Owoc dębu!?

IP: 212.160.123.* 14.12.01, 13:51
Z pewną konsternacją wyczytałem z ćwiczeń do j. polskiego mojego 10-letniego
syna że owoc dębu nazywa "żołĄdź".
Konsternacja polega na tym, że za czasów mojej podstawówki ten termin był
zarezerwowany dla pewnej części męskiej anatomii ;-) a owoc dębu nazywał się po
prostu "żołĘdź".
Proszę o podpowiedź - jesienią w parku powinienem zbierać "żołĘdzie"
czy "żołĄdzie"?
P.S. I jak się w końcu nazywa ten szczegól anatomiczny? ;-)
    • teresa.kruszona Re: Owoc dębu!? 14.12.01, 22:05
      W mianowniku ta żołądź (nie żołędź), w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku -
      żołędzi. W liczbie mnogiej mianownik - żołędzie, dopełniacz - żołędzi.
      Można też powiedzieć tego żołędzia, np. wziąć ze stołu jedną żołądź lub
      jednego żołędzia.
      Żołądź (nie żołędź) - anatomiczny - 'końcowa część prącia'.
      • Gość: Stefan Re: Owoc dębu!? IP: *.zaspa.gda.pl 14.12.01, 23:16
        teresa.kruszona:
        > Można też powiedzieć tego żołędzia, np. wziąć ze stołu
        > jedną żołądź lub jednego żołędzia.

        Zupełnie tak samo, jak się bierze ze stołu jednego ołówka
        lub jednego zeszyta?

        • teresa.kruszona Re: Owoc dębu!? 15.12.01, 22:15
          Gość portalu: Stefan napisał(a):

          > teresa.kruszona:
          > > Można też powiedzieć tego żołędzia, np. wziąć ze stołu
          > > jedną żołądź lub jednego żołędzia.
          >
          > Zupełnie tak samo, jak się bierze ze stołu jednego ołówka
          > lub jednego zeszyta?
          >

          Zupełnie nie tak samo. Rzeczownik żołądź może się odmieniać według V grupy
          deklinacyjnej dla rodzaju żeńskiego (dopełniacz - żołędzi)lub według I grupy
          deklinacyjnej dla rodzaju męskiego (dopełniacz - żołędzia). Z biernikiem
          natomiast jest tak: formę fleksyjną biernika równego dopełniaczowi przyjmuje
          pewna część rzeczowników rodzaju męskiego, m.in. rzeczowniki nieżywotne będące
          nazwami wielu potraw, owoców i grzybów, np. zjeść kotleta, ugotować kalafiora. W
          tym wypadku jednak biernik może być także równy mianownikowi, np. zjeść kotlet,
          ugotować kalafior.
          Można więc wziąć ze stołu jedną żołądź albo jednego żołędzia (jeden żołądź).
          Zeszyt i ołówek mają biernik równy mianownikowi.
    • _jazzek_ Re: Owoc dębu!? 19.11.02, 16:22
      Mnie się wydaje, że zachodzi tu proces wyrównywania tematu do formy 'żołeńdź-'.
      Podobnie jak kiedyś oboczność 'siano'-'sienie' zanikła wskutek wyrównania formy
      tematu i mamy obecnie 'siano'-'sianie', tak teraz powstają formy
      mianownika 'żołędź' i 'łabędź' z tematem wyrównanym do przypadków zależnych. Co
      do rodzaju gramatycznego żołędzia, to zdania są podzielone. Dla mnie jest on
      rodzaju męskiego. Dla Ali pewnie żeńskiego ;)
      • sze Re: Owoc dębu!? 19.11.02, 18:58
        O ile pamiętam, kiedyś prof. Miodek się wypowiadał na ten temat. I, ciekawa
        rzecz, nadwyczaj rozsądnie. Był zdania, by usankcjonować kształtujące się
        powoli rozróżnienie:

        ten żołędź lub ten żołądź - owoc dębu
        ta żołądź - część ciała

        Co by było rozwiązaniem optymalnym, bo wprowadzi rozróżnienie, specjalizację, a
        więc większą precyzję języka.

        Pozdrawiam
      • ala100 Re: Owoc dębu!? 21.11.02, 23:38
        _jazzek_ napisał:

        > Co
        > do rodzaju gramatycznego żołędzia, to zdania są podzielone. Dla mnie jest on
        > rodzaju męskiego. Dla Ali pewnie żeńskiego ;)

        Od dziecka jestem ofiarą wyrownywania i mówię: ten żołędź. Jednakowoż na tę
        część anatomiczną powiedziałabym : ta żołądź. Swoją drogą - dziwne.

        A wracając do wyrownywania, to po co i dlaczego się to robi? Po co
        monoftongizuje ? I upraszcza? Poczytawszy sobie to i tamto na tym forum,
        dochodzę do wniosku, że w zamierzchlych , prehistorycznych i przedpiśmienych
        czasach język był bogatszy i ciekawszy niż teraz. Innymi słowy - zmierzamy ku
        barbarzyństwu. Ala
        • _jazzek_ Re: Owoc dębu!? 22.11.02, 16:17
          W tym przypadku się zgadzam z Alą (i sze) - ten żołędź na dębie, ta żołądź na
          końcu.

          A kiedyś język mógł być o tyle ciekawszy, że nie było stabilizującego wpływu
          literatury, i różne zmiany zachodziły w szybszym tempie niż obecnie.
          Uproszczenia biorą się rzecz jasna z lenistwa oraz słabych więzi
          międzypokoleniowych (założę się, że radykalne uproszczenia grup spółgłoskowych
          w prasłowiańskim były efektem wędrówki ludów i nasilonych kontaktów ówczesnej
          młodzieży z różnymi szczepami, wskutek czego powstał uproszczony - pidżynowy, a
          potem kreolski - język słowiański).

          Lecz nie trać Alu nadziei - przecież skoro teraz upraszczamy, to ktoś kiedyś
          musiał skomplikować. To oznacza, że istnieją także okresy wikłania się języka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja