Dodaj do ulubionych

O miłym Bogu

03.09.02, 16:30
Dlaczego ,,na miły Bóg'' a nie ,,na miłego Boga'' (lub ew. ,,na miłym Bogu'')?
Czy ,,na'' potrafi w specjalnych warunkach rządzić mianownikiem, czy też Bóg
zrobił się nieżywotny?

- Stefan
Obserwuj wątek
    • jazzek62 Re: O miłym Bogu 04.09.02, 08:52
      'Na miły Bóg', podobnie jak 'na koń!' to pozostałość dawnego biernika równego
      mianownikowi. Obecnie rzeczowniki rodzaju męskiego (nie tylko żywotne) coraz
      częściej przyjmują w bierniku formę dopełniacza (np. z Kiepskich "oglądniemy
      filma", albo cytowane przy papierosie "idziemy na browara")
      • stefan4 Re: O miłym Bogu 04.09.02, 13:04
        jazzek62:
        > 'Na miły Bóg', podobnie jak 'na koń!' to pozostałość dawnego biernika równego
        > mianownikowi.

        Dawnego, to znaczy jak dawnego? Czy kiedyś (i kiedy) mówiono ,,widziałem
        Najjaśniejszy Król Jegomość''?

        - Stefan

        • jazzek62 Re: O miłym Bogu 04.09.02, 16:21
          Z tego co mi wiadomo, to było to jeszcze w czasach przedpiśmiennych...
          • stefan4 Ósmy przypadek 04.09.02, 17:44
            jazzek62:
            > Z tego co mi wiadomo, to byo to jeszcze w czasach przedpiśmiennych...

            Przepraszam za niepoważną formę pytania. Chodziło mi o to, jak się ma proces
            zaniku fleksji we współczesnych językach do procesu jej wzbogacania. Dotąd
            myślałem, że obecnie ona już wszędzie tylko zanika, więc że na przykład
            angielski jest na tej drodze bardziej zaawansowany niż polski. Ale
            wykształcenie się biernika różnego od mianownika jest wzbogaceniem fleksji.

            Czy w języku takim jak angielski mogłyby się jeszcze wytworzyć deklinacje i
            koniugacje? A czy na przykład w polskim mógłby się samoistnie wytworzyć jakiś
            ósmy przypadek? To, że chwilowo nie widzę, czemu miałby służyć, nie jest silnym
            argumentem przeciwko. Anglicy też nie widzą, czemu mogłyby służyć nasze 6
            przypadków (od dopełniacza do wołacza); a jednak nam życie bez tych przypadków
            byłoby niemiłe.

            - Stefan
            • jazzek62 Re: Ósmy przypadek 05.09.02, 09:05
              Raczej nie, tzn. będziemy mieli do czynienia z ograniczaniem użycia pewnych
              przypadków - szczególnie dotyczy to narzędnika.
              W przypadku utworzenia formy biernika m. lp. różnej od mianownika nie mamy do
              czynienia ze wzbogaceniem o jedną formę fleksji, lecz z użyciem w tym miejscu
              formy dopełniacza. Poza tym, żaden rzeczownik w naszym języku nie ma wszystkich
              form przypadków, w porywach mamy 6 form na 7 przypadków (np. 'kobieta' w lp.)
              • zbigniew_ Re: Ósmy przypadek 05.09.02, 09:17
                jazzek62 napisał:

                > Raczej nie, tzn. będziemy mieli do czynienia z ograniczaniem użycia pewnych
                > przypadków - szczególnie dotyczy to narzędnika.

                Dlaczego akurat narzędnika?
                • jazzek62 Re: Ósmy przypadek 05.09.02, 13:10
                  W porównaniu z rosyjskim życie narzędnika jest znacznie ograniczone na korzyść
                  konstrukcji przyimkowych. Np. po 'rosyjsku' budynki zbudowane kim czym, po
                  polsku PRZEZ kogo co.
                  • zbigniew_ Re: Ósmy przypadek 10.09.02, 11:22
                    jazzek62 napisał:

                    > W porównaniu z rosyjskim życie narzędnika jest znacznie ograniczone na
                    korzyść
                    > konstrukcji przyimkowych. Np. po 'rosyjsku' budynki zbudowane kim czym, po
                    > polsku PRZEZ kogo co.
                    Bardzo zawęziłeś uzycie narzędnika.
                    A jak zastąpisz idę z Alą, z teczką, z werwą? Pewnie ,ze można powiedzieć to
                    inaczej, tylko po co?
                  • tomi469 Re: Ósmy przypadek 09.09.03, 11:32
                    Narzędnik ma się całkiem nieźle, to już prędzej celownik padnie. Dziś słychać
                    coraz częściej "daję wodę dla psa, kupuję kwiaty dla żony, zanoszę to dla
                    dyrektora".
                    • ja22ek Re: Ósmy przypadek 09.09.03, 12:42
                      Właśnie tak, po przemyśleniu sprawy też uważam, że to właśnie celownik może
                      zostać wyparty. Przyimków wymagających celownika jest tyle co kot napłakał (w
                      taka rzadkość jak 'ku'), a w dodatku spokojnie można sobie wyobrazić
                      przypisanie ich do innych przypadków. Bezpośrednie użycie celownika często jest
                      zastępowane przez inny przypadek (choćby komu? Bogu-rodzica teraz byłaby
                      zastąpiona przez kogo? (tzn. czyja) Boga-rodzica) lub wyrażenia przyimkowe
                      ('daj to dla mnie', czy przytaczane w osobnym wątku kuriozalne 'ukradli dla
                      mnie buty' zamiast 'ukradli mi buty').
                      • ala100 Re: Ósmy przypadek 09.09.03, 21:14
                        ja22ek napisał:

                        >Bezpośrednie użycie celownika często jest
                        > zastępowane przez inny przypadek (choćby komu? Bogu-rodzica teraz byłaby
                        > zastąpiona przez kogo? (tzn. czyja) Boga-rodzica) lub wyrażenia przyimkowe
                        > ('daj to dla mnie', czy przytaczane w osobnym wątku kuriozalne 'ukradli dla
                        > mnie buty' zamiast 'ukradli mi buty').

                        O! Czyżby nasi górą?! I kto dla mnie kazał się oduczać!? Ala
      • ala100 Re: O miłym Bogu 05.09.02, 10:21
        jazzek62 napisał:

        > 'Na miły Bóg', podobnie jak 'na koń!' to pozostałość dawnego biernika równego
        > mianownikowi. Obecnie rzeczowniki rodzaju męskiego (nie tylko żywotne) coraz
        > częściej przyjmują w bierniku formę dopełniacza (np. z Kiepskich "oglądniemy
        > filma", albo cytowane przy papierosie "idziemy na browara")

        M. film browar
        D. filma ? browara ?

        Na miły Bóg!!!!
        • jazzek62 Re: O miłym Bogu 05.09.02, 13:07
          Dzięki za czujność Alu! Oczywiście nie chodziło mi o faktyczny dopełniacz filma
          i browara, tylko o typową dla dopełniacza męskiego lp. końcówkę -a.
          Opowiedzenie się ludu za końcówką -a w przypadku tych fałszywych bierników moim
          zdaniem świadczy o tym, że w długim czasie końcówka ta rozprzestrzeni się też
          na dopełniacze od filmu i browaru (w tym drugim już teraz wypijesz pół (czego?)
          browara, a nie browaru :)
          • bperczak Re: O miłym Bogu 05.09.02, 14:06
            jazzek62 napisał:

            > Dzięki za czujność Alu! Oczywiście nie chodziło mi o faktyczny dopełniacz
            filma
            >
            > i browara, tylko o typową dla dopełniacza męskiego lp. końcówkę -a.
            > Opowiedzenie się ludu za końcówką -a w przypadku tych fałszywych bierników
            moim
            >
            > zdaniem świadczy o tym, że w długim czasie końcówka ta rozprzestrzeni się też
            > na dopełniacze od filmu i browaru (w tym drugim już teraz wypijesz pół
            (czego?)
            >
            > browara, a nie browaru :)



            A co z pozostałą połówką?????
          • ala100 Re: O miłym Bogu 05.09.02, 14:23
            jazzek62 napisał:

            > Dzięki za czujność Alu! Oczywiście nie chodziło mi o faktyczny dopełniacz
            filma
            >
            > i browara, tylko o typową dla dopełniacza męskiego lp. końcówkę -a.

            Jeśli typową, to dlaczego "filmu"? Z żalem obserwuję jak koncówka "-u"
            przegrywa w dopełniaczu z końcówką "-a" (tyminku-tymianka).

            > Opowiedzenie się ludu za końcówką -a w przypadku tych fałszywych bierników
            moim
            >
            > zdaniem świadczy o tym, że w długim czasie końcówka ta rozprzestrzeni się też
            > na dopełniacze od filmu i browaru (w tym drugim już teraz wypijesz pół
            (czego?)
            >
            > browara, a nie browaru :)


            Tę postać biernika rozpropagował wśród "ludu" wspomniany serial. Wcześniej taką
            odmianę słyszało się zupełnie wyjątkowo. Według mnie jest to przykład na to:
            - jak "intelektualisci" wyobrażają sobie tzw. "lud"
            - jak wielki jest wpływ telewizyjnego słowa.

            Pozdrawiam. Ala



            • jazzek62 Re: O miłym Bogu 05.09.02, 15:09
              No więc tak: końcówka -u miała swoje chwile (wieki całe!) świetności, kiedy
              wypierała nawet historyczne -a, natomiast teraz wyraźnie się cofa. I nie
              potrzeba "Kiepskich", żeby to zauważyć. Nadmienię także, że ja także lubię -u,
              ale żeby Cię Alu pocieszyć, na pewno -u nie zostanie wyparte za naszego życia,
              a może jeszcze ta tendencja się zatrzymać bądź odwrócić. Jak to w języku -
              różnie bywa.

              A koledze odpowiem, że drugie pół browara wypijamy nieco później :)
              • ala100 Re: O miłym Bogu 10.09.02, 11:06
                jazzek62 napisał:

                > No więc tak: końcówka -u miała swoje chwile (wieki całe!) świetności, kiedy
                > wypierała nawet historyczne -a, natomiast teraz wyraźnie się cofa. I nie
                > potrzeba "Kiepskich", żeby to zauważyć.

                Bardzo słusznie wypierała. A co do "Kiepskich", to uważam, że odmiana typu "idź
                po browara" została wykreowana przez scenarzystów z drętwym uchem i przyjęła
                się wśród młodych niedokształconych, którym wydaje się, że są zabawni mówiąc
                jak "lud". Ala
          • salicki Re: O miłym Bogu 09.09.02, 20:27
            (w tym drugim już teraz wypijesz pół (czego?) browara, a nie browaru :)


            Ja rozróżniłbym wypicie połowy browara od połowy browaru następująco:

            - "pół browara" tzn. pół kufla
            - "pół browaru" tzn. pół aktualnych zasobów zakładu produkcyjnego

            Co wy na to ?

            A do tych płaczących za "-u": pół kuflu ? ;-)
            • ala100 Re: O miłym Bogu 10.09.02, 11:11
              salicki napisał:

              > (w tym drugim już teraz wypijesz pół (czego?) browara, a nie browaru :)
              >
              >
              > Ja rozróżniłbym wypicie połowy browara od połowy browaru następująco:
              >
              > - "pół browara" tzn. pół kufla
              > - "pół browaru" tzn. pół aktualnych zasobów zakładu produkcyjnego
              >
              > Co wy na to ?

              Zatwierdzamy.

              > A do tych płaczących za "-u": pół kuflu ? ;-)

              Czemu nie? O pół kuflu piwa! Gdybym ja cię miał!

              Pozdrawiam. Ala
      • teresa.kruszona Re: O miłym Bogu 05.09.02, 16:04
        jazzek62 napisał:

        > 'Na miły Bóg', podobnie jak 'na koń!' to pozostałość dawnego biernika równego
        > mianownikowi. Obecnie rzeczowniki rodzaju męskiego (nie tylko żywotne) coraz
        > częściej przyjmują w bierniku formę dopełniacza (np. z Kiepskich "oglądniemy
        > filma", albo cytowane przy papierosie "idziemy na browara")


        „Na miły Bóg” to rzeczywiście odmiana pierwotna, gdzie biernik był równy tylko
        mianownikowi. W XVI wieku wytworzyła się kategoria żywotności dla rzeczowników
        rodzaju męskiego i mają one biernik równy dopełniaczowi. Do naszych czasów
        biernik równy mianownikowi przy odmianie rzeczowników rodzaju męskiego
        (żywotnych) zachował się jeszcze w takich wyrażeniach, jak: wyjść za mąż, za
        pan brat, na koń, na miły Bóg.
        • jazzek62 Re: O miłym Bogu 10.09.02, 09:31
          Jeszcze wtrace slowko o innych problemach z uzyciem biernika. Z nikomu
          nieznanych, prehistorycznych powodow w formach z zaprzeczeniem biernik zamienia
          sie na dopelniacz. Co wiecej, takze w rzeczownikach odslownych mamy ten
          dopelniacz (zreszta analogicznie jest w jezykach germanskich).
          Mamy zatem:
          widze browar
          nie widze browaru - a czemuz nie 'nie widze browar'???? ;(
          widzenie browaru
          Byc moze uzycie dopelniacza w tego typu frazach jest powodem inwazji tegoz
          przypadka na biernik?
          • stefan4 Biernik czy dopełniacz 10.09.02, 12:34
            jazzek62:
            > Z nikomu nieznanych, prehistorycznych powodow w formach z zaprzeczeniem
            > biernik zamienia sie na dopelniacz.
            [...]
            > (zreszta analogicznie jest w jezykach germanskich)

            Zgadzam się, że ta zamiana była od rzeczy, ale nie rozumiem, jakie germańskie
            języki masz na myśli. Po niemiecku ,,ich sehe den ...'' a więc biernik; a z
            zaprzeczeniem albo ,,ich sehe den ... nicht'' a więc też biernik, albo ,,ich
            sehe keinen ...'' czyli biernik. Jakkolwiek spojrzeć, z każdej strony biernik.

            Czy w językach bardziej germańskich niż niemiecki bywa inaczej?

            - Stefan
            • jazzek62 Re: Biernik czy dopełniacz 10.09.02, 12:41
              jak zwykle sie wyrazilem nieprecyzyjnie - chodzi nie o dopelniacz w
              zaprzeczeniach lecz po rzeczownikach odslownych (gerundium);
              spotyka sie po angielsku 'seeing of somth' i chyba po miemiecku tez.
              • jacklosi Re: Biernik czy dopełniacz 09.09.03, 15:35
                Zamiana na dopełniacz w przeczeniu jest raczej we francuskim, przynajmniej w
                liczbie mnogiej, na pewno w konstrukcjach z "il y a": Il y a les oiseaux - Il
                n'y a pas d'oiseaux. Co do liczby pojedynczej i innych czasowników to mi jakoś
                wyleciało z pamięci z nieużywania.
                Pozdrawiam, JK
                • stefan4 Re: Biernik czy dopełniacz 09.09.03, 22:20
                  jacklosi:
                  > Zamiana na dopełniacz w przeczeniu jest raczej we francuskim, przynajmniej w
                  > liczbie mnogiej, na pewno w konstrukcjach z "il y a": Il y a les oiseaux - Il
                  > n'y a pas d'oiseaux.

                  Tylko że w tym kontekście France nawet bez przeczenia używają dopełniacza: ,,il
                  y a d'oiseaux''. Forma z zaimkiem ,,il y en a'' też jest przecież
                  dopełniaczowata. Podobnie na przykład ,,donner moi du pain'' czy j'ai
                  d'argent''. Nie jestem pewien, w jakim stopniu te formy są ,,poprawne''
                  (cokolwiek by to miało znaczyć), ale są mówione. Twoje ,,il y a les oiseaux''
                  mnie razi, ale nie jestem pewien czemu.

                  Ale francuski istotnie zamienia na dopełniacz, tylko lepiej podać przykłady, w
                  których bez przeczenia tego dopełniacza nie ma. Np.:

                  Je vois une maison
                  • jacklosi Re: Biernik czy dopełniacz 10.09.03, 10:10
                    Ja też nie jestem pewien mnóstwa rzeczy, szczególnie czy Il y a d'oiseaux jest
                    używane i poprawne, ale z pewnością Donne moi du pain i J'ai d'argent to jest
                    kwestia rzeczowników określających masę czegoś, a nie jednostki. Być może
                    oiseaux w znaczeniu ptactwo może być użyte w dopełniaczu tak jak mięso, sól i
                    pieniądze.
                    Ale pozatem (jak się u diabła pisze pozatem?) Twoje przykłady są lepsze.
                    Pozdrawiam, JK
                    stefan4 napisał:

                    > jacklosi:
                    > > Zamiana na dopełniacz w przeczeniu jest raczej we francuskim, przynajmniej
                    > w
                    > > liczbie mnogiej, na pewno w konstrukcjach z "il y a": Il y a les oiseaux -
                    > Il
                    > > n'y a pas d'oiseaux.
                    >
                    > Tylko że w tym kontekście France nawet bez przeczenia używają
                    dopełniacza: ,,il
                    > y a d'oiseaux''. Forma z zaimkiem ,,il y en a'' też jest przecież
                    > dopełniaczowata. Podobnie na przykład ,,donner moi du pain'' czy j'ai
                    > d'argent''. Nie jestem pewien, w jakim stopniu te formy są ,,poprawne''
                    > (cokolwiek by to miało znaczyć), ale są mówione. Twoje ,,il y a les oiseaux''
                    > mnie razi, ale nie jestem pewien czemu.
                    >
                    > Ale francuski istotnie zamienia na dopełniacz, tylko lepiej podać przykłady, w
                    > których bez przeczenia tego dopełniacza nie ma. Np.:
                    >
                    > Je vois une maison
                    • ja22ek Re: Biernik czy dopełniacz 10.09.03, 11:27
                      'Pozatem' piszmy razem jak 'potem', natomiast rozdzielnie 'poza tym' i 'po tym'.
                      A przytem? 'Przytem' to prawie 'ponadto', które też razem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka