Dodaj do ulubionych

Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery?

19.10.08, 11:36
Moje dziecko miało dyktando, którego pierwsze zdanie brzmiało:"Przed wielu
laty nad wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych kamienic starego miasta szumiał
zielony las".Córka napisała "stare miasto" z małej litery, co pani uznała za
podwójny błąd ort.Proszę przekonać mnie, ze pani miała rację,bo choć zwracam
szczególną uwagę na poprawne używanie ojczystego języka, nie zawsze wszystko
dla mnie jest takie oczywiste.Oczywiście znam zasady pisowni nazw własnych , w
tym także nazw dzielnic dużą literą, ale ostatecznie kontekst też ma
znaczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o dyktowanie fragmentu jakiegoś większego
tekstu.Czekam wraz z moim dzieckiem na komentarze, za które serdecznie dziękuję.
Obserwuj wątek
    • bag_of_bones Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 19.10.08, 12:50
      >Proszę przekonać mnie, ze pani miała rację

      A że nie miała racji można? ;)


      so.pwn.pl/lista.php?co=stare+miasto

      i dodatkowo:

      poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9443
      • efedra Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 19.10.08, 14:22
        Przytoczone porady specjalistów nie są potrzebne do wykazania, że
        nauczycielka nie miała racji (i pewnie nie ma jej do tej pory, a co
        gorsze, dalej nie będzie jej miała).
        Dziecko nie pisało o dzielnicy miasta, tylko o całym mieście, które
        było stare.
        Jest absolutnie oczywiste, że nie nazywało się ono Stare Miasto.
        • wlodekbar Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 19.10.08, 19:01
          No pewnie!
          Dziecko powinno udzielić korepetycji Pani :).
    • horpyna4 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 19.10.08, 20:09
      Jeżeli z szerszego kontekstu wynikało, że chodzi o dzielnicę
      Warszawy, to pani miała rację. Jeżeli mogło chodzić o jakieś miasto,
      które było stare, to rację miało dziecko.
      Mnie w tym zdaniu przeszkadza coś innego - te "starożytne kamienice".
      Może nie mam racji, ale określenie "starożytny" kojarzy mi się
      najwyżej z V wiekiem, VI wiek to już średniowiecze. A kamienice nad
      Wisłą musiały być jeszcze późniejsze...
      • wlodekbar Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 19.10.08, 20:16
        O właśnie!
      • dar61 Re: starożytne 19.10.08, 20:19
        Uczycielka ma rację.

        Z tekstu wynika czas dla kamienic dzisiejszy.
        Dziś jest to Stare Miasto. Zapewne to Warsiawka.
        Stolyca!
        Albo inne stołeczne miasto - np. miasto stołeczne Poznań.

        Dla młodych dziś poprzednia wersja oprogramowania I-podu jest już
        właśnie starożytna...
        A taka wojna 2. [nie II.] światowa to już prehistoria, Szanowna
        {Horpyno}...
        • horpyna4 Re: starożytne 19.10.08, 20:31
          No cóż, ja widocznie też starożytna... i niech tak będzie. Nie mam
          zamiaru odmładzać się na siłę.
    • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 14:04
      jkar2 napisała:
      > "Przed wielu laty nad wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych
      > kamienic starego miasta szumiał zielony las". [...]

      Tekst dyktanda, jak łatwo zauważyć (a przynajmniej powinno to być łatwe do
      zauważenie dla warszawiaków), pochodzi z "Legend warszawskich" Artura Oppmana z
      1925 roku. W wydaniu z 1996 roku ten fragment brzmi:
      "Tam, gdzie dziś nad samym prawie wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych kamienic
      Starego Miasta, rozciąga się ulica, Bugaj zwana, przed wielu, wielu laty szumiał
      las zielony, odwieczny.
      W lesie tym, z pagórka, wznoszącego się nad rzeką, tryskało źródło i rozlewało
      się w głęboki, bystro płynący potok."

      Na pytanie, czy miała rację nauczycielka - odpowiem tak: to zależy! Zależy - od
      tego, czy uczniowie byli zaznajomieni z tym tekstem, czy nauczycielka
      uprzedziła, że dyktando będzie o Warszawie, czy z dalszego kontekstu wynikało,
      że chodzi o stolicę.
      Jeśli uczniowie wiedzieli, że chodzi o Warszawę - powinni byli napisać "Starego
      Miasta" (jak napisała większość? - śmiało powiedz!).
      Jeśli nie wiedzieli i nic nie wskazywało na lokalizację - każdą pisownię
      uznawałbym za poprawną.
      Ale przede wszystkim nie dawałbym dzieciom takich (starych) tekstów.
      Hoprynie nie spodobały się "starożytne kamienice". Oczywiście starożytnych miast
      zabudowanych kamienicami jest wiele - i nie powinna ta "starożytność" razić. Ale
      teraz, wiedząc, że chodzi o Warszawę, miasto całkiem nowożytne - możemy jedynie
      się uśmiechnąć. Z drugiej strony to legenda... Urban legend? ;-p

      Mnie natomiast razi w tym fragmencie coś innego - warszawski (IMHO) wynalazek -
      "wybrzeże rzeki". Ja wiem, że warszawiacy mają swoje Wybrzeża Gdańskie, Helskie
      itd, ale (AFAIK) w innych miastach stosuje się określenie "nabrzeże" na
      określenie rzecznych bulwarów/ulic nadbrzeżnych. SJP nie uwzględnia rzeki w
      definicji wybrzeża sjp.pwn.pl/lista.php?co=wybrze%BFe .
      Jeśli przyjmiemy, że dyktando ma utrwalać nie tylko poprawną pisownię ale i
      słownictwo - tekst nie był trafnie wybrany.

      Kornel
      • jkar2 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 15:36
        Wszyscy w klasie napisali "stare miasto" małą literą, Pani przed
        dyktandem podała autora i tytuł tekstu (wątpię,czy któreś z dzieci w
        IV klasie kojarzyło p. Oppmana jako autora legend warszawskich)oraz
        przeczytała dzieciom całość.Ja nawet zadałam sobie trud dotarcia do
        oryginalnego tekstu, gdzie rzeczywiście autor używa dużej litery w
        słowach Stare Miasto czy Rynek( to juz inny tekst).Niemniej,
        rzeczona legenda traktuje o Syrenie, czyli pewnie początkach
        Warszawy, któż mógłby przypuszczać, ze już wówczas istniało Stare
        Miasto w stolicy.
        Dalszy tekst dyktanda w żaden sposób nie sugeruje, że rzecz ma
        miejsce w stołecznym miescie, ani w innym dużym mieście, które by
        mogło mieć dzielnicę-starówkę.
        Reasumując, mój tok myślenia jest podobny jak Państwa (ja też
        wzdrygnęłam się na te starożytne kamienice) i choć pewnie myślicie
        Państwo , że robię wiele hałasu o nic, to proszę pamiętać,że o pomoc
        poprosiła mnie moja córka, której nie chcę zawieść i na której
        szerszych horyzontach myślenia szczególnie mi zależy.Pozdrawiam
        • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 17:53
          jkar2 napisała:

          > Wszyscy w klasie napisali "stare miasto" małą literą,

          Ho ho! Wszyscy?! Jakoś nie dowierzam... Znaczy się - sceptyczny jestem ;-)

          > Pani przed dyktandem podała autora i tytuł tekstu (wątpię,czy
          > któreś z dzieci w IV klasie kojarzyło p. Oppmana jako autora
          > legend warszawskich)oraz przeczytała dzieciom całość.

          Jakaś nadgorliwa pani? "Legendy warszawskie" są lekturą w V kl. SP.

          > Ja nawet zadałam sobie trud dotarcia do oryginalnego tekstu,
          > gdzie rzeczywiście autor używa dużej litery w słowach Stare Miasto
          > [...] Niemniej, rzeczona legenda traktuje o Syrenie, czyli pewnie
          > początkach Warszawy, któż mógłby przypuszczać, ze już wówczas
          > istniało Stare Miasto w stolicy.

          He he! Manipulacja i brak zrozumienia tekstu!
          1) Manipulacja
          Zadałaś sobie "trud" dotarcia do tekstu, ale we wczorajszym poście nie pisałaś, że znasz ten tekst. Dotarłaś dziś po 14.00 kiedy podałem autora?!
          2) Brak zrozumienia.
          Z tekstu: "Tam, gdzie dziś nad samym prawie wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych kamienic Starego Miasta, rozciąga się ulica, Bugaj zwana, przed wielu, wielu laty szumiał las zielony, odwieczny."
          nie wynika, że "już wówczas" istniało Stare Miasto. Wręcz przeciwnie - autor pisze, że "wówczas" znajdował się tam (poniżej dzisiejszego Starego Miasta) las.

          > Dalszy tekst dyktanda w żaden sposób nie sugeruje, że rzecz ma
          > miejsce w stołecznym miescie, ani w innym dużym mieście, które by
          > mogło mieć dzielnicę-starówkę.

          Ha ha! Tekst legendy kończy sie słowami: "A miasto owo, później stolica, na pamiątkę dziwnej przygody z syreną , wzięło ją za godło
          swoje [...]"
          www.wolnelektury.pl/katalog/lektura/legendy-warszawskie-syrena/

          Jakoś nie wierzę (to znaczy jestem sceptyczny, hi-hi), że w streszczeniu legendy (dyktandzie) nie nawiązano do najważniejszej rzeczy, czyli - co to za postać na herbie Warszawy!

          > Reasumując, mój tok myślenia jest podobny jak Państwa (ja też
          > wzdrygnęłam się na te starożytne kamienice)

          Hola, hola! Mój tok myślenia wcale nie był podobny to toku myślenia Państwa, a nawet Pani! A na starożytne kamienice jeno się uśmiechnąłem.

          Kornel
          • jkar2 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 21:14
            Pan Kornel to zapewne nauczyciel, który poczuł solidarność zawodową z koleżanką
            po fachu, bo skąd tyle jadu i złośliwości zupełnie bezpodstawnych.
            Tłumaczę:Wszystkie dzieci popełniły ten błąd, mało tego ,to był jedyny błąd u
            mojej córki. Dyktando zawierało jeszcze ze trzy zdania o przyrodzie i wcale nie
            docierało do fragmentu o herbie stolicy,czy myśli Pan, że trudziłabym się
            poszukiwaniem opinii w internecie, gdyby tekst wszystko wyjaśniał?Do legend
            Oppmana dotarłam przed przeczytaniem Pana oświeconych wywodów, a było to
            rzeczywiście wczoraj.Jest Pan faktycznie sceptykiem lub koniecznie chce Pan
            postawić na swoim i popisać się na forum swoimi ,niestety, nie zawsze celnymi
            ripostami,ale to co jedynie wyziera z Pana wypowiedzi to k o m p l e k s y.
            Przykro czytać takie słowa. Chyba napiszę do ministra żeby wam wreszcie więcej
            płacili, bo stajecie się żałośni...
            • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 21:52
              jkar2 napisała:
              > Pan Kornel to zapewne nauczyciel, który poczuł solidarność zawodową >z
              koleżanką po fachu,

              ble ble ble, strzelamy? nie jestem nauczycielem i nie czuję solidarności
              zawodowej z nauczycielką uczącą twoje dziecko. Nawet pobieżny rzut oka na moje
              wypowiedzi w tym wątku wskazują na dystans do postępowania nauczycielki. Ale
              trudno wymagać od pokrzywdzonej matki obiektywizmu.

              > bo skąd tyle jadu i złośliwości zupełnie bezpodstawnych.

              Ach ach ach! Mój jad jest podstawny!

              > Dyktando zawierało jeszcze ze trzy zdania o przyrodzie i wcale nie
              > docierało do fragmentu o herbie stolicy,

              Mój sceptycyzm wzrósł znacząco!

              > czy myśli Pan, że trudziłabym się poszukiwaniem opinii w
              > internecie, gdyby tekst wszystko wyjaśniał?

              Tak myślę. Matki potrzebują potwierdzenia racji w sprawach swoich pociech. Ale
              to zagadnienia na forum Psychologia.

              >Do legend Oppmana dotarłam przed przeczytaniem Pana oświeconych
              > wywodów, a było to rzeczywiście wczoraj.

              No to już wczoraj widziałaś, jakiej pisowni ( i z jakich powodów) oczekiwała
              nauczycielka.

              > Jest Pan faktycznie sceptykiem lub koniecznie chce Pan postawić na swoim i
              popisać się na forum swoimi ,niestety, nie zawsze celnymi
              > ripostami,ale to co jedynie wyziera z Pana wypowiedzi to k o m p l e k s y.

              E tam. Z mojej wypowiedzi nie wyzierają kompleksy, jeno wielka m ą d r o ś ć !

              > Przykro czytać takie słowa. Chyba napiszę do ministra żeby wam
              > wreszcie więcej płacili, bo stajecie się żałośni...

              No, ale musisz to dokładniej wytłumaczyć: nauczyciele są żałośni, bo mają niskie
              pensje? Wyższe uposażenie sprawi, że będą mniej żałośni? Dlaczego?

              Kornel
              PS. Chciało ci się zakładać login na jedno pytanie?
      • migni Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 17:18
        > Mnie natomiast razi w tym fragmencie coś innego - warszawski (IMHO) wynalazek -
        > "wybrzeże rzeki". Ja wiem, że warszawiacy mają swoje Wybrzeża Gdańskie, Helskie
        > itd, ale (AFAIK) w innych miastach stosuje się określenie "nabrzeże" na
        > określenie rzecznych bulwarów/ulic nadbrzeżnych. SJP nie uwzględnia rzeki w
        > definicji wybrzeża sjp.pwn.pl/lista.php?co=wybrze%BFe .
        > Jeśli przyjmiemy, że dyktando ma utrwalać nie tylko poprawną pisownię ale i
        > słownictwo - tekst nie był trafnie wybrany.

        Nie do końca jest to prawda z tym wykluczaniem przez słowniki języka polskiego "wybrzeża" jako "wybrzeża rzeki". Otóż przywołany link odsyła do nader ubogiej wersji słownika. Tymczasem od 2003 r. obowiązuje czterotomowy "Uniwersalny słownik języka polskiego" PWN (red. S. Dubisz, słownik z rekomendacją Rady Języka Polskiego), który jest następcą "Słownika języka polskiego" Szymczaka, dziś już przestarzałego. W USJP czytamy:

        wybrzeże
        1. «miejscowości nadmorskie, region nadmorski»
        Pojechać na wczasy na wybrzeże.
        Mieszkać na wybrzeżu.
        2. geogr. «obszar lądu przylegający do brzegu wód (zwykle do oceanu lub morza)»:
        Statek zatonął u samego wybrzeża.
        Piaszczyste, kamieniste wybrzeże.

        "Zwykle do oceanu lub morza" - co nie znaczy, że wyłącznie. Zresztą Szymczak definiował "wybrzeże" podobnie. W "Popiele i diamencie" czytamy - autor, istotnie, warszawiak: "Na plaży, która poniżej mostu na Śreniawie ciągnęła się na dość znacznej przestrzeni piaszczystego wybrzeża, roiło się od ludzi". Ale i np. wrocławianie mówią o "wybrzeżu Odry".
        Pozdrawiam przedmówcę.
        • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 20.10.08, 18:09
          migni napisał:
          [...]
          >>SJP nie uwzględnia rzeki w definicji wybrzeża sjp.pwn.pl/lista.php?co=wybrze%BFe . [...]

          > Nie do końca jest to prawda z tym wykluczaniem przez słowniki
          > języka polskiego "wybrzeża" jako "wybrzeża rzeki".

          He he! Między "wykluczaniem" a "nie uwzględnianiem" jest mała różnica :-)) Od biedy, zrównanie obu określeń można nazwać manipulacją :-D
          [...]

          >Tymczasem od 2003 r. obowiązuje czterotomowy "Uniwersalny słownik
          > języka polskiego" PWN [...] który jest następcą "Słownika języka polskiego" Szymczaka, dziś już przestarzałego.

          Och, och! Czasy obowiązujących dzieł już minęły! Słownik taki czy owaki to nie KK, który może być "obowiązujący" lub "przestarzały". Dziś na rynku księgarskim mnóstwo SJP i SO; każdy może sobie wydać słownik :)

          >W USJP czytamy: [...]
          > 2. geogr. «obszar lądu przylegający do brzegu wód (zwykle do oceanu lub morza)»:[...]
          > "Zwykle do oceanu lub morza" - co nie znaczy, że wyłącznie.

          Jasne! Przy okazji pozdro dla warszawiaków z wybrzeża (wiślanego). Ahoj na lądzie!

          Pozdrawiam,
          Kornel
          • migni Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 01:08
            Ależ oczywiście, że dzisiaj każdy może wydać książkę tytułującą się
            szumnie "słownik", nawet i "ortograficzny" :)

            Co wcale nie zmienia faktu, że ukazują się słowniki mniej bądź
            bardziej wiarygodne, przy czym te drugie na pewno z pozytywną opinią
            RJP - jedynej komisji uprawnionej m.in. do ustalania zasad polskiej
            ortografii i interpunkcji. A generalnie najwiarygodniejszymi są od
            dziesięcioleci aktualne wydania słowników PWN, tworzonych przez
            wybitnych językoznawców i leksykografów (Polański, Markowski, Bańko,
            Dunaj, Bralczyk) - o czym przecież wiedzą nie tylko poloniści, ale i
            profesjonalni redaktorzy, szaradziści czy organizatorzy i uczestnicy
            ogólnopolskich dyktand.

            Toteż pobrzmiewająca nutka ironii (chyba że się mylę...?) w
            zdaniu ">Och, och! Czasy obowiązujących dzieł już minęły!" jest,
            zwłaszcza na tym forum, dość niefortunna... Jako że, moim zdaniem,
            szczególnie tutaj warto wskazywać, które spośród tych licznych wydań
            słowników są najrzetelniejsze i dlaczego.

            PS. > Między "wykluczaniem" a "nie uwzględnianiem" jest mała różnica
            [...]
            Na pewno, według dobrych słowników, "nieuwzględnianiem". Choć KK na
            ten temat oczywiście milczy :)
            • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 02:30
              migni napisał:
              > Co wcale nie zmienia faktu, że ukazują się słowniki mniej bądź
              > bardziej wiarygodne, przy czym te drugie na pewno z pozytywną
              > opinią RJP - jedynej komisji uprawnionej m.in. do ustalania zasad
              > polskiej ortografii i interpunkcji. A generalnie
              > najwiarygodniejszymi są od dziesięcioleci aktualne wydania
              > słowników PWN, tworzonych przez wybitnych językoznawców i
              > leksykografów (Polański, Markowski, Bańko, Dunaj, Bralczyk) - o
              > czym przecież wiedzą nie tylko poloniści, ale i profesjonalni
              > redaktorzy, szaradziści czy organizatorzy i uczestnicy
              > ogólnopolskich dyktand.

              WOW!
              W tym wątku powołałem się na sjp.pwn.pl/ Słownik Języka Polskiego w
              domenie pwn, czyli Państwowego Wydawnictwa Naukowego.
              "Słownik [...] został opracowany na podstawie wspólnej bazy dwóch
              najważniejszych słowników Wydawnictwa Naukowego PWN: Uniwersalnego słownika
              języka polskiego i Wielkiego słownika wyrazów obcych."
              "Poradnię prowadzi Redaktor Naczelny Słowników Języka Polskiego, prof. Mirosław
              Bańko. Pomagają mu eksperci - znani polscy językoznawcy. Współpracuje z nami
              m.in. prof. Jerzy Bralczyk oraz dr Jan Grzenia."

              W USJP "wybrzeże" potraktowano w pełniejszy sposób niż w SJP, co nie zmienia
              faktu, że na temat "wybrzeża rzeki" oba słowniki milczą.

              Rekomendacje RJP otrzymały książki:
              rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=86&Itemid=78
              Trudno mi ocenić, na ile aktualna ta lista.

              Co do łącznej pisowni "nieuwzględniania" - wstydzę się strasznie. Czasem ciężko
              mi pogodzić się z uchwałami RJP ;-)

              Kornel

              • ewa9717 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 08:34
                Jakkolwiek było, ze zdania naprawdę nie wynika, że chodziło o
                dzielnicę Warszawy. Pani powinna się zastanowić, zanim podyktuje
                jakiś tekst, a jeśli nie wpadła wcześniej na to, że słuchający może
                myśleć o jakimkolwiek starym, czyli z długą historią, mieście,
                powinna bardziej elastycznie podejść do problemu podczas sprawdzania
                prac. Jeśli sprawdzała tylko odnosząc się do jedynie poprawnego (w
                jej mniemaniu) wzorca, no to jest ciut bezmyślna. Poza tym grubą
                przesadą wydaje mi się liczenie takiego zapisu (przypominam IV
                klasa podstawówki) jako 2 ortów.
                • migni Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 10:34
                  Otóż to. Obie pisownie są do uzasadnienia, wobec braku rozstrzygającego kontekstu w samej treści dyktanda. To się zdarza nawet w ogólnopolskich dyktandach, i to nie tylko w przypadku interpunkcji, co do której można mieć nawet sporą swobodę (np. w tymże zdaniu przed "co do" równie poprawny jest myślnik, a w poprzednim - brak przecinka). Tym bardziej powinna być tego świadoma nauczycielka.
                  Jeśli chciała, aby dyktando miało tylko jedną poprawną wersję, należało staranniej dobrać tekst... a że nie zwróciła na to zawczasu uwagi, jedynym rozsądnym (bo ortograficznie właściwym) rozwiązaniem było ostatecznie uznać obie wersje pisowni. Proporcja liczby prac z pisownią "stare miasto" i "Stare Miasto" jest tu akurat drugorzędna.
                  • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 11:04
                    migni napisał:
                    > Otóż to. Obie pisownie są do uzasadnienia, wobec braku
                    > rozstrzygającego kontekstu w samej treści dyktanda. [...]

                    > Jeśli chciała, aby dyktando miało tylko jedną poprawną wersję,
                    > należało staranniej dobrać tekst... a że nie zwróciła na to
                    > zawczasu uwagi, jedynym rozsądnym (bo ortograficznie właściwym)
                    > rozwiązaniem było ostatecznie uznać obie wersje pisowni.

                    No... pisałem o tym już wczoraj! (20.10.08, 14:04)
                    Niestety, NIE ZNAMY całości dyktanda i SŁÓW nauczycielki przed rozpoczęciem
                    dyktanda. Wątkodawczyni jkar2 dokonała manipulacji, gdyż WIEDZĄC, że w
                    oryginalnym tekście użyto wielkich liter, zapisała początkowe zdanie dyktanda
                    inaczej - używając małych liter:
                    "Moje dziecko miało dyktando, którego pierwsze zdanie brzmiało:"Przed wielu laty
                    nad wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych kamienic starego miasta". Następnie
                    stwierdziła, że "Dyktando zawierało jeszcze ze trzy zdania o przyrodzie".

                    Pewnie o lesie.
                    Czterozdaniowe dyktando, ROTFL.

                    sceptyczny Kornel
      • wlodekbar Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 21.10.08, 23:44
        kornel-1 napisał:

        > > "Przed wielu laty nad wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych
        > > kamienic starego miasta szumiał zielony las". [...]
        >
        > Tekst dyktanda, (...) pochodzi z "Legend warszawskich" Artura Oppmana z 1925
        roku. W wydaniu z 1996 roku ten fragment brzmi:
        > "Tam, gdzie dziś nad samym prawie wybrzeżem Wisły, poniżej starożytnych
        kamienic Starego Miasta, rozciąga się ulica, Bugaj zwana, przed wielu, wielu
        laty szumiał las zielony, odwieczny.

        Ależ lata potrafią zmienić oblicze rodzimego tekstu literackiego :((.

        Pozdrawiam :)

        W

        • kornel-1 Re: Stare Miasto- czy zawsze z dużej litery? 22.10.08, 01:57
          wlodekbar napisał:
          > Ależ lata potrafią zmienić oblicze rodzimego tekstu literackiego
          > :((.
          > Pozdrawiam :)

          To bardzo miłe, że o mnie pamiętasz :) Dziękuję za pozdrowienia i również
          pozdrawiam.

          "Legend warszawskich" nie miałem w ręku. Mój fragment pochodzi z korpusu języka
          polskiego PWN. Cytat z dyktanda jest przetworzonym przez nauczycielkę lub jkar2
          tekstem Oppmana.

          Tak jeszcze zastanawiam się nad słowami jkar2:
          "Pani przed dyktandem podała autora i tytuł tekstu".
          Wyobrażam to sobie mniej więcej tak: "A teraz, drogie dzieci - mówi nauczycielka
          - podyktuję wam legendę o syrence. Autorem jest pan Artur Oppman." I dyktuje
          jedno zdanie legendy! (+ trzy zdania o przyrodzie). Dziwne. Ale OK.

          Kornel


          Kornel
    • dar61 belfer i nicnierobienie/ bla-ple 21.10.08, 09:23
      Wwątpliwośćpoddawanie przez Nauczycielkę?

      Belfer rasowy owo niezrozumienie całej klasy i 100-% "starego miasta"
      skwitować winien albo anulowaniem całej kartkówki, albo tego
      jednego "warszawskiego" pytania.
      Albo ... :)))) ... napisaniem nowego, OBOWIĄZKOWEGO ort. słownika
      j.p.
      Jak słownik może być obowiązkowy???
      Orto-norma - a ta, to i owszem.
      I tylko do tego sama RJP nadaje sobie dyktatorskie uprawnienia

      Nicnierobienie w kwestii pisowni "nieuwzględniania" jest najlepsze...

      Szanowny {Kornelu}
      Chwilami {Kornel} mnie zadziwia ostrością swych tu wy/odpowiedzi i,
      hmmm..., atakami ad personam.
      A czuję, że mógłby robić to przekonywanie do swego poglądu
      skuteczniej korzystając z technik żartu czy przykładu z bocznej
      ścieżki.
      'Na brzegu' czy 'u brzegu'? Najważniejsze, czy się dogadano i nie
      potopiono...

      Ot, mokry przykład: bagienną miejscowość Potopiska kilka wieków temu
      ludność tambylcza przemianowała na Babimost.
      Chwyt proto-turystyczny?
      :)))

      Co do czystości przekazu: "ble ble ble" to polskie "ple ple ple"
      czy anglosaskie "bla bla bla"?...

      Dar61

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=374&w=55593307&v=2&s=0
      • kornel-1 Re: belfer i nicnierobienie/ bla-ple 21.10.08, 10:07
        dar61 napisał:
        > Jak słownik może być obowiązkowy???

        Migni pisał o słowniku OBOWIĄZUJĄCYM, nie OBOWIĄZKOWYM. Z pewnością tego nie przeoczyłeś.

        > Szanowny {Kornelu}

        Ach! Jak mi miło, że się do mnie odezwałeś :-))

        > Chwilami {Kornel} mnie zadziwia ostrością swych tu wy/odpowiedzi i,
        > hmmm..., atakami ad personam.

        Oj, czasem nawiązuję w swych wypowiedziach do cech osobowościowych rozmówcy. Ale tylko wtedy, gdy jest to potrzebne dla dalszej dyskusji.

        > A czuję, że mógłby robić to przekonywanie do swego poglądu
        > skuteczniej korzystając z technik żartu czy przykładu z bocznej
        > ścieżki.

        Poczucie humoru mierzyć można natężeniem oklasków lub szerokością uśmiechu u widza/czytelnika/interlokutora. Ale w ogólności niełatwo poddaje się analizie. Ja w każdym razie dobrze się bawię w tych ostatnich wątkach.

        > 'Na brzegu' czy 'u brzegu'? Najważniejsze, czy się dogadano i nie
        > potopiono...

        :-) No tak :-))) Najważniejsze, że się nie potopiono :-))))

        A wracając na moment do "wybrzeża": to dość szczególny wyraz. Zdaje się (patrz k.j.p.), równie często piszemy o "wybrzeżu [lądu]" np. Francji, Afryki, jak i "wybrzeżu [akwenu]" np. Atlantyku, bałtyckim.

        > Ot, mokry przykład: bagienną miejscowość Potopiska kilka wieków
        > temu ludność tambylcza przemianowała na Babimost.
        > Chwyt proto-turystyczny?
        > :)))

        No, dobre! :-)))) Ale na co to był przykład? :-/

        > Co do czystości przekazu: "ble ble ble" to polskie "ple ple ple"
        > czy anglosaskie "bla bla bla"?...

        A jak myślisz? No, proszę napisz!
        www.sjp.pl/co/ble

        Kornel
        • dar61 Podygresujmy 21.10.08, 11:02


          Znowu włączy się jakiś dyktator, że zamiast odpowiedać wprost i
          basta, ple-ple pleciemy [blaciemy bla-bla?]...

          {Kornela} słowa:

          [...OBOWIĄZUJĄCYM, nie OBOWIĄZKOWYM...]
          Racja.

          [ ...że się do mnie odezwałeś ...]
          Odezwanie się w 3. osobie ongi do {K.} miało dla {K.} pewien
          podtekst, ale chyba Dara61 wtedy {K.} nie zrozumiał...

          [... gdy jest to potrzebne DLA dalszej dyskusji...]
          Interlokutorowi potrzebne jest DO jego rozsierdzenia?

          [... Ja w każdym razie dobrze się bawię w tych ostatnich wątkach...]
          O, właśnie - {Ja} nie przesłania aby za bardzo tego, że rozmówca
          jest obrażany, sekowany, wypytywany o współczynnik inteligencji?
          Mnie to nie bawiłoby.

          [...wracając na moment...]
          ---> "Najważniejsze, czy się dogadano".

          [... No, dobre! :-)))) Ale na co to był przykład? ...]
          O_o

          Uff...
          ---> "Najważniejsze, czy się dogadano"

          Odpowiem jak zwykle nie wprost:
          - Dlaczego proto-Słowianie niedźwiedzia nazwali właśnie "miodojadem"?
          - Dlaczego na całym świecie imię drugie nadają sobie myśliwi
          pierwotni tajemne?
          - Dlaczego "Jahwe" jest nienazwalny?

          [... A jak myślisz? No, proszę napisz!...]
          Już napisałem.
          Zauważył?

          Dar61

          P.S. Jak myślę?
          Myślę, więc się odlinkowuję.
          Klik!
          • kornel-1 Re: Podygresujmy 21.10.08, 11:31
            dar61 napisał:
            > [... Ja w każdym razie dobrze się bawię w tych ostatnich
            > wątkach...]
            > O, właśnie - {Ja} nie przesłania aby za bardzo tego, że rozmówca
            > jest obrażany, sekowany, wypytywany o współczynnik inteligencji?
            > Mnie to nie bawiłoby.

            O samoocenę w zakresie ilorazu inteligencji zapytałem wlodekbara w wątku pt.
            "Tryskacz - a co to takiego?;)".
            Skoro proponujesz małą dygresję - zapytam:
            Co sądzisz o zakładaniu takich wątków?
            Co sądzisz o możliwościach intelektualnych autora takich pytań?
            Czy twoim zdaniem, sprawdzenie znaczenia w słowniku/googlach/wikipedii słowa
            "tryskacz" jest w zasięgu możliwości autora pytania, czy też jest dla niego
            nieosiągalne?

            Wlodekbar - jak się wydaje - jest odporny na krytyczne uwagi dotyczące
            zgłaszania przez niego na forum swych językowych "problemów". Poddaję w
            wątpliwość jego "refleksyjną" naturę. Brak tu bowiem refleksji, zadumy nad sobą.

            > [...wracając na moment...]
            > ---> "Najważniejsze, czy się dogadano".
            >
            > [... No, dobre! :-)))) Ale na co to był przykład? ...]
            > O_o
            >
            > Uff...
            > ---> "Najważniejsze, czy się dogadano"
            >
            > Odpowiem jak zwykle nie wprost:
            > - Dlaczego proto-Słowianie niedźwiedzia nazwali właśnie "miodojadem"?
            > - Dlaczego na całym świecie imię drugie nadają sobie myśliwi
            > pierwotni tajemne?
            > - Dlaczego "Jahwe" jest nienazwalny?

            Bardzo szatkujesz treść mojego postu i trudno się zorientować, do czego się
            odnosi ta twoja odpowiedź nie wprost :-(

            > [... A jak myślisz? No, proszę napisz!...]
            > Już napisałem.
            > Zauważył?

            A tu wyciąłeś pytanie :-( Twoje własne zresztą!
            Zapytałeś o "ble ble". Bałaganiarz z ciebie!*

            Kornel
            */atak ad personam
            • efedra Re: Podygresujmy 22.10.08, 12:02
              kornel-1 napisał:

              > Poddaję w wątpliwość jego "refleksyjną" naturę. Brak tu bowiem
              refleksji, zadumy nad sobą

              Kornelu, tak wrażliwy na vłędy!
              Ucieszysz się pewnie, kiedy wskażę Ci błąd (bardzo rozpowszechniony
              zresztą), który tu popełniłeś.
              W wątpliwość się podaje, nie poDDaje.
              Poddawać można coś pod coś (np. projekt pod dyskusję, pod rozwagę).
              Pozdrowienia,
              e.
              • kornel-1 Re: Podygresujmy 22.10.08, 14:13
                efedra napisała:
                > Kornelu, tak wrażliwy na vłędy![...]

                > W wątpliwość się podaje, nie poDDaje.

                Dziękuję za zwrócenie uwagi. Wstydzę się tym bardziej, że o tym okropnym błędzie
                (po raz kolejny) czytałem w poradni językowej.

                Kornel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka