiek”, którego zapowiedź widać już za panowania Hyksosów (ok. 1670- 1570). Swoje apogeum osiągnął jednak od rządów egipskiego Amenhotepa IV (ok. 1380 r.), kiedy to wszystkie państewka, mimo, iż pod zwierzchnictwem Egiptu, osłabionego jednak na skutek reform tegoż faraona, osiągnęły dużą niezależność. Wtedy to Ugarit został znacznie rozbudowany: bogato wyposażono „wielki pałac”, ozdobiono go złotem, kością słoniową i kamieniami szlachetnymi. Z drugiej strony rządy tego władcy otwierają okres silnych walk wewnętrznych o prymat w świecie syryjsko- palestyńskim. Owa hegemonia jednak była zawsze chwilowa, gdyż napadane mniejsze państewka często zwracały się o pomoc do silnych mocarstw (głównie Egiptu). One z kolei często osłabione traciły swoje wpływy na rzecz nowych silnych przeciwników.Gdy tylko któryś z nich urósł w potęgę, Syria i jej zasoby łącznie z wyrobami rzemieślniczymi stawały się ich łupem. Gdy zaś kilku jej wielkich sąsiadów starało się o rozciągnięcie swoich wpływów na te tereny równocześnie, dochodziło do starć na jej ziemiach; rozczłonkowanie zaś kraju i częste walki między zwalczającymi się państewkami wewnątrz samej Syrii były na rękę łupieżców. W IX w państewka te przeżywały po raz ostatni swój rozkwit, spowodowany osłabieniem dawnych „panów” przez „ludy morskie”. Fenicjanie np. podjęli ekspansję morską zakładając szereg kolonii wzdłuż wybrzeży Morza Egejskiego i Morza Śródziemnego. Większość z nich była dziełem Tyru. Jednak w VIII w. zwiększył się nacisk asyryjski, którego wpływ widać już było od IX w. Tym sposobem w 576 r. został zburzony Tyr (zdobyty potem jeszcze raz przez Aleksandra Wielkiego po bitwie pod Issos w 333r.). Odtąd Lewant przechodził z rąk do rąk ( aż do XX w. n. e.), stając się posiadłością najpierw Persów, potem Grecji hellenistycznej, w końcu Rzymu. Nim jednak do tego doszło, od około 1350 r., miasto Ugarit oddało się dobrowolnie pod panowanie Hetytów, których państwo było wówczas militarną potęgą, a pod ich kontrolą znajdował się wtedy cały obszar północny aż po Byblos; ono zaś i pas południowy pozostały w rękach Egiptu. Mimo płacenia im kontrybutu, było to korzystne rozwiązanie. Jak wcześniej miasto zachowało swoją wewnętrzną autonomię, a zwierzchnictwo hetyckie okazało się w praktyce dużo bardziej łagodne niż egipskie. Mimo, iż utracił on polityczną samodzielność, nie została naruszona samodzielność handlowa tego miasta. Sytuacja gospodarcza była więc w bardzo dobrym stanie, mimo odprowadzanego „haraczu” do kraju Hetytów. W tym czasie Ugarit przeżywał okres swojej świetności: wtedy tam właśnie zaczęto spisywać literaturę kananejską . W piśmiennictwie z Ugarit poczesne miejsce zajmuje poemat epicko- mitologiczny. Przed odkryciem tekstów mitilogicznych w Ugarit, niewiele wiedzieliśmy o syryjskiej religii okresu brązu. Z racji położenia geograficznego i uzależnienia rolnictwa a tym samym samego życia od deszczu (zniknięcie boga Baala w literaturze równało się zniknięciu deszczu), w mitologii najważniejsze były bóstwa związane ze światem przyrody. Ów stan rzeczy odbija się w poezji; dominuje tu cykl mitów o Baalu ( bogu urodzaju, burzy i pogody); między innymi jego walkach z Totem (bogiem podziemi i śmierci); o jego siostrze i zarazem małżonce, bogini Anat („dziewicy”, uosobieniu piękna i wierności) oraz Elu (ojcu bogów i ludzi, „twórcy twórczości”). Należy przy tym zwrócić uwagę, że podobnie jak w mitologii greckiej, bogowie wykazują zwykłe cechy ludzkie, często wręcz negatywne. Za pomocą owych eposów proszono najwyższych o deszcz, urodzaj czy wodę. Drugim rodzajem takich próźb były błagania o dzieci. Motyw cierpienia związanego ze stratą potomstwa występuje w słynnym poemacie o Kerecie. Niegdyś miał on szczęśliwą rodzinę, którą jednak tragicznie stracił. We śnie bóg El dał mu wskazówki jak odzyskać szczęście. Powinien był mianowicie udać się do pewnego kraju, zwyciężyć go i pojąć za żonę córkę pokonanego króla, która miała dać mu upragnione dzieci. Z jednej strony cierpienia Kereta porównywane są przez biblistów do życia Hioba, z drugiej zaś widać tu wiele motywów, spotykanych później w literaturze greckiej. I tak np. „czyny wojenne bohatera, których celem jest zdobycie lub odzyskanie pięknej kobiety, przypominają temat Iliady” . Inną znaną opowieścią jest opowiadanie o Achikarze, który był człowiekiem mądrym, podobnie jak grecki Ezop i żył na dworze asyryjskim sprawując funkcję kanclerza. Opowieściom o jego życiu, także podobnym do żywota słynnego Ezopa (również Achikar został niesłusznie oskarżony i skazany na śmierć; jednak szczęśliwie ocalony wyjawił na światło dzienne ów spisek), towarzyszą liczne sentencje przypisane Achikarowi. Tym samym wydaje się, że biografia Ezopa została oparta na kanwie życia Achikara. Podobnie wiele innych postaci czy wydarzeń spotykanych w literaturze greckiej miało swój pierwowzór w literaturze ugaryckiej. Świadczy to o kontaktach obu światów, o ich wzajemnej „wymianie” kulturalnej. Miejscem ich spotkań musiała być najprawdopodobniej Kreta; być może również z nią było związane imię Kereta, gdyż pewne fragmenty można odnieść do „ponurych, krwawych dni, gdy na Krecie pojawili się Achajowie…” . Natomiast w literaturze greckiej widać wiele innych wpływów wschodnich, np. temat bohatera- wędrowca, znanego z Odysei ma swój pierwowzór w literaturze egipskiej, zaś Teogonia Hezjoda i opowieść o Atlasie miały korzenie hetyckie. Kosmopolityczne Ugarit było więc miejscem spotkań i wymiany kultur. W ciągu długich dziejów zwierzchnictwa nad tym obszarem ani Hetyci ani Egipcjanie nie narzucali Ugarytyjczykom swojej kultury czy religii. To pozwoliło na istnienie tradycyjnej rodzimej sztuki, która dobrowolnie przyswajała i przerabiała Odpowiedz Link
joanna_xx Re: UGARIT 04.12.03, 14:55 W ciągu długich dziejów zwierzchnictwa nad tym obszarem ani Hetyci ani Egipcjanie nie narzucali Ugarytyjczykom swojej kultury czy religii. To pozwoliło na istnienie tradycyjnej rodzimej sztuki, która dobrowolnie przyswajała i przerabiała wpływy obce. Przez wiele stuleci Ugarit, tak samo jak cały przyległy obszar, był terenem przemarszu wojsk wojujących ze sobą mocarstw. To na tych ziemiach dochodziło często do bitew o wpływy na obszarze Syrii-Palestyny. Jednak mimo licznych walk owych mocarstw (min. bitwy pod Kadesz między Egiptem a Hetytami) i zatargów między sąsiadami, umiał dzięki swej dyplomacji zachować pokój wewnętrzny i przyjazne stosunki z wojującymi ze sobą antagonistami. Kres temu państwu, podobnie jak wielkiego imperium Hetytów, położył pod koniec XIII w. najazd „ludów morza” chcących podbić Bliski Wschód. Była to mieszanina indoeuropejska, która w swoich wędrówkach dotarła nawet do Egiptu, pustosząc niejedno miasto wybrzeża Kanaanu. Często jednak zakładali oni swoje własne miasta na gruzach zburzonych przez siebie państewek. Ramzes III (około 1198- 1166) w inskrypcji umieszczonej w świątyni w Medinet Habu wtedy to o nich napisał: „Obce ludy uczyniły na swych wyspach spisek. Nagle zniknęły kraje i zostały w walce rozbite. Żaden kraj nie oparł się ich broni, (...). Szli na Egipt i fala ognia szła przed nimi. Ich związek składał się z Filistynów, Zekrów, Szekeleszy, Denenów i Weszeszów- zjednoczonych krajów. Położyli ręce na krajach całego globu (...)”. Ludy te nadciągały lądem i morzem. Część ich osiedliła się w Syrii- Palestynie. O tej fali dowiadujemy się głównie z kronik egipskich, gdyż w samych tekstach syryjsko- palestyńskich brak jest wzmianek o tym wydarzeniu, choć w jednym z pism ugaryckich znaleziono fragment o zagrażającym niebezpieczeństwie. Nie ma jednak w nim mowy o tym, że wróg znajduje się już u bram miasta. Wtedy właśnie zostało zburzone, splądrowane i złupione „najwybitniejsze miasto handlowe w hetyckiej Syrii” i nigdy już nie odbudowane. Zniszczenia były tak znaczne, iż w następnym wieku nikt już o jego istnieniu nie słyszał. Pamięć o nim, jego budowlach, bogactwie i statkach umarła, by „zmartwychwstać” dopiero w 1929 r. n.e., co zabrzmi nieco ironicznie, za sprawą niepiśmiennego chłopa CDN Odpowiedz Link
beduinka Pol. archeolodzy-Palmira-odkrycie unikal. mozaiki 01.01.04, 15:11 Polacy odkopali w starożytnym mieście Palmyra unikalną mozaikę z III stulecia Kompletnie zachowaną, unikalną mozaikę z III wieku odkopali polscy naukowcy w Syrii, w starożytnym mieście Palmyra. Ma ona wymiary 11 na 6 metrów. Pracami kierował prof. Michał Gawlikowski. Dotychczas tylko jeden raz, 60 lat temu, odkopano w tym kraju mozaikę. Jedną mozaikę odnaleziono już w tym starożytnym mieście, w 1942 roku, ale odkrycie przeszło bez echa. A teraz Polacy odsłonili mozaikę najwyższej jakości. Rozmiarami oraz rysunkiem przypomina kobierzec. Sądząc po precyzji, z jaką jest zrobiona, jej autorami byli rzemieślnicy sprowadzeni z Antiochii, ówczesnej stolicy, która dorównywała Aleksandrii i niewiele ustępowała Rzymowi. W centrum mozaiki znajdują się dwa główne obrazy (nazywane przez archeologów emblematami), otaczają je elementy dekoracyjne, między innymi zwierzęta - kozy, ryby, pantery oraz kratery na wino; elementy te świadczą o "biesiadnym" charakterze mozaiki, sugerują ucztowanie, jedzenie i picie. Kierujący wykopaliskami prof. Michał Gawlikowski uważa, że zdobiła ona podłogę sali bankietowej. Jeden z głównych obrazów przedstawia herosa znanego z greckiej mitologii - Bellerofonta - na skrzydlatym koniu Pegazie (zesłanym przez Atenę), zabijającego zwierza o głowie kozła, tułowiu lwa i ogonie węża - słynną Chimerę. Dziwne jest to, że heros nie jest przedstawiony nago, tak jak w tradycji greckiej, lecz odziany w spodnie, tunikę, kaftan - czyli "po miejscowemu", w strój wywodzący się z tradycji perskiej (co nie oznacza - sprowadzony z Persji). Nad bohaterem orły unoszą wieniec zwycięstwa. Podobnie ubrana jest postać na drugim z głównych obrazów - ten mężczyzna strzela z łuku do atakującego go tygrysa. Zwierzę przedstawione jest na tyle dokładnie, że możliwe jest rozpoznanie gatunku, do jakiego należy - jest to odmiana tygrysów hyrkańskich, groźnych, krwiożerczych (od starożytnego władztwa Hyrkanii, dziś Masanderan na południe od Morza Kaspijskiego). Odmiana wymarła w połowie XX wieku, na wolności widziano jej przedstawiciela ostatni raz w 1950 roku w Iranie nad Morzem Kaspijskim; ostatni osobnik żył jeszcze kilka lat później w zoo w Hamburgu. Żeby zrozumieć sens tych obrazów, konieczny jest szkic starożytnego politycznego kontekstu znaleziska. Kompozycje te przypominają srebrne talerze z reliefami przedstawiającymi tego rodzaju sceny. W dynastii Sasanidów służyły one jako prezenty, jakie otrzymywali wodzowie scytyjscy i sarmaccy. Największa kolekcja takich talerzy znajduje się w petersburskim Ermitażu, ponieważ najwięcej takich okazów odnaleziono na terytoriach dawnego ZSRR. Jak zauważa prof. Michał Gawlikowski, obrazy na mozaice zostały wręcz skopiowane z owych srebrnych "dyplomatycznych" talerzy. Przedstawiają Odajnata, króla Palmyry, oraz jego syna Hajrana - ten ostatni miał nawet tytuł króla królów, jakiego używali władcy perscy. Około roku 260 miał miejsce kryzys, wojna rzymsko-perska; cesarz Walerian dostał się do perskiej niewoli, co wywołało szok w antycznym świecie. Rzym znalazł się w niebezpiecznej sytuacji. Tak się złożyło, że Odajnat pokonał wojska perskie w Syrii, zdobył nawet harem władców perskich i obdarował nim syna (postępek jak najbardziej mieszczący się w kanonach ówczesnego starożytnego Wschodu). Jednak sytuacja ta tylko pozornie odpowiadała Rzymowi, z politycznego punktu widzenia zbyt silni władcy Syrii mogli być niebezpieczni. Toteż nic dziwnego, że obaj - Odajnat i Hajran - zginęli skrytobójczą śmiercią w niewyjaśnionych okolicznościach. Mając powyższe na uwadze, widać, czym były dwa główne obrazy mozaiki odkopanej przez Polaków: poza starożytnymi tekstami, jest to pierwsza odkryta ilustracja tego epizodu w dziejach Syrii. Dzieci uczą się o nim w szkołach na lekcjach historii, jest on przedstawiany jako przykład walki o niezależność państwową Syrii, sięgającej III stulecia po Chrystusie. Z tego właśnie powodu nie powinno być trudności z zapewnieniem temu zabytkowi właściwych warunków przechowywania. - -------------------------------------------------------------------------------- Palmyra - obecnie Tadmor w oazie na Pustyni Syryjskiej, została założona przez Salomona na szlaku handlowym do Mezopotamii. Była miejscem wyjątkowym w starożytnej Syrii, w III wieku pełniła rolę stolicy. Jest ona także miejscem wyjątkowym dla polskiej archeologii, badania rozpoczął tam w 1955 roku prof. Kazimierz Michałowski. Badawczą schedę przejął po nim 30 lat temu Michał Gawlikowski. Pod koniec lat 80. znane już były starożytne obiekty, takie jak agora, budynki publiczne, świątynie - między innymi trzy kościoły, w tym katedra - ale nie miasto. Polacy zaczęli prowadzić badania dzielnicy mieszkalnej. Okazało się wtedy, że Palmyra funkcjonowała aż po wiek IX, kiedy to miasto opustoszało - chrześcijanie wycofali się, ustępując przed islamem. --- Prof. Michał Gawlikowski, Uniwersytet Warszawski, Polish Centre of Archaeology in Cairo: Zaproponowałem umieszczenie doskonale zachowanej i już zabezpieczonej konserwatorsko mozaiki w specjalnym pawilonie, wzniesionym z miejscowego kamienia; władze wyrażają na to zgodę i najprawdopodobniej sfinansują przedsięwzięcie. Tego rodzaju i tej rangi zabytek powinien być pokazywany, a nie spoczywać w muzealnym magazynie. Na razie, nim dojdzie do ekspozycji, zabezpieczyliśmy go matami i przysypaliśmy ziemią, a następnie sprowadziliśmy dźwig, który ułożył nad mozaiką wielotonowe betonowe i kamienne płyty; w ten sposób mamy pewność, że - przynajmniej bez dźwigu - nikt nie dobierze się do mozaiki, nikt nie zdoła wyciąć z niej fragmentów i sprzedać ich na czarnym rynku antykwarycznym. źródło: Rzeczpospolita 30.12.03 Nr 302, KRZYSZTOF KOWALSKI link do ilustracji prezentujących ww. mozaikę: www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_031230/nauka_a_1-1.F.jpg Odpowiedz Link
beduinka O SYRII na stronach GAZETY 03.01.04, 17:13 www2.gazeta.pl/turystyka/810636,30717,3529892,P_KRAJ.html Odpowiedz Link
beduinka Nikt poważnie nie myśli o oddaniu wzgórz Golan 10.01.04, 22:26 Nikt poważnie nie myśli o oddaniu wzgórz Golan - mówi izraelski politolog prof. Efraim Inbar, szef Centrum Studiów Strategicznych Begin - Sadat w Tel Awiwie Sprawa nowych miast na wzgórzach Golan została rozdmuchana. Propozycja ministrów mówi o dotowaniu budowy domów przede wszystkim dla ludzi już tam żyjących, a nie o sprowadzaniu nowych mieszkańców. Czy cała sprawa jest sygnałem wobec Syrii, aby nie spodziewała się zwrotu Wzgórz? Chyba nie - nie trzeba przecież sygnalizować rzeczy oczywistych. W Izraelu nikt teraz poważnie nie planuje żadnych ustępstw terytorialnych i myślę, że zwolennicy takiego rozwiązania na pewno nie dojdą do władzy w ciągu następnych pięciu, sześciu lat. Syryjczycy muszą zrozumieć, że warunkiem jakiegokolwiek postępu w rozmowach pokojowych z Izraelem jest odłożenie sprawy Wzgórz na bok. Jeśli dojdzie między nami do nawiązania stosunków dyplomatycznych, to tylko w "wariancie tureckim". Ankara i Damaszek też mają spory terytorialne, ale nie przeszkadza im to we wspólnym handlu, a nawet współpracy wojskowej. źródło: gazeta.pl; not. tobi 01-01-2004 Odpowiedz Link
beduinka Spory wokół osadnictwa na Wzgórzach Golan 10.01.04, 22:28 Spory wokół osadnictwa na Wzgórzach Golan Izraelski projekt wspierania osadnictwa na wzgórzach Golan wywołał burzę, a francuski MSZ oświadczył nawet, że plan jest zagrożeniem dla pokoju. - Wzgórza są naszym terytorium i możemy tam robić, co chcemy - odpowiada Israel Katz, izraelski minister rolnictwa Kontrowersyjny plan został zgłoszony we wtorek wieczorem przez rządowy komitet ds. rozwoju regionów wiejskich. Zakłada on budowę 900 nowych domów na wzgórzach Golan, który jest spornym obszarem zdobytym na Syrii w wojnie sześciodniowej z 1967 r. Teraz w 31 osadach mieszka tam 10,5 tys. Żydów. Krytycy Izraela przesadnie szacują, że plan doprowadzi do powstania tam siedmiu nowych miast i nawet podwojenia liczby osadników. Europejscy i amerykańscy dyplomaci ostrzegają, że osadnictwo na płaskowyżu udaremni próby wznowienia rozmów pokojowych z Damaszkiem. Choć rząd Izraela pod wpływem ich protestów tłumaczył wczoraj, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, to jednak raczej pewne jest, że projekt ma poparcie premiera Ariela Szarona. Rząd Izraela nie godzi się na nazywanie mieszkańców wzgórz Golan "osadnikami". W przeciwieństwie do Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy obszar ten został przez nich anektowany i w świetle izraelskiego prawa nie różni się niczym od Galilei czy pustyni Negew. Przed trzema laty ówczesny premier Ehud Barak prowadził potajemne negocjacje z rządem Syrii, które - zdaniem obserwatorów - zakładały oddanie części wzgórz w zamian za podpisanie pokoju. Nic z tego jednak nie wyszło, a Ariel Szaron wygrał wybory w 2001 r. m.in. pod hasłem obrony "izraelskości wzgórz Golan". W połowie grudnia prezydent Syrii Baszar Asad w wywiadzie dla "New York Times" zadeklarował, że jest gotów na nowe rokowania z Izraelem. Szaron odpowiedział mu za pośrednictwem dziennikarzy: - Rozważymy tę propozycję, ale negocjacje muszą się rozpocząć od zera. Nie ma mowy o powrocie do rozmów prowadzonych przez moich poprzedników. A najpierw chcemy rozmawiać o terroryzmie. - W Syrii bez przeszkód działają przywódcy zbrojnych przybudówek Hamasu, Islamskiego Dżihadu i Narodowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. źródło: gazeta.pl; tobi 01-01-2004 Odpowiedz Link
alex.4 Re: Spory wokół osadnictwa na Wzgórzach Golan 23.02.04, 03:07 wzgorza Golan to bardzo drazliwy temat. Zrodla Jordanu, zaopatrzenie wody dla Izraela, wzgorza z ktorych swobodnie mozna by ostrzeliwac Izrael... Istnieje w izraelu olbrzymi strach przed oddaniem tych terenow, zdecydowanie wiekszy niz w przypadku cisjordani. pozdr Odpowiedz Link
beduinka Syria - niebo dla ludzi Saddama 14.02.04, 21:08 Syria - niebo dla ludzi Saddama Amerykańskie, europejskie i arabskie media wielokrotnie pisały o ścisłych powiązaniach reżimu Saddama Husajna z syryjskimi władzami. W czerwcu agencje informowały np. o pościgu Amerykanów za konwojem aut, które pędziły nocą w stronę syryjskiej granicy. Chociaż Amerykanom udało się zatrzymać część samochodów (nazwisk ich pasażerów nigdy nie ujawniono), kilka aut przedostało się na drugą stronę. Amerykanie w pościgu zapędzili się do Syrii, doszło do starcia z syryjską służbą graniczną. Już wiosną ub.r. telewizja CNN podała, że w Syrii przebywa żona Saddama. Media także szeroko pisały o zeznaniach Saddama, który miał powiedzieć Amerykanom o swych licznych kontach w Syrii. W dokumentach odnalezionych w irackich centralach handlu zagranicznego są ślady wielu nielegalnych transakcji z krewnymi najwyższych dostojników państwowych w Syrii. Brytyjska gazeta "Sunday Telegraph" - znana ze swych dobrych źródeł w wywiadzie MI6 - otrzymała fotografię szefa saddamowskiej ochrony na osiedlu w Damaszku należącym do syryjskiej bezpieki. Ta sama gazeta informowała o pobycie w Syrii byłego wiceprezydenta Iraku, który później w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się w Iraku i został tam pojmany. Także Rihab Taha, słynna szefowa irackiego programu budowy broni biologicznej, powiedziała Amerykanom po oddaniu się w ich ręce, że spędziła wiosnę ub.r. w Syrii. Organizacje kurdyjskie w północnym Iraku twierdzą, że w ciągu 2003 roku w ich ręce oddało się co najmniej kilkunastu wysokich rangą urzędników reżimu Saddama, którzy zostali wyrzuceni z Syrii. Byli wśród nich m.in. zięć Saddama Dżamal al-Tikriti oraz Kamal al-Tikriti, kolejny krewny Saddama i szef sztabu Specjalnej Gwardii Republikańskiej. Wszyscy trafili później w ręce Amerykanów. źródło: gazeta.pl, bw 12-02-2004 Odpowiedz Link
beduinka Saddam ukrywał się w Syrii 14.02.04, 21:10 Saddam ukrywał się w Syrii Saddam Husajn i jego dwaj synowie wiosną ub. r. po upadku Bagdadu uciekli do Syrii, skąd jednak zostali wyrzuceni z powrotem do Iraku - dowiedziała się "Gazeta" w Waszyngtonie Twierdzenia naszych informatorów, którzy mają dostęp do raportów CIA na ten temat, potwierdzają doniesienia mediów w USA, Europie i na Bliskim Wschodzie o bliskich związkach reżimu Saddama z ludźmi prezydenta Syrii Baszara Assada. Według naszych wiadomości kilku współpracowników Saddama potwierdziło Amerykanom, że dyktator jeszcze przed wybuchem wojny z USA zaplanował trasę ucieczki do Syrii. Jego syn Kusaj dobił interesu na początku 2003 r. z dwoma wpływowymi politykami w Damaszku - bratem prezydenta i szefem syryjskiej Gwardii Narodowej Maherem Assadem oraz jednym z najważniejszym generałów w syryjskiej armii - i szwagrem prezydenta - Assefem Szawkatem. Kusaj przekazał Syryjczykom listę 600 urzędników reżimu, którzy mieli dostać azyl w Syrii. Sam Saddam wraz z synami znaleźli się - według naszych informacji - w bazie wojskowej w syryjskiej Lakatii tuż po upadku Bagdadu. Biały Dom natychmiast zaczął naciskać na Syrię, by ta wydała im wszystkich uciekinierów. Amerykanie prawdopodobnie nie wiedzieli, że wśród azylantów jest sam Saddam, spodziewali się jednak, do Syrii trafiło wielu najwyższych oficjeli irackich. Przez kwiecień i maj Amerykanie i Syryjczycy prowadzili tajne negocjacje. Pentagon trzymał Syryjczyków w ciągłym napięciu rozmieszczając swe wojsko wzdłuż granicy - amerykańscy komandosi kilkakrotnie przekroczyli granicę i pokazywali się Syryjczykom, którzy byli przekonani, że to początek amerykańskiej inwazji. Prezydent Asad chciał oddać azylantów Amerykanom, obawiał się bowiem podzielić los Saddama. Gorąco sprzeciwiał się jednak temu generał Szawkat i syryjskie służby specjalnie, które chciały użyć byłych urzędników Saddama do budowania ruchu oporu w Iraku przeciw Amerykanom. Syryjczycy mają w tym olbrzymie doświadczenie - przez wiele lat po cichu kierowali działaniami organizacji terrorystycznych w Libanie prowadząc z USA "wojnę przez pośredników". Assad zgodził się wreszcie na kompromis - wszyscy azylanci zostali kolejno odstawieni na granicę i po cichu przerzuceni na iracką stronę. Saddam i jego dwaj synowie rozstali się - Kusaj i Udaj zostali wkrótce potem zabici w starciu z Amerykanami, sam Saddam wpadł dopiero pięć miesięcy później. Większość wyrzuconych z Syrii nie widząc szans na ucieczkę oddało się w ręce Amerykanów. Teraz w zamian za obietnicę uniknięcia sądu sypią Syryjczyków. CIA powiedziała politykom, że dzięki zeznaniom tych ludzi ma teraz dowody na organizowanie przez syryjski wywiad oddziałów arabskich ochotników do walki w Iraku z "niewiernymi". Tuż przed amerykańską inwazją Kusaj, któremu podlegała iracka bezpieka, otworzył obóz dla przybyszy z Syrii w miasteczku al Chalis, 100 km na północ od Bagdadu. Uczniowie przybywali tam z Syrii, Libanu i Autonomii Palestyńskiej. Już podczas wojny palestyński tygodnik "Assennara" cytował pułkownika z arafatowskiego ruchu Fatah, według którego "setki Palestyńczyków pojechało do Iraku walczyć z najeźdźcami". Telewizja CNN powołując się na źródła w Kongresie USA poinformowała kilka dni temu, że "ślady palców syryjskich służb specjalnych można znaleźć niemal na każdym fragmencie irackiego ruchu oporu". W oczach wielu urzędników w Waszyngtonie to Syryjczycy powinni stać się teraz kolejnym celem w wojnie z terroryzmem. Teraz Saddam Husajn oraz kilku najważniejszych więźniów jest przetrzymywanych - twierdzą nasi informatorzy - w podziemiach lotniska międzynarodowego w Bagdadzie. Amerykańska armia zbudowała tam kilkanaście pojedynczych cel. Pentagon wybrał to miejsce na więzienie dla najcenniejszych więźniów, bo znajduje się tam baza CIA oraz wywiadu wojskowego z setkami analityków i systemem komputerowym - to zaś pozwala na błyskawiczną analizę danych z przesłuchań. Pod bagdadzkim lotniskiem przesłuchiwanych było niedawno co najmniej dwóch znanych palestyńskich terrorystów, których Amerykanie pojmali w Iraku. Jeden z nich przyjechał z Włoch, gdzie syryjski wywiad utrzymuje kryjówki dla zaprzyjaźnionych grup palestyńskich. Drugi miał przy sobie syryjski paszport. Według naszych rozmówców w Damaszku trwa zażarty spór pomiędzy zwolennikami zbliżenia z USA oraz tymi, którzy chcą zamienić Irak w nowy Liban. Zapewne właśnie z powodu tych wewnętrznych tarć syryjski plan budowy irackiego ruchu oporu wypalił tylko częściowo - wiele jego komórek zostało bowiem po prostu przez Syryjczyków pozostawionych własnemu losowi, bez planów, materiałów i wsparcia. Kilka takich grup na własną rękę próbowało wyjechać z Iraku - tuż po zakończeniu wojny Amerykanie zatrzymali jadący do Syrii autobus z 59 mężczyznami, przy których znaleziono 630 tys. dolarów oraz bron i instrukcje wojskowe. źródło: gazeta.pl, Bartosz Węglarczyk, Waszyngton 12-02-2004 Odpowiedz Link
joanna_xx Re: Saddam ukrywał się w Syrii 15.02.04, 21:11 Informacje zawarte w powyzszych dwoch postach wydaja mi sie dosc dziwne, zwlaszcza, ze miedzy Syria i Irakiem trwal niegdys stan "zimnej wojny" (jakies 25 lat). Saddam i jego rezim byl odpowiedzialny za likwidacje wielu politykow syryjskich. w starym paszporcie mojego meza (jakies 10 lat temu) byla nawet pieczatka z zakazem wjazdu do Iraku. Taka pieczatke wbijano w paszporty wszystkich Syryjczykow. Dziwie sie zatem skad nagle taki gest przyjazni do tego dyktatora . Owszem, rodzina jego miala znalezc sie w Syrii i miala do tego prawo, ale poszukiwani przez USA politycy iraccy i sam Saddam, ktory byl w Syrii wanted person chyba nie. Przyjaciel meza, Irakijczyk mieszkajacy od wielu lat w Szwecji (byl niegdys politykiem w Iraku; niestety byl w opozycji do Saddama i musial uciekac) jest w tej chwili wlasnie w Iraku i liczy na jakas posade w rzadzie. Wg jego informacji Saddam nigdy (tzn od wybuchu wojny) nie opuscil Iraku. Bardzo dziwne sa te amerykanskie informacje. Czyzby szukali pretekstu do ewentualnej inwazji na Syrie, czy to znowu zamydlanie oczu i odciaganie opinii publicznej od faktu, ze w Iraku nie znaleziono bronii atomowej- glownego powodu wybuchu wojny? Odpowiedz Link
alex.4 Re: Saddam ukrywał się w Syrii 23.02.04, 03:03 to proste wrog naszego wroga jest naszym przyjacielem... pozdr Odpowiedz Link
beduinka Antyrządowa demonstracja w Syrii 09.03.04, 21:08 Antyrządowa demonstracja w Syrii Syryjska policja rozbiła w poniedziałek niewielką demonstrację obrońców praw człowieka, którzy przed gmachem parlamentu domagali się reform politycznych i obywatelskich, w tym prawa do zgromadzeń i wolności słowa. Aresztowano co najmniej 30 osób. Protest odbył się w 41. rocznicę przejęcia władzy przez partię Baas. W rządzonej żelazną ręką przez prezydenta Baszara Asada Syrii bardzo rzadko dochodzi do protestów ulicznych. źródło: gazeta.pl, rps 08-03-2004 Odpowiedz Link
beduinka Policja rozbiła demonstrację obrońców praw człowie 12.03.04, 22:25 Policja rozbiła demonstrację obrońców praw człowieka Syryjska policja zlikwidowała w poniedziałek niewielką demonstrację obrońców praw człowieka, którzy przed gmachem parlamentu w Damaszku domagali się reform politycznych i obywatelskich. W rządzonej żelazną ręką przez prezydenta Baszara Asada Syrii bardzo rzadko dochodzi do protestów ulicznych. Nie jest jasne ile osób spośród około 20 uczestników demonstracji aresztowano. Świadkowie twierdzą, że kilku z nich zostało zabranych z miejsca protestu policyjnymi pojazdami. Według niepotwierdzonych informacji zatrzymano też kilku fotoreporterów i dziennikarzy. Poniedziałkowy protest, który odbywał się w 41. rocznicę przejęcia władzy przez rządzącą partię Baas, został zorganizowany przez Komitety Obrony Wolności Demokratycznych i Praw Człowieka w Syrii. źródło: onet.pl, PAP, MFi /2004-03-08 Odpowiedz Link
beduinka Ofiary śmiertelne i ranni podczas paniki na stadio 12.03.04, 22:29 Ofiary śmiertelne i ranni podczas paniki na stadionie w Syrii Troje dzieci straciło życie (zdaniem świadków), a ponad 100 osób zostało rannych podczas piątkowej paniki, jaka wybuchła po walkach kibiców na meczu pierwszoligowym w syryjskim mieście Kameshli (północno-wschodnia Syria). Jak mówią świadkowie wydarzeń, policja otoczyła stadion i strzelała w powietrze, usiłując w ten sposób powstrzymać bójki. Na stadionie w Kameshli znajdowało się wówczas od 5 000 do 7 000 ludzi, przybyłych na mecz drużyn z Kameshli i pobliskiego Deir al- Zour. Fani drużyny gości rzucali kijami i kamieniami w stronę miejscowych kibiców. "Nie mieliśmy szansy obrony, bo byliśmy zaatakowani znienacka. Pozostawała nam tylko paniczna ucieczka" - powiedział jeden ze świadków zajść. Inny powiedział, że "obcy" kibice wykrzykiwali obraźliwe slogany wobec kurdyjskich kibiców Kameshli, miasta położonego niedaleko granicy z Irakiem. Według informacji ze szpitali, nie było ofiar śmiertelnych, ale ponad 100 osób przywieziono do szpitali z urazami i ranami. Wśród rannych był też 11-letni chłopiec, raniony kulą w brzuch. Kurdowie stanowią niemal dwumilionową społeczność w 15-milionowej Syrii. Władze syryjskie nie traktują jednak Kurdów jako mniejszości narodową, podkreślając jednorodność etniczną swego kraju. źródło: onet.pl, PAP /2004-03-12 20:02:00 Odpowiedz Link
beduinka Zamieszki arabsko-kurdyjskie 15.03.04, 10:41 Zamieszki arabsko-kurdyjskie Podczas starć Arabów z Kurdami, trwających od piątku w mieście Kamiszli na północy Syrii, zginęło co najmniej 14 osób, a ok. 100 zostało rannych. W niedzielę w mieście panował względny spokój, ale sytuacja pozostawała napięta. Zamieszki, do których doszło podczas piątkowego meczu piłkarskiego, pochłonęły dziewięć ofiar śmiertelnych. Władze zareagowały przerzuceniem do zamieszkanego w większości przez Kurdów Kamiszli wojska - informują media syryjskie i organizacje kurdyjskie. W sobotę siły bezpieczeństwa interweniowały, usiłując położyć kres kolejnym zamieszkom. Świadkowie twierdzą, że zastrzelono pięciu ludzi. W proteście przeciwko zajściom w Kamiszli ok. 20 Kurdów zajęło w sobotę ambasadę Syrii w Brukseli. Doszło do dewastacji pomieszczeń. Policja belgijska zatrzymała 55 Kurdów, ale w niedzielę większość zatrzymanych zwolniono. Jedenaście syryjskich ugrupowań opozycyjnych i obrońców praw człowieka wydało oświadczenie, w którym mówi się o "dziesiątkach zabitych i rannych" w Kamiszli i obciążające siły bezpieczeństwa oraz "tych, którzy wydali rozkaz strzelania" odpowiedzialnością za ofiary w ludziach. W 18,5-milionowej Syrii mieszka około 1,5 miliona Kurdów. źródło: onet.pl, PAP, MFi /2004-03-14 Odpowiedz Link
beduinka 19 ofiar wśród kurdyjskich demonstrantów w Syrii 18.03.04, 11:51 19 ofiar wśród kurdyjskich demonstrantów w Syrii Co najmniej 19 Kurdów zginęło i 150 zostało rannych podczas trwających od piątku protestów w mieście Kamiszli na północy Syrii. Arabsko-kurdyjskie zamieszki wybuchły podczas meczu piłkarskiego i szybko przerodziły się w demonstracje na rzecz demokratyzacji i poszanowania kurdyjskich praw w Syrii. W proteście przeciwko brutalnemu tłumieniu zamieszek ok. 20 Kurdów zajęło w sobotę na kilka godzin ambasadę Syrii w Brukseli. W 18,5-milionowej Syrii mieszka ok. 1,5 miliona Kurdów. źródło: gazeta.pl, tobi 16-03-2004 Odpowiedz Link
beduinka Nowe starcia arabsko-kurdyjskie 18.03.04, 12:08 Nowe starcia arabsko-kurdyjskie W środę, szósty dzień z kolei, utrzymywało się napięcie w zamieszkanej głównie prez Kurdów północno-wschodniej części Syrii. Starcia między mniejszością kurdyjską i siłami bezpieczeństwa rozszerzyły się na drugie co do wielkości miasto kraju, Aleppo. W środę źródła kurdyjskie poinformowały, że dzień wcześniej policja otworzyła tam ogień do demonstracji Kurdów, zorganizowanej w rocznicę masakry tysięcy ich rodaków, zagazowanych w 1988 roku w mieście Halabdża, w północnym Iraku, przez wojska Saddama Husajna. Demonstranci obrzucili policję kamieniami, do walki użyto też noży i kijów. Pięciu Kurdów zginęło. W środę w Aleppo odbył się ich pogrzeb. Syryjskie siły bezpieczeństwa, gęsto patrolujące ulice miasta, zapobiegły nowym zamieszkom. Kurdowie zapowiadają jednak dalsze demonstracje. "Żądamy praw dla siebie. Chcemy ojczyzny" - wołali we wtorek demonstranci w Aleppo. Obecne niepokoje w północno-wschodniej Syrii zaczęły się od zamieszek w ubiegły piątek w mieście Kamiszli, gdzie podczas meczu piłkarskiego doszło do starć między Kurdami i Arabami. W zamieszkach zginęło wówczas co najmniej 14 osób, a około 100 zostało rannych. Kolejne niepokoje wybuchły podczas weekendu w mieście Hasakah, a we wtorek przeniosły się do Aleppo. W sumie od ubiegłego piątku w zamieszkach na północnym wschodzie Syrii zginęło 30 Kurdów i pięciu Arabów, w tym policjant. Reuter przypomina, że w 17-milionowej Syrii mieszka około 2 mln Kurdów. Choć żadna z 12 kurdyjskich partii i ugrupowań w tym kraju nie domaga się utworzenia własnego państwa, okrzyki tej treści wznosiło wielu uczestników demonstracji w ostatnich dniach. Zdaniem analityków w Damaszku, syryjscy Kurdowie mogli poczuć się zainspirowani rosnącym statusem politycznym ich rodaków w Iraku. źródło: onet.pl, PAP, MD /2004-03-17 Odpowiedz Link
beduinka Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk 15.10.04, 20:18 Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk w Libanie Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk, stacjonujących w Libanie - podał w Bejrucie libański minister obrony Mahmud Hammud. Szczegóły dyslokacji syryjskich oddziałów - obecnych w Libanie od 1976 roku - były we wtorek rano w Bejrucie przedmiotem dyskusji przedstawicieli resortów obrony obu państw. Hammud wyjaśnił, że decyzje, podjęte w związku ze "stabilizacją sytuacji w Libanie w zakresie bezpieczeństwa", dotyczą "planowanego wycofania oddziałów syryjskich z głównych miast na wschodzie i północy kraju". Według różnych źródeł Syria utrzymuje obecnie w Libanie 15-20 tysięcy żołnierzy. AFP podała - powołując się na anonimowe wojskowe źródło libańskie - że dyslokacja ma dotyczyć trzech tysięcy żołnierzy i że większość z nich wróci do Syrii. Zdaniem obserwatorów, powołujących się na libańskie źródła, operacja obejmie przede wszystkim oddziały syryjskie stacjonujące na obrzeżach Bejrutu. Wg AFP dyslokacja dotyczyć ma czterech miejsc zgrupowania wojsk syryjskich w rejonach Damur i Aramun, 15 kilometrów na południowy wschód od Bejrutu. Decyzja w sprawie dyslokacji wojsk syryjskich w Libanie stanowi odpowiedź na przyjętą na początku września rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Libanu, w której zażądano natychmiastowego wycofania "obcych sił" z tego kraju. Liban niemal natychmiast odrzucił dokument Rady. Jeszcze przed głosowaniem domagał się zdjęcia z porządku obrad projektu wskazując, że Rada Bezpieczeństwa nigdy jeszcze w ten sposób nie ingerowała w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego. W dokumencie ONZ - argumentował Liban - "zignorowano podstawowy czynnik w regionie: kwestię izraelskiej okupacji". Syria - nie wymieniona z nazwy w rezolucji - zachowała w tej sprawie milczenie. Rozpoczęta we wtorek dyslokacja sił z pewnością nie zadowoli inicjatorów rezolucji Rady. Nie mówi się o całkowitym wycofaniu Syryjczyków z Libanu, czego domagała się Rada Bezpieczeństwa. Częściowe wycofanie wojsk z kolei nie zadowoli Waszyngtonu, inicjatora rezolucji. Natomiast całkowite wycofanie syryjskich wojsk z sąsiedniego kraju mogłoby - jak twierdzi brytyjska sieć BBC - podważyć autorytet prezydenta Syrii Baszara Asada w samym kraju, a także osłabić go w oczach świata arabskiego. W stolicy Syrii Bejrucie argumentowano zresztą we wtorek, iż powodem dyslokacji nie są żądania RB ONZ, lecz ustalenia libańsko- syryjskie, zawarte w jeszcze w układach z Taif z 1989 r. W układach tych uznano, iż stacjonujące w Libanie od czasu wojny domowej w tym kraju (1975-1990) wojska syryjskie, mające pełnić rolę "sił pokojowych", pozostaną tam do czasu "pełnej normalizacji sytuacji i wyeliminowania groźby ponownego wybuchu bratobójczej wojny". źródło: PAP, jkl /2004-09-21 Odpowiedz Link
joanna_xx Re: fabryka samochodow w Syrii 28.10.04, 13:59 Wczoraj w Syrian TV mozna bylo uslyszec o tym, iz niebawem zostanie zbudowana (ponoc 50% prac juz za nimi) fabryka samochodow Samand (we wspolpracy z Iranem). Z tasmy bedzie schodzilo 10- 15 tys samochodow rocznie. W zeszlym tygodniu bylo natomiast spotkanie miedzy przedstawicielami Unii Europejskiej a Syrii i wszystko wskazuje na to, ze wspolpraca miedzy tymi regionami bedzie sie teraz bardzo szybko rozwijac, zwazywszy na to, iz zostanie zniesione miedzy nimi clo. Pozdrowienia Joanna ( دمشق) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9855231 Odpowiedz Link
beduinka SYRYJSKI SZLAK 31.10.04, 12:12 Przeciętny Syryjczyk jest o wiele bardziej tolerancyjny niż Polak, a żaden Arab w naszym kraju nie spotka się z namiastką tej gościnności, którą obdarzają nas jego rodacy... Wchodzę do kawiarenki internetowej w centrum Damaszku. Przy komputerach siedzą młodzi ludzie z Europy, ale nie patrzą w ekrany monitorów, tylko rozmawiają. Wymieniają doświadczenia z pobytu w krajach zachodniej Azji: Turcji, Jordanii, Libanu. Ktoś tłumaczy, którędy najtaniej dostać się do Egiptu. Inny opowiada, jak uniknąć kłopotów na granicy syryjskiej po wizycie w Jerozolimie. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby wszyscy oni nie mówili po polsku. Nie budzi to bynajmniej mego zdziwienia. Podczas regularnych podróży po Syrii obserwuję, jak z roku na rok odwiedza ją coraz więcej Polaków. Jeszcze dziesięć lat temu spotkanie rodaka było na Bliskim Wschodzie wielkim wydarzeniem. Obecnie wielu młodych globtroterów jako miejsce swojej pierwszej egzotycznej wyprawy wybiera terytorium Syryjskiej Republiki Arabskiej. DLACZEGO JEŹDZIMY DO SYRII? Jest kilka powodów, dla których turystyka alternatywna do Syrii z roku na rok jest coraz popularniejsza. Otrzymanie wizy do Syrii jest formalnością, bo jedyną przyczyną odmowy jej wydania jest wcześniejsza wizyta petenta w Izraelu. Do Damaszku można dojechać szybko i tanio - przejazd tam i z powrotem zajmuje 3 dni (w każdą stronę) i wynosi ok. 200 USD. Syria jest krajem wymarzonym do podróżowania dla ludzi o skromnym budżecie - całodzienne wyżywienie w stolicy kraju wraz z noclegiem w hotelu można zamknąć w kwocie 6,5 USD (25 zł). To kraj bardzo bezpieczny - kradzieże się nie zdarzają, mieszkańcy są niezwykle gościnni, a nasze bezpieczeństwo osobiste jest wielokrotnie większe niż w większości państw Europy. Największa przykrość, która może nas spotkać, to zawyżanie cen przez sprzedawców. W niewielu krajach ujrzymy tyle fascynujących miejsc i zabytków: starożytne miasta (Palmyra, Mari, Sergiopolis), zamki rycerzy krzyżowych (Cracdes Chevaliers, Margat, Safita), najstarsze kościoły w świecie (Dura Europos, Kirk Bize) i liczne pomniki wielkiej cywilizacji islamu (pałace, meczety, madrasy w Damaszku, Aleppo, Hamie i in.). Paradoksem jest fakt, że chcąc zobaczyć wspaniale zachowane ruiny z okresu rzymskiego, trzeba pojechać aż do północnej Afryki lub właśnie do Syrii. Studenci otrzymują 90% zniżki przy zakupie biletów wstępu do prawie wszystkich obiektów turystycznych. Dokumentem uprawniającym do ulgi jest międzynarodowa legitymacja studencka ISIC (koniecznie wydrukowana komputerowo). Wszystko to sprawia, że Syria jest bardzo przyjaznym krajem dla studentów. KOMU SYRIA SIĘ PODOBA? Pobyt na terenie Syryjskiej Republiki Arabskiej przestawia ludziom w głowach. Szybko zdajemy sobie sprawę, jak mylne i krzywdzące opinie o ludności arabskiej krążą w naszym kraju. Arabowie syryjscy to najczęściej ludzie ubodzy, lecz bardzo radośni i otwarci. Pomimo że poziom ich życia jest wielokrotnie niższy niż w Polsce, potrafią częściej się uśmiechać, są rozmowni i życzliwi w stosunku do obcych. Uświadamiamy sobie, że przeciętny Syryjczyk jest o wiele bardziej tolerancyjny niż Polak, a żaden Arab w naszym kraju nie spotka się z namiastką tej gościnności, którą obdarzają nas jego rodacy. Dlatego polecam wyjazdy na Bliski Wschód wszystkim, którzy chcą poznawać świat naprawdę, a nie przez hermetyczną szybę klimatyzowanego autokaru. Tym, którzy chcą doświadczyć kontaktu z ludźmi o odmiennej kulturze i spojrzeniu na rzeczywistość. Wreszcie tym, którzy nie boją się zrewidowania swoich uprzedzeń i stereotypów wobec kultury arabskiej. Poza tym wyprawa do Syrii to znakomity pomysł dla wszystkich osób stroniących od skomercjalizowanej turystyki, a w szczególności dla pasjonatów geografii, historii, historii sztuki i archeologii. Zainteresowanych proszę o kontakt: lub na stronie www.Torre.pl Jarosław Poniewiera Autor jest geografem i podróżnikiem, od kilku lat prowadzącym wyprawy po zachodniej Azji. źródło: www.semestr.pl Odpowiedz Link
beduinka PODRÓŻE DO KOLEBKI CHRZEŚCIJAŃSTWA 31.10.04, 12:25 PODRÓŻE DO KOLEBKI CHRZEŚCIJAŃSTWA tekst ukazał się w tygodniku "Gość Niedzielny" 1 lipca 2001 © Jarosław Poniewiera Syria Niedawna pielgrzymka Jana Pawła II do Syrii spowodowała, że nasza uwaga zwrócona była w kierunku tego mało znanego kraju. Większość z nas przywykła, że pod pojęciem Ziemi Świętej rozumiemy tylko Izrael. A przecież dzieje Starego i Nowego Testamentu rozgrywały się także na terenach sąsiednich państw - Syrii, Jordanii i Egiptu. W dzisiejszym numerze spróbujemy przybliżyć właśnie Syrię. Dla chrześcijan szczególnie ważnym miejscem jest jej stolica Damaszek - miasto grobu św. Jana Chrzciciela oraz nawrócenia św. Pawła. I choć znajduje się tam wiele innych, ciekawych miejsc związanych z początkami chrześcijaństwa, to niedostatek informacji powoduje, że osoby podróżujące po Bliskim Wschodzie najczęściej o tym nie wiedzą. Proponujemy zatem przegląd świętych miejsc w Syrii, wszak w pierwszych wiekach po narodzeniu Chrystusa działy się w niej wielkie wydarzenia. Damaszek Stolica Syrii pretenduje do miana najstarszego miasta świata. Położona jest u stóp góry Kasjun, leżącej w paśmie Antylibanu. Tradycja mówi, że w Antylibanie Kain zabił Abla. Niektórzy uważają, że wydarzenie to miało miejsce właśnie na Kasjun. Będąc w Damaszku warto wybrać się na to wzgórze. Rozpościera się z niego wspaniała panorama na okolicę. Jednak dla nas najbardziej interesujące jest Stare Miasto. Jego najsłynniejszy zabytek to Wielki Meczet, zwany także Meczetem Omajjadów. Znajduje się on w miejscu uświęconym różnymi kultami od bardzo dawna. Już około 1000 roku p.n.e. czczono w nim pogańskiego boga Hadada. Kilkaset lat później Rzymianie wznieśli tu świątynię Jowisza, którą cesarz Teodozjusz w IV wieku zmienił w Bazylikę św. Jana Chrzciciela. Po podboju arabskim muzułmanie zaadaptowali kościół na meczet. Przebudowany w VIII wieku przez rządzących Omajjadów, uznawany jest za najwybitniejsze dzieło architektury wczesnego islamu. Dzisiaj pielgrzymów z całego świata muzułmańsko-chrześcijańskiego przyciąga do niego wspólny cel. Jest nim modlitwa przy grobie św. Jana Chrzciciela, choć podobno złożono tutaj tylko głowę proroka. Jedna jego ręka jest w pałacu Topkapi w Stambule, a w Meczecie Omajjadów w Aleppo znajduje się głowa jego ojca Zachariasza. Niedaleko od Wielkiego Meczetu leży główna arteria Starego Miasta - ulica Prosta. To właśnie przy tej ulicy, w domu niejakiego Judy, zamieszkał św. Paweł, kiedy przyprowadzono go oślepionego do Damaszku. Niestety, nie wiemy gdzie znajdował się ów dom. Obecnie ulicą Prostą możemy dojść do dzielnicy chrześcijańskiej, w której są dwa inne miejsca związane z apostołem narodów. Pierwszym z nich jest Dom Ananiasza. Ananiasz był prawdopodobnie przełożonym gminy damasceńskich chrześcijan. Jezus objawił mu się w tym samym czasie, gdy św. Paweł przebywał w domu Judy. Polecił mu, aby odszukał on Pawła i nałożył na niego ręce. Kiedy Ananiasz wypełnił polecenie, św. Paweł odzyskał wzrok, po czym został ochrzczony. Chyba możemy być pewni, że później św. Paweł nie raz odwiedził dom Ananiasza, choć Dzieje Apostolskie nic o tym nie mówią. Kiedy władze miasta wydały na Pawła nakaz aresztowania, musiał on ukrywać się gdzieś w tym rejonie. Miejsce jego nocnej ucieczki, podczas której został spuszczony w koszu za mury miejskie, znajduje się niedaleko stąd. Obecnie znajduje się w nim mały kościółek zwany Oknem św. Pawła. To właśnie drugi punkt, którego w zwiedzaniu Damaszku nie należy pomijać. Maalula To jedna z najpiękniejszych miejscowości w Syrii oraz jedno z najbardziej osobliwych miejsc na Bliskim Wschodzie. Położona w wysokich partiach Antylibanu, jest w większości zamieszkana przez ludność chrześcijańską. Miasteczko związane jest z postacią św. Tekli, która schroniła się w nim przed prześladowaniami za wiarę. Kiedy ścigana przez Rzymian św. Tekla dobiegła do Maaluli, pionowa ściana skalna zagrodziła jej drogę. Wtedy jej żarliwe modlitwy spowodowały, iż strome skały rozstąpiły się, umożliwiając dalszą ucieczkę. Tak według legendy powstał wąwóz św. Tekli, po którym dziś spacerują turyści i pielgrzymi. U jego wylotu wybudowano klasztor św. Tekli, a w położonej nieco wyżej skalnej grocie, jest cudowne źródełko i kapliczka z relikwiami świętej. Drugim niezwykle ciekawym miejscem w Maaluli jest kościół św. Sergiusza. Leży on powyżej miasteczka i uważany jest za jeden z najstarszych kościołów w Syrii. Nieoczekiwanie natrafiamy w nim na polski ślad: znajdują się tam dwie ikony podarowane przez generała Andersa. Nie jest to jedyna niespodzianka. Wśród kaset z historią Maaluli, nagranych w różnych językach świata, możemy nabyć kasety także po polsku. Oprócz zabytków uwagę przyjezdnych zwraca rzadko spotykana zabudowa miasteczka, przypominająca nieco indiańskie pueblo: domy budowane są na stromych zboczach górskich, a ich dachy są jednocześnie podwórkami domów położonych powyżej. Ale Maalula swoją sławę zawdzięcza czemuś zupełnie innemu niż zabytki i piękne położenie. Jest to jedno z kilku miejsc w świecie, gdzie mieszkańcy do dziś władają językiem aramejskim. Język ten był bardzo rozpowszechniony w Palestynie w starożytności. Nauczał w nim Chrystus i posługiwali się nim apostołowie. Brzmienie języka aramejskiego możemy usłyszeć w kościele św. Sergiusza, w którym można również nabyć kasety z mszą świętą w tym języku. Wizyta w Maaluli to doskonały pomysł na całodzienną wycieczkę z Damaszku. Bilet autobusowy ze stolicy kosztuje równowartość złotówki. Saidnaya Spośród innych chrześcijańskich miejscowości położonych w górach Antylibanu na szczególną uwagę zasługuje Saidnaya. W VI wieku miało w niej miejsce objawienie Matki Boskiej, która ukazała się samemu cesarzowi Justynianowi. Zdarzyło się to podczas wojny pomiędzy Bizancjum i Persją. Żołnierze rzymscy byli zmęczeni walkami w trudnym, górskim terenie. Brakowało im wody. Pewnego dnia podczas biwaku Justynian spostrzegł gazelę, którą postanowił upolować. Pogoń za zwinnym zwierzęciem trwała długo. W pewnej chwili gazela wbiegła na szczyt wzgórza, z którego tryskało źródło krystalicznie czystej wody. Wtedy wreszcie cesarzowi udało się zbliżyć do niej na odległość strzału. Jednak zanim zdołał wypuścić śmiercionośną strzałę, nagle ujrzał, w miejscu gdzie przed chwilą była gazela, stojącą na wysokiej skale postać Maryi. Promieniała Ona wielkim blaskiem. Maryja oznajmiła Justynianowi, że znajdują się w szczególnym miejscu, w którym cesarz ma wznieść świątynię. Niedługo po tym wydarzeniu rozpoczęto budowę kościoła. Legenda mówi, że Matka Boska jeszcze kilkakrotnie odwiedzała Justyniana w snach, aby przekazywać mu instrukcje dotyczące wyglądu świątyni. Tak powstało, słynące z łask sanktuarium, wokół którego z czasem założono miasteczko o nazwie Siadnaya. Dzisiaj jest to ważne miejsce pielgrzymkowe. Na niedostępnym wzgórzu, w miejscu ukazania się Maryi, stoi kościół i klasztor. W klasztorze przechowywana jest kopia ikony, której autorstwo przypisywane jest św. Łukaszowi. Miejsce to posiada niezwykłą atmosferę, która uzmysławia, jak żywą religią w Syrii jest chrześcijaństwo. Droga na wzgórze wiedzie długimi i stromymi schodami. Z tarasu znajdującego się powyżej kościoła roztacza się wspaniały widok na żółte stoki Antylibanu. Rusafa Pomiędzy Aleppem a doliną Eufratu, około 30 km od jeziora Assada, znajdują się zagubione wśród skał Pustyni Syryjskiej ruiny miasta. W czasach Bizancjum był tu wielki ośrodek pielgrzymkowy - słynne Sergiopolis. Miasto powstało w miejscu, gdzie w czasach prześladowań chrześcijan przez Dioklecjana, zginął za wiarę śmiercią męczeńską rzymski żołnierz - św. Sergiusz. Pamięć o tym wydarzeniu była tak silna, że wkrótce zaczęto masowo pielgrzymować do tego miejsca. W VI wieku wybudowano tu sporej wielkości miasto. Posiadało ono trzy wielkie bazyliki i kilka kościołów, wśród któryc Odpowiedz Link
beduinka Re: PODRÓŻE DO KOLEBKI CHRZEŚCIJAŃSTWA 31.10.04, 12:26 Rusafa Pomiędzy Aleppem a doliną Eufratu, około 30 km od jeziora Assada, znajdują się zagubione wśród skał Pustyni Syryjskiej ruiny miasta. W czasach Bizancjum był tu wielki ośrodek pielgrzymkowy - słynne Sergiopolis. Miasto powstało w miejscu, gdzie w czasach prześladowań chrześcijan przez Dioklecjana, zginął za wiarę śmiercią męczeńską rzymski żołnierz - św. Sergiusz. Pamięć o tym wydarzeniu była tak silna, że wkrótce zaczęto masowo pielgrzymować do tego miejsca. W VI wieku wybudowano tu sporej wielkości miasto. Posiadało ono trzy wielkie bazyliki i kilka kościołów, wśród których najważniejszym było martyrium św. Sergiusza. Do dziś nie wiadomo, czy zawierało ono prawdziwy, czy tylko symboliczny grób męczennika. Całość otaczały znakomicie do dziś zachowane mury obronne. Sergiopolis było miastem-fenomenem, ponieważ założono je w miejscu całkowicie pozbawionym wody. Życie w mieście umożliwiały olbrzymie cysterny. Były one cały czas uzupełniane świeżą wodą, dowożoną przez karawany z Eufratu. Kilkaset lat później Sergiopolis zostało zburzone przez kalifów abbasydzkich i popadło w ruinę. Dziś mało kto pamięta o jego istnieniu. Klasztor Św. Szymona Słupnika Okolice Aleppo słyną z ogromnej ilości ruin pochodzących z okresu rzymskiego. Znajdują się tam dziesiątki opustoszałych osiedli. Arabowie nazywają je "miastami umarłych". W późnej starożytności tereny te były gęsto zaludnione i bardzo dobrze rozwinięte pod względem gospodarczym. Zamożni Syryjczycy budowali wtedy nie tylko piękne domy, drogi i mosty, ale także wspaniałe kościoły. Spośród wielu zabytków tego obszaru, jednym z najciekawszych jest bazylika w miejscowości Kala'at Sem'an. Została ona wybudowana na wzgórzu, w miejscu, gdzie słynny asceta chrześcijański Szymon Słupnik, przesiedział na kolumnie ostatnie 44 lata swojego życia. Już wtedy pielgrzymowały do niego tłumy, gdyż święty słynął z wielkiej mądrości. Jego sława sięgała do najdalszych zakątków Cesarstwa. Podobno przybywali do niego nawet pątnicy z Wysp Brytyjskich. Liczba odwiedzających wzgórze stale rosła. Z czasem było ich tak wielu, że u jego stóp wyrosło sporej wielkości miasteczko. Nazywało się Telanissos, a jego ludność zajmowała się głównie obsługą pielgrzymów. Kiedy św. Szymon zmarł, w 459 roku, władze pobliskiej Antiochii siłą zabrały jego ciało. Wierzono, że obecność relikwii ochroni to miasto przed skutkami częstych w tym rejonie trzęsień ziemi. Tymczasem w samym Telanissos, po śmierci św. Szymona, ruch pątniczy nie ustał. Miejscowa ludność szczególną czcią otoczyła miejsce jego ascezy - wzgórze z kolumną. Stało się ono celem wizyt nadal licznie przybywających tu chrześcijan. I choć z samej kolumny wkrótce nic nie zostało - rozebrano ją i pocięto na plasterki, gdyż każdy przybysz pragnął zabrać kawałek na pamiątkę - to miasteczko stało się ważnym centrum pielgrzymkowym. Kilkanaście lat później cesarz Zenon kazał wybudować tu kościół. W 490 roku ukończono budowę trójnawowej bazyliki, wokół której równolegle powstał zespół różnych budowli sakralnych. Obecnie należy on do najlepiej zachowanych kompleksów architektury wczesnochrześcijańskiej. W miejscu gdzie stała słynna kolumna, dziś położony jest wielki wapienny głaz. Po podboju arabskim kraj podupadł. Wielu chrześcijan przeniosło się na obszar Bizancjum. Pozostała ludność stopniowo uległa arabizacji, przyjmując nową religię, język i kulturę. Wielkie ośrodki pielgrzymkowe w północnej Syrii popadły w ruinę. Dura Europos W latach 30-tych amerykańscy archeolodzy dokonali sensacyjnego odkrycia. Podczas prowadzonych przez nich prac, na terenie dawnego miasta-twierdzy Dura Europos, odkopano bardzo dobrze zachowaną synagogę oraz budynek uważany za najstarszy w świecie kościół. Wewnętrzne ściany w obydwu budowlach były pokryte znakomicie zachowanymi freskami, których odsłonięcie przyniosło wykopaliskom ogromną sławę. Freski przedstawiały wiele scen biblijnych. Sensację w świecie nauki wywołały szczególnie malowidła z synagogi, gdyż wyobrażały one postacie ludzkie (Mojżesza, Dawida, Ezechiela i wiele innych osób). Był to pierwszy przypadek znalezienia form sztuki figuratywnej w świątyni żydowskiej. Judaizm zabrania przedstawiania ludzi i zwierząt w miejscach kultu. Dlatego freski z Dura Europos uznano za ważny dowód na to, iż zakazy wynikające z tradycji nie były wśród Żydów tak surowo przestrzegane, jak niegdyś sądzono. Niedaleko synagogi znajduje się kościół. Pod względem architektonicznym nie był on budowlą sakralną, lecz zwykłym domem, w którym chrześcijanie gromadzili się na eucharystii. Modliono się w nim w tajemnicy, gdyż były to czasy, w których za wiarę chrześcijańską groziły prześladowania. Obydwie budowle pochodzą z pierwszej połowy III wieku. O tym, że przetrwały do XX wieku zadecydował przypadek. W roku 256 Dura Europos zostało całkowicie zniszczone przez Persów i nigdy już nie zostało odbudowane. Jego ruiny znajdują się tuż przy granicy irackiej, niedaleko miasta Abu Kamal nad Eufratem. Tylko nieliczni turyści docierają do tego miejsca. I choć nie zobaczymy tam najciekawszych znalezisk wykopanych przez Amerykanów - freski z synagogi zabrano do Muzeum Narodowego w Damaszku, a malowidła z kościoła do Yale w USA - to wizyta w Dura Europos może być jednym z najciekawszych przeżyć w Syrii. Aby tak się stało trzeba spełnić jeden warunek - uruchomić wyobraźnię. Na terenie Syrii jest jeszcze wiele innych miejsc związanych z chrześcijaństwem. Przedstawienie ich wszystkich to zadanie dla historyków, a być może również dla autorów przewodników. Spróbowałem przybliżyć tylko najważniejsze z nich. Czy na pewno żadnego nie pominąłem? Osoby interesujące się historią chrześcijaństwa zapewne spostrzegły brak historycznej stolicy Syrii - Antiochii. W czasach Cesarstwa Rzymskiego była ona, obok Rzymu i Aleksandrii, jedną z trzech wielkich metropolii świata. W Antiochii św. Piotr założył pierwsze biskupstwo, a uczniów Chrystusa po raz pierwszy nazwano chrześcijanami. Jeszcze w średniowieczu chrześcijanie odczuwali ogromny sentyment do tego miasta. Leżące na obszarze mocno aktywnym sejsmicznie, było ono wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Dlatego niewiele ocalało z jego dawnej świetności. Jednak pominąłem je przede wszystkim z przyczyn politycznych - obecnie znajduje się ono w granicach Turcji. Podróżując na Bliski Wschód drogą lądową zazwyczaj przejeżdżamy przez Antiochię. Pomimo, że niewielu turystów zatrzymuje się w tym mieście dłużej niż przez parę godzin, to warto zadumać się przez chwilę nad jego historią. Miejsca biblijne na terenie Turcji to jednak już inny temat. Odpowiedz Link
beduinka Nie zapomniałem języka 05.11.04, 01:15 Nie zapomniałem języka Rozmowa z doktorem Gabro Lahdo, chrześcijaninem syryjskim, tłumaczem literatury polskiej na język arabski — Jest Pan jednym z nielicznych tłumaczy literatury polskiej na język arabski. Czy czytelnicy w krajach arabskich w ogóle znają polską twórczość pisarską? — Raczej nie. Tłumaczy się niewiele. Tylko raz widziałem książkę przełożoną przez kogoś innego. W gruncie rzeczy pozostaję osamotniony w mojej dziedzinie. — Jest Pan z wykształcenia inżynierem naftowym, taki też wykonuje Pan zawód. Czy to nie dziwne zestawienie— literatura i pola naftowe? — Rzeczywiście dziwne. Jestem filologiem samoukiem. Tłumaczenia to moja pasja, a nie zawód, nie zarabiam na nich. Praca nad tekstem sprawia mi przyjemność. Odpoczywam przy tym. Nafta to jedna część mojego życia, literatura — druga. — Nie odwiedzał Pan Polski od 20 lat, a włada Pan polskim jakby był Pana językiem ojczystym. — W Polsce spędziłem dziewięć lat, w tym czasie wiele czytałem, to zmusiło mnie do doskonalenia polskiego. Po powrocie do Syrii nie rozstałem się z waszą literaturą, wręcz przeciwnie, w każdej wolnej chwili staram się czytać. Dzięki temu nie zapomniałem języka, choć trzeba przyznać, że nie mam tu wielu okazji do rozmawiania po polsku. — Wybiera Pan do tłumaczenia pozycje poświęcone chrześcijaństwu. Czy to dlatego, że sam Pan jest chrześcijaninem, czy jest jakiś inny powód? — W Syrii nie było takich opracowań, trzeba więc było się tym zająć. Szukałem przede wszystkim czegoś o historii chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie. Interesowały mnie moje własne korzenie i chciałem podzielić się tymi poszukiwaniami z innymi. — Z jakim efektem? — Różnym. Część rzeczy udało się wydać, część — nie. Generalnie jednak w Syrii można dość swobodnie publikować prace o chrześcijaństwie. — Gdzie są rozprowadzane tłumaczone przez pana książki, tylko w Syrii? — W całym świecie arabskim. Wiem, że sprzedawały się w Egipcie, Libanie, krajach Zatoki Arabskiej [w Europie jest ona znana pod nazwą Zatoka Perska — A. T.]. Nie interesuję się zresztą sprzedażą, ja chcę tylko tłumaczyć. Jako ciekawostkę mogę jednak powiedzieć, że przełożona przeze mnie Ostatnia olimpiada Aleksandra Krawczuka została zakazana w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dlaczego? Nie wiem. — Jaka była pierwsza przetłumaczona przez Pana książka? — To była praca jakiegoś niemieckiego księdza — nazwiska nie pamiętam — zatytułowana Poszukiwanie Boga. Przetłumaczyłem jej przekład na polski, kiedy byłem w wojsku. Maszynopis dałem potem księdzu z Damaszku. Jednak gdzieś zaginął i praca nigdy nie została opublikowana. Podobne były losy Zarysu dziejów religii. O szczęściu Tatarkiewicza od lat czeka u wydawcy, a Wybraniec gwiazd został wstrzymany przez cenzurę. Na szczęście reszta trafiła do czytelników. — Ma Pan też na swoim koncie Reymonta, ale szczególnie ciągnie Pana do Dobraczyńskiego. Dlaczego akurat ten pisarz? — Na Dobraczyńskiego trafiłem właściwie przypadkiem. Pisał o starożytnym Kościele, zainteresowało mnie to; przetłumaczyłem jedną książkę i potem zabrałem się do następnych. Z kolei Reymont po prostu bardzo mi się spodobał, szczególnie Chłopi. Przetłumaczyłem powieść, ale zdaję sobie sprawę, że szanse na jej wydanie są niewielkie. No bo kogo w krajach arabskich interesują dzieje polskich chłopów? Natomiast Nowele Reymonta nawet nieźle się sprzedały. — Nad czym Pan teraz pracuje? — Nad przekładami Doby krucjat Dobraczyńskiego. W kolejce czeka jego Rozdarty Kościół. — Życzymy zatem owocnej pracy. Rozmawiał Andrzej Talaga -------------------------------------------------------------------------------- Gabro Lahdo ukończył studia, a następnie uzyskał doktorat na wydziale wiertniczo–naftowym Akademii Górniczo–Hutniczej w Krakowie. Obecnie pracuje jako inżynier na polach naftowych w miejscowości Rumelan w północno–wschodniej Syrii. Jest chrześcijaninem, wiernym Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Przetłumaczył: Zarys dziejów religii pod redakcją Józefa Kelery, Nowele wybrane i Chłopów Władysława Reymonta, O szczęściu Władysława Tatarkiewicza, Wybrańcę gwiazd i Głosy czasu Jana Dobraczyńskiego, Sztukę Mezopotamii Krystyny Gawlikowskiej, Ostatnią olimpiadę Aleksandra Krawczuka. Współpracuje z wydawnictwami al–Hasad i Aljenabija. źródło: Miesięcznik Nowe Państwo nr.30 Odpowiedz Link
beduinka Najstarsze miasta świata 18.11.04, 20:24 Oto początek artykułu, który ukazał się w najnowszym newsweeku. Niestety czasopismo to na swojej stronie nie publikuje pełnych artykułów, lecz ich wycinki. Lecz może będzie to dla was zachęceniem do zakupu papierowego wydania :) Najstarsze miasta świata Pierwowzorem wielkich metropolii, takich jak Kair czy Londyn, są miasta wzniesione sześć tysięcy lat temu. Kluczem do ich sukcesu był handel. Dokądkolwiek byśmy pojechali, do Afryki, Ameryki Południowej czy na Islandię, bez trudu odróżnimy miasto od wsi. Wszystkie metropolie świata wyglądają bowiem podobnie. Wszędzie znajdziemy świątynie, miejsca handlu oraz budynki użyteczności publicznej, gdzie pracują urzędnicy. Miasta z reguły podzielone są na dzielnice. W jednych znajdują się warsztaty rzemieślnicze, zakłady przemysłowe, w innych rezydencje elit lub domy zwykłych ludzi. Ale nie tylko ta niezależna od różnic kulturowych powtarzalność wiele mówi o naturze człowieka. Zadziwiające jest też to, że mimo rozwoju cywilizacji układ miast nie zmienił się od tysiącleci. Strukturę zbliżoną do dzisiejszych molochów miało miasto Uruk na południu Mezopotamii, uchodzące do tej pory za najstarsze na świecie (ok. 5,5 tys. lat). Dziś wiemy, że to nie jedyna zbieżność między starym i nowym. Do tej pory sądzono, że podstawą rozkwitu najstarszych metropolii było rolnictwo oparte na systemach nawadniania. Ale odkryte właśnie dwa nowe miasta - starsze od Uruk - przeczą tym teoriom. Naukowcy z University of Chicago oraz brytyjscy badacze z University of Cambridge na razie odsłonili niewielkie fragmenty najstarszych zabudowań Tell Hamoukar i Tell Brak, położonych w dzisiejszej Syrii ( ok. 600 kilometrów na północ od Uruk). Ale już teraz jest jasne, że mamy do czynienia z miastami. Jednak Tell Hamoukar i Tell Brak szybki rozwój zawdzięczały nie rolnictwu, lecz korzystnemu położeniu na szlaku handlowym, który wiódł z dzisiejszej Turcji nad Zatokę Perską. Anna Piotrowska (apiotrowska@newsweek.pl) Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 47/04 na stronie 78 Odpowiedz Link
beduinka Pożar pustoszy tereny pod Latakią 19.11.04, 20:27 PAP, MFi /2004-10-27 Syria: Pożar pustoszy tereny pod Latakią Olbrzymi pożar pustoszy lasy w rejonie syryjskiego portu Latakia w pobliżu granicy Syrii z Turcją - podała w środę miejscowa agencja SANA. Oddziały straży pożarnej z Latakii i pobliskich prowincji usiłowały w nocy ugasić jedno z ognisk pożaru w Ras al-Basit w rejonie tego portowego miasta - front pożaru rozciąga się na długości ponad dziesięciu kilometrów. Akcję ratowniczą utrudniają wysokie temperatury i bardzo silny wiatr. Odpowiedz Link
beduinka Słodki przysmak sprzed 10 tysięcy lat 19.11.04, 20:33 PAP, MFi /2004-11-08 Słodki przysmak sprzed 10 tysięcy lat Migdały z pistacją były 10 tysięcy lat temu słodkim przysmakiem mieszkańców wczesnoneolitycznej osady w Tel Quaramel koło Aleppo w Syrii. Tajemnice ówczesnej kuchni ujawniły tegoroczne polsko-syryjskie badania prowadzone na terenie tej osady. "Od kilku lat, we współpracy z Syryjską Służbą Starożytności, badamy w Tel Quaramel ślady osadnictwa z IX-VIII tysiaclecia p.n.e. W tym czasie kształtowały się na tych terenach pierwsze kultury rolnicze i dokonywało się przechodznie od gospodarki myśliwskiej do uprawy roślin i hodowli zwierząt. Badana przez nas osada reprezentuje już etap neolitu przedceramicznego" - mówi kierujący badaniami prof. Ryszard Mazurowski z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW. W czasie tegorocznej kampanii wykopaliskowej (we wrześniu i październiku) odsłonięto liczne pozostałości dawnych domów. Rozpoznano aż 14 warstw zabudowy. Na zbadanym już terenie o powierzchni 4 arów znajduje się 50 kolistych chat. Cała osada zajmowała powierzchnię około 4 ha. "Osada istniała w okresie ok. 8650-7650 p.n.e. Była to już wówczas dobrze zorganizowana społeczność. W poprzednich latach odkryliśmy dwie budowle obronne z tego okresu, kamienne wieże. W tym sezonie znaleźliśmy interesujący ślad dawnego kultu - cztery poroża bawołów ponad metrowej długości, zakopane pod podłogą jednej z chat" - informuje prof. Mazurowski. "Dzięki badaniom szczątków organicznych wiemy, że mieszkańcy osady wykorzystywali dziko rosnące: jęczmień, pszenicę i soczewicę. Spożywali też mieszankę ze słodkich migdałów i pistacji, przysmak popularny również dziś na tych terenach" - zaznacza prof. Mazurowski. Odpowiedz Link
beduinka Starożytne Mari to pierwsze miasto przemysłowe 30.03.05, 11:03 PAP, mat /2005-03-08 Starożytne Mari to pierwsze miasto przemysłowe 5 tys. lat temu pośrodku pustyni zostało założone pierwsze "miasto przemysłowe", starożytne Mari, aby pełnić rolę centrum metalurgii miedzi. Według francuskich archeologów, o jego lokalizacji zadecydowało strategiczne położenie na ważnym szlaku handlowym - informuje serwis internetowy "Middle East Online". Ruiny Mari zostały odkryte w 1933 r. przez francuskiego badacza Andre Parrota. Francuscy archeolodzy do dziś prowadzą prace na tym rozległym stanowisku. Wyniki ich wieloletnich badań świadczą o unikalnym charakterze tego miasta - powstało ono bowiem 5 tys. lat temu w niegościnnym rejonie, bez naturalnego zaplecza rolniczego i surowcowego. Ruiny znajdują się we wschodniej Syrii, w pobliżu granicy z Irakiem, na prawym brzegu Eufratu. Jest to pustynny nieurodzajny region leżący pomiędzy górami Taurus i równiną Mezopotamii. Francuscy badacze pracujący na stanowisku Tall al- Hariri kryjącym ruiny Mari od wielu lat zadawali sobie pytanie o sens założenia miasta w tak niedogodnym miejscu. Tradycyjnym schematem powstawania starożytnych miast na Bliskim Wschodzie było powiększanie się i urbanizacja wsi lub faktorii handlowych. Najstarsza zabudowa Mari - pozostałości budowli z ok. 2900 r. p.n.e. - od razu nosi charakter miejski. Począwszy od objęcia w 1979 r. kierownictwa misji archeologicznej w Mari przez prof. Jean-Claude Marguerona dokonano szeregu odkryć w najwcześniejszej warstwie kulturowej. Zdaniem francuskiego archeologa z Uniwersytetu w Strasburgu, wyjaśniły one pierwotny cel założenia miasta - od początku III tysiąclecia Mari pełniło rolę centrum metalurgii miedzi. "W zasadzie metalurgia była obecna w całym mieście. Istnienie tej intratnej działalności, jaką była produkcja broni i narzędzi, wyjaśnia wszystkie nasze wcześniejsze odkrycia" - podkreśla prof. Margueron. Pobliski kanał o długości 120 km, którego pozostałości archeolodzy odkryli na północ od miasta, stanowił prawdopodobnie drogę transportu rud miedzi oraz drewna z rejonu gór Taurus. Sieć rowów irygacyjnych pozwoliła na rolnicze zagospodarowanie najbliższych okolic miasta. Specjalny kanał łączący Mari z głównym biegiem Eufratu zabezpieczał z kolei miasto przez okresowymi zalewami i otwierał szlak transportowy na południe. "Budowniczowie Mari zdawali sobie sprawę z korzyści, które mogło dawać strategiczne położenie pomiędzy południem Mezopotamii i północą, pomiędzy wschodem i Morzem Śródziemnym. Niezliczone skarby odnalezione w trakcie wykopalisk świadczą o tym, że mieli rację" - wyjaśnia prof. Margueron. Francuscy badacze zidentyfikowali trzy warstwy miejskie odpowiadające trzem etapom rozwoju miasta. Początek urbanizacji Mari reprezentują pozostałości budowli z przełomu IV i III tysiąclecia p.n.e. Zniszczenie najstarszego Mari zostało dokonane przez armię Hammurabiego w XVII wieku p.n.e., w okresie starobabilońskim. Miasto odrodziło się w XXIV wieku p.n.e., jako stolica królestwa Mari. Ostatni etap zamieszkiwania miasta przypada na II wieku p.n.e. Starożytne Mari stało się słynne dzięki odnalezieniu w jego ruinach królewskiego archiwum. Ponad 25 tys. glinianych tabliczek pokrytych zapisami w piśmie klinowym do dziś stanowi nieocenione źródło informacji na temat polityki i gospodarki Mezopotamii z przełomu XIX i XVIII w. p.n.e. Wyniki wieloletnich prac prof. Marguerona w Mari zostały przedstawione na łamach ostatniej publikacji pt. "Mari. Metropole de I'Euphrate au IIIe et au debut du lie millenaire av. J.-C.". Odpowiedz Link
beduinka 30 zabitych, 40 rannych w zderzeniu autokarów 22.04.05, 21:35 30 zabitych, 40 rannych w zderzeniu autokarów PAP, pi 31-03-2005 Około 30 ludzi zginęło, a ponad 40 zostało rannych w zderzeniu dwu autokarów, do którego doszło w czwartek w Syrii na drodze między Damaszkiem a as-Suwajdą - podała tamtejsza agencja Sana. Przyczyną wypadku była prawdopodobnie nadmierna prędkość. Co najmniej cztery z rannych osób są w stanie ciężkim. Odpowiedz Link
beduinka Policja zdławiła protesty Kurdów w Syrii 06.06.05, 11:17 Policja zdławiła protesty Kurdów w Syrii PAP, 2005-06-06 Policja syryjska użyła w niedzielę gazów łzawiących, by zdławić protesty setek Kurdów syryjskich na ulicach miasta Kameszli, gdzie od kilku dni narasta napięcie, w związku z zabójstwem umiarkowanego kurdyjskiego duchownego. Akcję protestacyjną zorganizowały dwa nielegalne ugrupowania kurdyjskie, domagające się od władz syryjskich przeprowadzenia dochodzenia w sprawie zabójstwa szejka Mohammada Maszuka al-Chaznawiego, który - jak się podkreśla - nie głosił haseł antyrządowych. Świadkowie informują też o późniejszym rabowaniu sklepów kurdyjskich przez ludność arabską, należącą do miejscowego plemienia. "Sądzę, że członkowie tego plemienia zademonstrowali w ten sposób,iż mają dość napięć powodowanych przez ugrupowania kurdyjskie" - powiedział jeden z mieszkańców, Asyryjczyk z pochodzenia. W Syrii mieszka około 2 miliony Kurdów, reprezentowanych przez kilka ugrupowań politycznych, których działalność jest oficjalnie zakazana przez państwo. Domagają się one prawa do nauki w języku kurdyjskim, a także obywatelstwa dla około 200 tys. kurdyjskich bezpaństwowców. Odpowiedz Link
kuchcik77 Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 11:00 Witam, Chciałbym zadać pare pytań, moze oczywistych dla stałych bywalców tutaj.Dziwnym zbiegiem okolicznosci będe przebywał w Turcji w celach zarobkowo- rekreacyjnych i tak myśle ze będac nieopodal Syrii wartałoby tam 'zaglądnąć na pare (7-10) dni. Decyzje o wizycie muszę podjąc jeszcze w Polsce bo wiza jest do dostania tylko w naszej stolicy? Ile trwa procedura i co bedzie potrzebne?(procz tych 50dolcow..) Poniewaz z tego co sie orientuje wiza jest wielokrotna to do Jordanii można sobie pojechac, a jak z terminowoscia tej wizy? Podany jest termin ważności? wjazdu? Co do zwiedzania to zapewne Damaszek i jakies tereny nadmorskie a reszta wyjdzie w praniu ( po poczytaniu waszych wczesniejszych wypowiedzi nt Syrii) dziekuje , pozdrawiam Krzysztof Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 11:15 kuchcik77 napisał: > Witam, > Chciałbym zadać pare pytań, moze oczywistych dla stałych bywalców > tutaj.Dziwnym zbiegiem okolicznosci będe przebywał w Turcji w celach zarobkowo > - > rekreacyjnych i tak myśle ze będac nieopodal Syrii wartałoby tam 'zaglądnąć > na pare (7-10) dni. > Decyzje o wizycie muszę podjąc jeszcze w Polsce bo wiza jest do dostania > tylko w naszej stolicy? > Ile trwa procedura i co bedzie potrzebne?(procz tych 50dolcow..) > Poniewaz z tego co sie orientuje wiza jest wielokrotna to do Jordanii można > sobie pojechac, a jak z terminowoscia tej wizy? Podany jest termin ważności? hej!! ja zawsze biorę wizę jednokrotną i ona kosztuje coś ok. 20-30$ (dokładnie teraz nie pamiętam). Natomiast już w Syrii możesz załatwić wizę powrotną (czyli jeśli wyjeżdżasz z Syrii i do niej chcesz wrócić za równowartość 1$ - ważna przez miesiąc - do załatwienia w urzędzie hidżra wal-dżawazat) Wiza jednokrotna otrzymywana w ambasadzie ważna jest przez 3 miesiące. Tyle czasu masz na wjazd do kraju. Natomiast jeśli jesteś w Syrii dłużej niż dwa miesiące musisz się zarejestrować w urzędzie hidżra wal-dżawazat - mieszczą się one nie tylko w Damaszku ale w prawie każdym większym mieście oprócz zielonych przynosisz do ambasady swoje zdjęcie (czy może dwa - nie pamiętam tego teraz), a także wypełniasz formularz normalnie wizy są gotowe po 3 dniach, ale jeśli ich poprosisz to wydadzą ci tego samego dnia > wjazdu? > Co do zwiedzania to zapewne Damaszek i jakies tereny nadmorskie a reszta > wyjdzie w praniu ( po poczytaniu waszych wczesniejszych wypowiedzi nt Syrii) > dziekuje , pozdrawiam Krzysztof na pewno Aleppo. I tak jadąc z Turcji będziesz przez nie przejeżdżał. A jest to naprawdę wyjątkowe miasto. Tamtejsze suki (bazary) robią wrażenie "Must see" jest też oczywiście Palmira także Crac des Chevaliers Odpowiedz Link
kuchcik77 Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 12:48 dziekuje, co do zwiedzania to te rzeczy o których wspomniałas zapewne zobaczęCrac. Palmyra. Latakia- zastanawiam sie czy pokonywać setki kilometrów do Petry...ps znas zjakies w miare normalne przeloty z Bliskiego Wschodu do Europy w jedna stronę? Hm więc do warszawy w sumie najprawdopodobniej 2x sie pofatyguje bo wniosek wizowy zapewne tzreba osobiscie skladac, wezmę jednorazowa bo moze sie zdarzyc ze do Jordanii czy Libanu nie dotre, a jesli mozna za grosze pzredłużać... Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ... Pozdrawiam. Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 13:55 kuchcik77 napisał: > dziekuje, co do zwiedzania to te rzeczy o których wspomniałas zapewne > zobaczęCrac. Palmyra. Latakia- zastanawiam sie czy pokonywać setki kilometrów > do Petry... Petra jest jak najbardziej warta obejrzenia, ale akurat radziłabym poświęcić ten czas, który teraz masz na dokładniejsze obejrzenie Syrii (Hama, Bosra, Maalula, Ugarit i mjltum innych miejsc), a w Jordanii też jest więcej miejsc do obejrzenia niż tylko Petra, więc lepiej poświęcić na ten kraj trochę wiecej czasu innym razem > ps znas zjakies w miare normalne przeloty z Bliskiego Wschodu > do Europy w jedna stronę? > Hm więc do warszawy w sumie najprawdopodobniej 2x sie pofatyguje bo wniosek > wizowy zapewne tzreba osobiscie skladac, no ale możesz przyjechać po wniosek i od razu go wypełnić i złożyć... jeśli złożysz go w miarę wcześnie rano i grzecznie poprosisz (na twoją korzyść może być mieszkanie w innym mieście) to mógłbyś dostać od ręki a poza tym nie musi być osobiście... możesz napisać dla kogoś upoważnienie (z podaniem numeru jakiegoś dokumentu ze zdjęciem osoby odbierającej)... tak przynajmniej kiedyś dla kumpla, z któym jechałam do Syrii robiłam > wezmę jednorazowa bo moze sie zdarzyc > ze do Jordanii czy Libanu nie dotre, a jesli mozna za grosze pzredłużać... > Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ... > Pozdrawiam. Odpowiedz Link
rasta69 Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 15:38 > Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ... oj nawet nie wyobrazasz sobie ile zachodu. Syryjczycy w Stambule wymagaja list polecajacy od naszego konsula. Uzyskanie takiego listu to wg nich formalnosc, co potwierdzil spotkany tam Meksykanin, ktory w swoim konsulacie dostal wize od reki. No ale oczywiscie Polska to nie byle Meksyk, a nasz (owczesny) konsul Piszczakowski roztoczyl przed nami wizje Syrii, jako ziemii piekielnej z ktorej jesli wraca sie, to tylko w opakowaniu. Czeczenia przy Syrii jawila sie jako kraj milujacy pokoj, spokoj i porzadek. Obywatele Syryjscy mieli trudnic sie porywaniem obcokrajowcow w celch konsumpcyjnych, a ceny miesa bialych Giaurow osiagaly ceny barylki brent po kursie londynskim... W skrocie konsul pokazal nam fige bynajmniej nie jadalną. Kilka tygodni pozniej do konsulatu doszla kartka z Damaszku, nadana przez trzech studentow, raczej calych niz strawionych. Granice przekraczalismy na wariackich papierach na poludnie od Gaziantep w Turcji(dokladniej Kilis), na polnoc od Aleppo (a dokladniej A'zaz). Wiekszosc bialych przekracza granice na wschod od Aleppo (przejscie w Reyhanli), ale my oprocz mapy wschodniej Turcji nie mielismy nic wiecej. Czyli zadnego przewodnika czy mapy Syrii. Za to mielismy duzy zapas glupoty oraz blade pojecie o krajach arabskich. Juz w pasie zony przy granicy mocno zrzedly nam miny. Z jednej strony wysokiego nasypu pole minowe, z drugiej drut kolczasty z uzbrojonymi wiezyczkami. Stosunki miedzy tymi krajami nie sa zbyt wesole, Turecki pogranicznik dlugo dopytywal sie czego wlasciwie szukamy (oraz nasze dolary) w Syrii . Za to syryjscy pograniczycy ochlonawszy z pierwszego szoku(bialego tam pewnie dawno nie widziano), bardzo nam chcieli pomoc. Za kazdym razem inny urzednik podchodzil, machajac naszymi paszportami, z pytaniem: "wiza, yes?", co mialo byc pytaniem o to czy mamy wizy. Odpowiadalismy niezmennie "no" i za kazdym razem ogladalismy frasunek malujacy sie na obliczu rozmowcy, popierany niezmienna sentencja "no wiza, problem!". Po jakichs 3 godzinach zaprosil nas do siebie komendant przejscia. Miniaturka Saddama z obowiazkowym wasem i marsowa mina. Prawie od razu wniesiono jakies arabskie zarcie. My od dwoch tygodni jechalismy na ekonomicznym ekmeku i pomidorach, wiec z miejsca, calkiem dostojnie, rzucilismy sie na jedzenie. Poniewaz byl to nasz pierwszy kontakt z kuchnia arabska, co chwila spozieralismy na gospodarza czy przypadkiem konsumujemy potrawy w odpowiedni sposob. Ogolnie maczalismy wszystko we wszystkim, przegryzajac co chwla listkami miety. Obslugiwal nas dwumetrowy sluzacy w taki sposob jakbysmy cofneli sie do czasow niewolnictwa. Kiedy juz nasycilismy nasze zoladki, przyszla kolej na zaspokojenie ciekawosci komendtanta. Dla naszego gospodarza Polska to w gruncie rzeczy ZSRR. Nie prostowalismy niescislosci, zwlaszcza, ze jego brat studiowal w Kijowie. Skorzystalismy tez z okazji zeby poznac troche realia syryjskie. Wypytalismy o ceny noclegow, przejazdow i miejsc wartych zobaczenia. Zdobylismy tez namiary na hoteliki i hostele w Aleppo, uczylismy sie liczb i podstawowych zwrotow. Kiedy ten temat zostal wyczerpany zaczelismy bawic sie w gre "Panstwa i stolice". My mowilismy kraj europejski a komendant glowil sie nad stolica. Z kolei gospodarz rzucal nazwe kraju arabskiego a my zadziwialismy go znajomoscia stolic(i tu docenilem obowiazkowe wkuwanie na geografie, nazw stolic, krajow, gor i rzek). Krotko mowiac pobilismy go na calej linii. Cala rozmowa trwala ponad 3 godziny. Poniewaz w zab nie kumalismy arabskiego, a gospodarz poslugiwal sie lamana angielszcyzna, z rozbawieniem ogladalem caly cyrk przewracania oczami, nadymania sie i wzdychania podczas poszukiwania odpowiedniego slowka. Jedyny zgrzyt pojawil sie, gdy rozmowa zeszla na 11 wrzesnia, ale przezornie udalismy idiotow a gospodarz nie drazyl tematu. Cala historia zakonczyla sie po 10 godzinach. Podobno przefaksowali nasze paszporty do Damaszku, tam Big General przyklepal sprawe, a my zaplacilismy 22 dolce za wize 2 tygodniowa. Troche sie rozpisalem bo chyba bardziej o ta ostatnia informacje chodzilo :))) pozdrawiam :) Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA-wizy 12.06.05, 15:49 przygoda naprawdę niesamowita ale nie wiem czy kuchcik będzie chciał starać się ją powtórzyć czy raczej zdecyduje się na wizę uzyskaną w syryjskiej ambasadzie w W-wie. Stawiam na opcję drugą Odpowiedz Link
kuchcik77 Re: SYRIA-wizy 13.06.05, 14:46 Wize kupie w Wawie, pofatyguje sie do naszej stolicy, z geografi dobre oceny mialem ale ryzykowac quizu na granicach nie zamierzam. Szukam sobie jedynie pzrelotow z bejrutu badz Damaszku ale w sumie busem do Polksi to jakies 4 dni wiec spoko. hhe Odpowiedz Link
beduinka Re: SYRIA-wizy 13.06.05, 14:56 skontaktuj się z campusem - studenckim biurem ich infolinia to 0801 887 555 Ja z nimi właśnie do Damaszku lub Bejrutu latam Odpowiedz Link
dyinacz Re: SYRIA-wizy 24.08.06, 21:40 Czy mógłbym prosić coś więcej na temat możliwości wyjazdu z Syrii w sytuacji gdy mam wizę jednokrotną. Czytałem na jakimś zagranicznym forum, że załatwienie czegokolwiek we wspomnianym urzędzie imigracyjnym nie jest łatwe. W naszej ambasadzie nie potrafią w ogóle powiedzieć czy możliwy jest wyjazd z Syrii i powrót do niej w sytuacji, gdy ma się wizę jednorazową. Czy jest z tym jakiś kłopot? ______________________________________________ Solidarni z Libanem!!! Odpowiedz Link