monika7123
16.02.12, 22:33
minęły 3,5 roku jego choroby,walki i to już chyba koniec,jest go coraz mniej,chudnie w takim tempie że to aż przeraża,opadł z sił z każdym dniem jest słabszy,nie ma apetytu,kromkę chleba przezuwa pól godziny i to tylko dlatego że mama go pilnuje,jeszcze próbuje,wstaje z łóżka,siada do komputera,jedzie po zakupy..najbardziej boli to że zaczyna popadać w takie odrętwienie,apatię obojętnieje na wszystko dookoła,już nie walczy, poddał się.nawet jego ukochane wnuki już go nie interesują,ani sport którym żył,boże jaki on był zapalony kibic,był bo teraz macha ręką nawet na transmisje biegów Justyny...tak bardzo go kocham :(