Gość: Krzych
IP: 212.160.123.*
14.12.01, 13:51
Z pewną konsternacją wyczytałem z ćwiczeń do j. polskiego mojego 10-letniego
syna że owoc dębu nazywa "żołĄdź".
Konsternacja polega na tym, że za czasów mojej podstawówki ten termin był
zarezerwowany dla pewnej części męskiej anatomii ;-) a owoc dębu nazywał się po
prostu "żołĘdź".
Proszę o podpowiedź - jesienią w parku powinienem zbierać "żołĘdzie"
czy "żołĄdzie"?
P.S. I jak się w końcu nazywa ten szczegól anatomiczny? ;-)