Dodaj do ulubionych

Ciekawostki ze świata medycyny i nauki

    • emgoro Związek roślinny niszczy komórki białaczki 09.05.07, 20:04
      Związek obecny w wielu owocach, warzywach oraz w czerwonym winie zabija komórki
      białaczki, oszczędzając zdrowe krwinki - o wynikach amerykańskich badań
      informuje pismo "Journal of Biological Chemistry". Autorzy pracy liczą, że ich
      odkrycie pomoże opracować mniej toksyczne dla pacjentów metody leczenia
      białaczek, nowotworów krwi.

      Białaczki to liczna grupa nowotworów wywodzących się z białych krwinek. W
      trakcie ich rozwoju, w szpiku kostnym dochodzi do powstawania dużych ilości
      nieprawidłowych krwinek, wypierających krwinki zdrowe. Powoduje to takie
      objawy, jak osłabienie, nawracające infekcje, czy skłonność do krwawień. W
      zależności od rodzajów białaczki uzyskuje się różne efekty terapeutyczne.

      "Obecne metody leczenia chorych na białaczki, jak chemioterapia czy
      radioterapia, niszczą również zdrowe komórki i tkanki. Przez to mają wiele
      niepożądanych działań ubocznych, których skutki mogą utrzymywać się przez wiele
      lat" - wyjaśnia jeden z autorów pracy dr Xiao-Ming Yin z Uniwersytetu w
      Pittsburgu. Dlatego naukowcy na całym świecie od lat poszukują bardziej
      specyficznych terapii, które byłyby łagodniejsze dla pacjenta.

      Badacze z zespołu dr Yina prowadzili doświadczenia na komórkach różnych
      białaczek hodowanych w laboratorium. Testowali na nich przeciwnowotworowe
      własności powszechnego składnika warzyw, owoców oraz czerwonego wina - tzw. 3-
      rutynozydu cyjanidyny (C-3-R).

      Należy on do grupy antocyjanów, czerwonych barwników roślinnych. W tym
      przypadku rutynozyd pochodził z jeżyn.

      Okazało się, że po 18 godzinach C-3-R w niższej dawce niszczył ok. 50 proc.
      komórek ludzkiej białaczki z tzw. linii HL-60.

      Natomiast, gdy badacze podwoili dawkę ginęły wszystkie komórki białaczki.
      Związek wykazywał podobne działanie wobec innych rodzajów białaczek, jak
      również wobec komórek chłoniaków, nowotworów układu odporności. Nie niszczył
      natomiast zdrowych komórek krwi, podkreślają naukowcy.

      Jak tłumaczą, C-3-R zabijał komórki nowotworów wywołując w nich procesy
      samobójczej śmierci, tzw. apoptozy. Co ciekawe, w komórkach zdrowych C-3-R
      działa jak przeciwutleniacz, neutralizując wolne rodniki, cząsteczki bardzo
      toksyczne dla komórek i tkanek. Natomiast w komórkach białaczek i chłoniaków
      związek ten paradoksalnie przyczynia się do gromadzenia wolnych rodników i na
      tej drodze aktywuje apoptozę.

      Autorzy pracy uważają, że dzięki tak zróżnicowanym efektom działania związek
      może stać się wybiórczym lekiem przeciwnowotworowym. Najpierw trzeba będzie
      jednak sprawdzić jego przeciwnowotworowe własności w testach na zwierzętach,
      zaznaczają.

      źródło Zdrowie.Onet.pl
      zdrowie.onet.pl/1407023,2056,,,,zwiazek_roslinny_niszczy_komorki_bialaczki,ciekawostki.html
      • emgoro Lek na cukrzycę poprawia skuteczność chemioterapii 09.05.07, 20:06
        Lek na cukrzycę znacznie poprawia skuteczność chemioterapii nowotworów

        Powszechnie stosowany lek na cukrzycę o nazwie roziglitazon może znacznie
        zwiększyć skuteczność chemioterapii różnych nowotworów - zaobserwowali naukowcy
        z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Cancer Cell".

        Badacze z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie (stan Massachusetts) doszli
        do takich wniosków po wykonaniu testów na hodowlach komórek wywodzących się z
        różnych nowotworów złośliwych oraz na myszach, którym pod skórę przeszczepiano
        ludzkiego raka jajnika lub raka płuc. Zastosowali powszechne w chemioterapii
        raka pochodne platyny - cisplatynę, karboplatynę i oksaliplatynę. Leki te
        hamują podziały komórek raka poprzez uszkadzanie ich DNA.

        Każdą z pochodnych platyny testowano osobno, jak i w połączeniu z
        roziglitazonem, lekiem, który podaje się chorym na cukrzycę typu II w celu
        kontroli poziomu glukozy we krwi. Wzmacnia on wrażliwość tkanek organizmu na
        insulinę - hormon regulujący metabolizm glukozy.

        Jak tłumaczy biorący udział w badaniach dr Bruce Spiegelman, działanie
        roziglitazonu polega na aktywacji receptorów komórkowych o nazwie PPAR-gamma.
        Wcześniejsze doświadczenia zespołu Spiegelmana sugerowały, że niektóre związki
        aktywujące te receptory (np. roziglitazon i spokrewniony z nim pioglitazon)
        mogą hamować podziały komórek nowotworowych. Jednak roziglitazon stosowany
        samodzielnie nie sprawdził się jako lek przeciwnowotworowy.

        Teraz okazało się, że może on dramatycznie zwiększać przeciwnowotworowe
        własności pochodnych platyny. Dzięki kombinacji z roziglitazonem leki te
        hamowały wzrost nowotworów u myszy trzykrotnie skuteczniej, niż gdy podawano je
        osobno.

        Najlepsze efekty dawało połączenie roziglitazonu z karboplatyną. Gdy podawano
        ją samodzielnie wzrost komórek raka ulegał zahamowaniu o 60 proc., a gdy z
        lekiem na cukrzycę - aż o 80 proc. Co więcej, kombinacja ta ograniczała aż o 90
        proc. wzrost komórek raka jajnika opornych na chemioterapię.

        "Nasze badania wskazują, że aktywacja receptora PPAR-gamma w dramatyczny sposób
        wzmaga przeciwnowotworowe właściwości karboplatyny" - komentują autorzy pracy.
        Doświadczenia ujawniły, że pod wpływem leku na cukrzycę spada aktywność genu
        metalotioneiny. Metalotioneina jest małym białkiem, które odpowiada za
        gromadzenie się w komórkach toksycznych metali. Mutacje w kodującym ją genie
        uważa się za istotną przyczynę powstawania oporności nowotworów na pochodne
        platyny.

        Zdaniem badaczy, najnowsze odkrycie rodzi nadzieję na poprawę skuteczności
        leczenia wielu ludzkich nowotworów złośliwych, które stopniowo uodparniają się
        na działanie pochodnych platyny. Zalicza się tu m.in. raka płuc i raka jajnika.
        Wydaje się też, że dzięki roziglitazonowi można będzie zastosować pochodne
        platyny w leczeniu innych nowotworów, na które dotychczas leki te nie działały.
        Kombinacja karboplatyny z lekiem na cukrzycę aż o 70 proc. hamowała wzrost raka
        jelita grubego, którego przeważnie nie leczy się pochodnymi platyny. Metoda ta
        dawała też dobre efekty terapeutyczne u myszy, u których chemicznie wywoływano
        raka jelita grubego.

        Naukowcy z zespołu dr Spiegelmana liczą, że jeszcze w tym roku uda im się
        rozpocząć wstępne testy nowej metody na pacjentach z rakiem płuc, rakiem
        jajników oraz mięsakami, czyli nowotworami rutynowo leczonymi pochodnymi
        platyny.

        Jeśli pilotażowe testy dadzą obiecujące wyniki, konieczne będzie porównanie
        kombinacji karboplatyna-roziglitazon ze standardową chemioterapią wśród setek
        pacjentów chorych na raka, podkreślają badacze.

        źródło Zdrowie.Onet.pl
        zdrowie.onet.pl/1409231,2056,,,,lek_na_cukrzyce_znacznie_poprawia_skutecznosc_chemioterapii_nowotworow,ciekawostki.html
        • emgoro Zapalenie wątroby C związane z ryzykiem chłoniaka 09.05.07, 20:08

          Osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C (wirusem HCV) mają podwyższone
          ryzyko zachorowania na nowotwór układu odporności, zaliczany do chłoniaków -
          wynika z najnowszych amerykańskich badań, o których informuje pismo "Journal of
          the American Medical Association".

          Wirus HCV jest najgroźniejszym spośród 5 znanych wirusów wywołujących
          przewlekłe zapalenie wątroby. Po zakażeniu komórek wątroby HCV może się w nich
          rozwijać przez kilkanaście lat nie dając żadnych wyraźnych objawów. Stopniowo
          uszkadza on jednak tkankę wątroby prowadząc do zwłóknienia, marskości, a nawet
          raka tego narządu.

          Jest przenoszony z człowieka na człowieka głównie za pośrednictwem zakażonej
          krwi - w czasie operacji, transfuzji, dializ, wykonywania tatuażu, piercingu
          czy akupunktury, jak również podczas stosunku płciowego. Ocenia się, że na
          świecie żyje około 170 mln osób zakażonych wirusem HCV. Infekcja ta jest
          obecnie uważana za główną przyczynę zachorowań na raka wątroby.

          Teraz naukowcy z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem oraz z
          Baylor College of Medicine zaobserwowali, że osoby zakażone wirusem HCV mają
          podwyższone ryzyko zachorowania na chłoniaki nieziarnicze. Jest to grupa
          nowotworów wywodzących się z komórek układu odporności - limfocytów. Rozwijają
          się powoli, ale często są nowotworami złośliwymi, dającymi przerzuty. Powodują
          obniżenie zdolności organizmu do zwalczania infekcji.

          Dane do analizy zebrano w grupie ponad 700 tys. weteranów wojennych, którą w 97
          proc. stanowili mężczyźni, głównie biali. Ich średnia wieku wynosiła 52 lata. W
          badanej grupie ponad 146 tys. osób było zakażonych HCV. Stan zdrowia pacjentów
          śledzono przez ponad 5 lat. W tym czasie odnotowywano wszystkie przypadki
          zachorowania na chłoniaki.

          Okazało się, że infekcja HCV podnosi średnio o 20-30 proc. ryzyko zachorowania
          na chłoniaka nieziarniczego. Ryzyko niektórych chłoniaków z tej grupy rosło
          znacznie bardziej - np. rzadkiego, mało złośliwego chłoniaka o nazwie
          makroglobulinemia Waldenstroma nawet o 300 proc.

          "Przyczyny powstawania chłoniaków są ciągle niedostatecznie poznane, dlatego
          ustalenie ich może być pierwszym krokiem na drodze do znalezienia skutecznych
          metod zapobiegania tym nowotworom i zmniejszenia śmiertelności z ich powodu" -
          komentuje dyrektor Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, John E. Niederhuber.

          Ze statystyk wynika, że w Polsce chłoniaki nieziarnicze stanowią 4-5 proc.
          nowotworów złośliwych, a zapadalność na nie ma tendencję wzrostową, podobnie
          jak w innych krajach uprzemysłowionych.

          Zdaniem biorącego udział w badaniach Erica A. Engelsa, najnowsze odkrycie
          sugeruje, że osoby zakażone HCV powinny częściej przechodzić badania kontrolne
          pod kątem obecności zmienionych nowotworowo limfocytów. Pozwoliłoby to
          wcześniej wykrywać chłoniaki w tej grupie pacjentów i skuteczniej hamować
          postępy choroby.

          Autorzy pracy zastrzegają, że uzyskane przez nich wyniki trzeba będzie jeszcze
          zweryfikować w badaniach na innych grupach osób. Naukowcy liczą, że dalsze
          prace nad tym zagadnieniem pozwolą lepiej zrozumieć związek między HCV a
          ryzykiem chłoniaka.

          źródło Zdrowie.Onet.pl
          zdrowie.onet.pl/1409459,2056,,,,wirus_zapalenia_watroby_typu_c_zwiazany_z_ryzykiem_chloniaka,ciekawostki.html
          • emgoro Białko odpowiadające za nawroty raka prostaty 11.05.07, 18:07

            Białko, które odpowiada za nawroty zaawansowanego raka prostaty u mężczyzn
            leczonych terapią hormonalną, zidentyfikowali badacze z USA. Artykuł na ten
            temat zamieściło pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences".

            Guzy prostaty należą do najczęstszych rodzajów raka u mężczyzn, szczególnie
            tych w starszym wieku. Ich wzrost jest pobudzany przez męskie hormony płciowe
            (androgeny) dlatego w większości przypadków można go blokować za pomocą terapii
            hormonalnej. Polega ona na ograniczeniu wpływu androgenów na wzrost komórek
            raka. Można to osiągnąć bądź hamując produkcję androgenów w jądrach, bądź
            blokując receptory tych hormonów obecne w komórkach prostaty.

            Jednak w niektórych przypadkach po kilku latach dochodzi do uodpornienia się
            raka prostaty na androgeny. Dzieje się tak z powodu modyfikacji receptorów
            androgenowych, które stają się nadaktywne i pobudzają podziały komórek raka
            niezależnie od stężenia męskich hormonów. Wówczas rak prostaty nawraca mimo
            stosowania terapii hormonalnej.

            Teraz naukowcy z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill odkryli, jak
            dochodzi do niefortunnej modyfikacji receptorów androgenowych. Okazało się, że
            winna wszystkiemu jest cząsteczka Ack1, należąca do rodziny tzw. kinaz
            tyrozynowych, białek regulujących wzrost i podziały komórek.

            Jak wykazały eksperymenty prowadzone przez dr Nupama P. Mahajana, Ack1
            przyczynia się do nawrotów raka poprzez chemiczną modyfikację nieaktywnego
            receptora dla androgenów w jądrze komórek prostaty. Modyfikacja ta polega na
            przyłączaniu do receptora grup fosforanowych (tzw. fosforylacja), co prowadzi
            do jego aktywacji.

            "W ten sposób Act1 zmienia właściwości komórek prostaty - z komórek, które do
            wzrostu potrzebują sygnału od androgenów, w komórki, które stają się niezależne
            od tych hormonów i zaczynają się dzielić w sposób niekontrolowany" - tłumaczy
            biorący udział w badaniach dr Shelton Earp.

            Zdaniem badacza, w ten sposób białko Act1 może przyczyniać się do nawrotów
            przynajmniej części raków prostaty.

            Część doświadczeń została wykonana na myszach niezdolnych do produkcji
            androgenów. Przeszczepiano im ludzkiego raka prostaty. Okazało się, że gdy
            komórki nowotworu zawierały aktywne białko Act1, guzy rosły bardzo agresywnie,
            mimo że gryzonie nie wytwarzały męskich hormonów płciowych. "To oddaje
            sytuację, która ma miejsce u pacjentów leczonych terapią hormonalną" -
            komentuje dr Earp.

            Badacz uważa, że odkrycie jego zespołu pomoże opracować nowe metody leczenia
            pacjentów, u których dochodzi do nawrotów raka prostaty. Jest to ważne, gdyż
            stosowana w tych przypadkach chemioterapia przedłuża życie chorych zaledwie o
            kilka miesięcy.

            źródło Zdrowie.Onet.pl
            zdrowie.onet.pl/1410092,2056,,,,zidentyfikowano_bialko_ktore_odpowiada_za_nawroty_raka_prostaty,ciekawostki.html
    • emgoro Co może przynieść XXI wiek w medycynie? 14.05.07, 09:11
      Szczepionki przeciw różnym chorobom zawarte w ziemniakach, sałacie lub marchwi
      oraz przeszczepianie człowiekowi narządów od świni domowej - to przykłady tego,
      co zaoferuje ludziom nowoczesna medycyna XXI wieku. "Co może przynieść XXI wiek
      w medycynie? Fakty i nadzieje" to tytuł wykładu, który wygłosił w Warszawie
      prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, prof. Andrzej Steciwko.
      Profesor przedstawił najważniejsze wnioski z referatów wygłoszonych przez
      specjalistów na tegorocznym kongresie Top Medical Trends w Poznaniu. W
      kongresie tym wzięło udział ponad 2200 polskich lekarzy.

      BĘDZIE CO LECZYĆ

      Opracowywanie nowych i skutecznych metod leczenia jest obecnie konieczne -
      podkreślają lekarze.

      Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), aż 300 milionów ludzi jest
      obecnie zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV). 42 miliony to
      nosiciele wirusa HIV. Na AIDS zmarło do tej pory ok. 20 milionów osób, a za 15
      lat liczba ofiar AIDS przekroczy najprawdopodobniej 70 milionów. Dużym
      problemem są też choroby układu oddechowego. WHO szacuje, że za 10 lat z powodu
      astmy i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) będzie umierało o 30
      proc. więcej osób niż obecnie.

      Dane wyłącznie dla Polski są równie niepokojące. Aż 9 milionów Polaków ma
      nadciśnienie tętnicze, 4 miliony - przewlekłą chorobę nerek, a 1 milion -
      chorobę niedokrwienną serca. Z powodu złośliwych nowotworów umiera co roku 85
      tys. Polaków, a 120 tys. zapada na jakiś nowotwór. Duży procent Polaków to
      ludzie w wieku podeszłym - 4 mln obywateli to osoby, które przekroczyły 65. rok
      życia.

      SZCZEPIONKI W ŻYWNOŚCI

      Ważnym kierunkiem badań jest obecnie "wytwarzanie" - przy pomocy technik
      biotechnologii - roślin, które zawierałyby w sobie szczepionki przeciw chorobom
      bakteryjnym i wirusowym. Takie rośliny, zawierające w sobie szczepionkę, byłyby
      bardzo wydajną i tanią formą profilaktyki - podkreślił prof. Steciwko.

      Szczepionki mogłyby być zawarte np. w ziemniakach, sałacie, marchwi, orzeszkach
      ziemnych, ziarnach ryżu lub kukurydzy. Chroniłyby np. przed wścieklizną,
      Helicobacter pylori, wirusem zapalenia wątroby typu C, czy wirusem brodawczaka
      ludzkiego.

      Badaniami nad takimi szczepionkami zajmuje się m.in. polski naukowiec,
      pracujący w USA znany wirusolog, prof. Hilary Koprowski.

      SZCZEPIONKI PRZECIW NOWOTWOROM

      "Z »punktu widzenia« organizmu nowotwór jest obcym zbiorem komórek, który
      rozwija się kosztem komórek prawidłowych, zabierając przestrzeń życiową,
      podkradając substancje odżywcze i zaburzając metabolizm zdrowych komórek" -
      tłumaczył prof. Steciwko. Jak wyjaśnił, "teoretycznie można by potraktować
      kolonie komórek nowotworowych jak atakujące mikroorganizmy, a zatem system
      odpornościowy powinien je rozpoznać i zniszczyć". Tak narodziła się idea
      szczepionek przeciwnowotworowych.

      W opracowaniu znajdują się obecnie 2 typy szczepionek przeciwnowotworowych:
      profilaktyczne - zapobiegające pojawieniu się nowotworu, i terapeutyczne -
      które mają służyć redukcji, a następnie eliminacji istniejących zmian
      nowotworowych, poprzez stymulację układu odpornościowego gospodarza do
      rozpoznawania antygenów komórek nowotworowych.

      Naukowcy znają od dawna związek niektórych wirusów z nowotworami. Wiadomo na
      przykład, że zakażenie wirusami HBV i HCV może przyczynić się do rozwoju
      nowotworu wątroby, zaś zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) do rozwoju
      raka szyjki macicy.

      Celem szczepionki profilaktycznej jest wykształcenie w zdrowym organizmie
      odporności przeciw patogenowi odpowiedzialnemu za rozwój procesu nowotworowego -
      tłumaczył prof. Steciwko. - Dzięki tej odporności organizm jest w stanie
      zwalczać zakażenie, nie dopuszczać do jego rozwoju, co zmniejsza ryzyko
      zachorowania na raka związanego z daną infekcją. Znane są już tego typu
      szczepionki stosowane wobec wirusów HPV i HBV.

      NADZIEJA W GENETYCE

      W leczeniu chorób nowotworowych próbuje się wykorzystać także terapię genową.
      Chodzi np. o wprowadzenie do komórek nowotworowych genów samobójczych. Próby
      takie były już podejmowane w przypadku czerniaka złośliwego.

      Naukowcy pracują także nad szczepionkami DNA. Technika ta łączy w sobie
      elementy terapii genowej i modulacji układu odpornościowego za pomocą
      szczepień. Obecnie prowadzi się badania nad szczepionkami DNA m.in. przeciwko:
      wirusowi HIV, wirusom opryszczki, zapalenia wątroby typu B, grypy, a także
      przeciw wściekliźnie, malarii i gruźlicy.

      "Szczepionki DNA to zazwyczaj koliste plazmidy, które zawierają geny kodujące
      antygeny konkretnych patogenów, przeciwko którym chcemy uzyskać odporność. Taki
      materiał, podawany zazwyczaj domięśniowo, prowadzi do ekspresji obcych genów,
      które zawiera. Na produkowane białka reaguje układ odpornościowy, jak w
      przypadku zakażenia, dając dzięki temu odporność przeciwko konkretnym
      antygenom" - wyjaśnił prof. Steciwko.

      NARZĄDY OD ŚWIŃ

      Ważnym celem medycyny ma być pozyskiwanie nowych, zdrowych narządów. szansą na
      to mają być m.in. komórki macierzyste. Dają one początek wszystkim możliwym
      tkankom, a zatem można je wykorzystać przy regeneracji uszkodzonych tkanek i
      narządów. Przykład - z komórek szpiku kostnego uzyskuje się inne komórki, np.
      komórki mięśnia sercowego.

      Dodatkowo, w ciągu 10 lat możliwe stać się ma przeszczepianie człowiekowi
      narządów od świni domowej - mówił profesor. Chodzi o tzw. przeszczepy
      ksenogeniczne, polegające na przeniesieniu tkanki lub narządu między osobnikami
      różnego gatunku. Człowiekowi można by wszczepić na przykład wątrobę świni, jej
      nerki, serce czy płuca.

      Dlaczego świnia, a nie na przykład małpa? Dlatego, że w narządach świni
      zachodzą podobne do ludzkich przemiany biochemiczne, poza tym wielkość
      świńskich narządów zbliżona jest do narządów ludzi - tłumaczył profesor. - Poza
      tym organizmy małp są atakowane przez zbyt wiele wirusów; dlatego małpie
      narządy byłyby niebezpieczne dla człowieka.

      źródło Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1534002,16,1,0,120,686,item.html
      • emgoro Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 14.05.07, 09:12
        Porowate krzemionkowe nanobomby być może już niebawem staną się alternatywą dla
        dziś stosowanych metod walki z rakiem.
        Materiał ten, dzięki swym właściwościom, nadaje się do wykorzystania w nowej
        odmianie fotodynamicznej terapii antynowotworowej - informuje "Journal of
        Materials Chemistry".

        - W ostatnich latach w wielu laboratoriach na świecie prowadzone są badania nad
        nową formą walki z nowotworami - terapią fotodynamiczną (PDT, ang. Photodynamic
        therapy), która opiera się na generowaniu znacznej ilości reaktywnych czynników
        tlenowych (ROS, ang. reactive oxygen species). Jednym z nowszych odkryć
        naukowców było zastosowanie nanorurek węglowych w nowego typu terapii PDT,
        polegającej na generowaniu lokalnych efektów termicznych. Niestety, metoda ta
        jest obarczona pewnymi skutkami ubocznymi wynikającymi z pojawiania się dość
        dużej ilości reaktywnych form tlenowych - mówi doktor Wan In Lee z koreańskiego
        Inha University. Nowa terapia fotodynamiczna polega na lokalnym niszczeniu
        zmienionych nowotworowo komórek poprzez dostarczenie do właściwej (chorej)
        komórki czynnika, który pod wpływem np. światła bliskiej podczerwieni (NIR,
        ang. near-infrared), o długości fali od 780 do 1400 nm i mocy zaledwie do 3,5
        W, zwiększa swoją temperaturę powierzchniową, by poprzez podgrzanie wnętrza
        komórki, zniszczyć ją. Przegrzana komórka wręcz eksploduje.

        Koreańscy naukowcy odkryli, iż odpowiednio przygotowany porowaty krzemionkowy
        materiał, naświetlony lampą świecącą w podczerwieni, znacząco zwiększa swoją
        temperaturę powierzchniową. Teoretycznie, właściwości "terapeutyczne" porowatej
        krzemionki są zbliżone do właściwości nanorurek węglowych, jednocześnie podczas
        aktywowania krzemionkowych nanobomb powstaje znacznie mniej reaktywnych form
        tlenowych, które mają tendencję do akumulacji w organizmie żywym i niszczenia
        również zdrowych komórek.

        Wyniki eksperymentów przeprowadzonych przez koreańskich naukowców z Inha
        University wskazują, że 30-sekundowy okres naświetlania, lampą świecącą w
        podczerwieni, krzemionkowego materiału powoduje wzrost temperatury powierzchni
        tego materiału o 30 stopni Celsjusza. Gdy czas ten zostanie wydłużony do 240
        sekund, temperatura porowatej krzemionki osiąga 90 stopni Celsjusza!

        Choć, jak zauważają naukowcy, opracowany przez nich nowy krzemionkowy materiał
        idealnie nadaje się do wykorzystania w terapii fotodynamicznej, to jednak
        możliwość jego zastosowania w lecznictwie wymaga jeszcze wielu badań, w tym
        dokładnego określenia toksyczności materiału oraz sposobu interakcji z żywymi
        komórkami ludzkimi.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1533999,16,1,0,120,686,item.html
        • emgoro Polska w ogonie rankingu dostępności leków na raka 14.05.07, 09:17
          Polska w ogonie rankingu dostępności leków na raka

          Polska, Czechy, Wielka Brytania, Nowa Zelandia i RPA znajdują się na szarym
          końcu listy państw uszeregowanych pod względem dostępności leków onkologicznych
          nowej generacji - wynika z opublikowanego na łamach "Annals of Oncology"
          studium autorstwa naukowców z Karolinska Institutet i Stockholm School of
          Economic. Na czele rankingu znajdują się: Austria, Francja, Szwajcaria i USA.
          Szwedzcy badacze przeanalizowali sprzedaż 67 medykamentów w 25 krajach. Ich
          zdaniem, dostarczanie pacjentom nowoczesnych preparatów szybko i w dużych
          ilościach przekłada się na odsetek przeżyć 5-letnich, które we Francji wynoszą
          71% (kobiety) i 53% (mężczyźni), podczas gdy w W. Brytanii - odpowiednio 53% i
          43%.

          - Wprowadzanie nowych leków częściowo wyjaśnia te różnice. Oczywiście, to nie
          jedyne wyjaśnienie, ale daje ono więcej niż odwołanie się do postępów w
          radioterapii i chirurgii - powiedział przewodzący badaniom dr Bengt Jonsson,
          dyrektor Ośrodka Ekonomii Zdrowia w Stockholm School of Economics.

          Największe różnice w absorpcji - mierzone liczbą pacjentów objętych terapią i
          czasem, w jakim wprowadzono preparat na rynek, licząc od rozpoczęcia produkcji -
          odnotowano w grupie leków na raka jelita i raka płuc (bewacizumab, cetuksymab,
          erlotynib i pemetreksed).

          I tak np. absorpcja bewacizumabu w USA jest 10 razy większa niż w Europie. W
          samej Europie absorpcję powyżej średniej odnotowano we Francji i w Niemczech,
          podczas gdy we Włoszech i W. Brytanii i jest ona "bardzo mała" - piszą szwedzcy
          badacze.

          Także absorpcja erlotynibu jest 10 razy większa w USA niż w Europie.
          Trzykrotnie średnią europejską przekraczają Niemcy, tymczasem znacznie gorsza
          sytuacja jest w Australii, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Polsce.

          Wprowadzenie trastuzumabu na rynek brytyjski jesienią 2000 roku nastapiło
          niemal 2 lata po jego wdrożeniu w USA oraz rok po debiucie w Szwajcarii i
          Francji.

          Dr Jonsson powiedział: - Mamy nadzieję, że ten raport zainspiruje władze, by
          podjęły działania mające na celu zniwelownie tych nierówności, tak by
          dostępność innowacynych leków przeciwnowotworowych nie zależała od miejsca
          zamieszkania pacjenta.

          - Badania nad rakiem rozwijają się i w najbliższych latach pojawią się nowe
          leki i nowe terapie - dodaje Jonsson. - Poszczególne kraje muszą pilnie zająć
          się kwestią, jak zamierzają włączać nowe leki w obręb swoich systemów
          zdrowotnych i płacić za nie.

          Publikacja studium zbiega się w czasie z dwudniową konferencją w Londynie
          poświęconą najnowszemu frontowi walki z rakiem, jaki stała się Afryka. Bowiem
          choć rak postrzegany jest jako choroba krajów rozwiniętych, rośnie też liczba
          zachorowań w najbiedniejszych krajach świata.

          Według danych Międzynarodowej Agencji ds. Badań nad Rakiem (podległej Światowej
          Organizacji Zdrowia), ponad 70% z 7,6 mln zgonów z powodu raka na świecie w
          2005 r. zanotowano w krajach o niskich i średnich dochodach. Szacuje się, że
          liczba tych zgonów będzie rosnąć i w 2015 r. osiągnie 9 mln, zaś w 2030 r. -
          11,4 mln.

          źródło Medycyna Praktyczna - portal dla lekarzy
          www.mp.pl/kurier/?aid=32777
          • emgoro Przeżywalność w przypadku raka podwoiła się 16.05.07, 14:14
            Szanse na przeżycie 10 lat od chwili zdiagnozowania raka podwoiły się w ciągu
            30 lat - poinformowała brytyjska organizacja charytatywna prowadząca badania
            nad rakiem Cancer Research UK.
            Przeżywalność, w zależności od typu raka jest bardzo zróżnicowana, ale
            przeciętnie pacjent ze zdiagnozowanym rakiem ma 46,2 procent szans przeżycia 10
            lat - informuje Cancer Research UK.

            30 lat wcześniej szanse te oceniano na 23,6 procent.

            Dane, obejmujące trzydzieści lat, od 1971 do 2001 roku, zestawił profesor
            Michel Coleman i jego zespół z londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny
            Tropikalnej.

            Pięcioletnia przeżywalność chorych na wszystkie typy raka łącznie wzrosła z 28
            procent w 1971 roku do 49,6 procent do 2001 roku.

            Przeżywalność w przypadkach raka trzustki i płuc nadal jest niska, ale w
            przypadkach zachorowań na raka piersi zwiększyła się znacząco - powiedział
            Coleman.

            Według niego niemal dwie trzecie kobiet, u których wykrywa się obecnie raka
            piersi, mają szanse przeżycia co najmniej 20 lat.

            Na przeżycie pięciu lat może liczyć 2,5 procent chorych na raka trzustki i 95
            procent chorych na raka jąder.

            Według Cancer Research wydłużenie okresu przeżywalności zależy od jak
            najwcześniejszego zdiagnozowania, programów badań przesiewowych, szerszego
            wykorzystania metod wyspecjalizowanej chirurgii i postępów chemio- i
            radioterapii.

            źródło Onet.pl
            wiadomosci.onet.pl/1535839,16,1,0,120,686,item.html
            • emgoro Chemoprewencja - wyprzedzić raka 16.05.07, 14:16
              Problem choroby nowotworowej, mimo wieloletnich badań i dużych nakładów
              finansowych, wciąż nie jest rozwiązany, a statystyki śmiertelności nie
              zmieniają się znacząco. Niewątpliwie jednak postęp w poznaniu molekularnych
              podstaw kancerogenezy został osiągnięty" - mówi prof. dr hab. Wanda Baer-
              Dubowska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

              Równolegle do prób wygenerowania skutecznego leku na raka, naukowcy wypracowali
              koncepcję zapobiegania nowotworom w najwcześniejszych fazach ich indukcji.
              Także polscy badacze mają swój wkład w pracach nad skuteczną chemoprewencją.
              Okazuje się, że prototypów dla rozwiązań farmakologicznych warto szukać w
              naturze. Choć nikt nie leczy nowotworów "marchewką", wiadomo na pewno, że
              substancje zawarte w warzywach i owocach mogą mieć ogromne znaczenie dla
              ochrony organizmu przed rakiem.

              Zanim wystąpią objawy kliniczne
              Jak przypomina prof. Baer-Dubowska, dzięki programowi "wojny z rakiem", który w
              latach 60-tych zatwierdził Kongres amerykański, osiągnięto znaczący postęp w
              zrozumieniu molekularnych podstaw indukcji nowotworów. U progu XXI wieku
              wydawało się, że wynalezienie leku jest bardzo bliskie. Tymczasem trzy czwarte
              z nowo opracowanych leków nie wpłynęło na statystyki, a koszty leczenia wzrosły.
              "Pojawiło się zatem pytanie - w jakim kierunku powinniśmy pójść dalej" - mówi
              profesor. "Pomysł, aby usuwać ze środowiska czynniki kancerogenne, okazał się
              utopijny, ponieważ jest ich zbyt wiele. Chemoprewencja ma charakter protekcji,
              czyli ochrony przed działaniem czynników szkodliwych" - tłumaczy na wstępie.
              Zaznacza, że choroba nowotworowa nie jest zdarzeniem, które pojawia się nagle.
              Ten proces u człowieka trwać możne nawet dwadzieścia lat, podczas których
              nawarstwiają się zmiany związane się z zaburzeniami genotypu jak i
              epigenetyczne. "Kiedy pacjent zgłasza się do lekarza, zmian jest już bardzo
              dużo. Bywa, że terapia - taka jak chemioterapia - nie do końca jest skuteczna,
              ponieważ jest już zbyt wiele celów, które należałoby zaatakować"- zauważa
              profesor.

              Według naukowych definicji, chemoprewencja to ingerencja w możliwie
              najwcześniejsze etapy procesu nowotworowego, kiedy nie ma jeszcze żadnych
              symptomów. Ta koncepcja zakłada, że powinno się zahamować albo odwrócić proces
              chorobowy, bądź co najmniej go spowolnić - za pomocą syntetycznych albo
              naturalnych związków chemicznych.

              Naturalne i syntezowane substancje ochronne
              Związki syntetyczne to m.in. retinoidy, czyli pochodne witaminy A, albo
              niesteroidowe leki przeciwzapalne, jak na przykład aspiryna czy grupa
              inhibitorów cyklooksygenazy drugiej (okazało się, że przy długim stosowaniu
              wykazuje niekorzystne efekty uboczne dla układu krążenia). Inna grupa
              substancji to polifenole - składniki występujące w naturalnej diecie, które w
              wielu układach eksperymentalnych wykazały możliwość hamowania procesu
              nowotworowego.
              "Polifenole to nie jedyne takie związki. Już w latach 70-tych w USA badano
              brokuły i zawarte w nich organiczne związki siarki, które mają podobne
              właściwości" - zaznacza prof. Baer-Dubowska.

              Składniki czynne znajdujące się w owocach i warzywach nazywane są
              nieodżywczymi, ponieważ w przeciwieństwie do np. witamin, które biorą udział w
              metabolizmie, nie są one wymagane do przemian metabolicznych. "Przez wiele lat,
              w procesach przygotowywania produktów warzywno-owocowych starano się tych
              związków pozbyć.

              Dziś wiadomo, że mogą one mieć korzystne działanie nie tylko w prewencji
              nowotworów, ale i chorób układu krążenia" - mówi badaczka. Jak dodaje, związki
              te są na ogół produkowane przez rośliny jako ochrona przed atakującymi je
              patogenami.

              Dla kogo chemoprewencja?
              Zdaniem prof. Baer-Dubowskiej, chemoprewencję można stosować na wielu
              poziomach. Po pierwsze - w najszerszej populacji, jako ogólne zalecenie
              wzbogacania diety w warzywa i owoce. Po wtóre - do osób narażonych na większe
              ryzyko raka. Mogą to być osoby, które przebywają w środowisku obfitującym w
              związki powodujące rozwój nowotworu, nazywane kancerogenami. Ryzyko można
              również określić analizując profil genetyczny.

              Kolejna grupa, do której adresowana jest chemoprewencja, to osoby z objawami
              przedklinicznymi. Następna - pacjenci po terapii, narażeni na wtórne nowotwory.
              Wreszcie - chorzy w trakcie leczenia, którym zaleca się terapię wspomaganą.
              Wiele leków przeciwnowotworowych, na przykład antycykliny, wywołuje
              niekorzystne objawy uboczne, jak uszkodzenie mięśnia sercowego. Okazuje się, że
              pewne składniki jadalnych owoców i warzyw może te objawy usuwać lub łagodzić.
              Nie jest to jednak leczenie, ale wspomaganie terapii.

              Wskazówki praktyczne
              Przykładem wykorzystania wiedzy o antynowotworowym działaniu polifenoli jest
              zastosowanie resweratrolu. Jak wyjaśnia prof. Baer-Dubowska, znajduje się on
              m.in. w skórce czerwonych winogron. "Jest też w skórce orzeszków ziemnych,
              jednak winogrona budzą największe zainteresowanie. Resweratrol zawarty w
              czerwonym winie to forma chemoprewencji, która wielu ludziom bardzo odpowiada" -
              mówi badaczka.

              W 1997 roku potwierdzono antynowotworowe działanie resweratrolu w modelu mysim.
              Od tej pory ukazało się szereg prac naukowych na ten temat. W tej chwili ten
              związek znajduje się na etapie badań przedklinicznych.

              Jak zapewnia profesor, polifenole można traktować jako prototypy przyszłych
              leków. Z drugiej strony, może to być stosunkowo łatwa do zastosowania
              profilaktyka żywieniowa.

              W 2006 roku zespół polskich naukowców koordynowany przez prof. Włodzimierza
              Grajka z Akademii Rolniczej w Poznaniu ukończył badania, których tematem była
              zawartość antyoksydantów i ich działanie biologiczne w żywności.

              "Między innymi badaliśmy tam sok z buraków i aronii. Podczas badań okazało się,
              że sok z buraka, może chronić wątrobę przed działaniem czynników toksycznych.
              Przeprowadziliśmy również wstępne badania dotyczące wspomaganej terapii przy
              pewnych lekach przeciwnowotworowych. Buraki są tradycyjnym elementem naszej
              diety, wiec łatwo je stosować w prewencji" - mówi prof. Baer-Dubowska,
              członkini zespołu naukowego.

              "W ramach tego grantu badaliśmy także sok z jabłek" - dodaje, przypominając, że
              niedawno wielkie uznanie naukowców z całego świata wzbudziła praca prof. Jana
              Oszmiańskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu poruszająca tę właśnie
              kwestię. Okazało się, że mętny sok z jabłek zawiera polimeryczne procyjanidyny,
              które mogą być odpowiedzialne za hamowanie nowotworów jelita grubego.

              W praktyce nie ma jednoznacznych wytycznych co do prewencyjnej diety. Jednak
              sugestie naukowców są klarowne - wzbogacenie diety w owoce i warzywa nie jest
              może spektakularne, ale z pewnością celowe. Powrót do klasycznej diety - z
              burakami i tradycyjną w kuchni polskiej kapustą, znajduje podstawy naukowe.
              Warto zatem postarać się, aby na naszych talerzach pojawiały się często rośliny
              z rodziny krzyżowych, jak wspomniana kapusta, jabłka ze skórką, czy owoce
              jagodowe, na które sezon wkrótce się rozpocznie.

              Jak zapewnia prof. Baer-Dubowska, jagody zawierają pochodną resweratrolu, która
              wydaje się bardziej aktywna i łatwiej przyswajalna, aniżeli sam resweratrol.

              źródło Zdrowie.Onet.pl
              zdrowie.onet.pl/1410727,2056,,,,chemoprewencja_wyprzedzic_raka,ciekawostki.html
              • emgoro Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 17.05.07, 17:17
                Przyjmowanie multiwitamin w nadmiernych dawkach zwiększa ryzyko raka prostaty -
                informuje "Journal of the National Cancer Institute."

                Badania przeprowadzone na ponad 300 000 mężczyzn przez naukowców z US National
                Cancer Institute wykazały, że przyjmowanie więcej niż siedmiu dawek
                multiwitamin tygodniowo zwiększało o 32 procent ryzyko zaawansowanego raka, a o
                niemal 100 procent - śmierci z powodu raka prostaty. Ryzyko mniej
                zaawansowanych nowotworów tego narządu nie ulegało zmianie.

                Jak sama nazwa wskazuje, multiwitaminy zawierają wiele różnych składników -
                dlatego trudno wyjaśnić, co właściwie zwiększa zagrożenie rakiem. W dodatku
                osoby biorące witaminy przyjmują często wiele innych suplementów diety. W
                każdym razie najwyraźniejszy związek pomiędzy multiwitaminami a rakiem
                zaobserwowano u osób z rodzinną skłonnością do tego nowotworu oraz
                przyjmujących suplementy selenu, cynku i beta- karotenu.

                Eksperci doradzają dbającym o zdrowie mężczyznom raczej zdrową dietę niż
                witaminy i suplementy w pigułkach. Badania wykazały ochronne działanie diety
                bogatej w warzywa i owoce. Natomiast lepiej unikać czerwonego mięsa.

                źródło Zdrowie.Onet.pl
                zdrowie.onet.pl/1411228,2056,,,,za_duzo_multiwitamin_szkodzi_prostacie,ciekawostki.html
                • emgoro Brokuły i kalafiory zdrowsze, jeśli nie są gotowan 21.05.07, 07:41
                  Gotowanie brokułów i innych spokrewnionych z nimi warzyw, kalafiorów, brukselki
                  czy kapusty, znacznie obniża ich własności przeciwrakowe - wynika z najnowszych
                  brytyjskich badań, o których informuje serwis internetowy "EurekAlert".
                  Wiadomo, że w procesie przygotowywania potraw tracimy pewną część cennych
                  związków zawartych w produktach wyjściowych. Dzieje się tak, gdyż niektóre z
                  nich, np. wiele witamin, rozkłada się pod wpływem wysokiej temperatury, innym z
                  kolei szkodzi działanie światła, a część wylewamy do zlewu w trakcie
                  odcedzania. Są też takie warzywa, jak np. pomidory, w których stężenie związku
                  przeciwnowotworowego - likopenu - rośnie pod wpływem gotowania.

                  Naukowcy z Uniwersytetu Warwick prowadzili badania nad wpływem różnych procesów
                  preparowania popularnych warzyw z rodziny krzyżowych, brokułów, kapusty,
                  brukselki i kalafiora, na zawarte w nich związki przeciwrakowe - tzw.
                  glukozynolany. Są one przekształcane w organizmie w przeciwnowotworowe
                  isotiocyjany dlatego dieta bogata w rośliny krzyżowe może obniżać ryzyko
                  zachorowania na wiele nowotworów złośliwych. Warzywa testowane przez badaczy
                  brytyjskich pochodziły z lokalnych sklepików i były transportowane do
                  laboratorium w 30 minut po kupieniu. Tam sprawdzano jak zmienia się w nich
                  zawartość glukozynolanów pod wpływem gotowania, gotowania na parze, w kuchence
                  mikrofalowej oraz smażenia w woku, czyli smażenie w głebokiej patelni z
                  dodatkiem niewielkich ilości tłuszczu.

                  Okazało się, że gotowanie miało bardzo niekorzystny wpływ na stężenie
                  glukozynolanów we wszystkich badanych warzywach. Po 30 minutach gotowania ich
                  zawartość spadała w brokułach aż o 77 proc., w brukselce - o 58 proc., w
                  kalafiorze o 75 proc., a w kapuście - o 65 proc.

                  Inne metody przyrządzania, w tym gotowanie na parze do 20 minut, w kuchence
                  mikrofalowej do 3 minut i w woku do 5 minut, nie wpływały istotnie na zawartość
                  tych cennych związków.

                  Przechowywanie warzyw przez 7 dni w warunkach domowych - tj. w lodówce (w 4-8
                  st. C), bądź w temperaturze pokojowej również nie powodowało dużych strat.
                  Natomiast trzymanie ich w niskich temperaturach, jak np. minus 85 st.C obniżało
                  zawartość glukozynolanów nawet do 33 proc. Do strat dochodziło głównie w
                  procesie rozmrażania. Z kolei drobne szatkowanie tych produktów prowadziło
                  nawet do 75 procentowych strat.

                  źródło Onet.pl
                  wiadomosci.onet.pl/1538433,16,1,0,120,686,item.html
                  • emgoro Warzywa obniżają ryzyko raka pęcherza moczowego 21.05.07, 19:00
                    Składnik kapusty i spokrewnionych z nią warzyw obniża ryzyko raka pęcherza
                    Dieta bogata w kapustę i spokrewnione z nią warzywa z rodziny krzyżowych, takie
                    jak brokuły, kalafior, brukselka, rzodkiewka, może obniżać ryzyko raka
                    pęcherza - wynika z amerykańskich badań. Jest to związane z dużą zawartością w
                    tych roślinach przeciwutleniaczy z grupy izotiocyjanów, napisali autorzy pracy
                    na łamach pisma "International Journal of Cancer".

                    Izotiocyjany są przeciwutleniaczami, czyli substancjami neutralizujących
                    działanie toksycznych dla komórek wolnych rodników. Wolne rodniki, jako silne
                    utleniacze, uszkadzają DNA i mogą prowadzić do rozwoju raka. Dlatego naukowcy
                    intensywnie badają możliwość zastosowania różnych przeciwutleniaczy w
                    profilaktyce różnych nowotworów.

                    Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Teksas prowadzili najnowsze badania w grupie 697
                    pacjentów z niedawno zdiagnozowanym rakiem pęcherza. Dla porównania przebadano
                    też 708 zdrowych osób, dobranych pod względem płci, wieku i rasy. Uczestnicy
                    doświadczenia wypełniali ankiety na temat spożycia różnych pokarmów, a badacze
                    obliczali średnią zawartość izotiocyjanów w diecie każdej osoby.

                    Okazało się, że przeciętne spożycie izotiocyjanów na dzień było znacznie niższe
                    w przypadku pacjentów z rakiem pęcherza, niż osoby zdrowe. Jak obliczyli
                    naukowcy, dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka pęcherza średnio o 29
                    proc. Ten przeciwnowotworowy efekt był częściej obserwowany u mężczyzn,
                    pacjentów w wieku 64 lata i starszych oraz u palaczy.

                    Powiązanie między ilością spożywanych izotiocyjanów a niższym ryzykiem raka
                    pęcherza było niezależne od wariantów genów, które mogą podnosić ryzyko tego
                    raka. Chodzi tu o geny kodujące enzymy oczyszczające organizm z toksyn, takie
                    jak NAT2, GSTM1, czy GSTT1.

                    Autorzy pracy uważają, że w przyszłości warto będzie sprawdzić, czy zwiększenie
                    spożycia izotiocyjanów przez chorych na raka pęcherza może poprawiać wyniki ich
                    leczenia i zapobiegać nawrotom choroby.

                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                    zdrowie.onet.pl/1411823,2056,,,,skladnik_kapusty_i_spokrewnionych_z_nia_warzyw_obniza_ryzyko_raka_pecherza,ciekawostki.html
                    • emgoro Transfuzja krwi nie grozi przekazaniem raka 21.05.07, 19:03
                      Transfuzja krwi nie grozi przekazaniem choroby nowotworowej

                      Osoby dotknięte nowotworami nie przekazują swej choroby innym poprzez krew.
                      Dowodzą tego badania przeprowadzone wspólnie przez duńskie i szwedzkie zespoły
                      naukowe we współpracy ze służbami krwiodawstwa obu krajów.

                      Projekt badawczy realizowany przez sztokholmski Instytut Karoliński, polegał
                      m.in. na sprawdzeniu informacji dotyczących ponad dwóch milionów dawców i
                      biorców krwi. W Danii i w Szwecji przejrzano dokumenty 1,13 mln krwiodawców
                      oraz 1,31 mln osób, które otrzymały transfuzje krwi.

                      Badaczy interesował stan zdrowia w ciągu pięciu lat od daty transfuzji, osób
                      które otrzymały krew od zdrowych dawców ze stanem zdrowia pacjentów, którym
                      przetoczono krew pobraną od osób które okazały się chore na raka. Takich
                      krwiodawców, którzy w momencie oddawania krwi byli traktowani jako zdrowi, a
                      których następnie dotknęła choroba nowotworowa, znalazło się 12 tys.

                      Okazuje się jednak, że ryzyko zachorowania na raka było identyczne w obu
                      grupach biorców krwi. Takie samo było wśród tych którzy otrzymali ją od dawców,
                      w których organizmach rozwinęła się choroba jak i wśród osób, którym
                      przetoczono krew pobraną od zupełnie zdrowych dawców.

                      źródło Zdrowie.Onet.pl
                      zdrowie.onet.pl/1411842,2056,,,,transfuzja_krwi_nie_grozi_przekazaniem_choroby_nowotworowej,ciekawostki.html
                      • emgoro Oksygenaza - sojusznik raka czy człowieka? 28.05.07, 21:37
                        Nasze komórki są pełne tajemniczych substancji, które - zależnie od wielu
                        okoliczności - mogą na nasze zdrowie i kondycję wpływać pozytywnie lub
                        przeciwnie - wspomagać procesy chorobowe, na przykład nowotwory.
                        Jedną z takich cząsteczek jest oksygenaza hemowa-1, której badaniem od kilku
                        lat zajmuje się Halina Waś, biolog molekularny, doktorantka w Zakładzie
                        Biotechnologii Medycznej Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii
                        Uniwersytetu Jagiellońskiego.

                        TAJEMNICA ROZSZYFROWANA

                        Oksygenaza hemowa to enzym, który odgrywa istotną rolę nie tylko w procesach
                        fizjologicznych, ale i procesach patologicznych, np. cukrzycy, miażdżycy, a
                        nawet nowotworach.

                        Oksygenaza rozkłada hem - składnik m.in. hemoglobiny transportującej tlen. -
                        Doskonałym przykładem działalności oksygenazy, który każdy może zobaczyć gołym
                        okiem, jest powstawanie i zanikanie... siniaka. Swoją początkową ciemną barwę
                        zawdzięcza właśnie hemowi, który na skutek uderzenia uwalnia się z hemoglobiny
                        zawartej w krwinkach czerwonych. Potem zmienia kolor na zielony, który pochodzi
                        od biliwerdyny, w końcu siniak robi się żółty, od bilirubiny - wyjaśnia Halina
                        Waś.

                        Badaczka przyznaje, że dawniej pokutowało przekonanie, że trzy produkty rozpadu
                        hemu: biliwerdyna, tlenek węgla i żelazo są "komórkowymi śmieciami", tzn. są
                        bezużyteczne z punktu widzenia organizmu. Nic bardziej mylnego. Ta pierwsza
                        jest przekształcana do bilirubiny, która ma właściwości przeciwutleniające -
                        usuwa wolne rodniki, w tym najbardziej toksyczny rodnik hydroksylowy. Tlenek
                        węgla m.in. rozkurcza naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie, przez co
                        chroni przed miażdżycą, czy innymi chorobami układu krążenia.

                        - O trzeciej cząsteczce - żelazie - do tej pory nie wypowiada się z sympatią. I
                        słusznie, bo przyspiesza powstawanie wolnych rodników, ale... oksygenaza hemowa
                        pobudza jedno z białek - ferrytynę, która żelazo wyłapuje i unieszkodliwia je -
                        opowiada naukowiec.

                        Już samo rozkładanie hemu, silnego oksydantu, przez oksygenazę jest niezwykle
                        dla organizmu korzystne.

                        OKSYGENAZA HEMOWA W PRAKTYCE

                        Zespół naukowców z krakowskiego ośrodka, pod przewodnictwem dr hab. Józefa
                        Dulaka i dr hab. Alicji Józkowicz, od lat zajmuje się analizą opisanych
                        procesów. Halinę Waś szczególnie zainteresował temat nowotworów. Zaczęła
                        prowadzić badania na komórkach. Wyniki były na tyle obiecujące, że rozpoczęła
                        eksperymenty na myszach.

                        - Udowodniliśmy, że oksygenaza hemowa jest enzymem ochronnym, ale zamiast
                        zdrowego organizmu strzeże komórki rakowe! I to właśnie w nich oksygenazy jest
                        o wiele więcej niż w zdrowych komórkach - nowotwór szybciej się dzieli, jest
                        lepiej unaczyniony, daje więcej przerzutów. Niestety, chemio- i radioterapia
                        dodatkowo enzym pobudzają - mówi Waś. - Więc jeśli oksygenaza pomaga
                        nowotworowi, należałoby ją u chorych hamować - dodaje.

                        Według badaczki, sposobów jest kilka. Można podawać leki, które udają hem i
                        oszukują enzym. Organizm wtedy nie odczuje skutków działania oksygenazy. Można
                        też użyć małego interferencyjnego RNA (działanie tego typu cząsteczek opisali
                        dwa amerykańscy profesorowie: Andrew Z. Fire oraz Craig C. Mello, za co w
                        ubiegłym roku otrzymali Nagrodę Nobla). Wtedy enzym nie ma szans nawet powstać.
                        Takie badania prowadzi się już w wielu ośrodkach na całym świecie. Z sukcesem,
                        ale - jak dotąd - wyłącznie na zwierzętach. Czas pokaże, czy zastosowane u
                        ludzi dadzą podobne rezultaty.

                        OKSYGENAZA - DOBRA, CZY ZŁA?

                        Mimo że nazwana została "sojusznikiem raka", oksygenaza robi też wiele dobrego.
                        Wspomaga walkę z cukrzycą, miażdżycą, zapobiega odrzucaniu narządów po
                        przeszczepach. Zatem oksygenazę hamować czy stymulować? - W naszym zakładzie
                        dokładnie badamy rolę enzymu w różnych procesach, także chorobowych - komentuje
                        Halina Waś.

                        Zespół krakowskich badaczy analizuje proces gojenia się ran. - W cukrzycy jest
                        on mocno zaburzony. Rany goją się miesiącami, pojawiają się owrzodzenia.
                        Eksperymenty, które przeprowadziliśmy we współpracy z zespołem prof. Agarwala
                        ze Stanów Zjednoczonych, dowiodły, że u myszy, które nie mają oksygenazy, rany
                        goją się wolniej. Podobne analizy wykonywane są obecnie na myszach chorych na
                        cukrzycę. Na wyniki trzeba jednak jeszcze poczekać - mówi naukowiec.

                        ***

                        Praca doktorska Haliny Waś ukierunkowana jest na badanie roli oksygenazy
                        hemowej w nowotworach skóry. Rozwój nowotworu jest wieloetapowy. Niedawno
                        zakończyła eksperyment badający wpływ oksygenazy hemowej na powstawanie raka. W
                        najbliższym czasie planuje sprawdzić, jak obecność enzymu w komórkach
                        gospodarza wpływa na rozwój czerniaka.

                        Opiekunem pracy magisterskiej jak i doktorskiej Haliny Waś jest dr hab. Alicja
                        Józkowicz z Zakładu Biotechnologii Medycznej, Wydziału Biochemii, Biofizyki i
                        Biotechnologii UJ.

                        źródło Onet.pl
                        wiadomosci.onet.pl/1542766,16,1,0,120,686,item.html
                        • emgoro Odkrycie pomocne w leczeniu raka macicy 28.05.07, 21:38
                          Mutację genetyczną, która ma związek z rozwojem raka trzonu macicy u części
                          pacjentek - znaleźli naukowcy z USA. Zdaniem autorów artykułu zamieszczonego na
                          łamach pism "Oncogene", odkrycie to przyspieszy opracowanie nowych metod
                          leczenia raka trzonu macicy.
                          Mutacja dotyczy genu FGFR2, który koduje białko odgrywające istotną rolę w
                          regulacji wzrostu komórek. W wyniku mutacji dochodzi do niekontrolowanych
                          podziałów komórek śluzówki macicy (tzw. endometrium) i rozwoju raka. Dotychczas
                          było wiadomo, że zmiany w FGFR2 występują w komórkach raka skóry - czerniaka,
                          ale nie obserwowano ich w komórkach raka trzonu macicy (inaczej raka
                          endomterium).

                          Najnowszego odkrycia dokonali naukowcy z Translational Genomics Research
                          Institute (TGen) w Phoenix (stan Arizona) razem z kolegami z innych ośrodków
                          naukowych w USA oraz brytyjskimi badaczami z Wellcome Trust Sanger Institute na
                          Cambridge University. Wykonali oni analizy genetyczne na próbkach pobranych z
                          guzów endometrium od 187 pacjentek. Wykorzystali przy tym najnowsze techniki
                          analizowania ludzkiego genomu. Okazało się, że w próbkach pochodzących z 16
                          proc. guzów obecna była mutacja w genie FGFR2. Guzy te należały do specyficznej
                          podgrupy raków endometrium.

                          Zdaniem autorów pracy, może ona przyspieszyć opracowanie nowych metod leczenia
                          raka endometrium u części cierpiących na niego pacjentek, zwłaszcza, że
                          aktualnie trwają testy kliniczne dwóch leków, które hamują czynność genu FGFR2.
                          Testy te dotyczą jednak pacjentów z innymi nowotworami.

                          Obecnie naukowcy planują badania, które pozwolą ocenić, czy testowane leki
                          hamują wzrost raka endometrium w hodowli laboratoryjnej. Jeśli wyniki będą
                          pozytywne, przyjdzie czas na testy na myszach z rakiem trzonu macicy. Dopiero
                          wówczas można będzie rozpocząć badania kliniczne na pacjentach, zaznaczają.

                          - Chcemy też przeanalizować gen FGFR2 w próbkach guzów pobranych od większej
                          grupy kobiet z rakiem endometrium. Dzięki temu sprawdzimy, czy mutacja ta ma
                          jakiś związek z większą agresywnością raka macicy i z mniejszymi szansami
                          pacjentki na wyleczenie - komentują autorzy.

                          Rak trzonu macicy jest jednym z 5 najczęstszych nowotworów złośliwych
                          występujących u kobiet. Wywodzi się z komórek nabłonkowych błony śluzowej
                          macicy - tzw. endometrium. Najwięcej przypadków tego raka odnotowuje się u
                          kobiet po 60 roku życia, głównie w krajach rozwiniętych.

                          Z raportu naukowego, który ukazał się w roku 2006, wynika, że ostatnio w ciągu
                          niecałej dekady liczba zachorowań na raka trzonu macicy wśród Europejek po 60.
                          roku życia wzrosła o około 30 proc.

                          źródło Onet.pl
                          wiadomosci.onet.pl/1542858,16,1,0,120,686,item.html
                          • emgoro Polacy coraz bliżej pokonania raka 28.05.07, 21:42
                            Polscy naukowcy z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej
                            Akademii Medycznej w Szczecinie dokonali niezwykle ważnego odkrycia.
                            Udowodnili, że skuteczność chemioterapii zależy od genów. Oznacza to, że nie
                            każda kobieta chora na raka piersi powinna zostać poddana takiej kuracji -
                            pisze DZIENNIK.

                            O wynikach badań Polaków informuje najnowszy numer holenderskiego pisma "Breast
                            Cancer Research and Treatment". To najbardziej znany na świecie periodyk
                            poświęcony w całości problemowi raka piersi. W Polsce na tę chorobę zapada
                            rocznie 10 tys. kobiet. Dzięki odkryciu zachodniopomorskich lekarzy będzie
                            miało szansę na lepszy dobór leczenia.

                            Szczecińscy naukowcy z centrum kierowanego przez profesora Jana Lubińskiego
                            dowiedli, że mutacja jednego z genów oznaczonego jako BRCA1, odpowiadającego
                            m.in. za dzielenie się komórek nabłonka gruczołowego sutka, znacząco wpływa na
                            skuteczność przedoperacyjnego leczenia raka tzw. taksanami. Taksany to
                            stosunkowo nowa grupa leków przeciwnowotworowych wykorzystywanych w
                            chemioterapii, wytwarzanych z kory i igieł cisu pospolitego. Zapobiegają
                            namnażaniu się komórek nowotworowych. Niestety, mimo iż są bardzo drogie
                            (kuracja nimi kosztuje ok. 20 tys. zł), nie zawsze są skuteczne.
                            Odkrycie naukowców poprzedzone było trwającymi ponad pięć lat badaniami.

                            Kierował nimi dr Tomasz Byrski, objęły prawie 3,5 tys. kobiet poniżej 51. roku
                            życia chorych na raka piersi ze wszystkich rejonów kraju. U ponad 800 z nich w
                            momencie wykrycia nowotwór był już mocno zaawansowany. W ich przypadku przed
                            przystąpieniem do operacji konieczne było zwykle zastosowanie chemioterapii. Z
                            tej grupy chorych uczeni wyodrębnili za pomocą testów genetycznych 44 kobiety z
                            mutacją genu BRCA1. Dla tych kobiet wyszukano grupę kontrolną - panie w
                            podobnym wieku (leczone w tych samych placówkach), u których rak piersi miał
                            inne przyczyny.

                            Część kobiet z każdej z grup leczono taksanami. Okazało się, że przedoperacyjna
                            chemioterapia przeprowadzana za pomoc tych leków jest o wiele mniej skuteczna w
                            grupie chorych z mutacją genu BRCA1 - poprawę zaobserwowano u mniej niż 50
                            proc. chorych. Tymczasem u 100 proc. kobiet, u których guz piersi nie był
                            wynikiem zmian w genie BRCA1, taksany odniosły skutek.

                            To oznacza, że zanim podejmie się decyzję o wyborze leczenia, pacjentce należy
                            zrobić test, który da odpowiedź, w jakim stanie jest jej gen BRCA1. Jeśli
                            będzie on w formie zmutowanej, przedoperacyjna chemioterapia taksanami nie ma
                            sensu - bo ten lek prawdopodobnie nie zadziała. Dla ratowania życia trzeba
                            będzie podjąć leczenie innymi metodami.

                            Prace nad skutecznością taksanów są uzupełnieniem uruchomionego przed 10 laty w
                            Polsce programu badań nad dziedzicznymi nowotworami piersi. Za wiele z tych
                            nowotworów odpowiadają mutacje w genie BRCA1. Szacuje się, że są przyczyną 6
                            proc. raków piersi u kobiet poniżej 50. roku życia.

                            Kilka lat temu dr hab. Bohdan Górski ze szczecińskiego zespołu wykazał, że 90
                            proc. mutacji genu BRCA1 u Polaków należy do jednego z zaledwie trzech typów
                            tzw. mutacji założycielskich. To bardzo ułatwiło polskim genetykom prace nad
                            stworzeniem testu na obecność mutacji w genie BRCA1.

                            Wyniki doświadczeń prowadzonych na komórkach rakowych hodowanych w
                            laboratoriach są zgodne z powyższymi obserwacjami. Dlatego zespół polskich
                            naukowców ze Szczecina będzie kontynuował prace nad oceną skuteczności
                            dotychczasowego leczenia kobiet z BRCA1 oraz nad kolejnymi, nowatorskimi
                            terapiami. Być może dzięki temu uda się zmniejszyć śmiertelność na raka piersi,
                            która obecnie wynosi 50 proc., co oznacza, że rocznie na tę chorobę umiera aż 5
                            tys. Polek.

                            źródło Dziennik.pl
                            www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46137
                • kortyzol Re: Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 29.05.07, 21:02
                  Drogi emgoro chyba w twoim artykule na temat raka prostaty wkradł się
                  błąd.Czytałem sporo publikacji na ten temat ale pierwszy raz spotykam się ze
                  stwierdzeniem ,że pierwiastki takie jak cynk i selen są szkodliwe.Uważam,że
                  wręcz odwrotnie.Jedzenie dziennie 50 nasion słonecznika i pestek z dyni
                  gwarantuje Ci nie tylko zdrową prostatę ale w pewnym wieku dobrą
                  potencję.Pozdrawiam.OLAF
                  • emgoro Re: Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 29.05.07, 22:16
                    Myślę, że mało uważnie czytasz i wyciągasz zbyt pochopne wnioski. Napewno ja
                    się nie mylę, jeżeli ktoś tutaj się myli to albo autor tego artykułu, który
                    tutaj jest tylko przeze mnie wklejony na forum i ma odniesienie poprzez
                    odpowiedni link podany na dole każdego wklejonego artykułu, aby ludzie
                    poczytali, a nie szukali po sieci. Mylić się teoretycznie mogą autorzy badań,
                    ale nie sądzę, bo jaki byłby cel poźniejszej publikacji. Multiwitaminy
                    wszelakiej postaci w aptekach w nadmiarze będą szkodliwe, bo to są często
                    substancje niepozyskane w sposób naturalny, jak choćby z różnych dostępnych
                    dobrodziejstw przyrody.
                    Robert
        • kortyzol Re: Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 29.05.07, 21:08
          Czyżby jednak "ANRY" obecnie p.Teresy z której tak się naśmiewano na tym forum a
          która wyleczyła mojego pieska z raka.
          • emgoro Re: Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 29.05.07, 22:21
            Jedynie co tutaj jest zbieżne to tylko słowo, podkreślam słowo krzem. Reszta
            jest tak różna, że wręcz niemożliwa do porównania. Przestrzegałbym mimo
            wszystko innych przed próbami korzystania preparatu "ANRY" , bo moja żona ma z
            tym bardzo duże doświadczenia i żadnej dobrej reakcji w leczeniu raka jajnika
            wtedy, kiedy była całkowita remisja chooby "ANRY" nie uchroniło mojej żony od
            wznowy choroby po przyjętych kilku dawkach, a tym bardziej po leczeniu
            chirurgicznym nie spowodowało zatrzymania choroby.
    • emgoro Bakterie do walki z rakiem 30.05.07, 21:44
      Chorych na raka wyniszcza nie tylko choroba, ale również podawanie silnych
      leków. Australijscy naukowcy znaleźli sposób, by zamienić bakterie w użyteczne
      bioroboty. Mikroby dostarczą lek przeciwnowotworowy dokładnie tam, gdzie
      trzeba - donosi DZIENNIK.

      Dlatego australijscy naukowcy z firmy Engenic znaleźli rewolucyjny sposób
      minimalizowania negatywnych skutków chemioterapii. Okazało się, że do walki
      przeciwko nowotworom możemy zaprząc nieszkodliwe bakterie. Jeśli zostaną
      odpowiednio zmodyfikowane, dostarczą lek prosto do komórek rakowych, nie
      zatruwając całego organizmu.

      Nowotwory to najwięksi zabójcy naszych czasów. Szacuje się, że na złośliwą
      postać raka zachoruje w trakcie swego życia co czwarty mieszkaniec Polski.
      Jedną z trzech najczęściej wykorzystywanych metod leczenia jest chemioterapia,
      czyli podawanie preparatów zabijających lub hamujących podziały komórek
      rakowych. Choć metoda ta przynosi pożądane skutki, wiele leków ma bardzo silne
      efekty uboczne, które dodatkowo osłabiają chorych, a czasami nawet zniechęcają
      do kontynuowania leczenia.

      Od wielu lat naukowcy zastanawiali się więc, jak sprawić, by trujące leki nie
      wyniszczały całego organizmu, a jedynie zaatakowane przez nowotwór miejsca.
      Według Himanshu Brahmbhatta i Jennifer MacDiarmid rozwiązaniem tego problemu są
      mikroskopijne pęcherzyki (engeniczne pojazdy doręczycielskie, skrót. EDV),
      które dostarczą preparat wyłącznie w miejsca zmienione przez nowotwór.

      EDV powstają w efekcie nietypowego podziału bakterii. "Normalnie" bakterie
      rozmnażają się przez podział swojego jednokomórkowego organizmu na dwie równe,
      identyczne części. Brahmbhatt i MacDiarmid skłonili je jednak, by dzieliły się
      nieco inaczej. Australijscy uczeni sprawili, że od bakterii odłączają się tylko
      małe pęcherzyki wypełnione cytoplazmą. I to właśnie są EDV.

      "EDV wyglądają jak bakterie, ale brakuje im chromosomów i generalnie nie są
      żywe" - mówi dr MacDiarmid. Naukowcy postanowili wykorzystać puste wnętrze
      pęcherzyków i wypełnić je substancjami o działaniu leczniczym. Jak się okazało,
      EDV nadały się do tego idealnie. "Do tej pory nie znaleźliśmy żadnego leku,
      którego nie moglibyśmy wpakować do EDV" - podkreśla MacDiarmid - pęcherzyki są
      otoczone wytrzymałą błoną, więc można je nakłuwać i wstrzykiwać lek bez obawy,
      że pękną.

      Po wstrzyknięciu lekarstwa do EDV trzeba było skłonić pęcherzyki, by
      dostarczały lek dokładnie tam, gdzie trzeba, a więc do miejsca zmienionego
      przez nowotwór. Naukowcy wykorzystali do tego specjalne białka, które
      przyczepili do błon EDV. Białka te, zwane antygenami, łączyły się z
      odpowiadającymi im białkami, znajdującymi się na powierzchni komórek raka. W
      swym doświadczeniu uczeni wykorzystali m.in. przeciwciało łączące się z
      receptorem Her2 charakterystycznym dla komórek nowotworu piersi.

      A jak biokapsułki wnikają do wnętrza komórek nowotworu? Pomaga im specyficzna
      budowa naczyń krwionośnych dostarczających krew do chorych tkanek. Oplatające
      nowotwór tętniczki często są porowate, więc łatwo przepuszczają różne
      substancje. Dlatego zdaniem naukowców pęcherzyki o rozmiarze ok. 400 nm powinny
      spokojnie przenikać przez ich ściany i docierać wprost do komórek raka.
      Następnie, po związaniu się z odpowiednim białkiem na powierzchni komórki, EDV
      wniknie do jej wnętrza i dopiero tam pęknie, uwalniając zabójczą dla nowotworu
      substancję.

      By sprawdzić, czy teoria sprawdzi się w praktyce, naukowcy zdecydowali się na
      eksperyment. Wypełnili przeciwnowotworowym lekiem pęcherzyki, które miały
      zdolność łączenia z komórkami ludzkiego raka piersi oraz jajników. Tak
      przygotowane EDV wstrzyknęli myszom cierpiącym na odpowiednie nowotwory.

      Wyniki eksperymentu okazały się satysfakcjonujące. U leczonych w nowy sposób
      myszy udało się zahamować wzrost guzów. Co więcej, lekarze potrzebowali o wiele
      mniejszych dawek leków, by osiągnąć równie dobry efekt jak w przypadku
      tradycyjnego podawania medykamentu w kroplówce. "Zgodnie z naszymi
      wyliczeniami, po dwóch godzinach od podania kroplówki z EDV, aż 30 proc. leku
      docierało do nowotworu" - podkreśla dr Brahmbhatt.
      Równie dobre wyniki uzyskano też w eksperymentach z udziałem chorych psów, świń
      oraz małp.

      Co najważniejsze, badania wykazały, że wypełnione lekiem pęcherzyki są
      całkowicie bezpieczne dla organizmu. Zachęcona dobrymi rezultatami firma
      zapowiada, że w przyszłym roku ruszą testy EDV z udziałem ludzi. Twórcy nowej
      metody podawania leków dodają, że dzięki ich odkryciu możliwe będzie też
      leczenie pacjentów kilkoma substancjami jednoczenie, co jest dzisiaj rzadko
      praktykowane ze względu na nasilenie negatywnych skutków ubocznych.

      źródło Dziennik.pl
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46306
      • emgoro Kolejny krok w walce z rakiem piersi 30.05.07, 21:45
        Cztery kolejne geny odpowiadające za skłonność kobiet do zapadania na raka
        piersi rozpracowali brytyjscy naukowcy. To ważne odkrycie. Do tej pory
        poznaliśmy zaledwie 25 procent genów, przez które nowotwór łatwiej atakuje
        kobiety.

        Lekarzom będzie łatwiej przewidzieć, czy pacjentka ma skłonność do zachorowania
        na raka piersi. Te cztery geny to kolejne cztery procent ze wszystkich genów za
        to odpowiadających.

        Te wyniki pomogą lekarzom podjąć decyzję, jak zapobiec powstawaniu raka piersi
        oraz jakie badania i leczenie zastosować. Ale - jak uspokajają naukowcy na
        łamach magazynu "Nature" - rozpracowane przez nich cztery geny odpowiadają za
        niewielką liczbę zachorowań. Więc nawet jeśli lekarz znajdzie je u pacjentki,
        nie znaczy to wcale, że kobieta musi zachorować.

        Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem "kobiecym". Tak wynika ze
        statystyk Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W 2005 roku na całym świecie z
        tego powodu zmarły 502 tysiące kobiet.

        źródło Dziennik.pl
        www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46087
        • emgoro Wit. D i wapń a mniejsze ryzyko raka piersi 30.05.07, 21:47
          Kobiety, które spożywają dużo witaminy D oraz wapnia mogą, być mniej narażone
          na raka piersi przed menopauzą - wskazują najnowsze badania amerykańskie, które
          publikuje pismo "Archives of Internal Medicine".
          Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, którzy
          zebrali dane w grupie niemal 10 tys. 600 kobiet przed menopauzą oraz w grupie
          ponad 20 tys. 900 kobiet, które przeszły menopauzę. Do ustania funkcji jajników
          i krwawień miesięcznych, czyli menopauzy, dochodzi przeciętnie około 50. roku
          życia kobiety. Wówczas ryzyko zachorowania na raka piersi zaczyna rosnąć.

          Na początku uczestniczki badania wypełniały ankiety na temat stylu życia i
          przebytych chorób, jak również ankiety dotyczące częstości spożywania różnych
          pokarmów, napojów i suplementów diety w poprzednim roku. Przez kolejne 10 lat
          kobiety regularnie informowały o stanie swojego zdrowia, a zwłaszcza o tym, czy
          zdiagnozowano u nich raka piersi.

          Analiza ujawniła, że dieta bogata w witaminę D oraz w wapń miała związek z
          umiarkowanym spadkiem ryzyka zachorowania na ten nowotwór w grupie kobiet przed
          menopauzą, ale nie w drugiej grupie. Związek ten był najwyraźniejszy w
          przypadku agresywnych postaci tego nowotworu.

          Autorzy pracy podejrzewają, że przeciwnowotworowe własności witaminy D oraz
          wapnia mogą wynikać z ich wpływu na związki pobudzające wzrost raka piersi, tj.
          na insulinopodobny czynnik wzrostu 1 (IGF-1) oraz białko wiążące IGF. Badania
          in vitro dowodzą, że jeden i drugi składnik diety hamują wzrost komórek raka
          piersi produkujących duże ilości IGF-1 oraz wiążącego go białka. Ten rodzaj
          nowotworów występuje natomiast częściej u kobiet młodszych, u których poziom
          IGF-1 jest wyższy.

          Zdaniem autorów pracy, przyszłe badania powinny pomóc lepiej ocenić rolę, jaką
          witamina D i wapń mogą odegrać w prewencji raka piersi.

          źródło Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1543756,16,1,0,120,686,item.html
          • margola22 indywidualne leczenie nowotworów 06.06.07, 12:08
            Polscy genetycy zapoczątkowali rewolucję w onkologii - indywidualne leczenie
            nowotworów.

            Tysiące chorych na raka co roku poddaje się w Polsce chemioterapii, która jest
            u nich całkowicie nieskuteczna. U wielu pacjentów, zanim uda się dobrać
            odpowiednie leki, choroba jest już tak rozwinięta, że nawet na przedłużenie
            życia chorego jest za późno. Wkrótce będzie można to zmienić dzięki odkryciu
            genetyków z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej
            Akademii Medycznej w Szczecinie. Polscy badacze kierowani przez prof. Jana
            Lubińskiego pierwsi na świecie wykazali, że u niektórych kobiet z rakiem piersi
            żadnego efektu nie daje lek z grupy tzw. taksonów, nowych leków cytostatycznych
            otrzymywanych z kory i igieł cisu.

            artykuł w całości:
            media.wp.pl/kat,37978,wid,8882154,wiadomosc_2.html?rfbawp=1181124269.390
            źródło: www.wp.pl
            • helusia007 Rak wątroby 06.06.07, 13:05
              Artykul o zastosowaniu leku stosowanego do tej pory w leczeniu raka nerki w
              leczeniu raka watroby


              www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4205071.html
              • emgoro Siemię lniane hamuje wzrost raka prostaty 06.06.07, 23:28
                Dieta wzbogacona w siemię lniane, czyli nasiona lnu, może hamować wzrost raka
                prostaty u mężczyzn - zaobserwowali badacze z USA.
                Jak wynika z informacji, którą podaje serwis internetowy EurekAlert, to
                korzystne działanie siemienia może mieć związek z obecnymi w nim kwasami
                tłuszczowymi omega-3 oraz lignanami, roślinnymi odpowiednikami estrogenów.

                W najnowszych badaniach, które przeprowadzili naukowcy z Duke University we
                współpracy z kolegami z University of Michigan oraz z University of North
                Carolina w Chapel Hill, wzięli udział mężczyźni z rakiem prostaty oczekujący na
                operację wycięcia tego gruczołu (tzw. prostatektomię).REKLAMA Czytaj dalej

                Przez 30 dni poprzedzających operację grupa pacjentów zażywała codziennie po 30
                gram siemienia lnianego w postaci sproszkowanej, gdyż całe nasionka mają
                powłoczkę nie trawioną w ludzkim układzie pokarmowym. Mężczyźni decydowali
                jedynie czy chcą je mieszać z napojami, czy dodawać do pokarmów, takich jak np.
                jogurt. Część chorych spożywających siemię przestawiono jednocześnie na dietę
                niskotłuszczową.

                - W naszych wcześniejszych doświadczeniach zaobserwowaliśmy, że siemię może
                spowalniać wzrost raka prostaty. Ale uczestnicy tych testów byli na diecie
                ubogiej w tłuszcz, więc nie mieliśmy pewności, który z dwóch czynników może
                odpowiadać za ten efekt - komentuje prowadząca badania dr Wendy Demark-
                Wahnefried z Duke University.

                Dlatego teraz przebadano dodatkowo grupę mężczyzn, którzy nie zażywali
                siemienia i byli wyłącznie na diecie niskotłuszczowej oraz grupę, która nie
                wprowadziła żadnych zmian do swojej diety. Każda z grup liczyła po ok. 40
                pacjentów.

                Po wycięciu guzów, naukowcy pobrali z nich komórki i analizowali tempo, w jakim
                się dzielą. Od tego zależy bowiem szybkość wzrostu raka.

                Okazało się, że u mężczyzn spożywających siemię - w połączeniu z dietą
                niskotłuszczową czy bez - komórki raka prostaty dzieliły się najwolniej.
                Oznacza to, że tempo wzrostu guzów u tych pacjentów było najmniejsze.

                Jak podkreśla dr Demark-Wahnefried, wyniki te dowodzą, że to siemię lniane, a
                nie dieta uboga w tłuszcz hamuje rozwój raka prostaty.

                Zdaniem badaczki, ma to związek z zawartymi w nasionach lnu kwasami
                tłuszczowymi omega-3, które regulują podziały komórek oraz ich migrację. Innymi
                składnikami siemienia, które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe, są
                lignany. Związki te m.in. hamują aktywność enzymu biorącego udział w syntezie
                pochodnej testosteronu, która pobudza raka prostaty do wzrostu.

                W przyszłości naukowcy planują sprawdzić skuteczność siemienia lnianego w
                leczeniu mężczyzn z nawracającym rakiem prostaty, jak również przetestować jego
                rolę w prewencji tego nowotworu.

                Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu
                Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, które odbywa się w Chicago.

                źródło Onet.pl
                wiadomosci.onet.pl/1548264,16,1,0,120,686,item.html
                • emgoro Białko związane z ryzykiem nawrotów czerniaka 06.06.07, 23:29
                  Chorzy na czerniaka z podwyższonym poziomem białka S-100 są bardziej narażeni
                  na ryzyko nawrotów tego raka, niż pacjenci z niskim poziomem S-100 we krwi -
                  zaobserwowali naukowcy z USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy
                  EurekAlert.
                  Czerniak jest najgroźniejszym ze wszystkich raków skóry. Na świecie, również w
                  Polsce, liczba zachorowań na ten nowotwór ciągle rośnie.

                  Do najważniejszych czynników ryzyka czerniaka należą intensywne ekspozycje na
                  słońce, jasna karnacja i jasny kolor włosów, a także predyspozycje genetyczne.

                  Podstawową metodą leczenia tego raka jest chirurgiczne usunięcie zmian. W
                  przypadku przerzutów komórek nowotworowych do węzłów chłonnych stosuje się tzw.
                  leczenie uzupełniające. Może to być chemioterapia lub immunoterapia z użyciem
                  białka odporności o nazwie interferon alfa, bądź też kombinacja tych dwóch
                  metod.

                  Jednak według prowadzącego badania dr Johna Kirkwooda z Uniwersytetu w
                  Pittsburgu, leczenie uzupełniające daje długoterminowe korzyści tylko u
                  niewielkiego odsetka chorych. Większość z nich jest niestety narażona na
                  nawroty (tzw. wznowę) raka, mimo dobrych efektów na początku terapii.

                  Poszukując odpowiedzi na pytanie, którzy pacjenci są najbardziej narażeni na
                  wznowę czerniaka, naukowcy z zespołu dr Kirkwooda przebadali próbki surowicy
                  krwi 103 pacjentów chorych na ten nowotwór. Wszystkich średnio przez 8 lat
                  poddawano immunoterapii z użyciem dużych dawek interferonu. U 64 proc.
                  pacjentów dochodziło do nawrotu choroby przeciętnie w ciągu 30 miesięcy.

                  Jak wykazały analizy, im wyższy był poziom białka S-100 w surowicy pacjenta,
                  tym bardziej był on narażony na nawrót raka.

                  Autorzy pracy liczą, że dalsze badania pozwolą dowiedzieć się więcej na temat
                  wpływu białka S-100 na przeżycie pacjentów z czerniakiem. Ich zdaniem, poziom S-
                  100 może być wskaźnikiem przydatnym do oceny ryzyka nawrotów tego groźnego
                  nowotworu. Dzięki niemu można będzie też prognozować, którzy pacjenci odniosą
                  najwięcej korzyści z immunoterapii.

                  Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu
                  Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, które odbywa się w Chicago.

                  źródło Onet.pl
                  wiadomosci.onet.pl/1548260,16,1,0,120,686,item.html
                  • emgoro Skórka jabłka chroni przed rakiem 06.06.07, 23:31
                    Zawarte w skórce jabłka związki zabijają komórki nowotworowe albo przynajmniej
                    hamują ich rozwój - informuje "Journal of Agricultural and Food Chemistry".
                    Naukowcy z Cornell University analizując skórkę obraną z ponad 100 kilogramów
                    jabłek (odmiany red delicious) rozpoznali w niej 12 związków - triterpenoidów,
                    które po dodaniu do hodowli tkankowej niszczą komórki nowotworów wątroby,
                    jelita i piersi, lub przynajmniej hamują ich rozwój. Trzy z tych związków nie
                    były wcześniej opisywane w fachowej literaturze.

                    Zdaniem prowadzącego badania prof. Rui Hai Liu, skórka może być częściowo
                    odpowiedzialna za antynowotworowe działanie całych jabłek.

                    źródło Onet.pl
                    wiadomosci.onet.pl/1548265,16,1,0,120,686,item.html
                    • emgoro Kontakt z pestycydami zwiękasza ryzyko guza mózgu 06.06.07, 23:34
                      Pracownicy rolni, narażeni na kontakt z pestycydami, częściej chorują na guzy
                      mózgu - informuje pismo "Occupational and Environmental Medicine".

                      Jak wskazują wyniki francuskich badań, przeprowadzonych przez specjalistów z
                      Institut de Sante Publique, d'Epidemiologie et de Developpement na 221
                      pacjentach z rejonu Bordeaux, pracownicy rolni mający kontakt z pestycydami
                      byli bardziej narażeni na nowotwory mózgu. W przypadku najwyższych dawek
                      pestycydów ryzyko guza mózgu było ponad dwa razy wyższe, a zagrożenie jedną z
                      odmian takiego nowotworu, glejakiem - nawet trzy razy wyższe.

                      Podwyższone może być także ryzyko w przypadku osób stosujących pestycydy do
                      ochrony przydomowych roślin, choć naukowcy przyznają, że wyniki wymagają
                      jeszcze potwierdzenia.

                      80 procent pestycydów, stosowanych w rejonie Bordeaux, słynnym z produkcji win,
                      to środki grzybobójcze. Rozpylane w winnicach, tworzą w powietrzu mgiełkę,
                      która osiada na winorośli i chroni ją przed atakami grzybów. Nie udało się
                      jednak ustalić, jakie konkretnie pestycydy powodują nowotwory.

                      Wcześniejsze badania wykazały także, że pestycydy mogą sprzyjać chorobie
                      Parkinsona.

                      źródło Zdrowie.Onet.pl
                      zdrowie.onet.pl/1416652,2056,,,,kontakt_z_pestycydami_zwiekasza_ryzyko_guza_mozgu,ciekawostki.html
                      • emgoro Dieta a leczenie zaawansowanego raka okrężnicy 06.06.07, 23:36
                        Dieta wpływa na efekty leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem okrężnicy
                        Pacjenci w zaawansowanym stadium raka jelita grubego są znacznie bardziej
                        narażeni na nawroty choroby i zgon, jeśli stosują tzw. zachodnią dietę, bogatą
                        w czerwone mięso, tłuszcze, słodycze i produkty z oczyszczonej mąki - wskazują
                        najnowsze badania, o których informuje serwis internetowy EurekAlert.

                        Naukowcy z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie doszli do takich wniosków po
                        przebadaniu ponad 1 tys. chorych na raka jelita grubego w zaawansowanym, III
                        stadium. W tej fazie rozwoju nowotwór zajmuje duży obszar jelita, a jego
                        przerzuty obecne są w najbliższych węzłach chłonnych. Wszyscy pacjenci przeszli
                        operację chirurgicznego wycinania guza i w ramach leczenia uzupełniającego -
                        chemioterapię.

                        Za pomocą kwestionariuszy zebrano dane na temat pokarmów, które chorzy
                        spożywali przez 6 miesięcy po zakończeniu chemioterapii. Na tej podstawie
                        podzielono ich na dwie grupy - grupę, która stosowała dietę tzw. zachodnią,
                        czyli bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, słodycze i wyroby z białej
                        (oczyszczonej) mąki oraz grupę na "mądrej" diecie, zawierającej dużo warzyw,
                        owoców, ryb i mięsa drobiowego.

                        Jak zaobserwowali naukowcy, rak nawracał znacznie szybciej u pacjentów
                        stosujących dietę najbardziej zbliżoną do "zachodniej". Chorzy ci byli też
                        bardziej narażeni na wczesny zgon, w porównaniu z chorymi z drugiej grupy.
                        Zależność ta utrzymała się nawet, gdy w analizie uwzględniono wiek, płeć,
                        wskaźnik masy ciała i poziom aktywności fizycznej pacjentów.

                        "Choć nasze wyniki są wstępne, to wyraźnie sugerują, że rodzaj diety może mieć
                        istotny wpływ na wyniki leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita
                        grubego" - komentuje główny autor pracy Jeffrey Meyerhardt. Jego zespół
                        przedstawił dotychczasowe rezultaty tych badań na dorocznym spotkaniu
                        Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago.

                        Liczba zachorowań na raka jelita grubego ciągle rośnie - na świecie i w
                        Europie. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie
                        miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u
                        mężczyzn - rak płuca. Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita
                        grubego jest związany z typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia
                        i dietą bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa.

                        źródło Zdrowie.Onet.pl
                        zdrowie.onet.pl/1416646,2056,,,,dieta_wplywa_na_efekty_leczenia_pacjentow_z_zaawansowanym_rakiem_okreznicy,ciekawostki.html
                        • emgoro Białko p53 nowotworów reguluje poziom mikro RNA 11.06.07, 23:29
                          Białko p53, najbardziej znane białko supresorowe (hamujące) nowotworów, działa
                          bezpośrednio na cząsteczki z rodziny małych DNA, które są niezbędne do wzrostu
                          i podziałów komórek - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".
                          Gregory Hannon z Cold Spring Harbor Laboratory wraz z zespołem wykazali, że p53
                          działa bezpośrednio na rodzinę miR-34 mikro RNA (miRNA), które to cząsteczki
                          odpowiadają za hamowanie podziałów komórkowych.

                          Duży spadek poziomu miRNA jest często obserwowany w nowotworach występujących u
                          ludzi, co sugeruje, że te małe cząsteczki RNA mogą odgrywać rolę w supresji
                          nowotworów. Niestety, niewiele wiadomo na temat regulacji ekspresji miRNA.

                          Autorzy pracy porównywali poziom ekspresji miRNA w zwyczajnych mysich komórkach
                          i komórkach pozbawionych p53. Odkryli rodzinę niekodujących miRNA (nie powstaje
                          z nich żadne białko), które są regulowane przez białko p53, rodzinę miR-34 i
                          wykazali, że ekspresja tych RNA prowadzi do zatrzymania wzrostu i w niektórych
                          przypadkach starzenia się komórek.

                          Taki wynik wskazuje, że rodzina miR-34 funkcjonuje jako jeden z elementów
                          ścieżki sygnałowej p53, która prowadzi do zatrzymania wzrostu i podziałów
                          komórkowych.

                          Ponadto, naukowcy zidentyfikowali kilka genów regulowanych przez miR-34 również
                          związanych z cyklem komórkowym.

                          miR-34 jest jedną z 18 rodzin miRNA ssaków, które występują również u muszki
                          owocowej Drosophila i lubianego przez genetyków robaka Caenorhabditis elegans.
                          Zdaniem autorów możliwe jest, że związek białka p53 z rodziną małych RNA
                          powstał bardzo wcześnie w ewolucji. Praca jest pierwszą, która uchyla rąbka
                          tajemnicy na temat bezpośredniej regulacji transkrypcji miRNA.

                          wiadomosci.onet.pl/1550077,16,1,0,120,686,item.html
                          • emgoro Czerwcowe Dni Walki z Rakiem 12.06.07, 21:08
                            Trwają X Dni Walki z Rakiem. W ramach akcji do 24 czerwca prowadzona będzie
                            kampania, informująca Polaków o czynnikach sprzyjających zachorowalności na
                            nowotwory złośliwe oraz o możliwościach ich wczesnego wykrywania i leczenia.
                            Organizatorem inicjatywy jest, jak co roku, Polski Komitet Zwalczania Raka.
                            Symbolem akcji jest żółty żonkil.

                            Na tle innych krajów europejskich Polska znajduje się w środku stawki pod
                            względem zapadalności na choroby nowotworowe. Każdego roku dotykają one średnio
                            110 tys. nowych osób, z czego ponad 80 tys. umiera. Oznacza to, że co czwarty z
                            nas zachoruje na raka, a co piąty straci z jego powodu życie. Specjaliści
                            twierdzą, że dałoby się uratować znacznie większy odsetek chorych, gdyby nie
                            brak środków finansowych i niska świadomość społeczna. I właśnie zwiększeniu
                            tej ostatniej poświęcone są dwa czerwcowe tygodnie.
                            Tegoroczne Dni Walki z Rakiem obchodzone są pod patronatem biskupa
                            łomżyńskiego - Stanisława Stefanka. W czasie ich trwania terenowe oddziały NFZ
                            będą informować pacjentów, jakie programy i bezpłatne akcje profilaktyczne
                            prowadzone są w ich regionie. Specjaliści poprowadzą też zajęcia z profilaktyki
                            i wczesnego wykrywania raka piersi i raka szyjki macicy.

                            "Będziemy mówić o profilaktyce i przekonywać, że nowotwór wcześniej wykryty
                            jest uleczalny - mówi prezes Stowarzyszenia Kobiet z Problemem Onkologicznym,
                            Barbara Porwoł.

                            Od kilku lat istnieją w Polsce dwa specjalne programy populacyjne, których
                            celem jest wczesna diagnoza kobiet dotkniętych nowotworami złośliwymi.
                            Bezpłatny program wczesnego wykrywania raka piersi skierowany jest do
                            wszystkich pań między 50 a 69 rokiem życia, które nie wykonywały badania
                            mammograficznego w ciągu ostatnich dwóch lat. Dla kobiet młodszych (w wieku 25-
                            59 lat) przygotowano natomiast program profilaktyki i wczesnego wykrywania raka
                            szyjki macicy. Na żadne z nich nie jest wymagane skierowanie od lekarza
                            specjalisty.

                            Szczegółowe informacje o akcji oraz programach profilaktycznych NFZ znaleźć
                            można pod adresem: www.sczp.gov.pl/index.php?g=98&p=125

                            Lekarze alarmują, że liczba pacjentów onkologicznych w Polsce stale rośnie. W
                            2003 r. odnotowano blisko 178 tys. hospitalizowanych z powodu nowotworów
                            złośliwych, natomiast w roku 2005 już ponad 183 tys. Najpoważniejsza sytuacja
                            jest w przypadku złośliwego raka piersi.

                            źródło PAP - Nauka w Polsce
                            www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                            41737&data=&lang=PL&_CheckSum=-790967821
                            • emgoro Enzym związany z alzheimerem hamuje rozwój nowotwo 12.06.07, 21:09
                              Enzym gamma-sekretaza, która przyczynia się do rozwoju choroby Alzheimera,
                              hamuje powstawanie nowotworów - wykazali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat
                              zamieszcza pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences".

                              Enzym gamma-sekretaza przyczynia się do powstawania wadliwych struktur, tzw.
                              płytek amyloidowych, w mózgach osób chorych na alzheimera. Pod wpływem tego
                              enzymu obecne we wszystkich komórkach organizmu białko APP jest cięte w
                              nietypowy sposób, tak że w mózgu powstają cząsteczki nierozpuszczalnego beta-
                              amyloidu, które odkładają się w postaci płytek toksycznych dla neuronów.

                              Gamma-sekretaza jest kompleksem czterech białek, w tym dwóch należących do
                              rodziny presenilin. Mutacje w genach kodujących preseniliny wykrywa się u 5
                              proc. pacjentów z alzheimerem. Wiadomo, że zwiększają one predyspozycje do
                              zachorowania na to schorzenie w młodszym niż zwykle wieku.

                              Wcześniejsze doświadczenia na myszach wskazywały, że niedobory preseniliny, a
                              co za tym idzie, gamma-sekretazy, zwiększają predyspozycje do raka skóry.

                              Teraz naukowcy z Burnham Institute for Medical Research dowiedli, że
                              presenilina odgrywa ważną rolę w hamowaniu procesów nowotworowych w organizmie.

                              Badania prowadzono na myszach, które produkowały obniżone ilości preseniliny.
                              Okazało się, że gdy w komórkach spada poziom tego białka, to rośnie stężenie
                              czynnika pobudzającego podziały komórek nabłonkowych - EGFR (tzw. receptor dla
                              nabłonkowego czynnika wzrostu). Związek ten jest produkowany w nadmiarze w
                              komórkach wielu postaci raka, w tym raka skóry.

                              Co więcej, nadprodukcja EGFR jest często związana z opornością nowotworu na
                              chemioterapię i z mniejszymi szansami na wyleczenie pacjenta. Dlatego firmy
                              farmaceutyczne intensywnie poszukują leków, które blokując EGFR hamowałyby
                              rozwój nowotworu.

                              Jak ujawniły najnowsze analizy, jeden z produktów cięcia białka APP przez gamma-
                              sekretazę, tzw. wewnątrzkomórkowa domena APP - AICD, hamuje aktywność genu
                              EGFR. W rezultacie produkcja tego receptora spada, a ryzyko rozwoju nowotworu
                              maleje.

                              Zdaniem autorów artykułu, badania te wskazują, że powstający pod wpływem gamma-
                              sekretazy AICD wpływa na czynność genu EGFR i na tej drodze hamuje procesy
                              nowotworowe.

                              "Choroba Alzheimera i nowotwory złośliwe należą do schorzeń cieszących się
                              obecnie największym zainteresowaniem naukowców" - komentuje prowadzący badania
                              Huaxi Xu. Badacz spodziewa się, że najnowsza praca będzie mieć istotne
                              znaczenie dla postępów tak w jednej, jak i w drugiej dziedzinie medycyny.

                              Wynika z niej na przykład, że istnieją ważne przeciwwskazania do użycia leków
                              hamujących czynność gamma-sekretazy w terapii alzheimera.

                              źródło Zdrowie.Onet.pl
                              zdrowie.onet.pl/1417488,2056,,,,enzym_zwiazany_z_alzheimerem_hamuje_rozwoj_nowotworow,ciekawostki.html
                              • emgoro Lek na raka piersi, który chroni serce 12.06.07, 21:11
                                Badania dotyczące wpływu leków onkologicznych na serce mogą pozwolić na
                                opracowanie kolejnych farmaceutyków o mniejszych skutkach ubocznych oraz
                                preparatów chroniących mięsień sercowy przed uszkodzeniem - informuje
                                pismo "Proceedings of the National Academy of Science".

                                Naukowcy z Duke University Medical Center porównali na ludzkich komórkach i na
                                szczurach działanie trastuzumabu (znanego pod rynkową nazwą Herceptin) z
                                nowszym lekiem przeciw rakowi piersi - lapatinibem (Tykerb).

                                Główną wadą trastuzumabu jest jego szkodliwe działanie na komórki mięśniowe
                                serca. Związane z tym nieprawidłowości obserwuje się u od 2 do 7 procent
                                leczonych w ten sposób kobiet. Jedna na dziesięć kobiet w ogóle nie może być w
                                ten sposób leczona ze względu na już istniejące kłopoty z sercem. Natomiast w
                                przypadku lapatinibu obserwowano, jak dotąd, znacznie mniej powikłań związanych
                                z sercem.

                                Oba leki przepisywane są kobietom, u których komórki nowotworowe mają
                                nadmiernie aktywne geny HER2. U takich osób rak częściej nawraca, a wyniki
                                leczenia są gorsze. Lapatinib jest przepisywany tym kobietom, którym nie pomógł
                                trastuzumab.

                                Jak wykazali naukowcy z Duke University Medical Center, lapatinib aktywuje
                                mechanizm, który chroni komórki serca przed "popełnieniem samobójstwa" pod
                                wpływem stresu i procesów zapalnych. Trastuzumab nie ma natomiast działania
                                ochronnego.

                                Podobne badania mogłyby pomóc w określeniu, które z potencjalnych leków
                                przeciwnowotworowych szkodzą sercu i które są najbezpieczniejsze - zanim
                                jeszcze trafią na rynek. Włączenie ochronnych mechanizmów zabezpieczających
                                komórki serca może się przydać w leczeniu zawałów, podczas operacji serca, a
                                nawet przy przechowywaniu serca do przeszczepu.

                                źródło Zdrowie.Onet.pl
                                zdrowie.onet.pl/1417483,2056,,,,lek_na_raka_piersi_ktory_chroni_serce,ciekawostki.html
                                • emgoro 96 proc. chorych na raka płuca to palacze 14.06.07, 18:19
                                  96 proc. przypadków zachorowań na raka płuc występuje u palaczy. To rodzaj
                                  nowotworu bardzo trudny do wykrycia we wczesnym stadium, dlatego tak ważna jest
                                  profilaktyka, czyli niepalenie - podkreślają lekarze.

                                  W Polsce pali 12 mln ludzi, na raka płuc choruje 24 tys. osób. Palenie jest
                                  najpoważniejszym, ale nie jedynym czynnikiem ryzyka. Zachorowaniu sprzyjają
                                  także czynniki genetyczne, praca przy azbeście - prawdopodobieństwo
                                  zachorowania na raka płuc przez palacza wykonującego taką pracę jest 120 razy
                                  większe, a także m.in. kontakt z metalami ciężkimi, promieniami jonizującymi
                                  czy wyziewami ze starych silników diesla.
                                  "Prawie wszyscy chorujący na raka płuca to namiętni palacze. Dlatego mam żal do
                                  ministra zdrowia Zbigniewa Religi, że mówiąc publicznie o swojej chorobie
                                  zaznaczył, że jej związek z paleniem jest wątpliwy. Taka wypowiedź wywołuje
                                  dużą szkodę społeczną" - powiedział podczas konferencji prasowej w Katowicach
                                  kierownik Katedry i Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Śląskiej Akademii Medycznej,
                                  prof. Jerzy Kozielski.

                                  Osoby, u których rak płuca zostanie wykryty w pierwszym lub drugim stadium,
                                  mają 60-70 proc. szans na przeżycie pięciu lat, co w onkologii traktowane jest
                                  jako wyleczenie. Aż w 80 proc. przypadków choroba jest wykrywana jednak dopiero
                                  w trzecim lub ostatnim - czwartym stadium.

                                  Mimo że w Polsce dostępne są nowoczesne metody leczenia, chory zdiagnozowany na
                                  tym etapie choroby ma szansę przeżycia jeszcze zaledwie 4-5 miesięcy. Z reguły
                                  na tym etapie jest już za późno na operację usunięcia nowotworu.

                                  Sytuację utrudnia fakt, że nie ma prostych i łatwo dostępnych badań
                                  profilaktycznych, które pozwalałyby wykryć chorobę we wczesnym stadium jak w
                                  przypadku raka piersi, gdzie lekarze mają do dyspozycji mammografię i USG. Jak
                                  podkreśla prof. Kozielski, zdjęcia rentgenowskie nie są pewną metodą
                                  pozwalającą wykryć raka płuc we wczesnym stadium. Lekarze wiążą tu nadzieje z
                                  tomografią komputerową niskiej dawki.

                                  Ponadto choroba w początkowym stadium praktycznie nie daje objawów, tym
                                  bardziej, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu. Jeśli jednak z wilgotnego
                                  staje się on suchy i męczący, to jest już powód do niepokoju. Chory skarży się
                                  też na duszności, stany zapalne, zmęczenie, występuje też u niego utrata wagi.

                                  "Ponieważ chorobę trudno wykryć, dlatego tak ważna jest profilaktyka, czyli
                                  niepalenie. Po 5 latach od odstawienia papierosów ryzyko choroby zmniejsza się
                                  o połowę, po 30 latach osoba niegdyś paląca ma takie same szanse na
                                  zachorowanie jak ktoś, kto nigdy nie palił" - podkreślił prof. Kozielski. LUN

                                  źródło PAP - Nauka w Polsce
                                  www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                                  42881&data=&lang=PL&_CheckSum=-1662892962
                                  • emgoro Mężczyźni i osoby zamożne częściej mają raka skóry 14.06.07, 18:21
                                    Mężczyźni oraz osoby zamożne częściej mają raka skóry
                                    Rak skóry występuje coraz częściej, zwłaszcza wśród mężczyzn i ludzi
                                    bogatszych - informuje "British Journal of Dermatology".

                                    Badania były prowadzone 12 lat przez specjalistów z Royal Victoria Hospital i
                                    objęły ok. 23 000 osób.

                                    Jak wykazały analizy, bardziej narażeni na raka skóry są mężczyźni, osoby
                                    starsze oraz żyjące na zamożniejszych obszarach.

                                    W okresie objętym badaniami liczba pacjentów z rakiem skóry wzrosła o 20
                                    procent. Ogółem trzy najbardziej pospolite odmiany raka skóry,
                                    podstawnokomórkowy, kolczystokomórkowy i czerniak złośliwy, stanowiły 27 proc.
                                    nowotworów u mężczyzn oraz 26 proc. nowotworów u kobiet. U wielu pacjentów
                                    występował więcej niż jeden rodzaj raka, a częstość zachorowań rosła z wiekiem.

                                    Autorzy badań podkreślają, że prowadzono je wśród populacji Irlandii Północnej,
                                    która jest stosunkowo jednolita etnicznie. Dlatego wnioski z tej pracy mogą
                                    mieć dość uniwersalny charakter.

                                    Do podstawowych czynników ryzyka raka skóry naukowcy zaliczają zbyt częste
                                    wystawianie skóry na intensywne działanie promieni słonecznych, jasna karnacja
                                    oraz predyspozycje genetyczne.

                                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                                    zdrowie.onet.pl/1418221,2056,,,,mezczyzni_oraz_osoby_zamozne_czesciej_maja_raka_skory,ciekawostki.html
                                    • emgoro Dieta uboga w węglowodany sprzyja rakowi jelita 20.06.07, 14:22
                                      Dieta uboga w węglowodany sprzyja rakowi jelita
                                      Dieta bogata w tłuszcze i białko, a uboga w węglowodany, na przykład dieta
                                      Atkinsa czy Kwaśniewskiego, może podnosić ryzyko raka jelita grubego - wynika z
                                      badań brytyjskich naukowców.

                                      Naukowcy z Rowett Research Institute w Aberdeen przeprowadzili badania w grupie
                                      19 mężczyzn z nadwagą. Każdy z badanych stosował jedną z trzech diet - o różnej
                                      zawartości węglowodanów.

                                      Okazało się, że ilość spożywanych węglowodanów decydowała o wytwarzaniu przez
                                      bakterie jelitowe kwasów tłuszczowych - w tym kwasu masłowego, który chroni
                                      przed rakiem jelita grubego, ponieważ pomaga w zwalczaniu komórek
                                      nowotworowych. Przy niskim spożyciu produktów bogatych węglowodany, na przykład
                                      chleba i ziemniaków (24 gramy na dobę), liczba pożytecznych bakterii jelitowych
                                      była nawet czterokrotnie mniejsza w porównaniu z grupą, w której spożycie
                                      węglowodanów było duże i sięgało 400 gramów na dobę.

                                      źródło Zdrowie.Onet.pl
                                      zdrowie.onet.pl/1419479,2056,,,,dieta_uboga_w_weglowodany_sprzyja_rakowi_jelita,ciekawostki.html
          • basiasiama Re: Wit. D i wapń a mniejsze ryzyko raka piersi 22.06.07, 15:29
            I nie tylko piersi. Kolejne badania na temat "Witamina D a nowotwory" okazaly
            sie na tyle wiarygodne, ze Kanada zdecydowala sie na wprowadzenie szerokiej
            profilaktyki antynowotworowej poprzez rekomendowanie dostarczania 1000 IU
            witaminy D dla osob doroslych jesienia i zima. Dla tych o zwiekszonym ryzyku,
            nie wychodzacych z domu, ludzi starszych i in, poleca zazywac te witamine przez
            caly rok.
            Uwazam to za duzy krok w odpowiednim kierunku (zapobieganie). Szkoda tylko, ze
            zamiast suplementow, ktore mozna przedawkowac, nie zaleca sie zwiekszenia
            przebywania na sloncu (oczywiscie rozsadnego, w odpowiedniej ilosci i porach
            dnia) oraz spozywania wiekszych ilosci tlustych ryb,jajek, masla itd.
            Ale mam nadzieje, ze do tego tez kiedys dojdzie.....
            Pozdrawiam
            • emgoro Kwasy tłuszczowe omega-3, a rak prostaty 22.06.07, 17:27
              Kwasy tłuszczowe omega-3 mogą spowolnić rozwój raka prostaty

              Najnowsze badania na myszach wykazały, że dieta bogata w kwasy tłuszczowe omega-
              3 poprawia rokowania dla mężczyzn genetycznie obciążonych ryzykiem zachorowania
              na raka prostaty - informują Amerykańscy naukowcy na łamach pisma "Journal of
              Clinical Investigation".

              Tłuszcze Omega-3 są długołańcuchowymi, wielokrotnie nienasyconymi kwasami
              tłuszczowymi, które nie są produkowane w naszych organizmach.

              Jedynymi źródłami liczącej się ilości tych kwasów, są olej lniany tłoczony na
              zimno oraz olej z tłustych ryb morskich (łosoś, tuńczyk, pstrąg tęczowy, śledź,
              makrela).

              Kwasy tłuszczowe omega-3 odgrywają ważną rolę jako składnik budowy błon
              komórkowych, szczególnie w układzie nerwowym oka retyna); dla zdrowego układu
              krążenia i jako prekursor hormonu tkankowego (eikozanoidonu), który steruje
              ważnymi funkcjami tkanek i komórek, Są również ważne dla funkcjonowania mózgu.

              Już wcześniejsze badania naukowców z USA wykazały, że dieta wzbogacona w siemię
              lniane, czyli nasiona lnu, może hamować wzrost raka prostaty u mężczyzn,
              podobne wyniki otrzymano dla diety bogatej w olej z ryb i ryby.

              W najnowszej pracy naukowcy z Wake Forest University School of Medicine opisali
              wyniki badań na myszach z mutacją genetyczną warunkującą rozwój raka prostaty.
              Myszy nie miały genu supresorowego nowotworów o nazwie Pten. Ten sam gen jest
              nieaktywny u 60 do 70 procent ludzi cierpiących na nowotwory.

              Zwierzęta od urodzenia karmiono dietą bogatą w kwasy omega-3, co skutkowało
              zmniejszeniem tempa rozwoju guza, hamowało postęp choroby i zwiększało szanse
              przeżycia.

              Rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem i główną przyczyną
              zgonów mężczyzn w USA.Celem badań było zbadanie zależności między aktywnością
              genów a dietą w przypadku organizmów obarczonych ryzykiem.

              Specjalny szczep myszy i zwykłe zwierzęta karmiono pokarmem o różnej zawartości
              kwasów omega-3 i omega-6 (te znajdują się głównie w olejach roślinnych).

              Specjaliści od żywienia zalecają spożycie kwasów omega-3 i omega-6 w równych
              ilościach, ale w typowej diecie zachodniej znacząco przeważają kwasy omega-6.

              Podczas eksperymentu stosowano trzy rodzaje diety - bogatą w kwasy omega-3
              (stosunek omega-6 do omega-3 1:1), dietę ubogą w kwasy omega-3 (omega-6 do mega-
              3 jak 20:1) oraz dietę bogatą w kwasy omega-6, zbliżoną do typowej diety
              zachodniej o proporcjach omega-6 do omega-3 jak 40:1.

              Naukowcy porównywali współczynnik przeżycia chorych myszy na różnej diecie i
              mierzyli rozmiary guza prostaty.

              Normalne, zdrowe myszy z genem Pten nie miały żądnych problemów niezależnie od
              diety. U myszy z defektem genetycznym dieta wyraźnie wpływała na rozwój raka.
              Wśród zwierząt, które dostawały dużo kwasów omega-3 aż 60 procent przeżyło, w
              przypadku diety ubogiej w te kwasy było to 10 procent, a na diecie bogatej w
              kwasy omega-6 nie przeżyła ani jedna mysz chora na raka prostaty.

              "To znaczy, że jeżeli masz dobre geny, nie ważne co jesz, ale jeżeli masz geny,
              które predysponują do raka prostaty, wtedy Twoja dieta pozwala utrzymać
              równowagę i staje się bardzo ważna" - mówi doktor Yong Chen, główny autor badań.

              źródło Zdrowie.Onet.pl
              zdrowie.onet.pl/1420061,2056,,,,kwasy_tluszczowe_omega_3_moga_spowolnic_rozwoj_raka_prostaty,ciekawostki.html
              • emgoro Polacy pracują nad lekami najnowszej generacji 28.06.07, 22:50
                Polscy biotechnolodzy pracują nad lekami najnowszej generacji

                Polska spółka biotechnologiczna Mabion wraz z naukowcami z wiodących krajowych
                uczelni medycznych rozpoczyna badania nad lekami najnowszej generacji -
                przeciwciałami monoklonalnymi. Pierwsze z nich, przeznaczone do walki z
                chorobami nowotworowymi, mają wejść na rynek już w 2012 r. Budżet programu
                wyniesie około 40 mln dolarów. Część sumy pochodzić będzie ze środków własnych
                przedsiębiorstwa, reszta z grantów i dotacji z Unii Europejskiej, Ministerstwa
                Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Gospodarki.

                CUDOWNE CZĄSTECZKI
                Przeciwciała monoklonalne (mAb) są białkowymi cząsteczkami biologicznymi,
                wykazującymi jednakową swoistość względem danego antygenu. Pozyskuje się je z
                limfocytów B. Po raz pierwszy udało się to Cesarowi Milsteinowi i Georgesowi
                Koehlerowi w 1975 r. Jeden klon przeciwciał monoklonalnych zbudowany jest z
                identycznych łańcuchów ciężkich i lekkich, przez co działa przeciw ściśle
                określonemu epitopowi i wiąże się do niego z jednakowym powinowactwem. Można
                więc powiedzieć, że są to cząsteczki o takim samym izotypie, allotypie i
                idiotypie, czyli są genetycznie identyczne.

                Przeciwciała te stosowane są w diagnostyce i terapii, głównie chorób
                nowotworowych (np. ostrej białaczki szpikowej). Wykorzystywane są również w
                transplantologii (hamują odrzucanie przeszczepów przez organizm biorcy),
                chorobach o podłożu zapalnym (wyciszają procesy patologiczne), zabiegach,
                wymagających zablokowania krzepnięcia, u pacjentów po angioplastyce oraz do
                neutralizacji toksyn (zamiast surowicy). Także laboratoria chętnie wykorzystują
                możliwości tych cząsteczek, np. w badaniach diagnostycznych czy oczyszczaniu
                różnych substancji.

                "Przeciwciała monoklonalne otwierają nową erę w onkologii - mówi uczestniczący
                w badaniach prof. Tadeusz Pietrucha, kierownik Zakładu Biotechnologii Medycznej
                UM w Łodzi. - Dotychczasowe farmakologiczne leczenie nowotworów oparte było
                głównie na chirurgii, radioterapii i lekach cytotoksycznych, uszkadzających nie
                tylko komórki guza, ale również zdrowe tkanki ustroju. Nowoczesne leki działają
                natomiast wybiórczo na komórki patologiczne, zapewniając lepszą skuteczność i
                mniejszą toksyczność terapii".

                Przeciwciała monoklonalne mają też ogromny potencjał gospodarczy. Szacuje się,
                w 2010 r. stanowić będą ponad 35 proc. wszystkich leków biotechnologicznych, a
                wartość ich sprzedaży osiągnie kwotę 30 miliardów dolarów.

                NA PODBÓJ ŚWIATOWYCH RYNKÓW

                Władze Mabionu zakładają, że dwa pierwsze preparaty przeciwnowotworowe, oparte
                na opisanej technologii, zostaną dopuszczone do użytku do 2012 r. Struktura
                pierwszego z nich będzie podobna do - wykorzystywanego już w terapii raka
                piersi - przeciwciała monoklonalnego HER2, drugiego - stosowanego w leczeniu
                chłoniaków - przeciwciała CD20.

                Po przejściu procedury rejestracyjnej nowe leki zostaną dopuszczone do
                sprzedaży w wybranych krajach Europy Środkowo- Wschodniej, a następnie w całej
                Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. "Nasz projekt zakłada ścisłą
                współpracę z sektorem publicznym - mówi prezes spółki, Maciej Wieczorek. -
                Finansowanie przemysłu biotechnologicznego ze środków publicznych jest dziś
                standardem w krajach rozwiniętych (w Ameryce stanowi 10-15 proc. wszystkich
                inwestycji). Bez takiego wsparcie rozwój wielkich projektów naukowo-
                technologicznych nie byłby możliwy".

                Wieczorek podkreśla też, że realizacja strategii Mabionu ważna jest nie tylko
                dla przedsiębiorców, ale i dla całej Polski. Niesie bowiem ze sobą olbrzymi
                potencjał eksportowy, w jednej z najnowocześniejszych i najdynamiczniej
                rozwijających się gałęzi światowej gospodarki, jaką jest biotechnologia.

                "Szacujemy, że sprzedaż każdego z preparatów w pierwszym roku dystrybucji
                ukształtuje się na poziomie 50 mln dolarów, a w ciągu trzech lat od
                wprowadzenia na rynek wzrośnie nawet dziesięciokrotnie - dodaje Wieczorek. -
                Osiągając wartość ponad 500 mln dolarów rocznie, stanowić więc będzie 10 proc.
                sprzedaży leków oryginalnych".

                "Dzięki zastosowanej technologii humanizacji oczekujemy większej efektywności
                produkcji przeciwciał monoklonalnych. Nowe preparaty będą o około 30-40 proc.
                tańsze od stosowanych obecnie, w przypadku których koszt terapii dla jednej
                osoby wynosi kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie" - dodaje prezes.

                ***

                Spółka Mabion powstała w marcu tego roku z połączenia czterech polskich firm
                farmaceutycznych: Celon Pharma, Polfarmex, Genexo i IBSS Biomem. Jest jedyną
                rodzimą firmą biotechnologiczną, zajmującą się rozwijaniem technologii
                humanizowania przeciwciał monoklonalnych.

                źródło PAP - Nauka w Polsce
                www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                46245&data=&lang=PL&_CheckSum=-1226136416
                • emgoro "Mam haka na raka" -program edukacyjny dla młodych 29.06.07, 13:07
                  "Mam haka na raka" - program edukacyjny dla młodzieży

                  Ogólnopolski program edukacyjny "Mam haka na raka" ma pomóc w onkologicznej
                  edukacji młodzieży, a pośrednio także ich rodzin i znajomych - ogłoszono na
                  konferencji prasowej w Warszawie.

                  "Młodzi ludzie są świadomi, że w porównaniu z innymi państwami Europy Polska
                  groźnie wypada pod względem umieralności na choroby nowotworowe - powiedział
                  prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz Meder. - W niedalekiej przyszłości co
                  czwarty Polak zachoruje na raka, a co piąty umrze z tego powodu. Pod względem
                  odsetka chorych przeżywających rok i pięć lat nasz kraj jest na ostatnim
                  miejscu w Europie".
                  Dodał, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak dbałości o zdrowie.
                  Wiele osób lekceważy badania profilaktyczne. Polacy uważają, że są zdrowi,
                  tłumaczą się brakiem czasu, częste jest "myślenie magiczne" - obawa przed
                  wynikiem badania.

                  Jak wynika z ankiety CBOS, ponad połowa młodych ludzi uważa, że może mieć wpływ
                  na swoich bliskich, by skłonić ich do regularnych badań - na przykład
                  przypominając, że zdrowie jest najważniejsze i mają dla kogo żyć. Ma w tym
                  pomóc ogólnopolski program "Mam haka na raka", skierowany do uczniów liceów
                  ogólnokształcących.

                  Ankietowani przez CBOS młodzi ludzie wiedzą o nowotworach naprawdę dużo, jednak
                  wiedza czerpana ze szkoły, książek czy internetu wymaga uzupełnienia, jak w
                  przypadku często zdarzającego się mylenia raka z nowotworem (każdy rak to
                  złośliwy nowotwór tkanki nabłonkowej, ale nie każdy nowotwór to rak).

                  Jak mówili przedstawiciele Międzynarodowej Federacji Studentów Medycyny
                  (IFMSA), celem programu jest przekazanie minimum wiedzy o nowotworach i
                  promowanie zdrowego modelu życia - aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania,
                  niepalenia. W szkołach studenci medycyny poprowadzą odpowiednie zajęcia,
                  posługując się prostym i zrozumiałym językiem. Zajęcia te odbędą się zamiast
                  niektórych lekcji (ale nie zamiast WF-u, zaznaczyli pomysłodawcy programu).

                  Wśród młodzieży zostanie też przeprowadzony konkurs na kampanię
                  społeczną "Znajdź haka na raka". Zwycięski projekt zostanie zrealizowany,
                  autorzy zaś w nagrodę pojadą na letnie szkolenia językowe.

                  W działania programu zaangażowała się Polska Unia Onkologii (od strony
                  merytorycznej), Polskie Towarzystwo Oświaty Zdrowotnej (koordynacja i
                  monitorowanie), Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny (IFMSA
                  Poland) - odpowiedzialne za logistykę i pracę z młodzieżą.

                  Na konferencji, mimo zaproszeń, nie pojawili się ani przedstawiciele
                  Ministerstwa Zdrowia, ani Ministerstwa Edukacji - podkreślił dr Janusz Meder.
                  PMW

                  PAP - Nauka w Polsce
                  www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                  63866&data=&lang=PL&_CheckSum=821996086
                  • emgoro Korzyści płynące z jedzenia ziemniaków 29.06.07, 13:09
                    O kolejnych korzyściach płynących z jedzenia ziemniaków
                    Od dawna wiadomo, że jedzenie ziemniaków jest zdrowe dla jelit. Nowe badania
                    każą sądzić, że mogą być one dobre dla całego układu odpornościowego.
                    Zwłaszcza, gdy spożywamy je na zimno lub w sałatce kartoflanej - informują
                    naukowcy z Hiszpanii w "Chemistry and Industry".

                    Naukowcy z Hiszpanii opisali ostatnio eksperyment, w którym przez 14 tygodni
                    świnie karmiono dużymi ilościami surowej skrobi ziemniaczanej. Badano wpływ
                    skrobi na jelita.

                    Potwierdziło się, że dieta dobrze wpłynęła na jelita. Jednocześnie okazało się,
                    że we krwi świń obniżyło się stężenie białych ciałek krwi - leukocytów i
                    limfocytów. Normalnie są one wytwarzane w odpowiedzi na stan zapalny lub
                    chorobę.

                    Taka zmiana liczby leukocytów pozwala podejrzewać, że kondycja organizmu
                    poprawia się - sugeruje immunolog, Lena Ohman z Uniwersytetu w Goeteborgu
                    (Szwecja).

                    Zaobserwowano, że u świń karmionych surową skrobią ziemniaczaną leukocytów było
                    mniej niż zwykle o około 15 proc. Świadczy to też o ograniczeniu stanów
                    zapalnych.

                    Ludzie nie jedzą co prawda surowych ziemniaków, spożywają jednak wiele pokarmów
                    zawierających skrobię, która nie jest trawiona w jelicie cienkim, a jest
                    przekazywana do jelita grubego, gdzie fermentuje. Takie właściwości ma około 10
                    proc. skrobi zjadanej przez ludzi, m.in. w postaci zimnych, gotowanych
                    kartofli, warzyw strączkowych, zbóż i kasz, zielonych bananów i makaronu.

                    Uważa się, że spożycie skrobi ogranicza również ryzyko raka jelita grubego.
                    Może też korzystnie wpływać na chorych na zespół jelita drażliwego.

                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                    zdrowie.onet.pl/1420552,2056,,,,o_kolejnych_korzysciach_plynacych_z_jedzenia_ziemniakow,ciekawostki.html
                    • emgoro Mdłości a niższe ryzyko raka piersi 29.06.07, 13:11
                      Mdłości ciążowe związane z niższym ryzykiem raka piersi
                      Mdłości i nudności w ciąży mogą mieć swoje plusy. Kobiety, które ich
                      doświadczają, są mniej narażone na raka piersi - wynika z najnowszych
                      amerykańskich badań.

                      Do takich wniosków doszli badacze kierowani przez dr Jo Freudenheim z
                      University at Buffalo w Nowym Jorku, którzy przeanalizowali dane zebrane w
                      grupie 1001 kobiet z niedawno zdiagnozowanym rakiem piersi. Pacjentki były w
                      wieku od 35 do 79 lat. Dla porównania przebadano też grupę 1917 zdrowych
                      kobiet, dobranych odpowiednio pod względem wieku, rasy i miejsca zamieszkania.

                      Zebrane informacje dotyczyły różnych czynników związanych z okresem ciąży, np.
                      nadciśnienia indukowanego ciążą, powikłania określanego jako stan
                      przedrzucawkowy, cukrzycy ciążowej, przybrania na wadze. Jednak żaden z nich
                      nie miał wpływu na późniejsze ryzyko raka piersi u kobiet.

                      Okazało się natomiast, że kobiety, które w ciąży doświadczały mdłości i
                      wymiotów, były o 30 proc. mniej narażone na ryzyko raka piersi w kolejnych
                      latach. Ryzyko było tym niższe, im silniejsze były te objawy oraz im dłużej się
                      utrzymywały.

                      Jak podkreśla dr Freudenheim, praca jej zespołu ma wyłącznie charakter
                      epidemiologiczny - wskazuje jedynie na istnienie związku, ale nie tłumaczy go
                      na płaszczyźnie przyczynowo-skutkowej. Rezultatów tych badań nie można
                      nadinterpretować, zastrzega badaczka. Konieczne jest natomiast potwierdzenie
                      ich w przyszłych doświadczeniach na innych grupach kobiet.

                      Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu Towarzystwa
                      Badań Epidemiologicznych, które odbywa się w Bostonie.

                      źródło Zdrowie.Onet.pl
                      zdrowie.onet.pl/1420558,2056,,,,mdlosci_ciazowe_zwiazane_z_nizszym_ryzykiem_raka_piersi,ciekawostki.html
                      • emgoro Niespodziewany mechanizm działania leku na raka 29.06.07, 13:13
                        Naukowcy z Holandii odkryli, że jeden z leków antynowotworowych o nazwie
                        topotekan działa w nieoczekiwany sposób i oprócz wzmacniania połączenia enzymu
                        rozplątującego DNA z tym kwasem nukleinowym, zaburza jego aktywność. W ten
                        sposób stosowany podczas chemioterapii topotekan zabija komórki raka. Wyniki
                        badań opublikowano na łamach pisma "Nature".

                        Inhibitory topoizomerazy, takie jak na przykład topotekan, stanowią klasę leków
                        antynowotworowych, które oddziałują na białko - enzym topoizomerazę, który
                        relaksuje (rozplątuje) struktury DNA powstałe pod wpływem stresu komórkowego -
                        tak zwane DNA superhelikalne, w którym dwie nici są mocno ze sobą "splątane".

                        Przyjmuje się, że działanie tej grupy leków polega na hamowaniu aktywności
                        topoizomerazy I poprzez stabilizację tzw. kompleksu rozszczepiającego, co
                        powoduje letalne (śmiertelne dla komórki) uszkodzenie materiału genetycznego.

                        W badaniach doświadczalnych wykazano wyjątkową aktywność tego typu leków -
                        irinotekanu i topotekanu w odniesieniu do raka jelita grubego, raka płuc, a
                        także raków: szyjki macicy, jajnika, piersi, przełyku, żołądka, trzustki,
                        wątroby, nerki oraz głowy i szyi.

                        Daniel Koster wraz z kolegami z Delft University of Technology obserwował
                        pojedynczą cząsteczkę topoizomerazy "w akcji".

                        Naukowcy odkryli, że inhibitory tego enzymu nie tylko stabilizują kompleks DNA
                        z topoizomerazą, ale również zaburzają zdolność tego enzymu do rozluźnienia
                        superhelisy DNA.

                        Zdaniem autorów pracy taki wynik sugeruje, że jest to kolejny mechanizm, za
                        pomocą którego leki z grupy inhibitorów topoizomerazy zabijają komórki
                        nowotworowe.

                        źródło Zdrowie.Onet.pl
                        zdrowie.onet.pl/1420880,2056,,,,niespodziewany_mechanizm_dzialania_leku_n
                        a_raka,ciekawostki.html
                        • emgoro Programowa obróbka obrazu a wykrycie raka piersi 29.06.07, 13:15
                          Programowa obróbka obrazu ułatwia wykrycie raka piersi
                          Stosując dostępne na rynku programy polepszające jakość obrazu, można lepiej
                          interpretować wyniki badań piersi za pomocą magnetycznego rezonansu jądrowego
                          (MRI) - informuje pismo "Radiology".
                          Ocena badań obrazowych piersi jest trudna ze względu na niejednorodności
                          tworzącej go tkanki. Badanie MRI, podczas którego zwykle wykonuje się jedno
                          zdjęcie bez użycia środka kontrastującego i dwa z jego wykorzystaniem, wymaga
                          zarówno możliwie najlepszego sprzętu, jak i doświadczonego radiologa.

                          Naukowcy z Seattle Cancer Care Alliance oraz University of Washington
                          przeprowadzili retrospektywne badania 154 podejrzanych zmian wykrytych podczas
                          badania MRI. U pacjentek przeprowadzono biopsje pod kontrolą MRI. Wyniki
                          porównano z nowymi badaniami, wykorzystującymi komputer do poprawy jakości
                          obrazów uzyskanych w badaniu MRI z użyciem środka kontrastującego,
                          wychwytywanego przez tkankę piersi. Okazało się, że dzięki nowej metodzie o 23
                          procent rzadziej zdarzały się fałszywie dodatnie rozpoznania (to znaczy
                          rozpoznawano raka tam, gdzie go nie było).

                          źródło Onet.pl
                          wiadomosci.onet.pl/1560570,16,1,0,120,686,item.html
                          • emgoro Nowy lek na raka piersi 29.06.07, 19:56
                            Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła preparat Tykerb®
                            (lapanitib) w skojarzeniu z lekiem Xeloda® (kapecytabina) do leczenia chorych z
                            zaawansowanym rakiem piersi lub rakiem piersi z przerzutami. Jest to pierwsza
                            celowana terapia preparatem doustnym przyjmowanym raz dziennie dla tej grupy
                            chorych.
                            „Tykerb stanowi znaczący przełom w leczeniu kobiet z HER2-dodatnim rakiem
                            piersi w zaawansowanym stadium rozwoju" - mówi dr Paolo Paoletti, starszy
                            wiceprezes Ośrodka Rozwoju Leków Onkologicznych firmy GlaxoSmithKline,
                            producenta preparatu. „Dane wskazują jednoznacznie, iż ta małocząsteczkowa,
                            podawana doustnie substancja, zastosowana w skojarzeniu z kapecytabiną jest
                            skuteczna w leczeniu kobiet, u których wystąpił nawrót choroby mimo
                            wcześniejszego leczenia antracyklinami, taksanami i trastuzumabem. Będziemy
                            nadal badać i rozwijać Tykerb, również w kontekście innych zastosowań, jak na
                            przykład w terapii adiuwantowej w raku piersi czy w leczeniu innych typów
                            nowotworowych guzów litych".

                            Źródło: nowotwory.resmedica.pl/news/301_Nowy_lek_na_raka_piersi.html
                            • emgoro Lepszy test do wykrywania raka szyjki macicy 02.07.07, 16:32
                              Skomputeryzowany test pozwala wykrywać więcej nieprawidłowości niż
                              konwencjonalne badania cytologiczne - informuje "British Medical Journal".
                              Typowe badanie cytologiczne polega na pobraniu próbki komórek z szyjki macicy
                              odpowiednią szczoteczką, a następnie rozprowadzeniu ich na szkiełku i oglądaniu
                              pod mikroskopem.

                              Australijskie badania przeprowadzone przez specjalistów z Sydney University
                              wykazały, że skomputeryzowany system odczytu ThinPrep Imager pozwala lepiej
                              wykrywać zmiany, które mogą wskazywać na raka szyjki macicy. Naukowcom udało
                              się ujawnić 1,3 raza więcej przypadków poważnych nieprawidłowości na 1000
                              przebadanych kobiet niż przy ręcznym badaniu pod mikroskopem. Zamiast 7,7
                              przypadku na 1000 dałoby się wykrywać ich 9. Łatwiej było również znaleźć
                              zmiany mniej zaawansowane. Jednocześnie mniej preparatów (1,78 procenta) uznano
                              za nieudane w porównaniu z 3,09 procenta podczas konwencjonalnego badania.
                              Oznacza to, że mniej kobiet musiałoby się zgłaszać na powtórne badania, co
                              dałoby oszczędność czasu i pieniędzy.

                              Codziennie z powodu raka szyjki macicy, zwanego "cichym zabójcą", umiera pięć
                              Polek. W całej Europie - 30 000 kobiet rocznie. Większość z nich można by
                              uratować, gdyby nowotwór został wykryty wcześniej - podczas badania
                              cytologicznego. Choroba nawet przez kilka lat może się rozwijać bez
                              dolegliwości. Gdy już pojawią się krwawienia, upławy i ból, bywa za późno na
                              leczenie.

                              źródło Onet.pl
                              wiadomosci.onet.pl/1563973,16,1,0,120,686,item.html
                              • emgoro Niepokój lekarzy w leczeniu raka płuc 02.07.07, 16:35
                                Specjaliści zaniepokojeni nieskutecznością walki z rakiem płuca w Polsce

                                Rak płuca jest w Polsce zdecydowanie za późno wykrywany; w efekcie większość
                                chorych ma bardzo małe szanse na przeżycie - alarmowali specjaliści na
                                konferencji prasowej w Warszawie. Jedną z przyczyn wysokiej umieralności na ten
                                nowotwór jest w Polsce "brak świadomości onkologicznej wśród lekarzy
                                podstawowej opieki zdrowotnej" - ocenili.

                                "Obserwujemy zaburzenia w kontroli raka płuca w Polsce" - oświadczył
                                zaniepokojony krajowy konsultant w dziedzinie chorób płuc, prof. Kazimierz
                                Roszkowski-Śliż, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc przy ul. Płockiej w
                                Warszawie.
                                "Niejednokrotnie pacjenci, którzy zgłaszają się do lekarza podstawowej opieki
                                zdrowotnej, poddawani są wielomiesięcznemu leczeniu bez ustalenia przyczyny
                                choroby" - powiedział z kolei krajowy konsultant w dziedzinie chirurgii klatki
                                piersiowej, prof. Tadeusz Orłowski.

                                "Dla przykładu, zapalenie płuc lekarz medycyny rodzinnej leczy antybiotykami,
                                często bez wykonania zdjęcia RTG klatki piersiowej, które jest wykonywane
                                zazwyczaj dopiero w wyspecjalizowanym ośrodku. Pacjenci zgłaszają się do
                                lekarzy specjalistów w zaawansowanym stadium choroby" - tłumaczył prof.
                                Orłowski. Jak ostrzegł już nawracające zapalenia płuc mogą skłaniać do
                                podejrzeń, że pacjent może mieć raka płuca.

                                Leczenie raka płuca w stadium bardzo zaawansowanym nie może być już walką o
                                uratowanie życia pacjenta; lekarze są wówczas w stanie jedynie przedłużyć mu
                                życie, często tylko o jeden czy dwa miesiące - przyznał specjalista.
                                Najbardziej skuteczną metodą walki z tym nowotworem jest leczenie chirurgiczne.
                                Dzięki operacji pacjent ma nawet 85 proc. szans na przeżycie.

                                Jednak w Polsce takie zabiegi chirurgiczne wykonywane są rzadko - u zaledwie 16
                                proc. chorych. Reszta pacjentów to przypadki zaawansowane i
                                już "nieoperacyjne" - wyjaśnili profesorowie Roszkowski-Śliż i Orłowski. Z
                                danych tych wynika, że aż 84 proc. Polaków chorych na raka płuca ma bardzo
                                niewielkie szanse na przeżycie. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są
                                opóźnienia w diagnostyce - podkreślili specjaliści.

                                Liczba zachorowań na raka płuca jest w Polsce wysoka - w 2006 r. zdiagnozowano
                                ponad 21 tys. jego nowych przypadków. Wyraźny wzrost liczby zachorowań
                                odnotowano wśród młodych kobiet palących papierosy. W Polsce papierosy pali 12
                                mln osób. Zdecydowana większość, aż 96 proc. wszystkich przypadków zachorowań
                                na raka płuca, to właśnie skutek palenia tytoniu.

                                Dlatego - podkreślił prof. Roszkowski-Śliż - palacze powinni szczególnie
                                uważnie obserwować stan swego zdrowia. Skutkiem palenia tytoniu jest często
                                przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). Jej objawy to m.in. kaszel,
                                odkrztuszanie plwociny i duszność podczas wysiłku fizycznego. U osób
                                cierpiących na POChP wzrasta ryzyko raka płuca.

                                W przypadku osoby palącej papierosy każda utrzymująca się zmiana w
                                funkcjonowaniu układu oddechowego to ostrzeżenie - zaznaczyli lekarze. Palacze
                                powinni co najmniej raz na 3 lata mieć kontrolnie wykonywane zdjęcie RTG klatki
                                piersiowej. Jednak czasami nawet to nie wystarcza, by w porę wykryć raka płuca,
                                ponieważ nowotwór może być na zdjęciu niewidoczny - przyznali lekarze.

                                Rak płuc jest najczęściej diagnozowany u osób w wieku 40-60 lat. Lekarze
                                szacują, że po 5 latach od odstawienia papierosów ryzyko choroby zmniejsza się
                                o połowę, a po 30 latach osoba niegdyś paląca ma takie same szanse na
                                zachorowanie jak ktoś, kto nigdy nie palił papierosów.

                                źródło PAP - Nauka w Polsce
                                www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                                63864&data=&lang=PL&_CheckSum=603141368
                                • emgoro Krem z filtrem nie chroni przed rakiem 03.07.07, 09:25
                                  Wraz z początkiem wakacji zapełniły się polskie plaże i trawniki - przypomina
                                  DZIENNIK. Każdy chce złapać trochę słońca. Tymczasem wraz z opalenizną można
                                  nabawić się także czerniaka, czyli raka skóry. I to nawet, jeśli stosujemy krem
                                  z filtrem.

                                  Obszerny raport opisujący zagrożenia związane z nadmiernym wystawianiem się na
                                  działanie promieni słonecznych publikuje najnowszy numer tygodnika "New
                                  Scientist". Od lat europejscy, amerykańscy i australijscy onkolodzy z
                                  przerażeniem obserwują, jak lawinowo rośnie liczba zachorowań na czerniaka.
                                  Trend ten pojawił się w latach 50. XX wieku i trwa. Dlaczego tak jest?

                                  Dermatolodzy nie mają żadnych wątpliwości - za często i za długo przebywamy na
                                  słońcu, by uzyskać jakże modną brązową opaleniznę. I choć jeszcze w latach 90.
                                  ubiegłego wieku pojawiły się setki różnych kosmetyków z filtrami
                                  przeciwsłonecznymi, to - jak wynikało z badań - ich używanie nie zmniejszyło
                                  liczby zachorowań na czerniaka. Problem tkwił w tym, że przez lata większość
                                  preperatów z "filtrem UV" chroniła skórę - i to tylko w pewnym stopniu -
                                  jedynie przed częścią promieniowania ultrafioletowego, tzw. UVB. Są to fale o
                                  częstotliwości ok. 320-280 nanometrów. To właśnie one nadają naszej skórze
                                  opaleniznę i powodują "poparzenia" słoneczne. Smarowanie skóry preparatami z
                                  filtrem anty-UVB przedłużało czas, jaki można spędzić na słońcu, nie doznając
                                  oparzeń.

                                  I w tym właśnie, według naukowców, leżała pułapka związana z ich stosowaniem.
                                  Nie czując palącego słońca, ludzie opalali się dłużej, tym samym wystawiali się
                                  na dodatkową dawkę innego promieniowania - tzw. UVA. To promieniowanie o
                                  długości fali 400 do 320 nanometrów. Docierające na Ziemię światło słoneczne
                                  zawiera od 10 do 100 razy więcej promieniowania UVA niż UVB. Stosunek tych
                                  dwóch składowych zależy od wielu czynników: zachmurzenia, pory dnia oraz
                                  rozmiaru dziury ozonowej. Najgorsze jest jednak to, że promieniowanie UVA, choć
                                  nie "parzy" naskórka, łatwo przenika przez skórę, aż dociera do komórek
                                  barwnikowych - czyli melanocytów. To właśnie w nich powstaje czerniak.

                                  Niewidoczne promienie UVA dermatolodzy uważają za jeden z głównych czynników
                                  odpowiadających za rozwój tego groźnego nowotworu. Teza ta znalazła
                                  potwierdzenie w badaniach naukowych na zwierzętach. Ich przeprowadzenie było
                                  utrudnione z bardzo prostego powodu: w świecie zwierząt nowotwory podobne do
                                  ludzkiego czerniaka są bardzo rzadkie. Dlatego uczeni z Brookhaven National
                                  Laboratory w Upton w stanie Nowy Jork wyhodowali specjalną odmianę rybek
                                  akwariowych, które zapadały na tę chorobę. Następnie część z nich trzymano w
                                  akwarium umieszczonym w szklarni. Ponieważ szkło zatrzymuje promienie UVB, do
                                  akwarium docierało jedynie światło widzialne i promieniowanie UVA. Okazało się,
                                  że naświetlane nimi rybki zachorowały na czerniaka.

                                  Gdy naukowcy przyjrzeli się bliżej DNA komórek czerniaka odkryli, że mutacje
                                  powodujące powstanie tego raka musiały najprawdopodobniej powstać pod wpływem
                                  działania tzw. wolnych rodników tlenowych. Te, jak było wiadomo z wcześnejszych
                                  badań, są uwalniane w skórze właśnie pod wpływem działania UVA.

                                  Uwalnianie wolnych rodników ma miejsce m.in. w melanocytach, czyli komórkach
                                  barwnikowych skóry. Jak twierdzi David Fisher z Harvard University, szybciej
                                  dochodzi do tego w komórkach, które produkują barwnik czerwony, tzw.
                                  feomelaninę. Dlatego osoby o rudych włosach oraz jasnej skórze, (ich melanocyty
                                  wytwarzają głównie feomelaninę) są najbardziej narażone na zachorowanie na
                                  czerniaka.

                                  Tymczasem u osób o ciemniejszej karnacji melanocyty produkują zarówno czerwoną
                                  feomelaninę, jak i brązową eumelaninę. Ten drugi barwnik jest bardziej trwały i
                                  mniej podatny na szkodliwe działanie promieni UVA i powstawanie wolnych
                                  rodników. Tym, według Fishera, można wyjaśnić fakt, że osoby o brązowej lub
                                  czarnej skórze chorują na czerniaka zdecydowanie rzadziej.

                                  Jeśli rzeczywiście tak jest, lekka, stopniowo nabywana opalenizna może być
                                  teoretycznie korzystna dla zdrowia. Dlaczego? Otóż pod wpływem ekspozycji
                                  słonecznej zmieniają się w naszej skórze proporcje pomiędzy obydwoma opisanymi
                                  powyżej barwnikami. Stabilny barwnik brązowy zaczyna przeważać nad czerwonym,
                                  podatnym na ataki wolnych rodników. W dodatku chroni skórę przed
                                  promieniowaniem UV. Jednak mimo to, jak podkreśla Fisher, nie warto się z tego
                                  powodu wystawiać na słońce. Ryzyko zachorowania na raka zawsze istnieje.
                                  Dlatego uczony pracuje nad wynalezieniem pigułki, która będzie w stanie
                                  wywołać "prawdziwą" opaleniznę bez udziału słońca - zadziała na melanocyty,
                                  pobudzając je do produkcji eumelaniny.

                                  Jednak dopóki to się nie uda, musimy zachować umiar w zażywaniu słonecznych
                                  kąpieli. Na szczęście w ostatnich latach na rynku pojawiły się nowoczesne
                                  preparaty przeciwsłoneczne zawierające filtry blokujące UVA. Jednak, choć firmy
                                  kosmetyczne twierdzą, że dodały takie filtry do swoich produktów, to nie
                                  wiadomo, w jakim stopniu one nas chronią.

                                  Oznaczenia dotyczące mocy substancji zabezpieczających przed UVB, (tzw. SPF -
                                  Sun Protection Factor, czyli stopień ochrony przeciwsłonecznej) są regulowane
                                  przez międzynarodowe przepisy, więc wszyscy producenci stosują taką samą skalę.
                                  Natomiast w przypadku filtrów anty-UVA brak jest jednolitych oznaczeń. Zwykle
                                  preparaty do opalania chronią nas słabiej przed UVA niż UVB. Oznacza to, że w
                                  dalszym ciągu aktualny pozostaje problem opisany na początku tekstu - krem z
                                  filtrem, nawet najmocniejszym, nie może być naszą jedyną ochroną przed
                                  promieniami słońca.

                                  źródło Dziennik.pl
                                  www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=50938
                                  • emgoro Genetyczny związek raka prostaty i cukrzycy 03.07.07, 12:56
                                    Dwa warianty genu znajdującego się na chromosomie 17. zwiększają ryzyko
                                    zachorowania na raka prostaty, a jeden z nich jednocześnie zapewnia ochronę
                                    przed rozwojem cukrzycy typu 2 - donoszą naukowcy z deCODE Genetics w
                                    Rejkiawiku na łamach pisma "Nature Genetics".

                                    Dotychczasowe badania epidemiologiczne wskazywały na odwrotną zależność
                                    pomiędzy cukrzycą typu 2, a ryzykiem nowotworu prostaty. Praca naukowców z
                                    Islandii jest pierwszą dostarczającą genetycznego potwierdzenia tych danych.

                                    Julius Gudmundsson i Kari Stefansson wraz z kolegami zaczęli od badania genomu
                                    pod kątem genów związanych z ryzykiem zachorowania na raka prostaty u mężczyzn
                                    z Islandii i trzech innych regionów Europy. Z wcześniejszych badań wiedzieli,
                                    że jeden z obszarów na chromosomie 17 jest związany z tym rodzajem nowotworu.

                                    Odkryli istnienie dwóch wariantów genów o silnym związku z rakiem prostaty,
                                    jednym z nich jest TCF2. Mutacja w obrębie genu TCF2 jest odpowiedzialna za
                                    rzadką dziedziczną formę cukrzycy, stąd też naukowcy przeprowadzili dodatkowe
                                    badania związku tego wariantu genu z częściej występującym rodzajem cukrzycy
                                    typu 2 wśród siedmiu populacji Europejczyków, Azjatów i Afrykanów.

                                    Wykazali protekcyjne działanie wariantu genu TCF2 na prawdopodobieństwo
                                    zachorowania na cukrzycę typu 2 (około 10 proc. niższe ryzyko). Autorzy pracy
                                    sugerują, że TCF2 może wpływać na ścieżki metaboliczne lub hormonalne, które
                                    niezależnie wpływają na ryzyko zachorowania na raka prostaty i cukrzycę typu 2.

                                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                                    zdrowie.onet.pl/1421944,2056,,,,genetyczny_zwiazek_raka_prostaty_i_cukrzycy,ciekawostki.html
                                    • emgoro Endometrioza a powstawanie nowotworów 06.07.07, 09:17
                                      Endometrioza, bolesna choroba związana z występowaniem błony śluzowej typowej
                                      dla trzonu macicy w różnych miejscach organizmu, zwiększa ryzyko niektórych
                                      nowotworów - poinformowano na 23. dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa
                                      Embriologii i Rozrodu Człowieka (ESHRE) w Lyonie.
                                      U kobiet z endometriozą tkanka nabłonka występującego w macicy (endometrium)
                                      może się pojawiać w jajowodach, jajnikach i innych miejscach organizmu.
                                      Skupiska tkanki podlegają wpływowi hormonów tak jak macica. Ale podczas
                                      miesiączki wydobywająca się z nich krew nie ma jak odpłynąć, co prowadzi do
                                      bólu i ucisku otaczających tkanek. Z niejasnych przyczyn endometriozie
                                      towarzyszą trudności z zajściem w ciążę.

                                      Naukowcy z Karolinska Institutet w Sztokholmie przeanalizowali dane dotyczące
                                      63 630 przypadków endometriozy. 3822 kobiety zachorowały na nowotwory, co nie
                                      odbiega od średniej zachorowań w całej populacji. Okazało się jednak, że
                                      większe niż przeciętna było ryzyko niektórych rodzajów nowotworów - na przykład
                                      jajnika i mózgu. Na razie nie wiadomo, jakie są tego przyczyny. Być może do
                                      nowotworów przyczyniają się zaburzenia w pracy układu odpornościowego, dzięki
                                      którym mają szansę na przetrwanie zabłąkane fragmenty endometrium. Możliwe też,
                                      że to właśnie typowe leczenie endometriozy zwiększa ryzyko nowotworu.

                                      źródło Onet.pl
                                      wiadomosci.onet.pl/1566141,16,1,0,120,686,item.html
                                      • emgoro Rak prostaty to nie wyrok 06.07.07, 09:19
                                        Rozpoczęty w czerwcu ogólnopolski program edukacyjny "Rak to nie wyrok" dla
                                        pacjentów z rakiem prostaty i ich bliskich ma przełamać stereotypy związane z
                                        tym nowotworem.
                                        Rak gruczołu krokowego (prostaty) to złośliwa odmiana nowotworu, która jest
                                        trzecią co do częstości przyczyną zgonów mężczyzn z powodu nowotworu (po raku
                                        płuca oraz żołądka). W Polsce nadal wielu mężczyzn nie korzysta z porad
                                        specjalisty.

                                        W przypadku podejrzenia zmian w prostacie lekarz po pierwszym badaniu per
                                        rectum (czyli badanie palcem przez odbyt) zleca kolejne badania. Wcześnie
                                        wykryty rak może być wycięty razem z gruczołem zanim nastąpi przerzut do innego
                                        narządu lub do kości - jest całkowicie uleczalny. Dlatego specjaliści
                                        podkreślają konieczność konsultacji urologicznych przy jakichkolwiek objawach
                                        zaburzeń ze strony układu moczowego.

                                        Podczas leczenia najważniejsza jest wiara w sukces walki z chorobą a także
                                        wsparcie rodziny i otoczenia. W celu edukacji oraz wymiany doświadczeń
                                        pacjentów oraz ich bliskich powstała strona internetowa www.rak-prostaty.pl.
                                        Pomoc psychologiczna zapewnia chorym dyżur telefoniczny 0 801 081 909. Dla
                                        lekarzy rodzinnych prowadzone sa szkolenia, a dla pacjentów- spotkania
                                        edukacyjne.

                                        Realizacją programu zajmuje się fundacja "Wygrajmy Zdrowie" im. prof. Grzegorza
                                        Madeja, która wspiera chorych na nowotwory urologiczne, oraz Stowarzyszenie
                                        Mężczyzn z Chorobami Prostaty "Gladiator" im. prof. Tadeusza Koszarowskiego.

                                        źródło Onet.pl
                                        wiadomosci.onet.pl/1566147,16,1,0,120,686,item.html
                                        • emgoro Związek między procesami zapalnymi a rakiem płuc 06.07.07, 09:20
                                          Warianty dwóch genów regulujących procesy zapalne mogą istotnie wpływać na
                                          ryzyko raka płuc, zwłaszcza u nałogowych palaczy, zaobserwowali naukowcy z USA.
                                          Artykuł na ten temat publikuje pismo "Cancer Research".
                                          Stany zapalne są elementem uzbrojenia układu odporności do walki z infekcjami,
                                          czy eliminacji uszkodzonych komórek. Jednak badania ostatnich lat dostarczają
                                          coraz mocniejszych dowodów na to, że intensywne lub utrzymujące się procesy
                                          zapalne mogą powodować w tkankach zniszczenia i zmiany (m.in. uszkodzenia w
                                          DNA), które przyczyniają się do wzrostu raka. Tak może być np. z rakiem płuc.

                                          Z obserwacji wynika, że choroby prowadzące do uszkodzenia płuc, np. gruźlica
                                          czy astma, podnoszą ryzyko raka tego narządu. Podobny efekt może przynosić
                                          wdychanie substancji szkodliwych dla płuc, jak azbest, krzemionka czy w końcu
                                          dym papierosowy. Aby sprawdzić genetyczny związek między zapaleniem a ryzykiem
                                          raka płuc, naukowcy z Uniwersytetu Stanu Teksas w Houston przeprowadzili
                                          badania wśród ponad 1500 chorych z rakiem płuc oraz 1700 osób bez tego
                                          nowotworu. Skupili się przy tym na porównywaniu różnic w 37 genach
                                          zaangażowanych w procesy zapalne. Ponad 80 proc. uczestników badania
                                          cierpiących na raka było palaczami - aktualnie lub w przeszłości.

                                          Okazało się, że niektóre warianty dwóch genów - kodującego interleukinę 1A oraz
                                          interleukinę 1b występują częściej u pacjentów z rakiem płuc. Najsilniejszy
                                          związek z ryzykiem guza płuc miały jednak warianty genu kodującego interleukinę
                                          IL1B, która pełni główną rolę w rozwoju zapalenia.

                                          Jak tłumaczy główny autor pracy Eric Engels, różnice w sekwencji genu IL1B mogą
                                          powodować zwiększoną produkcję zapisanego w nim białka. Efektem tego może być
                                          nasilenie się w płucach stanów zapalnych, które z czasem stają się doskonałym
                                          podłożem do wzrostu raka. Dotyczy to zwłaszcza nałogowych palaczy, u których
                                          występują silne uszkodzenia płuc spowodowane dymem papierosowym.

                                          Zdaniem badacza, najnowsze odkrycie pomoże lepiej zrozumieć sposób, w jaki
                                          palenie papierosów w powiązaniu z czynnikami genetycznymi przyczynia się do
                                          wzrostu raka płuc. Engels liczy, że praca jego zespołu zaowocuje skutecznymi
                                          metodami prewencji tego nowotworu.

                                          źródło Onet.pl
                                          wiadomosci.onet.pl/1566146,16,1,0,120,686,item.html
                                          • emgoro Fałszywa menopauza chroni jajniki 06.07.07, 09:22
                                            Terapia, która na pewien czas wyłącza działanie jajników, może pozwolić na
                                            zachowanie płodności u kobiet leczonych z powodu raka - poinformowano na 23.
                                            dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa Embriologii i Rozrodu Człowieka
                                            (ESHRE) w Lyonie.

                                            Leczenie nowotworów może uszkadzać jajniki i powodować bezpłodność. By temu
                                            zapobiec, kobiety mogły dotychczas tylko zamrażać swoje komórki jajowe. Jednak
                                            niezbędna do tego stymulacja jajników mogła opóźniać leczenie i pogarszać
                                            rokowanie. W przypadku raka piersi pobudzanie owulacji - dojrzewania komórek
                                            jajowych - sprzyjałoby rozwojowi raka.

                                            Zespół dr Kate Stern z Royal Women's Hospital w Melbourne zastosował
                                            farmakologiczne blokowanie gonadoliberyny (GnRH), hormonalnego "przełącznika" w
                                            mózgu, który wyzwala owulację. Posłużył do tego środek o nazwie cetrorelix.

                                            Po zakończeniu podawania toksycznych leków przeciwnowotworowych wystarczy
                                            przestać blokować owulację, żeby nieuszkodzony jajnik mógł działać dalej.

                                            Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób nowa metoda chroni jajniki przed
                                            uszkodzeniem. Na razie przeprowadzono badania pilotażowe z udziałem 18 kobiet w
                                            wieku od 18 do 35 lat. Planowany jest szerzej zakrojony eksperyment, obejmujący
                                            400 kobiet leczonych onkologicznie.

                                            źródło Zdrowie.Onet.pl
                                            zdrowie.onet.pl/1422478,2056,,,,falszywa_menopauza_chroni_jajniki,ciekawostki.html
                                            • emgoro Pielęgnacja skóry po radioterapii 06.07.07, 13:46
                                              Nowotwory stanowią jedną z najgroźniejszych grup chorób trapiących ludzkość.
                                              Liczba zachorowań i zgonów z ich powodu stale rośnie, przede wszystkim na
                                              skutek zmian cywilizacyjnych, zwiększających prawdopodobieństwo zachorowania, a
                                              także dzięki ogólnemu wydłużaniu się średniego czasu życia. Leczenie
                                              onkologiczne obejmuje zarówno zwalczanie choroby, jak i wydłużanie życia
                                              chorych na nowotwory. Pomimo ciągłego rozwoju metod leczniczych i
                                              farmakoterapii, leczenie nowotworów wciąż obarczone jest wysokim ryzykiem
                                              objawów niepożądanych. Dotyczy to zwłaszcza radioterapii, która oprócz objawów
                                              ogólnych (tj. złego samopoczucia) powoduje istotne uszkodzenia skóry, mającej
                                              bezpośredni kontakt ze szkodliwym działaniem promieniowania.
                                              Bezpośrednim wynikiem działania promieniowania X na skórę mogą być bardzo
                                              różnorodne zmiany skórne, które ze względu na czas ich ujawnienia w stosunku do
                                              czasu napromieniania dzieli się na odczyny wczesne oraz późne. W pierwszym
                                              okresie napromienienia pojawiają się zmiany odwracalne typu rumienia, obniżenie
                                              czynności gruczołów łojowych czy potowych oraz przejściowa epilacja. Kolejną
                                              fazą są odwracalne, warunkowo długo trwające przebarwienia skóry. Najbardziej
                                              nasiloną postacią odczynu popromiennego są nieodwracalne zmiany typu
                                              bliznowatego, które dzięki znacznemu rozwojowi technicznemu sprzętu używanego
                                              do naświetlań i dozymetrii promieniowania są obecnie bardzo rzadko obserwowane.
                                              Działania profilaktyczne oraz leczenie odczynu popromiennego powinno rozpocząć
                                              się w trakcie okresu napromieniania i trwać jeszcze przez wiele miesięcy po
                                              jego zakończeniu.
                                              Brak pielęgnacji skóry napromienianej prowadzi do nasilenia zmian popromiennych
                                              oraz przedłużenia okresu ich gojenia, a w sytuacjach bardzo skrajnych może
                                              doprowadzić do powstania trwałych uszkodzeń bliznowatych, owrzodzeń, a nawet
                                              wtórnych nowotworów skóry. Stan taki jest przyczyną dużego dyskomfortu
                                              psychicznego pacjenta. Pacjenci stale poszukują preparatów kosmetycznych, które
                                              można byłoby stosować jeszcze przez wiele miesięcy po zakończeniu leczenia i
                                              które zdecydowanie wpłynęłyby na poprawę wyglądu zniszczonej skóry.

                                              Wyniki badań
                                              Współpraca zespołu naukowego Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris z
                                              Instytutem Chemii i Techniki Jądrowej oraz onkologami z Centrum Onkologii w
                                              Warszawie oraz Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu zaowocowała
                                              opracowaniem pierwszego polskiego preparatu kosmetycznego do pielęgnacji skóry
                                              pacjentów po radioterapii. Główny składnik kremu Xray Liposubtilium to kwas
                                              foliowy, witamina z grupy B, której niedobór powoduje m.in. zahamowanie syntezy
                                              kwasów nukleinowych (DNA i RNA), a co za tym idzie – zahamowanie wzrostu tkanek
                                              i całego organizmu.
                                              Kwas foliowy znalazł szerokie zastosowanie w preparatach kosmetycznych
                                              przeznaczonych do pielęgnacji skóry. Przejawia on właściwości regenerujące
                                              komórki skóry, bierze udział w regulacji proliferacji komórek (stymuluje proces
                                              odnowy komórek) oraz skutecznie chroni przed fotostarzeniem [1–4].

                                              In vitro (izolowane komórki skóry)
                                              Badania Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Instytutem
                                              Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie wykazały, że kwas foliowy przyspieszał
                                              nawet 2-krotnie (ryc. 1–2.) szybkość naprawy DNA komórek skóry, uszkodzonego w
                                              wyniku działania promieniowania jonizującego, a szybkość tej naprawy zależała
                                              od miejscowej dostępności kwasu foliowego oraz dawki promieniowania X [5, 6]. W
                                              opisywanym doświadczeniu zastosowano tzw. test kometkowy, metodę pozwalającą
                                              wykryć uszkodzenia oksydacyjne, uszkodzenia wywołane UV, wiązania krzyżowe (DNA-
                                              DNA i DNA-białko) oraz pojedynczo- i podwójnoniciowe pęknięcia DNA (wywołane
                                              m.in. przez promieniowanie stosowane w radioterapii).
                                              Skóra poddana radioterapii nie powinna być nasłoneczniana wiele miesięcy, a
                                              nawet lat po zakończeniu leczenia. Trudno jednak zupełnie wyeliminować z życia
                                              codziennego działanie promieniowania ultrafioletowego. W badaniach in vitro
                                              wykazano przyspieszenie naprawy DNA uszkodzonego w wyniku ekspozycji na
                                              promieniowanie ultrafioletowe w komórkach skóry właściwej hodowanych w
                                              obecności kwasu foliowego [3–5]. W niezależnym teście (badania Centrum Naukowo-
                                              Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Ludwig Boltzman Institute for Cell
                                              Biology and Immunobiology of the Skin z Münster, Niemcy), przeprowadzonym na
                                              komórkach naskórka, do których fizjologicznie dociera największa dawka UV,
                                              stwierdzono, że kwas foliowy zapobiegał wywołanej promieniowaniem
                                              ultrafioletowym zaprogramowanej śmierci komórek (apoptozie). Chronił tym samym
                                              komórki przed uszkodzeniami mogącymi powstać pod wpływem promieniowania
                                              słonecznego [7]. Poziom apoptozy mierzono przy zastosowaniu testu ELISA oraz
                                              przy zastosowaniu techniki cytometrii przepływowej, monitorującej
                                              charakterystyczne zmiany morfologiczne w komórkach apoptotycznych, po barwieniu
                                              komórek dioctanem fluoresceiny i jodkiem propidyny (kompleks FDA/Pi) oraz
                                              aneksyną V (kompleks aneksyna V/Pi) [7–9].
                                              Wyniki uzyskanych badań dowodzą, iż miejscowa dostępność kwasu foliowego
                                              stanowi dodatkową ochronę komórek skóry przed mogącymi powstać uszkodzeniami
                                              wywołanymi przez promieniowanie słoneczne.

                                              Badania aplikacyjne produktu u pacjentów po radioterapii
                                              Preparat Xray Liposubtilium został przebadany w ramach badań Centrum Naukowo-
                                              Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Dolnośląskim Centrum Onkologii we
                                              Wrocławiu. Badania przeprowadzono pod kontrolą lekarzy onkologów i dermatologów
                                              w grupie 40 pacjentów, poddanych radioterapii z powodu raka piersi i nowotworów
                                              w obrębie głowy i szyi. Ochotnicy stosowali wskazany kosmetyk na skórę już od 3
                                              tyg. naświetlań. Wyniki uzyskanych badań dowodzą, że zastosowanie kremu w
                                              istotny sposób poprawia stan skóry pacjentów, a tym samych ich ogólne
                                              samopoczucie [6]. Stwierdzono zmniejszenie stopnia zaczerwienienia skóry
                                              pacjentów oraz istotną poprawę nawilżenia i natłuszczenia skóry (ryc. 3.–5.).
                                              Krem ma bardzo dobre właściwości łagodzące i zdecydowanie poprawia tolerancję
                                              odczynów popromiennych w skórze. Szczególnie dotyczy to pacjentów naświetlanych
                                              z powodu nowotworów w obrębie głowy i szyi, gdzie stosuje się wyższe dawki
                                              całkowite promieniowania, często powodujące bardzo nasilone odczyny
                                              popromienne.

                                              Posumowanie
                                              Krem regenerujący do twarzy i ciała Xray Liposubtilium, opracowany przez
                                              Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris jest pierwszym polskim dermokosmetykiem
                                              o doskonałych właściwościach nawilżających, natłuszczających, ochronnych i
                                              łagodzących odczyny popromienne, przeznaczonym dla pacjentów po przebytym
                                              leczeniu onkologicznym. Drugi produkt z serii Pharmaceris X – krem do masażu
                                              Xray Subtilmassage jest produktem szczególnie polecanym pacjentom po przebytych
                                              operacjach onkologicznych (np. po mastektomii), wymagającym rehabilitacji oraz
                                              do wykorzystania w zespołach opieki zdrowotnej prowadzących rehabilitację osób
                                              po leczeniu onkologicznym.

                                              źródło
                                              www.termedia.pl/magazine.php?magazine_id=3&article_id=8377&magazine_subpage=FULL_TEXT
                                              • emgoro Rak wątroby częściej dotyka mężczyzn niż kobiety? 09.07.07, 07:45
                                                Żeński hormon płciowy, estrogen, hamuje rozwój stanów zapalnych w uszkodzonej
                                                wątrobie i w ten sposób obniża ryzyko raka tego narządu u kobiet - wynika z
                                                najnowszych amerykańskich badań.
                                                O odkryciu mechanizmu, który odpowiada za różnice w częstości raka wątroby u
                                                obu płci - informuje tygodnik "Science".

                                                Rak wątroby jest nowotworem, który rozwija się na podłożu przewlekłych chorób i
                                                stanów zapalnych wątroby prowadzących do marskości. Obecnie za najczęstszą jego
                                                przyczynę uważa się zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV C) i -
                                                rzadziej - wirusem typu B. Przyczynia się do niego również nadużywanie
                                                alkoholu. Statystyki wskazują, że mężczyźni są 3-5 razy bardziej narażeni na
                                                raka wątroby niż kobiety. Różnice te są nawet wyraźniejsze, gdy pod uwagę
                                                weźmie się wyłącznie osoby przed 50-tką, czyli przed okresem zmian hormonalnych
                                                zachodzących w organizmie kobiet. Wówczas raka wątroby stwierdza się od 7 do 10
                                                razy częściej u panów. Podobne, a nawet bardziej widoczne, dysproporcje między
                                                płciami obserwuje się u myszy.

                                                Z danych tych wynika, że hormony płciowe mogą mieć wpływ na ryzyko guza
                                                wątroby. Aby to sprawdzić, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego
                                                wywoływali raka wątroby u myszy przy pomocy rakotwórczego związku o nazwie DEN.
                                                Prowadziło to do wzrostu raka u 100 proc. samców i zaledwie u 10-20 proc. samic
                                                z tego samego miotu.

                                                Jak zaobserwowali badacze, w porównaniu z samcami, myszy płci żeńskiej, na
                                                które działano DEN, produkowały znacznie mniej interleukiny 6 (IL-6), białka
                                                pobudzającego rozwój zapalenia.

                                                Gdy eksperyment powtórzono na zmienionych genetycznie gryzoniach, które nie
                                                produkowały IL-6, zachorowania na raka wątroby były rzadkie zarówno wśród
                                                samic, jak i wśród samców. "Eliminując produkcję IL-6 obniżyliśmy liczbę
                                                przypadków raka u osobników płci męskiej niemal o 90 proc. Nie miało to jednak
                                                żadnego wpływu na częstość tego nowotworu u samic" - komentuje prowadzący
                                                badania farmakolog dr Michael Karin.

                                                W kolejnym doświadczeniu naukowcy podawali zwykłym myszom jednej i drugiej płci
                                                żeńskie hormony płciowe - estrogeny, a następnie działali na nie DEN. Wówczas
                                                poziom IL-6 u samców rósł w niewielkim stopniu, tak jak u samic, a stopień
                                                uszkodzenia wątroby był porównywalny między płciami.

                                                Testy prowadzone na komórkach wątroby wytwarzających IL-6 potwierdziły, że
                                                estrogen hamuje produkcję tego białka i na tej drodze może przeciwdziałać
                                                procesom zapalnym oraz rakowi wątroby.

                                                Jak podsumowują autorzy pracy, dowodzi ona, że IL-6 przyczynia się do rozwoju
                                                przewlekłych stanów zapalnych w uszkodzonej wątrobie. U samic produkcja IL-6
                                                jest hamowana przez estrogeny, natomiast u samców powstają większe ilości tego
                                                białka, dlatego są oni bardziej narażeni na raka wątroby.

                                                Zdaniem badaczy, podobny mechanizm może odpowiadać za różnice w występowaniu
                                                raka wątroby u kobiet i mężczyzn, jak również za dysproporcje w częstości
                                                innych nowotworów złośliwych, m.in. raka pęcherza, także częstszego u panów.

                                                Badacze liczą, że ich odkrycie pomoże opracować nowe metody terapeutyczne,
                                                które obniżą częstość raka wątroby u mężczyzn.

                                                źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1567665,16,1,0,120,686,item.html
                                                • emgoro Nowa terapia nowotworów trzustki 11.07.07, 09:05
                                                  Zmieniony gen zabija raka

                                                  To szansa na skuteczne leczenie jednego z najbardziej niebezpiecznych
                                                  nowotworów. Amerykańscy naukowcy znaleźli sposób na pokonanie raka trzustki.

                                                  Służy do tego gen o nazwie Bik, który został nieznacznie zmodyfikowany w taki
                                                  sposób, aby nakłaniać komórki guza do samobójstwa. Zdrowe komórki pozostawia
                                                  nienaruszone.

                                                  Za dwa lata eksperymenty z chorymi ludźmi

                                                  Na razie przeprowadzono testy na myszach - wypadły doskonale. -Wydaje nam się,
                                                  że stworzyliśmy dobrą terapię genową i pracujemy nad tym, aby jak najprędzej
                                                  przejść do badań klinicznych na ludziach - zapowiedział prof. James Abbruzzese,
                                                  szef oddziału nowotworów przewodu pokarmowego w M. D. Anderson Cancer Center na
                                                  Uniwersytecie Teksasu. Jego zdaniem przekonanie amerykańskiego Urzędu ds.
                                                  Żywności i Leków (FDA) do uruchomienia testów klinicznych pierwszej fazy zajmie
                                                  około dwóch lat.

                                                  Dziś rak trzustki jest jednym z najbardziej niebezpiecznych nowotworów
                                                  atakujących człowieka. Wykrywany jest zazwyczaj późno, kiedy występują już
                                                  przerzuty do innych organów. Z tego powodu ok.96 proc. chorych umiera wciągu
                                                  pięciu lat od postawienia diagnozy. -Nie mamy dziś dobrego sposobu na walkę z
                                                  tą odmianą raka -tłumaczy prof. Abbruzzese. - Dlatego próbujemy nowych metod,
                                                  takich jak ta. Amerykańscy specjaliści opisują na łamach "Cancer Cell", jak
                                                  udało im się wykorzystać zmutowany gen Bik (nazwano go BikDD), oraz nowy system
                                                  wprowadzania go do komórek nowotworowych. Gen ten koduje białko, które zmusza
                                                  komórki guza do samobójstwa.

                                                  W eksperymentach wykorzystano zwierzęta, którym wszczepiono komórki bardzo
                                                  złośliwego nowotworu trzustki. Nieleczone myszy z grupy kontrolnej zdechły po
                                                  zaledwie 40 dniach. Zwierzęta, którym podawano zastrzyki z wirusem wyposażonym
                                                  w zmieniony gen, żyły nieco dłużej - ok. 90 dni. Jednak myszy, u których
                                                  zastosowano ten sam zmutowany gen, ale wykorzystując nową metodę dostarczania
                                                  go do wnętrza komórek (tzw. VISA), zostały wyleczone. Ponad połowa z nich żyła
                                                  po 14 miesiącach od eksperymentu, nie wykazując żadnych objawów choroby
                                                  nowotworowej.

                                                  Według amerykańskich naukowców jest to zasługą nie tylko sztucznie
                                                  wprowadzanego genu BikDD, ale również nowej metody wprowadzania go do komórek w
                                                  pęcherzykach tłuszczu - liposomach. To dzięki niej gen kodujący "białko
                                                  samobójstwa" trafia tylko do komórek nowotworu, nie niszcząc zdrowej tkanki.

                                                  Bez skutków ubocznych

                                                  Nowa terapia okazała się skuteczna również w eksperymentach na myszach z już
                                                  występującymi przerzutami. U zwierząt z grupy kontrolnej rak zajął wątrobę,
                                                  śledzionę, nerki, pęcherz moczowy, płuca i kości. W grupie zwierząt leczonych
                                                  za pomocą VISA-BikDD znaleziono tylko niewielkie zmiany nowotworowe w
                                                  najbliższych organach wewnętrznych.

                                                  Zaletą nowej terapii są też stosunkowo słabe negatywne efekty uboczne. -
                                                  Wszystkie leki przeciwnowotworowe mają pewną toksyczność i powodują efekty
                                                  uboczne, co sprawia, że trzeba ograniczać stosowane dawki - tłumaczy prof. Mien-
                                                  Chie Hung, szef oddziału onkologii molekularnej w M. D. Anderson Cancer Center.
                                                  Inne przebadane przez naukowców terapie raka były toksyczne dla całego
                                                  organizmu lub powodowały zapalenie trzustki. - Ale kombinacja VISA-BikDD była
                                                  praktycznie pozbawiona tego negatywnego oddziaływania -zapewnia prof. Hung.

                                                  źródło www.rzeczpospolita.pl PIOTR KOŚCIELNIAK, "Cancer Cell", afp
                                                  www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070711/nauka/nauka_a_2.html
                                                  • emgoro Barwnik spożywczy, który sprzyja rakowi 11.07.07, 11:47
                                                    Spożywczy barwnik o symbolu E128, znany także jako czerwień 2G, może powodować
                                                    raka - informuje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (European Food
                                                    Safety Authority, EFSA).

                                                    E128 to syntetyczny, dobrze rozpuszczalny w wodzie barwnik azowy, w krajach
                                                    Unii Europejskiej dodawany niekiedy do kiełbas i hamburgerów (ale tylko jeśli
                                                    zawierają dodatek substancji roślinnych), a dawniej - także do wyrobów
                                                    cukierniczych.

                                                    Od dawna było wiadomo, że może wywoływać objawy alergii u osób uczulonych na
                                                    salicylany, wzmaga objawy astmy, przyczynia się do powstania anemii, a w
                                                    połączeniu z benzoesanami - wywołuje u dzieci nadpobudliwość.

                                                    W jelitach spożyty E128 przekształcą się w oleistą substancję - anilinę. Jak
                                                    wykazały ostatnie badania na szczurach i myszach, anilina może przyczyniać się
                                                    do powstania raka, nie można także wykluczyć, że może uszkadzać materiał
                                                    genetyczny komórek.

                                                    Biorąc pod uwagę, że nie da się wyznaczyć poziomu aniliny bezpiecznego dla
                                                    człowieka, według zespołu ekspertów EFSA, barwnik E128 nie powinien być dłużej
                                                    uważany za bezpieczny i stosowany w produkcji żywności. Już wcześniej w krajach
                                                    takich jak Japonia była to substancja zakazana.

                                                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                                                    zdrowie.onet.pl/1423929,2056,,,,barwnik_spozywczy_ktory_sprzyja_rakowi,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Ogólnopolski Program Edukacyjny "Rak to nie wyrok" 11.07.07, 11:50
                                                    Rusza Ogólnopolski Program Edukacyjny "Rak to nie wyrok"

                                                    Podniesienie poziomu świadomości i wiedzy o metodach leczenia raka prostaty, a
                                                    w konsekwencji zwiększenie poczucia bezpieczeństwa osób chorych oraz
                                                    przełamanie stereotypu głoszącego, że rak oznacza wyrok śmierci to główne cel
                                                    rozpoczętej właśnie ogólnopolskiej kampanii informacyjno-edukacyjnej,
                                                    skierowanej do osób z nowotworem prostaty i ich bliskich. Jej organizatorem
                                                    jest Fundacja "Wygrajmy Zdrowie".

                                                    WIEDZA, WSPARCIE I WOLA WALKI

                                                    W ramach programu organizowane będą liczne szkolenia i warsztaty dla lekarzy
                                                    rodzinnych oraz spotkania edukacyjne z pacjentami i innymi osobami,
                                                    zainteresowanymi pogłębieniem wiedzy na tematy urologii onkologicznej.

                                                    Specjalnie dla nich przygotowano także serwis internetowy www.rak- prostaty.pl,
                                                    w którym oprócz uzyskania podstawowych informacji na temat choroby, jej
                                                    diagnostyki i sposobów leczenia, można też zasięgnąć porad specjalistów
                                                    onkologów, urologów i psychoonkologów oraz wypowiedzieć się na forum.

                                                    Organizatorzy akcji podkreślają, że tak samo ważna, jak edukacja pacjenta, jest
                                                    edukacja jego bliskich. To rodzina podtrzymuje bowiem wiarę chorego w
                                                    zwycięstwo z nowotworem i służy wsparciem psychologicznym.

                                                    "Rola rodziny i osób bliskich pacjentowi jest bardzo ważnym czynnikiem w całej
                                                    terapii leczenia choroby nowotworowej - mówi prezes Stowarzyszenia Mężczyzn z
                                                    Chorobami Prostaty +Gladiator+, Tadeusz Włodarczyk. - Pacjent w takiej sytuacji
                                                    nie może być pozostawiony samemu sobie. Musimy wszyscy zdać sobie sprawę, jakie
                                                    napięcia nerwowe towarzyszą leczeniu takich chorób. Bliskie osoby powinny
                                                    pomagać chorym, przekazując im zarówno pozyskaną wiedzę, słowa otuchy, ale
                                                    także powinny zapewnić troskliwą opiekę".

                                                    MAŁY GRUCZOŁ - DUŻY PROBLEM

                                                    Prostata (nazywana także sterczem lub gruczołem krokowym) jest częścią układu
                                                    rozrodczego mężczyzny. To okrągły, około trzycentymetrowy narząd, znajdujący
                                                    się bezpośrednio pod pęcherzem moczowym. Jego tylna ścianka przylega
                                                    bezpośrednio do odbytnicy, a przez miąższ gruczołu przechodzi cewka moczowa.

                                                    Prostata produkuje białawą, bogatą w glukozę, wydzielinę, w której zawieszone
                                                    są plemniki. Służy utrzymaniu płodności mężczyzny.

                                                    Niestety u większości mężczyzn po 45 roku życia dochodzi do nieprawidłowości w
                                                    obrębie stercza. Zmutowane komórki zaczynają namnażać się w niekontrolowany
                                                    sposób, prowadząc do powstania guza. Choroba ta dotyka prawie 30 proc. mężczyzn
                                                    po 50 roku życia oraz 80 proc. panów po 80-tce.

                                                    Mimo dużej częstotliwości występowania, ekspertom nie co końca udało się poznać
                                                    przyczyny choroby. Uważają oni, że sprzyjają jej: promieniowanie rentgenowskie,
                                                    przebyte przewlekłe choroby zakaźne, używki (tytoń, alkohol, narkotyki),
                                                    zanieczyszczone powietrze miejskie, niektóre konserwanty ibarwniki spożywcze,
                                                    otyłość, wstrzemięźliwość płciowa, siedzący tryb życia, a także w pewnym
                                                    stopniu czynniki genetyczne.

                                                    BADAJ SIĘ REGULARNIE

                                                    Wcześnie wykryty rak prostaty całkowicie uleczalny, alarmują lekarze. Można go
                                                    bezpiecznie usunąć, wraz z gruczołem, co zapobiegnie przerzutom do innych
                                                    narządów ciała. Jednak w tej fazie chory nie odczuwa żadnych dolegliwości.
                                                    Dlatego wykryć go można jedynie dzięki regularnym badaniom kontrolnym u lekarza
                                                    urologa. Organizatorzy akcji podkreślają więc, że badać musi się każdy
                                                    mężczyzna, który przekroczył 50 lat.

                                                    W fazie bardziej zaawansowanej rak prostaty powoduje natomiast zwiększone
                                                    parcie na pęcherz, częstsze iáutrudnione oddawanie moczu, tzw. krwiomocz oraz
                                                    dotkliwe bóle pleców. Często tworzy przerzuty do kości, w szczególności
                                                    miednicy, trzonów kręgów kręgosłupa iáżeber.

                                                    Diagnostyka choroby odbywa się w kilku etapach. Podstawowym z nich jest badanie
                                                    per rectum (przez odbyt). Po stwierdzeniu nieprawidłowości lekarz zaleca
                                                    morfologię, analizę moczu oraz badanie USG i ewentualnie biopsję gruboigłową.

                                                    Leczenie raka prostaty polega głównie na podawaniu leków (tzw. analogów LHRH),
                                                    obniżających poziom testosteronu w organizmie, co powoduje zahamowanie rozwoju
                                                    komórek nowotworowych oraz operacji prostatektomii (usunięcia gruczołu
                                                    krokowego). Dodatkowo chorzy poddawani są radioterapii. Zabiegiem alternatywnym
                                                    do leczenia hormonami usunięcie jąder drogą operacyjną (kastracja chirurgiczna).

                                                    Fundacja "Wygrajmy Zdrowie" jest wspólną inicjatywą pacjentów i lekarzy z
                                                    Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Centrum Onkologii w Warszawie. Z jej
                                                    inicjatywy powstało też Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami
                                                    Prostaty "Gladiator".

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                                                    64058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1745068996
                                                  • emgoro Wrocław - pierwsze badania tomografii PET-CT 11.07.07, 11:52
                                                    Pierwsi wrocławscy pacjenci przebadani przy użyciu tomografii PET- CT
                                                    We Wrocławiu rozpoczęło działalność Dolnośląskie Centrum Medycyny Nuklearnej.
                                                    Badaniu tomograficznemu z wykorzystaniem tzw. skanera PET-CT poddali się
                                                    właśnie pierwsi pacjenci.

                                                    Urządzenie PET-CT, czyli pozytonowa (pozytronowa) tomografia emisyjna połączona
                                                    z tomografią komputerową, pozwala na wykonanie szybko i bezboleśnie dokładnego
                                                    badania całego ciała pacjenta.
                                                    Umożliwia ono wczesną diagnozę nowotworów, chorób układu sercowo- naczyniowego
                                                    i ośrodkowego układu nerwowego. W przypadku nowotworów pomaga także określić
                                                    skuteczność terapii i zidentyfikować ewentualne nawroty choroby.

                                                    Jak twierdzi ordynator Centrum, dr Andrzej Kołodziejczyk, badanie wykonywane
                                                    przez PET-CT jest przede wszystkim "bardzo szczegółowe i nowoczesne". "Zmiany w
                                                    organizmie, które wcześniej mogliśmy określać +na wyczucie+, teraz odnajdujemy
                                                    dokładnie. W porównaniu z poprzednim sprzętem, to skok rozwojowy o
                                                    kilkadziesiąt lat" - tłumaczy Kołodziejczyk.

                                                    Przed poddaniem pacjenta badaniu, podaje się mu dożylnie specjalny izotop (tzw.
                                                    radiofarmaceutyk), który przez godzinę rozchodzi się po organizmie. "Następnie
                                                    pacjent trafia pod skaner, który wykonuje badanie, odpowiednio przetwarzając
                                                    obraz. Samo badanie trwa około pół godziny" - opowiada Kołodziejczyk. Wyniki
                                                    badania pacjent otrzymuje około 4-5 dni po jego wykonaniu.

                                                    Dolnośląskie Centrum Medycyny Nuklearnej to pierwszy w Polsce niepubliczny
                                                    ośrodek wyposażony w taki sprzęt. W Bydgoszczy i Gliwicach działają dwie
                                                    państwowe placówki tego typu. Natomiast Euromedic International Polska jeszcze
                                                    w tym roku planuje otwarcie kolejnego centrum wyposażonego w PET-CT, w
                                                    Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

                                                    W warszawskim ośrodku zainstalowany zostanie także cyklotron, czyli urządzenie
                                                    stosowane do produkcji radiofarmaceutyków, tj. stosowanych w diagnostyce
                                                    nuklearnej substancji połączonych z radioizotopem, które podaje się pacjentom
                                                    przed badaniem. Wyposażenie obu ośrodków Euromedic w urządzenia PET-CT oraz
                                                    cyklotron kosztuje około 70 mln złotych.

                                                    Euromedic International działa od 1991 r., jest dostawcą usług w diagnostyce
                                                    obrazowej i w dializach. Oprócz Polski firma działa m.in. we Włoszech, na
                                                    Węgrzech, w Portugalii, Grecji, Turcji, Chorwacji, Rosji, Czechach i Irlandii.
                                                    IWE

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=
                                                    64092&data=&lang=PL&_CheckSum=-1717542522
                                                  • emgoro Styl żywienia a związek wyższego ryzyka raka piers 11.07.07, 11:55
                                                    Zachodni styl żywienia ma związek z wyższym ryzykiem raka piersi u Azjatek
                                                    Azjatki po menopauzie, które żywią się według standardów zachodnich, mają
                                                    większe ryzyko rozwoju raka piersi niż ich rodaczki wierne miejscowej diecie.

                                                    Wnioski te pochodzą z badania mieszkanek Szanghaju. Badaniami objęto kobiety w
                                                    wieku od 25 do 64 lat, u których w okresie od sierpnia 1996 do marca 1998 r.
                                                    zdiagnozowano raka piersi. Była też grupa kontrolna zdrowych Azjatek.

                                                    Prowadząca badanie Marilyn Tseng z Fox Chase Cancer Center w Filadelfii
                                                    podkreśla, że tradycyjnie wśród Azjatek rak piersi był rzadkością, choć w
                                                    ostatnich latach liczba jego przypadków zwiększa się.

                                                    Zjawisko to przypisywano czynnikom środowiskowym, m.in. włączeniu zachodniego
                                                    stylu żywienia do tradycyjnych nawyków żywieniowych, co jest elementem
                                                    szerszych zmian społeczno-ekonomicznych. Do tej jednak pory nie przebadano
                                                    związku schematów żywienia z ryzykiem raka piersi u Azjatek.

                                                    Po wywiadach z badanymi naukowcy ustalili, że istnieją dwa główne schematy
                                                    żywienia: dieta "mięso-słodycze" oraz "warzywa-soja". Pierwsza obejmuje różne
                                                    rodzaje mięsa, a przede wszystkim wieprzowinę, wołowinę, drób, jagnięcinę, ryby
                                                    morskie i krewetki, jak również cukierki, desery, chleb i mleko.
                                                    Dieta "warzywno-sojowa" wiąże się ze spożyciem dużej ilości warzyw, produktów
                                                    opartych na soi i ryb słodkowodnych.

                                                    Badania i wywiady wskazały na wyraźny związek diety "mięsno-słodkiej" z
                                                    ryzykiem raka piersi u kobiet po menopauzie z nadwagą. Dieta taka wiązała się
                                                    zwłaszcza z ponad dwukrotnym wzrostem ryzyka raka piersi u chorych z dodatnimi
                                                    receptorami estrogenowymi.

                                                    Nie wskazano za to ogólnego związku ryzyka raka piersi z dietą "warzywno-
                                                    sojową".

                                                    "Badania nasze pozwalają też podejrzewać prawdopodobieństwo, że schemat
                                                    żywienia "mięso-słodycze" zwiększa ryzyko raka piersi, zwiększając otyłość" -
                                                    dodała Tseng.

                                                    Wyniki badania opublikowano w piśmie "Cancer Epidemiology, Biomarkers and
                                                    Prevention".

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1423932,2056,,,,zachodni_styl_zywienia_ma_zwiazek_z_wyzszym_ryzykiem_raka_piersi_u_azjatek,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Czy pomidory obniżają ryzyko zachorowania na raka? 11.07.07, 17:00
                                                    Czy pomidory rzeczywiście zmniejszają ryzyko zachorowania na raka?
                                                    Amerykańska agencja Food and Drug Administration (FDA) ogłosiła, że związek
                                                    spożywania pomidorów ze zmniejszeniem ryzyka zachorowania na raka jest znikomy -
                                                    informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

                                                    Opublikowano kilka prac z wynikami badań, które dowodziły, że spożywanie
                                                    pomidorów (najlepiej jak najdłużej przetwarzanych), lub likopenu - zawartego w
                                                    nich przeciwutleniacza, któremu zawdzięczają czerwony kolor, zmniejsza ryzyko
                                                    niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty.

                                                    W Stanach Zjednoczonych jednostką nadającą uprawnienia do oznaczania produktów
                                                    żywnościowych jako szczególnie zdrowe jest FDA, która prowadzi szczegółowy
                                                    przegląd danych naukowych na ten temat.

                                                    Doktor Claudine Kavanaugh z FDA w College Park wraz z kolegami z agencji
                                                    przeprowadziła analizę danych na temat związku pomidorów i ich przetworów oraz
                                                    zawartego w nich likopenu ze zmniejszeniem ryzyka raka.

                                                    W swojej pracy przeglądowej nie znaleźli dowodów na to, aby pomidory
                                                    zmniejszały ryzyko nowotworów płuc, okrężnicy, piersi, szyjki czy endometrium
                                                    macicy. Niemniej jednak naukowcy stwierdzili, że są ograniczone przesłanki za
                                                    tym, że jedzenie pomidorów może nieznacznie zmniejszyć ryzyko raka prostaty,
                                                    jajników, przewodu pokarmowego (żołądka) i trzustki.

                                                    Na podstawie tych danych FDA postanowiła zgodzić się jedynie na informowanie
                                                    społeczeństwa o mocno ograniczonym wpływie pomidorów na prawdopodobieństwo
                                                    zachorowania na wymienione rodzaje raka.

                                                    Analizy nie wykazały wiarygodnego potwierdzenia wpływu likopenu jako substancji
                                                    zmniejszającej ryzyko jakiegokolwiek typu nowotworu.

                                                    Pomimo to, naukowcy podkreślają, że ich zdaniem temat jest wart dalszych badań.

                                                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                                                    zdrowie.onet.pl/1423934,2056,,,,czy_pomidory_rzeczywiscie_zmniejszaja_ryzyko_zachorowania_na_raka,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Wysypka na skórze objawem skuteczności terapii? 13.07.07, 17:06
                                                    Wysypka na skórze objawem skuteczności terapii przeciwnowotworowej?
                                                    Pojawienie się wysypki na skórze u chorych na raka leczonych erlotinibem ma
                                                    związek z lepszymi efektami terapii i dłuższym przeżyciem pacjentów - wskazują
                                                    wyniki testów klinicznych. Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Clinical
                                                    Cancer Research".

                                                    Erlotinib (handlowa nazwa Tarceva) należy do grupy leków przeciwnowotworowych
                                                    określanych jako inhibitory receptora dla nabłonkowego czynnika wzrostu (EGFR).
                                                    Ich działanie polega na blokowaniu tego receptora.

                                                    U pacjentów stosujących erlotinib i leki mu pokrewne może pojawić się wysypka.
                                                    Jest ona efektem reakcji zapalnej rozwijającej się w skórze po zablokowaniu
                                                    EGFR.

                                                    Najnowsze badania naukowców z firmy farmaceutycznej OSI Pharmaceuticals, Inc.,
                                                    która opracowała erlotinib, wykazały, że wysypka, choć uciążliwa, może być
                                                    optymistycznym objawem świadczącym o większych szansach pacjenta na przeżycie.

                                                    W najnowszej analizie wykorzystano dane zebrane w trakcie III fazy testów
                                                    klinicznych erlotinibu u 673 pacjentów z zaawansowanym niedrobnokomórkowym
                                                    rakiem płuc i 521 chorych z rakiem trzustki. Wyniki tych badań doprowadziły
                                                    ostatecznie do zatwierdzenia leku w terapii obydwóch nowotworów.

                                                    U 81 proc. chorych na raka płuc, których leczono erlotinibem, wystąpiła
                                                    wysypka, przeważnie o umiarkowanym natężeniu. Okazało się, że u pacjentów, u
                                                    których pojawiła się jakakolwiek wysypka, efekty terapii utrzymywały się
                                                    dłużej, niż u pacjentów bez tych objawów. Ponadto, im silniejsze były
                                                    dolegliwości skórne, tym wyniki były lepsze. Dla przykładu chorzy bez wysypki
                                                    przeżywali średnio ponad 3 miesiące, podczas gdy pacjenci z łagodną wysypką -
                                                    ponad 7 miesięcy, a z bardziej nasiloną - ponad 11 miesięcy.

                                                    Naukowcy obliczyli też, że przeżycie osób, które dostały umiarkowanej lub
                                                    silnej wysypki, było o 245 proc. dłuższe w porównaniu z chorymi, którzy mieli
                                                    łagodne dolegliwości skórne lub nie mieli ich wcale.

                                                    Co ciekawe, aż 18 proc. chorych, którym podawano placebo, też dostało wysypki.
                                                    I również ci pacjenci żyli średnio dłużej (nieco ponad 8 miesięcy), niż chorzy,
                                                    u których nie pojawiły się dolegliwości skórne (niecałe 5 miesięcy). "Nie
                                                    potrafimy wyjaśnić tego zjawiska, ale być może wysypka jest objawem większej
                                                    sprawności układu odpornościowego i z tym wiąże się dłuższe przeżycie chorych" -
                                                    spekuluje główny autor pracy Bret Wacker, MS Director of Biostatistics at OSI
                                                    Pharmaceuticals, Inc.

                                                    W grupie chorych z zaawansowanym rakiem trzustki, których leczono erlotinibem,
                                                    71 proc. dostało wysypki. Ale w tym przypadku tylko bardziej nasilona wysypka
                                                    miała związek z lepszym rokowaniem dla pacjentów - przeżycie dwukrotnie dłuższe
                                                    (niemal 11 miesięcy), w porównaniu z osobami bez objawów skórnych lub z
                                                    łagodnymi objawami (ponad 5 miesięcy).

                                                    W grupie, której podawano placebo wysypkę stwierdzono u 30 proc. chorych, ale
                                                    jej obecność nie wpływała na dłuższe przeżycie. "Różnice te mogą wynikać z
                                                    faktu, że w testach dotyczących raka trzustki wszyscy pacjenci otrzymywali
                                                    dodatkowo chemioterapuetyk gemcytabinę. Bądź też są one związane z niższymi
                                                    dawkami erlotinibu zastosowanymi w tym badaniu" - spekuluje Wacker.

                                                    Według badacza, wysypka po erlotinibie jest nieprzyjemna i często wygląda jak
                                                    trądzik. "Z jej powodu niektórzy z pacjentów mogą przerywać terapię. Tymczasem
                                                    powinni wiedzieć, że to właśnie oni mogą odnieść największe korzyści z
                                                    leczenia" - komentuje badacz. Jego zdaniem, zamiast odstawiać lek, chorzy
                                                    powinni raczej poradzić się lekarza odnośnie skutecznej metody łagodzenia
                                                    objawów skórnych. Wacker uważa, że w większości przypadków dobre efekty mogą tu
                                                    przynieść łagodne leki sterydowe lub antybiotyki.

                                                    Badacz zaznacza jednocześnie, że brak wysypki niekoniecznie wiąże się z brakiem
                                                    efektów terapii. "Niewielki odsetek chorych z tej grupy miał relatywnie długie
                                                    okresy przeżycia" - podkreśla.

                                                    Naukowcy liczą, że dalsze badania pozwolą określić, którzy pacjenci mają
                                                    największe prawdopodobieństwo pojawienia się wysypki po erlotinibie i czy
                                                    zwiększenie dawki leku, do takiej, która powoduje wysypkę może poprawić
                                                    skuteczność terapii.

                                                    źródło Zdrowie.Onet.pl
                                                    zdrowie.onet.pl/1424518,2056,,,,wysypka_na_skorze_objawem_skutecznosci_terapii_przeciwnowotworowej,ciekawostki.html
    • bokhen IRE - Zniszczyć raka prądem, zdrowe tkanki zostawi 26.07.07, 17:58
      Piotr Kościelniak

      Lekarze otrzymają nowa broń w walce z nowotworami. Terapia prądem elektrycznym
      pozwala całkowicie – do ostatniej komórki – usuwać guzy

      Metoda nazwana w skrócie IRE może zrewolucjonizować leczenie nowotworów –
      całkowicie usuwa chorą tkankę, a pozostawia zdrową. Do tego nie powoduje żadnych
      negatywnych skutków ubocznych cechujących inne podobne metody wykorzystujące
      wysoką i niską temperaturę do niszczenia komórek nowotworowych. Nie wymaga też
      podawania żadnych leków – na organizm pacjenta nie działają zatem szkodliwe
      chemioterapeutyki.
      Medycyna o niej zapomniała
      IRE jest dziełem inżynierów z amerykańskich uczelni – prof. Borisa Rubinsky'ego
      z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley oraz Rafaela Davalosa z Virginia Tech.

      – Sądzę, że ta metoda jest jednym z najistotniejszych osiągnięć onkologii w
      ostatnich latach – mówi prof. Rubinsky. – Ma ogromny potencjał i znajdzie
      zastosowanie w wielu dziedzinach medycyny i chirurgii. Metodzie IRE poświęcone
      jest całe najnowsze wydanie "Technology in Cancer Research and Treatment".

      Amerykanie wykorzystali efekt doskonale znany nauce – tzw. elektroporacji (stąd
      nazwa IRE – nieodwracalna elektroporacja), czyli dziurawienia błony komórkowej
      poddawanej impulsom elektrycznym. Co zaskakujące, elektroporacja jest już
      wykorzystywana w biologii – tyle że do krótkotrwałego otwierania i zamykania
      błony komórkowej, a nie jej całkowitego rozrywania. Używa się jej m.in. do
      łączenia komórek oraz wprowadzania do ich wnętrza genów i leków. Niszczenie
      komórek podczas tego procesu uważane było dotychczas za efekt niepożądany,
      przydatny tylko do sterylizacji żywności.
      Od elektroniki do chirurgii
      – Pomysł odwracalnej elektroporacji świetnie się przyjął w biotechnologii,
      szczególnie w ciągu ostatniej dekady. Nieodwracalna elektroporacja została
      prawie zapomniana – wyjaśnia prof. Rubinsky. On sam również zapewne nie
      zainteresowałby się tą metodą, gdyby nie doświadczenia z łączeniem układów
      elektronicznych z żywymi komórkami. Badając, jakiego rodzaju implusy elektryczne
      najskuteczniej połączą chipy z biologiczną maszynerią, zespół prof. Rubinsky'ego
      zauważył, że komórki można zniszczyć, nie podnosząc jednocześnie temperatury
      tkanki. Wystarczyło odpowiednio dobrać impuls elektryczny.

      Swoje podejrzenia naukowcy sprawdzili na 14 świniach, naśladując wszystkie
      procedury medyczne wykorzystywane w operacjach ludzi. Na początku tego roku
      prof. Rubinsky oraz dr Gary Onik z Floridy Hospital Celebration Health
      przedstawili wyniki swoich eksperymentów. – Wszystkie mikronaczynia, włókna
      pozostały nienaruszone, dzięki czemu proces zdrowienia przebiega zdumiewająco
      szybko – powiedział dr Onik. – W przypadku innych metod chirurgicznych trzeba
      było około roku na zregenerowanie tkanki, a dzięki IRE ten sam efekt uzyskujemy
      już po dwóch tygodniach.

      Do usunięcia niepożądanych komórek wystarczyło tylko kilka trwających 100
      mikrosekund impulsów wytwarzanych przez cieniutkie elektrody umieszczone w
      wątrobie zwierząt. Doświadczenia przeprowadzono również na laboratoryjnych
      szczurach. Tym razem do udziału w badaniach Amerykanie zaprosili europejskiej
      specjalistów – m.in. z francuskiego Centre National de la Recherche
      Scientifique. – Nie musieliśmy używać żadnych leków, a wszystkie komórki
      nowotworowe i tak zostały zniszczone – mówi Rafael Davalos.
      Dokładnie i bezpiecznie
      "Największą zaletą tej metody jest niezwykle dokładne określanie obszarów, które
      poddawane są zniszczeniu, i tych, które pozostają nietknięte" – pisze prof.
      Rubinsky w "Technology in Cancer Research and Treatment". Umożliwia to
      pozostawianie naczyń krwionośnych, dróg żółciowych i nerwów nietkniętych. Dla
      chirurgów oznacza to możliwość niszczenia guza w miejscach, które dotychczas
      albo ulegały uszkodzeniu, albo uniemożliwiały usunięcie chorej tkanki.

      – To ma ogromne znaczenie w leczeniu na przykład raka wątroby – tłumaczy dr
      Onik. – Dzięki IRE możemy zniszczyć komórki nowotworu tuż przy naczyniach
      krwionośnych. Z mojej praktyki klinicznej wynika, że to najlepszy sposób. To
      jest leczenie zupełne, doskonalsze niż jakakolwiek inna metoda.

      Naukowcy sądzą, że IRE będzie użyteczne również w leczeniu raka prostaty. Z
      powodu niebezpieczeństwa uszkodzenia nerwów operowanym pacjentom grozi m.in.
      impotencja, co odstrasza część mężczyzn od podobnego zabiegu. IRE pozwoli
      wyeliminować to ryzyko. Badania z udziałem pacjentów mają się rozpocząć jeszcze
      tego lata.

      www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=12557
      • emgoro Odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka 30.07.07, 19:18
        W Finlandii odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka

        Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku zidentyfikował
        nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu
        powstawania i rozwoju nowotworu.
        Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem badawczym doc Jukka
        Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć przełomowe znaczenie w walce z
        chorobami nowotworowymi.

        Proteina o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jej zadaniem
        jest hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
        organizmie ludzkim. Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
        perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo przeciwdziałałby
        funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ występuje ono jedynie w
        komórkach chorych, można, według naukowców, mieć nadzieję na stworzenie
        medykamentu o minimalnych działaniach ubocznych na komórki zdrowe.

        Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną proteiną CIP2A
        są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie skutecznego lekarstwa przeciwko
        jej szkodliwej dla człowieka roli, może zająć od pięciu do dziesięciu lat.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1571270,16,1,0,120,686,item.html
        "Odkrycie nowego białka to nie przełom, ale pomoże"
        Odkrycie nowego białka uczestniczącego w mechanizmie rozwoju nowotworów to nie
        przełom, ale ta wiedza może przyczynić się do rozwoju metod terapeutycznych -
        ocenił genetyk- onkolog prof. Janusz Siedlecki, zastępca dyrektora Centrum
        Onkologii w Warszawie.
        Dziś media poinformowały, że zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w
        Tampere i Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja
        sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Białko o
        nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego zadaniem jest
        hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
        organizmie ludzkim.

        Jak wyjaśnił prof. Siedlecki, opublikowane przez fińskich naukowców wyniki
        badań wskazują, że nowoodkryte białko zaburza proces regulacji tempa podziału
        komórek nowotworowych. Za proces podziału komórek (również zdrowych) odpowiada
        białko o nazwie Myc. Kiedy jest aktywne, stymuluje komórkę do podziału. Później
        musi zostać "wyłączone", aby nie doszło do niekontrolowanego podziału komórek i
        przerostu danej tkanki.

        Myc jest "aktywowane" i "wyłączane" przez inne białka, pełniące rolę
        regulującą. Proteina CIP2A niweluje działanie białka "wyłączającego" Myc, co
        pozwala komórkom nowotworowym gwałtownie się rozmnażać.

        - Myc to białko, które jest pod bardzo ścisłą kontrolą ze strony cyklu
        komórkowego. Każde zaburzenie tej kontroli może sprzyjać procesowi zwiększonej
        częstości podziału, a to jest jeden z atrybutów komórki nowotworowej -
        podkreślił prof. Siedlecki.

        Jego zdaniem, odkrycie fińskich naukowców może potencjalnie zaowocować
        opracowaniem nowych metod terapeutycznych, jeśli naukowcom uda się stworzyć
        substancję neutralizującą działanie CIP2A.

        Prof. Siedlecki zastrzegł jednak, że działanie CIP2A nie jest jedynym
        mechanizmem powodującym gwałtowny podział komórek nowotworowych. Proces
        kontroli Myc jest bardzo skomplikowany, a każde zaburzenie może zaowocować
        chorobą.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1571624,16,1,0,120,686,item.html
        • emgoro Rewolucyjna metoda znakowania raka 30.07.07, 19:22
          Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę znakowania komórek
          nowotworowych. Dzięki temu chirurdzy będą lepiej odróżniali świecące komórki
          guza od normalnych zdrowych komórek, co umożliwi im precyzyjną operację
          nowotworu - donosi najnowszy numer pisma "Cancer Research".
          Barwnikiem zastosowanym przez autorów pracy, naukowców z Seattle Children's
          Hospital Research Institute i Fred Hutchinson Cancer Research Center, jest
          białko skorpiona o nazwie chlorotoksyna. Dotychczas nie było żadnego sposobu na
          wyznakowanie komórek raka w żyjącym organizmie.

          Chlorotoksyna (Cy5.5) jest barwnikiem fluorescencyjnym, który emituje fotony
          światła o długości fali zbliżonej do podczerwieni. Takie uwidocznienie komórek
          nowotworowych ułatwi pracę chirurgom i umożliwi im usunięcie wszystkich komórek
          guza bez uszkodzenia zdrowych tkanek wokół niego. Zdaniem autorów pracy
          technika będzie niezwykle cenna zwłaszcza podczas operacji guzów mózgu,
          ponieważ prawie 80 procent nowotworów złośliwych odrasta w okolicach miejsca
          operacji.

          Obecnie w celu uwidocznienia komórek rakowych i odróżnienia ich od zdrowej
          tkanki stosuje się rezonans magnetyczny (MRI), ale technika sprawdza się tylko
          jeżeli guz składa się z ponad miliona komórek nowotworowych. Dzięki
          zastosowaniu Cy5.5 można odróżnić guzy mniejsze, złożone już z 2000 komórek
          rakowych, co czyni tę metodę 500 razy bardziej czułą niż MRI.

          "Moją największą nadzieją jest, że +malowanie nowotworów+ znacząco poprawi
          wyleczalność raka" - mówi doktor Olson, główny autor pracy. Dzięki
          chlorotoksynie w badaniach na myszach naukowcy byli w stanie uwidocznić guz
          mózgu o rozmiarach 1 milimetra. Jednocześnie barwnik nie wiąże się ze zdrowymi
          komórkami. W przypadku raka prostaty można wykryć już 200 komórek nowotworowych
          w mysim przewodzie limfatycznym.

          Chlorotoksynę można zastosować w przypadku wielu rodzajów raka. Ulega ona
          aktywacji w ciągu minuty, a następnie w kolejnych minutach wiąże się z
          komórkami nowotworowymi. Sygnał jest widoczny przez 14 dni.

          Leczenie operacyjne jest główną formą terapii nowotworów. Znakowanie nowotworów
          Cy5.5 zostało na razie zbadane u myszy, zakończono także pomyślnie testy
          bezpieczeństwa barwnika. Olson wraz z kolegami są w trakcie przygotowywanie
          niezbędnej dokumentacji dla agencji Food and Drug Administration, tak żeby jak
          najszybciej zacząć badania kliniczne wśród pacjentów. Jeżeli wszystko dobrze
          pójdzie, chlorotoksyna może trafić na sale operacyjne już za półtora roku.

          źródło Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1571632,16,1,0,120,686,item.html
          • emgoro Właściwa dieta może obniżyć koszt leczenia raka 30.07.07, 19:23
            Wykorzystanie wpływu posiłków na wchłanianie się leków z przewodu pokarmowego
            może w niektórych przypadkach obniżyć koszt leczenia raka o ponad połowę -
            informuje "Journal of Clinical Oncology".
            Rozmaite pokarmy mogą opóźniać wchłanianie leków onkologicznych lub spowalniać
            ich rozkład. Dotychczas specjaliści widzieli w tych interakcjach przede
            wszystkim problem utrudniający właściwe dawkowanie. Jednak dr Mark Ratain i dr
            Ezra Cohen z University of Chicago zwracają uwagę, że zjawisko da się
            wykorzystać z pożytkiem dla chorych, zmniejszając jednocześnie koszty leczenia.

            Na przykład przedstawione niedawno na zjeździe American Society for Clinical
            Oncology badania naukowców z Dartmouth wykazały, że stosowany w leczeniu raka
            piersi lapatinib, przyjmowany podczas jedzenia wchłania się zdecydowanie
            lepiej, niż gdy był przyjmowany zgodnie z zaleceniami producenta, tj. na pusty
            żołądek. Pięć tabletek po 250 mg lapatinibu przyjęte podczas typowego posiłku
            wchłaniało się o 167 proc. lepiej. Wysokotłuszczowy posiłek polepszał
            wchłanianie aż o 325 proc.

            Biorąc lapatinib podczas tłustych posiłków, pacjent mógłby potencjalnie zużywać
            o ponad 60 proc. mniej leku miesięcznie. Ponieważ miesiąc typowego leczenia
            lapatinibem kosztuje około 2900 dolarów, łączenie go z frytkami czy innym
            tłustym jedzeniem pozwoliłoby zaoszczędzić co najmniej 1740 dolarów
            miesięcznie, kalkulują naukowcy.

            Popijanie leku i posiłku sokiem grejpfrutowym, który zwiększa poziom leku we
            krwi mogłoby zwiększyć oszczędności nawet do 80 proc. (minus koszt jedzenia i
            soku, jak zastrzegają autorzy pracy).

            W dodatku zmniejszenie przyjmowanej dawki z 5 do jednej tabletki mogłoby
            prawdopodobnie zabezpieczyć przed skutkami ubocznymi, jak np. biegunka, którą
            prawdopodobnie wywołuje niewchłonięty lapatinib.

            Autorzy artykułu zastrzegają jednak, że pacjenci nie powinni nigdy
            przeprowadzać takich eksperymentów z lekami na własną rękę. - Bez odpowiedniej
            wiedzy takie działania byłyby zbyt niebezpieczne, prowadząc do niebezpiecznego
            przedawkowania albo - przeciwnie - do przyjmowania zbyt małych dawek, nie
            pozwalających na wyleczenie - argumentują. Zbyt wiele jest zmiennych, które
            wpływają na poziom leku we krwi.

            By osiągnąć znaczące oszczędności, trzeba będzie dokładnie przebadać
            oddziaływanie z pokarmami dziesiątek, a nawet setek leków. Ratain i Cohen
            rozpoczęli już dokładne badania nad wpływem soku grejpfrutowego na działanie
            rapamycyny, stosowanej przy przeszczepach narządów.

            źródło Onet.pl
            wiadomosci.onet.pl/1573236,16,1,0,120,686,item.html
            • emgoro Białkowy duet hamuje rozwój raka 30.07.07, 19:28
              Wzrost poziomu dwóch białek, które odpowiadają za eliminację z organizmu
              chorych komórek, zapobiega rozwojowi raka oraz spowalnia starzenie się u myszy -
              informują naukowcy z Hiszpanii na łamach tygodnika "Nature".
              Chodzi tu o tzw. białko supresorowe (hamujące) nowotworów p53, uważane za
              głównego "strażnika genomu" i działające z nim w duecie białko Arf. p53
              wyłapuje wszelkie groźne uszkodzenia w DNA komórek i uruchamia procesy
              prowadzące do ich samobójczej śmierci - apoptozy. Natomiast Arf stymuluje
              aktywność p53. Na tej drodze białkowy duet eliminuje z organizmu chore, np.
              zmienione nowotworowo komórki.

              Procesy starzenia się komórek są również efektem gromadzenia się w nich
              uszkodzeń i wad genetycznych. Dlatego naukowcy kierowani przez Manuela Serrano
              z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Badań nad Rakiem w Madrycie podjęli się
              sprawdzić, czy działalność Afr/p53 może spowolnić starzenie.

              Badania prowadzono na zmienionych genetycznie myszach, które produkowały
              umiarkowanie wyższe niż zwykle, ilości tych dwóch białek.

              Okazało się, że gryzonie były nie tylko odporne na rozwój nowotworów
              złośliwych, ale też żyły dłużej, niż myszy z dzikiego szczepu i nie było to
              związane z mniejszą zachorowalnością na raka. Średnia długość życia zmienionych
              genetycznie gryzoni wzrosła o 16 proc., choć maksymalny okres życia był podobny
              do zwykłych myszy. Analizy wykazały też, że tkanki tych zwierząt dłużej
              zachowywały młodość, dzięki czemu w starszym wieku myszy miały lepszą, niż
              zwykle, koordynację nerwowo-mięśniową oraz zdolność do odrastania sierści.

              Badacze zaobserwowali też, że różnice w długości życia obydwu grup zwierząt nie
              były efektem spadku tempa metabolizmu, ale wynikały raczej z obniżenia się
              produkcji szkodliwych dla tkanek wolnych rodników w śledzionie. Zjawisko to
              odnotowano zarówno wśród zwierząt młodych, jak i starszych.

              Zdaniem naukowców, zwiększenie poziomu pary białek - ARF/p53 jest skutecznym
              sposobem neutralizacji wolnych rodników, przez co nie tylko hamuje rozwój raka,
              ale też opóźnia procesy starzenia się.

              Dotychczasowe badania dowodziły, że permanentne uaktywnienie genu kodującego
              p53 może przyspieszać starzenie. Autorzy pracy zaznaczają jednak, że w ich
              doświadczeniach aktywność genu p53 w komórkach myszy była regulowana przez
              naturalne mechanizmy, co nie pozwalało na zbyt wysoką i długotrwałą
              nadprodukcję białka.

              źródło Onet.pl
              wiadomosci.onet.pl/1575764,16,1,0,120,686,item.html
              • emgoro Grejpfruty mogą podnosić ryzyko raka piersi? 30.07.07, 19:30
                Codzienne zjadanie ćwiartki grejpfruta podnosi ryzyko zachorowania na raka
                piersi u kobiet po menopauzie - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o
                których informuje pismo "British Journal of Cancer".
                Dotychczas dietę bogatą w owoce i warzywa wiązano raczej z obniżonym ryzykiem
                różnych nowotworów złośliwych.

                Jak spekulują autorzy artykułu, zaobserwowany przez nich efekt może mieć
                związek z faktem, iż związki zawarte w grejpfrucie podnoszą poziom estrogenów,
                hormonów płciowych pobudzających wzrost raka piersi. Zaznaczają zarazem, że
                związek grejpfrutów z ryzykiem tego kobiecego nowotworu trzeba potwierdzić w
                przyszłych badaniach.

                Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Hawajskiego
                objęli swoimi badaniami 50 tys. kobiet po menopauzie, czyli w wieku, w którym
                ryzyko raka piersi wyraźnie wzrasta. Pacjentki wypełniały kwestionariusze na
                temat różnych elementów stylu życia, jak np. składników diety, częstości ich
                spożywania oraz porcji.

                Jak obliczyli badacze, kobiety, które każdego dnia zjadały przynajmniej
                ćwiartkę grejpfruta, były o 30 proc. bardziej narażone na ryzyko raka piersi,
                niż kobiety, które nie jadły go wcale.

                Zdaniem autorów pracy, grejpfruty mogą zwiększać prawdopodobieństwo
                zachorowania na raka sutka poprzez podnoszenie poziom estrogenów w organizmie
                kobiety. Związki w nich zawarte mogą bowiem hamować aktywność tzw. cytochromu
                P450 3A4 (CYP3A4), który jest zaangażowany w metabolizm estrogenów.
                Zablokowanie CYP3A4 prowadzi do wzrostu poziomu estrogenów.

                Faktycznie, analizy ujawniły, że amatorki grejpfrutów miały wyższe stężenie
                tych hormonów we krwi, niż inne kobiety w badaniu. - Z biologicznego punktu
                widzenia jest więc możliwe, że regularne spożywanie grejpfrutów będzie
                zwiększać ryzyko raka piersi - podkreślają naukowcy.

                Zastrzegają zarazem, że rezultaty tych badań wymagają jeszcze potwierdzenia w
                przyszłości. Ich wadą był np. fakt, że w analizie nie uwzględniono spożycia
                soku z grejpfrutów, a jedynie same owoce.

                źródło Onet.pl
                wiadomosci.onet.pl/1576531,16,1,0,120,686,item.html
                • emgoro Nowy test zapachowy wykrywa raka płuc 30.07.07, 19:33
                  Urządzenie wrażliwe na obecność różnych substancji zapachowych w wydychanym
                  przez pacjentów powietrzu może być pomocne przy wykrywaniu raka płuc. O
                  wynikach amerykańskich badań informuje pismo "Thorax".
                  Czujnik do testów wyposażony został w 36 nasyconych chemikaliami plamek,
                  wrażliwych na różne lotne substancje organiczne w powietrzu wydychanym z płuc.
                  Jeśli dany związek jest wydychany przez pacjenta, konkretna plamka zmienia
                  zabarwienie. W ten sposób można ustalić obecność różnych substancji zapachowych
                  w oddechu.

                  Celem najnowszych testów prowadzonych przez naukowców z Kliniki w Cleveland
                  (stan Ohio) było ustalenie, jakie układy kolorowych plamek mogą wskazywać na
                  obecność raka płuc.

                  W badaniach wzięło udział 49 pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuc, 73
                  pacjentów z różnymi innymi niezłośliwymi chorobami płuc i 21 zdrowych osób.

                  Najpierw w grupie 70 proc. pacjentów chorych na raka zidentyfikowano wzorcowy
                  układ plamek, świadczący o występowaniu guza. A następnie, wśród pozostałych 30
                  proc. chorych, testowano przydatność diagnostyczną wzorca.

                  Okazało się, że z jego pomocą naukowcy byli w stanie prawidłowo zdiagnozować 73
                  proc. wszystkich przypadków raka. Czujnik błędnie wskazał na obecność guza w 28
                  proc. przypadków niezłośliwych chorób płuc.

                  Prowadzący testy dr Peter J. Mazzone liczy, że dalsze badania nad różnymi
                  związkami zapachowymi obecnymi w oddechu pomogą w dopracowaniu układu plamek
                  oraz czułości urządzenia, tak by wyniki uzyskiwane z jego pomocą były jeszcze
                  dokładniejsze.

                  źródło Onet.pl
                  wiadomosci.onet.pl/1576535,16,1,0,120,686,item.html
                  • emgoro Chemioterapia doustna Xeloda w raku jelita grubego 30.07.07, 19:40
                    RAK JELITA GRUBEGO – CZY MOŻNA GO LECZYĆ W DOMU?

                    W 2004 roku rak jelita grubego był drugim najczęściej rozpoznawanym nowotworem
                    złośliwym, wykryto go u 12 877 Polaków. To także druga przyczyna zgonów na
                    nowotwory - szacuje się, że ponad 394 000 osób umiera rocznie na tę chorobę.
                    Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Obecność krwi w stolcu, zmiany normalnego
                    rytmu wypróżniania (biegunka lub zaparcia) trwające dłużej niż 6 tygodni,
                    niewyjaśniony spadek wagi, ból brzucha lub odbytnicy, uczucie nie całkowitego
                    wypróżnienia po oddaniu stolca – takie dolegliwości koniecznie powinniśmy
                    skonsultować z lekarzem. Wcześnie wykryty nowotwór można całkowicie wyleczyć.
                    Istnieją trzy podstawowe sposoby leczenia raka jelita grubego, tj.: zabieg
                    chirurgiczny, chemioterapia i radioterapia. W przypadku pacjentów, u których
                    rak jelita grubego nie zajął innych organów (np. wątroby czy płuc) standardowo
                    stosowany jest zabieg chirurgicznego usunięcia nowotworu. Jest on w wielu
                    przypadkach skuteczną metodą eliminacji nowotworu, ale u 30-40% pacjentów
                    wystąpi nawrót choroby. Często uzupełnieniem leczenia raka odbytnicy za pomocą
                    zabiegu chirurgicznego i chemioterapii jest radioterapia (naświetlania), która
                    pomaga zminimalizować prawdopodobieństwo nawrotu nowotworu lub zmniejszyć jego
                    rozmiar przed zabiegiem operacyjnym. U niektórych pacjentów stosuje się
                    chemioterapię pooperacyjną (adiuwantową). Jej celem jest zniszczenie wszystkich
                    komórek nowotworowych, które mogą znajdować się w innych częściach organizmu,
                    ale których nie można wykryć ze względu na ich zbyt małe rozmiary.
                    JAKA CHEMIOTERAPIA?
                    Istnieją dwa rodzaje chemioterapii – dożylna i doustna. Decyzja między wyborem
                    jednej,
                    a drugiej, to decyzja między wyborem leczenia raka w szpitalu lub w domu.
                    Zatem: W SZPITALU, czy W DOMU?

                    CHEMIOTERAPIA W POOPERACYJNYM LECZENIU RAKA JELITA GRUBEGO

                    Chemioterapia doustna (Xeloda®) jest równie skuteczna jak chemioterapia dożylna
                    (5-FU/LV iv), ale korzyści są znacznie większe. Pacjent przeciętnie wymaga
                    jedynie 8 wizyt ambulatoryjnych, jeśli jest leczony preparatem Xeloda®, w
                    porównaniu z 30 wizytami w przypadku chemioterapii dożylnej. Pozwala to na
                    znaczne oszczędności kosztów, czasu, a przede wszystkim na zachowanie więzów
                    rodzinnych i społecznych, pozycji zawodowej i lepszej kondycji psychicznej.
                    Przyjmowanie chemioterapii doustnej polega na zażywaniu tabletek dwa razy
                    dziennie. Pacjent zachowuje więc poczucie autonomii i stabilności. Jednak
                    największą przewagą chemioterapii doustnej nad dożylną są dużo mniejsze efekty
                    uboczne. Nie ma wypadania włosów (obecnego przy każdej chemioterapii dożylnej),
                    problemów z dostępem do żył, obserwuje się znacznie mniej biegunek, nudności,
                    wymiotów, czy zapaleń jamy ustnej. Chory może zatem „normalnie” funkcjonować –
                    nie musi brać częstych urlopów, ani zwolnień na długie wizyty szpitalne,
                    pozbawiać się przyjemności obcowania z rodziną, ani narażać się na upokarzające
                    sytuacje powodowane biegunkami i wymiotami, występującymi w najmniej
                    spodziewanych momentach. Właśnie dlatego, prawie 80% pacjentów wybiera
                    chemioterapię doustną.
                    Andy Griffin, pacjent z rakiem jelita grubego, pochodzący z Wielkiej Brytanii,
                    powiedział: „Kiedy dowiedziałem się, że rozpoznano u mnie raka jelita grubego,
                    byłem głęboko wstrząśnięty. Omówiłem możliwości leczenia z moim lekarzem i
                    byłem mu wdzięczny, że zaproponował mi leczenie z użyciem doustnego leku
                    Xeloda. Oznaczało to, że mniej czasu spędzę w szpitalu, będą mógł wcześniej
                    powrócić do mojego zwykłego trybu życia i do pracy. W tym trudnym okresie
                    mojego życia, było dla mnie ważne, że mogłem spędzać jak najwięcej czasu z moją
                    rodziną, z dość dobrym samopoczuciem.”
                    Przełomowe badanie X-ACT (Xeloda® in Adjuvant Colon Cancer Therapy- Xeloda®
                    w Adiuwantowej Terapii Raka Jelita Grubego) wykazało, że blisko 2 tys pacjentów
                    w 2004 roku około 88 tysięcy pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego,
                    którzy brali w nim udział lub piersi odniosło korzyści ze stosowania leku
                    Xeloda® w Europie. W oparciu o nowe wskazanie, co roku, około 55 tysięcy
                    pacjentów z rakiem jelita grubego będzie mogło również być leczonych nową,
                    skuteczną i wygodną formą doustnej chemioterapii.1 Redukując liczbę koniecznych
                    wizyt szpitalnych, czas otrzymywania leczenia i obniżając koszty leczenia
                    ewentualnych skutków ubocznych, Xeloda® pozwala systemowi ochrony zdrowia
                    zaoszczędzić pokaźne środki. Analiza kosztów leczenia wskazuje, że Xeloda® może
                    pomóc zaoszczędzić brytyjskiej ochronie zdrowia (NHS) nawet do 22 milionów
                    (funtów) rocznie.2
                    Referencje:
                    1. J. Ferlay, F. Bray, P. Pisani i D.M. Parkin, GLOBOCAN 2002: Cancer
                    Incidence, Mortality and Prevalence Worldwide IARC CancerBase No.5. version,
                    IARCPress, Lyon, 2004
                    2. Douillard JY i wsp. Pharmaeconomic analysis of Capecitabine in the adjuvant
                    setting. Results from the X-ACT trial comparing capecitabine with 5-FU/LV in
                    patients with Dukes’ C colon cancer. Ann Oncol 2004;15 Sup. 3

                    źródło:www.eduskrypt.pl
                    www.eduskrypt.pl/chemioterapia_doustna-info-7433.html?PHPSESSID=ac4e24aded8e03cbeac4d3bfd8160cf9
                    • emgoro Alkohol przyczynia się do rozwoju raka jelita grub 31.07.07, 17:13
                      Codzienne wypijanie półlitrowej butelki piwa lub dużej szklanki wina podnosi
                      ryzyko raka jelita grubego o około 10 procent - informuje "International
                      Journal of Cancer".

                      Na raka jelita grubego choruje w ciągu życia co 20-ty mężczyzna i co 18-ta
                      kobieta. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie
                      miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u
                      mężczyzn - rak płuca.

                      Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita grubego jest związany z
                      typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia i dietą bogatą w
                      czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa.

                      Jak wynika z trwających sześć lat ogólnoeuropejskich badań, obejmujących niemal
                      480 tys. osób, im większe jest spożycie alkoholu, tym wyższe ryzyko
                      zachorowania. Kto wypija dziennie więcej niż 30 gramów czystego alkoholu,
                      podnosi ryzyko o 25 procent.

                      źródło www.zdrowie.onet.pl
                      zdrowie.onet.pl/1427989,2056,,,,alkohol_przyczynia_sie_do_rozwoju_raka_jelita_grubego,ciekawostki.html
                      • emgoro Kofeina i ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skór 02.08.07, 13:10
                        Kofeina plus ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skóry
                        Filiżanka kawy plus jogging mogą skutecznie chronić skórę przed szkodliwym
                        wpływem promieni słonecznych i obniżać ryzyko raka - wynika z najnowszych
                        amerykańskich badań, o których informuje pismo "Proceedings of the National
                        Academy of Sciences".

                        Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers prowadzili badania na szczepie łysych myszek,
                        które są szczególnie podatne na raka skóry. Przez dwa tygodnie jedna grupa
                        zwierząt otrzymywała do picia wodę z kofeiną w dawce 0,1 miligrama. W tym samym
                        okresie innej grupie myszy umieszczono w klatkach kołowrotek, na którym mogły
                        do woli biegać. Jeszcze jedna grupa dostała nie tylko kołowrotek, ale też wodę
                        z kofeiną. Natomiast myszy kontrolne piły zwykłą wodę i nie miały dostępu do
                        kołowrotka.

                        Po dwóch tygodniach wszystkie zwierzęta naświetlono lampą emitującą promienie
                        UVB. Wchodzą one w skład promieniowania słonecznego, a ekspozycja na nie jest
                        uważana za główny czynnik ryzyka raka skóry.

                        Okazało się, że zarówno kofeina, jak i ćwiczenia obniżały ryzyko rozwoju raka
                        skóry innego niż czerniak, poprzez pobudzanie samobójczej śmierci, tj.
                        apoptozy, komórek skóry uszkodzonych przez UVB.

                        Jednak najlepszą ochronę przed rakiem skóry dawała kombinacja tych dwóch
                        czynników. U gryzoni, które piły wodę z kofeiną procesy apoptozy uszkodzonych
                        komórek nasiliły się o 95 proc., u myszy ćwiczących dobrowolnie - o 120 proc.,
                        natomiast u myszy, które mogły ćwiczyć i dostawały kofeinę - aż o 400 proc.

                        Jak wyjaśniają naukowcy, komórki uszkodzone przez UVB często stają się punktem
                        wyjścia dla powstawania zmian przedrakowych na skórze. Dlatego, nasilając ich
                        eliminację duet "kawa plus ćwiczenia" może znacznie obniżać ryzyko raka skóry
                        pod wpływem promieni słonecznych.

                        Co ciekawe, podawanie myszom wyższych dawek kofeiny w połączeniu z ćwiczeniami
                        nie chroniło tak skutecznie przed rakiem skóry.

                        Z dotychczasowych badań epidemiologicznych wynika, że regularna aktywność
                        fizyczna obniża ryzyko zachorowania na różne nowotwory złośliwe, takie jak
                        czerniak, rak jelita grubego, rak piersi czy prostaty, przypominają badacze. Z
                        kolei, spożycie kofeiny powiązano z niższym ryzykiem raka skóry innego niż
                        czerniak, raka wątroby i piersi.

                        Autorzy pracy uważają, że w przyszłości trzeba będzie sprawdzić, czy kombinacja
                        kawa-aktywność fizyczna może obniżać ryzyko raka skóry również u ludzi.

                        Komentując najnowsze badania amerykańskie, dr Alison Rots z Cancer Research UK
                        podkreśliła, że wypijanie filiżanki kawy przed ćwiczeniami na świeżym powietrzu
                        na pewno nie zapewni skórze wystarczającej ochrony przed słońcem. Dlatego
                        miłośnicy tego rodzaju aktywności powinni stosować dodatkowe zabezpieczenia.
                        Dotyczy to zwłaszcza osób o jasnej karnacji.

                        Z kolei dr Stephen Alexander z Uniwersytetu w Nottingham przestrzega, aby zanim
                        zdecydujemy się pić kawę przed ćwiczeniami, upewnić się, czy nie mamy żadnych
                        problemów z sercem. Kofeina nasila bowiem akcję serca.

                        źródło www.zdrowie.onet.pl
                        zdrowie.onet.pl/1428584,2056,,,,kofeina_plus_cwiczenia_moga_chronic_przed_rakiem_skory,ciekawostki.html
                        • emgoro Diagnostyka nowotworów w domu 02.08.07, 13:12
                          Niewielkiego rozmiaru kieszonkowe urządzenie pozwoli na szybkie wykrycie
                          komórek zmienionych nowotworowo w próbce pobranej od pacjenta. Badanie trwa
                          tylko 20 minut, a zastosowana technologia ogranicza do minimum koszty produkcji
                          urządzenia, stwarzając możliwości dużej dostępności tej nowej metody
                          analitycznej - informuje "The Analyst".

                          "Choroby nowotworowe są bezpośrednią przyczyną śmierci około 12,5 procenta
                          spośród wszystkich zanotowanych na Ziemi zgonów. 7 milionów osób rocznie umiera
                          chorując na tego typu schorzenia" - wyjaśnia doktor Cheng-Chung Chang z
                          Academia Sinica (Tajwan).

                          Z tego powodu niezwykle istotną sprawą jest możliwość wczesnego zdiagnozowania
                          choroby nowotworowej, co pozwala na błyskawiczne rozpoczęcie właściwej, dla
                          danego typu nowotworu, terapii.

                          Naukowcy z amerykańsko-tajwańskiej grupy badawczej (Iowa State University - USA
                          oraz National Tsing-Hua University, Academia Sinica, National Taiwan University
                          Hospital i National Taiwan University College of Medicine - Tajwan) opracowali
                          urządzenie, niewiele większe od średniej wielkości monety, które służy do
                          szybkiej detekcji komórek nowotworowych w badanej próbce.

                          Analizator swe działanie opiera na znanej od dawna metodzie wykrywania zmian
                          rakowych w tkankach za pomocą znakowania komórek odpowiednimi barwnikami, w tym
                          wypadku barwnikiem fluorescencyjnym BMVC (ang. 3,6-bis(1-methyl-4-
                          vinylpyridinium)carbazole diiodide), który po wniknięciu do wnętrza struktur
                          subkomórkowych chorej komórki, oświetlony odpowiedniej długości fali światłem
                          świeci światłem fluorescencyjnym.

                          W ten sposób można wykryć wiele chorób nowotworowych, jednak nowo opracowany
                          przez naukowców detektor zmian rakowych pozwala na wykrycie tylko 4 typów
                          nowotworów.

                          Zastosowana przy konstrukcji urządzenia technologia, między innymi zamiana
                          laserowego źródła światła na diody świecące tzw. LED-y, miała umożliwić jak
                          najniższe koszty produkcji, by gotowy detektor mógł być powszechnie dostępny.

                          Jak twierdzą naukowcy, ich nadrzędną ideą była konstrukcja prostego, a
                          jednocześnie skutecznego urządzenia, pozwalającego na wykrycie komórek rakowych
                          tak, by tego typu analizy można było przeprowadzać niemal w każdym zakątku
                          naszej planety, również w "domowym zaciszu, gdzieś na końcu świata".

                          źródło www.zdrowie.onet.pl
                          zdrowie.onet.pl/1428582,2056,,,,diagnostyka_nowotworow_w_domu,ciekawostki.html
                          • emgoro Brokuły i kalafiory zapobiegają rakowi prostaty 04.08.07, 19:23
                            Regularne spożywanie brokułów i kalafiorów obniża ryzyko zachorowania na
                            agresywnego raka prostaty - wykazały badania amerykańsko-kanadyjskie, o których
                            informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

                            Do takich wniosków doszli badacze z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań
                            nad Rakiem, którzy wspólnie z naukowcami z Kanady przebadali 1300 mężczyzn
                            cierpiących na raka prostaty. Przy pomocy ankiet zebrano dane na temat spożycia
                            różnych grup produktów.

                            Ogólnie, jedzenie warzyw i owoców nie chroniło przed rakiem prostaty. Wyjątek
                            stanowiły tu warzywa z rodziny krzyżowych, takie jak brokuły i kalafior, które -
                            spożywane regularnie - wyraźnie obniżały ryzyko zachorowania na agresywną
                            odmianę tego nowotworu. Daje ona szybko przerzuty do innych narządów i obniża
                            szanse pacjenta na wyleczenie.

                            Jedzenie szpinaku również łagodziło ryzyko zachorowania na raka prostaty, ale
                            związek ten nie dotyczył jego agresywnej postaci.

                            Jak komentują autorzy pracy, kalafiory i brokuły zawierają wiele związków,
                            które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe.

                            Jednak dr Kat Arney z Cancer Research UK uważa, że nie istnieje
                            jedno "superwarzywo" czy owoc, które ochroni nas przed rakiem. Badania dowodzą,
                            że najlepszym sposobem na obniżenie ryzyka wielu nowotworów złośliwych jest
                            stosowanie urozmaiconej i dobrze zbalansowanej diety, na którą powinno się
                            składać przynajmniej pięć porcji różnych warzyw i owoców.

                            źródło www.zdrowie.onet.pl
                            zdrowie.onet.pl/1428912,2056,,,,brokuly_i_kalafiory_zapobiegaja_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
                            • emgoro Przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry 04.08.07, 19:25
                              Pierwszy udany przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry
                              Kobiecie, która stała się bezpłodna po przebyciu chemio- i radioterapii, po raz
                              pierwszy z sukcesem przeszczepiono fragment jajnika od nieidentycznej
                              genetycznie siostry - poinformowali naukowcy belgijscy na łamach pisma "Human
                              Reproduction". Dzięki przeszczepowi, pacjentka zaczęła miesiączkować, a po roku
                              lekarze wyizolowali z jej jajnika dojrzałe komórki jajowe, które po
                              zapłodnieniu in vitro dały początek dwóm zarodkom.

                              Do tej pory podobną operację wykonano z sukcesem wyłącznie między identycznymi
                              pod względem genetycznym bliźniaczkami jednojajowymi.

                              Operacja przeszczepu jajnika między nieidentycznymi siostrami została wykonana
                              w 2006 roku przez zespół naukowców, którymi kierował prof. Jacques Donnez, szef
                              wydziału ginekologii Katolickiego Uniwersytetu w Louvain w Brukseli. Przeszczep
                              wykonano u pacjentki, która 15 lat wcześniej, w 1990 roku, przeszła chemio- i
                              radioterapię z powodu beta-talasemii, tj. dziedzicznej niedokrwistości. Jej
                              objawem jest zaburzenie syntezy hemoglobiny, białka krwi przenoszącego tlen w
                              krwinkach czerwonych.

                              20-letnią wówczas Teresę Alvaro uratował przeszczep szpiku od młodszej o 3 lata
                              siostry - Sandry. Kobiety nie miały wprawdzie identycznego zestawu wszystkich
                              genów, jak to ma miejsce u bliźniąt jednojajowych, ale posiadały pasujące do
                              siebie białka tzw. głównego układu zgodności tkankowej (u ludzi określanego w
                              skrócie jako HLA). Dzięki temu układ odporności Teresy nie rozpoznawał komórek
                              szpiku Sandry jako obcych i nie niszczył ich.

                              Przeszczep szpiku od siostry wymagał jednak uprzedniego zniszczenia szpiku
                              Teresy, co uzyskano z użyciem chemio- i radioterapii.

                              Efekty leczenia były dobre i Teresa wyzdrowiała, ale terapia nieodwracalnie
                              uszkodziła u niej wrażliwą tkankę jajników, prowadząc do przedwczesnej
                              menopauzy i bezpłodności. Co gorsza, w 1990 nie stosowano jeszcze procedur,
                              które pozwoliłyby zachować płodność pacjentkom poddawanym chemio- i
                              radioterapii. Obecnie jest to możliwe m.in. dzięki zamrażaniu komórek jajowych
                              lub fragmentów jajnika pobranych przed rozpoczęciem leczenia.

                              W 2005 roku 35-letnia już Teresa przeczytała artykuł o Amerykance, która zaszła
                              w ciążę dzięki przeszczepowi tkanki jajników pobranej od identycznej siostry
                              bliźniaczki. "Nie wahałam się nawet przez chwilę i razem z siostrą odwiedziłam
                              prof. Donneza" - wspomina Teresa. W lipcu 2005, po konsultacjach z ginekologiem
                              i jego współpracownikami, zdecydowała się na przeszczep tkanek pobranych z
                              jajników Sandry. Liczyła, że ta operacja pozwoli jej zajść w ciążę.

                              Sandra, która sama nie urodziła dziecka, bardzo chciała pomóc siostrze i
                              ofiarowała jej tkankę z własnych jajników, opisuje prof. Donnez. Teresa od razu
                              zrezygnowała z możliwości przyjęcia siostrzanych komórek jajowych (oocytów).
                              Wybrała przeszczep tkanki jajników, gdyż wydawało jej się to bardziej naturalna
                              metodą. Po pierwsze, gwarantowało to, że komórki jajowe będą mogły dojrzewać w
                              jej organizmie. A po drugie, jej siostra nie musiała być poddawana hormonalnej
                              stymulacji jajników, która jest niezbędna do izolacji dojrzałych oocytów.

                              Dzięki temu, że Sandra stała się wcześniej dawczynią szpiku dla siostry, jej
                              komórki obecne były w organizmie Teresy i nie były rozpoznawane przez jej układ
                              odporności jako obce. Lekarze nie musieli więc podawać leków
                              immunosupresyjnych, aby uchronić przeszczepiany jajnik przed zniszczeniem.

                              W lutym 2006 trzy małe fragmenty tkanek pobrano laparoskopowo z jajników Sandry
                              i przeszczepiono, również na drodze laparoskopii, na jeden z nieczynnych
                              jajników Teresy. Dzień po operacji siostry opuściły szpital.

                              Pół roku później Teresa zaczęła miesiączkować, co w połączeniu z badaniami
                              poziomu hormonów płciowych upewniło lekarzy, że przeszczep przywrócił funkcję
                              jej jajnika.

                              Rok po przeszczepie lekarze pozyskali z jajnika Teresy dwie dojrzałe komórki
                              jajowe i zapłodnili je in vitro plemnikami jej męża. Wykorzystali przy tym
                              metodę wprowadzania plemnika bezpośrednio do komórki jajowej (ICSI -
                              intracytoplasmic sperm injection), bo - jak tłumaczyli - mężczyzna miał niską
                              liczebność plemników.

                              Jeden z uzyskanych na tej drodze zarodków rozwinął się do stadium
                              dwukomórkowego, a drugi osiągnął stadium trzech komórek. Ale żaden nie rozwijał
                              się dalej, dlatego lekarze nie wprowadzili zarodków do macicy pacjentki.

                              Prof. Donnez nie wie, z jakich powodów wzrost zarodków uległ zahamowaniu, ale
                              takie sytuacje standardowo zdarzają się przy zastosowaniu metod wspomaganego
                              rozrodu. Teresa planuje podjąć podobne próby w przyszłości.

                              Zdaniem prof. Donneza, teoretycznie podobne przeszczepy można by wykonywać
                              między dwiema niespokrewnionymi kobietami, ale warunkiem jest, by ich antygeny
                              HLA pasowały do siebie. Byłaby to ogromna nadzieja dla pacjentek, które miały
                              możliwości zamrożenia własnych jajeczek lub tkanek z własnych jajników. Dotyczy
                              to pacjentek, które przeszły chemioterapię przed 1996 rokiem, kiedy nie było to
                              jeszcze praktykowane, bądź kobiet, którym nie zaproponowano tej metody
                              zabezpieczenia płodności lub leczonych w szpitalu, który nie praktykował tej
                              metody.

                              źródło www.zdrowie.onet.pl
                              zdrowie.onet.pl/1428925,2056,,,,pierwszy_udany_przeszczep_jajnika_od_nieidentycznej_siostry,ciekawostki.html
                              • emgoro Gen, który łagodzi przebieg rozwoju raka 07.08.07, 11:38
                                Gen, o którym wiadomo, że pomaga hamować rozwój niektórych rodzajów
                                nowotworów, zmniejsza też agresywność i ryzyko przerzutów raka płuc -
                                informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".

                                Wykazali oni w badaniach na myszach, że utrata genu Lkb1 połączona z
                                mutacją innego genu - Kras, prowadzi do rozwoju wyjątkowo
                                agresywnych form nowotworu płuc.

                                Lkb1 jest genem supresorowym (hamującym) nowotworów. Jego zmutowana
                                postać często występuje u chorych na zespół Peutza-Jeghersa, którzy
                                zdecydowanie częściej niż reszta populacji chorują na raka (aż 93
                                proc. z nich zapada na nowotwory).

                                Wiadomo było, że utrata słynnego genu supresorowego nowotworów - p53
                                prowadzi do rozwoju raka płuc u myszy.

                                Teraz Kwok-Kin Wong z Dana Farber Cancer Institute w Bostonie i
                                pracujący pod jego kierunkiem naukowcy odkryli, że jeżeli oprócz
                                mutacji p53 uszkodzony jest Lkb1, guzy są nie tylko bardziej
                                agresywne, ale też bardziej skłonne do przekształcenia w łuskowate i
                                wielkokomórkowe typy raka płuc

                                Autorzy pracy odkryli również, że gen Lkb1 jest zmutowany w
                                komórkach ludzkiego, wyjątkowo złośliwego, łuskowatego raka płuc.
                                Ich zdaniem utrata genu Lkb1 może stać się swoistym markerem
                                (wskaźnikiem), umożliwiającym diagnozę rozwoju i rozprzestrzeniania
                                choroby nowotworowej, a ścieżki komórkowe regulowane przez produkt
                                tego genu są potencjalnymi celami terapii.

                                źródło www.zdrowie.onet.pl
                                zdrowie.onet.pl/1429539,2056,,,,gen_ktory_lagodzi_przebieg_rozwoju_raka,ciekawostki.html
                                • emgoro Zielona herbata neutralizuje rakotwórcze toksyny 14.08.07, 17:53
                                  Stężony ekstrakt związków z zielonej herbaty silnie pobudza
                                  produkcję enzymów oczyszczających organizm ludzki z rakotwórczych
                                  toksyn - informuje pismo "Cancer Epidemiology, Biomarkers &
                                  Prevention".
                                  Zdaniem autorów pracy, zielona herbata może wspomóc obronę
                                  przeciwnowotworową organizmu zwłaszcza u osób z niskim poziomem
                                  enzymów detoksykacyjnych.

                                  Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona doszli do takich wniosków po
                                  przebadaniu 42 osób, którym przez miesiąc podawano duże dawki
                                  związku z grupy katechin, obecnych w zielonej herbacie - galusanu
                                  epigalokatechiny (EGCG).

                                  Pacjenci przyjmowali 800 miligramów EGCG (równowartość 8-16
                                  filiżanek naparu z zielonej herbaty) co rano na pusty żołądek. Przez
                                  4 tygodnie poprzedzające test oraz w jego trakcie nie wolno im było
                                  pić herbaty lub spożywać jakichkolwiek produktów, które ją
                                  zawierają. Nie moglitakże jeść warzyw z rodziny krzyżowych, jak
                                  kapusta, kalafior czy brokuły, które zawierają duże ilości związków
                                  o działaniu przeciwnowotworowym. Próbki krwi do analizy pobrano
                                  dwukrotnie - po zakończeniu 4-tygodniowego okresu przygotowawczego i
                                  po 4 tygodniach testu.

                                  Okazało się, że preparat z EGCG zwiększał produkcję enzymów z
                                  rodziny S-transferaz glutationowych (GST) u osób, u których
                                  wyjściowo ich poziom był niski. Wzrost ten wynosił nawet 80 proc. U
                                  osób produkujących średnie lub duże ilości tych białek nie
                                  odnotowano podobnych zmian.

                                  Enzymy z tej grupy są uważane za główną broń naszego organizmu w
                                  zwalczaniu wolnych rodników tlenowych, które przyczyniają się m.in.
                                  do rozwoju raka, przypomina prowadzący najnowsze badania dr H.-H.
                                  Sherry Chow. Białka te neutralizują niebezpieczne związki na drodze
                                  chemicznej modyfikacji - w ten sposób zapobiegają ich szkodliwemu
                                  wpływowi na DNA. Wcześniejsze badania sugerowały, że osoby, które
                                  produkują mniejsze ilości GST mają podwyższone ryzyko zachorowania
                                  na niektóre nowotwory złośliwe.

                                  Według dr Chowa, poziom produkcji GST dramatycznie się różni między
                                  ludźmi. Zależy to od wariantów posiadanych genów oraz od czynników
                                  środowiskowych, w tym diety.

                                  - To pierwsze badania, które dowiodły, że związki zawarte w zielonej
                                  herbacie mogą pobudzać produkcję GST i procesy odtruwania organizmu
                                  ludzkiego - komentuje Chow. Badacz zaznacza jednocześnie, że
                                  ekstrakt z zielonej herbaty może chronić przed rozwojem raka jeszcze
                                  na inne sposoby.

                                  Zielona herbata cieszy się od dawna zainteresowaniem naukowców
                                  prowadzących badania nad nowotworami. Obserwacje mieszkańców Azji, w
                                  tym Chin i Japonii, pozwoliły bowiem podejrzewać, że jej regularne
                                  spożywanie może obniżać ryzyko raka. Pigułki, które stosowano w
                                  najnowszych badaniach zostały opracowane w Japonii według
                                  rygorystycznej receptury. Zawierają EGCG, katechinę znaną ze swoich
                                  silnych własności przeciwutleniających.

                                  źródło Onet.pl
                                  wiadomosci.onet.pl/1588620,16,1,0,120,686,item.html
                                  • kortyzol Re: Zielona herbata neutralizuje rakotwórcze toks 15.08.07, 10:35
                                    Uważam ,że jest to czysta reklama.Ostatnio to samo twierdzono o kawie
                                    naturalnej,która bardzo niszczy wolne rodniki.
                                    Pozdrawiam. OLAF
                                  • emgoro Ciemne owoce i warzywa zapobiegają nowotworom 23.08.07, 10:11
                                    Barwniki, które nadają owocom i warzywom ciemny kolor mają silne
                                    działanie przeciwnowotworowe - potwierdzają amerykańskie badania, o
                                    których informuje serwis internetowy EurekAlert.

                                    Antocyjaniny nadają owocom i warzywom kolor czerwony, fioletowy lub
                                    niebieski. Znanych jest ponad 600 odmian tych barwników.

                                    Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu
                                    Stanu Ohio na hodowanych w laboratorium komórkach szczurów i ludzi,
                                    podawanie wyciągów zawierających antocyjaniny spowalnia wzrost
                                    komórek raka jelita grubego, a nawet może niszczyć część z nich.

                                    Nie wszystkie z badanych produktów o ciemnym zabarwieniu działały
                                    równie silnie - na przykład barwniki z purpurowej kukurydzy maiz
                                    morado oraz z czarnych jagód przewyższały pod tym względem
                                    rzodkiewkę. Wyciąg z rzodkiewki i ciemnej odmiany marchwi
                                    spowalniały wzrost komórek nowotworu o 50 do 80 procent, natomiast
                                    składniki aronii czerwonej zabijały do 20 procent patologicznych
                                    komórek, nie wpływając na zdrowe tkanki.

                                    Zdaniem kierującej badaniami prof. Monici Giusti, podawane doustnie
                                    antocyjaniny mogłyby mieć szczególne znaczenie w profilaktyce i
                                    zwalczaniu nowotworów przewodu pokarmowego. Są wchłaniane do krwi w
                                    niewielkim stopniu, za to mogą bardzo silnie działać miejscowo na
                                    jelito.

                                    Na razie nie ma twardych danych, jakie warzywa czy owoce byłyby w
                                    tym celu najbardziej odpowiednie. Prof. Giusti uważa natomiast, że
                                    można by szeroko stosować antocyjaniny, jako korzystne dla zdrowia
                                    barwniki spożywcze.

                                    Wyjaśnienia wymaga również sam mechanizm przeciwnowotworowego
                                    działania antocyjanin - wiadomo na przykład, że pewne modyfikacje
                                    budowy ich cząsteczki mogą je wzmocnić.

                                    Naukowcy przedstawili wyniki swoich badań podczas 234 zjazdu
                                    Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Bostonie.

                                    źródło www.zdrowie.onet.pl
                                    zdrowie.onet.pl/1432407,2056,,,,ciemne_owoce_i_warzywa_zapobiegaja_nowotworom,ciekawostki.html
                                    • emgoro Radioterapia głowy pomaga w raku płuca 23.08.07, 10:17
                                      Profilaktyczne naświetlanie mózgu po chemioterapii zmniejsza ryzyko
                                      przerzutów u pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca -
                                      informuje "New England Journal of Medicine". Dzięki tej metodzie,
                                      dwukrotnie rośnie też szansa chorego na przeżycie co najmniej roku.

                                      Rak drobnokomórkowy jest złośliwym nowotworem, który stanowi około
                                      15 proc. wszystkich nowo rozpoznawanych przypadków raka płuca.

                                      Jest trudny do wykrycia - u większości pacjentów, zanim dojdzie do
                                      diagnozy, rak zdąży się już rozprzestrzenić na inne narządy. Bez
                                      leczenia, którego podstawą jest chemioterapia, średni czas
                                      przeżycia, od momentu diagnozy, wynosi od dwóch do czterech miesięcy.

                                      Pomimo leczenia, większość pacjentów nie przeżywa roku. Ważną
                                      przyczyną ich zgonów są przerzuty nowotworu do mózgu. Wywierają one
                                      również negatywny wpływ na psychikę i funkcjonowanie chorego.

                                      Prowadzone w wielu ośrodkach medycznych badania wykazały, że
                                      pacjenci z rakiem drobnokomórkowym dobrze reagujący na chemioterapię
                                      odnoszą korzyść z profilaktycznego naświetlania mózgu.

                                      Przerzuty do mózgu wykryto u 14,4 proc. z nich, podczas gdy w grupie
                                      niepoddanej naświetlaniu odsetek ten wynosił 40,4 proc. Dwukrotnie
                                      wzrosły też szanse przeżycia chorych - z 13,3 proc. do 27,1 proc. Co
                                      więcej, naświetlanie było dobrze tolerowane przez pacjentów.

                                      źródło www.zdrowie.onet.pl
                                      zdrowie.onet.pl/1432646,2056,,,,radioterapia_glowy_pomaga_w_raku_pluca,ciekawostki.html
                                      • emgoro Żurawiny mogą poprawiać efekty leczenia raka jajni 24.08.07, 22:48
                                        Związki obecne w żurawinach mogą poprawiać skuteczność leków
                                        stosowanych w chemioterapii raka jajnika - zaobserwowali naukowcy z
                                        USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy EurekAleret.

                                        Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest chemioterapia z użyciem
                                        leków zawierających metal szlachetny - platynę, takich jak
                                        cisplatyna czy paraplatyna. Problem w tym, że komórki raka z czasem
                                        stają się oporne na taką terapię. Zwiększanie dawki leku może z
                                        kolei powodować groźne dla zdrowia skutki uboczne, np. uszkodzenie
                                        nerwów czy nerek.

                                        Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers wykazali teraz, że składniki soku
                                        żurawinowego mogą zwiększać wrażliwość raka jajnika na leki z
                                        platyną aż 6-krotnie.

                                        Testy prowadzono na hodowlach komórek raka jajnika opornych na
                                        działanie platyny. Część z nich poddawano działaniu różnych dawek
                                        ekstraktu z soku żurawinowego, a następnie stosowano lek
                                        paraplatynę. Najwyższa dawka wyciągu odpowiadała filiżance soku
                                        żurawinowego.

                                        Okazało się, że paraplatyna zabijała 6 razy więcej komórek
                                        eksponowanych na ekstrakt żurawinowy, w porównaniu z komórkami, na
                                        które nie działano tym wyciągiem. Ponadto związki z żurawin
                                        spowalniały podziały komórek nowotworowych.

                                        Autorzy pracy uważają, że odkrycie można będzie w przyszłości
                                        wykorzystać do poprawy skuteczności leczenia raka jajnika. Dzięki
                                        niemu można też będzie zapobiegać poważnym skutkom ubocznym
                                        związanym ze stosowaniem dużych dawek leków z platyną. Naukowcy
                                        zastrzegają jednak, że zanim do tego dojdzie potrzebne będą jeszcze
                                        testy na pacjentkach.

                                        Podkreślają jednocześnie, że ich praca jest w stadium
                                        eksperymentalnym i że pacjentki z rakiem jajnika nie powinny
                                        samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem sięgać po jakiekolwiek
                                        metody terapeutyczne.

                                        Na razie nie wiadomo w jaki dokładnie sposób żurawiny zwiększają
                                        efektywność leczenia raka jajnika. Badacze podejrzewają jednak, że
                                        jest to związane z zawartymi w żurawinach silnymi
                                        przeciwutleniaczami z grupy proantocyjanin typu A, które występują
                                        wyłącznie w tych owocach. Z dotychczasowych badań wynika, że mogą
                                        one blokować pewne białka pobudzające rozwój raka jajnika. Jak
                                        podkreślają naukowcy, składników zawartych w soku z żurawin nie
                                        można jednak traktować jako leków na ten nowotwór.

                                        Rak jajnika jest uważany przez lekarzy za znacznie bardziej
                                        niebezpieczny kobiecy nowotwór, niż rak piersi. Długo rozwija się
                                        bezobjawowo, a gdy już da o sobie znać, często jest w bardzo
                                        zaawansowanym stadium. Ze statystyk wynika, że śmiertelność z powodu
                                        tego nowotworu jest trzykrotnie wyższa niż z powodu raka piersi.

                                        Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na 234 narodowym
                                        spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego.

                                        źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                        zdrowie.onet.pl/1432955,2056,,,,zurawiny_moga_poprawiac_efekty_leczenia_raka_jajnika,ciekawostki.html
                                        • emgoro Rak płuca wciąż groźny 30.08.07, 17:55
                                          Występujący głównie u palaczy rak płuca odpowiada za największą
                                          liczbę zgonów spośród wszystkich nowotworów, jest zbyt późno
                                          wykrywany, a jego leczenie - mimo nieustannego postępu - nadal
                                          trudne, mówił podczas onkologicznych warsztatów dla dziennikarzy dr
                                          Dariusz Kowalski z warszawskiego Centrum Onkologii.

                                          W Polsce liczba nowych zachorowań na raka płuca przekracza 23 tys.
                                          rocznie. Według amerykańskich danych, rak płuca odpowiada za 18,7
                                          proc. zgonów związanych z nowotworami - to więcej niż rak piersi,
                                          rak gruczołu krokowego i rak jelita grubego łącznie. Wciąż częściej
                                          chorują i umierają mężczyźni, jednak z niejasnych na razie powodów
                                          nowotwór ten coraz częstszy jest także u kobiet.

                                          95 proc. wszystkich chorujących na raka płuca to palacze, bądź
                                          bierni palacze. Dużą rolę w rozwoju choroby przypisuje się też
                                          diecie i stresowi, a także radioaktywnemu gazowi - radonowi, który
                                          uwalnia się z ziemi czy betonu.

                                          Według dra Kowalskiego, wbrew temu, co mówił mediom minister Religa,
                                          również jego odmiana nowotworu może mieć związek z paleniem, tyle że
                                          chorujący na nią palacze stanowią 70, a nie 95 proc. chorych.

                                          Rak płuc wciąż często wykrywany jest przypadkowo, na przykład
                                          podczas badań okresowych. Najlepszym przykładem jest tu sam minister
                                          Religa, który dał się namówić na badanie sekretarce. Objawy są
                                          nieswoiste - kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej, chudnięcie,
                                          osłabienie. Problem w tym, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu.
                                          Zwrócić ich uwagę powinna zmiana charakteru kaszlu - np. kaszel
                                          suchy przechodzi w mokry, kaszlą częściej. Bezwzględnym sygnałem
                                          alarmowym jest krwioplucie.

                                          Niestety, wciąż się zdarza, że lekarz pierwszego kontaktu tygodniami
                                          leczy u palacza zapalenie płuc i zmienia antybiotyki, zamiast
                                          skierować do onkologa. "Tymczasem w przypadku pacjentów po 60 roku
                                          życia, palących dłużej niż 10 lat zawsze trzeba myśleć o raku płuc" -
                                          podkreślał dr Kowalski.

                                          W diagnostyce raka płuc stosuje się zdjęcia rentgenowskie,
                                          bronchofiberoskopię, tomografię komputerową, scyntygrafię, rezonans
                                          magnetyczny i biopsję szpiku, ale najważniejsze dla rozpoznania jest
                                          badanie histopatologiczne, które wykazuje czy mamy do czynienia z
                                          rakiem niedrobnokomórkowym (NDRP) czy drobnokomórkowym (DRP). Każdy
                                          z nich może występować w różnym stopniu zaawansowania i dawać
                                          przerzuty do mózgu, węzłów chłonnych, wątroby, nadnerczy i kości.

                                          Niestety, dające największe szanse na przeżycie, rozpoznanie raka we
                                          wczesnym stadium rozwoju udaje się w Polsce u mniej niż 20 proc.
                                          chorych.

                                          Leczenie chirurgiczne - wycięcie guza wraz z zaatakowanym płatem
                                          płuca - uzupełnia się w wielu przypadkach radio- i chemioterapią.
                                          Radioterapia powinna być przeprowadzana za pomocą akceleratora
                                          liniowego o energii co najmniej 6 megaelektronowoltów (MeV), przy
                                          wykorzystaniu techniki konformalnej - na podstawie badania
                                          tomograficznego planuje się naświetlanie tak, aby maksymalnie
                                          chronić zdrowe tkanki. Według dra Kowalskiego, w dzisiejszych
                                          czasach niedopuszczalne jest już napromieniowywanie pacjenta za
                                          pomocą aparatury rentgenowskiej, albo bomby kobaltowej.

                                          Wbrew pojawiającym się opiniom, stosowanie po operacji chemioterapii
                                          ma sens i pozwoliłoby uratować kilkaset osób rocznie, zaznaczył dr
                                          Kowalski.

                                          Leki, zwłaszcza nowej generacji, jak przeciwciała monoklonalne,
                                          trzeba dokładnie dobierać do pacjenta. Niektóre z nich działają
                                          bowiem tylko u 10 proc. chorych. Odpowiedni dobór leku do pacjenta
                                          pozwala znacznie wydłużyć czas przeżycia chorych z niektórymi
                                          postaciami raka.

                                          U chorych z zaawansowanym nowotworem i przerzutami nie stosuje się
                                          agresywnego leczenia, które mogłoby im skrócić życie. Poddaje się
                                          ich leczeniu paliatywnemu, które ma nie tylko podnieść komfort
                                          życia, ale i przedłużyć jego trwanie.

                                          źródło www.zdrowie.onet.pl
                                          zdrowie.onet.pl/1434356,2056,,,,rak_pluca_wciaz_grozny,ciekawostki.html
                                          • emgoro Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w DNA 30.08.07, 17:58
                                            Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w materiale genetycznym

                                            Palenie już od dawna nie jest uważane za nic dobrego. Teraz
                                            dodatkowo naukowcy z Kanady wykazali, że może nieodwracalnie włączać
                                            niektóre geny, co tłumaczy dlaczego osoby, które przestały palić są
                                            nadal bardziej narażone na zachorowanie na raka płuc niż ludzie,
                                            którzy nigdy nie palili. Praca na ten temat ukazała się właśnie na
                                            łamach magazynu "BMC Genomic".

                                            Grupa kanadyjskich badaczy z BC Cancer Agency analizowała próbki
                                            tkanki pobrane z 24 płuc aktualnych i byłych palaczy oraz ludzi,
                                            którzy nigdy nie palili, przy pomocy metody seryjnej analizy
                                            ekspresji genów (SAGE) dzięki której można uzyskać zapis aktywności
                                            poszczególnych genów.

                                            We wszystkich komórkach naszego organizmu znajduje się ten sam
                                            zestaw genów, które w zależności od specjalizacji komórki i warunków
                                            środowiskowych są włączane lub wyłączane. Na stałe eksprymowanych
                                            (aktywnych) jest tylko około 1/5 genów, kodujących podstawowe białka
                                            niezbędne dla funkcjonowania komórek.

                                            Zmiany środowiskowe, takie jak między innymi palenie papierosów
                                            prowadzą do zmian w aktywności genów. Kanadyjscy naukowcy wykazali w
                                            swojej pracy, że zmiany spowodowane paleniem są w większości
                                            nieodwracalne, tylko część z nich cofa się po rzuceniu palenia. Do
                                            zmian odwracalnych należą zmiany w ekspresji genów zaangażowanych w
                                            metabolizm substancji chemicznych nie produkowanych przez organizm,
                                            metabolizm nukleotydów i wydzielanie śluzu.

                                            Co ważne, nieodwracalnej zmianie ulega ekspresja genów
                                            odpowiedzialnych za naprawę DNA, ponadto palenie wyłącza geny
                                            pomagające w walce z rakiem płuc.

                                            Naukowcy odkryli, że wiele genów których dotychczas nie wiązano z
                                            paleniem, jest na stałe włączonych u aktywnych palaczy. Jednym z
                                            nich jest gen CABYR zaangażowany między innymi w ruchliwość
                                            plemników w spermie oraz związany z powstawaniem guzów mózgu
                                            zbudowanych z komórek rzęskowych.

                                            Ponadto badacze analizowali geny związane z regeneracją dróg
                                            oddechowych i odkryli, że u ludzi, którzy rzucili palenie, geny te
                                            można podzielić na trzy grupy: z odwracalnymi zmianami (np. gen TFF3
                                            kodujący składni śluzu i CABYR gen, który jak odkryli naukowcy pełni
                                            rolę również w oskrzelach), z częściowo odwracalnymi zmianami
                                            (MUC5AC, gen białka śluzu - mucyny) i te, w których ekspresji
                                            zachodzą nieodwracalne zmiany (między innymi gen GSK3B regulujący
                                            działanie cyklooksygenazy 2). "Odkrycie genów, których ekspresja nie
                                            wraca do normalnego poziomu po rzuceniu palenia pomaga zrozumieć
                                            dlaczego byli palacze mają zwiększone ryzyko zachorowania na raka
                                            płuc" - mówi Raj Chari, pierwszy autor pracy.

                                            Palenie tytoniu jest przyczyną 85 procent przypadków raka płuc, a
                                            byli palacze stanowią połowę pacjentów u których diagnozuje się ten
                                            rodzaj nowotworu.

                                            źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                            zdrowie.onet.pl/1434100,2056,,,,palenie_powoduje_nieodwracalne_zmiany_w_materiale_genetycznym,ciekawostki.html
                                            • emgoro WirusHPV ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła 30.08.07, 18:00
                                              Wirus HPV staje się ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła
                                              Mimo, że palenie jest w USA coraz rzadsze rak jamy ustnej i gardła,
                                              zwłaszcza migdałków oraz podstawy języka, jest w niektórych
                                              populacjach coraz częstszy. To wina wirusów HPV - piszą naukowcy
                                              amerykańscy z Uniwersytetu Stanu Teksas na łamach pisma "Cancer".

                                              Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) znany jest z tego, że przyczynia
                                              się do rozwoju raka szyjki macicy. Jednak może powodować także raka
                                              jamy ustnej i gardła - szczególnie u mężczyzn przed 45 rokiem życia,
                                              którzy chorują na tego rodzaju nowotwory trzykrotnie częściej od
                                              kobiet.

                                              Ponieważ mniej więcej w połowie przypadków ta postać raka jest
                                              wykrywana w późnym, trudnym do wyleczenia stadium, lekarze i
                                              naukowcy kładą tym większy nacisk na zapobieganie infekcjom HPV.

                                              Zdaniem naukowców z University of Texas w Houston, korzystne byłoby
                                              szczepienie przeciw HPV nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Na razie
                                              na przeszkodzie stoi wysoki koszt szczepionki.

                                              źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                              zdrowie.onet.pl/1433751,2056,,,,wirus_hpv_staje_sie_wazna_przyczyna_raka_jamy_ustnej_i_gardla,ciekawostki.html

                                              • emgoro Najszybszy superkomputer w Polsce w walce z rakiem 30.08.07, 18:04
                                                Najszybszy superkomputer w Polsce pomoże szukać nowych sposobów na
                                                walkę z nowotworami

                                                Mocą 50 bilionów operacji na sekundę będzie dysponował najnowszy
                                                polski superkomputer, który już listopadzie stanie w Centrum
                                                Informatycznym Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej (TASK).
                                                Urządzenie o nazwie "Galera" będzie oparte na 1400 procesorach
                                                czterordzeniowych Intel Xeon Quad-Core, co oznacza 5600 rdzeni i
                                                maksymalną moc obliczeniową 50 TFLOPS. Będzie to największy
                                                superkomputer w Polsce, pierwszy oparty na procesorach
                                                czterordzeniowych w Europie i czwarty na liście najszybszych
                                                komputerów na naszym kontynencie.

                                                TASK stanowi jednostkę organizacyjną Politechniki Gdańskiej.
                                                Zadaniem Centrum jest obsługa środowiska naukowo-badawczego w
                                                zakresie dostępu do krajowej i światowej sieci informatycznej,
                                                serwisów informacyjnych i baz danych oraz udostępnianie poprzez sieć
                                                mocy obliczeniowych serwerów wraz z oprogramowaniem użytkowym.
                                                Dzięki nowemu superkomputerowi "Galera" (350 serwerów 4-
                                                procesorowych Actina Solar 410 S2) TASK zwiększy ponad 20-krotnie
                                                swoje możliwości mocy obliczeniowej w porównaniu do obecnie
                                                działających urządzeń.
                                                "Moc obliczeniowa superkomputera +Galera+ i projekty, w których
                                                będzie on wykorzystywany, wpłyną bezpośrednio na nasze codzienne
                                                życie - od medycyny i nowych sposobów leczenia raka do zwiększenia
                                                bezpieczeństwa lotów - mówi dr Paweł Gepner z Intel EMEA High
                                                Performance Computing Architecture Specialist. - Dzięki nowoczesnej
                                                technologii wyniki badań będą dostępne o wiele szybciej, niż ich
                                                realizacja metodami laboratoryjnymi, a przy tego typu projektach
                                                właśnie czas ma największe znaczenie".

                                                "Ponad dwudziestokrotne zwiększenie mocy obliczeniowej TASK dzięki
                                                +Galerze+ otworzy nowe możliwości całym rzeszom naukowców i
                                                studentów - dodaje Mścisław Nakonieczny, dyrektor Centrum
                                                Informatycznego Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej. -
                                                Jesteśmy szczególnie dumni z tego , że największy polski
                                                superkomputer i jednocześnie jeden z największych w Europie, będzie
                                                zlokalizowany w Gdańsku".

                                                "Mam nadzieję, że teraz nasz potencjał sprzętowy dorówna ogromnym
                                                zdolnościom polskich studentów informatyki i pozwoli rozwijać ich
                                                umiejętności w Polsce" - podkreśla.

                                                Pełne uruchomienie "Galery" nastąpi w listopadzie. Od razu zostanie
                                                ona zaangażowana w prace nad substancjami mogącymi znaleźć
                                                zastosowanie w terapii antyrakowej oraz badania nad aerodynamiką w
                                                przemyśle lotniczym.

                                                Wśród projektów, wspomaganych przez superkomputer znajdzie się m.in.
                                                projekt "FLIERT", którego celem jest komputerowe analizowanie oporów
                                                powietrza i aerodynamiki samolotów, bazujące na wynikach badań
                                                prowadzonych w tunelu aerodynamicznym (European Transonic Wind
                                                Tunnel) w Kolonii. Ma to posłużyć stworzeniu symulacji lotu
                                                samolotów Airbus, które w przyszłości umożliwią modyfikacje
                                                konstrukcji w celu zmniejszenia oporów powietrza, zwiększenia
                                                szybkości i obniżenia zapotrzebowania na paliwo.

                                                Inny projektem, w którym "Galera" będzie wykorzystywana, to "AITEB-
                                                2", służący do analizy przepływu powietrza w turbinach silników
                                                lotniczych, w celu uzyskania większej wydajności i bezpieczniejszych
                                                rozwiązań. Projekt prowadzony jest przy współpracy z firmą Rolls-
                                                Royce i koncentruje się na badaniach nad nowymi metodami chłodzenia
                                                łopatek w turbinach, poddawanym działaniu wysokotemperaturowych
                                                gazów z komór spalania.

                                                Jednak statutowych celem "Galery" będzie udział w badaniach nad
                                                substancjami o potencjalnym wykorzystaniu w terapii
                                                przeciwnowotworowej.

                                                "Już od kilku Zakład Teoretycznej Chemii Fizycznej na Wydziale
                                                Chemii Uniwersytetu Gdańskiego zajmuje się badaniem mechanizmu
                                                degradacji DNA, wywołanej przez promieniowanie UV oraz
                                                promieniowanie jonizujące. Ponieważ wiadomo, że pochodne halogenowe
                                                zasad nukleinowych (Hal-ZN) mogą być używane przez komórkę do
                                                syntezy DNA równie łatwo co zasady naturalne, podejrzewamy, że
                                                substancje te mogą znaleźć szerokie zastosowanie w terapii chorób
                                                nowotworowych - tłumaczy zaangażowana w prace nad superkomputerem
                                                Zofia Jeżewska. - Wprowadzenie Hal-ZN do DNA powinno bowiem
                                                prowadzić do zasadniczego obniżenia wielkości dawek terapeutycznych
                                                promieniowania jonizującego lub nawet umożliwić użycie światła z
                                                zakresu bliskiego ultrafioletu o znacznie niższej szkodliwości".

                                                I właśnie w celu zrozumienia mechanizmów odpowiedzialnych za
                                                tworzenie się letalnych (śmiertelnych) uszkodzeń DNA i stosowania
                                                Hal-ZN w terapii nowotworowej prowadzone jest komputerowe
                                                modelowanie procesu uszkadzania DNA, z zastosowaniem metod chemii
                                                kwantowej. Prace takie wymagają jednak ogromnych nakładów czasu i
                                                mocy komputerowej, a to, jak podkreślają specjaliści, wymusza
                                                kompromis pomiędzy dokładnością a czasochłonnością prowadzonych
                                                obliczeń. Obecnie stosowane metody i urządzenia okazują się zatem
                                                niewystarczające.

                                                "Dostęp do komputera o mocy 50 TFLOPS miałby więc ogromne znacznie
                                                dla efektywnej realizacji tego istotnego tak z poznawczego, jak i
                                                praktycznego punktu widzenia projektu - mówi Jeżewska. - Po
                                                pierwsze, klaster o tak dużej mocy znacznie przyspieszyłby
                                                wykonywanie zadań prowadzonych obecnie rutynowo. Po drugie,
                                                umożliwiłby otrzymanie dokładnych wyników wysoko skorelowanych,
                                                które dziś są zdecydowanie poza zasięgiem TASK-u".

                                                Na potwierdzenie, pracownicy TASK-u sprawdzili, że układ o wielkości
                                                dziewięciu atomów, przy obecnych możliwościach obliczeniowych,
                                                stanowi granicę dla dokładnej metody sprzężonych klastrów.
                                                Instalacja klastra o mocy 50 TFLOPS przesuwa natomiast tę granicę do
                                                układu wielkości ok. 23 atomów, co ze względu na obiekt badawczy -
                                                DNA (którego elementami składowymi są nukleotydy o wielkości 23
                                                atomów) jest niezwykle istotne.

                                                "Można zatem stwierdzić, że dostęp do maszyny o mocy 50 TFLOPS jest
                                                wręcz kluczowy dla udanej realizacji projektu" - komentuje Jeżewska.

                                                Trójmiejska Akademicka Sieć Komputerowa (TASK) istnieje od 1992
                                                roku. Swoim zasięgiem obejmuje ponad sto instytucji naukowych z
                                                terenu całego Trójmiasta wraz z dołączonymi sieciami Koszalina i
                                                Olsztyna. Łącząc ze sobą sieci lokalne, w których pracuje
                                                kilkadziesiąt tysięcy komputerów klasy PC, stacji roboczych oraz
                                                serwerów, umożliwia pracę tysiącom użytkowników.

                                                Centrum Informatyczne (CI TASK) jest natomiast operatorem sieci TASK
                                                i administratorem Komputerów Dużej Mocy Obliczeniowej. Jego głównym
                                                celem jest świadczenie zaawansowanych usług teleinformatycznych dla
                                                środowiska akademickiego oraz umożliwienie dostępu do komputerów
                                                dużej mocy obliczeniowej i oprogramowania naukowo-badawczego
                                                znajdujących się w CI TASK oraz innych centrach superkomputerowych
                                                na terenie kraju.

                                                Centrum Informatyczne jest jednym z pięciu krajowych Centrów
                                                Komputerowych Dużej Mocy i uczestnikiem ogólnopolskiej sieci
                                                akademickiej PIONIER.

                                                Masywnie równoległe systemy komputerowe w CI TASK służą realizacji
                                                bardzo dużych projektów badawczych wymagających dużej mocy
                                                obliczeniowej. Projekty są prowadzone przez pracowników
                                                trójmiejskich uczelni i instytucji naukowych w tym: Politechniki
                                                Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Instytutu Maszyn Przepływowych
                                                PAN, Akademii Medycznej, Akademii Morskiej i innych instytutów i
                                                obejmują zagadnienia z chemii, fizyki, matematyki, inżynierii,
                                                elektroniki i oceanografii. Rocznie w Centrum Informatycznym TASK
                                                realizowanych jest kilkadziesiąt projektów badawczych.

                                                PAP - Nauka w Polsce
                                                www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                epesza&dep=65555&data=&lang=PL&_CheckSum=1956856763
                                                • emgoro Ultradźwięki w leczeniu ran i niszczeniu nowotworó 04.09.07, 12:43
                                                  Zogniskowane wiązka ultradźwięków może zahamować krwawienie,
                                                  uszczelnić przebite płuco lub zniszczyć nowotwór bez szkody dla
                                                  zdrowych tkanek - informuje "Journal of Trauma".

                                                  Nad nowym zastosowaniem ultradźwięków o dużym natężeniu pracują
                                                  inżynierowie z University of Washington wspólnie z lekarzami z
                                                  Harborview Medical Center. Tego lata opublikowali wyniki pierwszych
                                                  eksperymentów nad leczeniem przebitego płuca u świni.

                                                  W 95 procentach przypadków wystarczały dwie minuty, by zamknąć ranę.
                                                  Tymczasem przy klasycznym postępowaniu u co dziesiątego pacjenta z
                                                  przebitym płucem niezbędna jest poważna operacja chirurgiczna.

                                                  Nikt wcześniej nie próbował leczenia płuc w taki sposób, ponieważ
                                                  tworzące je maleńkie pęcherzyki wypełnione powietrzem utrudniają
                                                  rozchodzenie się ultradźwięków. Jednak obecne eksperymenty wykazały,
                                                  że uszkodzenie powierzchni płuca dają się leczyć przy zastosowaniu
                                                  ultradźwięków.

                                                  Zogniskowane za pomocą specjalnych soczewek wiązki ultradźwięków o
                                                  dużym natężeniu (dziesiątki tysięcy razy większym niż w przypadku
                                                  badania USG) mogłyby - zdaniem autorów badań - zarówno łagodzić ból,
                                                  jak i zasklepiać rany czy też niszczyć tkanki nowotworowe.

                                                  W ognisku soczewki akustycznej powstaje bardzo gorący obszar
                                                  wielkości ziarnka ryżu, natomiast leżące pomiędzy tym ogniskiem a
                                                  źródłem ultradźwięków tkanki pozostają chłodne. Gdyby zamiast
                                                  ultradźwięków użyć lasera, cała tkanka na drodze wiązki uległaby
                                                  zniszczeniu. Miejscowe przegrzanie może na przykład zatamować
                                                  wewnętrzny krwotok - bez potrzeby operowania pacjenta.

                                                  źródło:
                                                  zdrowie.onet.pl/1435535,2056,,,,ultradzwieki_w_leczeniu_ran_i_niszczeniu_nowotworow,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Składnik czerwonego wina zapobiega rakowi prostaty 04.09.07, 12:44
                                                    Substancja zawarta w czerwonym winie może zmniejszać ryzyko
                                                    zachorowania na raka prostaty - informuje pismo "Carcinogenesis".

                                                    Naukowcy z University of Alabama w Birmingham karmili myszy pokarmem
                                                    zawierającym obecny także w czerwonym winie związek z grupy
                                                    polifenoli - resweratrol. Jest to substancja o właściwościach
                                                    przeciwnowotworowych i przeciwutleniających. Resweratrol występuje
                                                    między innymi w winogronach, orzeszkach ziemnych, malinach i
                                                    czarnych jagodach.

                                                    Okazało się, że u karmionych resweratrolem myszy o 87 procent
                                                    rzadziej rozwijał się rak prostaty w najgorzej rokującej postaci, a
                                                    jeśli wystąpiła jego łagodniejsza forma, o 48 procent częściej
                                                    wzrost guza ulegał zahamowaniu lub nowotwór się cofał.

                                                    W maju 2006 naukowcy z University of Alabama w Birmingham
                                                    opublikowali na łamach "Carcinogenesis" wyniki badań na karmionych
                                                    resweratrolem samicach myszy - w tym przypadku zmniejszyło się
                                                    zagrożenie rakiem piersi.

                                                    źródło:
                                                    zdrowie.onet.pl/1435530,2056,,,,skladnik_czerwonego_wina_zapobiega_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka 06.09.07, 11:30
                                                    Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka płuc
                                                    Zapalenie stawu kolanowego u nałogowych palaczy może być pierwszym
                                                    objawem trudnej w leczeniu odmiany raka płuca - wynika z badań
                                                    opublikowanych na łamach pisma "Annals of the Rheumatic Diseases".

                                                    Naukowcy włoscy ze szpitala w Prato (Toskania) doszli do takich
                                                    wniosków po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 6,5 tys.
                                                    pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów, którzy odwiedzili oddział
                                                    reumatologii szpitala 2000-2005.

                                                    W badanej grupie zidentyfikowano 296 osób z zapaleniem stawu
                                                    kolanowego, którego przebieg był stosunkowo łagodny. Okazało się, że
                                                    u 5 z nich (mniej niż 2 proc.) był to wczesny objaw
                                                    niezdiagnozowanego jeszcze raka płuc, tzw. niedrobnokomórkowego raka
                                                    płuc. Wszyscy ci pacjenci byli mężczyznami w średnim wieku, którzy
                                                    przez większość życia palili nałogowo papierosy.

                                                    Jak zaznaczają autorzy pracy, w każdym przypadku rak płuc dał się
                                                    usunąć operacyjnie, a po wycięciu guza objawy zapalenia stawu
                                                    kolanowego ustępowały.

                                                    Wcześniejsze badania wykazały, że u 20 proc. chorych z
                                                    niedrobnokomórkowym rakiem płuca dochodzi też do przerostu innych
                                                    tkanek, najczęściej tkanki kostnej. Przerzuty tego nowotworu do
                                                    kości stwierdza się u jednej piątej chorych. Ale dotychczas nie
                                                    powiązano go z chorobą zwyrodnieniową stawów.

                                                    Terapia niedrobnokomórkowego raka płuca jest szczególnie trudna -
                                                    chyba że zdiagnozuje się go w początkowym okresie rozwoju. Niestety,
                                                    w połowie przypadków, w momencie wykrycia, guz jest już
                                                    zaawansowany. Dlatego tak ważna jest identyfikacja wszelkich
                                                    objawów, które mogą pomóc w jego wczesnej diagnostyce, konkludują
                                                    autorzy pracy.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1435801,2056,,,,zapalenie_stawu_kolanowego_moze_sygnalizowac_raka_pluc,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Usunięcie nowotworu serca metodą autotransplantacj 06.09.07, 11:32
                                                    W Poznaniu wykonano zabieg usunięcia nowotworu serca metodą
                                                    autotransplantacji
                                                    Zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji wykonali
                                                    w środę u 52-letniego mężczyzny lekarze w Szpitalu Klinicznym
                                                    Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola
                                                    Marcinkowskiego w Poznaniu. Był to pierwszy tego typu zabieg
                                                    wykonany poza Stanami Zjednoczonymi - poinformował PAP rzecznik
                                                    szpitala Rafał Staszewski.

                                                    Poznańscy lekarze asystowali amerykańskiemu chirurgowi prof.
                                                    Michaelowi Reardonowi z kliniki w Huston.

                                                    Podczas operacji wyjęto chore serce z klatki piersiowej, odłączono
                                                    je od organizmu - w tym czasie pacjent podłączony był do sztucznego
                                                    serca - i usunięto chorą tkankę.

                                                    Operowany pacjent to 52-letni mężczyzna, u którego trzy tygodnie
                                                    temu wykryto złośliwy nowotwór serca. Gdyby nie przeprowadzono
                                                    zabiegu, rosnący nowotwór zatkałby jedną z komór serca i doprowadził
                                                    do śmierci chorego.

                                                    Zabieg wykonany w Poznaniu był dwunastym w historii i pierwszym poza
                                                    granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie tę metodę
                                                    opracowano.

                                                    Szczegółowe wyniki i przebieg operacji zostaną przedstawione w
                                                    czwartek na konferencji prasowej zorganizowanej przez szpital.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1436086,2056,,,,w_poznaniu_wykonano_zabieg_usuniecia_nowotworu_serca_metoda_autotransplantacji,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 11:34
                                                    Przełom w medycynie. Uczeni z USA znaleźli enzym, który zmusza
                                                    komórki rakowe do samozniszczenia. Sprawdzają go na myszach, ale
                                                    wkrótce w stanie Illinois rozpoczną się testy na ludziach.

                                                    To może wreszcie być to, na co czeka wielu ludzi chorych na raka.
                                                    Bezbolesna i szybka metoda usunięcia raka. Nie potrzeba operacji,
                                                    chemioterapii czy naświetlań. Wystarczy do organizmu pacjenta
                                                    wprowadzić specjalne enzymy, a te bezlitośnie rozprawią się z
                                                    rakowymi komórkami.

                                                    Cały problem z komórkami rakowymi polega na tym, że gdy organizm
                                                    wykryje nieprawidłowości, to mózg przesyła specjalny sygnał do
                                                    protein ukrytych w komórkach, żeby te doprowadziły do zniszczenia
                                                    niebezpiecznego elementu. Tyle że komórki rakowe są na te sygnały
                                                    odporne.

                                                    Dlatego naukowcy z Uniwersytetu w Illinois opracowali specjalny
                                                    enzym, który zmusza proteiny w komórkach nowotworowych, żeby
                                                    te "popełniły samobójstwo". Na razie jednak udało się powstrzymać
                                                    raka tylko w chorych myszach. Profesor Paul Hergenrother,
                                                    nadzorujący badania, przekazał wyniki specjalnej rządowej agencji,
                                                    która musi się zgodzić na testy na ludziach.

                                                    źródło
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=14856
                                                  • emgoro Witamina C powoduje raka żołądka 06.09.07, 18:51
                                                    Tłuszcz z pokarmów pozostający w żołądku powoduje, że witamina C -
                                                    zamiast chronić przed nowotworami - ułatwia związkom rakotwórczym
                                                    atakowanie komórek. Wyniki badań naukowców z Glasgow opublikowało
                                                    pismo "Gut".

                                                    Zdaniem naukowców, ich badania pozwalają lepiej zrozumieć przyczyny
                                                    gwałtownego wzrostu zachorowań na raka górnej części żołądka w
                                                    krajach Zachodu. Ten odcinek żołądka jest szczególnie wrażliwy na
                                                    działanie rakotwórczych związków.

                                                    Naukowcy z Western Infirmary w Glasgow analizowali wpływ tłuszczu i
                                                    witaminy C w diecie na metabolizm azotynów w górnej części żołądka.
                                                    Azotyny powstają w organizmie z obecnych w naszym pokarmie azotanów.
                                                    Do żołądka dostają się głównie ze śliną. Ich bezpośrednim źródłem
                                                    mogą być produkty konserwowane.

                                                    Problem w tym, że w kwaśnym środowisku, jakie panuje w żołądku,
                                                    azotyny są przekształcane w rakotwórcze nitrozaminy. Normalnie
                                                    witamina C hamuje ten proces, powodując przemiany azotynów w tlenek
                                                    azotu.

                                                    Badacze brytyjscy odtworzyli w laboratorium warunki panujące w
                                                    górnej części żołądka i mierzyli ilości powstających tam nitrozamin
                                                    w obecności witaminy C, bez lub z towarzyszeniem tłuszczu.

                                                    Okazało się, że witamina C podawana samodzielnie, bez tłuszczu,
                                                    obniżała - od 5 do 1000 razy - poziom dwóch nitrozamin w żołądku i
                                                    całkowicie zapobiegała powstawaniu dwóch innych.

                                                    Ale gdy podawano ją razem z 10 proc. zawartością tłuszczu, ta sama
                                                    witamina podnosiła produkcję nitrozamin od 8 do 140 razy.

                                                    Jak wyjaśniają autorzy pracy, tłuszcz pozostaje w górnej części
                                                    żołądka przez dość długi czas po spożyciu posiłku. Tlenek azotu
                                                    powstający z azotynów w obecności witaminy C może przenikać do
                                                    tłuszczu, gdzie następnie reaguje z tlenem, co prowadzi do powstania
                                                    związków promujących produkcję nitrozamin.

                                                    "Można więc powiedzieć, że tłuszcz niweluje przeciwrakowe własności
                                                    witaminy C" - konkludują naukowcy.

                                                    źródło
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=59407
                                                  • zuziachicago Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 19:15
                                                    jesli moge spytac, skad masz taka informacje?
                                                    mieszkam w illinois wiec chetnie poddalabym sie tym testom.
                                                    czekam na odpowiedz i pozdrawiam.
                                                  • emgoro Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 20:50
                                                    Mam to z internetu, a dokładnie ze strony www.dziennik.pl. Jeśli
                                                    mieszkasz w USA i jeszcze w tym stanie, to może warto szukać u
                                                    źródła czyli tam gdzie przeprowadzano te badania.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • emgoro Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? cz.2 06.09.07, 21:05
                                                    Znalazłem jeszcze coś takiego, ale jak data jest tam poprawna to
                                                    wiadomośc jest conajmniej sprzed roku, ale tutaj jest więcej
                                                    szczegółów może pomoże dotrzeć do źródła.

                                                    Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakowych

                                                    apoptoza · nowotwory · kaspazy · prokaspaza-3 · kaspaza-3 ·
                                                    okrężnica · nerki · płuca · PAC-1
                                                    Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
                                                    komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
                                                    ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
                                                    dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
                                                    pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

                                                    Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
                                                    reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
                                                    przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
                                                    doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
                                                    na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
                                                    zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
                                                    (proteolityczna).

                                                    Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
                                                    międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
                                                    może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
                                                    występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
                                                    do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
                                                    zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
                                                    zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
                                                    silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
                                                    activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
                                                    bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
                                                    Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
                                                    wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

                                                    Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
                                                    okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
                                                    stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
                                                    bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
                                                    aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
                                                    apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
                                                    względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

                                                    W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
                                                    do guzów nerek i płuc.

                                                    Szczegółowe wyniki badań można znaleźć w piśmie Nature Chemical
                                                    Biology.

                                                    źródło: Scientific Amercian
                                                    kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_558.html
                                                    tutaj jest jeszcze jeden artykuł podaję już tylko link
                                                    www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2630

                                                    tutaj jest po angielsku
                                                    www.scs.uiuc.edu/~phgroup/research.html
                                                    i tutaj z namiarami jak się skontaktować
                                                    www.news.uiuc.edu/NEWS/06/0828cancer.html
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • emgoro Pionierskie operacje na przewodzie pokarmowym 10.09.07, 10:52
                                                    Pionierskie operacje z użyciem klipsa kompresyjnego na przewodzie
                                                    pokarmowym

                                                    Pionierskie w Europie operacje zespolenia przewodu pokarmowego za
                                                    pomocą klipsa kompresyjnego przeprowadził zespół Kliniki Chirurgii
                                                    Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach.
                                                    Łączenie fragmentów przewodu pokarmowego jest konieczne przy
                                                    większości operacji na przewodzie pokarmowym, np. po usunięciu guza.
                                                    Klips, opracowany dzięki współpracy z Uniwersytetem Śląskim,
                                                    zastępuje zszywanie fragmentów jelita nićmi chirurgicznymi, nie
                                                    trzeba też używać drogich zszywaczy. Zapobiega również towarzyszącym
                                                    tym zabiegom komplikacjom, jak wylanie zakażonej treści jelita
                                                    podczas operacji czy rozejście się zespolenia już po zabiegu.


                                                    "Ta metoda jest łatwa, jest tania i pozwala zachować czystość
                                                    chirurgiczną. Jestem zachwycony efektami po kilku już
                                                    przeprowadzonych operacjach, choć ostatecznie będzie można ją ocenić
                                                    dopiero za jakiś czas. Do końca roku chcemy w ten sposób zoperować
                                                    ok. 20 chorych" - powiedział dziennikarzom kierownik Kliniki
                                                    Chirurgii Przewodu Pokarmowego prof. Paweł Lampe, który kieruje
                                                    badaniami klinicznymi testującymi nową metodę.

                                                    Stosowany w Katowicach klips kompresyjny wykorzystuje tzw. efekt
                                                    pamięci kształtu stopów niklu i tytanu. Najpierw deformuje się go w
                                                    niskiej temperaturze - na salę operacyjną jest przynoszony w nerce z
                                                    lodowatą solą fizjologiczną, przypomina kółko do kluczy w kształcie
                                                    elipsy.

                                                    Lekarze zbliżają do siebie dwa odcinki przewodu pokarmowego, robią w
                                                    nich dwa maleńkie nakłucia nożem i w to miejsce wprowadzają klips.
                                                    Potem ogrzewają ten rejon gazikiem zanurzonym we wrzącej soli
                                                    fizjologicznej. W tej temperaturze klips wraca do swojego
                                                    pierwotnego, "zapamiętanego" kształtu, zaciskając się i zespalając
                                                    jelito. Po 5-16 dniach, zależnie od miejsca założenia, zacisk
                                                    naturalnie wydala się z jelita wraz ze stolcem.

                                                    Aleksander Kozub z Sosnowca, który był w środę operowany w związku z
                                                    naroślami na trzustce, zgodził się na operację z wykorzystaniem
                                                    nowej metody. "Z prospektu wynika, że to szybsza i skuteczniejsza
                                                    metoda, a polscy naukowcy są w czołówce, skoro ją stosują jako
                                                    pierwsi w Europie. Dlatego się zdecydowałem" - mówił przed zabiegiem.

                                                    "Zespolenie w obszarze przewodu pokarmowego jest często sporym
                                                    wyzwaniem. Tymczasem to jest metoda bardzo prosta, nawet młody
                                                    chirurg jednym ruchem zespala jelita ze sobą. Może to być również
                                                    alternatywa finansowa, bo urządzenie kosztuje raptem 3 dolary. Warto
                                                    to odnotować jako mały krok do przodu" - powiedział prof. Lampe. LUN

                                                    źródło: PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=65808&data=&lang=PL&_CheckSum=-1992220176
                                                  • emgoro Lek przeciwnowotworowy na liście projektów 18.09.07, 10:15
                                                    Lek przeciwnowotworowy na liście projektów kluczowych Programu
                                                    Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013

                                                    Projekt badawczy polskiej firmy farmaceutycznej Adamed, którego
                                                    celem jest wynalezienie nowego leku przeciwnowotworowego, został
                                                    wpisany przez Radę Ministrów na listę projektów kluczowych. Są to
                                                    największe polskie inwestycje realizowane przy wykorzystaniu środków
                                                    unijnych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013.
                                                    Jest to w sumie 145 przedsięwzięć o łącznej wartości 3 430,85 mln
                                                    euro.

                                                    Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego,
                                                    realizacja tych projektów jest niezwykle istotna z punktu widzenia
                                                    osiągnięcia strategicznych celów rozwojowych dla danego sektora
                                                    gospodarki bądź regionu, i które tym samym w znaczący sposób
                                                    przyczyniają się do osiągnięcia zakładanych wskaźników rozwoju
                                                    społeczno-gospodarczego Polski.
                                                    Celem projektu realizowanego przez Adamed jest wynalezienie nowego
                                                    leku przeciwnowotworowego. Szacunkowy koszt tego przedsięwzięcia to
                                                    19,42 mln euro, z czego ok. 9,7 mln dofinansowania pochodzić będzie
                                                    ze środków unijnych. Jego nazwa to "3CLA - biotechnologiczny
                                                    kierowany lek przeciwnowotworowy". Władze firmy wierzą, że jego
                                                    efekty mogą stanowić przełom w światowej medycynie.

                                                    "Adamed każdego roku zwiększa budżet na badania nad nowymi terapiami
                                                    na choroby cywilizacyjne. W ciągu ostatnich pięciu lat na projekty
                                                    badawczo rozwojowe przeznaczyliśmy ponad 90 mln złotych - mówi
                                                    Małgorzata Korpusik, dyrektor Pionu Badań i Rozwoju w firmie
                                                    Adamed. - Jednak wsparcie finansowe z Programu Operacyjnego
                                                    Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 będzie bardzo istotne dla
                                                    powodzenia projektu badań nad nowym lekiem na nowotwory".

                                                    "Nasz projekt obejmie prowadzenie wspólnych działań naukowych z
                                                    jednym z najbardziej opiniotwórczych ośrodków terapii raka na
                                                    świecie - National Cancer Institute w USA, jak również szeroką
                                                    współpracę z polskimi ośrodkami naukowymi" - dodaje Korpusik.

                                                    Przedsięwzięcie realizowane przez Adamed zostało włączone w
                                                    indykatywny wykaz indywidualnych projektów kluczowych, przyjętych
                                                    przez Radę Ministrów w ramach Narodowych Strategicznych Ram
                                                    Odniesienia 2007-2013 do Programu Operacyjnego Innowacyjna
                                                    Gospodarka. Lista została opracowania w oparciu o opinie ekspertów i
                                                    rekomendacje będące wynikiem prac Interdyscyplinarnego Zespołu do
                                                    przygotowania listy projektów kluczowych dotyczących badań i rozwoju
                                                    oraz Interdyscyplinarnego Zespołu do spraw Infrastruktury Badawczej,
                                                    powołanych zarządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

                                                    Projekt Adamedu pomyślnie przeszedł proces konsultacji społecznych,
                                                    jakiemu zostały poddane listy projektów kluczowych, prowadzony za
                                                    pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
                                                    27 sierpnia 2007 roku do wiadomości publicznej został podany
                                                    ostateczny wykaz projektów kluczowych. Zatwierdzone listy trafią
                                                    teraz do Komisji Europejskiej.

                                                    Firma Adamed istnieje od 1986 roku. Produkuje leki nowej generacji
                                                    dla wielu grup terapeutycznych m.in. kardiologii, psychiatrii,
                                                    pulmonologii, ginekologii i infekcji dróg moczowych. Główną jej
                                                    misją jest obecnie poszukiwanie nowych zwalczających choroby
                                                    cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, otyłość i choroby nowotworowe.

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66008&data=&lang=PL&_CheckSum=761591801
                                                  • emgoro UMK przeciwko rakowi skóry 18.09.07, 10:17
                                                    Już po raz 12 Interdyscyplinarny Zespół Optycznych Metod Wczesnego
                                                    Wykrywania Nowotworów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu,
                                                    kierowana przez prof. Barbarę Chwirot, organizuje akcję poświęconą
                                                    problemowi nowotworów skóry. Jej główną częścią jest "Biała
                                                    Niedziela", w ramach której wszyscy chętni mogą sprawdzić stan
                                                    zdrowia największej tkanki swojego organizmu.

                                                    Jak informuje Centrum Promocji i Informacji UMK, w ramach akcji
                                                    przeprowadzone zostaną masowe bezpłatne badania pod kątem
                                                    onkologicznie niepokojących zmian skórnych. Towarzyszyć im będzie
                                                    kampania informacyjna na temat zagrożenia czerniakiem i potrzeb
                                                    systematycznego kontrolowania skóry. Pacjenci z podejrzanymi
                                                    zmianami, będą mieli możliwość przebadania ich unikalną metodą
                                                    fluorescencyjną opracowaną na UMK - bezpieczną, nieinwazyjną i
                                                    sprawdzoną podczas wieloletnich testów.
                                                    "Biała niedziela" odbędzie się 23 września, w godz. 9.00-15. 00 w
                                                    pomieszczeniach Akademickiej Przychodni Lekarskiej UMK (ul. Gagarina
                                                    39). Pacjentów przyjmować będzie zespół lekarzy - onkologów,
                                                    chirurgów i dermatologów - którzy dokonają wstępnej oceny i w razie
                                                    potrzeby skierują na badania fluorescencyjne w pracowni Zespołu UMK

                                                    Organizatorzy szacują, że w tym roku przebadanych zostanie ok. 700
                                                    osób. Telefoniczne zapisy na badania rozpoczną się 17 września.

                                                    Raki skóry są obecnie jednym z najpoważniejszych problemów
                                                    zdrowotnych. Stanowią najczęściej występującą na świecie grupę
                                                    nowotworów człowieka. Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że
                                                    każdego roku zapada na nie (poza czerniakiem) 2-3 mln osób, a u
                                                    ponad 130 tys. osób diagnozowany jest czerniak.

                                                    Liczba zgonów powodowanych rakami innymi niż czerniak nie jest
                                                    wysoka. Jednak, jak podkreślają eksperci, z punktu widzenia osoby
                                                    chorej zachorowanie na nowotwór zawsze stanowi duże obciążenie
                                                    psychiczne. Poza tym operacyjne usunięcie raka może wiązać się
                                                    oszpeceniem. Choroba taka najczęściej dotyczy bowiem miejsc
                                                    odsłoniętych, wystawianych na słońce, czyli twarzy, uszu, szyi i
                                                    przedramion.

                                                    Zacznie groźniejszy dla zdrowia jest sam czerniak. Od wielu lat na
                                                    całym świecie obserwuje się dramatyczny przyrost zachorowań na ten
                                                    bardzo złośliwy nowotwór, szybko tworzący przerzuty i w tym stadium
                                                    praktycznie nieuleczalny. Szacuje się, że jest on przyczyną ponad 80
                                                    proc. zgonów powodowanych rakami skóry. Liczba nowo diagnozowanych
                                                    przypadków czerniaka podwaja się co dziesięć lat i obecnie zajmuje
                                                    on dwunaste miejsce na liście najpowszechniejszych nowotworów
                                                    człowieka.

                                                    Niepokojące jest też to, że coraz częściej występuje on u ludzi
                                                    młodych, podczas gdy w przeszłości z reguły wykrywany był u osób po
                                                    sześćdziesiątym roku życia. U kobiet czerniak najczęściej
                                                    umiejscowiony jest na podudziu (między kolanem a kostką), u mężczyzn
                                                    na tułowiu i skórze pleców. W grupie chorych w wieku powyżej 65 lat
                                                    z reguły pojawia się na twarzy.

                                                    Etiopatologia czerniaka jest wciąż mało poznana i naukowcy nie
                                                    potrafią określić dokładnych przyczyn tak szybkiego wzrostu
                                                    zachorowań na tę chorobę. Wiadomo jednak, że najczęściej rozwija się
                                                    on na podłożu istniejących lub pojawiających się jako nowe,
                                                    pigmentowych zmian skórnych, a prawdopodobieństwo zachorowania jest
                                                    proporcjonalne do liczby znamion i piegów, jakie mamy na ciele.
                                                    Zagrożenie chorobą jest też większe u osób, które doznały oparzeń
                                                    słonecznych (szczególnie w dzieciństwie) a także u tych, którzy z
                                                    przyczyn zawodowych lub dla rekreacji spędzają dużo czasu na wolnym
                                                    powietrzu.

                                                    Lekarz podkreślają, że czerniak, podobnie jak inne nowotwory,
                                                    wykryty we wczesnym stadium jest prawie całkowicie uleczalny.

                                                    W 1993 r. w Interdyscyplinarnym Zespole Optycznych Metod Wczesnego
                                                    Wykrywania Nowotworów UMK opracowano obiektywną metodę wykrywania
                                                    czerniaka. Jej czułość, wyznaczoną dzięki przebadaniu ok. 23 tys.
                                                    zmian u ponad 11 tys. pacjentów, ocenia się na ok. 82 proc.

                                                    Metoda była testowana klinicznie również w Centrum Onkologii w
                                                    Warszawie i w Akademii Medycznej w Szczecinie. Jest całkowicie
                                                    bezpieczna. Samo badanie zajmuje nie więcej niż 15 minut, nie wymaga
                                                    pobierania żadnych próbek i przypomina wizytę u fotografa.

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1604520386
                                                  • emgoro Nie daj się rakowi! 18.09.07, 10:21
                                                    W sobotę, 29 września o god. 12.00 na rogu ul. Nowy Świat i
                                                    Chmielnej rozpocznie się, organizowany przez Avon, Stowarzyszenie
                                                    Amazonki Warszawa – Centrum i firmę Samsung, Marsz Różowej Wstążki.
                                                    Celem imprezy jest szerzenie wiedzy na temat raka piersi oraz
                                                    wyrażenie solidarności ze wszystkimi chorymi na ten nowotwór.

                                                    Główne uroczystości odbędą się w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika
                                                    i potrwają do godziny 17.00 (szczegółowy program uroczystości).
                                                    Przez cały czas trwania imprezy wszyscy chętni będą mogli wykonać
                                                    bezpłatne badania USG piersi. W gabinecie będzie można również
                                                    skorzystać z bezpłatnych konsultacji z lekarzem onkologiem.

                                                    Uczestnicy będą mogli zobaczyć także m.in. „Galę musicalową” w
                                                    wykonaniu artystów polskich teatrów muzycznych (Roma, Teatr Komedia,
                                                    Teatr Muzyczny w Gdyni), występ Teatru Doroty Brzozowskiej, koncert
                                                    Reni Jusis. Na scenie odbywać będą się również liczne konkursy m.in.
                                                    konkurs wiedzy o Wielkiej Kampanii Życia i konkursy dla dzieci.
                                                    Punktem kulminacyjnym zabawy będzie Pokaz Różowej Wstążki.

                                                    Podobne imprezy zostaną zorganizowane także w 14 innych miastach
                                                    Polski:

                                                    27.09 - Katowice
                                                    28.09 - Rzeszów
                                                    29.09 - Bydgoszcz, Gliwice, Leszno, Lublin, Łódź, Ostrów
                                                    Wielkopolski, Piła, Sochaczew, Tarnów, Wejherowo,
                                                    30.09 - Wrocław
                                                    13.10 - Białystok
                                                    W Polsce na nowotwór piersi zapada rocznie ponad 13 000 Polek.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1438053,2056,,,,nie_daj_sie_rakowi,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Blokowanie białka sposobem na raka wątroby? 18.09.07, 10:25
                                                    Nerwowy czynnik wzrostu (NGF), który odgrywa ważną rolę w układzie
                                                    nerwowym, bierze też udział w rozwoju raka wątroby - informują
                                                    naukowcy z Włoch na łamach pisma "World Journal of
                                                    Gastroenterology".
                                                    Według autorów pracy, odkrycie to wskazuje, że blokowanie NGF może
                                                    pomóc w leczeniu raka wątroby, zaliczanego do najgroźniejszych
                                                    nowotworów złośliwych. Pod względem liczby zgonów z przyczyn
                                                    nowotworowych na całym świecie, rak ten plasuje się na drugim
                                                    miejscu.

                                                    Naukowcy z kilku ośrodków naukowych w Rzymie, kierowani przez dr
                                                    Annalucię Serfino z włoskiej Narodowej Rady ds. Badań, analizowali
                                                    próbki pochodzące z wątroby pacjentów cierpiących na marskość
                                                    wątroby, schorzenia, które często poprzedza rozwój raka tego
                                                    narządu, lub od pacjentów, u których nowotwór ten zdążył się już
                                                    rozwinąć. Porównywali je z próbkami uzyskanymi z wątroby zdrowych
                                                    osób. Okazało się, że u chorych na marskość lub raka komórki wątroby
                                                    (tzw. hepatocyty) produkowały nerwowy czynnik wzrostu oraz receptor
                                                    (tzw. trkANGF), za pośrednictwem którego wywiera on swój wpływ na
                                                    komórki. U osób zdrowych nie znajdowano obydwu tych białek w
                                                    wątrobie.

                                                    NGF jest białkiem bardzo istotnym dla całego układu nerwowego, w tym
                                                    mózgu, gdyż pobudza wzrost i dojrzewanie komórek nerwowych.

                                                    Zdaniem autorów pracy, najnowsze obserwacje sugerują, że NGF odgrywa
                                                    też ważną rolę w rozwoju marskości wątroby i związanego z nią raka
                                                    wątroby.

                                                    Naukowcy uważają, że blokowanie NGF lub jego receptora w wątrobie
                                                    zmienionej chorobowo mogłoby hamować rozwój marskości i raka, a
                                                    nawet całkiem im zapobiegać. Mają też nadzieję, że ich odkrycie
                                                    umożliwi wykrywanie raka wątroby w jego początkowych stadiach
                                                    wzrostu. Jest to o tyle istotne, że wczesna diagnostyka tego
                                                    nowotworu zwiększa szanse na wyleczenie pacjenta.

                                                    źródło
                                                    wiadomosci.onet.pl/1606753,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • emgoro Przeciwnowotworowa skórka mandarynek 18.09.07, 10:27
                                                    Związek zawarty w skórce mandarynek może zabijać komórki niektórych
                                                    nowotworów.
                                                    Naukowcy z Leicester School of Pharmacy odkryli, że związek o nazwie
                                                    salvestrol Q40 przekształca się w tkance nowotworowej w toksyczną
                                                    substancję, co prowadzi do zniszczenia guza (komórki nowotworowe
                                                    mają więcej enzymu P450 CYP1B1, który odpowiada za tę przemianę).

                                                    Salvestrol Q40 zaliczany jest do fitoaleksyn - substancji
                                                    wytwarzanych przez rośliny w odpowiedzi na atak owadów czy grzybów.
                                                    Szczególnie duże jego ilości są zawarte w skórce mandarynki, ale
                                                    występuje też w warzywach kapustnych. Ponieważ fitoaleksyny są
                                                    wytwarzane przez roślinę w odpowiedzi na stres, ich poziom w
                                                    roślinach chronionych przez środki owado- i grzybobójcze jest niższy.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606489,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • emgoro Dziedziczność ma wpływ na raka prostaty 18.09.07, 10:28
                                                    Naukowcy z uniwersytetu w Umea w środkowej Szwecji udowodnili, iż
                                                    ryzyko zachorowania na raka prostaty w poważnym stopniu wynika z
                                                    dziedziczenia pewnych form protein - podała szwedzka telewizja
                                                    publiczna.
                                                    Osoby, które dziedziczą takie zmutowane białka mające wpływ na
                                                    działania męskich hormonów w prostacie, ponoszą dwukrotnie większe
                                                    ryzyko zachorowania na nowotwór tego organu niż pozostali mężczyźni -
                                                    wynika z zakończonego w Umeo programu badawczego.

                                                    Rezultaty badań przeprowadzonych w Umea pozwalają zrozumieć dlaczego
                                                    organizmy rożnych osób odmiennie reagują na kurację hormonalną
                                                    stosowaną przy leczeniu raka prostaty. Wg szwedzkich naukowców
                                                    dziedziczone geny również mają wpływ na ryzyko zachorowania na
                                                    najróżniejsze formy raka.

                                                    W Szwecji co roku na raka prostaty zachorowuje 10 tys. mężczyzn, z
                                                    których 2500 umiera w wyniku tej choroby.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606493,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • emgoro Gen, który jest dobrym celem terapii raka piersi 21.09.07, 09:05
                                                    Odkryto nowy gen w komórkach raka piersi, który uwrażliwia je na
                                                    estrogeny. Dzięki pracy naukowców z Iowa University będzie można
                                                    opracować terapię nowej generacji dla chorych na nowotwory piersi
                                                    wrażliwe na hormony.
                                                    Komórki raka piersi, a co za tym idzie, nowotwory, dzielą się na
                                                    takie, które mają receptory dla hormonów i te, które ich nie
                                                    posiadają.

                                                    Estrogen powoduje, że komórki nowotworowe, które mają dla niego
                                                    receptory, rosną i dzielą się. Modyfikacja sygnalizacji hormonalnej
                                                    (estrogenowej) leży u podstaw dwóch głównych terapii raka piersi -
                                                    leczenia tamoxifenem, który blokuje oddziaływanie pomiędzy
                                                    estrogenem a jego receptorem ER-alfa; oraz leczenie inhibitorami
                                                    aromatazy, które zmniejszają ilość estrogenu w organizmie i w ten
                                                    sposób zaburzają jego ścieżki sygnałowe. Ronald Weigel wraz z
                                                    zespołem odkryli, jak ważna jest rola czynnika transkrypcyjnego o
                                                    nazwie AP2C w kontrolowaniu różnych ścieżek sygnałowych estrogenu.
                                                    Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "Cancer Research".

                                                    - Estrogen wiąże się do swoich receptorów i wywołuje kaskadę reakcji
                                                    w komórkach, między innymi reguluje aktywność genów - mówi profesor
                                                    Weigel. - Odkryliśmy, że usunięcie z komórek czynnika regulującego
                                                    transkrypcję (powstawanie RNA z DNA) o nazwie AP2C, powoduje, że
                                                    ścieżki sygnałowe aktywowane przez estrogen nie są aktywne.
                                                    Modyfikowane w ten sposób komórki nowotworowe nie mogą odpowiadać na
                                                    działanie estrogenu - tłumaczy główny autor pracy.

                                                    Naukowcy wykazali, że wyciszenie ekspresji AP2C we wrażliwych na
                                                    hormony komórkach raka piersi znacząco zmniejsza ilość receptorów ER-
                                                    alfa produkowanych przez te komórki. W wyniku tego zahamowaniu ulega
                                                    aktywność genów zaangażowanych w rozwój nowotworu.

                                                    Ponadto wyciszenie AP2C blokuje również ekspresję innego receptora
                                                    estrogenów o nazwie GPR30, który występuje w błonie komórkowej
                                                    komórek raka.

                                                    Co bardzo ważne, badacze dowiedli, że wyciszenie AP2C i związane z
                                                    tym zahamowanie kaskad sygnałowych, prowadzi do zahamowania wzrostu
                                                    guza piersi. Zmodyfikowane komórki nie rosną i nie dzielą się w
                                                    odpowiedzi na estrogeny, a powstawanie guza jest znacząco opóźnione.

                                                    Odkrycie sugeruje, że istnieje wiele ścieżek sygnałowych, które
                                                    umożliwiają komórkom odebranie sygnału estrogenowego, ale to AP2C
                                                    jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za kontrolowanie odpowiedzi
                                                    na ten hormon.

                                                    Wyniki badań amerykańskich naukowców mogą również tłumaczyć powód,
                                                    dla którego tamoxifen, który wpływa tylko na jedną ścieżkę
                                                    sygnałową, jest mniej skuteczny niż inhibitory aromatazy, które
                                                    prawdopodobnie zaburzają wiele ścieżek sygnałowych z udziałem
                                                    estrogenów.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606912,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • emgoro Chirurgiz Onkologicznz Jednego Dnia w Krakowie 21.09.07, 09:11
                                                    W Krakowie powstał Oddział Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia

                                                    Ok. 200 pacjentów miesięcznie będzie leczonych na Oddziale Chirurgii
                                                    Onkologicznej Jednego Dnia, który uroczyście otwarto w Centrum
                                                    Onkologii w Krakowie. Lekarze będą wykonywać tam zabiegi
                                                    diagnostyczne i niektóre operacje. Oddział Chirurgii Onkologicznej
                                                    Jednego Dnia został dobudowany do budynku przychodni. Inwestycja
                                                    kosztowała 11 mln zł.

                                                    "Będziemy wykonywać tu różne zabiegi od drobnych diagnostycznych do
                                                    operacji. Wykonujemy diagnostykę patologii piersi, diagnostykę
                                                    nowotworów układu chłonnego, zabiegi usuwania nowotworów skóry, a
                                                    także kolonoskopię i gastroskopię" - powiedział kierownik Oddziału
                                                    Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia adiunkt Zbigniew Darasz.
                                                    Oddział ma odciążyć klinikę chirurgii onkologicznej, bo pacjenci,
                                                    którzy wcześniej byli przyjmowani na 2-3 dni, teraz będą w szpitalu
                                                    krócej.

                                                    Zakład Analityki i Biochemii Klinicznej krakowskiego Centrum
                                                    Onkologii otrzymał w ostatnich miesiącach dwa nowoczesne aparaty.
                                                    Jeden z nich służy do badań tzw. markerów nowotworowych i pozwala na
                                                    uzyskanie bardzo precyzyjnych wyników. Drugi jest wykorzystywany
                                                    przy ocenie stanu chorego - funkcji serca, nerek, wątroby - przed
                                                    podjęciem leczenia onkologicznego.

                                                    Centrum Onkologii w Krakowie jest też jednym z trzech ośrodków w
                                                    Polsce, obok Warszawy i Gliwic, wyposażonym w aparaturę do
                                                    brachyterapii wysokoenergetycznej (HDR). Metoda ta polega na
                                                    wprowadzeniu pierwiastka promieniotwórczego bezpośrednio do guza
                                                    nowotworowego lub w jego sąsiedztwo. Pozwala na bardzo precyzyjną
                                                    aplikację dawki napromieniowania i zmniejszenie ryzyka powikłań po
                                                    leczeniu. Jest stosowana u chorych na raka płuc, raka przełyku, raka
                                                    prostaty. Nowa aparatura kosztowała ok. 9 mln zł.

                                                    W uroczystym otwarciu nowo powstałych i nowo wyposażonych oddziałów
                                                    uczestniczył wojewoda małopolski Maciej Klima.

                                                    Rocznie w Centrum Onkologii w Krakowie z leczenia ambulatoryjnego i
                                                    szpitalnego korzysta ok. 13 tys. pacjentów, z czego 7 tys. to
                                                    pacjenci zgłaszający się po raz pierwszy. WOS

                                                    PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66227&data=&lang=PL&_CheckSum=860196250
                                                  • emgoro Leczenie raka jelita grubego w Polsce 21.09.07, 09:15
                                                    Leczenia raka jelita grubego w Polsce może być skuteczniejsze

                                                    Pod względem efektów leczenia raka jelita grubego Polska zajmuje
                                                    jedno z najniższych miejsc w Europie. Winna temu jest nie tylko mała
                                                    wiedza społeczeństwa na temat tego nowotworu, ale też błędna
                                                    diagnoza stawiana przez lekarzy lub wybór niewłaściwego leczenia -
                                                    podkreślił chirurg prof. Adam Dziki na konferencji prasowej w
                                                    Warszawie.

                                                    "Aby pomóc polskim lekarzom wydajnie walczyć z rakiem jelita grubego
                                                    i zmienić niechlubne dla Polski statystyki, powołana w styczniu 2007
                                                    roku interdyscyplinarna grupa ekspertów ds. raka jelita grubego
                                                    opracowała i wydała dokument, który ma stanowić kompendium wiedzy na
                                                    temat nowych osiągnięć w leczeniu tego nowotworu" - poinformował
                                                    prof. Dziki, który pełni funkcję konsultanta Wojewódzkiego w
                                                    Dziedzinie Chirurgii Ogólnej. Dokument nosi tytuł: "Wytyczne
                                                    diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita grubego".
                                                    Ponad 90 proc. osób chorujących na raka jelita grubego to osoby po
                                                    50. roku życia - równie często kobiety, jak i mężczyźni. Rak ten
                                                    jest drugim pod względem częstotliwości występowania nowotworem
                                                    złośliwym - zarówno u kobiet (po raku piersi), jak i u mężczyzn (po
                                                    raku płuca).

                                                    Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Nowotworów, prowadzonego przez
                                                    Centrum Onkologii w Warszawie, liczba zachorowań na niego, jak i
                                                    liczba zgonów z jego powodu ciągle wzrasta.

                                                    Niestety, Polska nie może się poszczycić dobrymi wynikami w leczeniu
                                                    raka jelita grubego - podkreślił prof. Dziki. Odsetek pacjentów,
                                                    którzy przeżywają 5 lat od momentu wykrycia raka (co jest
                                                    równoznaczne z sukcesem terapii), wynosi 30 proc., podczas gdy w USA
                                                    np. waha się między 60 a 70 proc.

                                                    "Jest to spowodowane niską świadomością na temat choroby i jej
                                                    objawów nie tylko w społeczeństwie, ale też wśród lekarzy
                                                    podstawowej opieki. Nierzadko dochodzi do zaniedbań na poziomie
                                                    rozpoznania choroby, w wyniku czego pacjenci często trafiają do
                                                    specjalisty w zaawansowanym stadium nowotworu, kiedy szanse na
                                                    wyleczenie są już małe" - podkreślał chirurg.

                                                    Ponadto operację usunięcia guza powinni przeprowadzać doświadczeni
                                                    chirurdzy, co pozwala zminimalizować ryzyko nawrotów raka. Dotyczy
                                                    to zwłaszcza guza odbytnicy, który jest bardzo trudny do wycięcia, a
                                                    brak doświadczenia operującego lekarza grozi uszkodzeniem nerwów
                                                    układu moczowo-płciowego. W Polsce nikt nie stworzył jednak
                                                    referencyjnej listy ośrodków medycznych, do których pacjenci powinni
                                                    trafiać na operację, aby mieć największe szanse na wyleczenie -
                                                    ubolewał prof. Dziki.

                                                    Według niego, nierzadko zdarza się też, że po operacji pacjent nie
                                                    jest kierowany przez lekarza na żadne dodatkowe leczenie, np. chemio-
                                                    czy radioterapię.

                                                    Wydane właśnie "Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita
                                                    grubego" mają - poprzez edukację lekarzy - stać się ważnym krokiem
                                                    do poprawy polskich statystyk leczenia chorych z tym nowotworem w
                                                    Polsce. "Są one skierowane do lekarzy podstawowej opieki medycznej,
                                                    chirurgów, onkologów, gastroenterologów czy patologów, którzy
                                                    spotykają się z rakiem jelita grubego rzadko i nie mają
                                                    odpowiedniego doświadczenia w jego leczeniu" - zaznaczył prof.
                                                    Dziki.

                                                    Wytyczne to zbiór artykułów na temat genetycznego podłoża tego
                                                    nowotworu, badań przesiewowych, leczenia chirurgicznego,
                                                    farmakologicznego, chemio- i radioterapii.

                                                    Kolejną inicjatywą specjalistów, którzy opracowali wytyczne, jest
                                                    stworzenie Polskiego Rejestru Raka Jelita Grubego. Według prof.
                                                    Dzikiego, rejestr taki pozwoli poznać i aktualizować regionalne dane
                                                    epidemiologiczne na temat tego nowotworu oraz odpowiednio dysponować
                                                    środkami na jego leczenie. Umożliwi też analizę kosztów i sposobów
                                                    leczenia chorych i śledzenie losów poszczególnych pacjentów z
                                                    konkretnych ośrodków.

                                                    Eksperci chcą ponadto utworzyć Polską Szkołę Leczenia Raka Jelita
                                                    Grubego, w której lekarze różnych specjalności będą mogli zdobywać
                                                    wiedzę na temat nowych metod diagnostyki i terapii tej choroby.

                                                    Zdaniem prof. Dzikiego, poprawa wyników leczenia raka jelita grubego
                                                    w Polsce jest możliwa w dużym stopniu poprzez edukację społeczeństwa
                                                    i środowiska lekarskiego. "Zarówno pacjenci, jak i lekarze powinni
                                                    pamiętać, że walkę z tym rakiem można wygrać, pod warunkiem że
                                                    zostanie on wcześnie wykryty i będzie właściwie leczony" -
                                                    podsumował badacz. JJJ

                                                    PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?
                                                    _Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66268&data=&lang=PL&_CheckSum=-493769411
                                                  • emgoro Białko we krwi pomoże wcześnie wykrywać raka płuc 21.09.07, 14:30
                                                    Białko, które występuje w dużych ilościach we krwi pacjentów z
                                                    rakiem płuc, niezależnie od stadium jego rozwoju, zidentyfikowali
                                                    naukowcy z USA. Badacze liczą, że odkrycie to pomoże opracować test
                                                    wcześnie wykrywający raka płuc u osób szczególnie na niego
                                                    narażonych, np. u palaczy, wynika z informacji zamieszczonej przez
                                                    serwis internetowy "EurekAlert".

                                                    Obecnie brak wiarygodnych testów krwi, które byłyby przydatne w
                                                    wykrywaniu raka płuc. Osoby, które mają takie objawy tego nowotworu,
                                                    jak przewlekły kaszel, duszność w klatce piersiowej, chudnięcie czy
                                                    osłabienie, są przeważnie kierowane na badanie rentgenowskie lub
                                                    tomografię komputerową klatki piersiowej. Problem w tym, że obecność
                                                    objawów często oznacza, że rak jest w zaawansowanym stadium, a żadna
                                                    z wymienionych metod nie jest przydatna we wczesnej diagnostyce raka
                                                    płuc.

                                                    Naukowcy z firmy farmaceutycznej Panacea Pharmaceutical
                                                    zidentyfikowali białko - hydroksylazę HAAH, która jest produkowana w
                                                    nadmiarze przez komórki raka płuc.

                                                    Badania prowadzone wśród 160 pacjentów z rakiem płuca - różnego typu
                                                    i w różnym stadium rozwoju - ujawniły, że aż 99 proc. z nich ma
                                                    wysoki poziom białka HAAH w surowicy krwi. Dla porównania, w grupie
                                                    93 niepalących osób bez raka płuca odsetek ten wynosił zaledwie 9
                                                    proc.

                                                    Okazało się też, że komórki raka płuc produkują duże ilości HAAH we
                                                    wszystkich stadiach rozwoju, co sugeruje, że do nadprodukcji tego
                                                    białka dochodzi już na początku wzrostu guza.

                                                    Dlatego autorzy badań uważają, że mierzenie poziomu HAAH we krwi
                                                    może pomóc we wczesnym wykrywaniu raka płuc, jeszcze zanim da on
                                                    jakiekolwiek objawy. Pozwoliłoby to odpowiednio szybko poddawać
                                                    pacjenta terapii i zwiększało szanse na jego wyleczenie.

                                                    Test oceniający poziom HAAH przyniósłby najwięcej korzyści osobom
                                                    najbardziej narażonym na raka płuc, np. palaczom. Podwyższony poziom
                                                    HAAH nie dowodzi jeszcze, że dana osoba ma raka płuc, ale sugeruje,
                                                    że powinna być wysłana na prześwietlenie płuc, tłumaczą naukowcy.
                                                    Jak oceniają, test byłby zarówno praktyczny, jak i tani.

                                                    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na drugiej
                                                    międzynarodowej konferencji na temat molekularnej diagnostyki w
                                                    rozwoju terapii nowotworowych, która została zorganizowana przez
                                                    Amerykańskie Stowarzyszenie ds. Badań nad Rakiem w Atlancie (stan
                                                    Georgia).

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1439658,2056,,,,bialko_we_krwi_pomoze_wczesnie_wykrywac_raka_pluc,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Nowy test na wykrycie raka prostaty 24.09.07, 09:57
                                                    W Wielkiej Brytanii zainaugurowano nowy genetyczny test pod nazwą
                                                    Progensa, na wykrywanie symptomów nowotworu prostaty w urynie.
                                                    Naukowcy liczą, iż pozwoli to na dokładną diagnozę i w niektórych
                                                    przypadkach będzie można wykluczyć biopsję, czyli pobieranie tkanki
                                                    z żywego organizmu.
                                                    Obecnie zdiagnozowanie choroby nowotworowej prostaty dokonywane jest
                                                    w oparciu o badanie poziomu jednej z protein w krwi (ang. prostate
                                                    specific antigen PSA), która wycieka z gruczołu krokowego do krwi.
                                                    Test nie jest uważany za wiarygodny, a diagnoza w oparciu o niego
                                                    jest trudna.

                                                    Wysoki wskaźnik PSA czyni chorobę nowotworową prawdopodobną, ale po
                                                    to, by lekarz mógł mieć miarodajną opinię, pacjent poddawany jest
                                                    dalszym bolesnym badaniom pobierania próbki z gruczołu krokowego
                                                    przy pomocy ostrej igły wprowadzanej przez odbyt.

                                                    Oznacza to, iż niektórzy mężczyźni mogą mieć wysoki poziom PSA,
                                                    który nie zostanie wykryty, podczas gdy inni poddawani są badaniom,
                                                    które nie są im potrzebne. Dodatkowo mężczyźni z podwyższonym PSA,
                                                    którzy nie mają objawów choroby nowotworowej, często muszą poddawać
                                                    się powtórnej biopsji.

                                                    Progensa bada aktywność genu PCA3 blisko powiązanego z występowaniem
                                                    nowotworu prostaty. Niski poziom genu wskazuje na to, iż tkanka jest
                                                    zdrowa.

                                                    Zastosowanie testu kosztuje 200 funtów (ok. 1100 zł) wobec ponad
                                                    dziesięciokrotnie niższych kosztów tradycyjnej diagnozy i nie zanosi
                                                    się na to, by test miał zostać powszechnie wprowadzony w publicznej
                                                    służbie zdrowia z wyjątkiem przypadków wysokiego ryzyka.

                                                    Rak prostaty w Wielkiej Brytanii wykrywany jest u 35 tys. mężczyzn
                                                    rocznie. 10 tys. rocznie umiera na tę chorobę.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1610565,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • emgoro Lek na raka piersi w leczeniu mięśniaków macicy 24.09.07, 17:59
                                                    Lek na raka piersi może pomóc w leczeniu mięśniaków macicy
                                                    Lek na raka piersi, anastrozol, może hamować rozwój łagodnych
                                                    nowotworów macicy, tzw. mięśniaków i łagodzić związane z nimi
                                                    uciążliwe objawy, np. silne krwawienie i bóle, wynika z najnowszych
                                                    greckich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Obstetrics
                                                    and Gynecology".

                                                    Mięśniaki macicy są najczęstszymi łagodnymi nowotworami tego
                                                    narządu. Dotyczą 20-25 proc. kobiet w wieku rozrodczym (najczęściej
                                                    między 35. a 45. rokiem życia). Mogą powodować dokuczliwe
                                                    dolegliwości - obfite krwawienia miesięczne, silne bóle, a nawet
                                                    niepłodność. Z tego powodu guzy te nieraz są przyczyną anemii i
                                                    znacznie obniżają jakość życia pacjentek.

                                                    Jeśli mięśniakom towarzyszą takie uciążliwe objawy, leczy się je
                                                    operacyjnie. A ponieważ guzy te mają tendencje do odrastania, u
                                                    kobiet nie planujących już zajścia w ciążę często po prostu usuwa
                                                    się macicę (tzw. histerektomia). Jednak zabieg ten często negatywnie
                                                    wpływa na psychiczne samopoczucie pacjentek - może się wiązać z
                                                    obniżoną samooceną, czy ryzykiem wystąpienia depresji.

                                                    Dlatego lekarze od lat poszukują skutecznych alternatyw dla niego.

                                                    Naukowcy pod kierunkiem dra Fotiosa K. Varelasa z Uniwersytetu
                                                    Arystotelesa w Salonikach sprawdzali skuteczność leku na raka
                                                    piersi - anastrozolu, w leczeniu mięśniaków u 35 kobiet. W ciągu
                                                    trzech cykli trwających 28 dni pacjentkom podawano bardzo niskie
                                                    dawki leku - po 1 miligramie dziennie.

                                                    Jak wykazały badania USG wykonywane przed i po terapii, anastrozol
                                                    spowodował skurczenie się mięśniaków średnio o 56 proc. Dzięki temu
                                                    całkowita objętość macicy zmalała o 30 proc.

                                                    Wiązało się z tym złagodzenie takich objawów, jak silne krwawienia z
                                                    pochwy, ucisk lub ból w miednicy.

                                                    Jak zaznaczają naukowcy, korzystne działanie leku ograniczało się do
                                                    pacjentek po 40 roku życia i z dużymi mięśniakami.

                                                    Lek był ogólnie dobrze tolerowany przez kobiety i nie wywoływał
                                                    żadnych poważnych efektów ubocznych. U jednej pacjentki wywołał
                                                    suchość w pochwie, a inna odczuwała bóle w trakcie kontaktów
                                                    płciowych.

                                                    Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że długoterminowe
                                                    podawanie anastrozolu może być dobrym sposobem na leczenie
                                                    mięśniaków. Zaznaczają jednak, że szerzej zakrojone, trwające wiele
                                                    lat badania są potrzebne by określić ewentualne ryzyko związane z
                                                    długotrwałym zażywaniem tego leku u kobiet przed menopauzą.

                                                    Anastrozol jest przeważnie stosowany w leczeniu starszych pacjentek
                                                    z rakiem piersi, takim, które przeszły już menopauzę. Daje efekty w
                                                    terapii raka piersi wrażliwego na estrogeny. Jego działanie polega
                                                    na blokowaniu enzymu o nazwie aromataza, pośredniczącego w produkcji
                                                    estrogenów.

                                                    Naukowcy podejrzewają, że anastrozol podawany w niskich dawkach
                                                    blokuje produkcję estrogenów w komórkach tworzących mięśniaki i w
                                                    ten sposób może hamować wzrost tych nowotworów.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1440018,2056,,,,lek_na_raka_piersi_moze_pomoc_w_leczeniu_miesniakow_macicy,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Picie alkoholu podnosi ryzyko raka trzonu macicy 24.09.07, 18:00
                                                    Starsze kobiety, które piją minimum dwa drinki dziennie mogą mieć
                                                    podwyższone ryzyko raka trzonu macicy - informuje
                                                    pismo "International Journal of Cancer". Wynika to prawdopodobnie z
                                                    faktu, że u kobiet po menopauzie alkohol podnosi poziom estrogenów
                                                    pobudzających rozwój tego nowotworu.

                                                    Rak trzonu macicy wywodzi się z komórek błony śluzowej tego narządu,
                                                    tzw. endometrium. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w
                                                    Los Angeles przebadali 41.574 kobiet po menopauzie. Na wstępie
                                                    pacjentki udzieliły informacji odnośnie stanu zdrowia i swojego
                                                    stylu życia, m.in. picia alkoholu. W ciągu kolejnych 8 lat na raka
                                                    trzonu macicy zachorowały 324 kobiety.

                                                    Analiza danych wykazała, że kobiety, które wypijały minimum dwa
                                                    drinki dziennie były dwukrotnie bardziej narażone na raka macicy,
                                                    niż kobiety, które wcale nie piły alkoholu. U kobiet pijących go
                                                    mniej nie zaobserwowano podobnego wzrostu ryzyka.

                                                    Jak podkreśla prowadząca badania dr Veronica Wendy Setiawan, wyniki
                                                    te nie dowodzą jeszcze, że picie dużych ilości alkoholu bezpośrednio
                                                    wpływa na rozwój raka macicy. Mogą jednak stanowić potwierdzenie
                                                    wcześniejszych obserwacji, że alkohol podnosi stężenie estrogenów u
                                                    kobiet po menopauzie. A to jest uważane za istotny czynnik ryzyka
                                                    raka endometrium.

                                                    Badaczka przypomina, że wśród innych czynników ryzyka, które mają
                                                    związek z wyższym stężeniem estrogenów w organizmie wymienia się też
                                                    otyłość. Uważa się również, że na raka endometrium narażone są
                                                    bardziej kobiety, które późno przechodziły menopauzę lub w bardzo
                                                    młodym wieku miały pierwszą miesiączką (menarche). W obydwu
                                                    przypadkach organizm kobiety jest bowiem dłużej poddany działaniu
                                                    estrogenów.

                                                    Ponieważ w najnowszych badaniach nie uwzględniono kobiet przed
                                                    menopauzą, nie można spekulować na temat ewentualnego wpływu
                                                    alkoholu na ryzyko raka endometrium w tej grupie wiekowej. Jak
                                                    przypomina dr Setiawan, istnieją jednak pewne dowody wskazujące, że
                                                    również młode kobiety pijące stosunkowo dużo alkoholu mają
                                                    podwyższone stężenie estrogenów w organizmie, w porównaniu do
                                                    abstynentek.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1440022,2056,,,,picie_alkoholu_podnosi_ryzyko_raka_trzonu_macicy,ciekawostki.html
                                                  • emgoro Dieta śródziemnomorska w raku jelita grubego 24.09.07, 20:10
                                                    Dieta śródziemnomorska poprawia rokowanie w raku jelita grubego

                                                    Znaczenie diety dla rozwoju raka jelita grubego wydaje się być
                                                    dobrze udokumentowane, jednak nie istnieją dane na temat takiego
                                                    wpływu na rokowanie u osób, które rozwinęły już pełnoobjawową
                                                    chorobę.

                                                    Prospektywne badanie obserwacyjne przeprowadzono angażując 1009
                                                    pacjentów z rakiem jelita grubego w III stadium. Były to osoby
                                                    uczestniczące w badaniu chemioterapii adjuwantowej (CALGB 89803) w
                                                    latach 1999 do 2001. Pacjenci Ci wypełnili kwestionariusz
                                                    dietetyczny w 6 miesięcy po zakończeniu podawania chemioterapii.
                                                    Autorom badania udało się wyselekcjonować dwa główne schematy
                                                    żywieniowe chorych pacjentów - pierwszy przypominający dietę
                                                    śródziemnomorską, oparty głównie na warzywach, owocach i rybach oraz
                                                    drugi - zachodni charakteryzujący się spożywaniem mięsa, tłuszczy i
                                                    słodyczy.

                                                    Pacjentów obserwowano średnio przez 5 lat i 4 miesiące. 223
                                                    pacjentów zmarło w tym czasie z powodu raka, 324 miało wznowę, a 28
                                                    zmarło, mimo, iż nie miały wznowy nowotworu. Osoby przyjmujące dietę
                                                    typu zachodniego miały 3,25 raza większe ryzyko wznowy oraz 2,32
                                                    ogólne ryzyko zgonu. Ryzyko zwiększone przez zachodni typ żywienia
                                                    było podobne nie zależnie od wieku, płci, BMI, poziomem aktywności
                                                    ruchowej oraz rodzaju chemioterapii.

                                                    Badanie wyraźnie wskazuje na korelację między dietą śródziemnomorską
                                                    a lepszymi wynikami leczenia u pacjentów z rakiem jelita grubego
                                                    leczonych chemicznie i chirurgicznie.

                                                    źródło
                                                    www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6202.html?rss=18
                                                  • kortyzol Re: Dieta śródziemnomorska w raku jelita grubego 28.09.07, 20:54
                                                    To nie twoja wina ale ten artykuł jest o niczym.
    • scept89 DCA bedzie testowany w warunkach klinicznych 28.09.07, 00:08
      Za:
      www.newscientist.com/channel/health/mg19526233.400-controversial-drug-dca-to-get-first-human-trials-.html
      Evangelos Michelakis zgromadzil $800,000 i uzyskal zgode na badania nad DCA.
      Pozostaje trzymac kciuki.

      Pzdr
      • emgoro Jak tworzą się przerzuty raka piersi 01.10.07, 13:00
        Jeden z rodzajów mikroRNA (miR-10b) występuje w dużej ilości w
        komórkach raka piersi, które uczestniczą w powstawaniu przerzutów
        tego nowotworu do innych organów. Naukowcy z USA opublikowali na
        łamach pisma "Nature" pracę, w której dowiedli, że to miR-10b
        odpowiada za powstawanie przerzutów raka piersi.

        Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute & MIT w
        Cambridge w USA odkryli, że miR-10b jest aktywowane przez czynnik
        Twist regulujący transkrypcję w wielu rodzajach nowotworów. Mikro
        RNA-10b reguluje ekspresję genu HOXD10 i aktywność genu RHOC, w ten
        sposób umożliwia komórkom guzów piersi atakowanie innych narządów.

        Autorzy pracy podkreślają, że zrozumienie roli miR-10b, jego
        wysokiej aktywności i mechanizmu działania w groźnych chorobach
        nowotworowych pozwala lepiej poznać biologię tych rodzajów raka,
        które dają przerzuty.

        źródło
        zdrowie.onet.pl/1441155,2056,,,,jak_tworza_sie_przerzuty_raka_piersi,ciekawostki.html
        • emgoro W Polsce druga szczepionka na raka szyjki macicy 02.10.07, 09:16
          W Polsce dostępna druga szczepionka na raka szyjki macicy
          Od października 2007 r. Polki mają dostęp do nowej, drugiej na
          polskim rynku, szczepionki na raka szyjki macicy - poinformowano na
          konferencji prasowej w Warszawie. Ale, jak podkreślał ginekolog dr
          Jacek Tulimowski, 100 proc. ochronę przed tym nowotworem zapewnia
          tylko połączenie szczepienia z regularnymi badaniami cytologicznymi.
          Jak przypomniał dr Jacek Tulimowski, który od lat współpracuje ze
          Stowarzyszeniem "Dziennikarze dla Zdrowia", rak szyjki macicy jest
          drugim na liście najczęstszych nowotworów złośliwych u kobiet na
          całym świecie. Co roku wykrywa się go u ok. 500 000 kobiet. Co 2
          minuty z jego powodu umiera na świecie jedna pacjentka, większość z
          nich (80 proc.) to mieszkanki krajów rozwijających się i biednych.

          Pod względem zachorowań na raka szyjki, jak i liczby zgonów z jego
          powodu Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie.
          Codziennie umiera na niego 5 kobiet, a 10 dowiaduje, że jest na
          niego chorych. Zdaniem dr Tulimowskiego, statystyki te są o tyle
          niezrozumiałe, że raka szyjki macicy można bardzo skutecznie leczyć,
          pod warunkiem, że wykryje się go wcześnie w badaniach cytologicznych.

          Tymczasem, Polki robią cytologię zdecydowanie za rzadko, zaznaczył
          specjalista. Choć z badań wynika, że aż 70 proc. polskich kobiet wie
          co to jest cytologia, to tylko 25 proc. regularnie ją wykonuje.
          Wiele z nich nie ma też dostatecznej wiedzy na temat przyczyn raka
          szyjki, przypisując jego rozwój np. czynnikom genetycznym.

          Jak podkreślił ginekolog, badania naukowe dowodzą, że większość
          przypadków raka szyjki macicy - bo aż 99,7 proc. - jest spowodowana
          przewlekłymi zakażeniami wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV.
          Zakażenia HPV są najczęstszymi infekcjami przenoszonymi drogą
          płciową. Szczególnie niebezpieczne (onkogenne) są dwa szczepy - HPV
          16 i HPV 18 odpowiedzialne za 70 proc. przypadków tych nowotworów.

          - Nowa szczepionka ma zapewniać odporność właśnie przeciwko tym dwóm
          szczepom. Choć badania wskazują, że wywołuje ona odporność krzyżową
          przeciwko dwóm dodatkowym wirusom HPV - tj. HPV 31 i HPV 45, które
          też mają udział w rozwoju raka szyjki - wyjaśniał dr Tulimowski. Pod
          wpływem preparatu produkcja przeciwciał przeciw HPV rośnie 10-
          krotnie.

          Badania nad skutecznością nowego preparatu prowadzono na 30 tys.
          kobiet od 10 do 55 roku życia, na wszystkich kontynentach, z krajów
          zarówno dobrze rozwiniętych, jak i biednych. Objęto nimi również
          kobiety, które wcześniej przebyły już zakażenie HPV. Wiadomo bowiem,
          że nie chroni ono przed kolejnymi zakażeniami i rozwojem raka.

          Okazało się, że u kobiet w wieku od 15 do 25 lat szczepionka
          zapewniała 100 proc. ochronę przed rozwojem zmian przedrakowych, a
          odporność ta utrzymywała się przez 5,5 roku. U pacjentek od 10 do 55
          roku życia przyjęcie trzech dawek preparatu (pełny cykl) pobudzało
          produkcję przeciwciał na wysokim poziomie. Badania nad skutecznością
          szczepienia u kobiet powyżej 25 roku życia jeszcze się nie
          zakończyły.

          Na podstawie tych wyników, szczepionka została zarejestrowana w
          Polsce ze wskazaniem do szczepienia dziewcząt i kobiet w wieku od 10
          do 25 roku życia. Zdaniem dr Tulimowskiego, dane na temat wzrostu
          produkcji przeciwciał pod wpływem szczepionki wskazują jednak, że
          powinny z niej korzystać również kobiety w starszym wieku, nawet te,
          które mają od lat stałego partnera. Jak przypomniał lekarz, wiadomo
          bowiem, że w części przypadków zakażenie wirusem HPV jest
          przenoszone przez bieliznę, ręczniki, deski klozetowe, a także na
          basenie czy w saunie.

          Według producentów, jedna dawka szczepionki ma kosztować 490 zł, a
          jeden pełny cykl szczepień wymaga trzech dawek. Na razie szczepionka
          nie jest refundowana. Dr Tulimowski uważa jednak, że ze względu na
          dowiedzioną skuteczność szczepień przeciwko HPV w prewencji raka
          szyjki, powinny się one znaleźć na liście szczepień obowiązkowych.

          Ginekolog podkreślił jednocześnie, że szczepienie nie jest
          alternatywą dla badań cytologicznych. - Aby uchronić się przed
          zachorowaniem na raka szyjki sama szczepionka nie wystarczy. Jeśli
          kobieta zaszczepi się, ale nie będzie regularnie, najlepiej raz do
          roku, robić badań cytologicznych, to tak jakby założyć super opony w
          starym, rozlatującym się samochodzie - alarmował lekarz. Według
          niego, 100-procentową ochronę przeciw temu nowotworowi może dać
          jedynie połączenie obydwu metod profilaktycznych.

          źródło: wiadomosci.onet.pl/1615865,16,1,0,120,686,item.html
        • emgoro Komórki macierzyste a przerzuty w raku piersi 05.10.07, 10:07
          Komórki macierzyste uczestniczą w powstawaniu przerzutów
          nowotworowych

          Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
          przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
          na łamach czasopisma "Nature".

          Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
          Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
          stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
          Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
          raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
          wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
          pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
          oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
          się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
          narządów.

          Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
          komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
          ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
          jej receptora). KDO

          Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
          przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
          na łamach czasopisma "Nature".

          Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
          Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
          stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
          Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
          raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
          wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
          pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
          oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
          się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
          narządów.

          Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
          komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
          ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
          jej receptora).

          źródło PAP - Nauka w Polsce
          www.eduskrypt.pl/komorki_macierzyste_uczestnicza_w_powstawaniu_przerzutow_nowotworowych-info-9763.html?
          PHPSESSID=3e98fea8b624797df4713113fdca8c05
          • emgoro Jedzenie jabłek i cebuli a ryzyko raka trzustki 05.10.07, 15:18
            Związek obecny w jabłkach i cebuli obniża ryzyko raka trzustki

            Kwercetyna, związek, którego bogatym źródłem są jabłka i cebula,
            może zapobiegać rozwojowi raka trzustki - wynika z niemiecko-
            amerykańskich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "American
            Journal of Epidemiology".

            Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego oraz Uniwersytetu
            Kalifornijskiego we współpracy z badaczami z Niemiec przez 8 lat
            analizowali skład diety i stan zdrowia 183,5 tys. osób.

            Szczególną uwagę zwrócono na zawartość w diecie trzech flawonoidów
            roślinnych: kwercetyny, kemferolu (w liściach herbaty, szpinaku i
            kapusty) i myrycetyny (w jagodach). Flawonoidy są związkami, które
            nadają roślinom zabarwienie i mają bardzo korzystny wpływ na zdrowie
            ludzi i zwierząt. Z wcześniejszych badań wynika np., że flawonoidy
            mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia, a kwercetyna może
            zapobiegać rakowi płuc.

            Okazało się, że dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka
            trzustki. Najsilniejszy przeciwnowotworowy efekt flawonoidów
            zaobserwowano w przypadku palaczy, którzy są narażeni na ten
            nowotwór bardziej niż ogólna populacja. Osoby, które paliły i
            spożywały najniższe ilości flawonoidów miały najwyższe ryzyko raka
            trzustki.

            Naukowcy wykazali też, że aż 70 proc. flawonoidów w diecie stanowiła
            kwercetyna, obecna w popularnych warzywach, takich jak cebula i
            jabłka.

            Zdaniem autorów pracy, flawonoidy obniżają ryzyko raka głównie
            dzięki działaniu przeciwutleniającemu - neutralizują tzw. wolne
            rodniki, będące silnymi utleniaczami, które niszczą cenne składniki
            komórek i mogą wywoływać zmiany nowotworowe.

            Rak trzustki jest bardzo podstępnym i groźnym nowotworem. Obecnie
            jest praktycznie nieuleczalny. Większość chorych umiera w ciągu
            pierwszych 6 miesięcy po wykryciu nowotworu, a jedynie 3 proc.
            przeżywa 5 lat. Główną przyczyną niepowodzeń terapii jest to, że rak
            ten bardzo długo nie daje objawów i przeważnie jest wykrywany w
            bardzo zaawansowanym stadium.

            źródło
            zdrowie.onet.pl/1442867,2056,,,,zwiazek_obecny_w_jablkach_i_cebuli_obniza_ryzyko_raka_trzustki,ciekawostki.html
            • emgoro Fotodynamiczna terapia wymaga dalszych badań 05.10.07, 15:21
              Zwalczanie raka światłem musi być bezpieczniejsze
              Choć fotodynamiczna terapia antynowotworowa (PDT - ang. photodynamic
              therapy) jest zdecydowanie mniej inwazyjna i niebezpieczna od
              tradycyjnych metod walki z tymi groźnymi chorobami, to jednak wymaga
              jeszcze wielu badań i modyfikacji, by zasłużyć na miano
              najbezpieczniejszej metody walki z rakiem - donosi "Photochemical &
              Photobiological Sciences".

              "W ostatnich latach fotodynamiczna terapia została zaakceptowana
              jako jedna z metod walki zarówno ze złośliwymi, jak i niezłośliwymi
              chorobami" - przypomina doktor Zheng Huang z AMC Cancer Research
              Center (USA).

              Amerykańsko-francusko-kanadyjski zespół badaczy użył psów do
              przeprowadzenia testów laboratoryjnych z zastosowaniem terapii PDT.
              Ich celem było określenie stopnia wrażliwości tkanek otaczających
              narząd, który poddawany jest leczeniu tą - nowoczesną i uznawaną za
              niemal pozbawioną niebezpiecznych efektów ubocznych - metodą.

              W ramach eksperymentu przeprowadzono symulację leczenia nowotworu
              prostaty za pomocą fotouwrażliwiacza tkanek - Tookad'u (substancji
              nietoksycznej w formie nieaktywnej). Substancję tę podawano do
              chorego narządu tak, by w minimalnym stopniu trafił do innych,
              otaczających prostatę tkanek.

              Kolejnym etapem było naświetlenie chorego miejsca za pomocą
              precyzyjnie skierowanego źródła światła laserowego,
              przekształcającego nieaktywny dotąd Tookad w silnie reaktywny lek.
              Tak aktywowany Tookad blokuje naczynia krwionośne, przez co odcina
              dopływ tlenu i substancji odżywczych do chorych komórek, powodując
              ich śmierć.

              Po przeprowadzonej terapii PDT naukowcy pobrali do analizy próbki
              leczonej tkanki oraz te z bezpośredniej okolicy prostaty. Chcieli
              określić stopień niekontrolowanego zakresu aktywacji Tookadu i
              wielkość zniszczeń, jakie powstały w tym procesie.

              Odkryli, że pomimo dużej ostrożności - zarówno w podawaniu
              nieaktywnego leku, jak i aktywowaniu go światłem laserowym -
              stężenie aktywowanego Tookad'u w otaczających leczone miejsce
              tkankach było zauważalne. Co gorsza, zauważono też negatywne skutki
              zablokowania w tych rejonach naczyń krwionośnych.

              Naukowcy podsumowują, że takie wyniki jednoznacznie wskazują na
              konieczność prowadzenia dalszych badań i poszukiwania metod, które
              pozwolą na lepsze zabezpieczenie zdrowych tkanek leżących w
              najbliższym otoczeniu chorych narządów, które mają zostać poddane
              terapii PDT.

              źródło
              zdrowie.onet.pl/1442874,2056,,,,zwalczanie_raka_swiatlem_musi_byc_bezpieczniejsze,ciekawostki.html
              • emgoro Nowa metoda diagnostyki raka pęcherza 09.10.07, 18:24
                Opracowano nową, ulepszoną metodę wykrywania guzów pęcherza
                moczowego, dzięki czemu możliwe będzie skuteczniejsze leczenie
                pacjentów i zmniejszenie prawdopodobieństwa nawrotów raka -
                informują naukowcy z Holandii na łamach pisma "Nature Clinical
                Practice Urology".

                Alfred Witjes i Jude Douglass z University Medical Centre w Nijmegen
                porównali w swojej publikacji nową metodę z tymi stosowanymi
                tradycyjnie i doszli do wniosku, że nowy sposób może zapewnić lepszą
                i tańszą diagnostykę oraz terapię raka pęcherza.

                Do tej pory rozpoznawanie raka pęcherza nie było nigdy w 100 proc.
                skuteczne. Pomimo wprowadzenia w diagnostyce markerów specyficznych
                dla nowotworów dróg moczowych, ciągle dość często dochodzi do
                nawrotów raka. Zdaniem specjalistów wynika to z faktu, że część
                komórek guza nie zostaje usunięta podczas operacji.

                Metoda o nazwie cytoskopia fluorescencyjna, czyli ulepszone optyczne
                wziernikowanie pęcherza moczowego, pozwala lepiej niż tradycyjna
                cytoskopia z użyciem światła białego, uwidocznić guzy pęcherza. To z
                kolei umożliwia dokładniejsze oczyszczenie pęcherza z komórek
                nowotworu podczas operacji. Badania wykazały, że przy użyciu
                cytoskopii fluorescencyjnej wykrywa się więcej guzów, co pozwala
                zapobiegać nawrotom choroby nowotworowej.

                Naukowcy z Holandii porównali cechy dwóch rodzajów cytoskopii
                fluorescencyjnej (nazywanych HAL i ALA) z tradycyjną cytoskopią przy
                użyciu światła białego. Doszli do wniosku, że cystskopia HAL jest
                lepsza niż ALA do zastosowania u pacjentów z podejrzeniem guzów
                pęcherza. Jest też łatwiejsza w użyciu i znacząco poprawia możliwość
                dokładnego obejrzenia guzów podczas badania.

                Zdaniem autorów pracy, jedynym minusem nowej metody (HAL) jest
                nieznaczny wzrost wyników fałszywie pozytywnych w porównaniu z
                tradycyjną cytoskopią. Niemniej jednak trwają już prace nad
                zmniejszeniem ilości takich błędów i udoskonaleniem metody HAL.

                źródło
                zdrowie.onet.pl/1443552,2056,,,,nowa_metoda_diagnostyki_raka_pecherza,ciekawostki.html
                • emgoro Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka p 10.10.07, 09:40
                  Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka piersi

                  Naukowcy z University of Michigan Health System zidentyfikowali nowy
                  gen, którego mutacja może przyczyniać się do wystąpienia raka
                  piersi. Gen HMMR wpływając na gen BRCA1, powoduje destabilizację
                  materiału genetycznego. Wpływa na podziały komórkowe i inicjuje
                  proces nowotworowy.

                  Wyniki zostały opublikowane w Nature of Genetics. Mutacja w genie
                  HMMR występuje u około 10% populacji (dla porównania mutacja w BRCA1
                  lub w BRCA2 pojawia się u 1 na 300 osób). Badanie rozpoczęło się od
                  analizy genów, których rola w nowotworze piersi jest już udowodniona
                  (BRCA1, BRCA2, ATM, CHEK2). Uzyskano w ten sposób obraz ich
                  współdziałania. Analizowano wpływ tych mutacji na inne geny. Okazało
                  się, że HMMR odgrywa kluczową rolę w powstawaniu raka piersi.
                  Przebadano 923 izraelskie kobiety chorujące na nowotwór piersi i
                  podobną liczbę zdrowych kobiet. Pewne mutacje w genie HMMR wyraźnie
                  korelowały z wystąpieniem nowotworu, niezależnie od
                  współistniejących lub nie mutacji BRCA1/2. Ryzyko wystąpienia
                  nowotworu przed 40 rokiem życia, u kobiety noszącej mutację w HMMR
                  było 2,7 razy wyższe niż u kobiety bez takiej mutacji. Podobne
                  analizy przeprowadzono z udziałem 2475 kobiet chorych na raka piersi
                  i 1918 zdrowych kobiet z Nowego Jorku. Jeśli pacjentka miała tylko
                  jedną kopię zmutowanego genu to ryzyko wystąpienia nowotworu piersi
                  wzrastało o 23%, natomiast oba wadliwe geny zwiększały ryzyko o 46%.
                  U kobiet obciążonych mutacją nowotwór występował średnio 12 miesięcy
                  wcześniej.

                  Powyższe doniesienie rozszerza listę znanych już mutacji
                  odpowiedzialnych za wystąpienie raka piersi. Dokładna identyfikacja
                  genu może umożliwić wczesną diagnostykę, a dodatkowo wyznaczyć nowy
                  kierunek w terapii raka piersi.

                  Źródło: University of Michigan Health System
                  www.ginekolog.pl/mod/news/6238.html?rss=15
    • emgoro Rak piersi - w UE co 6 minut umiera kobieta 05.10.07, 09:53
      Od wielu już lat październik obchodzony jest jako Miesiąc Walki z
      Rakiem Piersi – najczęstszym po raku płuc nowotworem atakującym
      ludzi. Działania, szczególnie intensywnie podejmowane w tym czasie,
      służyć mają poprawie wiedzy na temat sposobów przeciwdziałania tej
      chorobie a także pomocy ludziom, których dotknęła.
      W Unii Europejskiej co 2 minuty wykrywany jest rak piersi u kobiety.
      Co 6 minut jedna z nich umiera. W skali roku daje to zatrważającą
      liczbę 88,5 tys. śmiertelnych ofiar tego najczęściej, po raku płuc,
      atakującego nowotworu. Choroba nie oszczędza także mężczyzn (co rok
      tysiąc z nich przegrywa walkę o życie).

      W ramach akcji „Październik Miesiącem Walki z Rakiem Piersi” w wielu
      miastach Polski odbywają się imprezy uświadamiające konieczność
      profilaktyki nowotworu piersi (organizowane są m. in. bezpłatne
      konsultacje lekarskie i badania USG).

      W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań rocznie.
      Prawie połowa z chorujących umiera. Przyczyną jest zwykle zbyt późne
      wykrycie nowotworu.

      Tymczasem nie każdy guzek jest rakiem, a sama diagnoza nowotworu nie
      jest równoznaczna z utratą piersi a tym bardziej z wyrokiem śmierci.
      Warunkiem ustrzeżenia się przed nowotworem jest jednak wczesne
      wykrycie guzka, co zapewniają odpowiednia wiedza i regularnie
      przeprowadzane badania.


      Jak wygrać z rakiem piersi

      W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań na raka
      piersi rocznie rocznie. Prawie połowa z chorujących umiera... Czy
      musi tak być? Dowiedz się wszystkiego na temat profilaktyki raka
      piersi.
      zdrowie.onet.pl/1442368,2039,0,1,,pazdziernik_miesiacem_walki_z_rakiem_piersi,profilaktyka.html

      źródło: wiadomosci.onet.pl/1617281,16,1,0,120,686,item.html
      • emgoro Komórki płodu mogą chronić przed rakiem piersi 05.10.07, 09:54
        Komórki płodu mogą chronić kobietę przed rakiem piersi
        Komórki płodowe, które nieraz pozostają w organizmie kobiety przez
        długi czas po urodzeniu dziecka, mogą chronić przed zachorowaniem na
        raka piersi - zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat
        zamieszcza najnowszy numer pisma "Cancer Research".

        Od lat wiadomo, że urodzenie dziecka przed 25 rokiem życia obniża
        ryzyko zachorowania na raka piersi w przyszłości. Najnowsze odkrycie
        naukowców z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle
        może częściowo wyjaśniać tę zależność.

        Badacze przetestowali krew pobraną od 82 kobiet, które w przeszłości
        urodziły dziecko. 35 z nich zachorowało na raka piersi.

        We krwi kobiet wolnych od nowotworu znacznie częściej (43 proc.
        grupy), niż u kobiet chorych (14 proc.), wykrywano obecność komórek
        płodu pozostałych po przebytej ciąży. Jak komentują autorzy pracy,
        odkrycie to wskazuje, że komórki płodowe mogą obniżać ryzyko raka
        piersi - prawdopodobnie dlatego, że stanowią źródło komórek
        odporności (limfocytów T, B oraz "naturalnych zabójców")
        trzymających nadzór nad wzrostem nowotworów. We wcześniejszych
        badaniach obserwowano, że u zdrowych kobiet aż 30-70 proc. spośród
        tych komórek odporności może wywodzić się z komórek pozostałych po
        płodzie.

        Zjawisko polegające na obecności komórek płodu w krwiobiegu matki
        jeszcze długo po porodzie nosi nazwę mikrochimeryzmu płodowo-
        matczynego. Jak wynika z dotychczasowych badań, może ono mieć
        zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na organizm matki.

        Wiadomo np., że takie resztkowe komórki płodowe mogą sprzyjać
        naprawie matczynych komórek oraz zapewniać kobiecie ochronę
        immunologiczną. Z drugiej strony, mogą też przyczyniać się do
        rozwoju chorób autoagresywnych - wynikających z agresji układu
        odporności na własne tkanki.

        źródło:
        zdrowie.onet.pl/1442536,2056,,,,komorki_plodu_moga_chronic_kobiete_przed_rakiem_piersi,ciekawostki.html
        • emgoro Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na raka 05.10.07, 09:56




          Szukaj Poczta Onet.pl
          KOBIETA:URODAZDROWIEŻYCIE
          GWIAZDMAGIAGOTOWANIEŚLUBPARTNERSTWODZIECKOKIOSK Start Profilaktyka
          Styl życia Fitness Diety Psychologia Seks Eksperci Ciekawostki
          Blogi




          Ciekawostki


          Inf. własna 2007-10-04 09:00
          Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na nowotwory!
          W dniach 13,14 października oraz 17 i 18 listopada br. w godzinach
          od 10 do 18 w nowootwartym Oddziale Akademii Walki z Rakiem,
          mieszczącym się przy ul. Kasprowicza 16 w Warszawie, organizowane
          będą dni otwarte. Akcja przeznaczona jest dla wszystkich zmagających
          się z chorobą nowotworową i zainteresowanych działalnością Akademii.

          Dzięki bezpłatnemu programowi pomocy psychologicznej dla osób
          walczących z rakiem i ich najbliższych Akademia Walki z Rakiem
          wypełnia istotną lukę na rynku świadczeń zdrowotnych. Bardzo często
          bowiem pacjent zmuszony jest samemu poradzić sobie z własną wiedzą
          na temat diagnozy oraz lękiem, co do dalszych rokowań. To osłabienie
          psychiczne pacjenta znacznie zmniejsza szanse pokonania choroby.

          Więcej na temat działalności Akademii i wiele cennych informacji
          znajdziesz na stronie: www.akademia.swiatlo.org a także pod
          numerami telefonów: (22) 633 98 54 oraz 605 17 38 16.

          źródło:
          zdrowie.onet.pl/1442660,2056,,,,bezplatna_pomoc_psychologiczna_dla_chorych_na_nowotwory,ciekawostki.html
        • emgoro Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka pi 05.10.07, 09:58
          Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka piersi
          Lek stosowany w terapii chorych na alzheimera może zapobiegać
          nawrotom raka piersi - sugerują najnowsze badania brytyjskie, o
          których informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

          Jak przypominają autorzy pracy, u jednej trzeciej kobiet skutecznie
          leczonych na raka piersi, nowotwór ten odnawia się po paru latach.
          Przyczyną tego są komórki rakowe, którym udało się przetrwać terapię.

          Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze prowadzili badania na
          obecnych w złośliwych guzach piersi komórkach macierzystych, które
          są w stanie zapoczątkować wzrost nowego guza, czyli nawrót raka.

          Okazało się, że wzrost tych komórek jest pobudzany przez gen Notch.

          Zdaniem badaczy, odkrycie to rodzi nadzieję na nowe metody terapii
          kobiet z rakiem piersi. Chodzi przede wszystkim o opracowanie leków,
          które działając na gen Notch hamowałyby wzrost wszystkich tych
          komórek raka piersi, którym udało się przeżyć leczenie.

          Jedyny dostępny obecnie lek, który blokuje czynność genu Notch, jest
          stosowany w leczeniu chorych na azlheimera, przypominają naukowcy.
          Gdyby testy tego leku na pacjentkach z rakiem piersi dały pozytywne
          rezultaty, to można by było wdrożyć go do praktyki medycznej
          zaledwie w ciągu kilku lat. W przypadku zupełnie nowego leku proces
          ten zajmuje przeważnie kilkanaście lat. Tak było na przykład z
          innowacyjnym lekiem na raka piersi - herceptyną.

          W przyszłości badacze planują zidentyfikować inne geny, które
          regulują wzrost komórek macierzystych raka piersi. Liczą, że
          zaowocuje to jeszcze skuteczniejszymi metodami leczenia tego
          nowotworu.

          Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na konferencji
          Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, która odbyła się 1
          października w Birmingham.

          źródło
          zdrowie.onet.pl/1442531,2056,,,,lek_na_alzheimera_moze_zapobiegac_nawrotom_raka_piersi,ciekawostki.html
          • emgoro Podstawy leczenia kobiet z rakiem piersi 05.10.07, 09:59
            Nowoczesne terapie i wsparcie psychiczne podstawą leczenia kobiet z
            rakiem piersi
            Aktualne metody terapii pozwalają na wyleczenie 80-90 proc.
            pacjentek z rakiem piersi - zapewniali specjaliści na wtorkowej
            konferencji prasowej w Warszawie. Warunkiem tego jest jednak
            wykrycie raka piersi we wczesnym stadium rozwoju, jak również
            zapewnienie pacjentkom dostępu do opieki i wsparcia psychologa.

            Podczas konferencji zainaugurowano obchody "Października -
            Ogólnopolskiego Miesiąca Walki z Rakiem". Podsumowano również
            dotychczasowe efekty Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego "Rak
            piersi od A do Z".

            Jak przypomniał prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder,
            kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego w Centrum Onkologii w
            Warszawie, co roku w Polsce notuje się 12 tys. nowych zachorowań na
            raka piersi. Jest to ciągle najczęstszy nowotwór złośliwy wśród
            kobiet. Dotyka przede wszystkim pań po 50 roku życia.

            Jak zaznaczył dr Meder, niemal połowa polskich pacjentek z wykrytym
            rakiem piersi umiera, a przyczyną jest to, że guz został u nich
            wykryty za późno. "Tymczasem największe szanse na wyleczenie
            istnieją wówczas, gdy wielkość guza w momencie diagnozy nie
            przekracza 1 cm średnicy" - podkreślił onkolog. W późniejszych
            stadiach komórki rakowe atakują sąsiednie tkanki i rozprzestrzeniają
            się - przez układ limfatyczny i krwiobieg, dając przerzuty m.in. do
            węzłów chłonnych, czy przerzuty odległe - do kości, płuc, wątroby,
            mózgu. W tym stadium tylko 10 proc. pacjentek przeżywa 5 lub więcej
            lat, co jest praktycznie równoznaczne z wyleczeniem choroby.

            Wśród objawów raka piersi, oprócz obecności guzka, dr Meder
            wymienił: wciągnięcie lub zniekształcenie brodawki, wydzielina lub
            krwawienie z niej, zmiany wielkości i kształtu piersi, zmiany skórne
            wokół brodawki, pomarszczenie skóry piersi, owrzodzenie oraz guz w
            dole pachowym.

            Jak zaznaczył dr Meder, aby zwiększyć wczesną wykrywalność raka
            piersi w Polsce trzeba przypominać kobietom, że obserwowały swój
            organizm i w porę wykrywały wszelkie niepokojące sygnały jakie nam
            daje. Ogromną role odgrywa tu również program przesiewowych badań
            mammograficznych.

            Dr Zbigniew Mentrzak podkreślał z kolei, że aby leczenie raka piersi
            dawało jak najlepsze efekty powinno być prowadzone w
            wyspecjalizowanych ośrodkach medycznych, dysponujących zespołem
            specjalistów, w skład którego wchodzi m.in. chirurg,
            chemioterapeuta, radioterapeuta, psycholog i rehabilitant.

            Onkolog podkreślił, że wykrycie raka piersi we wczesnym stadium
            pozwala zastosować leczenie oszczędzające, czyli usunąć ognisko
            nowotworu, a nie całą pierś i wszystkie węzły chłonne. Dużym
            postępem w terapii chorych na raka piersi jest częściowe
            napromienianie chorej piersi, metody pozwalające usuwać tylko
            wartownicze węzły chłonne, a nie wszystkie węzły, metody pozwalające
            na przeprowadzenie jednoczesnej amputacji i rekonstrukcji piersi
            oraz nowe leki na raka dobrane ze względu na biochemiczną
            charakterystykę nowotworu.

            Według psycholog z Centrum Onkologii w Warszawie Marioli Kosowicz,
            pacjenci z chorobą nowotworową potrzebują wsparcia psychologicznego
            praktycznie na każdym etapie choroby - od momentu wykrycia, przez
            okres leczenia przyczynowego, aż po moment, w którym podejmowana
            jest decyzja o leczeniu objawowym, gdyż więcej nie da się już dla
            pacjenta zrobić. Tymczasem, w Polsce dostęp do psychologa mają
            jedynie pacjenci leczący się w nielicznych ośrodkach medycznych w
            dużych miastach.

            "Pacjentom chorym na nowotwór ciągle towarzyszą strach i lęk - przed
            bólem, przed samotnością, przed śmiercią" - powiedziała
            specjalistka. Według niej dane wskazują, że aż 49 proc. pacjentów z
            nowotworami cierpi na depresję; u 42 proc. jest leczonych, ale tylko
            15 proc. skutecznie. Zdaniem psycholog, w przetrwaniu trudnych
            sytuacji pacjentom i ich rodzinom może w dużym stopniu pomóc
            edukacja. "Bez edukacji i wsparcia, chorym bardzo trudno przejść
            przez chorobę nowotworową" - zaznaczyła.

            Jak powiedziała prezes Stowarzyszenia "Amazonek" Warszawa - Centrum,
            Elżbiety Kozik, na tym polu dużą rolę mogą odgrywać organizacje
            pacjentów. "Pacjentki chore na raka piersi doświadczają nieustannie
            lęku przed nawrotami choroby i przerzutami. Zaletą organizacji
            pacjentów, takich jak +Amazonki+ jest właśnie to, że ich członkinie
            wzajemnie udzielają sobie wsparcia psychicznego i dają nadzieję" -
            wyjaśniała Kozik.

            Stowarzyszenie dba też o ciągłą edukację kobiet chorych na raka
            piersi. Z inicjatywy "Amazonek" od 2006 roku realizowany jest
            ogólnopolski program "Rak piersi od A do Z". Jego celem jest
            poszerzanie wiedzy kobiet dotkniętych tą chorobą m.in. na tematy
            związane z możliwościami nowoczesnej terapii, rehabilitacją po
            leczeniu oraz najnowszymi metodami rekonstrukcji piersi.

            W ramach programu zorganizowano dotychczas cykl regionalnych spotkań
            edukacyjnych w 10 największych miastach polskich. Wzięli w nich
            udział specjaliści z całej Polski oraz 2 tys. polskich "Amazonek". W
            2007 roku "Amazonki" obchodzą 20-lecie swojego powstania.

            źródło
            zdrowie.onet.pl/1442249,2056,,,,nowoczesne_terapie_i_wsparcie_psychiczne_podstawa_leczenia_kobiet_z_rakiem_piersi,ciekawostki.html
            • emgoro Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom 05.10.07, 10:00
              Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom
              Dieta o podwyższonej zawartości wapnia wzmacnia kości i może chronić
              je przed przerzutami raka piersi - informuje pismo "Cancer
              Research".

              U około 70 proc. pacjentów z zaawansowanym rakiem piersi występują
              przerzuty nowotworu do kości. Prowadzi to do osłabienia struktury
              kostnej, co powoduje ból i złamania patologiczne. Osłabiona kość
              staje się jeszcze bardziej podatna na przerzuty - to typowe dla
              procesów chorobowych "błędne koło".

              Jak wynika z badań przeprowadzonych na myszach przez naukowców z
              australijskiego ANZAC Research Institute w Concord, niedobór wapnia
              w diecie sprzyja przerzutom raka piersi do kości, natomiast szklanka
              wzbogaconego w wapń mleka może wzmacniać kości i zapobiegać
              przerzutom, w ten sposób wspomagając zasadniczą terapię. Szczególnie
              narażone na przerzuty są starsze kobiety, które przyjmują zbyt mało
              wapnia bądź witaminy D.

              źródło
              zdrowie.onet.pl/1442391,2056,,,,dieta_bogata_w_wapn_moze_zapobiegac_przerzutom,ciekawostki.html
              • platoon11 Rak prostaty: leczyć czy czekać? 11.10.07, 08:24
                zdrowie.onet.pl/1441892,2039,0,1,,rak_prostaty_leczyc_czy_czekac,profilaktyka.html
                • emgoro Dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników 12.10.07, 17:27
                  Niskotłuszczowa dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników
                  Dieta o niskiej zawartości tłuszczu może zmniejszać ryzyka raka
                  jajników u kobiet po menopauzie - informują naukowcy z USA na łamach
                  pisma "Journal of the National Cancer Institute".

                  Ross Prentice wraz z zespołem z Fred Hutchison Cancer Research
                  Center w Seattle analizował dane dotyczące diety kobiet, które
                  przeszły okres menopauzy i zmieniły sposób odżywiania tak, aby
                  obniżyć ilość spożywanych tłuszczy. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy
                  taka zmiana diety wpływa na ryzyko raka jajników oraz endometrium
                  (błony śluzowej wyściełającej macicę) oraz na ryzyko nowotworów
                  ogólnie.

                  Do badań zaklasyfikowano prawie 20 000 kobiet, które stosowały
                  zmodyfikowaną dietę i 30 000 pań na normalnej diecie. Uczestniczki,
                  które stosowały specjalną dietę, poproszono o zmniejszenie spożycia
                  tłuszczy o 20 proc. oraz o spożywanie warzyw i owoców przynajmniej 5
                  razy dziennie, a posiłków zawierających pełne ziarna co najmniej 6
                  razy dziennie. Badania efektów takiego sposobu odżywiania się
                  prowadzono przez 8 kolejnych lat.

                  Naukowcy zaobserwowali, że przez pierwsze cztery lata od rozpoczęcia
                  stosowania diety ryzyko raka jajników nie zmienia się u zdrowo
                  odżywiających się kobiet w porównaniu z grupą kontrolną. Natomiast w
                  kolejnych czterech latach kobiety stosujące niskotłuszczową dietę są
                  zdecydowanie mniej narażone na zachorowanie na raka jajników.

                  Nie zaobserwowano różnic pod względem ryzyka raka endometrium,
                  aczkolwiek ryzyko nowotworów złośliwych w grupie kobiet stosujących
                  dietę było nieznacznie mniejsze.

                  Autorzy pracy planują kolejne badania wpływu zdrowego sposoby
                  odżywiania się na ryzyko zachorowania na nowotwory.

                  źródło
                  zdrowie.onet.pl/1444066,2056,,,,niskotluszczowa_dieta_moze_zmniejszac_ryzyko_raka_jajnikow,ciekawostki.html
                  • emgoro Leki na raka wpływają na układ odpornościowy 15.10.07, 15:43
                    Przy użyciu tzw. inhibitorów deacetylaz histonów, stosowanych m.in.
                    w terapii raka, można zatrzymać nadmierne pobudzenie układu
                    immunologicznego, będące przyczyną wielu problemów takich jak
                    zapalenie jelita czy odrzucanie przeszczepionych organów - informują
                    na łamach pisma "Nature Medicine" naukowcy z USA.
                    Aktywacja układu odpornościowego organizmu zazwyczaj ma na celu
                    walkę ze szkodliwymi bakteriami czy wirusami. Jednak nie zawsze tak
                    jest, bywa też przyczyną chorób autoimmunologicznych, kiedy to układ
                    odpornościowy niszczy własne narządy np. u chorych na toczeń, czy
                    stwardnienie rozsiane. Poza tym, nadmierne pobudzenie układu
                    odporności jest przyczyną alergii i odrzucania przeszczepionych
                    narządów.

                    W najnowszych badaniach Wayne Hancock wraz z zespołem ze Szpitala
                    Dziecięcego w Filadelfii wykazał, że leki o nazwie inhibitory
                    deacetylaz histonów (w skrócie HDI), aktywują komórki odporności
                    tzw. regulatorowe limfocyty T, które z kolei hamują pobudzenie
                    pozostałych składników układu immunologicznego.

                    Podczas badań naukowcy dowiedli, że HDI zmniejszają rozwój zapalenia
                    jelita i zapobiegają odrzucaniu przeszczepów po transplantacji serca
                    i trzustki.

                    Działanie HDI polega na hamowaniu enzymów z grupy deacetylaz
                    histonów. W ten sposób leki te regulują aktywność genów. Stosuje się
                    je podczas regeneracji mięśni, w zapobieganiu przerostowi mięśnia
                    sercowego, leczeniu malarii oraz jako cytostatyki podczas chorób
                    nowotworowych.

                    Odkrycie Hancocka i współpracowników sugeruje, że leki z grupy HDI,
                    które są już zatwierdzone przez Amerykańską Agencję do spraw Leków i
                    Żywności (FDA) do stosowania w terapii raka, mogą być używane
                    również w leczeniu chorób związanych z nadmiernym pobudzeniem układu
                    odpornościowego, w tym chorób autoimmunologicznych takich jak np.
                    stwardnienie rozsiane.

                    źródło
                    wiadomosci.onet.pl/1622839,16,1,0,120,686,item.html
                    • emgoro Życie z białaczką jest możliwe 15.10.07, 15:45
                      Nowoczesne metody terapeutyczne pozwalają wielu chorym na białaczkę
                      całymi latami prowadzić normalne życie. Polacy powinni jednak
                      pamiętać, że warunkiem skutecznego leczenia białaczek, jest ich
                      wczesne wykrywanie, a to umożliwia regularne wykonywanie morfologii
                      krwi - mówili lekarze hematolodzy na piątkowej konferencji prasowej
                      w Warszawie.

                      Zorganizowano ją z okazji obchodzonego w Polsce po raz 6. Dnia
                      Honorowego Dawcy Szpiku.

                      Jak przypomniał prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Konsultant Krajowy
                      ds. Hematologii, białaczki są grupą ponad 100 chorób układu
                      krwiotwórczego. W Polsce co roku wykrywa się 4 tys. nowych
                      zachorowań na białaczkę. Ze względu na tempo rozwoju białaczki
                      dzieli się na ostre i przewlekłe, natomiast ze względu na tkankę, z
                      której się wywodzą - na szpikowe (ze szpiku kostnego) i limfoidalne
                      (z tkanki limfoidalnej, czyli część układu krwionośnego
                      odpowiedzialnego za odporność).

                      Jak ocenił prof. Jędrzejczak, przy obecnym stanie rozwoju medycyny
                      wielu chorych z wykrytą białaczką może żyć normalnie przez długi
                      czas. Na przykład jeszcze przed 1995 roku pacjenci z przewlekłą
                      białaczką szpikową przeżywali 3-5 lat od momentu wykrycia choroby, a
                      obecnie - kilkanaście lat i dłużej.

                      Jedna z przyczyn tego stanu rzeczy jest ogromny postęp, jaki dokonał
                      się w dziedzinie przeszczepów szpiku. Ta grupa metod jest obecna na
                      świecie od początku lat 70., a w Polsce - od połowy lat 80., ale
                      ciągle się rozwija, a jednocześnie spada jej toksyczność dla
                      pacjentów.

                      Według prof. Jerzego Hołowieckiego ze Śląskiego Uniwersytetu
                      Medycznego, Konsultanta Regionalnego ds. Hematologii w Polsce
                      rocznie wykonuje się średnio ponad 800 przeszczepów szpiku. Jest to
                      ponad 130-krotny wzrost w ciągu ostatnich 17 lat - w 1989 roku
                      takich przeszczepów wykonano 6, a w roku 2007 - 854. Pomimo tego,
                      wskaźnik liczby transplantacji szpiku w Polsce jest jednak
                      dwukrotnie niższy niż w przodujących krajach Europy. Zdaniem prof.
                      Hołowieckiego, dobrze by było, gdyby w najbliższym czasie wzrósł on
                      przynajmniej o połowę.

                      Tymczasem w ostatnich latach obserwuje się spowolnienie wzrostu
                      liczby przeszczepów szpiku. Prof. Hołowiecki uważa, że jedną z
                      istotnych przyczyn tego stanu rzeczy jest niezmienna od kilku lat
                      wysokość funduszy, jakie Ministerstwo Zdrowia otrzymuje na ten cel.
                      Na świecie rosną jednak ceny nowych technologii, leków oraz koszty
                      pozyskiwania szpiku od dawców zagranicznych. Poza tym w ostatnim
                      czasie obserwuje się odpływ hematologów wyspecjalizowanych w
                      przeszczepach szpiku za granicę, głównie do Wielkiej Brytanii i
                      Skandynawii. Ostatecznie, może to - zdaniem hematologa - doprowadzić
                      do zwiększenia liczby pacjentów oczekujących na znalezienie dawcy.

                      Pozyskiwanie potencjalnych dawców szpiku jest jednym z podstawowych
                      celów działalności Fundacji Urszuli Jaworskiej. Jak ocenia
                      założycielka tej fundacji - Urszula Jaworska, która w 1997 roku z
                      powodu białaczki jako pierwsza w Polsce przeszła przeszczep szpiku
                      od niespokrewnionego dawcy, problemem nie jest pozyskiwanie
                      ochotników do oddania szpiku, ale brak pieniędzy na przebadanie tych
                      osób. Do tej pory fundacja znalazła 30 tys. ochotników, z czego
                      przebadała 12 300, na przebadanie pozostałej grupy brakuje jej ok.
                      6,3 mln złotych.

                      Choć przeszczepianie szpiku może - w zależności od rodzaju białaczki
                      i jej przebiegu - przedłużać remisję choroby, jak również dawać
                      całkowite wyleczenie, nawet w przypadku 80 proc. pacjentów, to nie
                      wszyscy chorzy mogą korzystać z tej metody. Według prof.
                      Jędrzejczaka, przeciwwskazaniem do tej transplantacji może być
                      podeszły wiek, czy inne choroby towarzyszące. U części pacjentów
                      alternatywą dla przeszczepów mogą być nowoczesne leki. Trzeba jednak
                      pamiętać, że nie działają one u wszystkich chorych, ale bardzo
                      specyficznie - zależnie od typu białaczki.

                      Jak podsumował prof. Jędrzejczak, aby leczenie białaczki przyniosło
                      jak najlepsze efekty, choroba musi być wykryta wcześnie. Dlatego tak
                      ważne jest wykonywanie regularnych badań krwi, podkreślił hematolog.

                      źródło
                      zdrowie.onet.pl/1444748,2056,,,,zycie_z_bialaczka_jest_mozliwe,ciekawostki.html
                      • emgoro Szczepionką w raka 15.10.07, 15:48
                        LUBELSCY NAUKOWCY OD KILKU LAT PROWADZĄ NOWATORSKIE BADANIA

                        Lekarze z lubelskiej Akademii Medycznej pracują nad szczepionką na
                        raka. Choć to wciąż eksperymentalna metoda leczenia, zastosowano ją
                        u kilkudziesięciu pacjentów z zaawansowaną przewlekłą białaczką
                        limfatyczną, rakiem płuca, jajnika i nerki. U niektórych osiągnięto
                        stabilizację choroby nowotworowej.

                        – Zastosowanie szczepionki przeciwnowotworowej w przypadku raka
                        jajnika dało obiecujące wyniki – podkreśla prof. Jan Kotarski,
                        kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Akademii Medycznej w
                        Lublinie. – A trzeba pamiętać, że szczepionka podawana była
                        pacjentkom w bardzo zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Po
                        wyczerpaniu możliwości leczniczych dostępnych medycynie.

                        Naukowcy z lubelskiej AM od kilku już lat prowadzą badania nad
                        szczepionką przeciwko rakowi z wykorzystaniem komórek
                        dendrytycznych. Jako pierwsi w Polsce podjęli się tych badań i dziś
                        są najbardziej liczącym się w tej materii ośrodkiem. Nie tylko w
                        Polsce, ale również poza granicami naszego kraju. Na zakończone
                        właśnie w Lublinie sympozjum naukowe poświęcone immunoterapii
                        przyjechał z USA prof. Martin Cannon, który prowadzi tożsame z
                        lubelskimi badania. Badania nad szczepionkami przeciwnowotworowymi
                        są rozwijane bowiem na całym świecie. Stworzenie skutecznej
                        szczepionki przeciwrakowej jest celem poszukiwań w ponad 10 wielkich
                        ośrodkach badawczych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

                        Lubelski Zakład Immunologii Klinicznej, kierowany przez profesora
                        Jacka Rolińskiego, prowadzi badania we współpracy z niemieckimi
                        uczonymi z Uniwersytetu w Ulm. Tworzone przez nich szczepionki
                        terapeutyczne nie są uniwersalne, lecz tworzone dla konkretnego
                        chorego.

                        – By je stworzyć, musimy pobrać z organizmu pacjenta chorego na raka
                        jego komórki nowotworowe, a z jego krwi obwodowej komórki
                        dendrytyczne. Bo właśnie komórki dendrytyczne mają tę unikalną
                        właściwość, że potrafią najskuteczniej pokazać limfocytom z układu
                        odpornościowego komórki nowotworowe, które należy zniszczyć. Ta
                        szczepionka, podobnie jak w przypadku wszelkich szczepionek, ma
                        wywołać reakcję układu immunologicznego i pobudzić go do
                        zwalczenia „wrogich” komórek – mówił w Kurierze prof. Roliński,
                        wyjaśniając prowadzone przez siebie badania.

                        Szczepionkę podaje się choremu drogą tradycyjną, dożylną czy wprost
                        do guza. Naukowcy z Zakładu Immunologii razem z lekarzami wielu
                        lubelskich klinik przygotowali szczepionki dla kilkudziesięciu
                        chorych. U części z nich uzyskali odpowiedź kliniczną w postaci
                        stabilizacji choroby nowotworowej, zmniejszenia masy guza,
                        wydłużenie czasu przeżycia. Jednak u części chorych brak było
                        odpowiedzi na podaną szczepionkę.

                        – To wciąż jest eksperymentalna metoda leczenia, nie chcielibyśmy
                        rozbudzać nadziei ciężko chorych ludzi. Jeszcze musimy wiele się
                        nauczyć, pokonać wiele barier – podkreślają lekarze.

                        źródło
                        www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-44960.html
                        • emgoro Wariant genu zwiększa ryzyko raka jelita grubego 17.10.07, 11:54
                          Popularny wariant genu SMAD7 jest związany ze zwiększonym ryzykiem
                          zachorowania na raka jelita grubego - informują naukowcy z Wielkiej
                          Brytanii na łamach pisma "Nature Genetics".
                          Richard Houlston i Ian Tomlinson wraz z zespołem z Instytutu Badania
                          Raka w Sutton przeprowadzili badanie genomu w celu znalezienia genów
                          potencjalnie związanych z ryzykiem raka jelita grubego.

                          Przeanalizowali ponad 500, 000 wariantów genów różniących się budową
                          pojedynczych nukleotydów u kilku tysięcy osób z rodzinnym
                          obciążeniem nowotworem jelita grubego oraz u zdrowych osób.

                          Badacze odkryli, że trzy warianty genu SMAD7 są związane ze
                          zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego. Gen SMAD7 koduje białko
                          wewnątrzkomórkowe, które hamuje ścieżkę sygnałową umożliwiającą
                          przekazywanie sygnału pomiędzy komórkami wielu tkanek, między innymi
                          w okrężnicy.

                          Pomimo, że różnice w budowie nukleotydowej genu SMAD7 umiarkowanie
                          zwiększają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, są
                          odpowiedzialne za około 15proc. wszystkich przypadków zachorowań na
                          ten rodzaj nowotworu w całej populacji, podsumowują autorzy pracy.

                          źródło
                          wiadomosci.onet.pl/1624524,16,1,0,120,686,item.html
                          • emgoro 18F-DG PET/CT a rak jelita grubego i odbytnicy 17.10.07, 12:00
                            W październikowym numerze World Journal of Gastroenterology
                            przedstawiono wyniki badania przydatności PET/CT w wykrywaniu
                            nawrotów i przerzutów raka jelita grubego (CRC). Autorzy chińscy
                            przeanalizowali retrospektywnie grupę 68 pacjentów zoperowanych z
                            powodu CRC pomiędzy sierpniem 2004 a 2006 roku. W badanej grupie
                            było 48 mężczyzn i 20 kobiet. Po zobrazowaniu metodą PET/CT
                            nawrót/przerzuty potwierdzono w ponad 82% (56/68), przy czym w
                            PET/CT wykryto więcej zmian niż tylko w CT lub ultrasonografii (30%,
                            17/56).

                            Rak jelita grubego przy użyciu tradycyjnych metod tj. USG, CT lub
                            MRI jest wykrywany dopiero, gdy guz osiąga duże rozmiary. PET/CT
                            umożliwia wykrycie zaburzonego metabolizmu glukozy w tkance
                            nowotworowej, możliwe jest przy tym przebadanie całego ciała w
                            trakcie jednego badania. W cytowanym badaniu na podstawie PET/CT
                            zmodyfikowano leczenie u 11 pacjentów (16%, 11/68). W 3 przypadkach
                            wykryto przerzuty w wątrobie lub płucach, co umożliwiło
                            przeprowadzenie leczenia chirurgicznego, w 6 przypadkach wykryto
                            rozsiane zmiany przerzutowe i odstąpiono od leczenia chirurgicznego,
                            kwalifikując pacjentów do chemioterapii.

                            Pomimo wyższych kosztów diagnostyki, badanie wykazało przewagę 18F-
                            DG PET/CT nad klasyczną CT oraz USG w diagnostyce obrazowej
                            nawrotów/przerzutów raka jelita grubego i odbytnicy.

                            źródło:
                            www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6251.html?rss=12
                            • emgoro Geny, które przedłużają życie i chronią przed raki 17.10.07, 15:58
                              Geny, które przedłużają życie i chronią przed rakiem.
                              Jak wykazały badania przeprowadzone na nicieniu Caenorhabditis
                              elegans, działając na niektóre geny można jednocześnie spowalniać
                              proces starzenia i chronić przed nowotworami - informuje
                              pismo "Nature Genetics".

                              O Caenorhabditis elegans zaczęło być głośno w roku 1993, gdy doktor
                              Cynthia Kenyon odkryła, że zmiana w jednym genie (zwanym daf-2)
                              przedłuża życie tego robaka dwukrotnie. Po raz pierwszy dowiodła
                              wpływu poszczególnych genów na długość życia i tego, że da się
                              regulować działanie owych genów.

                              Teraz profesor Kenyon wraz z innymi naukowcami z University of
                              California w San Francisco wykazała (stosując między innymi technikę
                              interferencji RNA), że działanie kilkunastu genów jednocześnie
                              przedłuża życie i spowalnia wzrost nowotworów.

                              Wiele genów robaka ma swoje odpowiedniki u ludzi, możliwe więc, że
                              nowe leki zapewnią nam kiedyś dłuższe i wolne od nowotworów życie.
                              Na razie osoba w wieku 65 lat jest 100-krotnie bardziej narażona na
                              choroby nowotworowe niż 35-latek.

                              źródło
                              zdrowie.onet.pl/1445445,2056,,,,geny_ktore_przedluzaja_zycie_i_chronia_przed_rakiem,ciekawostki.html
                              • emgoro Nowe markery oporności raka piersi na trastuzumab 17.10.07, 16:01
                                Nowe genetyczne markery oporności raka piersi na trastuzumab

                                Trastuzumab, monoklonalne przeciwciało stosowane w leczeniu
                                pacjentek z rakiem piersi, wykazującym nadekspresję białka HER2,
                                jest skuteczny mniej więcej w połowie przypadków. Badacze z The
                                Netherlands Cancer Institute donoszą na łamach październikowego
                                wydania Cancer Cell o identyfikacji markerów oporności na
                                trastuzumab.

                                Badacze zidentyfikowali gen supresorowy PTEN jako modulatora
                                wrażliwości na trastuzumab, w linii komórkowej raka piersi. Jest to
                                zgodne z wcześniejszymi badaniami, w których aktywność PTEN
                                korelowała z opornością na trastuzumab. Utrata aktywności PTEN
                                powoduje hiperaktywację szlaku PI3K; nieprawidłowa aktywacja tego
                                szlaku ma miejsce w wielu pierwotnych rakach piersi i może zachodzić
                                także w wyniku mutacji aktywujących genu PIK3CA. Naukowcy zbadali
                                więc, czy aktywność szlaku PI3K, określana przez mutacje aktywujące
                                PIK3CA, lub zaburzona ekspresja PTEN były czynnikami predykcyjnymi
                                odpowiedzi na trastuzumab. W wyniku takiej połączonej analizy
                                możliwa była identyfikacja dwukrotnie większej liczby pacjentek o
                                podwyższonym ryzyku progresji choroby niż przy wyłącznej analizie
                                PTEN. Łączna analiza powyższych biomarkerów wykazała statystycznie
                                znamienną i istotną przewagę.

                                Badacze podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na kliniczne
                                wykorzystanie ich odkrycia. Jednak obiecująca jest sama metodyka
                                badania – połączona analiza RNAi in vitro oraz materiału tkankowego
                                od konkretnego pacjenta. Takie rozszerzone badanie pozwala też na
                                głębsze zrozumienie mechanizmów oporności w odniesieniu do
                                konkretnych chorych.

                                Źródło:
                                www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6255.html?rss=12
                                • emgoro Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa 18.10.07, 22:18
                                  Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa
                                  Zestaw do wykrywania nowotworów, wielkości karty kredytowej, mógłby
                                  pomóc w rozpoznawaniu raka pęcherza, płuca i szyjki macicy.

                                  Opracowana przez naukowców z St. Andrews University technologia może
                                  trafić do gabinetów lekarskich w ciągu dekady, zmniejszając
                                  zapotrzebowanie na kosztowne i czasochłonne analizy laboratoryjne.
                                  Do badania wystarczałaby kropelka krwi, rozmazana na takiej "karcie"
                                  wyposażonej w miniaturowe lasery i detektory. Cały zestaw byłby
                                  wprowadzany do większej maszyny odczytującej wynik.

                                  Przy masowej produkcji miniaturowe zestawy do badania byłyby bardzo
                                  tanie i przeznaczone do jednorazowego użytku.

                                  źródło
                                  zdrowie.onet.pl/1445583,2056,,,,wykrywacz_nowotworow_jak_karta_kredytowa,ciekawostki.html
                                  • emgoro Dwa przeciwciała w jednym 22.10.07, 11:36
                                    Dzięki nowej technologii można będzie połączyć ze sobą dwa lub
                                    więcej przeciwciał monoklonalnych, co może znaleźć zastosowanie w
                                    leczeniu wielu chorób - poinformowała firma Abbott.
                                    Przeciwciała (immunoglobuliny) to specyficzna klasa białek
                                    odpornościowych, które wiążą się na przykład z wirusem, powierzchnią
                                    bakterii czy cząsteczką jadu węża. Istnieją techniki, które
                                    pozwalają produkować wiele jednakowych przeciwciał, skierowanych
                                    przeciwko określonemu antygenowi - na przykład substancji
                                    występującej tylko w komórkach określonego nowotworu. Takie
                                    identyczne, "masowo" wytwarzane przez sklonowane limfocyty B
                                    przeciwciała nazywane są monoklonalnymi (mABS).

                                    Opracowana przez pracujących dla firmy Abbott naukowców technologia
                                    pozwala łączyć funkcje i właściwości dwóch lub większej liczby
                                    przeciwciał monoklonalnych w ramach jednej, posiadającej właściwości
                                    lecznicze molekuły o angielskiej nazwie "dual-variable domain Ig"
                                    (DVD-Ig). Powinno to umożliwić rozwój nowych leków działających na
                                    molekuły chorobotwórcze - stosowanych w leczeniu raka, chorób
                                    autoimmunologicznych i innych schorzeń wywoływanych przez wiele
                                    czynników chorobotwórczych - chociażby reumatoidalnego zapalenia
                                    stawów.

                                    źródło
                                    wiadomosci.onet.pl/1626542,16,1,0,120,686,item.html
                                    • emgoro Życie z wyrokiem 22.10.07, 11:53
                                      Coraz więcej Polaków choruje na raka
                                      Średnio co sześć minut ktoś w Polsce umiera na chorobę nowotworową.
                                      Wciąż przegrywamy tę walkę, ale jest nadzieja, że kiedyś to się
                                      zmieni.

                                      Słupki "zachorowalności" idą w górę, wskaźniki "umieralności" prawie
                                      pokrywają się z ilością wykrytych przypadków. Dlaczego na raka
                                      choruje teraz trzy razy więcej Polaków niż czterdzieści lat temu?
                                      Dlaczego wciąż, mimo postępów medycyny, większość tych ludzi umiera?
                                      Co zrobić, by to się zmieniło?

                                      Statystyka, czyli dłużej żyjemy – częściej chorujemy

                                      Boimy się raka. Dlatego, że w wielu wypadkach kończy się śmiercią.
                                      Dlatego, że nie wiemy, jak się przed nim ustrzec. Dlatego, że tak
                                      wielu ludzi na niego choruje. I dlatego, że medycyna wciąż wydaje
                                      się wobec niego bezradna.

                                      – Aż tak bezradni nie jesteśmy. W leczeniu wielu chorób
                                      nowotworowych zrobiliśmy duże postępy. Udaje się wyleczyć na
                                      przykład 40 procent kobiet, u których wykryto raka piersi. Jeszcze
                                      większy jest odsetek wyleczonych z nowotworu dzieci. Statystyki
                                      psują jednak te raki, które we wczesnym stadium rozwijają się prawie
                                      bezobjawowo: rak płuc, wątroby, trzustki. Średnia długość życia
                                      pacjenta, u którego wykryto raka płuc, to zaledwie sześć i pół
                                      miesiąca. A rak płuc to ponad jedna czwarta wszystkich chorób
                                      nowotworowych u mężczyzn – tłumaczy prof. Brunon Zemła, kierownik
                                      Zakładu Epidemiologii Nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach.

                                      Paradoksalnie na pogorszenie statystyk wpływa również to, że w
                                      ostatnich kilkunastu latach znacznie wydłużyła się średnia długość
                                      życia Polaków. Dawniej wielu ludzi, którzy potencjalnie mogli
                                      zachorować na raka, po prostu umierało wcześniej na inne choroby. Bo
                                      rak rozwija się długo, czasem kilkadziesiąt lat.

                                      Profilaktyka pierwotna, czyli jak uniknąć raka

                                      W naszych rękach jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
                                      Uczeni twierdzą, że aż 80 procent przypadków nowotworów złośliwych
                                      powodują nawyki środowiskowe: palenie papierosów, picie alkoholu,
                                      niewłaściwa dieta. Przede wszystkim palenie.

                                      – Dlatego niezwykle ważna jest profilaktyka. Starego palacza trudno
                                      przekonać, żeby przestał palić, ale próbujemy dotrzeć do szkół. A
                                      tam dzieją się szokujące rzeczy. Pali coraz więcej dziewcząt, w
                                      niektórych klasach więcej niż chłopców – mówi prof. Zemła.

                                      Profesor wyciąga kolejne badania statystyczne. Na przykład w 2004
                                      roku na raka płuc w województwie śląskim zachorowało aż o 5,7
                                      procent więcej kobiet niż w 2003. – Jeśli ta tendencja się utrzyma,
                                      to wkrótce rak płuc stanie się najczęstszym nowotworem u kobiet –
                                      mówi.

                                      Profilaktyka wtórna, czyli jak wyleczyć raka

                                      – Byłem niedawno w Australii. Zaszokował mnie lament tamtejszych
                                      lekarzy, jaki podnieśli, gdy na kontrolne badania przesiewowe
                                      zgłosiło się 97 procent osób. Lamentowali, że trzy procent
                                      zlekceważyło badanie. A co my mamy powiedzieć, gdy czasem na
                                      mammografię zgłasza się mniej niż 50 procent kobiet? – opowiada
                                      prof. Zemła.

                                      Badania zdrowych osób w tzw. grupach ryzyka nazywa się profilaktyką
                                      wtórną. To ogromna szansa wykrycia raka we wczesnym stadium. – Na
                                      tym polega przewaga niektórych krajów nad nami. My potrafimy
                                      wyleczyć 40 procent kobiet z rakiem piersi, a Norwegowie 60 procent,
                                      właśnie dlatego że częściej udaje im się wcześnie wykryć chorobę –
                                      tłumaczy prof. Zemła.

                                      Lekarze zalecają zaszczepienie się przeciwko wirusowemu zapaleniu
                                      wątroby typu B, a także uczestniczenie w badaniach przesiewowych
                                      wykrywających raka szyjki macicy (kobiety powyżej 25 lat), piersi
                                      (kobiety powyżej 50 lat), jelita grubego (kobiety i mężczyźni
                                      powyżej 50 lat).

                                      – Wcześnie wykryty rak jest uleczalny. Życie z rakiem wcale więc nie
                                      musi oznaczać życia z wyrokiem śmierci – podkreśla prof. Zemła.

                                      Co to jest rak

                                      Nowotwór polega na niekontrolowanym przez organizm dzieleniu się
                                      komórek. Powstają zwyrodniałe komórki, które nie tworzą normalnych
                                      tkanek. Nowotwór może powstać w prawie każdej części ciała.
                                      Większość nowotworów ma postać łagodną. Tworzy się guz, który
                                      wystarczy usunąć by wrócić do zdrowia. Niektóre nowotwory, nazywane
                                      złośliwymi, dają jednak tzw. przerzuty w innej części organizmu.
                                      Dzieje się tak wtedy, gdy zdegenerowane komórki odrywają się od guza
                                      i są przenoszone z krwią. Nowotwory złośliwie stanowią ogromne
                                      zagrożenie dla życia. Jednym z nich jest rak. Potocznie tym
                                      określeniem nazywa się wszystkie nowotwory złośliwe.

                                      Pierwszym objawem nowotworu mogą być:

                                      - niebolesny, twardy guzek
                                      - niegojące się owrzodzenie
                                      - nowe znamię na skórze, zwłaszcza zmieniające barwę lub kształt
                                      - trwająca tygodniami chrypka lub kaszel
                                      - krwawienie (z wyjątkiem regularnego miesięcznego u kobiet)
                                      - brak apetytu, spadek wagi ciała

                                      źródło: wiadomosci.onet.pl/1443361,2677,2,kioskart.html
    • emgoro Terapia koktajlowa część 2 22.10.07, 11:58
      na wcześniejszym etapie kuracji lapatinib, jest kolejną szansą.
      Dzięki temu mija poczucie bezsilności.

      Byłoby oczywiście idealnie, gdyby już na samym początku choroby
      wiedzieć, jak skuteczna będzie kuracja i którą opcję leczenia
      wybrać, by uzyskać najlepsze efekty. Zdaniem prof. Jacka Jassema z
      Akademii Medycznej w Gdańsku, który jako jedyny Polak rozpoczyna
      właśnie kadencję przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych ASCO,
      wciąż wielu pacjentów trzeba leczyć bez absolutnej pewności, że to
      postępowanie słuszne: – Niemal każda kobieta po usunięciu guza
      piersi otrzymuje leczenie bez względu na to, czy są przerzuty w
      węzłach chłonnych, czy ich nie ma. A wiadomo, że część nie będzie
      miała nawrotu choroby.

      Walka układem

      Aby sprawdzić, które pacjentki wymagają leczenia i jakie cytostatyki
      w zależności od molekularnej specyfiki nowotworu są
      najskuteczniejsze, ruszają finansowane przez Unię Europejską badania
      MINDACT. Tworzenie tego typu profili molekularnych u konkretnych
      pacjentów jest już realizowane w przypadku raka płuca, choć sceptycy
      wskazują na niedoskonałość oznaczeń, które nie dają do końca pewnych
      wyników. Nie zważając na to, jedna z amerykańskich firm
      diagnostycznych oferuje już test o nazwie Oncotype DX, dzięki
      któremu kobiety z rakiem piersi w wieku pomenopauzalnym mogą się
      dowiedzieć, czy oprócz leczenia hormonalnego powinny poddać się
      chemioterapii. Wystarczy przekazać do badania genetycznego zatopiony
      w parafinie fragment swojego guza (płacąc ok. 3 tys. dol.), by
      oszacować ryzyko nawrotu choroby. Firma wykonująca test zdobyła dla
      niego patent, ale nie może pochwalić się błogosławieństwem
      międzynarodowych gremiów naukowych, które czekają na weryfikację
      wyników tego rodzaju badań w dłuższym czasie.

      Innym niezwykle ciekawym kierunkiem stają się poszukiwania
      szczepionek na raka. Co prawda przełom jest odległy, ale prof. Jacek
      Jassem – zaangażowany w badania nad szczepionką na raka płuc – jest
      tą koncepcją poruszony: – W 1980 r. doktoryzowałem się z immunologii
      nowotworów i nasza wiedza była wtedy dość toporna. Teraz wkraczamy w
      erę swoistych szczepionek, które stymulują naturalne siły obronne
      ustroju do wytwarzania przeciwciał skierowanych przeciwko konkretnym
      antygenom obecnym w komórce rakowej.

      Czas pokaże, czy to kierunek słuszny. Jeśli tak, rzeszom pacjentów
      przybędzie nowy sojusznik w ich trudnej walce z nowotworami – własny
      układ odporności.

      źródło: wiadomosci.onet.pl/1417732,242,1,kioskart.html
      wiadomosci.onet.pl/1417732,242,2,kioskart.html
      • emgoro Nowy test ułatwia wykrywanie raka szyjki macicy 25.10.07, 10:11
        Nowy, tzw. podwójny test, pozwala bardzo wcześnie wykryć zagrożenie
        rakiem szyjki macicy, co zmniejsza ryzyko zachorowania na ten
        nowotwór.
        W Szwecji ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych z udziałem 12 500
        kobiet w wieku 32 - 38 lat. Jak powiedział kierujący programem
        badawczym prof. Joakim Dillner z Uniwersytetu w Lund, wśród badanych
        przy pomocy nowego testu odkryto o 50 proc. więcej przypadków
        zagrożenia chorobą niż u kobiet, wobec których stosowano powszechnie
        używane testy.

        Dotychczas stosowane metody opierają się na ocenie wyłącznie komórek
        pobranych z szyjki macicy. Nowy test jednocześnie sprawdza stan
        komórek pacjentki oraz wykrywa obecność wirusa HPV (Human
        papillomavirus), który sprzyja pojawieniu się nowotworu. Stąd
        potoczna nazwa - test podwójny. Wczesne wykrycie pozwala powstrzymać
        zmiany powodowane przez wirusa.

        O wynikach badań informuje czwartkowy dziennik "Upsala Nya Tidning".
        Naukowcy ostrzegają na jego łamach przed poważnymi a niepotrzebnymi
        stresami zagrażającymi kobietom u których nowy test wykaże obecność
        wirusa HPV. Pojawienie się wirusa nie jest bowiem równoznaczne z
        powstawaniem nowotworu.

        Dlatego zdaniem prof. Joakima Dillnera, stosowanie podwójnego testu
        winno być ograniczone jedynie do kobiet w wieku powyżej 30 lat. U
        kobiet młodszych wirus HPV pojawia się stosunkowo często a następnie
        znika.

        źródło:
        wiadomosci.onet.pl/1626535,16,nowy_test_ulatwia_wykrywanie_rak
        a_szyjki_macicy,item.html
        • emgoro Jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów? 25.10.07, 10:14
          Naukowcy tłumaczą, jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów
          Uśmiercając duże ilości zdrowych komórek w organizmie, a
          oszczędzając komórki zmutowane wirusy mogą przyczyniać się do
          rozwoju nowotworów złośliwych - o teorii naukowców amerykańskich
          informuje pismo "PLoS ONE".

          Dotychczas infekcje wirusowe powiązano z ryzykiem niektórych
          ludzkich nowotworów, takich jak mięsaki, raki gardła, wątroby,
          szyjki macicy, pewne postacie chłoniaków.

          Naukowcy od lat proponują różne mechanizmy na wyjaśnienie tego
          związku. Jedna ze starszych teorii głosi, że pod wpływem materiału
          genetycznego wirusa komórki zaczynają się dzielić w niekontrolowany
          sposób, co prowadzi do rozwoju raka. Podejrzewa się też, że niektóre
          z wirusów mogą stwarzać warunki do wzrostu nowotworów wywołując
          przewlekłe stany zapalne.

          Z najnowszej pracy dr Preeta M. Chaudhary'ego z Uniwersytetu w
          Pittsburgu wynika, że wirusy mogą się również przyczyniać do raka w
          bardziej pośredni sposób.

          Zdaniem badacza, wirus może nadmiernie niszczyć zdrowe komórki, a
          oszczędzać istniejące w organizmie klony komórek zmutowanych,
          posiadających cechy nowotworowe. Dzięki temu, wadliwe komórki,
          normalnie eliminowane, mogą bez przeszkód powielać się i rozwijać,
          przyczyniając się do rozwoju nowotworu. Innymi słowy, w rozwoju raka
          wirusy mogą odgrywać rolę zbliżoną do tej, jaką odgrywa naturalna
          selekcja w toku ewolucji.

          Według tej teorii, raka można by porównać do mitycznego ptaka
          Feniksa, który odradza się z popiołów - w tym wypadku z popiołów
          zdrowych komórek, wyjaśnia dr Chaudhary.

          Badacz doszedł do takich wniosków na podstawie badań nad komórkami
          zakażonymi herpeswirusem wywołującym mięsaka Kaposi'ego (KSHV). Jest
          to złośliwy nowotwór wywodzący się z komórek naczyń krwionośnych,
          który rozwija się przeważnie u osób z osłabioną odpornością.

          Zaobserwowano, że wirus nie niszczył komórek, które z powodu mutacji
          miały podwyższoną aktywność genu K13. Zakażenie wirusem powodowało w
          nich natomiast wzrost produkcji dwóch białek, które przyczyniają się
          do wzrostu raka. Z kolei normalne komórki z prawidłową aktywnością
          genu K13 ginęły pod wpływem zakażenia wirusowego.

          "Nasza teoria, jeśli tylko zostanie potwierdzona w przyszłych
          badaniach, może pomóc w zrozumieniu mechanizmów rozwoju nowotworów
          złośliwych, jak również w rozwoju nowych skutecznych metod ich
          prewencji i leczenia" - podsumowuje dr Chaudhary.

          źródło
          zdrowie.onet.pl/1446892,2056,,,,naukowcy_tlumacza_jak_wirusy_moga_sie_przyczyniac_do_nowotworow,ciekawostki.html
          • emgoro Zagrożenie utrzymuje się przez 25 lat! 29.10.07, 13:08
            Po zakończeniu analizy danych ze szwedzkiego rejestru narodowego
            naukowcy stwierdzili, że u kobiet, u których stwierdzono stan
            przednowotworowy, zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu szyjki macicy
            i pochwy istnieje aż przez 25 lat (British Medical Journal).

            W przypadku pań, u których występowały dysplazje dużego stopnia,
            ryzyko wystąpienia któregoś z dwóch wymienionych wyżej nowotworów
            jest 2-krotnie wyższe niż w populacji generalnej. Badania kontrolne
            po zakończeniu leczenia powinny więc być kontynuowanie nie przez 5
            czy 10 lat, jak to się praktykuje w większości krajów europejskich,
            lecz właśnie przez 25 lat - podkreśla szef zespołu, dr Björn
            Strander ze Szpitala Uniwersyteckiego Sahlgren.

            Większość przypadków nowotworów szyjki macicy to skutek działania
            przenoszonego drogą płciową wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV).
            Wśród kobiet to drugi pod względem częstości występowania nowotwór
            (po nowotworach piersi). Nowotwory pochwy są dużo rzadsze.

            W szwedzkim studium posłużono się danymi z National Swedish Cancer
            Register. Dotyczyły one ponad 132 tys. kobiet i obejmowały okres
            między 1958 a 2002 rokiem. U wszystkich tych pań postawiono diagnozę
            raka przedinwazyjnego, czyli carcinoma in situ (CIS). Oznacza to, że
            w komórkach nabłonka płaskiego szyjki macicy widoczne były nasilone
            zmiany atypowe. Nieprawidłowo zbudowane komórki zajmowały całą
            grubość nabłonka, ale nie przekraczały błony podstawnej. Leczenie
            wymagało interwencji chirurgicznej.

            Ponad rok po zakończeniu terapii (nawet jeśli zmieniona chorobowo
            tkanka została usunięta) 881 Szwedek zachorowało na raka szyjki
            macicy, a 111 na nowotwór pochwy. Wysokie ryzyko utrzymuje się więc
            i nie spada przez długi czas. Zachorowania to, wg badaczy, skutek
            braku kontroli.

            Nie sprawdzano, czy wymazy (cytologia) oraz testy DNA stanowią
            najlepsze metody skryningu raka szyjki macicy. Będzie to przedmiotem
            przyszłych badań.

            źródło: kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_4713.html
            • emgoro Nowy wirus do zabijania komórek nowotworowych 29.10.07, 13:11
              Jedną z metod leczenia chorych na raka jest stosowanie wirusów,
              które zakażają i niszczą tylko komórki nowotworowe, nie zabijając
              przy tym zdrowych komórek. W swojej najnowszej pracy opublikowanej
              na łamach pisma "Journal of Clinical Investigation" naukowcy z USA
              opisali nowy rodzaj wirusa skutecznie leczącego nowotwory u myszy i
              królików.

              Na początku badań David Kirn wraz z zespołem z Jennerex
              Biotherapeutics w San Francisco wybrał silny szczep wirusa ospy,
              który podany zwierzętom dożylnie docierał wraz z krwią do guzów.
              Następnie naukowcy zmodyfikowali wirusa tak, że zakażał tylko
              komórki nowotworowe produkujące dużo białek o nazwie E2F i EGRF,
              które regulują podziały komórkowe.

              Dodatkowo badacze wyposażyli wirusa w zestaw genów, dzięki którym
              produkował czynnik wzmacniający odpowiedź odpornościową organizmu
              skierowaną przeciwko komórkom raka.

              W doświadczeniach na myszach i królikach wirus skutecznie hamował
              rozwój nowotworów, ponadto naukowcy wykazali w badaniach na
              królikach chorych na raka i próbkach tkanek pobranych od ludzi, że
              zaprojektowany przez nich wirus zabija tylko komórki nowotworowe.

              Zdaniem autorów pracy stworzony przez nich wirus powinien zostać
              teraz przebadany w testach klinicznych jako sposób leczenia raka.

              źródło:
              zdrowie.onet.pl/1447273,2056,,,,nowy_wirus_do_zabijania_komorek_nowotworowych,ciekawostki.html
    • adca Re: Ciekawostki ze świata medycyny i nauki 29.01.08, 09:40
      Odkryto białko przyczyniające się do rozwoju raka

      Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


      Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku
      zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się
      do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu.

      Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem
      badawczym doc Jukka Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć
      przełomowe znaczenie w walce z chorobami nowotworowymi.

      Białko o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego
      zadaniem jest hamowanie działań innych białek, które starają się
      zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim.

      Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
      perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo
      przeciwdziałałby funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ
      występuje ono jedynie w komórkach chorych, można, według naukowców,
      mieć nadzieję na stworzenie leku o minimalnych działaniach ubocznych
      na komórki zdrowe.

      Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną
      proteiną CIP2A są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie
      skutecznego lekarstwa przeciwko jej szkodliwej dla człowieka roli,
      może zająć od pięciu do dziesięciu lat. (PAP)
    • adca Kofeina obniża ryzyko raka jajnika 29.01.08, 09:50
      Kofeina obniża ryzyko raka jajnika

      Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


      Picie napojów z kofeiną obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika,
      zwłaszcza u kobiet, które nie przyjmują hormonów - wynika z
      najnowszych amerykańskich badań, o których informuje
      czasopismo "Cancer".

      Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Harvarda (z
      Wydziału Medycznego oraz Wydziału Zdrowia Publicznego), którzy
      przeanalizowali dane zebrane w latach 1976-2004 w grupie 121.701
      amerykańskich pielęgniarek.

      Były one uczestniczkami dużego projektu o nazwie "Nurses Health
      Study", który rozpoczęto go w 1976, kiedy uczestniczki miały od 30
      do 35 lat. Wówczas to wypełniły pierwszą ankietę m.in. na temat
      stylu życia i problemów ze zdrowiem. Aktualizowano ją następnie co 2
      lata.

      Naukowcy nie zaobserwowali, by picie alkoholu, czy palenie
      papierosów (aktualnie, bądź w przeszłości) miało wpływ na ryzyko
      raka jajnika. Wyjątkiem była jedna z postaci tego nowotworu - tzw.
      śluzowy rak jajnika, na którą palaczki były wyraźnie bardziej
      narażone niż kobiety niepalące - na ryzyko wpływała m.in. długość
      trwania nałogu nikotynowego oraz liczba papierosów wypalanych
      dziennie.

      Z kolei spożycie napojów zawierających kofeinę, w tym kawy, obniżało
      prawdopodobieństwo zachorowania na raka jajnika. Zależność ta była
      szczególnie silna w przypadku kobiet, które nigdy nie stosowały
      doustnych pigułek antykoncepcyjnych, czy hormonalnej terapii
      zastępczej.

      Jak ocenia prowadząca badania, dr Shelley S. Tworoger, obserwacja,
      że spożycie kofeiny może zmniejszać ryzyko raka jajnika jest bardzo
      obiecująca. Rak ten jest bowiem uważany za bardzo niebezpieczny
      kobiecy nowotwór - długo rozwija się bezobjawowo, a gdy już da o
      sobie znać, często jest w bardzo zaawansowanym stadium. Ze statystyk
      wynika, że śmiertelność z powodu raka jajnika jest trzykrotnie
      wyższa niż z powodu raka piersi.

      Dr Tworoger podkreśla jednak, że odkrycie jej zespołu wymaga
      potwierdzenia w dalszych badaniach. Trzeba też będzie sprawdzić,
      jaki mechanizm biologiczny może za to odpowiadać, konkluduje
      badaczka. (PAP)
      • kortyzol Re: Kofeina obniża ryzyko raka jajnika 29.01.08, 12:16
        Tym razem piękna reklama kawy.A w następnym wydaniu będzie kakao lub proso czy
        coś innego ............
    • rysinska.k Antybiotyk nie dopuszcza do utraty włosów podczas 01.03.08, 14:45
      Japońscy lekarze odkryli, że pewien antybiotyk zapobiega
      spowodowanej chemioterapią utracie włosów. Profesor Toshiyuki Sakai
      poinformował, że jego zespół zaobserwował, że u szczurów
      alopestatyna aż o 70% zmniejszała wypadanie włosów. Gryzoniom
      podawano wtedy cytostatyk o nazwie etopozyd.

      Etopozyd stosuje się m.in. przy leczeniu nowotworów płuc, ale może
      on powodować utratę włosów.

      Sakai pracuje w Kyoto Prefectural University of Medicine. Ma
      nadzieję, że w przyszłości alopestatyna znajdzie się na wyposażeniu
      szpitali. Na razie onkolog podkreśla, że przeprowadzono stosunkowo
      niewiele badań nad zmniejszeniem efektów ubocznych leków
      przeciwnowotworowych. Skupiono się na leczeniu raka, ale dla
      pacjentów jakość życia nadal pozostaje ważną kwestią.

      O studium zespołu profesora Sakai wspomniano w zeszłym tygodniu na
      konferencji naukowej, która odbyła się w Japonii. Ponieważ
      eksperymenty dalej trwają, szanse na to, że alopestatyna szybko
      znajdzie się w sprzedaży, są niewielkie. Na razie nie przeprowadzono
      testów klinicznych z udziałem ludzi i nie zapowiada się, by
      rozpoczęły się one w najbliższej przyszłości. Alopestatynę będzie
      jednak można stosować właściwie tylko w jeden sposób: smarując nią
      skórę głowy w okresie, kiedy podczas chemioterapii najczęściej
      dochodzi do utraty włosów.
    • rysinska.k Skórka z mandarynek zwalcza nowotwory 01.03.08, 14:46
      Zespół naukowców z Leicester School of Pharmacy odkrył, że związek
      ekstrahowany ze skórki mandarynek zabija pewne typy komórek
      nowotworowych. Mechanizm działania jest prosty. Okazało się bowiem,
      że Salvestrol Q40 przekształca się w ich wnętrzu w toksyczną
      substancję.

      Salvestrol Q40 jest rodzajem fitoaleksyny, czyli substancji używanej
      przez rośliny do odstraszania szkodników, np. owadów i grzybów.
      Enzym P450 CYP1B1, znajdowany w wyższych stężeniach właśnie w
      komórkach rakowych, przekształca Salvestrol w związek 20-krotnie
      bardziej toksyczny dla nich niż dla zdrowych komórek.

      Naturalne antidotum na raka można znaleźć nie tylko w mandarynkach,
      ale także w innych owocach i warzywach, zwłaszcza w tych z rodziny
      krzyżowych (np. w brokułach i brukselce). Z oczywistych względów
      uprawy wytwarzają więcej Salvestrolu Q40, gdy rośliny zostaną
      zaatakowane przez szkodniki. Ze zdrowotnego punktu widzenia,
      oczywiście ludzkiego, byłoby więc lepiej, gdyby rolnicy zrezygnowali
      ze stosowana pesty- czy fungicydów...

      W skórce mandarynek występują wyższe stężenia Salvestrolu Q40 niż w
      miąższu owoców. Badacze sugerują, że współczesna moda na obieranie
      wszystkiego ze skórki mogła doprowadzić do wzrostu częstości
      występowania niektórych nowotworów.
    • rysinska.k Test na nowotwór płuc 01.03.08, 14:47
      Nowotwór płuc to największy zabójca wśród nowotworów. Jedną z
      głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że we wczesnych
      stadiach przebiega on niemal bezobjawowo, generalnie wykrywany jest
      więc późno.

      Amerykańska firma Panacea Pharmaceuticals poinformowała właśnie, że
      znalazła sposób na wykrywanie tego typu nowotworu w bardzo wczesnych
      stadiach. Okazuje się, że w krwi 99% chorych występuje pewne białko,
      którego próżno szukać u zdrowych. Proteiny tej jest na tyle dużo, iż
      można ją wykrywać. Panacea Pharmaceuticals opracowało już
      odpowiednie testy i dały one bardzo obiecujące rezultaty.

      David Carbone, dyrektor Centrum Badań nad Nowotworami Uniwersytetu
      Vanderbilta zauważa, iż rak płuc to jedyny nowotwór, dla którego nie
      istnieją dopuszczone na rynek testy.

      Tymczasem wiadomo, że w przypadku palaczy i byłych palaczy ryzyko
      zachorowania jest od 10 do 50 razy większe, niż wśród osób zdrowych.
      Brak testu powoduje, iż w grupach ryzyka nie można wcześnie wykrywać
      choroby.

      Stosuje się co prawda tomografię komputerową do badania pacjentów
      nie wykazujących żadnych objawów, ale w wielu przypadkach badanie
      daje nieprawdziwe pozytywne wyniki co oznacza, że zdrowe osoby
      poddawane są biopsji i innym ryzykownym procedurom. Z tego powodu,
      jak mówi Carbone, aż 20% osób, którym usunięto część płuca z powodu
      podejrzenia nowotworu, w rzeczywistości nie chorowało. To pokazuje,
      jak bardzo potrzebne są wiarygodne testy, które pozwolą zweryfikować
      wyniki innych badań.

      Mark Semenuk, główny naukowiec Panacea Pharmaceuticals informuje, że
      we krwi chorych występuje proteina HAAH. Jest ona wykrywalna już na
      najwcześniejszym etapie rozwoju nowotworu, a można tego dokonać za
      pomocą obecnie stosowanych technik.

      HAAH jako biomarkerem nowotworu jako pierwszy zainteresował się Jack
      Wands, dyrektor Live Research Center w Brown Medical School, który
      jest konsultantem w Panacea. Bada on tę proteinę od sześciu lat.
      HAAH jest produkowana przez zdrowe komórki ludzkiego ciała i nie
      trafia do krwi. Jednak komórki nowotworowe niosą HAAH na swojej
      powierzchni i uwalniają ją do krwi. Wands odkrył, że HAAH zwiększa
      mobilność komórek, pozwalając nowotworowi na rozprzestrzenianie się.

      HAAH, jak stwierdził Wand, odgrywa podobną rolę w rozwoju raka
      mózgu, nerek, prostaty i przewodu pokarmowego. Naukowiec uważa, że
      osoby, w których krwi odkryte zostanie HAAH powinny być poddane
      dalszym badaniom na obecność nowotworu.

      Panacea Pharmaceuticals pracuje też nad lekarstwem, które zwalcza
      HAAH. Już w tej chwili firma posiada licencję na przeciwciało, które
      powoduje, iż system odpornościowy zaczyna zwalczać komórki
      nowotworowe z HAAH.

      Wstępne badania na myszach chorujących na nowotwory, podczas których
      wydzielana jest proteina, dały dobre wyniki. Obecnie trwają
      poszukiwania ochotników do testów klinicznych. Metoda opracowana
      przez Panacea wydaje się szczególnie obiecująca w przypadku tych
      nowotworów, których leczenie jest wyjątkowo trudne.
    • rysinska.k Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakow 01.03.08, 14:48
      Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
      komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
      ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
      dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
      pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

      Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
      reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
      przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
      doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
      na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
      zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
      (proteolityczna).

      Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
      międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
      może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
      występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
      do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
      zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
      zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
      silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
      activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
      bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
      Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
      wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

      Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
      okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
      stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
      bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
      aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
      apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
      względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

      W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
      do guzów nerek i płuc.
      • mazunia1 Re: Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek 02.03.08, 13:31
        badania nad apoptozą prowadzone są już od dawna, prowadzi je Dr
        Evangelosa Michelakisa z University of Alberta. Jest już grono osób,
        także w Polsce, które na własną rękę stosują terapię. Jesli
        jesteście zainteresowani bardzo dużo można dowiedziec się na
        www.apoptoza.pl.
    • rysinska.k Miód pomaga pacjentom z nowotworami 01.03.08, 14:48
      Zajmujący się terapią nowotworów Christie Hospital z Didsbury
      (Manchester) importuje z Nowej Zelandii miód manuka i po operacji
      leczy nim chorych. Jest to niezwykle aromatyczny miód z kwiatów
      drzewa herbacianego, nazywanego po maorysku manuką (Leptospermum
      scoparium). Przypisuje się mu silne właściwości antybiotyczne.

      Brytyjscy lekarze chcą zastosować miód do łagodzenia ewentualnych
      stanów zapalnych i zakażeń gronkowcem złocistym w obrębie ust i
      gardła.

      Od maja w Manchester Royal Infirmary potrawy polewa się specjalnym
      sosem z miodem.

      Obecnie 60 pacjentów szpitala bierze udział w badaniach, które mają
      sprawdzić, czy miód może zapobiegać zakażeniom wywoływanym przez
      lekooporne szczepy bakteryjne.


      © US Department of Agriculture
      Scott BauerWłaściwości lecznicze miodu znane są od czasów
      starożytnego Egiptu, gdzie uznawano go za swoiste panaceum.

      Kierujący programem dr Nick Slevin mówi, że miód manuka ma specjalne
      właściwości przeciwzapalne i zapobiega zakażeniom. Uznaje się
      również, że zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji gronkowcowych.
      Nasze badania zostały sfinansowane przez lokalną społeczność oraz
      pacjentów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.
    • rysinska.k Antynowotworowa kapusta 01.03.08, 14:50
      Kapusta może odgrywać kluczową rolę... w niszczeniu komórek raka
      piersi, poinformowali badacze z Medical Research Council.

      Naukowcy odkryli, że indol trójmetylowy (I3C), związek występujący w
      zielonych warzywach, np. w kapuście czy brukselce, niszczy komórki
      rakowe, gdy jest stosowany łącznie z tradycyjną chemioterapią.

      Naukowcy chcą teraz przeprowadzić testy z udziałem ludzi, by
      sprawdzić, czy nowo odkryta metoda może usprawnić proces leczenia.

      Właściwości prozdrowotne różnych produktów spożywczych doceniono już
      wcześniej. Nie od dziś eksperci zalecają przestrzeganie zasad
      zbilansowanej diety, a także jedzenie świeżych owoców i warzyw,
      zwracając uwagę na ich rolę w zapobieganiu wszelkiego rodzaju
      nowotworom.

      Obecnie trwają prace nad uzyskaniem skoncentrowanych form
      określonych substancji, by móc je wykorzystać jako suplementy
      wspomagające działanie leków.

      Przemawiając na konferencji National Cancer Research Institute w
      Birmingham, profesor Margaret Manson podkreśliła, że I3C może
      zabijać komórki nowotworowe lub przynajmniej powstrzymywać ich
      rozwój. Indol trójmetylowy wywołuje zmiany wewnątrz komórek, czyniąc
      je bardziej podatnymi na działanie leków. Terapia jest więc
      skuteczniejsza niż w przypadku, gdyby zastosować tylko i wyłącznie
      tradycyjne metody leczenia. Akademicy podkreślają również, że dzięki
      I3C można zastosować niższe dawki chemioterapeutyków, a będą one
      działać tak samo skutecznie, jak wyższe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka