Dodaj do ulubionych

Barbara Malinowski

27.02.11, 05:47
Jesli pani Barbara Malinowski ma w swoim paszporcie po mezu otrzymane za granica nazwisko, to w tekscie polskim musi uzywac z odmiana polska czyli pani B. Malinowska?
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Barbara Malinowski 27.02.11, 09:11
      Chyba raczej jak w paszporcie.
      • dar61 Do Barbary Malinowskiej, przy mężu 27.02.11, 10:43
        Nie jest winą Polaków [i Polek], że zostaliśmy rozsiani po całym świecie i zderzamy tam się z językowym schematyzmem i ograniczeniem innych, bezdusznie biurokratycznych - żeby nie rzec, że patriarchalnych - systemów bezfleksyjnych.

        Nieodmienianie w Polsce nazwiska 'Malinowski' obowiązkiem byłoby tylko - dla prawnika - w przypadku umów bankowych, u notariuszy, w urzędzie.

        We wszystkich codziennych zastosowaniach należy przyjąć zwyczaj totalnego fleksjonowania tego typu nazwisk damskich - co czyni się np. w stosunku do tenisistki Woźniackiej.

        Moim zdaniem podobnie czynić powinno się do damskich wersji nazwisk typu 'Ciepły/ Twardy/ Zimny'.

        Zdanie nosicieli tego czy ziobropodobnego nazwiska o nieodmienianiu - bo inaczej się obrażą - jest ... fanaberią.
        • lechzbigniew Re: Do Barbary Malinowskiej, przy mężu 27.02.11, 18:33
          Szanowna(y) Pani(e) Dar61,
          mieszkajac za mlodu w Polsce bardzo mnie meczylo dalekie podrozowanie palcem po polskiej mapie, bo wszystkie nazwy na Swiecie byly spolszczone.
          Nie moglem takze pogodzic sie z nazwami rosyjskimi i niemieckimi na Ziemiach Polskich.
          To nie jest zaden biurokratyzm czy patriarchalny system (swoja droga nic przeciwko patriarchalnemu systemowi nie mam), by nazw geograficznych jak imion wlasnych nie zmieniac.
          Wiem, ze musze pogodzic sie w jezyku polskim z fleksyjnoscia, ale nie moge zniesc doslownego tlumaczenia nazw np. "Jas Wedrowniczek" kiedy na mysli: "Johnny Walker".
          Napewno tez nie przyjade ze znajoma, pania Katy Dup do Poski bo pisali by o niej jak
          o Kasi Dupie.
          Takie moje fanaberie.
          P.S.
          "Zwyczai totalnych" tez nie lubie.
          • dar61 geopolskość a słoń 27.02.11, 19:15
            Szanowny Panie

            W zamierzchłych szkolnych czasach jedna mapa [ścienna] musiała wystarczyć dla całego cyklu nauczania młodzi naszej całej szkoły, od etapu nienauczania żadnego obcego języka [języków], aż do klas ostatnich, uczących jego [ich]. Może stąd ten zwyczaj oznaczania jednolitego nazw, podejrzewam że tak jest nadal - i to nie tylko w Polsce. Widać to wyraźnie w rejonach map o innych opisach, niż łacińskie,.
            Po drugie, ambitny nauczyciel języka niepolskiego zaczynał wdrażać własne atlasiki, sam to pamiętam.
            Trudno mi te rozważania powiązć od razu z nazwiskami czy imionami niepolsko fleksjonowanymi, choć tu i ówdzie jakaś Wirginia by dała zwornik tematów.
            Po trzecie, trudno mi domyślać się, co kieruje knajpianym narodkiem w wymyślaniu nazw polskich dla trunków niepolskich. Zdaje sie każdy szejkmejker wymyśla sam te nazwy.
            Krwawa Maryska ma w tym chyba juz niekrótki rodowód...

            Zwyczaj spolszczania personaliów nie-Polakom w Polsce jest stary jak pismo w Rzeczypospolitej - my dajemy sobie kaleczyć nazwiska z diakrytyków tam za kordonem granic, a u siebie czynimy [czyniliśmy podobnie]. Casuss sporów ntt. wkoło Wilna jest wyjątkiem od reguły, wstydliwym dla obu stron, sadzę.
            Personalia wszelakich - co bardziej znanych obcokrajowców - spolszczaliśmy, nadal spolszczamy, spolszczać będziemy. Cezurą tego jest +/- przełom XIX i XX wieku, czasem II wojna światowa.

            Mam też wrażenie - proszę tego nie brać do siebie - że chęć, ciągotki, żądania nawet, by nie zwać tradycyjnymi od setek lat nazwami różnych Miśni, Paryżów czy Lozann - a nazwami ich własnymi - narasta szczególnie wśród Polaków powracających na łono, z przyczyn mi nieznanych - co jest i zabawne, i symptomatyczne zarazem.
            Pomnę, z dekadę temu, próbę jakiegoś ambasadora Białorusi, każącemu zmienić polską nazwę kraju jego mocodawców na Biełaruś, takąż chwilową, zarzuconą zmianę dla Kampuczy i Mołdowy. Ostała się z tych prób jeno zmiana dla Górnej Wolty, zdaje się ;-)

            Co do Katriny/ Kaśki/ Jekateriny - zwyczajem dżentelmena dowolnego chowu jest do kogoś mówić tak, jak on sobie życzy*.
            Ale nazwisk klasycznie polskich, w Polsce, nie da się niefleksjonować, co było powodem cierpień choćby dla eks-ministra z nazwiskiem kościanym, jak i dla eksdowódcy katolickiego ordynariatu Wojska Polskiego, niestety nadal zwącego się generałem [dusz?].
            Ich i im podobnych [proszę znów nie brać to do siebie, to zasada polskości języka] żądanie, by prywatnie dla nich wprowadzać drogą uchwały sejmowej [jeśli to nie plotka] specjalną fleksję ich miana, zmieniać tysiąc [i więcej] lat wykluwającą się metodę odmiany przez przypadki ich imion i nazwisk jest - musi być - co najmniej fanaberią.

            Pozdrawiam

            Dar61

            ***

            */ Przyjmowanie miejscowych odmian np. swych imion jest częstym sposobem zdobywania sympatii. Choć są i zarzuty wtedy o wynaradawianie, sprzedawanie się - itp. dyrdymały.

            d61
          • efedra Re: Do Barbary Malinowskiej, przy mężu 28.02.11, 01:37
            lechzbigniew napisał:

            > mieszkajac za mlodu w Polsce bardzo mnie meczylo dalekie podrozowanie palcem po
            > polskiej mapie,

            Dalekie podróżowanie palcem po mapie mieszkało za młodu w Polsce?
            Coś podobnego! Kłania się pacjent, który był młodą lekarką :)))
          • zbigniew_ Re: Do Barbary Malinowskiej, przy mężu 01.03.11, 11:58
            Dygresja o p. Katy Dup miała być zapewne w zamyśle efektowna a jest po prostu bez sensu. Pani Katy Dup w Polsce została by p. Katy Dup, choćby z tego powodu, ze w języku polskim nazwiska kobiet odmieniaję się tylko wtedy, gdy kończą sie na a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka